Dodaj do ulubionych

Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciach....

11.06.15, 13:03


To właściwie jest do rodziców nastolatków lub tych co zaraz będą mieć na stanie nastolatki.

Napisane pod wpływem moich rozmów z moim dzieckiem i innymi rodzicami nastolatków.

• Jeśli myślimy że nasze dziecko jest słodkim, zagubionym, niewinnym dzieckiem – mylimy się.
• Jeśli czytamy, słyszymy o tym że w jakiejś szkole, w sąsiedniej klasie złapali nastolatka na piciu/paleniu/wciąganiu i mówimy, że - na szczęście nie dotyczy to mojego dziecka, moje dziecko tak nie zrobi (bo tyle się mówi o szkodliwości palenia/picia/dopalaczy) – mylimy się.
• Jeśli uważamy, że skoro nasze dziecko dobrze się uczy to przecież nie korzysta z używek – mylimy się.
• Szkoła z dobrą opinią nie zwalnia rodziców z myślenia i pilnowania dzieci – większość dzieci korzysta z używek poza szkołą (choć może to robić w grupie poznanej w szkole)
• Jeśli uważacie, że fakt iż jesteście po rozwodzie/przed rozwodem/niepełną rodziną – nie ma znaczenia dla waszych dzieci bo właściwie „lepiej bez niego niż z nim” – mylicie się.
• Jeśli nie macie dobrego kontaktu z dzieckiem (samo nie pokazuje wam FB/innych kanałów komunikacji, nie opowiada co się dzieje w jego życiu) - Nie miejcie wyrzutów sumienia, że naruszacie dobra osobiste waszych dzieci – szafę, biurko , telefon. komputer/tablet . To naprawdę może uchronić od wiele gorszych rzeczy niż kłótnia –„jak śmiałaś zaglądać w moje rzeczy”
• Jeśli znajdziemy w szufladach naszych nastolatków specyfiki które nie powinny być w posiadaniu niepełnoletnich – poinformujmy wychowawcę . Chowanie wszystkiego pod dywan spowoduje, że nasze dziecko zejdzie do podziemia a problem w szkole/ środowisku jak był tak będzie. Bo używki to zaraza którą trzeba tępić wspólnie z innymi rodzicami.
• Dezodorant/Acodin/APAP – są świetne do odurzania – zwracajcie uwagę czy dziecko nie ma po kilka opakowań tych specyfików ( są nawet strony które instruują jak brać, żeby nie przedawkować )
• Rozmawiajcie i przekonujcie swoje dzieci, że mogą na was liczyć a w zamian oczekujecie szczerości.
• Uczcie je, że są wartościowe same w sobie, że nie muszą , paląc/pijąc/ćpając , szukać akceptacji grupy.

Niektórzy rodzice byli w szoku , ze ich dzieci – wzorowi uczniowie (obie płci) palą a nawet odurzają się.
W kilku przypadkach było tak, że rodzice nie przyjęli tak do końca do wiadomości, że ich dzieci nie są takie niewinne – szukali uzasadnienia, że na pewno to pierwszy raz, że pod wpływem grupy….
Co ciekawe niektórzy z tych rodziców nie zauważają, że sytuacja rodzinna (kłótnie z byłym mężem, brak ojca i matki w domu bo ojciec ma inne życie a matka realizuje się zawodowo) ma wpływ na ich dzieci.

I tak dotyczyć to już może 12 latków.
Obserwuj wątek
    • nihiru Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 11.06.15, 13:20
      Tia,

      Narkotykami (jeszcze) się nie martwię. Na razie jestem na etapie martwienia się, że syn wyrośnie na podobnego tym:
      http://mistrzowie.org/uimages/services/mistrzowie/i18n/pl_PL/201506/1433676385_by_pyzior.jpg?1433676385

      Na razie mi wystarczy.
      • wioskowy_glupek Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 11.06.15, 13:24
        Z takimi tezami to nie na ematce. Ematka zawsze wie gdzie jest jej dziecko, nigdy nie piło alkoholo ani nie jarało trawy (chociaż sama ematka szczyci się tym że ona oszem). Dziecko ematki nawet słodyczy nigdy nie jadło.
        • mozambique Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 11.06.15, 13:27
          dba glownie o siebei i zyje wg motta ze szczęsliwa matka to szczęsliwe dziecko

          niezaleznie od wszelkich pozostalych deficytów u dziecka
        • jan.kran Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 11.06.15, 13:35
          Ja sie panicznie bałam narkotyków u moich dzieci i byłam czujna oraz nimi rozmawiałam .Ale nikt nigdy nie ma pewność ze mu sie jakieś nieszczęście nie trafi.Mnie sie udało .Natomiast nigdy nie byłam naiwna i nie uważałam ze moje dzieci to anioły ze skrzydłami.Sama mimo ze byłam w szkole prymuska i sprawiałam na zewnątrz wrażenie grzecznej dziewczynki i studia przeszłam bez problemów to robiłam takie fikołki ze głowa mała.Cud ze mi sie nic złego nie przydarzyło.Moje dzieci , dorosłe , po latach przyznaja sie do swoich niektórych wyczynowym, ja sie domyślam sporo ale nie wnikałam dopóki nie miałam wrażenia ze nie pakują sie w coś naprawdę niebezpiecznego.Natomiast jak narozrabiali albo mieli problemy to przychodzili czasem do mnie , miałam niekiedy ochotę udusić ale wiedziałam ze od mojej reakcji i wsparcia zależy czy zaufają następnym razem.
          • sanrio Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 11.06.15, 14:29
            > Ja sie panicznie bałam narkotyków u moich dzieci i byłam czujna oraz nimi rozm
            > awiałam .Ale nikt nigdy nie ma pewność ze mu sie jakieś nieszczęście nie trafi.
            > Mnie sie udało

            skąd ta pewność kobieto? Bo ci mówili, że oni to nigdy? O naiwności!
            Moja matka do tej pory nie wie, że zdarzało mi się zażyć coś nielegalnego, chociaż też obserwowała, rozmawiała, była czujna.
            • jan.kran Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 11.06.15, 14:43
              Wiem gdzie jak i kiedy palili trawę .Moze próbowali innych narkotyków ,nie zwierzali mi sie.Natomiast bardzo wcześnie rozmawialiśmy o uzależnieniach. Moj kuzyn był
              narkomanem ,super facet ale rodzice , oboje znakomici pedagodzy nie dopilnowali. , nie zauważyli i sie zaćpał . Poza tym spora cześć idoli muzycznych moich i dzieci było narkomanami i wcześnie odeszli , te historie były znane u nas w domu. Gdyby chcieli to by brali , ja raczej bym zauważyła gdyby coś było na rzeczy ale nic dramatycznego sie nie zdarzyło a teraz sa dorośli , mam nadzieje ze rozumni.Natomiast syn pił i to sporo jeszcze nie będąc pełnoletnim ,w zasadzie tylko w weekendy ale ostro.Typowe dla norweskiej młodzieży. Nie ingerowalam choć byłam zaniepokojona ale kilka lat temu przestał pic kompletnie i w tej chwili nie tknie nawet piwa. I nie jestem naiwna bo mieszkamy razem i wiem ze nie pije , zreszta nie musiałby sie przede mną ukrywać.
              • iwoniaw Powiedz, że żartujesz 11.06.15, 14:48
                CytatNatomiast syn pił i to sporo jeszcze nie będąc pełnoletnim ,w zasadzi
                > e tylko w weekendy ale ostro.Typowe dla norweskiej młodzieży. Nie ingerowalam c
                > hoć byłam zaniepokojona


                Normalnie matka roku. Miałaś więcej szczęścia niż ci znakomici pedagodzy" z zaćpanym synem, ale żeby się tym po internetach chwalić?
                • jan.kran Re: Powiedz, że żartujesz 11.06.15, 14:58
                  iwoniaw napisała:

                  > CytatNatomiast syn pił i to sporo jeszcze nie będąc pełnoletnim ,w zas
                  > adzi
                  > > e tylko w weekendy ale ostro.Typowe dla norweskiej młodzieży. Nie inge
                  > rowalam
                  c
                  > > hoć byłam zaniepokojona


                  > Normalnie matka roku. Miałaś więcej szczęścia niż ci znakomici pedagodzy" z zać
                  > panym synem, ale żeby się tym po internetach chwalić?

                  ---------> Ponieważ mam dorosłe dzieci i pewne doświadczenia a cześć ematek ma dzieci małe lub nastoletnie , niektóre sa w wieku zbliżonym do mojej corki pisze to co ja mam za sobą o one przed. Moj syn nie pije od lat ani kropli.Nie wiem czy złe reagowałam kiedy pił , nie byłam zadowolona ze tak sie dzieje. ale nie miałam szans mu zabronić czy go powstrzymać. Pamiętaj ze ja mieszkam w Norwegii i tu wiele spraw wyglada inaczej jak w PL i często nie lepiej a gorzej.
                  Fakt imprezowania nie odbijał sie na szkole ani na zyciu codziennym ale nie była to sytuacja ok. Rozwiązała sie samodzielnie bo syn sam doszedł do pewnych wniosków.
                  I wyobraź sobie moja droga ze ja nie strzelam bezmyślnie w klawiature tylko pisze bardzo ostrożnie i z namysłem. Na tych internetach. Sa rzeczy ktore bym Wam chętnie napisała i by może sie nieraz Wam przydały ale powstrzymuje mnie fakt ze to forum publiczne.





                  >
                  • iwoniaw Re: Powiedz, że żartujesz 11.06.15, 15:05
                    No toż mówię, że miałaś więcej szczęścia niż rozumu w opisanej sytuacji - i podawanie jej jako przykładu jest co najmniej nieodpowiedzialne, gdyż w większości przypadków bezczynne martwienie się rodzica w sytuacji ewidentnego zagrożenia nie spowoduje samoczynnego zakończenia się sytuacji w sposób pomyślny.
                    • jan.kran Re: Powiedz, że żartujesz 11.06.15, 15:13
                      Uiwoniaw napisała:

                      > No toż mówię, że miałaś więcej szczęścia niż rozumu w opisanej sytuacji - i pod
                      > awanie jej jako przykładu jest co najmniej nieodpowiedzialne, gdyż w większości
                      > przypadków bezczynne martwienie się rodzica w sytuacji ewidentnego zagrożenia
                      > nie spowoduje samoczynnego zakończenia się sytuacji w sposób pomyślny.

                      --------> Na pewno bym nie martwiła sie bezczynnie gdyby opisana sytuacja trwała długo lub gdyby powodowała konsekwencje dla mojego syna. Natomiast powiem szczerze ze nie miałam pomysłu jak z niej wybrnąć. Syn pił ze dwa razy w miesiącu ale jeżeli juz to sporo.A może nawet nie były to jakieś powalające ilości tylko on znosił alkohol. Rozmawialiśmy o tym ale wpływ kolegów był silniejszy , przynajmniej przez jakiś czas.W momencie kiedy naprawdę zaczęłam sie martwić sprawa sama sie rozwiązała , fakt , miałam szczęście.
                      A powiedzcie mi czy wsród polskich nastolatków dzisiejszych istnieje taki zjawisko jak nacisk na picie , presja . Nie wiem jak przetłumaczyć norweskie określenie w miarę dokładnie.
                      • iwoniaw Zapewne istnieje 11.06.15, 15:21
                        CytatA powiedzcie mi czy wsród polskich nastolatków dzisiejszych istnieje taki zjawi
                        > sko jak nacisk na picie , presja .


                        Pewnie istnieje, jego intensywność pewnie zależy też od środowiska. Paradoksalnie, w Polsce podejrzewam, że może być to mniejsza atrakcja niż w Skandynawii ze względu na dostępność alkoholu w ogóle (generalnie: nie jest to aż taka atrakcja i bógwico). "Za moich czasów" jedni pili, drudzy nie - oczywiście raz czy drugi ktoś tam namawiał czy się nawet podśmiechiwał, ale na dłuższą metę było jasne dla wszystkich, że X nie pije, Y nie pali - i git. Jak ktoś się upijał na ostro i do nieprzytomności, to go traktowano trochę jak przygłupiego, coś jakby sikał publicznie - i raczej nie zapraszano do kompanii na kolejnych imprezach.
                        • rosapulchra-0 Re: Zapewne istnieje 11.06.15, 17:08
                          W jakim wieku masz dzieci?
                      • vre-sna Re: Powiedz, że żartujesz 11.06.15, 18:29
                        Nie istnieje jak ktoś nie chce.
                        Syn, lat 21, nie lubi pić ani palić. Nigdy, dorastając się nie uchlał i nie ujarał. Zdarzyło się sporadycznie, wielce sporadycznie po osiągnięciu pełnoletności. W zasadzie to na studiach.
                        Miałam szczęście? Nie wiem, wydaje się, że to on akurat trafił na długi mój wychowawczy ( 6 lat) i miałam przyjemność i szczęście poznać kolegów syna, nie tylko per dzień dobry i do widzenia. Próby zespołu, całe dwa lata, odbywały się w domu. A jak się nie odbywały, to siedziałam z członkami zespołu w ogrodzie i gadałam z nimi o d.pie maryni. Ależ oczywista rzecz, że przy piwie.
                        Syn, tak sobie to tłumaczę, był po prostu zaopiekowany emocjonalnie, czasowo.
                        Ale i tak jakoś bardziej obstawiam geny. On po prostu w sprzyjających warunkach się wyrodził big_grin
                        • verdana Re: Powiedz, że żartujesz 11.06.15, 18:32
                          To zależy od charakteru. Mój syn był w żłobku, jego kolegów nie znałam, a nie pije w ogóle. Jak ma iść na piwo z kolegami, to albo zamawia colę, albo piwo i pije dwa łyki. Nie ideowo, nie lubi po prostu. Żeby było śmiesznie, ja się tym trochę martwię.
                          • rumianeczkowa Re: Powiedz, że żartujesz 14.06.15, 03:32
                            Czemu?
                            • verdana Re: Powiedz, że żartujesz 14.06.15, 16:15
                              Bo uwazam kontakty towarzyskie za niezwykle istotne. A picie niewielkich ilości alkoholu w dorosłym wieku jest dla ludzi. I pomaga czasem w tych kontaktach.
            • jan.kran Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 11.06.15, 14:49
              sanrio napisała:

              > > Ja sie panicznie bałam narkotyków u moich dzieci i byłam czujna oraz nimi
              > rozm
              > > awiałam .Ale nikt nigdy nie ma pewność ze mu sie jakieś nieszczęście nie
              > trafi.
              > > Mnie sie udało
              >
              > skąd ta pewność kobieto? Bo ci mówili, że oni to nigdy? O naiwności!
              > Moja matka do tej pory nie wie, że zdarzało mi się zażyć coś nielegalnego, choc
              > iaż też obserwowała, rozmawiała, była czujna.


              ----------> Moje dzieci nigdy mi nie mówiły ze oni nigdy. Nie pytałam , sporo widziałam , na pewno nie wszystko. Wiem ze oboje bali sie niektórych narkotyków , może ciekawość była silniejsza od leku ale myśle ze dzis kiedy sa dorośli by mi powiedzieli o tym co było. Ta wiedza nie jest mi do niczego potrzebna , nie miałam z nimi nigdy specjalnych problemów ale sporo tolerowalam .Chcialam zeby mogli do mnie przyjść kiedy coś złego sie zacznie dziać.
      • myfaith Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 11.06.15, 13:51
        Kilka dni temu moj syn dał mi do przeczytania wymianę zdań (na jego temat) na komunikatorze. Coraz bardziej rozumiem dlaczego nastolatki pozostawione same sobie popełniają samobójstwa - takiej dawki hejtu (anonimowego ofkors) i takiego słownictwa..... wydawało mi sie ( o naiwności) ze mimo wszystko gimbaza nie używa.
        Także tego....masz sie czego obawiać -wink Ale złudzeń nie miej ze twoje dziecko nie bedzie używało słów powszechnie uznanych za obelżywe - gorzej jesli bedzie nękało kogoś.
        • nihiru Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 11.06.15, 13:57
          No właśnie.
          No ale co robić? Jak zapobiec temu, żeby nastolatek nie stał się wulgarnym bucem?
          Tłumaczyć? Już teraz, jak zaczynam bardzo mądry i ważny (w moim mniemaniusmile) temat, to mój pięciolatek zatyka uszy i woła "mama, przestań już!smile/sad
          • myfaith Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 11.06.15, 18:56
            Bo chłopcy z zasady (chyba) uważają ze wystarczy raz powiedzieć i na tym poprzestać. Natomiast kobiety oczekują jakiejś reakcji na swoje słowa a brak reakcji znaczy nie słucha wink
            Myśle ze rozmawiać, byc blisko na kazdym etapie od etapu tragedii 5,latka- bo kolega ma lepsza koparkę aż po etap " dzisiaj w szkole Piotrek sie wkurzył bo Mateusz zaczął opowiadać głupie dowcipy no i rzucił ..... I akurat pani przechodziła i...." No i korzystając z tych opowieści przestawiać swój punkt widzenia.
            Przeklinanie staje sie dzisiaj takim nieodłącznym elementem dorastania - nie należy mieć złudzeń (ja nie mam) ze moj syn nie bedzie przeklinał będąc wsród kolegów natomiast powinien wiedzieć ze to jest złe a obrażanie kogoś tez nie świadczy ani o dorosłości ani o dojrzałości nie wspominając ze moze grozić to konsekwencjach prawnym.
            Oddzielna sprawa to internet - zawsze powtarzać ze jak cos wpadnie w internet to na amen i wiek wieków .
    • lady-z-gaga Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 11.06.15, 13:35
      Byłam uważna, córka też żadnych strasznych odpałów nie miała, ale jej okres nastoletni wspominam jak czas ciągłego lęku. Mojego oczywiście smile
      Jak odróżnic typowe buntownicze zachowania od niepokojących sygnałow?
      Czy jesli dziecko zamyka się często w swoim pokoju, nie chce rozmawiać na niewygodne dla siebie tematy, to jest to normalne na tym etapie życia, czy nie? wybuchowość, drażliwość to dowod na to, że coś się dzieje, czy zwyczajnie, hormony? wzmożona potrzeba prywatności wynika z naturalnej potrzeby, czy świadczy o tym, że coś jest ukrycia?
      Wydawało mi się przez cały czas, że robię wszystko, co mogę, by niczego nie przegapić a rownocześnie nie traktowac dziecka jak podejrzanego.
      Ale i tak wpadałam w desperację, bo w jednym miejscu czytałam opis pewnych zachowań, jako normalne i powszechne wśod nastolatkow, a w innym - te same zachowania, jako sygnał alarmowy.
      W naszym przypadku wszystko skończyło się, można rzec, happy endem smile poza moimi zszarganymi nerwami nie było żadnych konsekwencji burzliwego etapu dorastania i buntu.
      Ale bardzo współczuję wszystkim, ktorzy przez to przechodzą i jestem w stanie uwierzyć, że można wiele przegapić, nie będąc wcale patologią ani zapracowanym, nieobecnym rodzicem.
      • kropkacom Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 11.06.15, 13:41
        Brałabym też pod uwagę, że mimo wszystko czasami nie ma czego nawet przegapić smile Wierzę, że rodzice musieli się bać. W sumie nie mieli o co.
        • lady-z-gaga Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 11.06.15, 13:58
          No własnie u mnie nie było niczego do przegapienia, ale był bunt totalny, histerie o byle co, trzaskania drzwiami, chwilami wrogość. To było "tylko" dojrzewanie, zakończyło się. Moje dziecko opuścił demon, ktory w nią wstąpił i stała się znów inteligentną, kulturalną dziewczyną, z poczuciem humoru i pewną dawką dobrej woli, mimo upartego charakteru. smile ale ja często zastanawiałam się, czy gdyby było tam coś więcej, potrafiłabym to natychmiast dostrzec. Bez jakiejś totalnej inwigilacji, tylko na podstawie intuicji. Nie wiem.
        • myfaith Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 11.06.15, 14:02

          Ja już nie wierze ze nie ma czego przegapić - bo nawet jesli nie uczestniczy to za chwile moze bo: rozkręci sie to na większa grupę a ona/on nie chce byc poza nawiasem grupy ( ktory nastolatek chce?) wiec zacznie brać okazjonalnie a potem kto wie moze sie wkręci albo i nie....
          Dlatego nawet jak nie bierze to wie kto to robi a jak rodzic ma dobry kontakt z dzieckiem to powinien porozmawiać i wytłumaczyć ze dziecko musi o tym powiedzieć wychowawcy ( anonimowo)
          • kropkacom Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 11.06.15, 14:12
            Jeśli tak to wszystkie nastolatki byłyby choćby narkomanami okazjonalnymi, albo chociaż tymi co spróbowali. Uważam, że kiedy rodzic nie wie nic o swoim dziecku już w kiedy ono ma 7 lat, to im dalej tym większa dupa. To, że dziecko będzie miało swoje tajemnice to nie oznacza, że mamy o nic nie pytać i nie interesować się co dziecko robi. A mam takie niejasne wrażenie, ze mężowie nie raz są bardziej "zaopiekowani" niż taki nastolatek, czy nawet wczesnoszkolny dzieciak.
      • myfaith Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 11.06.15, 13:45
        To prawda , wiele mozna przegapić, - rozmawiałam z mama dziewczynki która od zawsze była wzorowa , grzeczna w nic niedozwolonego sie nie wplątywała- ostatnio jednak została nakryta z innymi na paleniu. Jej mama bardzo to przeżywała - rzekłabym ze to byl to cios i szok dla niej. Bo sama jest cicha i spokojna ( skromna pracująca na biurowym stanowisku)- miła kobieta.
        Bo co innego mieć dziecko które bierze udział w większych lub mniejszych akcjach - taki rodzic raczej nie ma uśpionej uwagi rodzicielskiej a co innego rodzic ktory ma dziecko które nigdy ( aż do teraz) nie ladowalo na dywaniku dyrektorskim.
        • rosapulchra-0 Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 11.06.15, 14:32
          Ile ta dziewczynka ma lat?
          Bo ja np. wolę, aby moje dzieci imprezy towarzyskie organizowały w domu i za moją zgodą i wiedzą napiły się alkoholu czy zapaliły papierosa niż żeby się ukrywały gdzieś po znajomych.
    • rosapulchra-0 Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 11.06.15, 13:57
      Jako matka nastoletnich dzieci powiem tak - nie ze mną te numery, Brunner wink
      A tak zupełnie na serio - moje dzieci rozmawiają z nami (nie tylko ze mną!) o wszystkim, o czym chcą. Czasem ja coś robię, co zajmuje moją uwagę, a przychodzi jedna z córek i mi opowiada o swoim dniu i, podzielność mojej uwagi idzie sobie w .., daleko idzie.
      Stać mnie na to, aby zawieźć dziecko do lekarza po pigułkę po, bo sama nie może. Stać mnie na to, aby radzić w sytuacjach randkowo - uczuciowych, otwarcie rozmawiamy o seksie i to czasem wręcz w taki sposób, że ktoś z przysłuchujący się jest zgorszony po prostu. Ale! Nigdy, ale to przenigdy nie zajrzałam do ich poczty netowej czy listownej co innego mąż - on sobie zapracował na to, poza tym sam dał mi hasła do jego kont). Nigdy nie grzebałam im w szafkach czy szufladach. Mało tego - nie wchodzę do ich pokoi, gdy ich nie ma w domu, a gdy są i chcę wejść, to zawsze pukam. Tak samo zachowuje się mój mąż. Dodam, że im w pokojach w ogóle nie sprzątam - to są ich pokoje i one mają dbać o porządek w nich, nie ja.
      Mam bardzo dobrze wychowane dzieci, są społecznie wrażliwe, empatyczne, a jednocześnie potrafią być asertywne i nie dają się wykorzystywać nikomu. Znają swoją wartość, świetnie się uczą, są bardzo lubiane, a o tym, że są piękne, to już nie muszę wspominać, prawda? wink
      • myelegans Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 11.06.15, 14:19
        Ze sie podpisze pod rosa, jeszcze przede mna, ale baze przygotowujemy. Rozmawiamy, rozmawiamy i rozmawiamy. Jestesmy wyostrzeni na slowa klucze, jak jest zainteresowanie to rozmawiamy o seksie, nartkotykach, prostytucji, gangach, przemocy itd. np. 10 latek byl zainteresowany jak wyglada kondom, wiec pokazalismy, rozmowa przy stole, do przymierzania nie doszlo. Rozmawiamy swobodnie i o wszystkim, jezeli widzimy, ze z drugiej strony jest zainteresowanie. O narkotykach rowniez. Chcemy zeby nam po prostu ufal, zeby nie bylo tematow tabu, zeby wiedzial, ze moze do nas przyjsc ze wszystkim jezeli ma potrzebe i nie bedzie stawiany pod murem i osadzany.

        Nie ludze sie, ze moje dziecko jest niewinne i nienarazone, sa koledzy w szkole, ich starsze rodzenstwo, sa rozmowy. Tylko, ze moje dziecko swobodnie o tym z nami rozmawia np. ostatnio o kokainie i heroinie i pytal dlaczego heroina jest taka niebezpieczna i dlaczego srodki przeciwbolowe uzalezniaja.
        Rowniez nie wtracam sie do pokoju, wchodze owszem, bo jestem zapraszana, jak zamkniete drzwi to pukam, zreszta taka jest zasada u nas w domu, widzisz zamkniete drzwi to pukasz. Rodzice potrzebuja intymnosci i nie wlazi sie do sypialni jak drzwi zamkniete bez pukania.

        Poza tym srodowisko. Ja popieram go sportowo i licze na to, ze jezeli bedzie tak w sport zaangazowany jak jest teraz to nie bedzie mial zbyt duzo czasu na wszystko inne, i obraca sie w towarzystwie innych zawodnikow, ktorzy maja dobre wartosci.

        Najczetniej to wyslalabym na czas gimnazjium to Afryki studnie i szkoly budowac i przywiozla z powrotem do lyceum big_grin
        • myfaith Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 11.06.15, 14:35
          Wiesz.... Wsród osob które okazało sie ze nie sa idealne - tak to nazwijmy-wink byli sportowcy (trenują regularnie, jeżdżą na zawody)

          Także niech sport nie uśpi twojej czujności -wink


          • dyzurny_troll_forum Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 11.06.15, 14:37
            myfaith napisała:

            > Wiesz.... Wsród osob które okazało sie ze nie sa idealne - tak to nazwijmy-wink b
            > yli sportowcy (trenują regularnie, jeżdżą na zawody)

            Ja bym nawet zasugerował, że to grupa szczególnie podatna na pewną grupę niedozwolonej chemii....
            • myelegans Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 11.06.15, 15:11
              prawda, ale pewnie nie na etapie gimnazjum i tym rozwoju sportowym, EPO, hormon wzrostu czy sterydy nie sa uzalezniajace i wyniszczajace jak wiele rekreacyjnych dragow i inne dzialanie na glowe wink
          • myelegans Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 11.06.15, 15:08
            Nigdy nie ma 100% pewnosci, jest to zmniejszanie ryzyka smile i na to stawiam. Ja po prostu widze tych klubowych zawodnikow do lat 18 i o nich jakos nigdy sie nie slyszy, ze sa w cos zamieszani. Patrze i obserwuje, a czujnym zawsze trzeba byc.
            Nie mam zludzen, zwlaszcza przy charakterze mlodego, ze moze go pociagnac w strone ryzyka, i dokonac niebezpiecznych wyborow bedac w sprzyjajacym srodowisku.
        • priszczilla Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 11.06.15, 15:11
          Zgadzam się, oprócz wiary, że sport chroni przed używkami. Może nie będzie palił papierosów, ale wachlarz substancji dopingujących i psychoaktywnych jest baaardzo szeroki, a niektóre z nich wydatnie w karierze sportowej pomagają.
          • myelegans Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 11.06.15, 15:22
            ale tu mowa o sporcie SZKOLNYM na etapie gimnazjum i liceum, nie profesjonalizmie, gdzie sport jest jedynym celem.
            Jak dziecko jest w druzynie crossowej, albo kajakarskiej i codziennie po lekcjach maja trening po ktorym ida na pizze i do domu, a w weekend maja zawody z tymi samymi zawodnikami, tam sa zawierane przyjaznie, a rywalizacja jest miedzyszkolna, to nie jest sfera srodkow dopingujacych.

            Mam za duzo na wlasnym podworku przykladow, ze ci zaangazowani w cos: sportowo, muzycznie, dramatycznie, majacy jakas prace dorywcza nie edksperymentuja, lub mniej eksperymentuja i te eksperymentu to raczej papierosy i alcohol nie narkotyki.
            • priszczilla Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 11.06.15, 15:32
              Papierosy i alkohol to są narkotyki. Ja bym wolała, żeby moje dziecko eksperymentowało z marihuaną czy grzybkami.

              Aspirujący muzycy i aktorzy nie eksperymentują powiadasz? To jakieś mocno specyficzne towarzystwo musi być.
              • myelegans Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 11.06.15, 15:40
                wiesz co blisko jestem z wieloma rodzicami, mam szeroki przeglad srodowiska, takiej typowej klasy sredniej, i te gimnazjalno-licealne grupy aktorskie, wokalne, taneczne, orchiestry szkolne, druzyny sportowe, nie slyszy sie, moze dlatego, ze bardzo latwo wyleciec za narkotykowo-alkoholowo-papierosowe przestepstwo. Poza tym wiekszosc z nich pracuje w tygodniu, i w weekendy.

                Te dopingujace srodki to raczej na etapie sportu uczelnianego i wyzej, gdzie stawki rowniez sa wyzsze.

                • priszczilla Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 11.06.15, 15:57
                  Zgadza się, efektem srogich kar za takie przewinienia jest właśnie najczęściej to, że się takie sprawy zamiata pod dywan i trzyma w najgłębszym sekrecie, przez co nie każdy, kto potrzebuje otrzyma pomoc.

                  Ale może faktycznie tam u ciebie ta młodzież taka święta. Ja piszę o swoim środowisku.
              • rosapulchra-0 Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 11.06.15, 17:12
                priszczilla napisała:

                > Papierosy i alkohol to są narkotyki. Ja bym wolała, żeby moje dziecko eksperyme
                > ntowało z marihuaną czy grzybkami.

                Bless you!
              • rumianeczkowa Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 14.06.15, 03:42
                Zwłaszcza, że już jeden eksperyment z nieodpowiednimi grzybkami może sprawdzić, że Twoje dziecko będzie wymagało przeszczepu wątroby, o ile go doczeka?
    • ruda.anka2 Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 11.06.15, 14:07
      Tak to napisałaś, jakby dzieci z pełnych rodzin nie wpadały w narkomanię.
      Nie robiłabym też takiej tragedii z podpalania papierosów. I to jest akurat łatwe do zaobserwowania - bo śmierdzi (przynajmniej mnie)
      Ani z popijania, zależy, ile dzieci mają lat. Np jeśli 15latek wypije piwo na imprezie, nie ma wg mnie powodu do lamentów. Co innego oczywiście jeśli rzecz dotyczy 12latka.
      Narkotyków boimy się pewnie wszyscy. Nie znam rodzica, który by się nie bał, że jego dziecko zacznie brać, a on tego nie zauważy. No nie znam.
      • myfaith Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 11.06.15, 14:22
        Jesli palisz to rozpoznasz . Jesli nie to gratuluje nosa zwłaszcza ze e-papierosy podobno nie pachną jak papierosy.
        Papierosy uzależniają - wiem wiele osob pali co nie zmienia faktu ze szkodzą a chyba rodzicom zależy zeby ich dzieci żyły w zdrowiu długo...
        Co do piwa w wieku nastoletnim...nie kończy sie to na 1 piwie bo nie ma tak silnej dyscypliny jak u doroslego( choć u dorosłego tez rożnie z tym)
        A tu link ( pierwszy z brzegu) o wpływie alkoholu (piwa tez) na nastolatka
        www.pozorymyla.pl/Dla-rodzicow/Porady-dla-rodzicow/Wplyw-alkoholu-na-mozg-nastolatka
        • myelegans Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 11.06.15, 15:26
          Jest duzo badan nad zwiazkiem z uzaleznieniem od substancji, jakakolwiek by ona nie byla: alcohol, nikotyna, czy heroina. Im wczesniej zaczyna sie proby, nawet te jednorazowe dla sprobawania, tym wieksze ryzyko uzaleznienia, na wczesnym etapie, lub pozniej w doroslym wieku.
          15- latek nie powinien probowac i powinien o tym wiedziec i byc wyedukowany przez rodzicow, jezeli szkola w role nie weszla, ze to jeszcze nie pora na eksperymenty.
        • ruda.anka2 Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 13.06.15, 22:53
          > Jesli palisz to rozpoznasz . Jesli nie to gratuluje nosa zwłaszcza ze e-papiero
          > sy podobno nie pachną jak papierosy.
          Jak nie palisz to nie rozpoznasz, że ktoś pali faje???!!! Dziwna teoria, niepalącym faje śmierdzą.
          Epapierosy powodują, że kaszlę bez przerwy. NIe muszą nawet śmierdzieć.
          > Papierosy uzależniają - wiem wiele osob pali co nie zmienia faktu ze szkodzą a
          > chyba rodzicom zależy zeby ich dzieci żyły w zdrowiu długo…
          Ale nie o tym był chyba wątek???
          > Co do piwa w wieku nastoletnim...nie kończy sie to na 1 piwie bo nie ma tak sil
          > nej dyscypliny jak u doroslego( choć u dorosłego tez rożnie z tym)
          Jasne, każdy nastolatek, który wypije piwo, zaraz wypije 3 następne. Co za moherowe teorie. Kiedy bylam nastolatką, chodziłam na imprezy, gdzie moi równolatkowie pili alko. Na 30 osób obecnych na imprezie JEDEN do TRZECH przeginał z ilością. Tak, dla 27-29 osób kończyło się na jednym piwie. Zwyczajnie nikt nie miał ochoty na więcej.
    • iwoniaw Nie, jednak nie zawsze mało wiemy i bywa, że się 11.06.15, 14:14
      jednak NIE mylimy. Mimo powszechności pewnych zagrożeń nie każde dziecko łapie się na opisane patologie. Tym bardziej w wieku lat 12.
      Również sugestia, ażeby - w przypadku gdy jednak zaczyna dziać się źle i dowiadujemy się o tym ze 100% pewnością - gnać z dowodami do wychowawcy (bo inaczej to "chowanie pod dywan") jest co najmniej kontrowersyjna (wystarczy, że człowiek pomyśli o niektórych spośród własnych wychowawców i już wie, dlaczego).

      Rozumiem, że spotkała cię jakaś bardzo niemiła niespodzianka i że się myliłaś, choć myślałaś, że nie - ale ten twój post to naprawdę duża przesada. Większość (!) dzieci jednak jest normalna i niektórych granic nie przekracza, nawet w grupie.
    • princesswhitewolf Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 11.06.15, 14:16
      ja nie cpalam. moja siostra nie cpala, moje siostrzenice nie cpaly. Warto zainwestowac w dobra szkole
      • myelegans Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 11.06.15, 14:23
        hahaha, bzdrura panie. Dobre szkoly nie uchronia od narkotykow. U nas w najlepszej dzielnicy, i najlepszej szkole dostep do narkotykow jest latwiejszy niz do Coca coli, jak zeznala tegoroczna licealistka. Pierwszy dzien, niespecjalnie musiala nawet pytac, sami zaproponowali towar i to wszystkim pierwszakom.
        zalezy od gruntu.
        Dzielnica bogata, ba, bardzo bogata, szkola z tych elitarnych i prestizowych i na gorze rankingow. Odsetek uzaleznionych szczegolnie od heroiny i samobojstw im wzrasta.
        • sanciasancia Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 11.06.15, 16:43
          W dobrej dzielnicy jest czasem lepszy dostęp do narkotyków niż w gorszej, bo dzieci dysponują większymi pieniędzmi, więc łatwiej sprzedać.
      • demonii.larua Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 11.06.15, 14:32
        Większość moich koleżanek z dobrego liceum brała piguły prawie na kilogramy. Także tego...
      • elle-hivernale Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 14.06.15, 16:09
        O święta naiwności.
    • demonii.larua Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 11.06.15, 14:28
      Może i tak, tylko... memo z takimi poradami to powinien dostać każdy rodzic małego dziecka, bo żeby mieć dobry kontakt z nastolatkiem to trzeba na to pracować nieco wcześniej niż jak dzieć ma lat naście. Wtedy to już bywa zazwyczaj za późno.
      Oraz nastolatek pewnych rzeczy musi doświadczyć sam (czasem zapali fajkę czasem się upije a czasem ukradnie bluzkę w sklepie) musi mieć prawo do popełnienia błędu, do zbuntowania się...
      Musi mieć świadomość, że konsekwencje swoich czynów będzie ponosił sam, ale jak popadnie w tarapaty to może liczyć na rodziców, na pomoc, na wsparcie, na postawienie do pionu też, bo rodzic nie ma być kumplem tylko rodzicem.
      • verdana Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 11.06.15, 15:11
        Mam wrażenie, ze wychodząc z założenia "moje dziecko jest nastolatkiem, a więc jest zagrożone ze wszystkich stron i trzeba zachowywać bezustanną czujność" można najspokojniejsze dziecko sprowadzić na złą drogę.
        • myelegans Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 11.06.15, 15:17
          za to chowanie glowy w piasek i pojscie w wyparcie, ze "moje dziecko nigdy by..." " i moje dziecko na pewno nie..." jest o wiele lepszym podejsciem.

          Trzeba obserwowac i byc czujnym, bez paranoi, a i przy tym mozna przeoczyc moment odpowiedniej interwencji i nie zareagowac na wolanie o pomoc.
          • priszczilla Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 11.06.15, 15:25
            Ja wręcz zakładam, że moje dziecko na pewno będzie ciekawe i wielu rzeczy będzie chciało spróbować i spróbuje. I w razie możliwości zamierzam mu udzielić instrukcji, jak to zrobić i co warto, a czego należy się bezwzględnie wystrzegać z uwagi na konsekwencje.
            • myelegans Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 11.06.15, 15:30
              o to, to, bez stygmatyzmu, tylko przekazywac pakiet informacji, wbijac w leb, rozmawiac, pokazywac przyklady, i edukowac o dokonywaniu wyborow i konsekwencjach.

              • verdana Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 11.06.15, 16:05
                Nie edukować, nie wbijać, tylko rozmawiać (uwaga, rozmowa to nie monolog i rozmowa to nie przesłanie, z którym nie wolno dyskutować) i to dużo wcześniej, niz osiągnie wiek nastoletni.
        • demonii.larua Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 11.06.15, 18:01
          Można oczywiście.
    • echtom Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 11.06.15, 17:08
      Ja już jestem po nastolatkach - nie było łatwo, ale żyjemy. Ogólną obserwację mam taką, że zdecydowana większość młodych ludzi po odpałach wieku nastoletniego "wraca do domu", czyli wyrasta na mniej więcej takich dorosłych, na jakich byli wychowywani. Eksperymenty z używkami i seksem to niekoniecznie efekt złego wychowania, złych relacji w rodzinie czy nacisku grupy, tylko normalne zachowania inicjacyjne uwarunkowane głównie temperamentem. Dobry kontakt, rozmowa to podstawa - metody policyjne to moim zdaniem ostateczność do wdrożenia w skrajnych sytuacjach, nie standardowe działania prewencyjne.
      • rosapulchra-0 Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 11.06.15, 17:19
        Lepiej tego nie można ująć, echtom.
        • jan.kran Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 11.06.15, 18:03
          Ja tez sie zgadzam z Echtom Jest taki moment ze uznanie przez grupę i ciekawość jest silniejsza od związku z nawet najbardziej otwartym , tolerancyjnym i wspierającym rodzicem .Ja pozwoliłam moim dzieciom na eksperymenty choć mialm wrażenie ze generalnie mam sytuacje choc cześciowo pod kontrola. Syn w tej chwili trenuje piec razy w tygodniu , czasem wiecej. W jego grupie aikido większość jest nawiedzona , niepijący wegetarianie przeważają .W capoeira raczej przy takiej ilości treningu nie za bardzo jest miejsce na alkohol. Moj syn w tej chwili nie ma problemu zeby po treningu iść z grup do pubu i siedzieć nad ta swoją cola kiedy inni piją piwo. Ale myśle ze jak miał 17 - 18 lat to presja grupy był dla niego trudna do przeskoczenia.
          • penelopa40 Re: święte słowa, nic ująć nic dodać... 12.06.15, 10:33
            " Jest taki moment ze uznanie przez grupę i ciekawość jest silniejsza od związku z nawet najbardziej otwartym , tolerancyjnym i wspierającym rodzicem "
      • demonii.larua Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 11.06.15, 18:12
        Otóż to.
    • joa66 Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 11.06.15, 17:58
      Skoro "się mylimy" to znaczy, że wszystkie nastolatki piją, ćpają i Bóg wie co jeszcze? smile

      Wybacz, ale to też naiwność i przegięcie, tyle że w drugą stronę..
    • froshka66 akceptacja 11.06.15, 19:16
      Uczcie je, że są wartościowe same w sobie, że nie muszą , paląc/pijąc/ćpając , szukać akceptacji grupy.

      taki mam obraz przed oczami;
      siedzi dziecko na krześle i, stoli nad nim matka i ryczy:

      -ty głupku, ile razy ci mówiłam, że masz się szanować i akceptować siebie i mieć poczucie własnej wartości, a nie szukać tego u twoich durnowatych kolegów. No ile razy.
      Ile razy gnojku ci mówiłam, ze masz sam z siebie się czuć wartościowy?
      No?
      I co, czujesz się już? Czy mam coś jeszcze powtórzyć?

      - tak mamo, już się czuje wartosciowy
    • zebra12 Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 11.06.15, 21:50
      No nie wiem. Nie zawsze wiemy mało. Moja najstarsza ma już 18 lat i nigdy nie piła i nie paliła. Nie wiem jak inne używki, ale raczej nie miałaby kiedy, bo wciąż w domu siedzi.
      Średnia ma inne zainteresowania i też jak nie ze swoją grupką młodzieży to w domu siedzi. Razem spędzamy weekendy i wolne chwile.
      Może zostanę zaskoczona, ale jak na razie cisza.
      • froshka66 Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 12.06.15, 09:02
        wciąż w domu siedzi.
        też jak nie ze swoją grupką młodzieży to w domu siedzi. Razem spędzamy weekendy i wolne chwile.


        w sumie, lepiej by chyba było, żeby po wizycie w skateparku walnęła browca niż siedziała w domu...

        Wolne weekendy i wolne chwile z mamusia?
        powyżej 14 roku życia to porażka.

        Jak rozumiem dla całego forum wyznacznik "dobrego dziecka" to nie picie nie palenie i piątki w szkole?

        radze zajrzeć na forum "życie rodzinne", tam mnóstwo takich dzieci się wypowiada...
        Ale jasne.... u was to CO INNEGO smile



        • dzikka Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 12.06.15, 09:22
          Moja mam atez w domu siedziała a ja balowałamsmile Choć narkotyki nigdy mnie nie pociagałay, wszyscy wiedzieli, że ja nie wezmę. Taka mądra byłamsmile Niestety od papierosów się nie ustrzegłam. Od kilku lat nie palę ale paliłam bardzo długo i bardzo dużosad

          Oprócz wąchania, oglądajcie swoje dzieci, szczególnie ręce i nogi. Już 11-12 latki zaczynają próby z tzw. sznytamisad
          • joa66 Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 12.06.15, 09:41
            No tak...wszyscy się mylą, jeżeli wierzą swoim dzieciom - profilaktycznie wszyscy powinni przetrzepywac szuflady i kieszenie dziecka oraz robic okazjonalny przegląd przegubów.


            o rany...
            • iwoniaw No nie? ;-) 12.06.15, 09:53
              Też mi coraz bardziej ręce opadają, im dłużej czytam co niektóre zalecenia... Ja rozumiem, że jeśli ktoś ma POWODY podejrzewać, że coś jest nie tak, to wręcz wskazane jest, by się przyjrzał swemu dziecku wnikliwiej, ale RUTYNOWE oględziny szuflad, szafek, telefonu i zakamarków ciała u każdego nastolatka, bo jeśli niczego nie wykryliśmy do tej pory, to znaczy, że NA PEWNO coś straszliwego dzieje się bez naszej wiedzy? Same nie pamiętacie, jak miałyście 12-14-16 lat? Byłybyście wzruszone troską, gdyby rodzice czytywali wasze pamiętniki, przeglądali zawartość szuflad i obwąchiwali plecak, a raz na tydzień nakazali obnażenie przedramion? Co za szczęście, że ja miałam normalnych rodziców - już choćby w podzięce za ten fakt nie powinnam robić piekła z życia swoich dzieci... wink
              • joa66 Re: No nie? ;-) 12.06.15, 10:01

                jeśli ktoś ma POWODY podejrzewać


                Tak, tylko trzeba jeszcze dodać, że dla niektórych POWODY to:

                Jeśli nie macie dobrego kontaktu z dzieckiem (samo nie pokazuje wam FB/innych kanałów komunikacji, nie opowiada co się dzieje w jego życiu)


                Sugrowana definicja dobrego kontaktu z dzieckiem jest już lekko przerażająca.
                • iwoniaw Re: No nie? ;-) 12.06.15, 10:06
                  A, to prawda. Ciekawe, czy ci, którzy sugerują takie definicje "dobrego kontaktu" same w wieku nastoletnim pokazywały rodzicom swoje pamiętniki/listy, a jak dzwonił do nich kolega/koleżanka, to sugerowały, żeby mama podniosła słuchawkę drugiego aparatu?
                  • myfaith Re: No nie? ;-) 12.06.15, 10:51
                    To nie sa definicje dobrego kontaktu tylko przykład obrazujący dalsza cześć zdania - "nie opowiada co sie dzieje w jego życiu"


                    A powody kiedy moze podejrzewać ze cos jest na rzeczy - to indywidualna kwestia rodzica co dla niego jest powodem





                    W mojej wypowiedzi zabrakło słowa " na przykład" bo sądziłam ze jest to oczywiste ze sa to przykłady .
                    • echtom Re: No nie? ;-) 12.06.15, 10:54
                      > "nie opowiada co sie dzieje w jego życiu"

                      Ale to przecież normalny mechanizm - im większa presja, tym bardziej się broni i zamyka.
                      • echtom PS. 12.06.15, 10:56
                        Jak w wątku o 30-latkach, których rodzice żądają szczegółowych raportów z ich życia.
                        • joa66 Re: PS. 12.06.15, 10:59
                          Pomijając już indywidualne cechy (mniej lub bardziej 'ekshibicjonistyczne"), to naturalny element rozwoju, że mamy coraz więcej "tajemnic" (własnych spraw) przed rodzicami.
                    • joa66 Re: No nie? ;-) 12.06.15, 10:55
                      Ale to BARDZO ZŁE przykłady. Powiedziałabym , że antyprzykłady .
                    • joa66 Re: No nie? ;-) 12.06.15, 10:56
                      A powody kiedy moze podejrzewać ze cos jest na rzeczy - to indywidualna kwestia rodzica co dla niego jest powodem

                      Nie, Ty sugerowałaś, że jeżeli rodzic nie widzi powodu, to znaczy, że "się myli"
                      • echtom Re: No nie? ;-) 12.06.15, 10:58
                        Czyli w domyśle: "każdy nastolatek jest potencjalnym młodocianym przestępcą i tak należy go traktować"
                      • iwoniaw Re: No nie? ;-) 12.06.15, 11:00
                        Ano, mnie też uderzyło przede wszystkim to powtarzane wielokrotnie (!) w pierwszym poście "jeśli uważasz, że (dziecko nie ma problemu z X, Y czy Z) - mylisz się!" No więc niektórzy się mylą. A inni nie. A jeszcze inni wpadają w paranoję i usiłują ją zaszczepić innym.
                    • rosapulchra-0 Re: No nie? ;-) 12.06.15, 11:10
                      myfaith, masz problemy ze swoim nastoletnim dzieckiem? Proszę cię, nie projektuj więc ich na inne nastoletnie dzieci.
                • rosapulchra-0 Re: No nie? ;-) 12.06.15, 11:08
                  joa66 napisała:


                  > Sugrowana definicja dobrego kontaktu z dzieckiem jest już lekko przerażająca.

                  Jest powalona po prostu.
        • echtom Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 12.06.15, 10:52
          > Wolne weekendy i wolne chwile z mamusia?
          > powyżej 14 roku życia to porażka.

          Znałam dwie takie dziewczyny. Ich matki się nie cieszyły, tylko bały, że młode zostaną starymi pannami smile Do dziś pamiętam, jak jedna się bulwersowała: "To przecież nienormalne - 19 lat i w sobotę ze starymi przed telewizorem siedzieć."
    • hema14 Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 12.06.15, 11:11
      Ale to jest takie straszenie, jakby KAŻDY nastolatek musiał spróbować wszelkich używek, zachowań bezprawnych, i nie wiadomo czego jeszcze. Naprawdę są dzieci, młodzież, której nie interesują papierosy, ćpanie, itd. I uważam, że można mieć taki kontakt z dzieckiem, że się będzie wiedziało, czy ono należy do grupy "próbujących", "odmawiających" czy nawet "używających". Mam szczęście wierzyć, że moje dziecko będzie w grupie "odmawiających" - na razie ma 11 lat, ale widzę to też po sobie, swoim dorastaniu, pamiętam moich rówieśników, obserwuję rówieśników córki, jej relacje z nimi, sposób bycia i naprawdę wiem co w jej życiu się dzieje.
      • echtom Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 12.06.15, 11:19
        > Ale to jest takie straszenie, jakby KAŻDY nastolatek musiał spróbować wszelkich używek, zachowań bezprawnych, i nie wiadomo czego jeszcze.

        Bardziej realistyczne jest założenie, że 90 % nastolatków spróbuje i świat się nie zawali. Z własnego doświadczenia uważam, że przejście pewnych faz jest po prostu zdrowe dla psychiki.
        • joa66 Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 12.06.15, 11:26
          O swoim “dziecku” wiem, że nie widziałam go nigdy “pod wpływem” (a widywaliśmy/widujemy się “często”wink ), z licznych rozmów ma RÓŻNE tematy wiem mniej więcej jakie są jego poglądy na świat, na życie, na ludzi, wiem (też mniej więcej) jakie ma cele w życiu i jak zamierza je osiągnąć, wiem, że nasze (rodziców) zdanie jest dla niego ważne i mimo, że nie zgadza się z nami w wielu sprawach uważa, że warto nas wysłuchać (jeżeli ma czaswink ).

          Co by mi dało szperanie po jego szufladach i kontach? Potwierdzenie jego niewinnosci czy nakrycie na tym, że np w gimanzjum wypił piwko z kolegą? To ja - z dwojga złego wolę nie wiedzieć o tym jednym piwku i mieć normalne, nie podszyte szpiegowaniem relacje z dzieckiem.
      • rosapulchra-0 Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 12.06.15, 11:29
        Po prostu ludzie są różni. A pisanie, że cała młodzież ćpa i chleje jest dla wielu zwyczajnie krzywdzące. Robienie z siebie jakiegoś psa policyjnego, który obwąchuje dziecko po każdym powrocie do domu, grzebie mu w plecaku czy sprawdza szuflady lub pocztę mailową jest dla mnie więcej niż chore.
        Osobiście nie mam powodów do niepokoju. Któraś mundra napisała, że siedzenie w domu w łykędy w domu przez osoby powyżej 14 r.ż. to porażka. Dla mnie porażką jest wychodzenie z domu 14-latki na całe dni. Właśnie w łykędy. Żadna z moich dziewczyn nie wychodziła z domu w łykędy na samodzielne eskapady, gdy były w tym wieku. Straszne, prawda?
        Towarzysko zaczęły się udzielać najstarsza jako 18-latka, średnia jako 17-latka, najmłodsza jako 16-latka. No po prostu monstra wychowawcze, nie? suspicious
    • beverly1985 Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 12.06.15, 12:10
      Taaak, każde "dobre dziecko" zazywa narkotyki, ale się uśmiałam! Kazdy nastolatek pali i zażywa używek!
      Jakoś w moim otoczeniu tak nie jest. Sama gdy dorostałam- też tak nie było.
    • rumianeczkowa Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 14.06.15, 03:00
      A Ty masz więcej niż 12 lat?
      Bo ta tania psychologia się do niczego nie nadaje.
    • feniks_z_popiolu Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 14.06.15, 05:45
      Rozmowa rozmowa rozmowa. Moim zdaniem to najlepsza recepta na wiedzę o swoim dziecku. A rozmawiać to znaczy mówić ale i uważnie słuchać wylapywac niuanse. Nie widzę siebie w roli węszącej stałe czające się zło.
    • memphis90 Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 14.06.15, 10:35
      > • Jeśli znajdziemy w szufladach naszych nastolatków specyfiki które nie p
      > owinny być w posiadaniu niepełnoletnich – poinformujmy wychowawcę . Chowa
      > nie wszystkiego pod dywan spowoduje, że nasze dziecko zejdzie do podziemia a pr
      > oblem w szkole/ środowisku jak był tak będzie. Bo używki to zaraza którą trzeb
      > a tępić wspólnie z innymi rodzicami.
      Nie mam na stanie nastolatka, ale tu mam wątpliwości. Po pierwsze: znając polską szkołę mam wrażenie, że poinformowanie wszystkich,że nasze dziecko ma dopalacze, będzie miało podobny efekt, jak poinformowanie w przedszkolu,że ma wszy lub owsiki. Po drugie nie za bardzo rozumiem, dlaczego brak reakcji spowoduje, że dziecko "zejdzie do podziemia"? To raczej kontrole, trzepanie telefonu i schowków w szafkach wywoła ukrywanie się z nałogami.

      > • Dezodorant/Acodin/APAP – są świetne do odurzania –
      Jak można odurzyć się apapem?
    • szamanta Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 14.06.15, 12:46
      """? Jeśli nie macie dobrego kontaktu z dzieckiem (samo nie pokazuje wam FB/innych kanałów komunikacji, nie opowiada co się dzieje w jego życiu) - Nie miejcie wyrzutów sumienia, że naruszacie dobra osobiste waszych dzieci ? szafę, biurko , telefon. komputer/tablet . To naprawdę może uchronić od wiele gorszych rzeczy niż kłótnia ??jak śmiałaś zaglądać w moje rzeczy?"""""

      Jak SAMO nie pokazuje? co to znaczy SAMO nie pokazuje, czy tez SAMO pokazuje? co masz tu na myśli? ze nastek przychodzi i mówi mamo/tato patrzcie, teraz wam sam pokazuje fb, inne komunikatory co robie, co pisze, macie, czytajcie i tak kilka razy w tygodniu ( wczesjszy zacierając slady tongue_out) czy chodzi ci na rozkaz rodzica pokazal im zawartość fb,gg innych komunikatorow ? wtedy to już nie jest "samo pokazuje" tylko wymuszone na żądanie .To ze opowiada zdawkowo co się dzieje w jego życiu to tez w dużej mierze naturalne rozwojowo , ja także byłam bardzo tajemnicza w wieku dorastania i do tej pory pozostala dosyć enigmatyczna suspicious

      Nie dziekuje, nie skorzystam z powyższych rad trzepania biurek, szaf, szukania pamiętników, podczytywania smsow . Wiem ze dopiero to wywołały by problemy, a tak dotychczas nie korzystając z tego do czego nawołujesz z moimi nastkami mam typowe standardowe wzloty i upadki jak miliony przeciętnych innych rodziców. Bez szalu w żadną strone , szał mógłby się zacząć gdybym poszła za twoimi niewytłumaczalnymi irracjonalnymi poradami Nie mają ładu i składu w ogole
      • verdana Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 14.06.15, 16:17
        Innymi słowy dobry kontakt z nastoletnim dzieckiem oznacza, że jest uzależnione od mamusi jak 5-latek. Wszystko mamusi mówi, wszystko jej pokazuje, nie rozmawia ze znajomymi na tematy, których mamusia nie może skontrolować, przed mamusia nie ma żadnych tajemnic.
        Prawdę mówiąc, papierosy, niewielkie ilości alkoholu, ba! nawet spróbowanie trawki uwazam za zdecydowanie mniej groźne.
        • zebra12 Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 14.06.15, 18:07
          Ty tak serio? Dobry kontakt z własnym dzieckiem to uzależnianie dziecka od siebie? A niby w czym przejawia się to uzależnienie?
          Tak, mam dobry kontakt z moimi dziećmi i nie są ode mnie uzależnione. Nie piją, nie palą, nie biorą, bo nie gustują w takim towarzystwie. To mam ich zmusić?
          • verdana Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 14.06.15, 18:10
            "Jeśli nie macie dobrego kontaktu z dzieckiem (samo nie pokazuje wam FB/innych kanałów komunikacji, nie opowiada co się dzieje w jego życiu) - Nie miejcie wyrzutów sumienia, że naruszacie dobra osobiste waszych dzieci ? szafę, biurko , telefon. komputer/tablet . To naprawdę może uchronić od wiele gorszych rzeczy niż kłótnia ??jak śmiałaś zaglądać w moje rzeczy?" - to nazywasz dobrym kontaktem? Ja to nazywam kompletnym uzależnieniem nastolatka od rodziców.
            • zebra12 Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 14.06.15, 18:30
              Mnie akurat dzieci wszystko pokazują, tak ja im. Nie grzebałabym w ich rzeczach. Pisałam o sobie.
              • verdana Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 14.06.15, 19:57
                Nie byłabym zadowolona, gdyby nastolatek, szczególnie starszy wszystko mi mówił. To świadectwo jakiejś niedojrzałości - w tym wieku są sprawy, które warto by zachować dla siebie, a nie omawiać z matką. Świadczy to moim zdaniem o jakiejś niedojrzałości. Skoro niemal dorosły człowiek omawia z matką absolutnie wszystko - jak może stworzyć związek, albo z kimś sie przyjaźnić?
                • zebra12 Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 15.06.15, 09:58
                  Na razie nie są z nikim w związku. Przyjaciółki mają - znam je i ich matki, bo to moje koleżanki. Nie interesuje mnie o czym tam sobie plotkują. Zresztą nigdy nie ciągnę dzieci za język. O tym, co istotne, same opowiadają.
                  Gdy były młodsze to bulwersowało ich, gdy ktoś tam palił, czy pił i pytały jak powinny się zachować i czy zgłosić ich rodzicom. Kilka razy zgłaszałam więc koleżankom to i owo. Były wdzięczne za takie informacje.
                  Sama byłam taką nastolatką: nie robiłam niczego niedozwolonego, chłopak dopiero na studiach, seks po ślubie. Rodzice nie musieli mnie pilnować, miałam w sobie taki jakiś system wartości i już. Widzę, że moje córki mają podobnie. Nigdy nie prawiłam im kazań, nie zabraniałam wyjść, nocują u koleżanek, jeżdżą pod namiot na zloty, beze mnie za granicę itd. Średnia pojechała ostatnio w ramach Dnia Dziecka za darmo pkp do Częstochowy i do Warszawy. Trochę się niepokoiłam, bo ma 15 lat i mogłaby się pogubić w obcym mieście, ale dała radę.
                  Nie widzę żadnego uzależniania i nie wiem na czym ono miałoby polegać.
    • viridiana73 Re: Jak mało wiemy o swoich nastoletnich dzieciac 14.06.15, 22:07
      Jak to mówią: czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal. Ja to chyba wolę nie wiedzieć za dużo, niż wiedzieć i osiwieć. Jak mi się synuś ostatnio przyznał do pewnego wyskoku sprzed 3 lat, to mi mowę odebrało, jeszcze komentarz dołożył: "Teraz ci mogę powiedzieć, bo tyle czasu upłynęło, że krzyczeć już chyba nie będziesz."

      Proszę nie traktować tego postu śmiertelnie serio. Są sprawy (narkotyki, anoreksja), których przegapienie może mieć skutki tragiczne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka