Były w wieku okołokomunijnym. Rezolutne, ale nie rozwydrzone. Stały przede mną w kolejce do kasy w Lidlu. Na taśmie przed nimi leżały ich wspólne zakupy - trochę łakoci. Jeszcze w ostatniej chwili jedna z nich sięgnęła po coś, co leżało w pobliżu. Chwile potem, po zeskanowaniu, okazało się, że należy się 7,60. I tu konsternacja, bo dysponowały budżetem 6 złotych... Cóż było robić? Podziękowały grzecznie i pobiegły. Nie ma sprawy - przecież wszystkie dzieci są nasze!
A wnuki?