Dodaj do ulubionych

Zawodowi ekspaci i ich rodziny

23.04.15, 10:42
Po roku w Polsce czuję, że odpoczęłam. Czuję, że jeszcze rok, a wrócę do całkowitego dobrostanu - i ja, i moja rodzina. I... znów ciągnie mnie w świat.

Niezależnie od mojej osobistej sytuacji - jak Wam się wydaje, czy rodziny nomadów wygrywają, czy przegrywają w związku ze swoim stylem życia? Czy plusy przewyższają minusy, czy bilans wychodzi na zero?
Obserwuj wątek
    • joa66 Re: Zawodowi ekspaci i ich rodziny 23.04.15, 10:51
      Pracuję z expatami od ponad 20 lat. Bilans wychodzi na zero jeżeli wewnętrzna sytuacja rodzinna jest ok. Jeżeli w domu coś nie gra, bilans jest ujemny.

      Pomijam indywidualne potrzeby - znam nastolatki, które "uciekły" od rodziców expatów i zamieszkały z inną rodziną, po to, żeby budować sobie rówiesnicze przyjaźnie, itd.

      Jednorazowe epizody - bilans raczej dodatni.

      p.s. Nie jestem w stanie policzyć wszystkich rodzin, ktore znam i znałam.
    • sasanka4321 Re: Zawodowi ekspaci i ich rodziny 23.04.15, 10:53
      Ja mysle, ze Twoja sytuacja jest jak narazie malo "ekspacka". Myle sie, czy Ty tylko w Rosji mieszkalas? Jesli tak, to jest to raczej sytuacja kogos, kto sobie pare lat zagranica pomieszkal. Do tego bez rodziny, w kazdym razie niekompletnie.
      • kocianna Re: Zawodowi ekspaci i ich rodziny 23.04.15, 10:59
        Ja jeszcze nie jestem "zawodowa", to prawda. Ale mam możliwość nią być. Ale - znów, nie chcę na forum analizować naszego konkretnego przypadku, tylko pogadać sobie ogólnie - jak sobie żyją znani Wam ekspaci.
    • swiezynka77 Re: Zawodowi ekspaci i ich rodziny 23.04.15, 11:00
      znam tylko jedną taką rodzinę a dzieci jeszcze mają dość małe więc trudno powiedzieć jak bilans. zaliczyli już kilka krajów. na moją intuicję to jednorazowy kilkuletni wyjazd jak najbardziej ok, poszerza horyzonty. natomiast wieczny nomadyzm to już nie za bardzo - zarówno dla dzieci które nigdzie nie zapuszczą korzeni jak i dla małżonka który przeważnie nie pracuje w takim układzie.
    • zlotarybka_1 Re: Zawodowi ekspaci i ich rodziny 23.04.15, 11:13
      Troche wloczylismy sie z mezem po swiecie, Polska to moj dom i zawsze nim bedzie, ale mam podobnie jak Ty - ciagnie mnie w nieznane i jak tylko jest okazja wyjazdu to korzystam.
      Do niedawna nie bylo dylematu - byla propozycja, wyjezdzalismy, czasem sami zglaszalismy sie na ochotnikow.
      W sierpiniu corka idzie do pierwszej klasy i juz wiem, ze zmienimy tryb zycia. Musimy w koncu osiasc w jednym miejscu bo widze, ze tak jest lepiej dla dzieci szkolnych.
      Chociaz gdyby przyszla propozycja wyjazdu na Bahamy....
      • wtop.ek Re: Zawodowi ekspaci i ich rodziny 23.04.15, 11:56
        Dla wielu posada senior managera w zakładzie produkcji podpasek w Mołdawii, to zyciowa szansa smile
        • dyzurny_troll_forum Re: Zawodowi ekspaci i ich rodziny 23.04.15, 12:19
          wtop.ek napisał(a):

          > Dla wielu posada senior managera w zakładzie produkcji podpasek w Mołdawii, to
          > zyciowa szansa smile

          Jeżeli na normalną umowę o pracę z urlopem czy chorobowym to nadal dużo lepiej niż w Polsce, prawda?
          • wtop.ek Re: Zawodowi ekspaci i ich rodziny 23.04.15, 12:22
            W Polsce nie ma urlopów?
            • kocianna Re: Zawodowi ekspaci i ich rodziny 23.04.15, 12:31
              W Polsce nie dadzą prywatnej szkoły dla dziecka, bezpłatnego pakietu medycznego dla całej rodziny, jednego zera więcej do wypłaty i możliwości poznania innej kultury od podszewki.

              Poza tym nasze podpaski są bardzo cenione na rynkach międzynarodowych, więc o co chodzi?

              W USA podobno taki model jest bardzo rozpowszechniony - nie pracuje się w tej samej firmie czy nawet w tym samym mieście latami, tylko się jeździ ze stanu do stanu z całą rodziną, mało kto kończy tę samą szkołę, którą zaczynał...
              • wtop.ek Re: Zawodowi ekspaci i ich rodziny 23.04.15, 12:43
                a co mnie obchodzi USA?

                miałem rację, Kazachstan, pakiet dentystyczny i prywatna szkoła to sukces smile)
                • kocianna Re: Zawodowi ekspaci i ich rodziny 23.04.15, 13:33
                  Najpierw Mołdawia, potem Kazachstan, i wszystko w takim leciutko ironicznym kontekście... A co Ty do nich masz, do tej Mołdawii czy Kazachstanu?
                  I coś się tak uparł na sukces, czy każdy obowiązkowo musi go osiągnąć? Mnie tam wyścig szczurów nie interesuje, ani święty spokój. Lubię przygody smile
                  • wtop.ek Re: Zawodowi ekspaci i ich rodziny 23.04.15, 13:41
                    Jak się w domu kiepsko dzieje, zawsze można dorobić do wyjazdu teorię " przygody" big_grin
                  • triss_merigold6 Re: Zawodowi ekspaci i ich rodziny 23.04.15, 14:18
                    Chyba autystyczny mąż i córka z problemami dostarczają Ci wystarczająco wiele przygód?

                    Nie widzisz, że te wizje plusów wyjazdów są ucieczkowe, po to żebyś nie musiała robić porządku we własnym domu?
                    • azja-od-kuchni Re: Zawodowi ekspaci i ich rodziny 23.04.15, 14:59
                      Przenosząc się z jakieś dziury w Teksasie do Nowego Yorku i odwrotnie dzieciak przeżywa szok kulturowy nie mniejszy ze zmianą kraju....

                      Powiem ze swojej żonowej perpektywy, że było warto ... ( Trzeci kraj, trzeci szkolny system dla dzieciaka)..Pierwszego dnia w singapurskiej szkole dzieciak znający dwa słowa już miał koleżanki , po dwóch dniach w szkole amerykańskiej zakumpował się chyba ze wszytskimi zapisał się na kółko dramtyczne i do klubu science ...
                      Tylko ja mam jednostkę wyjątowo niereprezentatywną. Dla niej dom jest tam gdzie stawia buty...Miejsce na ziemi jest mniej ważne... Nie porównuje szkół, nie ocenia , ze tam było tak a tu tak bierze co dają..Jak trzeba gdzieś się mocnej przyłożyć to się więcej uczy i błyskawicznie wyrównuje różnice programowe. Co najwyżej się dziwi, że amerykańskie dzieci żują gumę na lekcji...
                      Trudności adaptacyjne mam ja ... i muszę mieć wszędzie polski dom z chlebem na śniadanie swój kubek i kawę co rano...Długo zajmuje mi zaakceptowanie, że jest inaczej. I tęsknię za ludźmi których zostawiłam w Polsce czy w Singapurze .... Dzieciak pisze maile i jej to wystarcza...na razie....Nie wiem jak to będzie gdy trzeba będzie porzucić jakiś kraj a tym samym pierwszą miłość...Obawiam się ostrego buntu dlatego albo wrócimy do PL za rok , albo zapuścimy w tej Ameryce korzenie i damy dzieciakowi dojść tu do matury ( Sat-u) potem niech sobie wybiera kraj do życia sama...
                      A i nie jestem żoną prezesa ...Nie mam kierowcy, pomocy domowej czy niani. Dzieciak chodzi do lokalnych szkół ja robie zakupy w normalnym sklepie a super dobry mamy jedynie pakiet medyczny ...
                      Ps. Podpaski też bym chętnie z Polski ściągała, ale jestem rozsądna i czekam aż mi mama w walizce przywiezie...
                      • sasanka4321 Re: Zawodowi ekspaci i ich rodziny 23.04.15, 16:52
                        > Powiem ze swojej żonowej perpektywy, że było warto ...

                        U Kocianny bylaby to "mezowa perspektywa". Osobiscie nie znam ani jednego faceta, ktorego zadowoliloby latami "bycie mezem swojej zony". Gotowanie obiadow, robienie zakupow, szoferowanie dziecka i forumowanie na e-tata.
              • triss_merigold6 Re: Zawodowi ekspaci i ich rodziny 23.04.15, 14:17
                Ale dzieci amerykańskie nie zmieniają kultury, ani języka. Część jeździ, część wcale.
    • hermenegilda_zenia Re: Zawodowi ekspaci i ich rodziny 23.04.15, 12:22
      Patrząc po dzieciach to niestety nie, dlatego swojemu dziecku nigdy nie zgotowałabym takiego losu. Nie mówię o jednorazowym wyjeździe powiedzmy na 2-3 lata, ale zrobienie sobie z tego sposobu na życie jest IMHO szkodliwe w dłuższej perspektywie. Dzieci uczą się, że nie opłaca się nawiązywać głębszych relacji z rówieśnikami, bo za chwilę znowu się przeniosą, a nie da się na dłuższą metę utrzymać dobrej jakości tych relacji, rozstania z przyjaciółmi są trudne, a poza tym niestety fakt, że dzieci te żyją zazwyczaj w pewnym matriksie niemającym wiele wspólnego z codziennym życiem przeciętnych ludzi (eksluzywne szkoły, służba, nianie, prywatni kierowcy etc.) powoduje, że są niestety często i gęsto rozpuszczone, zblazowane i mają zero szacunku do osób znajdujących się "niżej" od nich w hierarchii. Smutne , ale z mojego doświadczenia bardzo często prawdziwe.
    • niktmadry Re: Zawodowi ekspaci i ich rodziny 23.04.15, 12:22
      Znam kilka takich rodzin, które wciąż przenoszą się w inny rejon świata - nie wiem czy się liczy bo powodem nie jest sytuacja zawodowa. Powody mają religijne - są to tak zwane rodziny misyjne, najczęściej wielodzietne. Nie chciałabym jako dziecko żyć w takiej rodzinie i nie chciałabym tego zrobić własnym dzieciom. Ich dzieci nie mają prawdziwych przyjaciół spoza wspólnot, mają nauczanie domowe, są posłuszne rodzicom ale jakieś takie niesamodzielne, zahukane inne.....
    • sko.wrona Re: Zawodowi ekspaci i ich rodziny 23.04.15, 14:46
      Był już taki temat na forum. Ktoś linkował badania na ten temat (olena?). Były to rodziny dyplomatów, albo wojskowych, już nie pamiętam dokładnie.
      Wnioski były takie, że dla dzieci takie ciągłe zmiany środowiska nie są dobre, że najlepiej z takim trybem życia radzą sobie dzieci z rodzin wielodzietnych. Można zminimalizować skutki takiego życia jeśli pozwoli się skończyć każdy etap edukacji w jednym miejscu.
      Ja się szwędałam po świecie dość intensywnie, ale z dziećmi zmienialiśmy kraj tylko raz. Teraz wracamy do Polski, bo starszy zaczyna szkołę, a młodsza przedszkole. Przez kilka lat najbliższych lat nie mamy zamiaru nigdzie się ruszać, właśnie ze względu na dzieci.
      • bi_scotti Re: Zawodowi ekspaci i ich rodziny 23.04.15, 15:03
        Zawsze jest coz za cos, w kazdym ukladzie. Oczywiscie, mam na mysli uklad dajacy mozliwosci wyboru. I natura ludzka podla jest, bo wiekszosci z nas dostarcza powodow do "bicia sie z myslami" w temacie "co by bylo gdyby?" wink
        Zrobilam w glowie przeglad wszystkich znanych mi rodzin, ktore podpadalyby pod definicje "expats" i bilans jest zdecydowanie na plus dla wszystkich czlonkow tych rodzin choc nie da sie ukryc, ze w kazdym zestawie najtrudniejsza pozycje mial/ma ten drugi wspolmalzonek czyli ta/ten, ktory jedzie na koniec swiata (albo np. przez caly kontynent z jednej prowincji do drugiej, z jednego stanu do drugiego, from Ocean to Ocean to Ocean wink ) dlatego, ze maz/zona dostala super kontrakt a on/ona musi sobie cos do tego kontraktu wlasnego "dospiewac" - albo prace (czesto przypadkowa), albo volunteering (nie wszedzie available), albo zajmowanie sie domem (to bywa zabawne/potrzebne do czasu), albo jakas tworczosc (z tym chyba najlatwiej) a to tez jest czesto w duzej mierze bardzo uzaleznione od dochodow i obowiazkow tej zakontraktowanej strony. Dzieci to wlasciwie zawsze sa sooner or later OK ale z partnerami bywa roznie - niektorzy naprawde musza duzo (!!!) poswiecic zeby wszystko hulalo OK.
        • azja-od-kuchni Re: Zawodowi ekspaci i ich rodziny 23.04.15, 16:40
          Ja pewnie nigdy bym się nie nauczyła angielskiego bo był mi do niczego nie potrzebny...Nie zobaczyłaby wielu fantastycznych miejsc i nie odkryłabym w sobie pokładów cierpliwości... Jeśli chodzi o pracę to w Singapurze generalnie takiej opcji nie było. W Stanach.. no cóż mam stary dyplom (jeszcze jak polska nie była w Uni) angielski coraz lepszy, ale trudno uznac mnie za nativa co oznacza pracę poniżej kwalifikacji czyli za marne pieniądze.... kosztem czasu który teraz poświęcam na realizację polskiego programu ...na rozwój słownictwa u dzieciaka na czytanie książek, i na forum też wink Praca w wolntariacie jest mile widziana przez korprację męża, daje jakieś uligi podatkowe, sprawia mi dużą radość, ale czyni mnie zależną finansowo od męża...

          I chociaż chłopa mam fajnego który nigdy mi kasy nie żałował to wolałabym pracować za kasę i w zawodzie, a najlepiej jak w Polsce 20 h i wtedy można ciuch przewietrzyć i parę gorszy na waciki zarobić...
        • sko.wrona Re: Zawodowi ekspaci i ich rodziny 24.04.15, 00:43
          Ja też nie potrafię znaleźć minusów swojego szwędania się po świecie smile Ba, ja nawet uważam, że mogło tego być trochę więcej, ale trudno mi decydować za swoje dzieci.
          Mam kolegę, który ze swoją rodziną zwiedził pół świata, mieszkał m.in. w Afryce. Kraj zamieszkania zmieniali co dwa-trzy lata. No i on wcale tego nie wspomina jako wspaniałej przygody. Ma ogromny żal do rodziców o to.
    • valtho Re: Zawodowi ekspaci i ich rodziny 23.04.15, 18:33
      Znam mnóstwo ekspatów i wg mnie zdecydowana większość lubi takie życie jak ma. Dzieci chodzą do międzynarodowych szkół, przyzwyczajają sie do ludzi różnych narodowości i różnych kultur. Uczą sie szybkiej adaptacji i szybko sie zaprzyjaźniają, często mówią bardzo dobrze w kilku językach, szczególnie jeśli język domu to nie angielski smile. Osobiście znam kilka dorosłych, którzy dzieciństwo spędzili w kilku krajach i nikt nie narzeka. Trzeba pamiętać też, że w szkołach miedzynarodowych i system i nauczyciele są przygotowani na integrację nowych dzieci. Dzieci też są przyzwyczajone do zmian, więc żadne nowe dziecko nie ma statusu "obcego/innego".
      • riki_i Re: Zawodowi ekspaci i ich rodziny 23.04.15, 22:36
        Taki chów produkuje wykorzenionych ludzi, którzy łatwo nawiązują płytkie znajomości i często są niezłymi sqrwysynami w miejscu pracy.
    • edelstein Re: Zawodowi ekspaci i ich rodziny 23.04.15, 20:20
      W twoim wypadku nie masz sie nad czym zastanawiac.Chyba,ze to kolejna ucieczka.
    • kaczy_kuperas Re: Zawodowi ekspaci i ich rodziny 24.04.15, 04:02
      Jestem żoną ekspata i ostatio zaczyna mi być ciężko. 6 lat za granicą i mamy zaliczone 3 kraje, jestem zmęczona, czuje się, że nie mam swojego miejsca na ziemi. W dodatku wyjeżdzamy za kilka miesięcy i nie wiemy jeszcze gdzie wylądujemy, jestem po prostu zmęczona, chcialabym pomieszkać w jednym miejscu, w jednym mieszkaniu z 5 lat, poczuć się u siebie. Znajomych mamy również porozrzucanych po swiecie, na miejscu sa to ludzie z firmy męza, czesc znamy od od samego poczatku, wiec sa to znajome twarze. Mąż cały czas pracuje w tej samej firmie, tylko w innych krajach.
    • undoo Re: Zawodowi ekspaci i ich rodziny 24.04.15, 05:48
      Z mojej strony moge Ci tylko napisac, ze jestem pod wrazeniem, ze tyle czasu wytrzymalas w Wwie i Cie nigdzie nie wywialo smile bo na odleglosc sie od Ciebie czuje gen wloczykijstwa.

      A teraz sie przypne wink - dlaczego rozpatrywac zycie kogokolwiek w kategoriach wygrywania lub przegrywania? To jest zycie. Ja mam takie, a Iksinska cale zycie spedzi w swojej miejscowosci.

      Na pewno zycie osiadle jest latwiejsze, mniej stresow, wiecej pewnikow, ale jest zdecydowanie nudniejsze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka