Też w nawiązaniu do wątku o pasierbie
Co byście zrobiły, gdyby wasz partner zmajstrował dziecko na boku?
Tak mi się przypomniało jak kiedyś jedna z obecnych tu forumek deklarowała, że zrobiłaby wszystko żeby tamto dziecko zniszczyć i żeby nigdy nie zobaczyło ani grosza od ojca i spadku, jak i samego ojca.
Ja bym chłopa pogoniła i nie chciała oglądać, wiem, że takiej krzywdy i zdrady nie wybaczyłabym nigdy. Myślę że niejdno wiadro pomyj by mi się ulało pod adresem pana i zapylonej pani.
Ale, no właśnie, nie ograniczałabym na pewno naszemu wspólnemu dziecku kontaktów z ojcem i przyrodnim rodzeństwem, mimo, że na pewno szlag by mnie trafiał, jednak dla dobra dziecka dbałabym o poprawne stosunki.
No i oczywiście modliłabym się do wszystkich znanych i nieznanych bogów, żeby nie trafiła mu się macocha z piekła rodem.