09.04.15, 16:23
Dziewczyny z USA, może coś doradzicie.
Mamy tu w domu burzę mózgów.
Mąż mojej siostry ukochanej dostał propozycję pracy w NY. Nie planowali wyprowadzki z Polski, propozycja zupełnie nieoczekiwana, ale wymaga szybkiej decyzji. Praca na Manhattanie, duża dyspozycyjność, więc będą musieli wynająć mieszkanie w pobliżu, też gdzieś na Manhattanie. Dojeżdżanie z New Jersey odpada... Pytanie podstawowe brzmi, czy za 120000$ brutto będą się w stanie tam utrzymać? Ceny w NY są z kosmosu! Zakładając, że siostra w początkowym okresie nie będzie pracować - mają 2 małych dzieci (niemowlę i przedszkolaka)... Nam wychodzi, że będzie trudno, ale mamy wiedzę tylko z netu. Czy ktoś z was mógłby skomentować jak to wygląda na miejscu?
Młoda wiedzie dobre spokojne życie w PL, bez kokosów, ale jest im dobrze. Pytanie czy warto robić taką rewoltę?
Obserwuj wątek
    • majenkir Re: Nowy Jork 09.04.15, 16:48
      barbara.borowiec napisała:
      > Młoda wiedzie dobre spokojne życie w PL, bez kokosów, ale jest im dobrze. Pytan
      > ie czy warto robić taką rewoltę?


      $120K na rodzine to tez nie beda kokosy sad
      Chyba, ze sa widoki na podwyzki... Oni chcieliby na stale? Bo z dziecmi przenosic sie w te i we w te to IMO bez sensu.
      • szeera Re: Nowy Jork 09.04.15, 17:06
        Na jak długo planują? Pieniądze trochę na styk. Ja bym się przeniosła dla samego fanu mieszkania w NY jeśli to na krótko. Muszą przemyśleć co z dziećmi. Bo ona musiałaby całkiem nieźle zarabiać żeby opłacało się dwójkę maluchów posłać do przedszkola. Niech wcześniej sprawdzi jakie ma możliwości legalnej pracy. (Tu chyba właśnie whodzą zmiany dla małżonków pracowników.) Jeszcze jaką mają tolerancję dla małych mieszkań?

        Na rok-dwa brałabym jako przygodę, zakładając, że nic nie oszczędzą z tej pensji. Na dłużej pojawia się problem szkoły dla dzieci i robi się bardzo trudno.
    • mynia_pynia Re: Nowy Jork 09.04.15, 17:26
      Dodaj jeszcze do tego kupno wszystkiego od początku dla dzieci, bo o ile kilka ciuchów zabierzesz to przecież nie dasz rady zabrać łóżek, materaców, pościeli, itp.
      Tak samo nie mam pojęcia w jakim stanie wynajmuje się mieszkania/domy w USA, czy są naczynia na wyposażeniu?
      Jeśli nic nie ma to pewnie pierwsza pensja pójdzie na obkupienie niezbędnego minimum.
      A co z samochodem, fotelikiem dla dzieci?
      • myelegans Re: Nowy Jork 09.04.15, 18:44
        Mieszkania wynajmuje sie nieumeblowane, sa szafki w kuchni, sprzet AGD typu lodowka, zmywarka.

        Co do meritum to bedzie bez szalu, wynajecie 2 sypialniowego mieszkania na Manhattanie to kilka tysiecy miesiecznie, przedszkola sa bardzo drogie, nawet takie na pol etatu. Zakladam, ze maz biedzie mial ubezpieczenie zdrowotne od pracodawcy, ale jak chca kupic samochod, to dojdzie ubezpieczenie (drogie w NYC i jeszcze drozdze dla kogos kto nie ma historii jazdy w Stanach, plus miesieczna oplata za miejsce parkingowe moze byc wysoka).
        Ale mozna pokombinowac np. nie mieszkajac na Manhattanie, tylko w innym borough Brooklyn, Quins, wtedy koszta beda nizsze.
        • burina Re: Nowy Jork 10.04.15, 02:31
          Samochód na Manhattanie???
        • sanrio Re: Nowy Jork 10.04.15, 14:53
          > Brooklyn, Quins,

          ty tak na serio?
          • princesswhitewolf Re: Nowy Jork 10.04.15, 23:53
            Queens
    • ania_2000 Re: Nowy Jork 09.04.15, 18:41
      120K dla rodziny z dwojka dzieci to bardzo malo. 120K brutto to jest ok 85K Net - czyli ok 7K miesiecznie. Malutkie 2 bedroom do wynajcia na Manhattanie to ok 3-4 K miesiecznie. Ubezpiecznie lekarskie dla rodziny - 1K. Utilities - prad, cable, telefon - 1K. Czyli mozna przyjac ze podstawowe miesieczne platnosci to minimum 5-6K - auta nie licze, bo to jest bezsens na Manhattanie. Zostaje mniej niz 2K na miesiac na zycie I reszte.

      Wg mnie nie ma sensu, nie oplaca sie wyjzdzac zeby tak zyc.

      Ta pensja jest OK - ale nie do zycia na Manhattanie dla rodziny z dziecmi - ona jest ok dla single.
      • barbara.borowiec Re: Nowy Jork 09.04.15, 19:37
        Siostra pewnie też będzie chciała iść do pracy, jak tylko Młody dorośnie do przedszkola. Ma tam nawet jakieś propozycje, czy te przedszkola naprawdę są takie drogie?
        • myelegans Re: Nowy Jork 09.04.15, 19:50
          Tak, przeszkole to moze byc do 2000/miesiac, czyli po podatkach siostra moze zarabiac rownowaznosc oplat za przeszkole.
      • azja-od-kuchni Re: Nowy Jork 10.04.15, 00:52
        Ania, ale jak firma ściąga pracownika ze świata to coś mu tam daje od siebie ....więc wszystko trzeba policzyć dla indywidalnego przypadku.... Zaleta życią w drogim miejscu są wakcje ... gdziekolwiek się pojedzie to człowiek oszczędza...wink
        • nanuk24 Re: Nowy Jork 10.04.15, 01:43
          A zdane prawko juz opilas?suspicious
        • evee1 Re: Nowy Jork 10.04.15, 04:37
          > ..więc wszystko trzeba policzyć dla indywidalnego przypadku.... Zaleta życią w
          > drogim miejscu są wakcje ... gdziekolwiek się pojedzie to człowiek oszczędza...
          Tyle, ze te 120$ to na rodzine jest raczej bardzo tak sobie, wiec nie wiem cay tak sobie beda mogli jezdzic wink.
      • undoo Re: Nowy Jork 10.04.15, 03:05
        Utilities to nie jest tysiąc dolarów. smile Ostro zaokrągliłaś. Ubezpieczenie lekarskie daje z reguły pracodawca.
      • jusiakr Re: Nowy Jork 11.04.15, 06:08
        Aż mi sie włosy na głowie jeżą jak widzę te ceny. W mojej teksańskiej mieścinie za 3 tys dolarów wynajmiesz mieszkanie z 3 sypialńiami i jeszcze starczy na wodę, prąd i daycare.
    • nanuk24 Re: Nowy Jork 09.04.15, 20:05
      Ale czy oni musza mieszkac na Manhattanie?
      mozna mieszkac w innej dzielnicy Nowego Jorku i poruszac sie szybko i swobodnie nie majac samochodu. Bez jaj, to Nowy Jork, a nie zadubie w Kentucky.
    • szeera Re: Nowy Jork 09.04.15, 20:27
      Wszystkie te głosy na "nie" to sama prawda, ale niech przemyślą sobie jeszcze korzyści pozamaterialne np. dla rozwoju zawodowego. Bo samo pomieszkanie na trochę w NY jak dla mnie bezcenne (jak ktoś lubi wielkie miasto).
      • aguar Re: Nowy Jork 09.04.15, 20:34
        Albo niech on jedzie sam na jakiś czas i zobaczy jak mu się tam ułoży. Jak będą perspektywy to sprowadzi rodzinę, a jeśli nie, to wróci. Wydawanie w Polsce tych pieniędzy mogłoby być fajne.
        • szeera Re: Nowy Jork 09.04.15, 20:48
          Oszczędne życie w NY bez rodziny żeby wydawać w PL - brr..... Chyba, że jakaś wyższa konieczność.
        • szeera Re: Nowy Jork 09.04.15, 20:53
          A jeszcze jedno mi się przypomniało. Taki wyjazd samotny prawdopodobnie oznaczałby konieczność zapłaty podatków w PL od kasy z USA, co byłoby bardzo dotkliwe dla nich. Zresztą nawet wspólny wyjazd na krótko zdaje się niesie takie ryzyko (brak przeniesienia centum interesów życiowych). Więc jeszcze oprócz tych wszystkich problemów polecam konsultacje u polskiego doradcy podatkowego.
          • undoo Re: Nowy Jork 10.04.15, 03:08
            Nie ma podwójnego opodatkowania, ale trudno by było określić centrum życia rodzinnego smile
            • szeera Re: Nowy Jork 10.04.15, 03:29
              Zgadza się, ale jakby uznano ich nadal za polskich rezydentów podatkowych to by musieli dopłacić różnicę. A wtedy z ogromną częścią dochodu wpadają w drugi próg, wyższy niż progi w USA. (Chyba, że coś się zmieniło przez ostatnie kilka lat). Znam ludzi którzy jakiś czas temu mieli takie problemy, dlatego zachęcam do sprawdzenia.
              • undoo Re: Nowy Jork 10.04.15, 03:37
                To zależy jakie są stawki podatkowe, może wcale nie wyjść tak źle.
                • szeera Re: Nowy Jork 10.04.15, 03:49
                  Ale umowa o unikaniu podwójnego opodatkowania jest państwowa (federalna) więc zdaje się, że stanowe i lokalne podatki się nie liczą, więc szczególnie w przypadku NYC to raczej kiepsko. A tak w USA będą mieć kredyt na 2 dzieci i na niepracującą żonę, czyli efektywan stawka federalnego wyjdzie pewnie poniżej 10%. Polski drugi próg to 32% przy niskiej kwocie przejścia.

                  Ale nie upieram się bo mogę mieć nieaktualne dane co do Polski.
                  • undoo Re: Nowy Jork 10.04.15, 03:52
                    To nie jest tak, jak piszesz.
                    • szeera Re: Nowy Jork 10.04.15, 03:57
                      Z ciekawości, jeśli możesz napiszesz jak jest? Mnie to osobiście nie dotyczy więc jak najbardziej mogę się mylić.
                      • undoo Re: Nowy Jork 10.04.15, 04:07
                        Poguglaj sobie smile Ja nie jestem księgową. Na pewno trzeba sprawy z polskim US załatwić przed wyjazdem. Mi od lat podatki robi księgowy.
                        • szeera Re: Nowy Jork 10.04.15, 04:22
                          E nie, niech państwo jadący do NYC sobie googlają smile A na serio to lepiej niech poradzą się kogoś kompetentnego od umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania. Jak dobrze to załatwią to unikną prawdopodobnie w ogóle polskich podatków od amerykańskich pieniędzy.
                          • undoo Re: Nowy Jork 10.04.15, 04:24
                            W każdym przypadku, gdy się rozlicza podatki w dwóch państwach, najlepiej brać księgowego z doświadczeniem w temacie.
      • t.tolka Re: Nowy Jork 09.04.15, 20:36
        Jakby to ogarneli z mieszkaniem poza Manhattanem, to jako krotka przygoda bardzo ok.
        Ja nie znosze duzych miast, ale NYC uwielbiam bezwarunkowo.
        Samochod imo im niepotrzebny, komunikacja jest wystarczajaca. Choc mnie metro kazdorqzowo dobija - zawsze, ale to zawsze sie gubiesmile
        To jest kosztowne do pozycia miasto, naprawde. A juz Manhattan z kosztami wynajmu malenkich mieszkan to kosmos. Ale jest popyt jest podaz.

        Dziewczyny maja racje. Przygoda zycia. Tylko kosztowna i naprawde za takie zarobki w 4 osoby bardzo na styk.
        • burina Re: Nowy Jork 10.04.15, 02:47
          t.tolka napisała:

          > To jest kosztowne do pozycia miasto, naprawde.

          A ja z moją pensją żyłabym tam jak król. W moim mieście pensje podobne a już same bilety na metro 4 razy droższe. Na śniadanie poza domem muszę mieć minimum 20 dolarów, na Manhattanie, mimo postępującej gentryfikacji i obecności bardzo luksusowych miejsc, nadal można znaleźć urocze bajglownie, w których za śniadanie zapłacisz około $5. Nawet organic market w pobliżu Wall Street wydawał mi się tani i miałam odruch robienia zapasów.

          Drogo, to tam jest, jak się chce dotrzymać kroku prezesom banków, raperom czy dzieciom rosyjskich oligarchów.
        • princesswhitewolf Re: Nowy Jork 10.04.15, 23:59
          ale NYC uwielbiam bezwarunkowo.

          dlaczego?

          z wyjatkiem Central Parku ciemno ( wysokosciowce) i raczej niezbyt zielono. Ludzie nie sa najmilsi i dosc specyficznie pograzeni w swiecie swoich zdarzen i ciaglej ganianinie nie wiadomo za czym bo przeciez gdzie indziej tez sie pracuje. Mieszkania bardzo drogie i nienadzwyczajnie porownujac je cenowo i jakosciowo z innymi miastami. Sklepy... takie same sieciowki jak w kazdym innym miejscu USA. Wiekszosc ludzi tam mieszkajacych jest samotnych, mlodych bo rodziny wynosza sie do New Jersey by miec wiecej spokoju i dojezdzaja tylko do pracy. Pogoda koszmarna: zima pi*zdzi jak chol*ra od Atlantyku przeszywajacy wiatr co poteguje mroz na wymiar niepojmowalny nawet na polskim wybrzezu. Latem upal, ze nie da sie wytrzymac.

          No sorry... chyba o jakis snobizm chodzi. Nie rozumiem egregora tego miasta. A bylam tam moze ze 101 razy
    • barbara.borowiec Re: Nowy Jork 09.04.15, 21:28
      Dzięki dziewczyny, można na was liczyć smile dam znać co i jak, sama jestem ciekawa co zdecydują...
      • bi_scotti Re: Nowy Jork 10.04.15, 02:15
        Jak u sasiadow for good to bym sie nie zagniezdzila z wielu wzgledow, tak mozliwosc pomieszkania 2 lat czy ilu tam w NY jest wedlug mnie wybitnie kuszaca. I to niezaleznie od dochodu. Szczerze mowiac nie rozumiem dylematu - mlodzi ludzie, facet czegos sie nowego moze nauczyc w swoim zawodzie, moga pomieszkac czas jakis w jednym z najfajniejszych miast swiata, pozyc na fascynujacym kontynencie i ... nie sa pewni czy skorzystac z mozliwosci? Unbelievable, eh ...
        • nanuk24 Re: Nowy Jork 10.04.15, 02:23
          Szczerze mowiac nie rozumiem dylematu - mlodzi ludzie
          > , facet czegos sie nowego moze nauczyc w swoim zawodzie, moga pomieszkac czas j
          > akis w jednym z najfajniejszych miast swiata, pozyc na fascynujacym kontynencie
          > i ... nie sa pewni czy skorzystac z mozliwosci? Unbelievable, eh ...

          Swieta prawda. No i jeszcze 120k to nie pensja glodowa.
        • ania_2000 Re: Nowy Jork 10.04.15, 02:34
          unbelievable for you... life..
          jeeez, jaka ty jestes bezpretensjonalna.

          nie uwazam, zeby mloda rodzina, rzucona z prosto PL w srodek Manhattanu miala fun, przy jednej slabej pensji. wiecej frustracji niz to warte. to nie sa studenci, zadni wrazen lub sprawdzeni w wielkim swiecie profesjonalisci z doswiadczniem. to jest przecietna polska rodzina - ktora o wiele lepszy sucess by odniosla na przedmiesciach lub w mniejszym miescie. Na poczatek.
          • bi_scotti Re: Nowy Jork 10.04.15, 02:53
            ania_2000 napisała:

            > unbelievable for you... life..
            > jeeez, jaka ty jestes bezpretensjonalna.

            O, dziekuje za complement, choc wnoszac z kontekstu raczej niezamierzony a wynikajacy z problemow pt. "bynajmniej vs. przynajmniej" - wieczor zapowiada sie coraz weselej big_grin
            • nanuk24 Re: Nowy Jork 10.04.15, 02:55
              To ja jade po winotongue_out
              • bi_scotti Re: Nowy Jork 10.04.15, 03:01
                nanuk24 napisała:

                > To ja jade po winotongue_out

                U mnie dzis kroluje Argentyna (a mieszkanie w crazy Buenos to dopiero wyzwanie ... i czlowiek choc stary tez by pewnie sie zdecydowal gdyby zaistniala taka opcja ..., co dopiero NY!):
                https://www.redwoodcreek.com/resources/images/wines/red/detail/malbec.png
                • undoo Re: Nowy Jork 10.04.15, 03:11
                  Bi_scotti, bo ludzie nie czają przygody smile Też nie rozumiem zastanawiania się, bo ja już bym się pakowała, do Buenos też bym pojechała, ale każdy ma inną definicję przygody i szczęścia.

                  • princesswhitewolf Re: Nowy Jork 11.04.15, 00:05
                    nie czają przygody

                    sadzac po sposobie wypowiedzi nie masz wiecej niz 24 lata i niewiele wiesz o decyzji macierzynstwa w obcym kraju
                    • undoo Re: Nowy Jork 11.04.15, 00:39
                      Dzięki za komplement w temacie wieku smile Cała reszta - kulą w płot.
                  • jusiakr Re: Nowy Jork 11.04.15, 05:48
                    Do Buenos fajnie, ale na kilka miesięcy maksymalnie. Na stałe - w życiu.
            • princesswhitewolf Re: Nowy Jork 11.04.15, 00:03
              ale zwroc uwage Biscotti ze ona ma racje w kwestii tego ze to nie studenci a rodzina. Jesli pamietam prawidlowo to wspomnialas ze masz dzieci jakie kiedys byly male. Przypomnij sobie jak to bylo. Rodzina to odpowiedzialnosc i podchodzi sie wtedy do takich decyzji z rozsadkiem. Przenoszenie tez malych dzieci miedzy krajami to jest transakcja zobowiazujaca odpowiedzialnosc
              • bi_scotti Re: Nowy Jork 11.04.15, 00:13
                princesswhitewolf napisała:

                > to nie studenci a ro
                > dzina. Jesli pamietam prawidlowo to wspomnialas ze masz dzieci jakie kiedys byl
                > y male. Przypomnij sobie jak to bylo. Rodzina to odpowiedzialnosc i podchodzi s
                > ie wtedy do takich decyzji z rozsadkiem. Przenoszenie tez malych dzieci miedzy
                > krajami to jest transakcja zobowiazujaca odpowiedzialnosc

                OK ale umowmy sie, ze oni nie rozwazaja trekking z malymi dziecmi przez Amazonie zaopatrzeni tylko w palatke i pudelko zapalek. Do podjecia jest decyzja o wyjezdzie do jednego z najzamozniejszych krajow na swiecie, mozliwosc rozwoju zawodowego, mieszkanie w super-duper diverse miescie oferujacym mnostwo atrakcji i pozytywow dla calej rodziny. $120K nie powala na kolana ale tez nie jest pensja glodowa, da sie za nia zyc a jesli sie wyjazd rozsadnie zaplanuje to pewnie nawet da sie zyc bez wiekszych poswiecen i ograniczen. Wiec nie tworzmy tu obrazu jakiegos nieslychanie trudnego zycia pelnego wyzwan i zakretow, ktore moze ich czekac w NY z powodu tego, ze facet dostal propozycje tylko (!!!) $120K na rok! C'mon, z food bank to oni nie beda musieli korzystac! Co do przenoszenia malych dzieci miedzy krajami to ja jestem generalnie "za" i w ogole uwazam, ze tego typu opcje maja wylacznie korzysci, szczegolnie dla dzieci wiec tu wspolczuc nie bede wink
                Wrecz bym powiedziala, ze przyklad mobilnych, chetnych podejmowac wyzwania rodzicow to tylko bonus dla dzieci.
                • princesswhitewolf Re: Nowy Jork 11.04.15, 00:20
                  bi-scotti... moze masz racje i jest to podyktowane osobowoscia danego czlowieka, po prostu dlatego ze ja nie lubie NYC i w zyciu bym tam nie chciala wychowywac malego dziecka. 1000 x bardziej wolalabym mieszkac w New Jersey i pracowac w NYC jesli juz.

                  Czlowiek jest na tyle zmeczony codzienna praca, a jak wiadomo ci w USA w korporacjach naprawde sie haruje, ze ostatnia rzecza jaka chce po pracy jest ganiac z dzieckiem po atrakcjach NYC. Naprawde czasem trzeba w spokoju spedzic z dzieckiem czas. Odpoczac. Isc na spacer. A dla mnie NYC to bylo zawsze miejsce gdzie jezdze w sprawach biznesu. Miasto energii biegu. To nie energetyka na spokojne wychowanie dziecka. To taka energia gdzie dziecko jest "przy okazji" biznesu jaki tam jest wazniejszy i imprez pobiznesowych. Zdecydowanie miasto mlodych bezdzietnych singli wg mnie
                • minor.revisions Re: Nowy Jork 11.04.15, 00:57
                  I do najnieprzuyjaźniejszego młodym rodzicom wśród wszystkich krajów rozwiniętych , zapomniałaś dodać.
                  • szeera Re: Nowy Jork 11.04.15, 01:17
                    minor.revisions napisała:

                    > I do najnieprzuyjaźniejszego młodym rodzicom wśród wszystkich krajów rozwinięty

                    Dla przeciętnej rodziny i poniżej, od strony formalnej, tak, zgadzam się. 120k$ rocznie to już jednak nie jest przeciętna.

                    Z drugiej strony dzieci są obecne i akceptowane w przestrzeni publicznej. To jest jednak duży plus. Infrastruktura dziecięca też jest wg mnie całkiem niezła.
              • szeera Re: Nowy Jork 11.04.15, 00:39
                Kto co lubi!

                Piszesz po kolei dziewczynom, że albo są za stare albo za młode jeśli popierają pomysł przeprowadzki do NYC. Ja akurat pewnie mam zbliżony profil demograficzny do tej rodziny i też wypowiadałam się na raczej na tak. Naprawę jestem w stanie zrozumieć, że są osoby, może nawet większość, dla których NYC z małymi dziećmi to koszmar. Ale są też takie dla których to będzie przygoda życia. Wybierałam przygodę zamiast stabilizacji już parę razy, nie przeszkadza mi to w trosce o dzieci. Ty namawiasz na przedmieścia, a przecież są rodziny z małymi dziećmi dla których takie przedmieścia to obraz z filmów grozy. Naprawdę ludzie mają bardzo różne potrzeby i podejście do macierzyństwa.

                A wiem też co to miasto, co to przedmieścia i naprawdę mam swoje preferencje. Mówienie, że osoby które mają inne preferencje w tym wątku niż Ty są nieodpowiedzialne lub niewiele wiedzą o życiu i nigdzie w USA nie były, jest dość niegrzeczne.
                • undoo Re: Nowy Jork 11.04.15, 00:45
                  Eee tam, mnie to ubawiło, świadczy o tym, jak różni potrafią być ludzie smile
                  Ja akurat jestem za przenoszeniem się z dziećmi i pokazywaniem dzieciom świata.
                  Co mi nie odpowiada w postach Princess to wymierzanie wszystkich wedle siebie, a ludzie nie są jednakowi i nie ma jednej recepty na szczęście. A doświadczenia mam, jak podejrzewam, więcej od niej, ale licytować się na forum publicznym nie zamierzam.
                  • bi_scotti Re: Nowy Jork 11.04.15, 03:14
                    Dopiero co spedzilam long weekend w NY i to, co mnie zachwycilo wlasnie na Manhattan'ie, ktory zreszta starym zwyczajem przeszlam wzdluz i wszerz robiac kazdego dnia po 25+ km to ilos rodzin z dziecmi w wieku od zero do kilkanascie. Tak sie tez powoli (bardzo powoli!) zaczyna robic i w naszym zasciankowym Toronto ale do takiego "tlumu" rodzin z dziecmi jak w NY to nam jeszcze daleko. I to nie byly tylko rodziny, po ktorych widac $$$$, to sa tzw. "normalni" ludzie wyskakujacy z dzieckiem po mleko do sklepiku na rogu czy na kawe do Starbucks na parterze, ludzie na spacerach z dziecmi i psami etc. Ja rozumiem, ze sa rodziny, dla ktorych suburbs sa niebem na ziemi ale jest tez przeciez mnostwo ludzi (i mam wrazenie, ze np. w Toronto coraz wiecej), ktorzy chca wychowac swoje dzieci na tzw. "miastowe" i ciagna rodzinami do urban centres, bo widza w tym fun, value, opportunity ... Ja np. serdecznie nienawidze suburbs i gdybym musiala w takowych zamieszkac to traktowalabym to jako kare ze grzechy wszystkich przodkow (coz oni mogli takiego narobic zeby ja musiala az tak cierpiec???) ale ... tysiace, setki tysiecy ludzi marzy (American dream, eh) o domku za miastem z ogrodkiem i dwoma samochodami na driveway. To nie bylo, nie jest i pewnie nigdy nie bedzie moje marzenie. I chwalic Pana, ze mamy rozne marzenia, bo by tych suburbs zabraklo gdybysmy wszyscy byli "princess" wink Cheers.
                    • princesswhitewolf Re: Nowy Jork 11.04.15, 10:21
                      mnie zachwycilo wlasnie na Manhattan'ie, ktory zreszta starym zwyczajem przeszlam wzdluz i wszerz robiac kazdego dnia po 25+ km to ilos rodzin z dziecmi w wieku od zero do kilkanascie.

                      ale najczesciej te dzieci mieszkaja wlasnie w NewJersey i przyjezdzaja do przedszkola, szkoly a rodzice do pracy w NY

                      I chwalic Pana, ze mamy rozne marzenia, bo by tych suburbs za
                      > braklo gdybysmy wszyscy byli "princess" wink


                      i w naszym zasciankowym Toronto

                      Nie no daj spokoj z gadaniem ze Toronto jest zasciankowe. Moze bym sie nabrala gdybym tego miasta nie odwiedzila... ale jesli Toronto to zascianek to wniosek taki ze jedynym niezasciankowym miastem jest NY i LA zapewne lol... Toronto jest calkiem cywilizowane jak na wielkie miasto. Na pewno ludzie sa sympatyczniejsi niz w NY i maja wieksza harmonie w glowie jesli chodzi o wartosci zyciowe.

                      Widzisz ja mieszkam w domu w Londynie gdzie mieszka 20 mln ludzi. Zawodowo musze ciagle do samolotu i szlajac sie po wielkich metropoliach tego swiata by spotykac sie z pracownikami w innych regionach. Mi sie przejadly juz 4 i 5cio gwiazdkowe hotele i zycie na walizkach 4 razy w miesiacu. Moze kiedys mnie to krecilo ale to bylo jakies 20 lat temu. I jak tylko weekend nadchodzi cieplejszy dajemy noge do drugiego domu za Londynem gdzie woda i zielen i swiety spokoj.
                  • princesswhitewolf Re: Nowy Jork 11.04.15, 10:28
                    Ja akurat jestem za przenoszeniem się z dziećmi i pokazywaniem dzieciom świata.

                    a powiedz mi jakie masz doswiadczenia w tym zakresie? Czy to marzenia czy oparte o jakies realne doswiadczenia? Jezeli doswiadczenie wyjazdow ograniczone i masz dwadziescia pare lat, jestes bezdzietna to inna sprawa. Ja tez mialam kiedys podobne myslenie ale potem sie to zmienilo.Mieszkam od 20+ lat poza Polska, w 4 krajach tego swiata przez dluzsze okresy np w US przez 5 lat, w UK jak calosc zliczyc jakies 13 lat, dodac nalezy jeszcze roczne kontrakty we Francji i Szwecji. Teraz zas musze ciagac po calym swiecie waliche zawodowo i analizuje jak sie pojawiaja w firmie nowe pozycje jak tu przeskoczyc na podobnie platne stanowisko z duzo mniejsza iloscia wyjazdow


                    Co mi nie odpowiada w postach Princess to wymierzanie wszystkich wedle siebie, a ludzie nie są jednakowi i nie ma jednej recepty na szczęście.

                    pewno ze nie, tylko ze mowimy tutaj tez o dzieciach. Zbyt dobrze znam dzieci dyplomatow aby wiedziec jak nieustanne przenoszenie sie nieustanne ich rodzicow wplynelo na ich psychike.
                    • bi_scotti Re: Nowy Jork 11.04.15, 14:29
                      princesswhitewolf napisała:

                      > Zbyt dobrze znam dzieci dy
                      > plomatow aby wiedziec jak nieustanne przenoszenie sie nieustanne ich rodzicow w
                      > plynelo na ich psychike.

                      Ty znasz takie dzieci a ja inne wiec sie nie dogadamy. Znam zreszta rodziny, w ktorych czeste przeprowadzki zdzialaly cuda dla jednego dziecka gdy dla drugiego sa nieustajacym powodem niekonczacych sie klopotow ale dokladnie takie same uklady znam w rodzinach, ktore sie nigdy nigdzie nie przenosily wiec coz ... nie ma reguly. A wracajac do dzieci na Manhattan'ie, nie wiem skad wyciagnelas wniosek, ze mieszkaja w New Jersey - wedlug moich obserwacji, mieszkaja dokladnie na Manhattan'ie, na co moze wskazywac ich obecnosc w sklepie z bulkami o 7:30 rano badz wyprowadzanie z mama/tata psa o 9:00 wieczorem. C'mon, masz jakas teorie na temat antydzieciowosci duzych miast - to tak jakby Twoj problem i rozumiem, ze rozwiazujesz go sobie we wlasnym zakresie dosc skutecznie. Ale nie rozciagaj swojego punktu widzenia na reszte swiata, bo tzw. miejskich ludzi tez jest wszedzie naprawde duzo i wielu z nich z wlasnej, nieprzymuszonej woli chce wychowywac dzieci w duzym miescie, bo widzi w tym sens i wartosc. BTW, Toronto jest zasciankowe choc wielkosciowo i polozeniowo porownywalne z Chicago ale niestety, niestety, do klasy Chicago jeszcze nam baaaardzo daleko, co nie zmienia faktu, ze jesli chodzi o diversity i wspolzycie nas wszystkich tu zgromadzonych radzimy sobie na pewno lepiej niz wiele innych porownywalnych miast na wszystkich kontynentach. Ale to kwestia rozumienia multi-kulti, ktore akurat na forum emama nie ma zbyt dobrego PR tongue_out
                      • princesswhitewolf Re: Nowy Jork 11.04.15, 15:02
                        C'mon, masz jakas teor
                        > ie na temat antydzieciowosci duzych miast


                        Nie do konca chodzi o wielkosc miasta mi ale o jego specyfike: NY czy LA w szczegolnosci. Toronto czy Wroclaw to tez duze miasto ale zupelnie inna para kaloszy- inna energetyka.

                        Toronto jest
                        > zasciankowe choc wielkosciowo i polozeniowo porownywalne z Chicago ale niestet
                        > y, niestety, do klasy Chicago jeszcze nam baaaardzo daleko, co nie zmienia fakt
                        > u, ze jesli chodzi o diversity i wspolzycie nas wszystkich tu zgromadzonych rad
                        > zimy sobie na pewno lepiej niz wiele innych porownywalnych miast na wszystkich
                        > kontynentach. Ale to kwestia rozumienia multi-kulti, ktore akurat na forum emam
                        > a nie ma zbyt dobrego PR tongue_out


                        no wiec wlasnie nie pojmuje o czym ty mowisz, ze co jest zasciankowe w kontekscie Toronto. Nie mieszkalam w Kanadzie, bylam w Toronto w ramach zawodowych a potem turystycznych tylko. Owszem podobalo mi sie bardziej jako miasto Vancouver ale Toronto uwazam, ze jest bardzo rozwiniete pod wzgl poziomu swiadomosci: tolerancji, pewnej egalitarnosci jakiej w USA nie ma, odpowiedzialnosci spolecznej, wobec natury itd itp. No sorry dla mnie Chicago w porownaniu z Toronto to dziki kolchoz. Chodzi o to ze w Chicago jest wiecej inwestycji finansowych i wiecej luksusowych sklepow czy co? Naprawde Toronto nie mialo nic zasciankowego w sobie. Jesli Toronto to zascianek to 99% takze. A nie-zascianek na tym bozym swiecie to pewno tylko Chicago, NYC i LA?
                        • bi_scotti Re: Nowy Jork 11.04.15, 15:51
                          princesswhitewolf napisała:

                          > co jest zasciankowe w konteksc
                          > ie Toronto. Nie mieszkalam w Kanadzie, bylam w Toronto w ramach zawodowych a po
                          > tem turystycznych tylko. Owszem podobalo mi sie bardziej jako miasto Vancouver
                          > ale Toronto uwazam, ze jest bardzo rozwiniete pod wzgl poziomu swiadomosci: tol
                          > erancji, pewnej egalitarnosci jakiej w USA nie ma, odpowiedzialnosci spolecznej
                          > , wobec natury itd itp. No sorry dla mnie Chicago w porownaniu z Toronto to dzi
                          > ki kolchoz. Chodzi o to ze w Chicago jest wiecej inwestycji finansowych i wiece
                          > j luksusowych sklepow czy co? Naprawde Toronto nie mialo nic zasciankowego w so
                          > bie. Jesli Toronto to zascianek to 99% takze. A nie-zascianek na tym bozym swie
                          > cie to pewno tylko Chicago, NYC i LA?

                          Problem Toronto polega na braku urban planning, na swiadomym niszczeniu historycznej struktury i wyraznym ograniczaniu terenow zielonych, na zupelnie symbolicznych inwestycjach w public transportation (rowniez w kontekscie polaczen z otaczajacymi suburbs), co odbija sie na poziomie zycia mieszkancow, odbija negatywnie wlasciwie kazdego dnia. Druga sprawa to bardzo ograniczona oferta artystyczno-kulturalna, ktore de facto czynia inne miasta "centrami" sciagajacymi tzw. ciekawych ludzi z calego swiata. Toronto jest wciaz mentalnie "malym miasteczkiem", w ktorym kazdy sobie rzepke skrobie - bez wizji, bez pomyslu, bez dostrzegania i realizowania wspolnych rozwiazan. Tak najbardziej namacalnie bylo to wyrazne przy wyborze naszego poprzedniego burmistrza, ktory stal sie posmiewiskiem swiata ale wszak reprezentowal 40% mieszkancow miasta skupionych wylacznie na wlasnych ogonach. Chicago jest amazing - to jest, moim zdaniem, najbardziej cool i progressive miasto naszego kontynentu - bywam tam na tyle czesto i na tyle dlugo i od wielu, wielu lat by widziec rozwoj i przemiany tego miasta, ktore jak kazde ma swoje problemy ale tez podchodzi do nich zadaniowo i kreatywnie a nie, jak my w Toronto, udaje, ze ich nie ma albo, ze sie same "jakos" zalatwia. NYC to zupelnie inna bajka - w jakims sensie jest pewnie prownywalne wylacznie z takimi miastami jak Mexico City, Buenos czy ewentualnie Rio, a LA to chyba w ogole trudno rozpatrywac w kategoriach "miasto". Tu by raczej mozna dopisac jeszcze Boston, ktory choc bez porownania mniejszy (populacja maciupenka) ma jednak wszystkie features prawdziwego "miasta" tak jak ma je Amsterdam, Krakow czy Praga smile Wracajac do Toronto, to co w moim miescie jest swietne i do czego zawsze wracam z przyjemnoscia to ludzie - uwielbiam nasze diversity i w homogenicznych miastach czuje sie nieswojo ale rozwiazania infrastructure & transportation czynia z mojego miasta mala wioche, w ktorej po prostu czasem super trudno zyc uncertain Life.
                          • princesswhitewolf Re: Nowy Jork 11.04.15, 18:10
                            , na swiadomym niszczeniu historycznej struktury i wyraznym ograniczaniu terenow zielonych,

                            no to co napisalas powyzej jest szokujace jesli prawdziwe. Mialam wrazenie odwrotne ze ogolnie ( nie chodzi o Toronto)Kanada to kraj ludzi bardzo zwiazanych i szanujacych przyrode

                            Druga sprawa to bardzo ograniczona oferta artystycz
                            > no-kulturalna,


                            Quebec nadrabia this gapsmile)))

                            Boston ma podobny charakter jak San Francisco i akurat te dwa miasta ja faktycznie lubie. Sa nieco bardziej..."cywilizowane na europejski sposob"

                            LA to jak najbardziej miasto. Ma swoj profil w entertainment i stad taka jego natura, tak jak Detroit w automotive a Chicago w advertising, San Francisco zas jest IT a Boston slynie z prawnikow
                    • undoo Re: Nowy Jork 11.04.15, 19:02
                      Chcesz sie licytowac na czas, ktory kazda z nas przemieszkala poza ojczyzny lonem? Wygrywasz w przedbiegach, chocby dlatego, ze 20 lat temu to jeszcze nawet dobrze nie studiowalam.
                      Doswiadczenie w temacie mam spore i tyle wystarczy Ci wiedziec. Ludzie sa rozni, dzieci tez. Jednak jak rozumiem, Ty wiesz lepiej. Moze ja zwyczajnie lepiej sobie radze z macierzynstwem na obczyznie niz przecietna? Choc nie jestem taka pewna, bo rodziny, ktore widze wokol, radza sobie dobrze i ich dzieci tez nie wygladaja na straumatyzowane.
                      Nie rozumiem, co jest takiego strasznego w mieszkaniu w duzym miescie z dziecmi. Takie sa warunki zycia, tak sie mieszka i traktuje to jak przygode.
                      Moze faktycznie mowi przez Ciebie i przeze mnie roznica pokoleniowa? Bo brzmisz jak pokolenie dziadkow moich dzieci, to stwierdzenie, a proba dokopania.
                      Ponownie dziekuje za mile slowa o moim wieku. smile
                      • undoo Re: Nowy Jork 11.04.15, 19:04
                        Za mile slowa dotyczace wieku dziekuje nie dlatego, ze mi moj wiek nie odpowiada i marze, by byc mlodsza, ale dlatego ze Twoje slowa swiadcza o tym, ze jestem mloda duchem, a to duzy komplement. Najgorsza rzecz - zestarzec sie mentalnie i psychicznie, stracic swiezosc duszy. Zatem - naprawde b dziekuje, dodalas mi skrzydel, choc pewnie nie to bylo Twoim celem. Jednak w zyciu matki swiezosc mysli jest moim zdaniem b wazna smile
                        • princesswhitewolf Re: Nowy Jork 11.04.15, 21:13
                          najgorsza rzecz - zestarzec sie mentalnie i psychicznie, stracic swiezosc duszy.

                          dusza kategoriach kanapki: swieza i nieswieza... < zart>

                          a tak na serio: kobieto po co ty sie mi tak tlumaczysz i costam chcesz udowodnic. To tylko rozmowa, kazdy ma jakies tam swoje gusta i doswiadczenia. Kazdy ma prawo do wlasnych wyborow. Ciebie jeszcze to kreci bo byc moze nie spedzilas tyle czasu jeszcze w jakichs metropoliach - innych juz nie. Kazdy ma inne upodobania, no ktostam w NYC musi w koncu tez mieszkac...
                          Brigitte Bardot zapytano czy czesto chodzi do pieciogwiazdkowych restauracji. Na co ona odpowiedziala, ze ktos kto cale zycie musial w nich jadac, w pewnym momencie ma ich dosyc, po prostu woli prostego w domu miec przygotowane...



                          • undoo Re: Nowy Jork 11.04.15, 23:23
                            Moi? Ja sie nie tlumacze, ja popcorn wcinam big_grin
                      • princesswhitewolf Re: Nowy Jork 11.04.15, 21:08
                        ze 20 lat temu to jeszcze nawet d
                        > obrze nie studiowalam.


                        a jak... zle... studiowalas?


                        > Moze faktycznie mowi przez Ciebie i przeze mnie roznica pokoleniowa?

                        Masz 22 lata?
                        Gwoli informacji w sprawach spekulacji na temat wieku, hint: wiekszosc zycia przezylam na emigracjismile)
          • undoo Re: Nowy Jork 10.04.15, 03:15
            Ty tak serio? Ja bym tam miała fun smile
            • minor.revisions Re: Nowy Jork 10.04.15, 05:31
              > Ty tak serio? Ja bym tam miała fun

              Przy dwójce małych dzieci pierwszy rok będzie bardzo drogi, bo dużo wydatków, żeby się urządzić, a pani się od razu do pracy nie załapie (będzie miała w ogóle prawo pracy?) Ergo, wieczorami za bardzo nie powychodzą razem, bo nie mają tam żadnej rodziny, która by im mogła z dziećmi posiedzieć, a na opiekunkę też nie będą mieć kasy. A w dzień - Manhattan to nie jest wymarzone miejsce dla małych dzieci, nie czarujmy się, jest Central Park, ale poza tym to raczej beton.

          • szeera Re: Nowy Jork 10.04.15, 03:20
            O tu chyba fajnie wyszło coś co może pomóc tym ludziom podjąć decyzję.

            Większość w wątku zgadza się, że pensja jest raczej niezbyt duża. Ale wg mnie tak naprawdę podejście do tej sytuacji zależy od jakiejś skłonności do przygody. Na ile dobrze znoszą zmiany mając dwójkę małych dzieci. Czyli od osobistych preferencji tych państwa.

            Ja bym pojechała, a za to przedmieścia lub mniejsze miasto zamiast brzmi dla mnie przerażająco. Czyli kto co lubi.

            • burina Re: Nowy Jork 10.04.15, 03:36
              Do tego jeszcze argument małych dzieci: ja uważam, że tak jest wygodniej. Nie wyobrażam sobie przemeblowywania życia dwunastolatka, kiedy sama nie jestem przekonana do pomysłu. Do tego szukania odpowiednich szkół. Przeprowadzania dobytku. A kilkulatki? No moim było dokładnie obojętne, czy śpią w używanym łóżku z Ikei, czy na ludwikach. A i tak największą frajdą był materac na podłodze i namiot z koca.
              I co robić z dwulatkiem na przedmieściach? Tymczasem na Manhattanie od groma darmowych zajęć dla maluchów, muzea co łaska, koncerty, przedstawienia, przejażdżki promami.
              • nanuk24 Re: Nowy Jork 10.04.15, 03:44
                > I co robić z dwulatkiem na przedmieściach? Tymczasem na Manhattanie od groma da
                > rmowych zajęć dla maluchów, muzea co łaska, koncerty, przedstawienia, przejażdż
                > ki promami.

                Kpisz sobie?suspicious
                • undoo Re: Nowy Jork 10.04.15, 03:49
                  big_grin w sedno
                  • nanuk24 Re: Nowy Jork 10.04.15, 03:54
                    Ten watek jest zabawny, wypowiadajace sie negatywnie emamy mozna by w urzedzie imigracyjnym zatrudnic, na lotnisku. Nikt tak zaciecie nie bedzie bronil amerykanskiej ziemi przed naplywem nowych imigrantow jak same imigrantkibig_grin
                • burina Re: Nowy Jork 10.04.15, 03:59
                  Nie, szczerze pytam, co ma robić całymi dniami na przedmieściach kobieta, która całe dnie spędza sama z dziećmi w obcym kraju, bez znajomych, której mąż w tym czasie przeżywa ekstra okazję zawodową.


                  No ale ja z tych, co biorą książkę i idą ją sobie do muzeum czytać w ramach rozrywki weekendowej.
                  • nanuk24 Re: Nowy Jork 10.04.15, 04:11
                    Zapytaj Azje_od_kuchnismile Dziewczyna jest w USA od polowy grudnia: juz zdala prawo jazdy(nie jezdzila w Polsce), zapoznala sie z sasiadami i nawiazala znajomosci, chodzi na angielski, a dwa tygodnie po przyjedzie do USA znala juz prawie kazdy zakatek swojego przedmiescia.

                    Nawet na przedmiesciach sa na kazdym rogu place zabaw, sale zabaw i gier, etc.
                    • burina Re: Nowy Jork 10.04.15, 04:20
                      Hmm, całe dnie na placu zabaw i z innymi mamami? Nie dzięki smile
                      • szeera Re: Nowy Jork 10.04.15, 04:27
                        Znowu - kto co lubi smile Ja też wybieram miasto, nawet z małymi dziećmi, ale rozumiem, że wiele osób woli odwrotnie. To też pytanie o to czy lubi się wszędzie jeździć samochodem czy woli się bardziej po europejsku - na piechotę i komunikacja publiczna.
                      • nanuk24 Re: Nowy Jork 10.04.15, 04:57
                        O jakim przedmiesciu jest mowa? Oni mieszkaliby w miescie. Wiesz, Nowy Jork nie sklada sie tylko z Manhattanu.
                        Caly dzien na placu zabaw? A kto kaze?
                      • aguar Re: Nowy Jork 10.04.15, 08:11
                        burina napisała:

                        > Hmm, całe dnie na placu zabaw i z innymi mamami? Nie dzięki smile

                        Ale jak się jest niepracującą mamą z dwójką małych dzieci to w każdym miejscu na świecie życie dość podobnie wygląda.
                  • undoo Re: Nowy Jork 10.04.15, 04:11
                    Z dwójką małych dzieci nie poczytasz w muzeum, szczególnie w amerykańskim. A robić jest co i na przedmieściu, więcej niż w Polsce. Parki, place zabaw, biblioteki, przyroda.

                    No ale ja jestem z tych, co nie mają czasu się nudzić smile
                    • burina Re: Nowy Jork 10.04.15, 04:21
                      Nie chodzi mi o czytanie w muzeum, gdy dzieci pod opieką. Raczej o traktowanie muzeum, jako części własnego salonu.
                      • undoo Re: Nowy Jork 10.04.15, 04:27
                        Podejrzewam, że ciekawy człowiek nie będzie się nudził ani na pustyni, ani w pasie biblijnym smile To kwestia mentalności raczej niż miejsca.
                • princesswhitewolf Re: Nowy Jork 11.04.15, 00:07
                  moze nie kpi ale nie ma dzieci i nie bardzo zna realia wychowywania dzieci w szalonej betonownii
            • nanuk24 Re: Nowy Jork 10.04.15, 03:42
              Umowmy sie, to jest mala pensja na Manhattan, a nie mala pensja. a Nowy Jork ma tez cos innego do zaofarowania niz tylko Manhattan.
              • ania_2000 Re: Nowy Jork 10.04.15, 04:45
                Ale pytatnia bylo konkretne co do Manhattanu, 120 K jednej pensji i bycia do tego w pelnej dyspozycji, czyli rozumiem praca min 12 godzin dziennie. to ojciec. Caly dzien w pracy, rozwija sie intelektulanie i ma przygodne zycia. Do tego matka, niepracujaca z dwojgiem malych dzieci calymi dniami siedzi w malej dziupli za kilka tysiecy $ w jednym z najwiekszym molochu swiata.
                ale mi "fun".
                z malymi dziecmi to tylko na przedmiescia. a ojciec moze dojezdzac.
                • nanuk24 Re: Nowy Jork 10.04.15, 05:06
                  Nie musza byc przedmiescia. Nowy Jork, ale daleko od Manhattanu.
                  Wprawdzie w NY nie mieszkalam, ale w Chicago i to daleko od centrum, a i tak mialam poczucie, ze wszedzie mam blisko dzieki publicznej komunikacji - naprawde, wsiadalo sie w jeden pociag i jechalo sie do samego Loop w kilkanascie minut. A oplaty za wynajem i wszystko byly o trzykrotnie nizsze.
                  • minor.revisions Re: Nowy Jork 10.04.15, 05:45
                    ale przejechanie publiczną komunikacją z jednego końca Manhattanu na drugi to jest dobra godzina, a jeszcze trzeba doliczyć czas na dojście do stacji i czekanie na subway. Plus ewentualnie dostanie się na sam Manhattan. Ja bym też mogła mówić, że 120 klocków to wypas kasa, bo za 3000 miesięcznie będą mieć zaplacone przedszkole dla dwójki dzieci i wynajem domu, bo u mnie by mieli, no ale co jej takie info da?
                    • nanuk24 Re: Nowy Jork 10.04.15, 17:21
                      3000 za przedszkole dla dwojki? Gdzie takie ceny?
                      • minor.revisions Re: Nowy Jork 10.04.15, 18:01
                        nanuk24 napisała:

                        > 3000 za przedszkole dla dwojki? Gdzie takie ceny?

                        Napisałam, że w mojej okolocy za 3000 miałaby przedszkole dla dwójki i wynajęty dom.

                        Cenę typu 2000 podała myelegans, podejrzewam, że realna, skoro u mnie przedszkole kosztuje od 16 do 350 za tydzień, więc na manhattanei spokojnie może być i 500 za tydzień.
                • nanuk24 Re: Nowy Jork 10.04.15, 05:08
                  Do
                  > tego matka, niepracujaca z dwojgiem malych dzieci calymi dniami siedzi w malej
                  > dziupli za kilka tysiecy $ w jednym z najwiekszym molochu swiata.
                  > ale mi "fun".

                  Chcesz powiedziec, ze nie mialaby co robic w tym miescie?
                  • ania_2000 Re: Nowy Jork 10.04.15, 05:18
                    oczywisicie ze mialaby co robicsmile
                    • nanuk24 Re: Nowy Jork 10.04.15, 05:25
                      Osoby, ktore przyjezdzaja do pracy na kontrakt nie zostaja pozostawiane same sobie. To nie jest tak, ze przyjezdzasz w poniedzialek, a we wtorek juz idziesz do pracy. masz czas na aklimatyzacje, poznanie terenu na spokojnie, zrobienie zakupow, etc. I jest przewodnik, ktory pomoze pozalatwiaj urzedowe sprawy, pokaze co i jak, etc - w kazdym badz razie takiego opiekuna mialy osoby, ktore o to pytalam i w wiekszosciprzypadkow pracodawca oplacal mieszkanie do okreslonej kwoty.
                      • ania_2000 Re: Nowy Jork 10.04.15, 05:57
                        Ale o czym ty piszesz? Opiekun ktory sie bedzie opiekowal??? szczegoly relocation i i introduction na pewno sa znane zaintersowanej rodzinie, nikt nie wymysla, ze pana wezma prosto z samolotu do pracy lol. HR w pracy cos tam zoorganizuje na pierwsze pare dni, z reguly jest to jeden dzien orientacji. Jakie to ma znaczenie? Tak samo co do doplaty do rent.. Nie wiadomo.

                        Jak tam wino? otwierasz nowa butelke wink
                        • nanuk24 Re: Nowy Jork 10.04.15, 06:49
                          HR w pracy cos tam zoorganizuje
                          > na pierwsze pare dni, z reguly jest to jeden dzien orientacji.

                          O tym przeciez mowie, na dluzej im nie potrzeba przeciez. Wy przeciez lamentujecie, ze koniec swiata dla niej jak tu przyjedziebig_grin No ludzie!

                          Butelki jeszcze nie otwieralam, bo mi sie nie chce do kuchni isc. jutro sie napije. Teraz ogladam Air Craft Investigation - polecam tym, ktorzy sie wybieraja gdzies samolotem w najblizszym czasietongue_out
                    • princesswhitewolf Re: Nowy Jork 11.04.15, 00:10
                      czywisicie ze mialaby co robic

                      ciagalaby non stopna wszelakie "atrakcje" ze soba dwojke maluchow... lol

                      puk puk? jest tu ktos? czy ktoras ma tu dzieci?
                      • undoo Re: Nowy Jork 11.04.15, 00:48
                        Jej, weź trochę się rozluźnij. To, że ma się dzieci, nie oznacza, że się z nimi siedzi w domu i nosa nie wystawi poza próg. Z dziećmi da się normalnie żyć, zwiedzać i korzystać z różnych atrakcji. Ty chyba zbyt rygorystycznie podchodzisz do macierzyństwa.
                        • princesswhitewolf Re: Nowy Jork 11.04.15, 10:57
                          Ty chyba zbyt rygorystycznie podchodzisz
                          > do macierzyństwa.


                          moj 2 latek chodzi na plywalnie, Boogie Mites, Cathephiler Music, Diddi Dance w godzinach przedszkolnych bo takie przedszkole specjalnie wybralismy. Po przedszkolu staram sie spedzic jak najwiecej czasu jak moge rozmawiajac z nim, czytajac i skupiajac uwage na nim, albo odwiedzam kolezanki jakie maja tez male dzieci by nawiazal realne przyjazni a nie koncentrowal sie tylko na "atrakcjach swiata zewnetrznego". Oczywiscie z wiekiem pojdzie czasem tu i tam, ale ja naprawde chce wychowac kogos kto potrafi sie przyjaznic i patrzy na zdobycze cywilizacji z pewna refleksja a nie "gonca kulturalnego" jakich wiele w NY czy Londynie czyli ludzi jacy zyja tylko bieganiem od wystawy do musicalu i z powrotem snobujac sie na wszystko.

                          Nie przypadkowo New Jersey jest rowniez drogie. To optymalne rozwiazanie dla tych jakim czasami korzysci zawodowe czy "atrakcje" NY sie przydaja, ale jednoczesnie w New Jersey zycie ma tez i normalniejszy wymiar
                          • undoo Re: Nowy Jork 11.04.15, 19:21
                            Pierwsze dziecko kolo czterdziestki?
                            Z kolejnym bedzie pewnie Ci latwiej.
                            Naprawde nie trzeba sie az tak spinac i wszystkiego analizowac. Wazne, by miec przyjemnosc z zycia, co wcale nie oznacza bezrefleksyjnego przyjmowania kazdej obiegowej prawdy.

                            Rozluznij sie, ciesz maluchem, czasem fajnie sie polozyc z dziecmi na trawie i na chmury patrzec.

                            BTW moj dwulatek ma duzo mniej zajec poza domem i malo czasu dla mnie, bo ma bliskie relacje z wiekszym gronem ludzi, ktorzy go fascynuja. Jest szczesliwy, co widac, slychac i czuc smile
                            • princesswhitewolf Re: Nowy Jork 11.04.15, 20:33
                              nie. dziecko urodzilam majac 55 lat. Planuje jeszcze czworo.
                              Widzisz domek za miastem w lesie i blisko morza do jakiego jak wspominalam jezdzimy co weekend mamy tylko po to by zakuc dziecko w kajdany no i oczywiscie je musztrowac w tym spinaniu i analizowaniu. Musi stac na paluszkach i przeprowadzac analizy rynku gieldowego


                              > BTW moj dwulatek ma duzo mniej zajec poza domem i malo czasu dla mnie, bo ma bl
                              > iskie relacje z wiekszym gronem ludzi, ktorzy go fascynuja. Jest szczesliwy, co
                              > widac, slychac i czuc smile


                              Oklaski. Szczeka w dol. Zazdrosc ze az zielenieje. Niewatpliwe moje dziecko z powyzszego opisu musi byc na tle mojego dziecka wytresowana nieszczesliwa malpka

                              P.S. Bierzesz jakies tabletki? Chyba tak bo te projekcje na temat cudzego zycia to albo cos nie tak albo nadmiar filmow holywoodzkich gdzie czlowiek pracujacy= spina sie, miastowy luzak= tylko tam szczesliwe dzieci i inne banaly...
                • myelegans Re: Nowy Jork 10.04.15, 15:25
                  W tej sytuacji mieszkanie nawet dziuplowate na Manhattanie wygrywa w przedbiegach do przedmiesc-sypialni. Miasto ma bardzo duzo do zaoferowania, duzo tanich i darmowych propozycji dla rodzin z dziecmi, play groups, zajec w bibliotekach, museum dzieciecych, parkach, zajec dla dzieci czyli miejsc w ktorych mozna poznac inne rodziny, inne mamy i zawierac przyjaznie.
                  Ja tak zrobilam jak mlody byl maly, przyjaznie przetrwaly juz decade. Zaczelo sie od malej play group.

                  Na przedmiesciach uschlabym z izolacji.....
                  • princesswhitewolf Re: Nowy Jork 11.04.15, 00:12

                    > Na przedmiesciach uschlabym z izolacji.....

                    naprawde playgroups i wszelakie dzieciece organizacje i prywatne domeny nie sa domena tylko NYC. Sa wszedzie. To metoda na dochod dla ludzi. I nawet na zabitej dechami wsi wpadli na ten pomysl... Moze poznaj tez US poza NY jaki jest bardzo odmienny od reszty stanow...
                    • nanuk24 Re: Nowy Jork 11.04.15, 00:28
                      O wlasnie, ludzie to maja dziwne wyobrazenie na temat przedmiesc, az ciezko uwierzyc. Nie wyjezdzaja poza granice miasta, czy jak?
                      • princesswhitewolf Re: Nowy Jork 11.04.15, 00:34
                        O wlasnie, ludzie to maja dziwne wyobrazenie na temat przedmiesc, az ciezko uwierzyc. Nie wyjezdzaja poza granice miasta, czy jak?

                        Nie. Wlasnie przecietny emigrant nie zna tak naprawde US. Wydaje im sie ze Stany sa takie jak NYC a konkretnie Manhattan. Maja wizje z filmow jakichs wiosek z Ohio czy Kansas gdzie diabel mowi dobranoc, i projektuja to na wszelakie rozciagle algromeracje miejskie w USA. 2 metry za Manhattanem i juz niby tragedia...lol
                    • burina Re: Nowy Jork 11.04.15, 01:38
                      Ty chyba nie rozumiesz o jakiej izolacji mowa. Ja bym za żadne skarby nie chciała dać się sprowadzić do jednego wymiaru 'mama Jasia, która tak śmiesznie mówi po naszemu'. Może być miło, można szybko nawiązać znajomości, ale można też dostać na mózg.

                      Co z tego, że są playgroups? Całe Twoje życie musisz podporządkować pod życie stada. Najpierw organizacyjnie (godziny spotkań, dojazd samochodem w konkretne miejsce), a stopniowo zauważasz, że całe Twoje życie jest pod lupą i jest silna presja, że się dostosujesz. Nie mówię, że to jest z gruntu złe, ale są osoby, które nie są aż tak stadne. Ja na przykład przeraziłam się, jak zauważyłam, że spotkania z mamami z playgroup w głębokim przedmieściu to tak naprawdę walka o to, która lepiej smakuje, piękniej poda, wystylizuje. I nie z powodu ambicji kulinarnych, ale dlatego, że to stało się jedynym polem samorealizacji tych kobiet. Naprawdę, dołożyć do tego lekkie poczucie zazdrości o samorealizację zawodową męża i nieszczęście gotowe.

                      • myelegans Re: Nowy Jork 11.04.15, 01:57
                        Za duzo seriali ogladasz.
                        Z perspektywy 22 lat zycia w Stanach sie ze tak powiem ustosunkowalam, za przeproszeniem. To wolny kraj, nikt nikogo do niczego nie zmusza.
                      • nanuk24 Re: Nowy Jork 11.04.15, 02:07
                        O czym piszesz?suspicious
                      • princesswhitewolf Re: Nowy Jork 11.04.15, 10:59
                        ałe Twoje życie musisz podporządkować pod życie s
                        > tada. Najpierw organizacyjnie (godziny spotkań, dojazd samochodem w konkretne m
                        > iejsce), a stopniowo zauważasz, że całe Twoje życie jest pod lupą i jest silna
                        > presja, że się dostosujesz.


                        mysle ze dotknelas sedna. Tak naprawde wciaga czlowieka "egregor" miasta, stylu zycia i robisz wszystko by sie podporzadkowac. Madra z ciebie kobita
                      • undoo Re: Nowy Jork 11.04.15, 19:27
                        Trzeba znalezc swoich ludzi, bo takich to znajdziesz wszedzie. Albo nie wchodzic w rywalizacje i wyluzowac - tez opcja.
                        • princesswhitewolf Re: Nowy Jork 11.04.15, 20:38
                          to zacznij od siebie jesli chodzi o ta rywalizacje na "najszczesliwsze dziecko na ziemi" i wyluzuj sie lol...

                          P.S. mialas kiedys problemy z kontaktami z ludzmi i znajdowaniem przyjaciol, i teraz taki problem projektujesz na innych wnioskujac to u kazdego na podstawie paru zdan wymienionych w necie znowu na podstawie idealow holywoodzkich filmow luzak to szczesliwy i na pewno wielkomiejski. Nieszczesliwy to karierowicz i na pewno spiety. Boziu...
    • srubokretka Re: Nowy Jork 10.04.15, 04:57
      Przy takich zarobkach na start jednej osoby mysle, ze Manhattan nie ucieknie. Mozna spokojnie zaczac od mieszkania np williamsburg (do pol h metem), na brooklynie (do godziny metrem) nawet ze staten island (chyba najtaniej) na dolny manhtn jest ok 40min ekspresem. Z Long island pociagiem tez do godziny (zalezy gdzie). Dwa lata temu moznaby nawet zarabiajac taka kase kupic sobie dom np na Long czy Staten island i skromnie sobie zyc (ale to poczatek). Umeblowac mozna sie tanio na poczatek (craigslist) , ubrania sa tanie, gratow luksusowych tez od razu nie tzreba miec. Przedszkola sa za darmo (od 3 r z) (a jak szalec, to mozna i za 30k za rok placic).
      Jezeli maja jeszcze tutaj kogos z bliskich czy dobrych znajomych (pomoc na poczatku , jezeli sa malutkie dzieci bedzie konieczna) to bym ryzykowala. Nawet jezeli wytrzymaja rok, czy 2 , to resume bedzie super wygladac. Dzieci bardzo tez skorzystaja (b szybko opanuja jezyk) zajec, muzeow, atrakcji bez liku.
      Ja bym sie pakowala.



      • myelegans Re: Nowy Jork 10.04.15, 15:27
        gdzie sa te przeszkola calodzienne za darmo od 3 roku zycia?
        Pre-school moze (u nas od 4 lat), ale to 2-3 godziny dziennie, wiec nie dla rodzica pracujacego na pelny etat.
        • nanuk24 Re: Nowy Jork 10.04.15, 15:55
          Jeszcze nie przyjechali, a wy ja juz do pracy wysylaciebig_grin Pytanie zasadnicze, czy ona bedzie miala pozwolenie na prace na pelny etat?
          • myelegans Re: Nowy Jork 10.04.15, 17:10
            nanuk, zalezy od wizy, zakladam, ze jak maz bedzie na H1 pracowniczej, to zona bedzie na malzenskiej wizie BEZ prawa do pracy.
            Znam przypadki czekania nawet 2 lata na pozwolenie pracy dla wspolmalzonka i pytanie, jaka by to byla praca, jak za minimalna stawke, albo jakis entry level, to bilans oplat za przedszkole i praca moze wyjsc na zero lub ujemnie.

            Wiele kobiet, szczegolnie po urodzeniu drugiego dziecka zostaje w domu, az dzieci osiagna wiek szkolny, bo bilans praca-przedszkole jest niekorzystny, pracuja zeby zarobic na przedszkole i moze im troche w kieszeni zostaje, wiec troche bez sensu,
            • nanuk24 Re: Nowy Jork 10.04.15, 17:34
              O tym mysle wlasnie.
              Moj punkt jest taki, ze brac zycie za rogi, poki sie jest mlodym i ma sie satysfakcjonujaca prace. Pozniej sie bedzie zalowac, ze sie nie skorzystalo, kiedy sie mialo okazje.
              Generalnie, $120 k to nie sa ochlapy, to jest pensja klasy wyzszej sredniej(prawie)

              www.businessinsider.com/what-middle-class-means-in-50-major-us-cities-2015-4
              Zgadzam sie, ze na Manhattan to malutko, ale z taka pensja mozna miec plan B. Przeprowadzka w dalsze rejony miasta lub przedmiescia, zona robi prawo jazdy, kupuja samochody i zyja sobie nie liczac od pierwszego do pierwszego.
              ja mieszkam od 9 lat na przedmiesciach, wychowuje dwojke dzieci(10 i 3) i to nie prawda, ze na przedmiesciach nie ma co robic z dziecmi. Kazdy rejon ma swoj park district, biblioteki, sale zabaw, warsztaty dla dzieci, campingi letnie, festivale, etc. Po prostu trzeba wybierac przedmiescia, nie takie, ktore sie dopiero buduja, ale takie, ktore maja juz swoje latawink
        • srubokretka Re: Nowy Jork 11.04.15, 05:36
          schools.nyc.gov/ChoicesEnrollment/PreK/default.htm
    • sweet_sour Re: Nowy Jork 10.04.15, 07:16
      Moja przyjaciółka z rodziną (mąż, dwulatka i niemowlak) wyjechała w listopadzie do NYC do pracy (w Polsce pracowała dla zespołu z Nowego Jorku i ściągnęli ją do siebie na miejsce), więc mam informacje z pierwszej ręki jak taki wyjazd wygląda. Jej pensja jest mniej więcej taka jak proponują twojemu szwagrowi, jej mąż jeszcze nie pracuje, bo czeka na pozwolenie na pracę (w teorii mają taką wizę, że powinien dostać to pozwolenie, ale w praktyce czeka już 3 m-ce, urzędnicy mówią, że jeszcze kolejne 60 dni ma czekać, a nie ma pewności, że decyzja będzie pozytywna, w zasadzie dopóki nie będą mieli zielonej karty, to z tym pozwoleniem na pracę to jest ciągła biurokracja). Chcieli zaoszczędzić czas i pieniądze na dojazdach, więc wynajęli mieszkanie na Manhattanie (30m, jedna sypialnia, za 2k $). Żłobki i przedszkola są koszmarnie drogie, przy dwójce dzieci bardziej opłaca się niania. Aha, pierwsze 2 miesiące pobytu zeszły im w zasadzie tylko na załatwianiu spraw administracyjnych, których jest baaaardzo dużo w Stanach. Ogólnie moja przyjaciółka jest zadowolona, bo mieszkanie w NYC to było jej marzenie od dzieciństwa, ale nie ukrywa, że finansowo i organizacyjnie było im lepiej w Polsce, teraz żyją z kartką i ołówkiem i liczą każdy wydatek. Jeśli jej mąż nie dostanie pozwolenia na pracę w jakimś sensownym czasie, to pewnie będą musieli wrócić.
      • t.tolka Re: Nowy Jork 10.04.15, 13:06
        Pytanie bylo o Manhattan w takich a nie innych uwarunkowaniach osobistych i finansowych.
        Ja polecialabym bez problemu. Tylko - mieszkanie w innym miejscu zdecydowanie. To i koszty beda mniejsze i komfort wiekszy.
        Z racji pracy bywam ostatnio nagminnie. I drogo jest. Ale fakt, im dluzej jestem tym sensowniejsze i tansze miejsca wynajduje. Tylko to trwa.
        Taki wyjazd trakowalabym nie jako czas na dorobienie sie tylko jako przygode, szanse od losu. Leciec, wrocic zawsze mozna.
      • przystanek_tramwajowy Re: Nowy Jork 10.04.15, 16:12
        Czworo ludzi gnieździ się na 30 m.kw. i żyje od pierwszego do pierwszego z ołówkiem w ręku za pensję żony? I jedyna przyjemność to widok z okna na NY? Gdyby w takich warunkach mieszkali w Polsce zostaliby na tym forum okrzyknięci nieudacznikami i patologią.
        • bi_scotti Re: Nowy Jork 10.04.15, 18:06
          przystanek_tramwajowy napisał:

          > Czworo ludzi gnieździ się na 30 m.kw. i żyje od pierwszego do pierwszego z ołów
          > kiem w ręku za pensję żony? I jedyna przyjemność to widok z okna na NY?

          Bo nie wszystko da sie w zyciu przeliczyc na $$$ i metry kwadratowe. Thanks God!
        • wioskowy_glupek Re: Nowy Jork 11.04.15, 17:31
          Ponieważ skarbie w PL to byłaby patologia.
    • ruda.anka2 Re: Nowy Jork 10.04.15, 14:25
      Uwielbiam moją pracę tutaj gdzie jestem, ale pojechałabymsmile Bo kocham też Nowy Jork. Dla mnie nie jest miastem- molochem. To jest miejsce bardzo szczególne, czułam się tam jak u siebie, jakby to było podwórko mojego dzieciństwa. Pomieszkać w Nowym Jorku rok-dwa z opcją kasa na styk? Bajeczna propozycja jak dla mnie. To nie jest opcja: Pcim Dolny w Anglii tylko Nowy Jork!
      Ja się tam w metrze nie gubię, Manhattan jest wg mnie niewielki, buty na nim zdarłam. Jedzenie wcale nie było drogie, ubrać się można naprawdę tanio. Wszystko zależy od tego, co jest dla człowieka ważne - poznawać świat i się rozwijać czy ciułać na parę metrów mieszkania więcej.
      Jedyne, co by mnie martwiło przed wyjazdem z dziećmi, to ubezpieczenie zdrowotne.
      • myelegans Re: Nowy Jork 10.04.15, 15:30
        Podpisuje sie pod anka, ja polecialabym na skrzydlach nawet, albo tym bardziej z malymi dziecmi, gdzie wolty ze szkolami nie trzeba uprawiac, ale to ja, i lubie spontan i latwo sie adaptuje....
    • anten_ka Re: Nowy Jork 10.04.15, 16:16
      Pojechałabym, nawet jakbym miała jeść suchy chleb i wodę wink

      Byłam w NYC i chetnie bym tam pomieszkala trochę. Ja bym to potraktowała jako przygodę życia. Dzieci małe więc jeszcze jest na to czas. Potem się zacznie szkoła i juź nic z tego nie wyjdzie.

      Jak dla mnie NYC to piekne miasta, które ma swój urok, jest w nim coś magicznego. Możecie faktycznie zamieszkać w tańszej daielnicy i dojeżdzać metrem. Auta nie trzeba kupować, tam wszędzie jest metro. Przy kosciołach są często nauki języka dla obcokrajowców, są też miejsca gdzie możesz zjeść za male pieniądze. Trochę odwagi i szczypta fantazji i można przeżyć coś fantastycznego. Pomyśl, że z doświadczeniem z USA mąż siostry może mieć w Polsce o wiele więcej mozliowśći zawodowych, super perfekt język. Twoja siostra zresztą też pozna język a to już duży plus.
    • minor.revisions Re: Nowy Jork 10.04.15, 18:28
      Cała ematka tu pisze, jak ONA by żarła suchy chleb dla konia, byleby mieć widok na Manhattan, a tymczasem realia są takei, że tu nawet nei tyle nie da się porównać sytuacji ematki z siostrą, ile sytuacji siostry z sytuacją męża.
      Co nei znaczy, że odradzam.
      Do wzięcia pod uwagę:
      - cena wynajmu mieszkania - czy pracodawca pomaga w tym,, co potrzebne na starcie - czyli wszystkie depozyty,uzbiera się tego czterokrotność czynszu, z której trzeba wyskoczyć na początku?
      - prawo pracy dla siostry
      - szanse na pracę dla siostry w takim zawodzie, żeby jej wystarczyło na przedszkole/opiekunki?
      - ile ten przedszkolak ma lat - w USA dzieci idą do obowiązkowego, darmowego kindergarten, kiedy mają 5 lat, a wcześniej - to już w zależności od stanu - przedszkola mają sponsorowane parę godzin dla czterolatków, w ramach różnych programów typu heads start
      - świetlica przed/po szkole też kosztuje, nie tyle, co przedszkole, ale parę stówek to jest
      - klimaty typu $1 za minutę spóźnienia w przedszkolu i w aftercare, jak utknie w metrze, a ma po drodze do odebrania dwójkę dzieci z dwóch różnych placówek, to nawet całodzienny zarobek może przepuścić na kary (to nei jest takk, że ja uważam, że z tego powodu ma nie jechać, ale po prostu musi to wkalkulować w swoje koszty)
      - miejsce do mieszkania: w USA szkoły są mniej więcej tak dobre, jak dzielnia, w której się znajdują, bo mają tyle kasy, ile funduszy z podatków w danej dzielni. Są też programy typu Magnet, ale one są na zasadzie loterii, więc nei można zakładać na bank, że się dostanie.
      - spacerki z dziećmi: Manhattan nie ma za bardzo publicznych ubikacji, znaczy nie to, że w ogóle nei ma jak się wylać, można celować w Macdonaldy, ale lepiej wziąć to pod uwagę, jak się planuje tam bujać z dwójką maluchów. Większość restauracji pozwala się wysikać tylko klientom.
      - Kina i takie tam: drogie, ale - tu nei wiem, jak na Manhattanie - zazwyczaj dzieci do lat 3 wchodzą za friko. Kino to sobie odbija na cenach popcornu, który kosztuje tyle, co kawior.
      - ubezpieczenie - ematka tu zaraz powie, że pracodawca mężówi ematki za to płaci, gdyż albowiem mąż ematki jest zayebisty i bez niego korpo runie, ale zazwyzcaj jest tak, że pracodawca pokrywa, powiedzmy, 100% pracownikowi, a już rodzinie tylko jakąś część i rodzina i tak musi wyskakiwać z ok. $400 miesięcznie (plus minus 200). Przy czym ubezpieczyciele mają tzw. deductible, czyli np. płacisz te 400 składki a i tak przewsze $4000 rachunków pokrywasz z własnej kieszeni. Zazwyczaj im większa składka, tym mniejsze deductible.
      - transport - bardzo dobry publiczny, ale znam ludzi, którym dojazd w jedną stronę do pracy tym transportem zajmował półtora godziny, bo jednak Manhattan jest długi jak cholera.
      - rozrywki - no wiadomo, że manhattan jest fajny ze względu na cały ten tygiel kulturowy, ale w praktyce - i tu właśnie się może wybitnie różnić dośwaidczenie pani od pana - pan będzie zarabiał kasę i będzie generalnie dyspozycyjny, a pani spędzi ten czas na (darmowych lub tanich) rozrywkach dla dzieci, które, nei czarujmy się, są chyba mniej więcej takie same w zachodniej kulturze, głośne czytanie "Very Hungry Caterpillar" w bibliotece w piżamkach to i w Polsce można zorganizować. (Tu przyznaję, że nie korzystałam z dziecięcych rozrywek na Manhattanie, może akurat tam jest wyjątkowo, no dobra, tam robią ulicę sezamkową, więc może dzieci będą na tyle śliczne i wybitne, że się załapią do programu).
      - Muzea, owszem, super, ale nei trzeba aż się przeprowadzać, żeby je zwiedzić. Kiedyś można je było faktycznie zwiedzać za ułamek dolara, ale ponoć już nie.
      Jest, oczywiście, cała masa fajnych galerii, ale to raczej nie jest zabawa na spacer z dwójką maluchów, zwłaszcza, że one są nie tam, gdzie fajne parki, czyli to jest dymanie po betonie z wózkiem i zmęczonym przedszkolakiem.
      Ergo: jest wielce prawdopodobne, że pani będzie uchetana po pachy, żeby mąż i dzieci coś z tego wyjazdu miały, ale sama zacznie coś mieć dopiero jak dzieci podrosną i będą tańsze w obsłudze. Więc tu dużo zależy od tego, na ile by tam jechali. Jak na rok - to dla niej średni interes, jak na więcej, z szansą na ułożenie sobie życia, to pewnie, że próbować.
      • minor.revisions Re: Nowy Jork 11.04.15, 01:01
        A, i choroby dzieci. Jeśli laska chce pracować, a nie będzie na salary, czyli jak dziecko chore, to nie idzie do pracy i nie ma ani grosza płatnego zwolnienia z tego tytułu, to te tysiące za przedszkole i tak w tym czasie buli. Nie mówię, że ją to spotka, bo może jest tak fantastyczna, że z miejsca sobie znajdzie dobrze płatny etat. Ale jeśli nie, to też musi to wkalkulować.
    • barbara.borowiec Re: Nowy Jork 10.04.15, 18:56
      To jeszcze jedno pytanie - wiza pracownicza (specjalista). Któraś z was przerabiała ten temat w praktyce? Ile czasu zajmują formalności? Mam sprzeczne info - komuś zajęło 3 miesiące, ale znajomy prawnik w US straszył mnie, że może to być nawet rok. Rok?!
      • szeera Re: Nowy Jork 10.04.15, 18:59
        Obie odpowiedzi prawdziwe. Zależy kim jest mąż i dla kogo będzie pracował. To najlepiej będzie wiedział prawnik pracujący dla jego firmy,
      • myelegans Re: Nowy Jork 10.04.15, 19:05
        Bo jest roczna pula wiz pracowniczych, ktora szybko sie wyczerpuje, bo zazwyczaj popyt ogromny, i pracodawca musi rzetelnie udokumentowac, ze tylko ten, a nie inny pracownik sie nadaje i ze nie mozna nikogo o podobnych kwalifikacjach znalezc na miejscu.
        Trzeba zamiescic publicznie oferte pracy i odpowiedziec na zainteresowania.

        Wiza pracownica przywiazuje pracownika to DANEGO pracodawcy, chcac zmienic pracodawce trzeba proces zaczac od poczatku i uzyskac pozwolenie z urzedu pracy i starac sie o nowa wize...
        • azja-od-kuchni Re: Nowy Jork 10.04.15, 23:12
          Wszystko zależy od typu wizy.. czy pan dostał prace jako człowiek z ulicy czy zostaje przeniesiony przez firmę dla której pracował ( wiza będzie inna i procedury też) Generalnie przy wizach pracowniczych całą papierologią zajmują się firmy człowiek co najwyżej musi dostarczyć akt małżeństwa , akty urodzenia dzieci .. Firma mówi dokładnie jakie to mają być papierki... Wszystko trwa kilka miesięcy jakieś 2-3 miesiące... Nie na wszystie wizy sa limity np. na wizę L1( pracownik oddelegowany do innego oddziału) limitów nie ma, ale firma musi udowodnić, ze nie może znaleźć nikogo takiego na rynku lokalnym.
          • azja-od-kuchni Re: Nowy Jork 11.04.15, 00:35
            Składaliśmy podanie o wizę na poczatku listopada i dostaliśmy wizę od ręki... to znaczy po tygodniu paszport z wklejoną wizą .... mamy wizy L1 mąz L 2 ja i dzieciak ...Przygotowanie dokumentów ( ze strony pracodawcy) oraz wyciągnięcie naszych aktów( z naszej strony) zajęło w sumie jakies dwa miesiące...Przypomniało mi się, że ten typ wizy poza opłata ( chyba 190 dol od sztuki) ma opłatę która zapobiega nadłużyciom to też jest kilka stówek ... Autorko wątku zorientujcie się kto za to płaci lub wrzućcie w koszta...
            • jusiakr Re: Nowy Jork 11.04.15, 06:02
              U nas tez załatwianie wizy trwało krótko (L1, L2), moze dwa miesiące, wszystko załatwiała firma i z tego co widziałam nie musieli sie jakoś gęsto tłumaczyć czemu chcą zatrudnić mojego męża, a nie kogoś lokalnie.
      • princesswhitewolf Re: Nowy Jork 11.04.15, 00:15
        tak bo wydaja je raz na rok. SKlada sie w pazdzierniku a wydaja w nastepnym roku wiosna.
        • szeera Re: Nowy Jork 11.04.15, 00:43
          Od czego jest oczywiście milion wyjątków, na które pan może się łapie jeśli obiecali mu wizę w 3 mc.
          • princesswhitewolf Re: Nowy Jork 11.04.15, 20:41
            no ale to juz nie jest ta sama H1B tylko ten odlam gdzie sa "ludzie specjalni" <oczko> aktorzy modelki i jacys "wplywowi"
    • gazeta_mi_placi Re: Nowy Jork 11.04.15, 21:31
      Nowy Jork to nie jest dobre miasto dla rodzin, dobre jest najwyżej dla bezdzietnych singli i bezdomnych. Ich przygoda skończy się gdy jakiś ciemnoskóry zapakuje im kulkę w łeb w biały dzień, okropne miasto, właściwe bez grama przestrzeni i zieleni oprócz Central Parku gdzie biją i gwałcą.
      • myelegans Re: Nowy Jork 11.04.15, 23:21
        Powaznie gazeta, nie pojechalbys pracowac za 120kafli do NYC, lepiej Ci na bezrobotnhm w Polsce?
        • gazeta_mi_placi Re: Nowy Jork 12.04.15, 10:10
          Ci którym się proponuje takie stawki najczęściej są w stanie dobrze zarobić i żyć na dobrym poziomie i w Polsce. To raczej nie pensja proponowana (z całym szacunkiem do tych zawodów) kasjerom pracującym w Tesco, szwaczkom, magazynierom itp.
      • szpil1 Re: Nowy Jork 12.04.15, 15:27
        Jak długo tam mieszkałaś/eś, Gazeta?
        • gazeta_mi_placi Re: Nowy Jork 12.04.15, 19:19
          Mam telewizor, internet i filmy. W tym dokumentalne o tym mieście.
      • majenkir Re: Nowy Jork 12.04.15, 16:41
        gazeta_mi_placi napisała:
        > Nowy Jork to nie jest dobre miasto dla rodzin, dobre jest najwyżej dla bezdziet
        > nych singli i bezdomnych. Ich przygoda skończy się gdy jakiś ciemnoskóry zapaku
        > je im kulkę w łeb w biały dzień, okropne miasto, właściwe bez grama przestrzeni
        > i zieleni oprócz Central Parku gdzie biją i gwałcą.


        NYC w pigulce by gazeta
        big_grinbig_grinbig_grin

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka