nisar
07.05.15, 13:06
Na fali wątku Tol, a także bardzo gorzkiego wpisu na blogu opowiadającym o niepełnosprawnym umysłowo nastolatku, chciałam zapytać o Wasze zdanie. Chodzi mi mianowicie o kwestię integrowania starszych dzieci / młodszej młodzieży (powiedzmy, że zakładamy wiek 10-15 lat) z zaburzeniami emocjonalnymi czy niepełnosprawnością umysłową ze społecznością zdrowych równolatków. Czy taka integracja ma szanse powodzenia? Pod jakimi warunkami? Zazwyczaj jest tak, że rodzice dzieci chorych bardzo silnie dążą do kontaktów i integracji ze zdrowymi, z ich punktu widzenia ich dzieci potrzebują tego kontaktu do lepszego rozwoju. A jakie - Waszym zdaniem - korzyści, może odnieść zdrowy nastolatek z kontaktu z chorym? Na jakiej płaszczyźnie mogą się porozumieć? I w końcu - czy będąc rodzicem zdrowego nastolatka, który nie ma ochoty na kontakty z dysfunkcyjnym kolegą - próbowałybyście go przekonać do tych kontaktów, czy nie.
Podkreślam - nie piszę o niepełnosprawnych ruchowo, ale prawidłowo rozwijających się umysłowo - tu możliwości jest mnóstwo, choćby gra w szachy. Chodzi mi o dzieci - najogólniej rzecz biorąc - których choroba / niepełnosprawność powoduje problemy w sferze emocjonalnej i umysłowej.