Dodaj do ulubionych

Wyjście z dziećmi do restauracji

16.05.15, 14:36
Znam dzieci hiszpańskie, francuskie, portugalskie. To są dzieci od najmłodszych lat przyzwyczajone do wychodzenia z rodzicami do restauracji na wieczorną kolację. I te dzieci zachowują się fantastycznie.

Potrafią siedzieć przy stole, posługiwać się nożem i widelcem, poprosić kelnera o coś do picia. Pytają, czy mogą odejść od stołu, żeby pobawić się w przeznaczonych dla nich miejscach. Nie absorbują swoją obecnością wszystkich gości. W Polsce natomiast obserwuję powszechne przyzwolenie rodziców na bezstresowe zachowanie swoich pociech.

A pracownicy restauracji często nie wiedzą, jak zareagować…

Rodzice często uważają, że obowiązkiem restauracji jest zajęcie się ich dziećmi. Niestety nie jest to prawda. Takie oczekiwanie budzi wzajemną agresję. Kelnerzy są wściekli, a rodzice źli. A przecież kelnerzy, to nie są osoby specjalnie wyszkolone do zajmowania się dziećmi. Jedni potrafią to robić w sposób naturalny i niewymuszony, inni nie. Opieka nad najmłodszymi gośćmi nie jest ich obowiązkiem i nie musi mieścić się w zakresie umiejętności kelnera.
I tyle w kwestii dzieci w restauracjach...
Obserwuj wątek
    • asmarabis Re: Wyjście z dziećmi do restauracji 16.05.15, 14:40
      A ja nie widze tych grzecznych dzieci za granica, zawsze jest krzyk mniejszy lub wiekszy i szybka ewakuacja rodzicow. No chyba ze mowimy o dzieciach 10-15 lat albo 3 miesiecznych to ok wink.
      • aqua48 Re: Wyjście z dziećmi do restauracji 16.05.15, 14:43
        Ja widziałam takie grzeczne dzieci w Hiszpanii i Francji.
        • asmarabis Re: Wyjście z dziećmi do restauracji 16.05.15, 15:02
          No tak dzieci hiszpanskie to zawsze wypadna grzecznie przy swoich z natury halasliwych rodzicach....
    • thank_you Re: Wyjście z dziećmi do restauracji 16.05.15, 14:57
      Dużo w tym prawdy. Większość dzieci od małego przyzwyczajonych do wyjść w publiczne miejsca - lepiej się w nich odnajduje i lepiej zachowuje.
      • antyk-acap Re: Wyjście z dziećmi do restauracji 16.05.15, 15:12
        No właśnie. Jadłem kiedyś z angielską rodziną w restauracji. Dzieci pięć i siedem lat. Jadły nożem i widelcem. Rybę. Są dorośli którzy tego nie potrafią. Były spokojne i rozmawiały z dorosłymi. Później jadłem z nimi w domu. I zdziwko bo dzieci dostawały pełną zastawę i jadły nożem i widelcem. Nawet dorośli zachowywali się luźnej. Czym skorupka za młodu...
        • edw-ina Re: Wyjście z dziećmi do restauracji 16.05.15, 15:50
          Ale ryby nie je się nożem i widelcem, więc może dobrze, że są dorośli, którzy tego nie potrafią.
          • nangaparbat3 Re: Wyjście z dziećmi do restauracji 16.05.15, 15:55
            Rozbitka z brytyjskiego statku zaatakowal rekin. Tonacy wyciągnąl nóż, chciał ugodzić rekina, a ten: Anglik do ryby z nożem? i Anglik ze wstydu sie utopil sad
            Ale sa tez specjalne noze do ryb, moze o takie chodzi?
            https://medium.pl/sklep/605-789-large/widelec-do-ryb-cambridge-180mm-12-sztuk.jpg
            • antyk-acap Re: Wyjście z dziećmi do restauracji 16.05.15, 16:05
              Na początek kilka uwag dotyczących elementów towarzyszących, czyli sztućców. Ryby należy jeść przy pomocy widelca i specjalnego noża (takiego, który lepiej zbiera miękką potrawę). Dziwnym zwyczajem, praktykowanym do dziś w niektórych polskich restauracjach, barach czy smażalniach, jest podawanie do potrawy dwóch widelców. To pozostałość po czasach socjalizmu, która współcześnie jest nie tylko anachroniczna, ale i wyjątkowo nieelegancka. Jeżeli nie dysponujemy sztućcami do ryby (np. w domu, bo w restauracjach nie powinno być z tym problemu), to podajemy tradycyjne.
        • czar_bajry Re: Wyjście z dziećmi do restauracji 17.05.15, 18:13
          Moje od małego są szkolone w posługiwaniu się sztućcami.
          • mysz1978 Re: Wyjście z dziećmi do restauracji 17.05.15, 20:17
            temat dotyczy zachowania czy sztuccow? bo juz sie zgubilam...

            jesli chodzi o sztucce to sie nie wypowiem czym powinno sie jesc rybe, ale zachowanie to temat rzeka niestety... dzieci zachowuja sie coraz gorzej, sa rozwydrzone i glosne - zwlaszca przy rodzicach... Na impezach szkolnych i przedskzolnych z udzialem rodzicow mniej wiecej 90% rodzicow olewa temat i nie przyjdzie im do glowy zwrocic swoim dzieciom uwage jak te sie zle zachowuja. Nauczycielkom z kolei tez jest niezrecznie zwracac uwage dzieciom, skoro one sa tam z rodzicami... Tak czy siak z moich obserwacji coraz wiecej dzieci nie potrafi sie zachowac w miejscach publicznych, a rodzice maja to w nosie uncertain
            Mam dzieci i do glowy by mi nie przyszlo zeby czuc sie zwolniana z obowiazku reagowania jakbym widziala ich zle/ glosne/ niebezpieczne zachowanie... uncertain Ale to chyba nieco staroswieckie podejscie...
            • shell.erka Re: Wyjście z dziećmi do restauracji 18.05.15, 08:49
              Byla u mnie dwa dni temu kolezanka z dwojka dzieci.
              Ogromne zdziwienie z jej strony, ze powiedzialam synowi, ze ma wyniesc smieci, a on wstal p, wzial worek i wyszedl. Ze jak to tak?! Po jednym powiedzeniu?! No szok!
              Jej dziecie wyszlo na taras i lazilo po murku przy oknach brudne rece kladac na oknach, a nastepnie latarka walac w te okna. Najpierw sie rozesmiala: hahaha oj cioci okna wybrudzisz.
              Potem oj oj, nie stukaj w okno.

              Qrwica mnie brala, bo ja swoim zabraniam macac szyby w sklepie na stoiskach garmazeryjnych, tlumaczac, ze panie potem musza je myc. Jakby ktores zaczelo macac okno w gosciach u kogos, powiedzialabym, zeby tego nie robilo, a latarke bym zabrala.

              Potem zdziwko, bo przed kolacja poprosilam dzieci (moje i jej) o sprzatniecie zabawek, ktore przyniosly do salonu.
              Co zrobila pani? Zaczela sprzatac za dzieci.
              Za to jak dziecko podeszlo do niej i zarzadalo cycka, natychmiast mu dala. Nie, ze: chwilka, mama rozmawia. A dziecko nie chcialo cycka z glodu, bo bylo po deserze. Ono chcialo poprostu cycka.

              A potem rodzice zdziwieni, ze dzieci takie nieposluszne sa....
              • szamanta Re: Wyjście z dziećmi do restauracji 18.05.15, 11:34
                Pewnie to była jedna z tych co przedawkowała publikacje trendy rodzicielstwa bliskości i nie tłumieniu dziecka emocji vel "kreatywności" geniusza
                • thank_you Re: Wyjście z dziećmi do restauracji 18.05.15, 11:44
                  A jaki związek ma wychowanie w duchu rodzicielstwa bliskości do nieumiejętności stawiania granic? Ktoś tu źle pojmuje albo jedno albo drugie.
                  Ja wychowuję dziecko w sposób naturalny, wręcz instynktowny i po jakimś czasie zorientowałam się, że wpisuję się w nurt AP, ale błagam - nie wypaczajmy/-cie idei AP, bo ktoś źle ją zrozumiał.
                  • szamanta Re: Wyjście z dziećmi do restauracji 18.05.15, 11:51
                    Taki ze w rodzicielstwie bliskości dziecko dominuje rodzicem i jest wszystko pod dziecko dostosowywane a nie odwrotnie. Dziecko rządzi ,jest tak jak ono chce i to ono rozdaje karty, pomyłka globalna. Ja jestem zwolennikiem odwrotnej sytuacji. W większości , a przynajmniej w początkowym okresie to rodzic stawia wymogi do jakich dziecko musi się dostosować.
                    • thank_you Re: Wyjście z dziećmi do restauracji 18.05.15, 11:53
                      Fajnie, tylko to nieprawda. smile
                      • szamanta Re: Wyjście z dziećmi do restauracji 18.05.15, 12:07
                        niestety zmartwię Cię ,ale to prawda. Poczytaj sobie R.B i zobaczysz j,ze to dziecko dominuje nad rodzicem, ono ustala zasady i reguly i ono decyduje kiedy jest na cos gotowe , a ty jako rodzic sługa masz się PODPORZĄDKOWAC do dziecka namysłu kiedy co i po co . To nie ty decydujesz ,a dziecko . Ono ma ostateczny glos, ty masz się pod dziecka gotowość i decyzje dostosować / Absolutnie nic wbrew jego woli i chęci .
                        Dlaczego tyle w R.B się mówi ,aby to dziecko samo podjęło decyzje, kiedy wynosi sie z lóżka rodziców, a nie rodzice za dziecko? ,kiedy dziecko samo postanowi ,kiedy przestanie ssac matki piersc ,a mama nie może pierwsza tego postanowić, tylko ma czekać na zamysł i gotowość dużego już dziecka?? Do 4-5 lat latają w pieluchach na tylku, bo rodzic czeka az srajtkowi się odwidzi i się namyśli walic na sedes. Rodzic jest podrzędną jednostką, a dziecko NADRZEDNĄ .
                        Dobra , zeszłam z glownego tematu, ale wpis shelerki swoją myśl wywołam czego tamta mama się naczytala w wychowanie wdrazyla
                        • thank_you Re: Wyjście z dziećmi do restauracji 18.05.15, 12:19
                          Już pomijając kto jak wychowuje dzieci - każdy przecież robi tak, jak uważa za słuszne i najlepsze dla swojego dziecka, to niestety mylisz AP właściwie sama nie wiem z czym.
                          Lepiej ode mnie wytłumaczy to A. Stein, która pisze świetne książki o tym nurcie (i nie tylko):

                          Negatywne skutki unikania stresu za wszelką cenę, czyli zagubienie dziecka i brak poczucia bezpieczeństwa, dotyczą najczęściej sytuacji, gdy rodzice boją się dziecku powiedzieć “nie” i boją się jego smutku i frustracji. Czasem dlatego, że czują się niedobrze z tym, że sprawiają dziecku przykrość np. poprzez kary. Starają się więc przypodobać mu, zgadzając się na różne rzeczy, na które nie mają w sobie zgody, np. na kupowanie różnych gadżetów.
                          W rodzicielstwie bliskości jest inaczej. Dorosły, który na ogół zaspokaja, uznaje i dostrzega potrzeby dziecka ma mniejszy problem z tym, żeby odmówić dziecku czy w inny sposób zadbać o swoje potrzeby. Wie też, że jeśli dziecko zacznie się złościć, protestować, płakać to rodzice może spokojnie je wspierać i nie musi z nim walczyć o to, kto tu rządzi.


                          A jeśli masz chęć, to ogólny zarys AP możesz zobaczyć tutaj -> klik I należy pamiętać, że nawet w AP nie ma jedynej, słusznej drogi. Ktoś mocno wypaczył AP kreując je na nurt ekoterrorystek laktacyjno-chustowych, śpiących ze swoimi dziećmi do 18 r.ż., spijających wrzaski z dziubków swoich dzieci niczym miód.

                          Nie, to nie tak, naprawdę.
                        • memphis90 Re: Wyjście z dziećmi do restauracji 12.05.16, 18:57
                          Bzdury piszesz. Pisząc o "decydowaniu przez dziecko" ma się na myśli dostosowanie do osiąganych przez niego kamieni milowych. Inaczej mówiąc- choćbyś sama się posr..ła nie zmusisz dziecka z brakiem wazoprezyny do trzymania moczu w nocy. Nie nauczysz niemowlęcia samodzielnego zakładania butów. Nie nauczysz roczniaka rysować piórkiem martwej natury. Dziecko nie decyduje o rodzinie, nie rządzi, nie rozdaje kart. Wręcz przeciwnie, to rodzic jest od ustalania zasad i pilnuje ich przestrzegania, bo zrzucenie takiego ciężaru na dziecko jest dla niego olbrzymim stresem.
        • kwiat_w_kratke Re: Wyjście z dziećmi do restauracji 18.05.15, 00:30
          antyk-acap napisał:

          > No właśnie. Jadłem kiedyś z angielską rodziną w restauracji. Dzieci pięć i sied
          > em lat. Jadły nożem i widelcem. Rybę. Są dorośli którzy tego nie potrafią.

          Nie "nie potrafią" tylko nie chcą. Do ryby nie używa się noża.
          • shell.erka Re: Wyjście z dziećmi do restauracji 18.05.15, 08:40
            Uzywa. Specjalnego noza do ryb. Ale fakt w smazalni nie dajawink
            Mnie zawsze rozwala jak widze ludzi jedzacych makaron widelcem i lyzkawink
            • dziennik-niecodziennik Re: Wyjście z dziećmi do restauracji 18.05.15, 09:17
              a ludzie jedzacy pizze z keczupem tez cie rozwalają?...
              • shell.erka Re: Wyjście z dziećmi do restauracji 18.05.15, 09:21
                Nie widze za bardzo zwiazku. W dobrej wloskiej knajpce daja dobry sos pomidorowy, wiec raczej malo kto poprosi o keczup.
                • dziennik-niecodziennik Re: Wyjście z dziećmi do restauracji 18.05.15, 09:30
                  > Nie widze za bardzo zwiazku.

                  polewanie pizzy keczupem jest (dla Włochów przynajmniej) równe "obciachowo" z jedzeniem makaronu widelcem i lyżką.

                  osobiscie wolałabym jesc makaron widelcem i łyżką czy kuchnie chińską normalnym widelcem, niż sie umęczyc sposobem "własciwym" i upaprać jedzeniem po uszy.
                  • shell.erka Re: Wyjście z dziećmi do restauracji 18.05.15, 09:39
                    Serio nie umiesz nawinac makaronu na widelec????? A probowalas wogole? Robisz ten sam ruch co z lyzka,mtylko zamiast o lyzke opierasz widelec o talerz. Banalnie proste. Czterolatka umiala to zrobic.
                    • dziennik-niecodziennik Re: Wyjście z dziećmi do restauracji 18.05.15, 10:05
                      hehe
                      ja umiem. umiem tez jesc paleczkami i używac paru innych nietypowych sztućcow.
                      ale są ludzie ktorzy nie umieją - np moj ojciec nie umie, z widelca mu zlatuje, potem musi albo sobie zwisający makaron widelcem pchac do ust, albo "flika" makaronem po uszach. lepiej żeby sobie pomagał łyzką niz ma robic widowisko.
                      • shell.erka Re: Wyjście z dziećmi do restauracji 18.05.15, 10:16
                        Zawsze mozna zamowic cos mniej klopotliwego...
                        • dziennik-niecodziennik Re: Wyjście z dziećmi do restauracji 18.05.15, 10:33
                          zwłaszcza jak sie ma ochote na to wlasnie danie, a nie na coś innego big_grin
                          osobiscie uwazam że jak sie chce zjesc spaghetti to niech sie je spaghetti. nawet jakby kogos miała łyżka w oczy razic.
                          zresztą - w Polsce jedzenie spaghetti z łyżką gafą nie jest.
                          • shell.erka Re: Wyjście z dziećmi do restauracji 18.05.15, 10:59
                            Dobra. Inaczej. Pewnie, ze nie jest i idiotycznie wyszedl mi ten tekst. Napisalam, ( ze mnie to smieszy) to w kontekscie tekstow o jedzeniu ryby. Ze ryby sie nozem i widelcem nie je. Bo taki tekst swiadczy dobitnie o znajomosci zasad i bywaniu w restauracjachwink

                            Jakos tak sie sklada, ze osoby ktore widzialam z lyzka przy spagetti to osoby, ktore lubia podkreslac jakie sa obyte w swiecie. I zwykle takie osoby uwazaja, ze tak wlasnie jada sie we Wloszech. No nie jada sie i dla mnie to jakies kuriozum, ze ktos nie potrafi nawinac makaronu na widelec.

                            I tez zgadzam sie, ze niech kazdy je jak chce - juz dawno darowalam sobie noz i widelec przy pizzy, a w chnskiej nigdy w zyciu paleczek nie tknelam, mimo ze 0w japonskiej umiem nimi zjesc zupe tak jak japonczycywink

                            Pod warunkiem, ze robi to w miare cicho i przy swoim stoliku.
                • a1ma Re: Wyjście z dziećmi do restauracji 18.05.15, 12:54
                  Hahahah, w jakiej DOBREJ włoskiej knajpie dają sos pomidorowy do pizzy? big_grin
                  • shell.erka Re: Wyjście z dziećmi do restauracji 18.05.15, 13:05
                    Yy.. Dobrze sie czujesz?
                    Pizza zawsze posmarowana jest lekko sosem pomidorowym, a na to kladzione sa dodatki.
                    • a1ma Re: Wyjście z dziećmi do restauracji 18.05.15, 13:07
                      Napisałaś, że podawany jest sos i dlatego ludzie nie proszą o ketchup. Wiec teraz trudno będzie Ci przekonać kogokolwiek, że chodziło Ci o pomidory pod serem wink
                      • shell.erka Re: Wyjście z dziećmi do restauracji 18.05.15, 13:12
                        Ale po wuj mam kogos przekonywac i do czego???
                        Se znalazlas punkt zaczepieniabig_grin
                        No nie znam zwyczaju z keczupem. Tam gdzie jem pizze daja sos, nie keczup. Ale ktos najwyrazniej ten keczup woli.

            • goodnightmoon Re: Wyjście z dziećmi do restauracji 18.05.15, 09:19
              shell.erka napisała:

              > Mnie zawsze rozwala jak widze ludzi jedzacych makaron widelcem i lyzka wink

              A mnie zawsze rozwala nadmierne przejmowanie sie tym, kto czym co jada.
              Jesli komus dobrze idzie jedzenie makaronu widelcem i lyzka - nie leci mu z powrotem na talerz, nie ubrudzi wszystkiego dookola, nie mlaska - to niech je na zdrowie, nic mi do tego.

              Ja za nic nie umiem poslugiwac sie paleczkami. W chinskiej restauracji prosze o zwykle sztucce i trudno, moze sobie ktos myslec co chce - nie bede meczyc sie paleczkami, wole czerpac przyjemnosc z jedzenia. A sushi i pizze jem palcami. tongue_out
              • shell.erka Re: Wyjście z dziećmi do restauracji 18.05.15, 09:24
                Ale ci od lyzek do makaronu najczesciej sa swiecie przekonani, ze tak wlasnie sie jesmile)) tak samo jak te w tym watku twierdzace, ze ryby nozem sie nie je tylko dwoma widelcamiwink

                W chinskiej paleczkami tez nie jadam, ale juz widelcem jesc sushi sobie nie wyobrazam. Co najwyzej palcami.
                • mia_siochi Re: Wyjście z dziećmi do restauracji 18.05.15, 11:42
                  W wielu restauracjach tę łyżkę podają. Kiedyś w jednej spytałam po co (dziecko umie nawinąć makaron na widelec, serio to żadna sztuka), obsługa powiedziała, że dlatego że goście chcą. Zawsze chcą, dlatego już odpuścili i te łyżki zawsze dają. Takie błędne koło się robi.
            • iwoniaw Mnie natomiast zupełnie nie przeszkadza 18.05.15, 10:10
              Cytat Mnie zawsze rozwala jak widze ludzi jedzacych makaron widelcem i lyzkawink

              Jak dla mnie inni goście w restauracji mogą sobie nawet zupę jeść widelcem - dopóki, niezależnie od wieku i umiejętności posługiwania się sztućcami, siedzą na swoich miejscach i prowadzą konwersację na tyle cicho, że nie słyszę ich lepiej niż własnych rozmówców przy moim stoliku. Tylko i aż tego oczekuję od innych ludzi w publicznych jadłodajniach i tyle im sama zapewniam ze swej strony (oraz ze strony nieletnich pod mą opieką).
    • nangaparbat3 Re: Wyjście z dziećmi do restauracji 16.05.15, 16:03
      Jestem za tym, zeby chodzić z dziećmi gdzie sie tylko da. I jednoczesnie za tym, zeby w restauracjach/kawiarniach były miejsca, gdzie dzieci mogą sie bawic, zajać czymś przez chwile.
      Wlasnie wracam z restauracji, skromnej a znakomitej. Kącik dla dzieci z tablicą, cos tam jeszcze bylo, ale sie nie przyjrzalam, nie przewidzialam, ze bedzie watek. Akurat było kilka dziewczynek miedzy 3 a 5. trcohe biegaly po sali, jedna gadala jak nakrecona, inna chciała wszystko "siama" (siama umyje rączki, a ty idź siusiaj - do mamy - zuch dziewczynka smile ). Dzieci zachowywaly sie swobodnie, bylo je troche widac i trochę slychać, tym przyjemniejszy byl nastroj w knajpie (zwłaszcza że jedzenie pyszne), ja w ogóle nie widze problemu, nawet jeśli dziecko urządza drakę czy płacze - co z tego? Powrzeszczy i przestanie - chyba ze zaczną się spojrzenia, sykniecia, komentarze, rodzice zauważą, zepną się, wystraszą, zamiast uspokajająco dzialać na dziecko, zestresuja je dodatkowo, i maly horrorek gotowy. Wedle woli.
      • ichi51e Re: Wyjście z dziećmi do restauracji 16.05.15, 17:17
        10/10 najwieksza histerie moje dziecko zrobilo jak zabralam mu tel w czasie bajki bo sie przejelam glupimi komentarzami od sasiadow.
    • zona_mi antyk-acap 16.05.15, 16:10
      > I tyle w kwestii dzieci w restauracjach...

      Niewiele, jak na rzeczowy komentarz na forum dyskusyjnym - proszę, byś wziął pod uwagę, zakładając kolejne wątki, że to forum, a nie linkownia i zasadniczo chodzi nam o wypowiedzi własne, a nie obfite cytaty, ukrywające gołe linki. Kolejne takie będą usuwane.
      • antyk-acap Re: antyk-acap 16.05.15, 16:14
        Wydawało mi się że poruszam ważny temat dla ematek. Co widać z komentarzy. Gdyby napisał tylko że dzieci należy uczyć jeść to co bym osiągnął? Mimo wszystko Gesler więcej ode mnie może. Czyżby ematka miała ograniczać się wyłącznie do tematów typu "co zamiast margaryny" (bez urazy wobec autorki, chodzi mi o to że obok jej tematu powinny być bardziej ogólne) albo "nie lubię Komorowskiego!"?
        • zona_mi Re: antyk-acap 16.05.15, 16:17
          Nie oceniam merytorycznie - chodzi wyłącznie o zasadę niekopiowania całych/dużych fragmentów artykułów i nie wstawiania gołych linków.
          Powtarzam - to forum dyskusyjne, więc jeśli coś linkujesz, to się wypowiedz, a nie linkuj 20 cm cytatu plus "i to tyle".
          • antyk-acap Re: antyk-acap 16.05.15, 16:21
            A to robię z innego powodu - ludzie boją się linkować bo nie wiadomo na co się trafi. A nuż na wirusa? Zalinkowanie całego artykułu spowoduje że go przeczytają jednocześnie nie łamię prawa autorskiego.
            • zona_mi Re: antyk-acap 16.05.15, 16:49
              Ale łamiesz tutejszą zasadę niekopiowania całych artykułów i zasadę niewklejania linku bez komentarza (lub z lakonicznym, jak w tym wątku).
              Powtarzam - nie chodzi o czepianie się szczegółów, tylko zasadę ogólną, której od dawna nie respektujesz lub szczątkowo.
              Tylko tyle.
              • asmarabis Re: antyk-acap 16.05.15, 16:51
                A mi sie tez nie podoba ta zasada i nie wiem po co ta dyskusja dluzsza niz dyskusja merytoryczna o restauracjach...
              • antyk-acap Re: antyk-acap 16.05.15, 17:01
                Po pierwsze - nie wkleiłem całego artykułu a jego część. Po drugie - treść jest tak wymowna że nie potrzebuje komentarza. No chyba że posty muszą odnosić się do autora wątku zawsze i w stylu "dziecko ugryzło mnie w tyłek". Tyle że wiele wątków politycznych go nie spełnia.
                • zona_mi Re: antyk-acap 16.05.15, 17:36
                  Proszę tylko, byś spróbował brać udział w dyskusjach zgodnie z tym, co w regulaminie, bo rejestrując się na Gazeta.pl zaakceptowałeś go i zobowiązałeś się do jego stosowania, więc czyń to.
                  A jeśli masz wnioski i propozycje zmian, pisz na forum@gazeta.pl.
    • undoo Re: Wyjście z dziećmi do restauracji 16.05.15, 18:48
      Mamadu i no comments.
    • mynia_pynia Re: Wyjście z dziećmi do restauracji 16.05.15, 19:33
      Jakbys dzieciaka poraz setny zabrala do tej samej knajpy gdzie od 20 lat ta sama obsluga to by sie czulo zapwwnie jak w domowej jadalni. U nas nie chodzi sie do restauracji naet raz na tydzień wiec o czym ty mowisz.
      • to_ja_caryca_katarzyna Re: Wyjście z dziećmi do restauracji 17.05.15, 08:01
        Nie chodzi o czestotliwosc tylko o podejscie. Rodzica, przede wszystkim. JA place, JA wymagam. Wymagam np. zeby ktos inny zajal sie dzieckim w restauracji, kiedy wyobrazam sobie ze ide z dziecmi do restauracji zeby odetchnac OD DZIECI !!! Debilne, ale jakze czesto spotykane podejscie na rodzimym gruncie.
        Moje dzieci chodza do restauracji z nami od urodzenia. Od tego momentu uczymy je jak maja sie zachowac. Nie sa uciazliwe dla otoczenia, czego nie moge powiedziec o innych dzieciach jakie widuje w miejscach publicznych, bo przewaznie sa. Wrzeszcza, by wymusic na rodzicu co im tam do glowy przyjdzie, nie sluchaja polecen, zreszta rzadko wydawanych, tak bardzo rodzice sa bezradni wobec dzieci.
        Nawiasem mowiac niektore restauracje przesadzaja z tym kacikiem dla dzieci. Bylam ostatnio w jednej, gdzie w kaciku dla dzieci byly cymbalki. Te dzieciska walily w te cymbalki, jakby zwiastowaly koniec swiata. Wiecej moja noga tam nie postanie.
        • lily-evans01 Re: Wyjście z dziećmi do restauracji 18.05.15, 09:04
          Caryca, z ciekawości, jak długo żyłaś z dziećmi we Francji?
          Prawdą jest, że tam oczekuje się stosownego (tzn. bardziej "dorosłego") zachowania w lokalu też od całkowitych maluchów?
          • lily-evans01 Re: Wyjście z dziećmi do restauracji 18.05.15, 09:09
            Bo ja mam przed oczami taki obrazek z czasów wyjazdów i posiłków z grupą w lokalach, w zajazdach itp. - siedzi sobie rodzinka i grzecznie konwersuje, łącznie z takimi na oko 2-, 3-latkami. Al moje bserwcje nie musza byc reprezentatywne wink
    • ashraf Re: Wyjście z dziećmi do restauracji 17.05.15, 13:40
      Zgadzam sie. Dzieci od poczatku zabierane w miejsca publiczne i przyzwyczajane do panujacych tam regul zazwyczaj zachowuja sie duzo lepiej niz te, ktore zaczely "bywac" w 4 czy 5 rz. Oczekiwanie od obslugi zabawiania dziecka to absurd, rodzice powinni byc przygotowani: ksiazeczki, znikopis, tablet itd. Fajnie, jesli w restauracji jest kacik dla dzieci czy kolorowanki, ale dalej to rodzice odpowiadaja za zachowanie dzieci. Bieganie i wrzaski to oznaka nudy i zmeczenia, zamiast meczyc siebie, dziecko i innych gosci lepiej wtedy wyjsc.
      • lily-evans01 Re: Wyjście z dziećmi do restauracji 18.05.15, 09:06
        Nie ma najmniejszego znaczenia, od kiedy zabierasz dziecko do lokali.
        Znaczenie ma, czy uczysz dziecko reguł podczas posiłków domowych, czy pozwalasz mu wstawać, biegać, a Ty gonisz za nim z widelcem wink.
        Oczywiście przygotowanie własnych książeczek itp. jest ważne, ale jeśli dziecko w domu je byle jak, gdzieś w biegu, to i w lokalu nie będzie inaczej, choćbyś zabierała od roczniaka.
        • iwoniaw Dokładnie, Lily! 18.05.15, 09:50
          Cytat Oczywiście przygotowanie własnych książeczek itp. jest ważne, ale jeśli dziecko
          > w domu je byle jak, gdzieś w biegu, to i w lokalu nie będzie inaczej, choćbyś
          > zabierała od roczniaka.



          Mam dokładnie takie same wnioski. Dzieci koszmarnie się zachowujące, zachowują się koszmarnie wszędzie - w domu rodzinnym, w restauracji, w gościach u rodziny/znajomych. Po prostu dziecko trzeba wychowywać (co na pewnym etapie jego życia oznacza, owszem, że 24/7 macie oczy dookoła głowy i odpoczywacie/jadacie na zmianę, zwłaszcza w miejscach publicznych) i tyle.
          Jak często ludzie tego nie robią, najlepiej świadczy fakt, że pojawienie się w restauracji z małym (2-4 -letnim) dzieckiem, które podczas spożywania posiłku siedziało na krześle i posługiwało się widelcem, wielokrotnie budziło szczere zdziwienie i komentarze uznania obsługi, w której oczach panika i popłoch w miarę upewniania się, że armagedon nie nadciąga wbrew pozorom, ustępowały zachwyconemu szokowi. No znikąd się to nie brało, podejrzewam.
          Często, niestety, widzę doprawdy dziwaczne sposoby karmienia dziecka od maleńkości (choćby to "bieganie z widelcem", karmienie jak gęś przed tv, niepozwalanie na używanie sztućców "bo się pobrudzi" i inne wariacje), podobnie jak zgadzanie się "dla świętego spokoju" na kompletny brak zasad w różnych dziedzinach - i niby każdego osobista sprawa i decyzja, tylko dlaczego potem się niektórzy dziwią, że ich kompletnie niewychowane dziecko jest źle odbierane przez otoczenie?
        • ashraf Re: Wyjście z dziećmi do restauracji 18.05.15, 10:16
          Oczywiscie, ze ma znaczenie, przy czym nie ma sensu, jezeli nie uczy sie dziecka kultury jedzenia w domu smile Takze: jedzenie tylko przy stole, bez rozrzucania jedzenia/zabawy/wrzaskow itd.
    • mia_siochi Re: Wyjście z dziećmi do restauracji 17.05.15, 20:38
      Z zażenowaniem patrzyliśmy, co ostatnio w restauracji wyczyniała moja siostra i jej syn.
      Do wczoraj nie wierzyłam w opowieści o rodzicach wymagających, by obsługa zajmowała się ich dziećmi. Już wierzę.
      A jak wyszła z dzieckiem przed restaurację,na trawnik i wysikała tam dziecko (celowo piszę "wysikała" bo niedawno odpieluchowany i to ona go hmm...obsługuje w tej kwestii) to miałam ochotę wyjść. Bo to takie radosne sikanie pod krzaczkiem. Jej mąż nie reagował, bo to wg niego normalne zachowanie. Ja mogę zwrócić uwagę, ale przecież ich nie wychowam, mogą (co też uczynili) wyśmiać moją uwagę. Aż się dziwiłam, że nas obsługa nie wyrzuciła.
      • landora Re: Wyjście z dziećmi do restauracji 18.05.15, 09:11
        Jakiś czas temu byliśmy w restauracji w Świdnicy.
        Sala malutka, na parę stolików. Obsługa miła. Restauracja na pewno nie wykwintna, ale też nie spelunka.
        Razem z nami w sali była grupa rodziców z dziećmi w wieku od kilku miesięcy do kilku lat. I te kilkulatki przez cały czas, jak tam siedzieliśmy ganiały się między stolikami. Co chwila któreś przelatywało mi z łomotem za plecami. W końcu odsunęłam fotel tak, żeby nie dało się bezpośrednio za mną przejść uncertain Jedno mało nie stratowało kelnerki. I naprawdę uważam, że to jest absolutnie nieakceptowalne zachowanie i że rodzice powinni dzieci uspokoić albo wybiegać na dworze. I jeszcze myślę, że obsługa powinna takiej rodzince zwrócić uwagę, że to nie plac zabaw.
    • memphis90 Re: Wyjście z dziećmi do restauracji 17.05.15, 22:57
      Matko, co to za bzdury??? Naprawdę restauracja musi się ekstra wyszykować na przyjęcie "całej rodziny"- czyli dwojga dorosłych i - standardowo- jednego lub dwójki dzieci? Stół i cztery krzesła to takie wyzwanie? Kelner musi być dodatkowo szkolony i mieć predyspozycje do podania szklanki soku i zupy 5-latkowi, bo normalnego kelnera obsługa "najmłodszych gości" przerasta? Ot, Mamadu- jak zawsze.
      • babcia.stefa Re: Wyjście z dziećmi do restauracji 18.05.15, 09:31
        Chyba czegoś nie zrozumiałaś z tego tekstu. Kelner właśnie jest przeszkolony tak, żeby podać szklankę soku i talerz zupy, ale już niekoniecznie do pacyfikowania biegających kilkulatków i zabawiania ich. A niestety tak to często wygląda - rodzice zachowują się, jakby się zerwali ze smyczy i wyszli do knajpy ten jedyny raz na pół roku (co pewnie w wielu przypadkach jest prawdą).

        W skądinąd świetnej krakowskiej restauracji Del Papa jest bardzo przyjemny ogródek na podwórku - i tam chyba w akcie desperacji obsługa ustawiła tablicę "Prosimy wszystkie dzieci o niewrzucanie kamieni do fontanny i nieniszczenie roślin. Szanuj zieleń i naszą pracę". Bo jakoś ile razy tam jesteśmy i siedzimy w ogródku, obserwujemy taką samą bucerię: rodzice siadają w środku i wyrzucają dzieci na podwórko, żeby mieć święty spokój, i przestają się nimi interesować, uznając, że podwórko to taki plac zabaw.
        • landora Re: Wyjście z dziećmi do restauracji 18.05.15, 11:19
          We Fuengiroli przed jedną z knajp był napis "unattended children will be given vodka and puppies" big_grin
          • babcia.stefa Re: Wyjście z dziećmi do restauracji 18.05.15, 15:11
            Znam to w wersji "unattended children will be given a shot of espresso and a free puppy".
      • shell.erka Re: Wyjście z dziećmi do restauracji 18.05.15, 09:36
        Dokladnieuncertain
        Od malenkosci pamietam niedzielne obiady w podpoznanskiej restauracji mysliwskiej Hubertus. Wtedy byla to jedna z lepszych w okolicy - staly dostep do dziczyzny, swietna kuchnia i kolejki do stolika.
        I co? Kiedy rodzice czekali na stolik, ja z mlodszym bratem bawilismy sie przed, albo czekalismy grzecznie z nimi. Potem normalnie jedlismy, przy stoliku. W nagrode czasami byla cola w szklanych butelkach. Choc czesciej mirinda. Po zjedzeniu czekalismy na rodzicow albo pytalismy czy mozemy odejsc od stolu i wychodzilismy na dwor. Zadnej traumy z tego powodu nie mam. Nie pamietam ganiajacych dzieci.

        Moje dzieciaki zachowuja sie tak samo. Jest pczas na jedzenie, czas na zabawe. Jest miejsce na jedzenie i miejsce na zabawe.
        I tyle. Obojetnie czy to obiad w restauracji, przyjecie u cioci, czy i imieniny babci.
        I wbrew pozorom daje mi to wieksze poczucie luzu, bo wiem ze moge isc z dziecmi wszedzie i nie martwic sie, ze bede musiala co chwile wstawac od stolika, ani znosic spojrzen wqrfinych wspolbiesiadnikow. Nie musze sie wstydzic. Moge byc dumna, o czym zreszta co chwila im mowiesmile))
        Ale tak jak wspomnialam, to nie tylko kwestia tego, ze moje dzoeci sa takie cudowne, tylko prźede wszystkim kwestia bycia konsekwentnym i wymagajacym rodzicem.
        A jestem i tak przekonana, ze na codzien maja wiecej swobody i luzu niz wiekszosc rowiesnikow.
    • dziennik-niecodziennik Re: Wyjście z dziećmi do restauracji 18.05.15, 09:25
      powiem tak:
      oczekiwanie od obslugi ze sie zajmie dziecmi to głupota jakich swiat nie widział.
      oczekiwanie ze małe dziecko bedzie bezdzwieczne i nieruchome to także glupota jakich swiat nie widzial.
    • szamanta Re: Wyjście z dziećmi do restauracji 18.05.15, 11:46
      Ja tam jednak jestem za tym, aby w pierwszych latach dzieci z deczka po tresować jak i po stresować swoimi wymogami i oczekiwaniami jak mają się zachowywać i jakie normy obowiązują w każdym miejscu i dla nich to będzie normalne czego od nich rodzic wymaga , bo będą rosły z tym nasiąkając jak gąbka czego się uczy ,co zostało wdrążane od pierwszych lat jego życia i to zaowocuje. Jestem tego zwolennikiem i praktykiem . Pierwsze początkowe lata dziecko śrubke powinno mieć dociśnięta ( tak tak), później już nie wymaga takiej pracy nad sobą , zero stresu i luz podczas wyjść ,czy stołowania się. Od 3 roku już gładko i z górki , można odpuścić przysłowiowy dryl
    • joaaa83 Re: Wyjście z dziećmi do restauracji 18.05.15, 12:05
      Ze swoim dzieckiem nigdy nie miałam problemów w restauracji. Nie ma dla nas aż tak dużego znaczenia, czy jest kącik dla dzieci, czy nie, ale oczywiście lepsza z kącikiem niż bez. Jak nie ma takiego, to córka siedzi przy stole i trzeba zabawiać ją nieco, żeby nie marudziła, kiedy czas oczekiwania jest dłuższy niż 15 minut. Do 15 minut bez problemu wysiedzi. Moje dziecko nigdy nie chodzi po restauracji i też raczej nie widuję, żeby inne chodziły, a tym bardziej biegały, bo to niebezpieczne, kiedy wokół kelnerki bądź kelnerzy noszą gorące potrawy.
    • sabinajaracz Re: Wyjście z dziećmi do restauracji 11.05.16, 20:28
      Oczywiście - kelner nie ma obowiązku opiekować się cudzymi dziećmi w restauracji. Ale czy owa restauracja jest przystosowana dla rodzin? Posiada kącik zabaw? Opiekuna? Cokolwiek, co mogłoby zająć rozbrykane maluchy? Zajmowanie się malutkim niemowlakiem owszem, jest obowiązkiem rodzica, ale starszakowi można coś zaproponować, np. portalgastronomii.pl/?p=1572 Przy okazji zmęczeni rodzice mogliby odrobinę odsapnąć i zjeść ciepły posiłek w spokoju.
      • miliwati Re: Wyjście z dziećmi do restauracji 11.05.16, 22:37
        sabinajaracz napisała:

        > Oczywiście - kelner nie ma obowiązku opiekować się cudzymi dziećmi w restauracji. Ale czy owa restauracja jest przystosowana dla rodzin? Posiada kącik zabaw? Opiekuna? Cokolwiek,

        Jak ktoś jest za tępy żeby sobie poradzić z własnymi dziećmi w restauracji i potrzebuje "kącika zabaw" to niech zjeżdża do McDonalda, to jego poziom. Dla mnie miejsce wydzielające plac zabaw byłoby zdyskwalifikowane. I to z dwóch powodów: obciachu i utrudniania życia rodzicom. A utrudniania dlatego, że jak się idzie do restauracji, to nie po to, żeby odciągać dziecko od zjeżdżalni, bo przynieśli jedzenie.
    • julita165 Re: Wyjście z dziećmi do restauracji 12.05.16, 17:21
      Rzeczywiście w krajach południowych widać więcej dzieci w restauracjach ale nie zauważyłam żeby ich zachowanie odbiegało od zachowania polskich dzieci. Ja z moim synkiem bywam w restauracjach właściwie od jego urodzenia ( teraz ma 4,5 roku ) ale nie mam złudzeń - jeżeli decyduję się zabrać dzieckow takie miejsce to muszę się dostosować do możliwości dziecka. Synek lubi chodzić do restauracji, wie jak należy się zachować ale on wyjście na jedzenie rozumie dosłownie - wchodzi, zamawia, czeka, zjada i chce wyjść. Gdybym z jego udziałem zaplanowała kilkugodzinna posiadówkę ze znajomymi przy drinku na pewno zachowywałby się nieznośnie ale nie byłaby to jego tylko moja wina.
      • lady-z-gaga Re: Wyjście z dziećmi do restauracji 12.05.16, 19:47
        >Rzeczywiście w krajach południowych widać więcej dzieci w restauracjach ale nie zauważyłam żeby ich zachowanie odbiegało od zachowania polskich dzieci.

        A ja zauważyłam różnice. Dzieciaki np w Hiszpanii były praktycznie niezauważalne, nie absorbowały sobą rodziców - dorośli jedli i pili, a dzieci bawiły się na skrawku chodnika przy knajpianych ogrodkach ( i nie było to bieganie między stolikami). Nie miały placu zabaw, ani żadnych atrakcji dla siebie. W dodatku dorośli - o zgrozo - pili wino smile
    • memphis90 Re: Wyjście z dziećmi do restauracji 12.05.16, 19:04
      Swoją drogą - jak panom menagerom przeszkadzają dzieci w restauracji, to niech byznesy robią w swoich biurach... A jak biura nie mają i byznesy muszą załatwiać w restauracji, to widać nie są poważnymi menagerami.
    • phantomka Re: Wyjście z dziećmi do restauracji 12.05.16, 21:06
      Pamietam moja rozmowe z pracownica paryskiego disneylandu. Mowila ze od razu widac, ze nasze dziecko z Polski, bo grzeczni ustawia sie w kolejce po autograf. A hiszpanskie i wloskie dzieci rzucaly sie na postaci do tego stopnia, ze darly im kostiumy. Od tamtej pory maskotki chodzily z obstawa. To tyle w kwestii wychowania innych. Dzieci wychowuja rodzice, a nie narodowsc.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka