mama4ki
07.04.15, 20:16
Jestem w drugim związku, od 6 lat. Mam z poprzedniego małżeństwa dwoje dzieci, syna 15 lat i córkę 13. Z obecnym partnerem mam dwoje dzieci też.
Na początku między mną a parterem układało się bardzo dobrze, dzieci starał się traktować też dobrze. Być może nie umiał z nimi swobodnie porozmawiać, ale czasem zażartował, akceptował - tak mi się wydawało. Mój nastoletni syn miał spore problemy w relacjach z rówieśnikami i w szkole, miał podejrzenie zespołu aspergera - ale w końcu orzeczono że ma tylko dysleksję i dysortografię. Jest chłopcem, trochę zamkniętym w swoim świecie, trzeba czasem mu coś kilka razy powtórzyć, czasem zachowuje się tak jak by czegoś nie słyszał. Jest bardzo niepewny siebie.
Ja dzieci bardzo kocham, zawsze im to powtarzam i gdybym miała wybierać wybrałabym je.... ich dobro. Ale teraz też muszę patrzeć na dobro tych najmłodszych. Starsze rodzeństwo z wzajemnością kocha i dobrze traktuje młodsze.
Problem jest z moim partnerem. Najgorzej traktuje mojego syna. Nie wyzywa i nie bije - bo to by wszystko też przekreślało. Jednak strasznie się czepia młodego.
Codziennie mu zwraca uwagi, wszystko jest nie tak: źle siedzisz, weź nogi na dół; nie wyniosłeś śmieci, ile trzeba ci powtarzać - choćby dopiero co południe minęło, nie baw się tym, nie hałasuj, za krótko myłeś ręce, nie spłukałeś wanny..... itd. Nie chodzi o to że zwraca uwagę, ale o to że za każdym razem po takich słowach zaczyna swój wykład, używając słów, że do syna nic nie dociera, że ile razy można ci powtarzać, "nie rozumiesz co się do ciebie mówi", bo będziesz miał karę, jarzysz cokolwiek? Tego typu słowa wypowiada, bez końca. Gdy coś mu każe zrobić syn musi robić natychmiast bo inaczej znów są uwagi. Wszystko chciałby mu ograniczać i nawet gdy nie wie czy coś zrobił - to z góry zakłada, że tak jest.
Nie można tego słuchać, syn zamyka się w sobie jeszcze bardziej. Czasem płacze. Partner w ogóle nie rozumie moich pretensji. Jestem rozdarta pomiędzy synem, jego dobrem a uczuciem - które czasem bardzo cierpi też na tym. Kocham partnera, w domu mi pomaga, szanuje mnie - choć gdy kłócimy się o dzieci trudno mówić o szacunku.
Jak mam do niego dotrzeć, gdy żadne argumenty nie działają. Partner uważa że nie szanuje jego zdania, że ignoruje je i że faworyzuje dzieci. Nie wiem czy on jest zazdrosny o dzieci, czy traktuje je tak - przede wszystkim syna "za to że są dziećmi innego faceta, którego nie lubi". Partnerowi okazuje często dużo uczuć. Zależy mi na nim i na dzieciach.....