madi138
18.05.15, 03:50
Zostalam poproszona o zyciowa porade, ale powiem szczerze, ze do tej pory nie wiem co mam o tym wszystkim myslec. Pani i Pan sa razem od lat, maja male dzieci na stanie. Bywalo miedzy nimi roznie, ale ostatnio panowal powazny kryzys. Byli na terapii, ale Pani wciaz zarzucala mezowi, ze za malo sie o nia stara i ze za duzo pracuje. Pani byla tak nieszczesliwa w malzenstwie, ze az znalazla sobie pocieszyciela i tak nieudolnie to ukrywala, ze maz sie dowiedzial. Przyjal to ze spokojem (!) i tak przez pewien czas, zyli z Pania, jak do tej pory, ale przestali ze soba sypiac. Pani regularnie za to chodzila na 'randki' z gachem. W koncu Panu sie przejadla ta paranoja i kaze sie Pani wyprowadzic. Twierdzi, ze to nie on rozwalil malzenstwo i ze nie ma zamiaru zostac pozbawiony domu i mieszkania z dziecmi, z powodu egoizmu zony. Pani rozpacza, ze nigdy nie zostawi dzieci, nowy facet to milosc jej zycia, a maz powinien sie kulturalnie wyprowadzic i przestac rzucac jej klody pod nogi... Jakie widzialybyscie rozwiazanie w takiej sytuacji?