katnip
28.05.15, 22:45
Jerzy Zelnik przeprasza za swoje słowa o in vitro i twierdzi teraz "Naczytałem się ostatnio o wielu przypadkach dzieci z in vitro, które urodziły się z kalectwem. Sporo dzieci jest zdrowych, ale jest duży odsetek dzieci, które mają problemy. Stąd moje gwałtowne i niezręczne zdanie".
Mam pytanie - czy kiedykolwiek jakiś lekarz się was zapytał, czy wasze dzieci poczęły się normalnie, czy też są z in vitro? Czy dzieci z in vitro mają to wbite do książeczek zdrowia? Czy w szpitalu przy porodzie jest zaznaczane, że dziecko, które się właśnie urodziło, to dziecko z in vitro?
Moja znajoma, która dziecko z in vitro ma twierdzi, że kontakt z kliniką jej się urwał, gdy okazało się, że jest w ciąży. I nigdzie później nie musiała zgłaszać, że dziecko w ten sposób się poczęło. Nikt o to nigdy (dziecko ma 6 lat) się nie pytał.
To skąd takie dane? Czy artykuły, które czytał pan Zelnik, były całkowicie wyssane z palca?