Dodaj do ulubionych

Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej

17.06.15, 09:28
www.fakt.pl/gwiazdy/katarzyna-skrzynecka-cieszy-sie-z-uniewaznienia-malzenstwa,artykuly,552437.html
Ciekawa jestem, jaki mógł być powód unieważnienia ich ślubu. Choć w sumie powód był pewnie najmniej ważny, najważniejsze, że wystarczyło pieniędzy na przeprowadzenie unieważnienia. Swoją drogą zastanawia mnie, dlaczego dla Skrzyneckiej i Urbańskiego zawarcie kolejnego ślubu kościelnego jest tak istotne, skoro stwierdzili, że ich związek był nieważny. Dziwne to.
Obserwuj wątek
    • morgen_stern Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 09:31
      Dołączyli do licznego grona "katolików" zawierających "święty związek małżeński" tongue_out
    • salinas Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 09:33
      A nie lepiej zająć się własnym życiem? Pudla czytasz i się ekscytujesz, niepotrzebnie tongue_out
    • bominka Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 09:35
      Po pierwsze nie rozwód a UNIEWAŻNIENIE. Poza tym powód może być całkiem prozaiczny. Ludzie potrafią zmienić się po ślubie i zmienić swoje nastawienie. W moim przypadku,stałam się totalna własnością bez prawa do własnego życia. Oczywiście było to podstawa do unieważnienia ...A i argumentem przetargowym nie była słona zapłata na kościół.
      • redheadfreaq Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 09:40
        Małżeństwo może zostać nieważnie zawarte z powodu jakieś przeszkody zrywającej kanony 1083 ? 1094 Kodeksu Kanonicznego.
        wiek młodociany (14 lat dla kobiety i 16 dla mężczyzny),
        niezdolność płciowa (impotencja),
        istniejący węzeł małżeński ( małżeństwo z inną osobą),
        różność religii (ślub z osobą nieochrzczoną),
        święcenia,
        śluby lub profesja zakonna,
        uprowadzenie,
        przeszkoda występku (małżonkobójstwa),
        pokrewieństwo (w linii prostej i do 4 stopnia linii bocznej),
        powinowactwo (w linii prostej),
        przyzwoitości publicznej,
        pokrewieństwa prawnego (powstałego z adopcji).
        Małżeństwo może zostać nieważnie zawarte na skutek braków dotyczących zgody małżeńskiej. Określone zostały przez prawodawcę w kanony 1095-1107.
        brak minimum małżeńskiego poznania
        pozbawienie używania rozumu,
        poważny brak rozeznania oceniającego co do istotnych praw i obowiązków małżeńskich,
        niezdolność do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich z przyczyn natury psychicznej,
        podstęp przy zawieraniu małżeństwa ( umyślne wprowadzenie w błąd),
        symulacja,
        wykluczenie któregoś z istotnych przymiotów lub elementów małżeństwa (jedność, nierozerwalność ,zrodzenie i wychowanie potomstwa),
        zawieranie małżeństwa pod warunkiem,
        przymus i bojaźń.

        Który z tych powodów jest, jak to określasz, "prozaiczny"?
        • iwoniaw o, ten paragraf zdaje się być dość pojemny: 17.06.15, 10:34
          Cytatpozbawienie używania rozumu,
          > poważny brak rozeznania oceniającego co do istotnych praw i obowiązków małżeńsk
          > ich,
          > niezdolność do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich z przyczyn natury psyc
          > hicznej,
          > podstęp przy zawieraniu małżeństwa ( umyślne wprowadzenie w błąd),
          > symulacja,


          Nawet na forum dałoby się wskazać liczne przypadki wink
          • angiz Re: o, ten paragraf zdaje się być dość pojemny: 17.06.15, 10:45
            No bo tak jest wink bardzo wiele małżeństw z punktu widzenia dojrzałości do tegoż małżeństwa w momencie zawierania - bez większego trudu można uznac za nieważne.
            Jakiś dośc słynny ksiądz zakonnik sam tak twierdził, że gdyby przyjmowac prawo kanoniczne w tym temacie wprost, to większośc małżeństw by byla nieważna.
            • morgen_stern Re: o, ten paragraf zdaje się być dość pojemny: 17.06.15, 10:51
              To dlaczego KK nadal zakazuje rozwodów? Skoro tyyyle małżeństw można uznać za nieważne? Niech mi ktoś wytłumaczy tę pokrętną logikę smile
              • nihiru Re: o, ten paragraf zdaje się być dość pojemny: 17.06.15, 11:13
                Ponieważ, zgodnie z doktryną KK, małżeństwo to sakrament: "odtąd nie są już dwoje, lecz jedno" i "co Bóg złączył, człowiek nie może rozwiązać".
                Coś więcej, niż umowa, którą można w każdej chwili rozwiązać - tak jak w prawie cywilnym.
                Istnieją jednak określone warunki, które są konieczne, aby małżeństwo można było uznać za zawarte. Jeśli ktoś udowodni, że nie zostały zachowane, to Kościół uznaje, że małżeństwo nigdy nie miało miejsca i wtedy przeprowadza procedurę unieważnienia.
                • morgen_stern Re: o, ten paragraf zdaje się być dość pojemny: 17.06.15, 11:18
                  Ale rozwody też uzyskuje się na podstawie przesłanek, nie dlatego, że "nam się znudziło" - zwłaszcza kiedy są małoletnie dzieci, wtedy naprawdę trzeba mieć mocne powody do rozwodu, nie zachciankę.
                  Serio, nie widzę większej różnicy od tych "kościelnych rozwodów", może poza dużo dłuższą procedurą.
                  • joaaa83 Re: o, ten paragraf zdaje się być dość pojemny: 17.06.15, 11:27
                    Jeśli jest rozwód, to mimo wszystko uznaje się że małżeństwo trwało, było ważne.

                    U katolików uznaje się, że tego małżeństwa nigdy nie było, bo np. panna młoda była odurzona psychotropami i nie wiedziała przed ołtarzem co mówi, więc nie zawarła małżeństwa świadomie, czyli jakby w ogóle nie zawarła (taki dosadny przykład).

                    Z resztą w prawie cywilnym chyba też można unieważnić małżeństwo.
                    • morgen_stern Re: o, ten paragraf zdaje się być dość pojemny: 17.06.15, 11:33
                      W przypadkach, które znam żadna panna młoda nie była odurzona psychotropami big_grin chyba że zakochanie w momencie ślubu uznamy za odurzenie - w sumie z chemicznego punktu widzenie nie byłoby to głupie.
                      Chodzi o to, że te ekstremalne powody, które podajcie występują niezwykle rzadko, z opcji unieważnienia małżeństwa korzystają na ogół cwaniacy, którzy chcą się zgrabnie wywinąć, żeby móc znów stanąć przed ołtarzem. Uważam, że ta możliwość jest ośmieszona i zdewaluowana, a podziękować w sumie należy nie samym "katolikom" tylko klerowi, którzy im te unieważnienia daje.
                      • aneta-skarpeta Re: o, ten paragraf zdaje się być dość pojemny: 18.06.15, 07:49
                        ja w ogóle nie rozumiem klimatu unieważnienia małżeństwa "jakby go nie było"

                        sama mam z ex ślub kościelny i wiele osób mnie do tej pory namawia, abym unieważniła tamten ślub bo mam przesłanki, ale dla mnie to absurdalne, bo oboje trzeźwi podchodziliśmy do ołtarza, bylismy małżeństwem, mamy syna. To, że się okazało że ex nie jest taki jaki jest, a ja byłam zbyt mocno zakochana, żeby to wczęśniej dostrzec to nie jest powó aby udawać, że tego małżenstwa nie było.

                        i tu następuję głębokie niezrozumienie wśró części katolików- bo przecież możnaby unieważnić
                      • iwoniaw Re: o, ten paragraf zdaje się być dość pojemny: 18.06.15, 08:26
                        CytatChodzi o to, że te ekstremalne powody, które podajcie występują niezwykle rzadk
                        > o, z opcji unieważnienia małżeństwa korzystają na ogół cwaniacy, którzy chcą si
                        > ę zgrabnie wywinąć, żeby móc znów stanąć przed ołtarzem. Uważam, że ta możliwoś
                        > ć jest ośmieszona i zdewaluowana


                        I z tym się zgodzę całkowicie.
                • ophelia78 Re: o, ten paragraf zdaje się być dość pojemny: 17.06.15, 14:45
                  >wtedy przeprowadza procedurę unieważnienia.

                  Procedurę stwierdzenia niewazności.
                  bo to nie są tożsame rzeczy:
                  stwierdzenie nieważności = uznanie, że coś nigdy nie było ważne
                  unieważnienie = stwierdzenie, że coś było ważne ale już nie jest
      • maslova Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 09:42
        Po pierwsze przecież w tytule słowo rozwód ujęłam w cudzysłów, nie zauważyłaś? W dalszej części tekstu użyłam już słowa "unieważnienie".

        Po drugie to, że "Ludzie potrafią zmienić się po ślubie i zmienić swoje nastawienie" to żadna nowość i tajemnica, nie wiedziałam, że to może być powodem unieważnienia małżeństwa. Pod tym pretekstem można orzec unieważnienie w stosunku (szacuję) do przynajmniej 50% małżeństw.
      • rasowa_sowa Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 09:45
        Zmiana nastawienia po ślubie nie może być przyczyną unieważnienia. Taka przyczyna musi wystąpić przed lub w trakcie ślubu.
        • angiz Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 09:55
          zmianę można podciągnać pod kłamstwo, niedojrzałosć emocjonalną, a niektóre pod zaburzenia psychiczne..
          • attiya Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 18.06.15, 07:07
            czyli, że ta pani była niedojrzała emocjonalnie??
            a teraz jest już dojrzała?
            interesujące...
      • ichi51e Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 10:04
        Po pierwsze nie uniewaznienie a uznanie za niwazne suspicious
      • bramstenga Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 10:11
        Gwoli ścisłości, nie UNIEWAŻNIENIE (coś było kiedyś ważne, ale już nie jest), tylko STWIERDZENIE NIEWAŻNOŚCI (nigdy nie było ważne).
      • beataj1 Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 11:51
        > Po pierwsze nie rozwód a UNIEWAŻNIENIE. Czy tam stwierdzenie nieważności...

        Sranie w banie - to jest rozwód i tyle. A stosowanie wymyślnego nazewnictwa i nie trzymającego się kupy z punktu widzenia logiki wytłumaczenia ma za zadanie dostosowanie się do faktu że rozwodów mieć nie można wg KK.
        Czyli po katolicku przykrywanie guana kwiatkami i udawanie że to bukiet - rozwodzimy się ale nie bo to tylko stwierdzenie nieważności.
        Tymczasem przez wszystkich to jest traktowane własnie jako rozwód.
      • jowita771 Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 12:15
        > Po pierwsze nie rozwód a UNIEWAŻNIENIE

        Poprawiasz i źle poprawiasz. Nie unieważnienie, a stwierdzenie nieważności.
    • angiz Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 09:44
      Poczytaj o powodach dla ktorych małżeństwo można unieważnić to wszystkie twoje wątpliwości się rozwieją. Grunt to wiedza. A już pytanie "dlaczego chcą zawrzeć kolejny ślub jeśli poprzedni unieważnili" jest dowodem na kompletna ignorancję w temacie ktory poruszasz ;P . Więc wróć do nauki.
      • maslova Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 09:51
        No właśnie czytałam powody, i ciekawa jestem po prostu.

        > A już pytanie "dlaczego chcą zawrzeć kolejny ślub jeśli poprzedni unieważnili" jest dowodem na kompletna ignorancję w temacie ktory poruszasz ;P .
        Wiesz, oczywiste jest, że dlatego unieważnili poprzednie małżeństwo, aby móc zawrzeć kolejny związek małżeński. Mam jednak wrażenie, że taki związek nie jest traktowany przez nich jako "święty" i nierozerwalny, bo co, jak się okaże, że kolejny partner to też "nie ten jedyny"? Kolejne unieważnienie?
        • angiz Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 09:53
          Myślisz, że powinni brać ślubu, żebyś ty nie miała "wrażenia nie_świętości" ? tongue_out
          • angiz Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 09:54
            ...że nie powinni
          • maslova Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 09:57
            Moje wrażenie pewnie ich nie interesuje i nie mam zamiaru im tego narzucać. Ale mieć takowe chyba mogę, prawda?
            • angiz Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 10:01
              pewnie że możesz, tak samo jak ja mogę w związku z twoimi teoriami tutaj, uważać cię za niedouczoną ignorantkę, coś w rodzaju przykładu "prostego tłumu" który coś przeżywa i ekscytuje się nie mając podstawowej wiedzy o czym właściwie mówi i że jego uczucia/emocje wynikają dokładnie z braku tejże wiedzy.
              • maslova Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 10:33
                Ale konkretnie co masz na myśli wytykając mi niedouczenie?
                • morgen_stern Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 10:41
                  Biorąc pod uwagę bełkot, jaki popełniła możesz nie dowiedzieć się niczego konkretnego wink
        • rosapulchra-0 Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 10:14
          maslova napisała:

          > No właśnie czytałam powody, i ciekawa jestem po prostu.

          Ciekawość to pierwszy stopień do piekła!
          • maslova Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 10:32
            Ja tam piekła się nie boję
    • dziennik-niecodziennik Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 10:08
      > Ciekawa jestem, jaki mógł być powód unieważnienia ich ślubu.

      jest cały katalog powodow, wybierz sobie jakis.

      > Choć w sumie powód był pewnie najmniej ważny, najważniejsze, że wystarczyło pieniędzy na przeprowadzenie unieważnienia.

      wiesz co - to obrzydliwe jest. jakby sie rozwiodla cywilnie tobyś nie miała nic przeciwko, jak unieważniła ślub kościelny to od razu o pieniadzach. ble.

      > Swoją drogą zastanawia mnie, dlaczego dla Skrzyneckiej i
      > Urbańskiego zawarcie kolejnego ślubu kościelnego jest tak istotne, skoro stwie
      > rdzili, że ich związek był nieważny.

      zapewne z tego samego powodu dla ktorego rozwodnikom cywilnym zdarza sie jednak brac kolejne sluby - to ze jedno małżeństwo sie nie udało to nie znaczy ze kolejne tez sie nie uda. chcą życ w związku sakramentalnym, wywalczyli sobie taką możliwosć - i niech sobie układają jak najlepiej.
      średnio lubie Skrzynecką, ale cieszy mnie że jej sie w końcu jakos układa wszystko. oby tak dalej.
      • lady-z-gaga Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 10:22
        Ble big_grin tyle można powiedzieć na tak demagogiczne i bezsensowne argumenty.

        "Świadomy/Świadoma praw i obowiązków wynikających z zawarcia małżeństwa uroczyście oświadczam, że wstępuję w związek małżeński z (imię i nazwisko drugiej z osób wstępujących w związek małżeński) i przyrzekam, że uczynię wszystko, aby nasze małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe".

        "Ja (imię pana młodego) biorę ciebie (imię panny młodej) za żonę i ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże wszechmogący w Trójcy Jedyny i wszyscy święci.
        "

        Widzisz różnicę?


        > to ze jedno małżeństwo sie nie udało to nie znaczy ze kol
        > ejne tez sie nie uda.

        A o tym, że rozwody cywilne istnieją oficjalnie, a kościelne nie, tez trzeba Ci przypomnieć?
        • morgen_stern Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 10:35
          Oczywiście, że tak, ze zdumieniem czytam płomienne obrony tych "rozwodów kościelnych". Szczerze mówiąc zwisa mi, czy katolicy unieważniają sobie małżeństwa czy nie, ale niech wyplują wcześniej pouczanie o świętym i nierozerwalnym węźle małżeńskim i wp... w życie i łóżko innych. Hipokryzja aż huczy. Też znam takiego gorliwego, nawet bardzo gorliwego katolika, który stara się o unieważnienie małżeństwa, bo się z obecną panią ożenić nie nie może. Nie, żona nie była chora psychicznie tylko im nie wyszło jak milionom innych ludzi. Rzygać mi się chce taką hipokryzją.
          • landora Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 12:03
            Ja, jako katoliczka, uważam, że unieważnienia małżeństwa są nadużywane. Może się zdarzyć, że rzeczywiście małżeństwo jest od początku nieważne, związek zawarty pod przymusem itp., ale to są rzadkie przypadki...
            • angiz Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 12:20
              Czy na pewno takie rzadkie? Większość małżeństw zawartych z powodu dziecka w drodze to wlaściwie małżeństwa nieważne. Moja znajoma wpadła i wyszła za mąż tylko dlatego, że była przekonana że "musi" a przede wszystkim wiedziała iż w domu rodzinnym, jeśli zostanie "z brzuchem", to ojczym jej żyć nie da i będzie miała awantury na okrągło. Ona nawet nie mysli o "nieważności" swojego ślubu, jest katolicyzm jest w wydaniu "ludowym" a nie kanonicznym. Dla mnie powody dla których wyszła za mąż są podstawą do unieważnienia. Pomimo urodzenia kolejnych dzieci. Cywilnie jest już rozwódką, bo małżeństwo było beznadziejne. Teraz się zarzeka, że jeśli by jej corka wpadła z dzieckiem, to absolutnie nie pozwoli jej wychodzić za mąż z tego powodu.
              Znajomy kolega też ożenił się bo wpadł. Nigdy nie chciał się żenić, ale konwenanse rodzinne, ą ę inteligencja... nie wypada się z panną ze swojej sfery nie ożenić jak się jej bachorka zmachało. Oni możliwe, że przetrwają tak do śmierci. Bo w ich sferach malo co wypada.
              Kolejną przesłanką jest niechęć do posiadania dzieci przez ktoreś z małżonków. Albo zatajenie bezpłodności. itd itp.
              Cóż....bardzo mało jest osób które małżeństwo traktują w sposób dojrzały.

              A sądy - cóż, tam siedzą tacy sami ludzie i gdzie indziej, ludzie w kościele nie różnią się wiele od tych wokół nas, w polityce, w urzędach. Jak ktoś sobie z tym nie radzi akurat wyłącznie w kontekście KK , to chyba musi pogrzebac w swoich prywatnych korzeniach dlaczego to na tym akurat punkcie ma taka osobistą schizę, jakby całej reszty nie zauważał, lub chciał ukryć.
              • morgen_stern Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 12:35
                To całkiem sporo małżeństw kościelnych powinno być nieważnych, ilość panien młodych idących pod ołtarz z brzuchem jest spora big_grin mówisz, że można to podciągnąć pod przymus i bojaźń? Zaiste wielce to wygodne! Szkoda, że żaden księżulo nie odwodzi takiej wystraszonej panny młodej w ciąży od ślubu nakazując młodym namysł i upewniając się, czy nie ma tu jakiego przymusu.
                • angiz Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 12:47
                  Ważne są prawdziwe motywacje młodych. A nie widzi-mi-sie morgen i jej problemy z samą sobą. A ksiądz nie ma prawa zabronić jeśli chęć jest wyrażona a formalności spełnione, bo wolna wola jest respektowana.

                  I owszem ta moja znajoma wspominała, że spowiadający ją przed ślubem ksiądz ostrzegał ją i radził, żeby nigdy z powodu tej ciąży nie pozwalała się traktowac gorzej mężowi, żeby to że jest w ciąży nie wpływało na jej decyzje i wartość siebie. Oczywiście wtedy mając 20lat nie przyznała się księdzu, że w to małżeństwo zwyczajnie ucieka ze strachu przed ojczymem. Trafiła z deszczu pod rynnę bo wtedy nie miała wyboru.
                  • morgen_stern Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 13:05
                    Zaiste, powtarzam - bardzo to wygodne! Podczas ślubu jest wolna wola i spełnione formalności, a jak się posypie, to "byłam przymuszona".
                    Nie ma sensu ta dyskusja, żyjecie w tej hipokryzji, oddychacie nią i jej po prostu nie widzicie.
                    • beataj1 Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 13:11
                      Mnie zastanawia co innego. Sama ślubu nie brałam ale z opowieści wydaje mi się że przygotowanie do kościelnego ślubu to jednak dosyć upierdliwa procedura. Zapowiedzi, spotkania, nauki przedmalżeńskie i cały ten kram.
                      Czyli jest czas by zorientować się że coś jest nie tak.
                      Chyba nie zdarzają się sytuacje gdzie nagle znienacka przyciągana jest do ołtarza naćpana panna młoda która pod bronią niechętnie mówi tak.
                      Aby wziąć ślub kościelny trzeba jednak włozyć trochę wysiłku i nie trwa to 15 minut od podjęcia decyzji jak w amerykańskich filmach.
                      to cześć wymówek służących anulowaniu jest jednak bezpodstawna
                    • angiz Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 13:12
                      och morgen, tyś jedyna ktora widzisz, zbawca narodu, wybawienie od niemoralności i zła...

                      rzyg.
                      • morgen_stern Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 13:16
                        Dlaczego w każdej swojej wypowiedzi przychrzaniasz się do mnie personalnie? Nie umiesz dyskutować, brakło argumentów i nerwy cię ponoszą czy to ta katolicka miłość bliźniego przez ciebie przemawia?
          • fornitta69 Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 14:30
            Trafilas w sedno.
        • dziennik-niecodziennik Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 10:58
          > A o tym, że rozwody cywilne istnieją oficjalnie, a kościelne nie, tez trzeba Ci
          > przypomnieć?

          ale to nie jest rozwód. to nie jest stwierdzenie że zwiazek sakramentalny byl i sie go rozwiazuje. to jest stwierdzenie że związeku de facto nigdy nie było, bo nie został on waznie zawarty. to jest istotna różnica. do orzeczenia takiej nieważnosci potrzebne są wazne i udokumentowane dowody - takie unieważnienia nie są orzekane jak leci, u kazdego, byle tylko zapłacic. wręcz przeciwnie, to przypadki dosc rzadkie w porównaniu do ilosci faktycznych rozstań. moi znajomi na przykład nie dostali, choc pieniędzmi dysponują sporymi i mogliby płacic i płacic - ne znaleziono satysfakcjonujących przesłanek i koniec sprawy.
          • lady-z-gaga Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 11:22
            Czytałam "przyczyny nieważności" i w wielu punktach są tak naciągane, ze tam nie może być mowy o obiektywnym orzeczeniu. Można by wg nich unieważnic każde małżenstwo, jesli byłaby taka wola sadu kościelnego.
            • morgen_stern Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 11:24
              Np. punkt "przymus i bojaźń" - wybaczcie, ale pod to da się podciągnąć niemal wszystko, jak się zapłaci komu trzeba.
              • dziennik-niecodziennik Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 11:33
                heh
                wyobraź sobie sytuację kiedy za mąż wychodzi dziewczyna z wpadkowej ciązy, zastraszona przez partnera i obie rodziny. ona tak naprawde nie chce, ale jest tak zastraszona, przestraszona, otumaniona i bezradna ze sie zgadza. faceta nie kocha, tak naprawde wcale nie chce z nim byc, ale jest młoda, zależna w pełni od niego i od rodziny i nie ma tak naprawde wyjscia. po paru latach dziewczyna zdobywa zawód, staje na nogach, uniezaleznia się i postanawia odejsc od męża.
                prawo do rozwodu cywilnego ma. dlaczego by nie miala miec mozliwosci uniewaznienia slubu sakramentalnego, ktory TAK NAPRAWDE był od poczatku nieważny?
                we wszystkich regulacjach, nawet w kodeksie karnym, jest uznane że zobowiazane zdobyte szantażem, przymusem, groźbą, zastraszeniem lub inną formą przemocy jest nieważne. dlaczego sakrament, zwłaszcza małżeństwa, ktory immanentnie wiąże się z wolą osób zainteresowanych, miałby tu byc wyjątkiem?
                • morgen_stern Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 11:37
                  Sorry, ale podajecie wciąż ekstremalne przypadki - ile ich jest? Nie rozśmieszaj mnie, w znanych mi przypadkach małżeństwa po prostu się rozpadły jak miliony innych. Jeśli już mówimy o celebrytach mój ulubiony casus to Cejrowski i Pawlikowska czyli papież katolickich hipokrytów z gębą pełną pouczeń i prawdziwie "chrześcijańskiej" miłości i poszanowania bliźniego. Nagle po kilkunastu latach małżeństwa związek okazał się nieważny, myślę, że Pawlikowska musiała być na psychotropach - nikt normalny nie wyszedł za tego palanta.
                  • dziennik-niecodziennik Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 11:55
                    > Sorry, ale podajecie wciąż ekstremalne przypadki - ile ich jest? Nie rozśmiesza
                    > j mnie, w znanych mi przypadkach małżeństwa po prostu się rozpadły jak miliony
                    > innych.

                    nie wiem ile ich jest, ale statystycznie orzeczen o niewaznosci w stosunku do ilosci wniosków składanych jest niewiele. to nie jest tak ze powiesz cokolwiek, dobrze posmarujesz i ci orzekną. moim znajomym sie nie udało mimo iz mozliwosci finansowe mieli - orzeczono że podstawa jest za słaba i po ptokach.

                    > Nagle po kilkunastu latach ma
                    > łżeństwa związek okazał się nieważny, myślę, że Pawlikowska musiała być na psyc
                    > hotropach - nikt normalny nie wyszedł za tego palanta

                    mozliwe. i to jest dobra podstawa do orzeczenia nieważności sakramentu, jako iz osoba otumaniona lekami nie moze swiadomie decydowac o swoim losie wink
                    • raszefka Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 18.06.15, 09:53
                      dziennik-niecodziennik napisała:

                      > >
                      >
                      > nie wiem ile ich jest, ale statystycznie orzeczen o niewaznosci w stosunku do i
                      > losci wniosków składanych jest niewiele.

                      A właśnie przeciwnie. iskk.pl/kosciolnaswiecie/78-malzenstwa.html
                      • dziennik-niecodziennik Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 18.06.15, 10:34
                        no ale to statystyka spraw z orzeczeniem. a sa jeszcze sprawy ktore nie dochodza do tego etapu i koncza sie na etapie badania zasadności na przykład, czyli te ktore sa umarzane lub oddalane, czy jak to tam nazwac.
                        • raszefka Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 18.06.15, 16:09
                          Jest w ww linku zdanie o 3,5 tys. wniosków (nie procesów) rocznie. Jeśli prawie 2 tys. z nich kończy się po myśli powoda, to nadal jest to większość.
                  • babcia.stefa Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 18:03
                    Jak już przy Pawlikowskich jesteśmy, to Pawlikowska-Jasnorzewska, primo voto Bzowska. Tatuś Kossak trochę obrazków w tym celu musiał wyprodukować.

                    >nikt normalny nie wyszedł za tego palanta

                    No proszę Cię:

                    natemat.pl/101347,beata-pawlikowska-rozsiewa-smierc-bloger-pisze-o-nieustannych-klamstwach-podrozniczki

                    (Oryginalnej noci już nie ma, niestety).
              • rosapulchra-0 Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 12:39
                morgen_stern napisała:

                > Np. punkt "przymus i bojaźń" - wybaczcie, ale pod to da się podciągnąć niemal w
                > szystko, jak się zapłaci komu trzeba.
                >
                Rany boskie, morgen, przestań wszystkich swoją miarką mierzyć!
                • morgen_stern Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 13:07
                  Ale o czym ty mówisz? Ja się rozwiodłam normalnie, za rozwód zapłaciłam grosze w sądzie i nie musiałam się upokarzać ględząc smętne kawałki o przymusie i smarując księdzu, żeby przepchnął "kościelny rozwód" jak pewne osoby, które znam.
      • maslova Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 10:31
        > wiesz co - to obrzydliwe jest. jakby sie rozwiodla cywilnie tobyś nie miała nic
        > przeciwko, jak unieważniła ślub kościelny to od razu o pieniadzach. ble.

        Może dlatego, że związek kościelny jest (powinien być) nierozerwalny (przysięga małżeńska mówi "i nie opuszczę cię aż do śmierci"), w przypadku ślubów cywilnych takiego obowiązku nie ma? Dodatkowo rozwodnicy cywilni tworzący nowe związki nie są dopuszczani do sakramentów świętych. A na tym chyba Skrzyneckiej zalezy
        > średnio lubie Skrzynecką, ale cieszy mnie że jej sie w końcu jakos układa wszys
        > tko. oby tak dalej.
        >
        Alez ja też jej życzę wszystkiego najlepszego smile
        • dziennik-niecodziennik Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 11:03
          > Może dlatego, że związek kościelny jest (powinien być) nierozerwalny (przysięga
          > małżeńska mówi "i nie opuszczę cię aż do śmierci"), w przypadku ślubów cywilny
          > ch takiego obowiązku nie ma?

          ale tu nie następuje zerwanie związku, tylko stwierdzenie że on tak naprawde nie zaistniał. jest różnica.

          > Dodatkowo rozwodnicy cywilni tworzący nowe związki nie są dopuszczani do sakramentów świętych. A na tym chyba Skrzyneckiej zalezy

          zalezy i dlatego unieważniła małżeństwo kościelne. mnei to nie dziwi.
          • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 11:13
            A mnie dziwi. Mozesz mi wyjasnic po co komus, kto nie przestrzega zasad KK (ma je literalnie w tyłku) unieważnienie ślubu kościelnego?
            • dziennik-niecodziennik Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 11:24
              ale pytasz konkretnie o Skrzynecką?
              nie wiem ani po co jej unieważnienie, ani jak sie ma do przestrzegania zasad KK. zakładam ze jest jej potrzebne dla spokoju sumienia i dobrego samopoczucia, a o jej przestrzeganiu zasad KK to decyduje jej spowiednik, a nie widzowie.
              • rosapulchra-0 Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 12:44
                Bardzo dobra i bardzo rozsądna odpowiedź! Tyle że troll nie zrozumie.. sad
              • maslova Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 15:02
                > zakładam ze jest jej potrzebne dla spokoju sumienia i dobrego samopoczucia,

                Dla spokoju sumienia nie powinna żyć z innym facetem przed uznaniem za nieważny związku z Urbańskim
            • rosapulchra-0 Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 12:43
              Przecież ona ma cywilny ślub z Łopuckim.
            • babcia.stefa Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 18:04
              A mnie nie dziwi. Wiara a la supermarket to codzienność polskiego katolicyzmu.
    • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 10:13
      Śmieszy mnie cały ten cyrk szczerze powiedziawszy. Kolejni pseudokatolicy niczym nie różniący się od reszty.
      • rosapulchra-0 Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 10:34
        Dlaczego pseudokatolicy?
        • morgen_stern Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 10:41
          Nie rozumiesz różnicy między ślubem cywilnym i katolickim?
          • rosapulchra-0 Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 11:32
            Ja rozumiem, a ty?
            Znam kilka par, które nie mogą wziąć ślubu kościelnego, bo jedna z osób w związku czeka na unieważnienie małżeństwa kościelnego. I co mają zrobić? Rozejść się, bo tak sobie życzy troll?
            • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 11:36
              Wziąć cywilny i nie udawać katolika, którym się nie jest.
              • rosapulchra-0 Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 12:36
                Mają cywilny, ale chcą też mieć kościelny.
                • ashraf Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 14:57
                  No i mają, tylko z poprzednią żoną/mężem big_grin Wiesz, nic mi do tego czy ktoś jest wierzący, czy nie, ale wybieranie pasujących zasad jak w supermarkecie trąci hipokryzją. Ślub kościelny w kościele katolickim jest przeznaczony dla katolików, a jedną z zasad wiary katolickiej jest nierozerwalność małżeństwa, nawet jeśli mąż pije, bije czy zdradza. Można się odseparować, ale trzeba mu być do końca życia wiernym. Jeżeli się w to nie wierzy, to raczej nie jest się katolikiem, po co udawać? Żeby była biała sukienka i żeby ksiądz pokropił? To już ślub cywilny nie jest ważny? Nie widzisz tu absurdu?
                • arwena_11 Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 21:06
                  Rosa ale w sumie jest w tym trochę racji. Jestem katolikiem = stosuję się do zasad, to najpierw unieważniam jeden związek i dopiero wchodzę w nowy.
                  Biorąc ślub cywilny to nawet trudno przy spowiedzi powiedzieć, że sex to wypadek, chwila uniesienia,ale żałujesz i już nie będziesz. Bo to nieprawda.
                  Albo biorę ślub cywilny, wybieram zasady jakie mi pasują a w między czasie unieważnię poprzedni ślub, bo fajnie byłoby przysięgać znowu w Kościele
              • memphis90 Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 14:34
                Ale katolikom wolno unieważnnić swój ślub i wolno im wejść w kolejny związek...
                • maslova Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 15:04
                  Ale nie wolno być w związku z innym partnerem podczas trwania małżeństwa
            • morgen_stern Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 11:39
              Cywilny ich parzy? Mogą sobie spokojnie wtedy poczekać na to "unieważnienie".
              • rosapulchra-0 Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 12:37
                Gdzie napisałam, że nie mają ślubu cywilnego?
                • morgen_stern Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 12:38
                  Nic nie napisałaś, więc musiałam zgadywać. No to niech czekają.
                  • rosapulchra-0 Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 12:46
                    Czekają na decyzję. A to trwa. Sprawy się toczą latami. Jedna para czeka już 9 lat, druga 4, a trzecia 6. I ponawiam pytanie - mają się rozstać, dlatego że jakiś troll nie pojmuje, że komuś może zależeć na ślubie kościelnym?
                    • morgen_stern Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 12:53
                      Ale to jest ich problem, są katolikami, mają ponoć przestrzegać jakichś zasad. Jeśli im nie pasują i się męczą przymusu należenia do kk nie ma. Nie rozumiem, dlaczego mam współczuć? Śmieszne.
                      • rosapulchra-0 Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 12:56
                        A ktoś oczekuje, żebyś współczuła??
                        • morgen_stern Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 13:08
                          No to po co o nich piszesz? Sprawa jest jasna, gdzie tu jest jakiś problem? Mają go na własne życzenie i na własne życzenie nie mogą go rozwiązać.
                          • rosapulchra-0 Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 13:10
                            Podałam ci przykład. Jak ciężko ci to skumać, to już nie mój problem.
                            • morgen_stern Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 13:17
                              A tak, jako przykład hipokryzji jest świetny, dzięki.
                              • rosapulchra-0 Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 14:21
                                Dokładnie jak twoje rozumowanie. Świetne!
    • atena12345 Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 10:20
      Oglądałam dawno temu "Rozmowy w toku" o unieważnieniach kościelnych małżeństw i na zawsze zapamiętam kobietę, której mąż o takie unieważnienie wniósł. Mięli za sobą 19 lat małżeństwa i 3 dzieci. Ona nie mogła zrozumieć, jak ktoś może unieważnić te lata i te dzieci.
      Rozumiem o co jej chodziło. To jest nienormalne
      • joaaa83 Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 10:30
        W takim wypadku, to raczej nie powinien dostać unieważnienia.

        Ale są też takie przypadki jak mojej znajomej, z tym że nie wiem jak się temat zakończył. Wzięła ślub kościelny po ok 2 latach tzw.znaojmości/ chodzenia. A po 2-3 m-cach przyszła policja i zabrała męża chyba na 2 lata, bo miał wyrok do odsiedzenia. Wyrok zapadł przed ślubem, a moja znajoma twierdzi że nic nie wiedziała . Wierzę jej tak na 80%, a 20% to moje przypuszczenia że przyjęła taką wersję przed rodziną i otoczeniem. Jej mąż poza tym miał już wyroki w zawieszeniu, czyli był wcześniej karany. Wszystkie jego przestępstwa miały jakieś tam tło finansowe. Czyli tak w wielkim skrócie - ona myślała, że chłopak zarobił np. na samochód, wycieczkę uczciwą pracą,a to raczej były pieniądze z nielegalnego źródła.

        Uważam, że jeśli wszystko było prawdą o czym mówiła, ma solidne podstawy aby unieważnić małżeństwo.
    • joaaa83 Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 10:20
      "Swoją drogą zastanawia mnie, dlaczego dla Skrzyneckiej i Urbańskiego zawarcie kolejnego ślubu kościelnego jest tak istotne, skoro stwierdzili, że ich związek był nieważny."

      Myślę, że nie ogarniasz tego tematu. I chyba tylko Skrzynecka będzie mogła ponownie zawrzeć związek małżeński w kościele, a jej nieważny już mąż niekoniecznie. To nie tak, jak z rozwodem.
    • lelija05 Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 10:22
      Widocznie chce wziąć ślub w sukience typu beza i długim welonie.
      • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 10:25
        Taka wielka katoliczka, a żyje w grzechu przez tyle lat i nawet dziecka zdążyła się dorobić. Nie cierpię hipokrytów.
        • rosapulchra-0 Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 10:37
          Ić trollu stont! suspicious
          • morgen_stern Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 10:40
            Rosa, po raz kolejny robisz ferment w wątku, wyzywasz błędnie i bezpodstawnie ludzi od trolli, weź się może uspokój. To jest ogólnodostępne forum, wyganiać to se możesz kota na dwór.
            • maslova Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 10:44
              Mam wrażenie, że to Rosa ma fazę, że pisze sama do siebie...
            • rosapulchra-0 Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 11:32
              Samozwańcza adwokacinka się odezwała big_grin
              • morgen_stern Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 11:39
                Widzę, że znów masz słabszy okres - weź leki.
                • rosapulchra-0 Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 12:48
                  Ja mam bardzo dobry okres, morgen. W przeciwieństwie do ciebie, co widać po twoich ostatnich wpisach na forum, nie tylko do mnie. Zamiast rozmawiać rzeczowo, to się rzucasz, jak wesz na grzebieniu i obrażasz niemalże na każdego, kto śmie mieć inne zdanie niż ty.
                  • morgen_stern Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 12:55
                    Jeśli myślisz, że odbijając piłeczkę z tym samym co ja napisałam mi "dowalisz" i całe forum zobaczy, jak sobie dobrze radzisz, to bardzo się mylisz. Ale każdy sobie radzi w dyskusji jak umie, ty jako rosa specjalnej troski radzisz sobie na ogół właśnie tak i całe forum to wie. Powinnam cię jednak ignorować, bo dyskusją z tobą to jak gra w szachy w gołębiem - osra planszę, wywróci figury a na koniec ogłosi, że wygrał wink
                    • rosapulchra-0 Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 13:09
                      morgen, morgen, morgen.., espeszyliforju:
                      53:33 się zaczyna:

                      www.youtube.com/watch?v=8V_z1Nrjwqk
        • mary_lu Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 10:44
          Ja tam w Skrzyneckiej hipokryzji nie widzę. Nawet przez internet widać, że zawsze szukała prawdziwej miłości po grób, dobrego związku i kupy dzieciaków. Coś jak Ty, tylko ona jest normalniejsza i facetów miała realnych, tyle, że wystawiali ją do wiatru.

          Życzę jej szczęścia, bo z tym facetem, choć ranią moje oczy "modowo" wink to wyglądali na bardzo szczęśliwych, oby to przetrwało.
          • morgen_stern Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 10:50
            Ja chyba śnię smile Czy szukając tej miłości nie mogła poprzestać na cywilnym? A skoro jest tyle powodów, dla których można uznać małżeństwo za nieważne, w tym "chęć stworzenia rodziny i poszukiwanie miłości po grób" podczas gdy kandydat się nie sprawił, to może niech kler przestanie robić szopkę z nierozerwalnością małżeństwa i zakazem rozwodów, skoro one de facto SĄ, tylko się inaczej nazywają i trudniej je uzyskać. Aaaa nie, zapomniałam, wtedy nie można by walić w twarz komuś, że żyje bez ślubu jak zwierzę smile i to nie jest prawdziwa rodzina.
            • mary_lu Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 10:55
              Nie jestem kościołowa, więc nie mam zamiaru bronić żadnych procedur czy praw kościelnych. Ani udowadniać wyższości jednych związków nad innymi.

              Piszę tylko o Skrzyneckiej. Nie widzę hipokryzji. Zawsze widzę lekko naiwną kobietę, która szukała dobrego związku i dawała z siebie wszystko, ale źle trafiała. Tak przynajmniej to wygląda na Pudelkach wink
            • angiz Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 10:59
              Żałosne są paniusie które się odżegnują od katolicyzmu i nim pogardzają, ale uważają się za najmądrzejsze z całej wsi w temacie co katolicy w ramach swojego kościola mają prawo robić...

              Naprawdę morgen nie widzisz jaką głupotę, agresję i hipokryzję prezentujesz sobą?

              Weźże się zajmij swoim ateistycznym światem a nie żeruj całe życie na tym, co sobie jakiś tam katolik robi w swoim kościele, albo jakiś tam żyd w swojej synagodze.
              Doucz się o różnych religiach i tym jakie w danych wyznaniach są zwyczaje i przepisy i już się nie kompromituj taką pustotą i brakiem wiedzy jaką tu prezentujesz.
              Nie masz co z robić ze swoją wewnętrzną frustracją i przemocowym charakterem, więc przyszłaś sobie ulać na forum na katolików, bo wiesz, że tu bezkarnie można? Jesteś , jak i założycielka, przedstawicielką głupoty i nieuctwa, wystarczy rzucić temat "jak mogła się rozwieść kościelnie" i wiadomo, że morgen ="prosty lud" i to "kupi" .
              Ojjj ciemnota ciemnota...
              • maslova Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 11:10
                angiz, jak na razie to Ty zamiast rzeczowych argumentów skupiasz się na personalnych wycieczkach i piszesz jakieś wydumane bełkotliwe posty. Gdzie widzisz u morgen pustotę i brak wiedzy? Ale KONKRETY proszę,
              • anusia_magda Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 11:12
                właśnie, jak ktoś sie kogos czepia to znaczy że sam ma problem...
                • morgen_stern Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 11:23
                  Owszem, mam problem z wszędobylskim w naszym kraju kk, który nawet niekatolikom mówi, jak mają żyć i co jest rodziną, a co nie podczas gdy sam sieje największą hipokryzję - jak np. w przypadku "unieważniania małżeństw" - jakkolwiek tego nie nazwiecie, jest to rozwiązanie małżeństwa, zakończenie małżeństwa. Nie widzę ŻADNYCH różnic między tym a zwykłym rozwodem i żądnych powodów do poczucia wyższości (cywilny to taki niby ślub dla papierka, a kościelny to prawdziwy związek i sakrament) skoro i tak można go rozwiązać, jak się dobrze pokombinuje i posmaruje.
                  Bądź łaskawa odnieść się do argumentów zamiast wymyślać dla mnie obraźliwe przymiotniki, zapewniam cię, że nie przez to bardziej racji.
                  • anusia_magda Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 11:45
                    morgen_stern napisała:

                    > Owszem, mam problem z wszędobylskim w naszym kraju kk, który nawet niekatolikom
                    > mówi, jak mają żyć i co jest rodziną, a co nie podczas gdy sam sieje największ
                    > ą hipokryzję - jak np. w przypadku "unieważniania małżeństw" - jakkolwiek tego
                    > nie nazwiecie, jest to rozwiązanie małżeństwa, zakończenie małżeństwa. Nie widz
                    > ę ŻADNYCH różnic między tym a zwykłym rozwodem i żądnych powodów do poczucia wy
                    > ższości (cywilny to taki niby ślub dla papierka, a kościelny to prawdziwy związ
                    > ek i sakrament) skoro i tak można go rozwiązać, jak się dobrze pokombinuje i po
                    > smaruje.
                    > Bądź łaskawa odnieść się do argumentów zamiast wymyślać dla mnie obraźliwe przy
                    > miotniki, zapewniam cię, że nie przez to bardziej racji.
                    >
                    z tymi przymiotnikami to nie do mnie

                    Poza tym wiesz ja przenigdy nie widziałam żeby na mnie wpływał KK, jakbym chciała żyć w oderwaniu ( a nie chcę) to nie miałabym z tym problemu, problemem jest chyba dla was to że na razie jednak więcej ludzi chodzi do kościoła i jestescie w mniejszości. A kazdej mnieszości nie jest łatwo.
                    • morgen_stern Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 11:53
                      A tak, sorry, to agniz pisała.
                      Niemniej mam prawo czuć się niekomfortowo w państwie, które jest laickie z zasady, ale w którym de facto rządzi kler i gdzie więcej wśród katolików jest tych letnich, którzy traktują wizyty w kościele bardziej jako tradycję i notorycznie łamią podstawowe przykazania, podczas gdy niewierzący są bezustannie pouczani jak mają żyć i wg jakich zasad się stosować, oczywiście tych katolickich. Ten sam kler latami ukrywa księży molestujących nieletnich, przymyka oko na księżowskie kochanki i dzieci, jest bezczelny, pełen buty i pychy. To jest galopująca hipokryzja. Wybaczcie, ale dziwię się każdemu, kto potrafi jeszcze bez żadnych wyrzutów sumienia i żadnego dyskomfortu chodzić do kościoła, słuchać "nauk" i buchać biskupa w pierścień, to jest po prostu obrzydliwe.
                      • rosapulchra-0 Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 12:52
                        Ja pierdykam, morgen. Spójrz na obecne partie polityczne i ile tam hipokryzji i oszustw się odbywa. O historii PZPR i jedynej słusznej radzieckiej partii to chyba nie muszę wspominać, co?
                        • morgen_stern Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 13:02
                          Rosa... zlituj się... ile ty masz lat, żeby wyciągać takie argumenty, 12?
                          • rosapulchra-0 Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 13:11
                            W każdej organizacji dzieją się takie rzeczy, więc twoje wyrzygiwanie się na KK jest po prostu śmieszne.
                            • morgen_stern Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 15:06
                              Tylko się nie zapędź do rozbiorów w tym szukaniu przykładów ludzkich niegodziwości i hipokryzji.
                              • rosapulchra-0 Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 16:55
                                Ale że po co do rozbiorów? Popatrz sobie na polski komunizm.
                    • kropkacom Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 12:20
                      W demokracji mniejszości nie powinno być trudno.
                  • dziennik-niecodziennik Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 12:20
                    morgen, nie wierze że nie widzisz różnicy między zakończeniem związku a orzeczeniem o jego nieważnym zawarciu.
                    • morgen_stern Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 12:32
                      Biorąc pod uwagę, że sporo par powinno się po prostu rozwieść zamiast robić cyrki z kościelnymi procedurami i to, że na ogół jest to tylko nomenklatura pozwalająca obejść kościelny zakaz rozwodów oraz to, że koniec końców para się rozstaje to tak, z mojego punktu widzenia to niewielka różnica. I hipokryzja.
                      • angiz Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 12:51
                        Ale co to cię obchodzi, katoliczka z ciebie nie jest, ciebie to zwyczajnie nie dotyczy a innych uszczęśliwiać swoją zwyczajna głupota wynikająca z braku podstawowej wiedzy wcale nie musisz. Moralizatorka od siedmiu boleści.

                        O tym jak eskimosi POWINNI igloo budować też będziesz się mądrzyć?

                        • morgen_stern Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 13:01
                          Naprawdę myślisz, że nic, co sobie wymyśli kk w Polsce mnie nie dotyczy? Wolne żarty smile
                          Napisałam wyżej, że "kościelne rozwody" ani mnie ziębią, ani grzeją, ale są pięknym przykładem na hipokryzję i podwójną moralność polskiego katolicyzmu. Który MA wpływ na moje życie. Każdego dnia.
                          • angiz Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 13:11
                            Właśnie widać jak cię ani ziębią ani grzeją, razem z patologiczną wwc macie potężne problemy ze swoimi katolickimi korzeniami, prawie jak homoseksualistki nie wiedzące jak sobie poradzić z odmienną orientacją seksualną na tele swojej własnej rodziny. Więc już nie pieprz. Rozlicz się z mamusią i tatusiem i przemocowymi korzeniami a nie zatruwaj forum zalewem furiackiej frustracji.
                            Jedź nauczać eskimosów jak mają żyć, przecież wiesz najlepiej. Do Afryki też skocz pouczać autochtonów jak mają twoje normy wprowadzac w swoje życie bi ty masz takie widzi mi sie i jak oni nie zaczną żyć wg twoich wymysłow to będziesz wrzeszczeć.
                            • rosapulchra-0 Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 13:12
                              angiz napisała:

                              > Właśnie widać jak cię ani ziębią ani grzeją, razem z patologiczną wwc macie po
                              > tężne problemy ze swoimi katolickimi korzeniami, prawie jak homoseksualistki ni
                              > e wiedzące jak sobie poradzić z odmienną orientacją seksualną na tele swojej wł
                              > asnej rodziny. Więc już nie pieprz. Rozlicz się z mamusią i tatusiem i prz
                              > emocowymi korzeniami a nie zatruwaj forum zalewem furiackiej frustracji.
                              > Jedź nauczać eskimosów jak mają żyć, przecież wiesz najlepiej. Do Afryki też s
                              > kocz pouczać autochtonów jak mają twoje normy wprowadzac w swoje życie bi ty ma
                              > sz takie widzi mi sie i jak oni nie zaczną żyć wg twoich wymysłow to będziesz w
                              > rzeszczeć.

                              Trafiłaś w 10 wink
                            • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 13:19
                              Mam problem, poniewaz katolicyzm wplywa na prawo w tym kraju. A prawdziwych katolikow jest garstka, cala reszta to pseudokatolicy zyjacy po swojemu, ale potrzebujacy chrztu, komunii i ślubu w kosciele big_grin. Poczulas sie urazona, bo bralas slub koscielny w ciazy lub majac na stanie male dzieci? big_grin
                              • kkalipso Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 14:36
                                Bardzo trudno być 100% katolikiem to wręcz niemożliwe ponadludzkie Każdy stara się jak może nie tobie to oceniać.
                                • morgen_stern Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 14:43
                                  W związku z tym na pewno wszyscy nie-katolicy byliby wdzięczni za niewp... kościoła w ich życie prywatne i nie uznawanie, że mamy żyć wg jego wyimaginowanych i "niemożliwych do spełnienia" zasad. Proste?
                                  • kkalipso Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 14:48
                                    Z tym to chyba nie do katolików tylko do pana prezydenta/premiera/posłów nie wiem co ci doradzić w złym kierunku plujesz jadem.
                                    • morgen_stern Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 15:05
                                      W każdym słusznym, droga kalipso, w każdym słusznym smile niemniej wydawało mi się, że w tym wątku rozmawiamy o kk, nie o posłach i prezydencie, do których i owszem, mam słuszny żal. Nie bardzo jednak wiem, jak to zmienia, o czym piszę.
      • justyna-anna Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 18:20
        Z ust mi to wyjęłaś big_grin
    • priszczilla Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 11:00
      Tyle lat, ale kościół nadal pielęgnuje swoje piękne tradycje:

      wolnelektury.pl/katalog/lektura/boy-dziewice-konsystorskie.html
    • demonii.larua Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 12:34
      Bo ja wiem czy dziwne. Dla katolika stwierdzenie nieważności otwiera drogę do ponownego ślubu, bo życie w cywilnym związku to grzech (no chyba, że w białym). Byłam świadkiem podczas takiego procesu. Trwało to 4 lata, strona wnosząca sporo kasy wydała. Pani powoływała się na niezdolność psychiczną męża, ale nie przewidziała, że biegła stwierdzi niezdolność psychiczną obojga. Do stwierdzenia nieważności doszło owszem, ale opatrzone zostało klauzulą zakazu zawierania małżeństwa dla obu stron.
      • morgen_stern Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 12:37
        big_grin jestem okropna, ale ubawiła mnie ta historia bardzo big_grin
        • demonii.larua Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 18.06.15, 20:28
          Mnie również, byłam świadkiem strony pozwanej, której na tym unieważnieniu kompletnie nie zależało big_grin
    • lilly_about Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 12:41
      Pomijając powody dla których ludzie chcą unieważnić ślub kościelny, to ja się zastanawiam za każdym razem, jak słysze takie historie nad jednym: że się ludziom chce tyle lat walczyć, angażować innych ludzi, wywlekać sprawy intymne, w imię czego to?
      • morgen_stern Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 12:47
        No jak to czego? Jak rozwód ksiądz klepnie, to będzie jak trzeba, po katolicku. Do sądu to tylko patologia albo ateiści chodzą.
        • lilly_about Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 12:52
          No... zwłaszcza, że po drodze mają kolejne śluby- cywilne i dzieci na staniewink
          • evolene Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 14:51
            Dokładnie, Skrzynecka i Urbański akurat dobrym tutaj przykłademwink
    • evolene Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 14:49
      To ona jest taką wielką katoliczką? Nie pomyślałabym. Od lat ma męża! i dziecko, czyli co ma teraz niby układać sobie skoro ma JUŻ ułożone?
      Bez tego kościelnego z Łopuckiem nie tworzy rodziny czy co?
      Urbański chyba też od kilku lat ma żonę i dziecko.
      Czyli co, całe lata żyli w poczuciu grzechu?
      Niezły interes kościół zaczął robić na tych unieważnieniach ślubów: wiadomo, jak ktoś się stara, to zaraz będzie brał ponownie kościelny(czyli też kasa).

      Znam w sumie może jedną historię z unieważnieniem: mąż nie przyznał się do tego, że od dziecka miał orzeczony stopień o niepełnosprawności. Był zwyczajnie ograniczony umysłowo w stopniu lekkim(kiedyś IIIgr inwalidzka). Nie wiem jak to sie wydało. I tak, przed ślubem dziewczyna nie była taka krytyczna względem chłopaka jak po ślubie. Ale tak to bywa, jak się łapie pierwszego co się nawinie.
      • justyna-anna Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 18:23
        Z tego co pamiętam to ex Skrzyneckiej ma już dwoje dziecibig_grin
    • skubany_kotecek Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 16:00
      Mnie to bardzo zasmuca. Chciałabym wierzyć że naprawdę istnieją powody żeby stwierdzić że ślub został zawarty nieważnie. Ale ilość tych orzeczeń o stwierdzeniu nieważności jest przygnębiająca i niestety budzi podejrzenia...
      Przecież spisuje się protokół przedmałżeński w którym są wszystkie pytania, o przeszkody o warunki, przymus, rozeznanie, zdrowie, nie rozumiem, tam same kłamstwa ludzie wpisują? albo nie wiem pytania nie zrozumieli... sad
      • plater-2 sam Jezus uwazal, ze istnieja powody... 17.06.15, 17:03
        „Gdy Jezus dokończył tych mów, opuścił Galileę i przeniósł się w granice Judei za Jordan. Poszły za Nim wielkie tłumy, i tam ich uzdrowił. Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze, chcąc Go wystawić na próbę, i zadali Mu pytanie: Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu? On odpowiedział: Czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich jako mężczyznę i kobietę? I rzekł: Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało. Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela. Odparli Mu: Czemu więc Mojżesz polecił dać jej list rozwodowy i odprawić ją? Odpowiedział im: Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych pozwolił wam Mojżesz oddalać wasze żony, lecz od początku tak nie było. A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę – chyba w wypadku nierządu – a bierze inną, popełnia cudzołóstwo. I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo. Rzekli Mu uczniowie: Jeśli tak ma się sprawa człowieka z żoną, to nie warto się żenić. Lecz On im odpowiedział: Nie wszyscy to pojmują, lecz tylko ci, którym to jest dane. Bo są niezdatni do małżeństwa, którzy z łona matki takimi się urodzili; i są niezdatni do małżeństwa, których ludzie takimi uczynili; a są i tacy bezżenni, którzy dla królestwa niebieskiego sami zostali bezżenni. Kto może pojąć, niech pojmuje!” (Mt 19,1-12)
        • morgen_stern Re: sam Jezus uwazal, ze istnieja powody... 17.06.15, 18:05
          Świetne! Czyli mozna po prostu wręczyć "papier rozwodowy" i odprawić żonę, jako Jezus przekazał, po co w takim razie ta mityczna "nierozerwalnosc małżeństwa" i cyrki o orzeczeniem nieważności? Jak zwykle sami sobie przeczycie.
          • plater-2 a sw. Paweł ? 17.06.15, 18:18

            1 Co do spraw, o których pisaliście, to dobrze jest człowiekowi nie łączyć się z kobietą. 2 Ze względu jednak na niebezpieczeństwo rozpusty niech każdy ma swoją żonę, a każda swojego męża. 3 Mąż niech oddaje powinność żonie, podobnie też żona mężowi. 4 Żona nie rozporządza własnym ciałem, lecz jej mąż; podobnie też i mąż nie rozporządza własnym ciałem, ale żona. 5 Nie unikajcie jedno drugiego, chyba że na pewien czas, za obopólną zgodą, by oddać się modlitwie; potem znów wróćcie do siebie, aby - wskutek niewstrzemięźliwości waszej - nie kusił was szatan. 6 To, co mówię, pochodzi z wyrozumiałości, a nie z nakazu.

            7 Pragnąłbym, aby wszyscy byli jak i ja, lecz każdy otrzymuje własny dar od Boga: jeden taki, a drugi taki. 8 Tym zaś, którzy nie wstąpili w związki małżeńskie, oraz tym, którzy już owdowieli, mówię: dobrze będzie, jeśli pozostaną jak i ja. 9 Lecz jeśli nie potrafiliby zapanować nad sobą, niech wstępują w związki małżeńskie! Lepiej jest bowiem żyć w małżeństwie, niż płonąć. 10 Tym zaś, którzy trwają w związkach małżeńskich, nakazuję nie ja, lecz Pan: Żona niech nie odchodzi od swego męża! 11 Gdyby zaś odeszła, niech pozostanie samotną albo niech się pojedna ze swym mężem. Mąż również niech nie oddala żony. 12 Pozostałym zaś mówię ja, nie Pan: Jeśli któryś z braci ma żonę niewierzącą i ta chce razem z nim mieszkać, niech jej nie oddala! 13 Podobnie jeśli jakaś żona ma niewierzącego męża i ten chce razem z nią mieszkać, niech się z nim nie rozstaje! 14 Uświęca się bowiem mąż niewierzący dzięki swej żonie, podobnie jak świętość osiągnie niewierząca żona przez "brata". W przeciwnym wypadku dzieci wasze byłyby nieczyste, teraz zaś są święte. 15 Lecz jeśliby strona niewierząca chciała odejść, niech odejdzie! Nie jest skrępowany ani "brat", ani "siostra" w tym wypadku. Albowiem do życia w pokoju powołał nas Bóg. 16 A skądże zresztą możesz wiedzieć, żono, że zbawisz twego męża? Albo czy jesteś pewien, mężu, że zbawisz twoją żonę?



            pl.wikipedia.org/wiki/Przywilej_Paw%C5%82owy
            • morgen_stern Re: a sw. Paweł ? 17.06.15, 19:02
              To w końcu może odprawić żonę czy nie może? Umiesz uzyc wlasnych słów w odpowiedzi, czy jak zwykle bedziesz wklejać tasiemcowe cytaty, które sie wzajemnie wykluczają? Przecież to jakiś bełkot.
              • plater-2 Re: a sw. Paweł ? 17.06.15, 19:10
                Cytuje, albowiem odwołuję sie do autorytetu jakim jest Pismo Święte.

                Z wklejonych przez mnie tekstow wynika wlasnymi slowami, ze mozliwa jest sytuacja,że ludzie zyja ze soba w zwiazku, ktory nie jest sakramentalnym malzenstwem.
                • maslova Re: a sw. Paweł ? 17.06.15, 19:54
                  Nie jestem pewna, czy Twoją opinię podziela KK
                  • plater-2 Re: a sw. Paweł ? 17.06.15, 20:08
                    Mianowicie ?
                    • maslova Re: a sw. Paweł ? 17.06.15, 21:19
                      Ale czego nie rozumiesz? Nie jestem pewna, czy KK uważa, że ludzie, którzy żyją ze sobą w związku niemałżeńskim, nie popełniają grzechu. Chyba, że nie uprawiają seksu, ale z zacytowanego przez ciebie tekstu nic takiego nie wynika.
                • morgen_stern Re: a sw. Paweł ? 17.06.15, 20:41
                  To bardzo ciekawe. Masz chyba na myśli "biały" związek?
                  • plater-2 Re: a sw. Paweł ? 17.06.15, 20:59
                    Kodeks Prawa kanonicznego wypowiada sie w tej kwestii bardzo szczegolowo.


                    www.zaufaj.com/prawo-kanoniczne.html
                    • morgen_stern Re: a sw. Paweł ? 17.06.15, 21:13
                      Chyba sobie jaja robisz. Link ogólny? Mam teraz sobie szukać? Z tobą naprawdę nie ma sensu dyskutować, to bezcelowe.
                      • plater-2 Re: a sw. Paweł ? 18.06.15, 09:58
                        www.zaufaj.com/prawo-kanoniczne/58.html#3
    • fornitta69 Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 21:25
      Moi dziadkowie wzieli slub koscielny dopiero kiedy zmarla pierwsza zona dziadka- mieli juz wtedy dorosle dzieci i mocno podrosniete wnuki. I czterdziestoletni staz bycia razem smile Babcia przez caly ten czas chodzila w niedziele do kosciola,choc zyla w grzechu i nie mogla przyjmowac komunii. Jest osoba bardzo mocno wierzaca i nie ma w niej hipokryzji. Dlatego nie osadzam katolikow ktorzy biora koscielne "rozwody". I takich ktorzy troche wybieraja sobie co im pasuje z zasad gloszonych przez Kosciol tez rozumiem- niby jest to troche hipokryzja ale taka bardzo ludzka i ... normalna. Lepsi tacy katolicy niz fanatycy wink
      • asia-loi Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 21:54
        Kapłan: Czy chcecie wytrwać w tym związku w zdrowiu i w chorobie, w dobrej i zlej doli, aż do końca życia?
        Narzeczeni: Chcemy.


        Skoro Kościół może unieważnić małżeństwo, to po co taki tekst jest podczas ślubu kościelnego?
        Nie można go wyrzucić z tej ceremonii i dlaczego?, przecież i tak go teraz mało kto w praktyce przestrzega. Przecież wiadomo, że małżeństwo tylko kiedy jest dobrze, a jak jakaś niedola to najczęściej rozwód.

      • dziennik-niecodziennik Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 17.06.15, 23:24
        ale babcia nie żyła w grzechu. w jej przypadku istniała uzasadniona przyczyna niemoznosci zawarcia małżeństwa koscielnego, jesli mieli cywilny to wszystko było ok.
        to dziadek grzeszył, żyjac z inna kobieta niż swoja żona.
        tym niemniej - cóż, to są ludzkie dramaty. mając do wyboru nieszczesliwe życie w sakramencie małżeństwa i nieszczesliwe życie poza zwiazkiem, ale samotnie - no zawsze bedzie źle. trzeba liczyc na miłosierdzie Boga. ja osobiscie nie wierze żeby w takiej sytuacji miał być srogim sędzią smile
        • fornitta69 Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 18.06.15, 00:42
          Zyla w grzechu bo seks bez slubu koscielnego jest grzechem. Ksiadz nigdy nie robil problemow (np z chrztem ich dzieci) no ale komunii nie mogla przyjmowac latami. Wlasnie o to mi chodzi,ze wielu katolikow uwaza,ze ich Bog w takich przypadkach jest bardziej milosierny i wyrozumialy niz przepisy koscielne- i ja w tym nie widze zaklamania.
          • antyk-acap Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 18.06.15, 05:43
            Mała uwaga - uważają przeważnie że Bóg jest bardziej miłosierny wobec nich. Bo w sąsiada to pierwsi rzucą kamieniem.
          • dziennik-niecodziennik Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 18.06.15, 09:45
            hmmmm
            moze wtedy tak do tego podchodzono.
            moja koleżanka z pracy jest żoną rozwodnika. owszem, mąż nie dostaje rozgrzeszenia i komunii przyjać nie moze, ale ona owszem. według ich proboszcza - istnieje uzasadniona przyczyna niemożności zawarcia ślubu kościelnego, natomiast oni jako rodzina, a w szczególnosci koleżanka jako żona zrobiła wszystko co w takich okolicznosciach mozliwe żeby relacja był jak najbardziej "poprawna" - są związkiem wieloletnim, trwałym, wzięli ślub cywilny, mają dzieci, dzieci sa ochrzczone itd. W obliczu tego ksiądz nie widzi powodów żeby koleżanka nie mogła przyjmowac komunii.
            moze ja na mojej prowincji mam naprawde liberalnych księży?...

            btw i lekkim offtopem - byłam ostatnio na parafii załatwić sobie zezwolenie na bycie matką chrzestną. dostałam od ręki, za darmo, nawet sie ksiądz nie zająknął o pieniądzach.
            • maslova Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 18.06.15, 09:53
              Przecież zaświadczenia dla rodziców chrzestnych zawsze były za darmo, cóż tak Cię dziwi?
              • dziennik-niecodziennik Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 18.06.15, 10:00
                a bo ja wiem czy były smile jak sie czasem tu poczyta jak to księża sobie "winszują" za wszystko to mnie ogarnia zwątpienie, ze moze ten moj proboszcz jakis nienormalny, za slub nie bierze, za chrzest nie bierze, na kolędzie nie bierze...
                • angiz Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 18.06.15, 10:41
                  > ze moze ten moj proboszcz jakis nienormalny, za slub nie bierze, za chrzest nie bierze, na >kolędzie nie bierze...


                  zboczeniec jak nic! big_grin
                • maslova Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 18.06.15, 11:25
                  Za chrzest czy ślub to jednak co innego niż za wydanie zaświadczenia. Mnie akurat branie pieniędzy za odprawianie okazjonalnych mszy nie dziwi i nie oburza, bo przecież kościoły są dekorowane na te okoliczności, dochodzą koszty oświetlenia i pewnie inne.
            • fornitta69 Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 18.06.15, 12:50
              O, to mnie zaintrygowalas. Bardzo dziwna sytuacja- on nie moze przyjmowac komunii a ona tak. Ciekawa jestem czy to jest zgodne z przepisami koscielnymi czy jednak wasi ksieza uprawiaja samowolke wink
              • dziennik-niecodziennik Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 18.06.15, 18:39
                nie no, sprawa jest dośc jasna:
                - on ma pierwszą żonę, wiec żyjąc z drugą popełnia cudzołóstwo;
                - ona przed ślubem była panienką, wiec nie popełnia cudzołóstwa;
                • iwoniaw Przed jakim ślubem? :-D 18.06.15, 18:45
                  Toż oni w rozumieniu kościelnym nie są po żadnym ślubie. Pani sypia z panem, który ma inną żonę wg przepisów KK i nie jest jej mężem w sensie sakramentalnym. Odkąd coś podobnego nie jest uznawane przez KK za grzech? big_grin
                  • dziennik-niecodziennik Re: Przed jakim ślubem? :-D 18.06.15, 19:11
                    sam związek niesakramentalny nie jest dla KK problemem. problemem jest jesli nie istnieje przeszkoda do zawarcia związku sakramentalnego, a para i tak pozostaje w związku niesakramentalnym. czyli jesli mozesz wziąć ślub koscielny, a go nie bierzesz.
                    jesli jest istotna przeszkoda do zawarcia ślubu kościelnego, typu własnie poprzedni rozwód, to ocenia sie to inaczej.
                    tak przynajmniej tłumaczono nam na naukach przedmałżeńskich. i to nie w mojej parafii, w ogole nie w moim miescie, tylko w miescie rodzinnym mojego męża. wiec to nie jest jednostkowy wymysł mojego proboszcza czy ksiezy z mojego miasta, tylko ma jednak wiekszy zasieg.
                    o, i moja ciotka miała podobnie - jak umarł jej pierwszy mąż to ksiądz ją wyspowiadał i dopuścił do komunii, bo śmierć pierwszego męża de facto zdejmowała z jej drugiego małzeństwa ciężar cudzołożenia.
                    • maslova Re: Przed jakim ślubem? :-D 18.06.15, 19:18
                      Dziwne to, co piszesz, przecież nawet papież Franciszek całkiem niedawno zwrócił uwagę na problem rozwodników żyjących w związkach niesakramentalnych
                      wyborcza.pl/1,75477,14745299,Rozwodnicy_w_Kosciele__Franciszek_zwoluje_synod.html
                      • dziennik-niecodziennik Re: Przed jakim ślubem? :-D 18.06.15, 19:53
                        no ale to jest o rozwodnikach. jak sie rozwodnik zwiąże z panną to ich "pozycja" w związku sakramentalnym nie jest taka sama.
                        • dziennik-niecodziennik Re: Przed jakim ślubem? :-D 18.06.15, 19:56
                          tfu, nie "w związku sakramentalnym" tylko w "związku w oczach Koscioła". tak miało byc.
                        • maslova Re: Przed jakim ślubem? :-D 19.06.15, 10:17
                          Nie wiem, moja koleżanka (bez wcześniejszych związków) jest związana z rozwodnikiem i nie uzyskała rozgrzeszenia, a co za tym idzie nie może przyjmować komunii. Może to zależy od spowiednika, tylko w takim razie tworzy się sytuacje, kiedy to takie osoby mogą wybrać sobie osobę, u której się wyspowiadają, aby uzyskać rozgrzeszenie. A przecież to Bóg odpuszcza grzechy za pośrednictwem księdza. Więc jak to: jednemu księdzu daje przyzwolenie na rozgrzeszenie, innemu nie?
                          • dziennik-niecodziennik Re: Przed jakim ślubem? :-D 19.06.15, 10:29
                            nie wiem. to własnie jest to indywidualne podejscie. moze sytuacje mojej i Twojej koleżanki jednak sie jakos różnily smile
                    • maslova Re: Przed jakim ślubem? :-D 18.06.15, 19:20
                      > o, i moja ciotka miała podobnie - jak umarł jej pierwszy mąż to ksiądz ją wyspowiadał i dopuścił do komunii, bo śmierć pierwszego męża de facto zdejmowała z jej drugiego małzeństwa ciężar cudzołożenia.

                      Ale to akurat jest oczywiste, wdowa/wdowiec mogą zawierać śluby kościelne.
                    • iwoniaw Re: Przed jakim ślubem? :-D 18.06.15, 19:24
                      Cytato, i moja ciotka miała podobnie - jak umarł jej pierwszy mąż to ksiądz ją wyspo
                      > wiadał i dopuścił do komunii, bo śmierć pierwszego męża de facto zdejmowała z j
                      > ej drugiego małzeństwa ciężar cudzołożenia.


                      Jakie "podobnie"? Kobieta została wdową w rozumieniu przepisów kościelnych, co w tym podobnego do mężatki/żonatego żyjącego z inną niż ("kościelny") współmałżonek osobą? Zresztą sama piszesz, że dopóki ten jej mąż żył, dopóty drugi związek był traktowany jako życie w grzechu, a nie żadne małżeństwo.

                      Cytatsam związek niesakramentalny nie jest dla KK problemem.

                      Ciekawe od kiedy? Oczywiście, że jest "problemem", zwanym grzechem ciężkim. W przypadkach, gdy nie ma przeszkód do zawarcia małżeństwa, jest oczywiście szansa, że strony nie będą w nim trwały - zwłaszcza jeśli w ogóle zależy im na życiu religijnym (a o takich jest ten wątek) i to rzeczywiście jest mniejszy problem niż gdy takie przeszkody są.

                      Cytat jesli jest istotna przeszkoda do zawarcia ślubu kościelnego, typu własnie poprz
                      > edni rozwód, to ocenia sie to inaczej.


                      Inaczej? Jak się wyspowiadasz w takiej sytuacji z mocnym postanowieniem poprawy, iż od tej pory tylko białe małżeństwo, to owszem, możesz do komunii przystępować. Nie nazwałabym tego jednak "innym podejściem", wszak w związku nie mającym przeszkód do ślubu możesz zrobić dokładnie tak samo.

                      Jednym słowem - albo opisywane osoby nie zrozumiały, co im powiedziano na ten temat, albo celowo przeinaczyły wypowiedź dla własnej wygody.
                      • dziennik-niecodziennik Re: Przed jakim ślubem? :-D 18.06.15, 19:51
                        > Jakie "podobnie"? Kobieta została wdową w rozumieniu przepisów kościelnych, co
                        > w tym podobnego do mężatki/żonatego żyjącego z inną niż ("kościelny") współmałż
                        > onek osobą? Zresztą sama piszesz, że dopóki ten jej mąż żył, dopóty drugi związ
                        > ek był traktowany jako życie w grzechu, a nie żadne małżeństwo.

                        przepraszam, nie napisałam że wujek (drugi mąż ciotki) tez był rozwodnikiem big_grin czyli - dobrało sie dwoje rozwodników, dopoki ich pierwsi małżonkowie żyli nie mogli przystępować do sakramentów, jak pierwszy mąż ciotki umarł to ksiądz ją rozgrzeszył i dopuścił do komunii.

                        > Ciekawe od kiedy? Oczywiście, że jest "problemem", zwanym grzechem ciężkim. W p
                        > rzypadkach, gdy nie ma przeszkód do zawarcia małżeństwa, jest oczywiście szansa
                        > , że strony nie będą w nim trwały - zwłaszcza jeśli w ogóle zależy im na życiu
                        > religijnym (a o takich jest ten wątek) i to rzeczywiście jest mniejszy problem
                        > niż gdy takie przeszkody są.

                        odwrotnie - jesli para nie zawiera związku małżeńskiego mimo braku przeszkód to jest to wiekszy problem niż gdy para nie zawiera go bo ma uzasadnioną przeszkodę nie do przejscia.
                        oczywiscie mowa tu o związkach długoterminowych, nikt nie mowi że należy leciec do ślubu po dwóch miesiącach znajomosci.

                        > Inaczej?

                        no inaczej. ja nie wiem skąd sie wzięlo przeswiadczenie że wszystko sie mierzy jedną miarką. kazdą sytuację przy spowiedzi rozpatruje sie indywidualnie. masz dajmy na to złodzieja - jeden ukradł chleb ze sklepu bo dzieci były głodne, drugi ukradł z kasy firmy grubą forse bo chciał kupic sobie nowy samochód. zaręczam Ci ze zostaną potraktowani inaczej takze przy spowiedzi, nie tylko przed sądem.
                        • iwoniaw A ty wiesz, jakie są warunki spowiedzi? 18.06.15, 19:57
                          W każdym takim przypadku (osoba w zw. niesakramentalnym dopuszczona do komunii) przecież wymagane jest "mocne postanowienie poprawy" czyli deklaracja "zero seksu w tym związku". big_grin
                          Tak, wiem, że ludzie są niedoskonali i mimo postanowienia poprawy za czas jakiś grzeszą ponownie big_grin
                          • asia-loi Re: A ty wiesz, jakie są warunki spowiedzi? 18.06.15, 20:06
                            iwoniaw napisała:

                            > W każdym takim przypadku (osoba w zw. niesakramentalnym dopuszczona do komunii)
                            > przecież wymagane jest "mocne postanowienie poprawy" czyli deklaracja "zero seksu w tym związku". big_grin
                            > Tak, wiem, że ludzie są niedoskonali i mimo postanowienia poprawy za czas jakiś
                            > grzeszą ponownie big_grin>


                            Ależ oni nie mają najmniejszego zamiaru się poprawić. Idą do spowiedzi, później do komunii nie spełniając warunków ważnej spowiedzi na zasadzie: ludzie widzą, ksiądz widzi, rodzina widzi - prawdy nie zna nikt, a jak zna to nie wyjdzie na środek kościoła i nie powie. To tak działa od wieków i dalej będzie działać, ponieważ jeszcze się nikt nigdy nie udławił komunią po nieważnej spowiedzi. Zatajenie prawdy, kłamanie na spowiedzi, postanowienie poprawy i nie dotrzymanie tego postanowienia powoduje, że taka spowiedź jest nieważna.
                            • iwoniaw Ależ oczywiście 18.06.15, 20:20
                              i dlatego uważam, że najczęściej jest to taka sama fikcja jak stwierdzenie nieważności małżeństwa, o czym jakiś kilometr wyżej napisała morgen.
                              To jest po prostu śmieszne; jedni udają, że mówią prawdę (przy unieważnianiu czy przy spowiedzi), drudzy udają, że w to wierzą - wszystko tylko po to, żeby nie usankcjonować tego strasznego słowa "rozwód". wink
                              • asia-loi Re: Ależ oczywiście 18.06.15, 20:40
                                iwoniaw napisała:

                                > To jest po prostu śmieszne; jedni udają, że mówią prawdę (przy unieważnianiu czy przy spowiedzi), drudzy udają, że w to wierzą - wszystko tylko po to, żeby nie usankcjonować tego strasznego słowa "rozwód". ;- >


                                Dokładnie, moim zdaniem wynika to z tego, że katolik może w realnym życiu robić wszystko co najgorsze: zamordować, okraść, kłamać, knuć perfidne intrygi, obrabiać tyłki bliźnim, itd i zawsze może się wyspowiadać i po spowiedzi już jest ok. Katolik nie może zrobić jednego: nie może się rozwieść.
                                • plater-2 Re: Ależ oczywiście 18.06.15, 20:50
                                  Spowiedz niewystarczy,zeby bylo OK. Musi byc zal za grzechy i gotowosc do zadoscuczynienia, o ile jest to mozliwe (np. zwrocic rzecz ukradziona). Rozwiesc sie moze, nie moze tylko zawrzec kolejnego malzenstwa.
                                  • asia-loi Re: Ależ oczywiście 18.06.15, 21:12
                                    plater-2 napisała:

                                    > Spowiedz niewystarczy,zeby bylo OK. Musi byc zal za grzechy i gotowosc do zadoscuczynienia, o ile jest to mozliwe (np. zwrocic rzecz ukradziona).


                                    Ale wielu katolików ma w czterech literach np. zadośćuczynienie bliźniemu i z miną niewiniątka przystępuje do komunii. Przecież jednym z warunków ważniej spowiedzi jest obiecanie, że więcej tego samego grzechu nie będzie się popełniać o popełniają, chodzą do komunii, znowu popełniają, znowu się spowiadają, znowu komunia i tak w koło macieju. Myślę, że bardzo dobrym przykładem będą np. takie grzechy: stosowanie antykoncepcji (prezerwatyw też) kłamstwa, nieuczciwość, obrabianie tyłka bliźnim.

                                    Plater, a napisz jeszcze co w temacie pokłócenia mówi prawo kościelne. Mnie zawsze na religii mówiono, że jeżeli są np. dwie osoby pokłócone, to należy się pogodzić i dopiero iść do komunii, a nie być latami pokłóconym i co niedziela chodzić do komunii.

                                    Rozwiesc sie moze, nie moze tylko zawrzec kolejnego malzenstwa.

                                    Kto udziela katolickiego rozwodu? Skoro jest możliwy katolicki rozwód to po co unieważnienie małżeństwa?
                                    • dziennik-niecodziennik Re: Ależ oczywiście 18.06.15, 21:21
                                      > Plater, a napisz jeszcze co w temacie pokłócenia mówi prawo kościelne. Mnie zaw
                                      > sze na religii mówiono, że jeżeli są np. dwie osoby pokłócone, to należy się po
                                      > godzić i dopiero iść do komunii, a nie być latami pokłóconym i co niedziela cho
                                      > dzić do komunii.

                                      rozpatrz to sobie pod kątem siedmiu grzechów głównych.
                                      • asia-loi Re: Ależ oczywiście 18.06.15, 21:35
                                        dziennik-niecodziennik napisała:

                                        >
                                        > rozpatrz to sobie pod kątem siedmiu grzechów głównych.>


                                        Znam siedem grzechów głównych i wychodzi z nich, że pokłócona osoba nie powinna chodzić do komunii jak gdyby nigdy nic, tylko powinna się pogodzić. Tak mi mówiono jak chodziłam na religię (wiele lat temu). A widzę bardzo wiele osób, które są skłócone z różnymi ludźmi (nie koniecznie ze mną), a chadzają do komunii z głową wysoko do góry podniesioną i miną niewiniątka.
                                        • plater-2 Re: Ależ oczywiście 19.06.15, 09:29
                                          Cóż, do tanga trzeba dwojga...
                                          • maslova Re: Ależ oczywiście 19.06.15, 10:19
                                            Ale tu wystarczy wykazać wolę pojednania, a asi chodzi pewnie o osoby, które takiej woli nie mają
                                            • plater-2 Re: Ależ oczywiście 19.06.15, 10:20
                                              A asia jest slynnym polskim jasnowidzem ????
                                              • maslova Re: Ależ oczywiście 19.06.15, 10:35
                                                Nie trzeba być jasnowidzem, żeby wiedzieć, że takie sytuacje się zdarzają. Wśród mojej rodziny, znajomych czy sąsiadów przeważają katolicy, i z niejedną tego typu sytuacją się spotkałam. Np. sąsiadka obraziła się o coś na synową, w związku z czym nie przyjęła zaproszenia na przyjęcie komunijne do wnuczka, nie złożyła mu życzeń i nie podała synowej ręki po mszy komunijnej. Ale raz w miesiącu spowiedź zalicza i każda msza obowiązkowo z komunią.
                                                • plater-2 Re: Ależ oczywiście 19.06.15, 15:06
                                                  Uwazasz, ze powinna byc specjalna komisja, ktora sprawdzalaby czy ludzie na spowiedzi powiedzieli wszystkie swoje grzechy i pilnowala, by do komunii szly tylko osoby, ktore otrzymaly zgode tej komisji ?
                                                  • iwoniaw Re: Ależ oczywiście 19.06.15, 15:59
                                                    Nie wiem jak poprzedniczka, ale ja uważam, że jeśli ktoś popełnia czyn ewidentnie zabroniony przez religię i czyni to na oczach współwyznawców, a następnie nie dba o to, by się dowiedzieli także o jego "nawróceniu", za to publicznie lata do komunii, to sieje zgorszenie i sam ośmiesza siebie oraz - pośrednio - zasady wyznania, które ponoć tak wiele dla niego znaczy. I aż się prosi, żeby stać się celem komentarzy w internetach takich, jakie padają w tym wątku big_grin
                                                  • plater-2 Re: Ależ oczywiście 19.06.15, 16:19
                                                    Komunia swietokradzka ma miejsce wtedy gdy na sumieniu mamy grzech cięzki i mamy tego doskonałą swiadomość a mimo tego idziemy do komunii.

                                                    Nieporozumienia rodzinne jakiego przyklad dala tu asia wynikaja z rozmaitych przyczyn, rzadko kiedy ma miejsce swiadome i dobrowolne dzialanie przeciwko milosci. Zachodzi roznica pokolen, róznica kultury, srodowisk, rozbieznosc oczekiwan, nieprawidlowa komunikacja, niedoinformowanie, problemy emocjonalne (np. przewrazliwienie) , niedojrzalosc, nerwice, "trudny charakter" itp.

                                                    Katechizm, idac za tekstem „Każde bezprawie jest grzechem, są jednak grzechy, które nie sprowadzają śmierci” (1 J 5,17), tego typu sytuacje interpretuje jako grzechy lekkie, czyli nieswiadome i niedobrowolne opowiedzenie się po stronie zła. Grzech lekki nie jest przeszkoda do komunii, wystarcza szczery zal.
                                                  • asia-loi Re: Ależ oczywiście 19.06.15, 19:33
                                                    plater-2 napisała:
                                                    >
                                                    > Katechizm, idac za tekstem „Każde bezprawie jest grzechem, są jednak grzechy, które nie sprowadzają śmierci” (1 J 5,17), tego typu sytuacje interpretuje jako grzechy lekkie, czyli nieswiadome i niedobrowolne opowiedzenie się po stronie zła. Grzech lekki nie jest przeszkoda do komunii, wystarcza szczery zal.


                                                    Nie chodzi mi tylko o nieporozumienia rodzinne. Dla mnie grzechem jest kradzież, kłamstwo, intrygi które wyrządzają komuś krzywdę, zabójstwo, pobicie, obrabianie tyłków bliźnim, itd.
                                                    Seksu, antykoncepcji, in vitro, konkubinatów nie uważam za grzech.
                                                    Czy kradzież to grzech lekki czy nie.
                                                    Kilka lat temu mój dyrektor, zatrudnił do remontu budowlańców (my w tym dniu mieliśmy wolne, aby im nie przeszkadzać). Po przyjściu do pracy (na drugi dzień), stwierdziłam, że budowlańcy mnie okradli. Ukradli mi cukier, dużą, dobrą, drogą kawę, śmietankę - wszystko tyle co przyniosłam więc były prawie całe opakowania. Jak im powiedziałam, że tak się nie robi, to mało się nie podusili ze śmiechu, nikt mi nic nie oddał, nawet nie przeprosił.
                                                    W niedzielę jestem w kościele (zwykła niedziela i czasy kiedy jeszcze chodziłam) i patrzę jeden z tych złodziei też jest i idzie do komunii. Mało mi z wrażenia buty nie spadły.
                                                    Oczywiście tą komunią się nie udławił, nawet się nie zakrztusił.
                                                  • asia-loi Re: Ależ oczywiście 19.06.15, 19:19
                                                    plater-2 napisała:

                                                    > Uwazasz, ze powinna byc specjalna komisja, ktora sprawdzalaby czy ludzie na spowiedzi powiedzieli wszystkie swoje grzechy i pilnowala, by do komunii szly tylko osoby, ktore otrzymaly zgode tej komisji ?


                                                    Jak ludzie (komisja) miałaby to sprawdzać? Komisję też można okłamać czy zataić przed nią grzechy, skoro zrobiło się to przed spowiednikiem. Przecież to Bóg podobno wszystko widzi, wszystko wie, wszystko może - jest wszechmocny, więc to Bóg powinien reagować.
                                              • asia-loi Re: Ależ oczywiście 19.06.15, 18:49
                                                plater-2 napisała:

                                                > A asia jest slynnym polskim jasnowidzem ????


                                                Nie jestem żadnym jasnowidzem, a dość dobrym obserwatorem i widzę to co widzę. A ponieważ byłam świadkiem różnych wydarzeń i widziałam co widziałam, nie nabieram się na mowy na pokaz i czyny na pokaz. Nikt mi kitu nie wciśnie.
                                                Sama jestem mocno pokłócona z żoną mojego brata ciotecznego. Jesteśmy od lat pokłócone z winy żony mojego kuzyna, mój kuzyn jest katechetą, on i jego żona non stop przesiadują w kościele, ona bardzo często chodzi do komunii. Ja u spowiedzi i komunii nie byłam już chyba z 18 lat i się nie wybieram. Ja najlepiej wiem ile krzywdy zrobiła mi tak dobra katoliczka na pokaz, i dalej robi. Woli pogodzenia brak (okazji mnóstwo), powtarzalność grzechu duża, zadośćuczynienia żadnego - nawet zwykłego przepraszam, a do komunii chodzi co i rusz z miną niewiniątka.
                                            • asia-loi Re: Ależ oczywiście 19.06.15, 18:39
                                              maslova napisała:

                                              > Ale tu wystarczy wykazać wolę pojednania, a asi chodzi pewnie o osoby, które takiej woli nie mają


                                              Dokładnie. Chodzi o wolę pojednania i całkowity brak tej woli mimo bardzo wielu okazji.
                                              • plater-2 może to ten przypadek ? 19.06.15, 19:06
                                                Gdy brat twój zgrzeszy przeciw tobie, idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. Jeśli zaś nie usłucha, weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa. Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi! A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik!
                                                • asia-loi Re: może to ten przypadek ? 19.06.15, 19:38
                                                  plater-2 napisała:

                                                  > Gdy brat twój zgrzeszy przeciw tobie, idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. Jeśli zaś nie usłucha, weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa. Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi! A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik!


                                                  Plater, wszystkie te Twoje cytaty i teorie nie mają przełożenia na czyny w realnym życiu.
                                                  Z moich obserwacji wynika, że u bardzo wielu katolików chodzących do kościoła i komunii wszystko jest na pokaz, a nie z potrzeby serca.
                                                  • plater-2 użył przemocy ? 20.06.15, 00:31
                                                    Cytat Gdy brat twój zgrzeszy przeciw tobie, idź i upomnij go w cztery oczy.
                                                    Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata...
                                                    nie jest mojej produkcji , pochodzi z ust Chrystusa. Wynika z tego, ze mozna byc z kims pokloconym a do komunii chodzic.

                                                    Sa tacy, co uczynki pobozne wykonuja na pokaz, masz racje, (Mt 6:1-6,16-18), ale Jezus mowił ,ze Bog ich bedzie sadzil, nie ludzie.

                                                    Eucharystia nie jest w nagrode, ze sie jest bezgrzesznym, ale ma za zadanie podtrzymywac nasze zycie duchowe, dodawac sil w drodze do nieba, jest pokarmem grzesznikow, nie doskonałych.

                                                    Nie ma "urzedowej listy grzechow" - jak stosowanie antykoncepcji (prezerwatyw też) kłamstwa, nieuczciwość, obrabianie tyłka bliźnim, seksu, antykoncepcji, in vitro, konkubinatów nie uważam za grzech. , jak wymieniłas, a grzech nie jest to czyn ewidentnie zabroniony przez religię ,

                                                    Grzech to swiadome i dobrowolne wykroczenie przeciw milosci , zajrzyj do katechizmu.




                                                    Gdyby gniew był czynem zabronionym przez religie...

                                                    Blisko już była Pascha u Judejczyków, więc Jezus udał się do Jerozolimy. Na terenie świątyni zastał sprzedających woły, owce i gołębie, a także tych, co siedząc tam, wymieniali pieniądze. Zrobił więc sobie bicz z postronków i wyrzucił wszystkich z terenu świątyni, także owce i woły; pieniądze wymieniających rozsypał, a ich stoły poprzewracał. Do sprzedawców natomiast gołębi powiedział: "Usuńcie to stąd i nie róbcie targowiska z domu mojego Ojca".



                                        • dziennik-niecodziennik Re: Ależ oczywiście 19.06.15, 09:58
                                          tu to ja juz nie potrafie nic powiedziec. to wszystko zalezy, taką sytuację pod kątem grzechu to moze ocenic tylko spowiednik.
                                          • asia-loi Re: Ależ oczywiście 19.06.15, 18:36
                                            dziennik-niecodziennik napisała:

                                            > tu to ja juz nie potrafie nic powiedziec. to wszystko zalezy, taką sytuację pod kątem grzechu to moze ocenic tylko spowiednik.


                                            Ale dlaczego, o tym co jest grzechem, a co nie jest decyduje jakiś spowiednik i to od widzimisię spowiednika zależy czy to będzie grzech ciężki, lekki czy nie będzie grzechu.
                                            Przecież co jest grzechem, a co nie jest powinno być ustalone przez Boga a nie ludzi. Ja wiem, że w katolickiej wierze listę grzechów poustalali ludzie, i Bóg z tą listą nie ma nic wspólnego. Ludzie też - nie Bóg dowolnie tą listę modyfikują - zależnie od potrzeb Kościoła, znaczenie ma też kto w danym momencie rządzi Kościołem i jaką politykę prowadzi.
                                • dziennik-niecodziennik Re: Ależ oczywiście 18.06.15, 21:07
                                  > katolik może w realnym życiu robić
                                  > wszystko co najgorsze (...) i zawsze może się wyspowiadać i po spowiedzi już jest ok.

                                  ale to tak nie działa no <facepalm> nie wystarczy sie tylko wyspowiadac.

                                  > Katolik nie może zrobić jednego: nie może się rozwieść.

                                  rozwieść się nie moze, ale odejść od współmałżonka może. tyle że nie moze potem zawrzec związku sakramentalnego z kimś innym.
                                  • asia-loi Re: Ależ oczywiście 18.06.15, 21:26
                                    dziennik-niecodziennik napisała:

                                    > ale to tak nie działa no <facepalm> nie wystarczy sie tylko wyspowiadac.
                                    >


                                    E tam, jak jeszcze byłam praktykującym katolikiem, to nieraz widziałam w kościele, jak ludzie których znam i wiem, że na 100% nie spełnili warunków ważnej spowiedzi chodzili do komunii i nadal chodzą i nadal nie spełniają tych warunków np. zadośćuczynienie bliźniemu czy powtarzalność grzechu. Wiedzie im się doskonale. Mają zdrowie, kasę, zero większych problemów, są zadowoleni z życia, żadna kara ich nie spotkała i myślę że nie spotka. Oczywiście w kościółku rączki do Boga złożone, miny niewiniątek.

                                    > > Katolik nie może zrobić jednego: nie może się rozwieść.
                                    >
                                    > rozwieść się nie moze, ale odejść od współmałżonka może. tyle że nie moze potem zawrzec związku sakramentalnego z kimś innym.

                                    Kościelnego nie, ale cywilny jak najbardziej. Seks przed ślubem też jak najbardziej - chociaż z katolickiej wiary wynika co innego. Brzuch pod nosem, ale do ślubu kościelnego biała suknia i welon - symbol niewinności. Paradne. Ksiądz oczywiście udaje, że nie widzi. Wszystkim gościom i rodzinie obecnym w kościółku pasuje.
                                    Nie na darmo mówi się, że katolicka wiara to Himalaje hipokryzji.


                                    • dziennik-niecodziennik Re: Ależ oczywiście 19.06.15, 10:25
                                      > Wiedzie im się doskonale. Mają zdrowie, kasę, zero większych problemów, są zadowoleni z życia, żadna kara ich nie spotkała i myślę że nie spotka.

                                      no ale co, oczekujesz że Bóg ich piorunem trzasnie za kare czy jak? smile U wierzących to jest inaczej rozwiązane wink

                                      > Kościelnego nie, ale cywilny jak najbardziej.

                                      no tak, ale myslałam ze akurat o tym nei rozmawiamy.

                                      > Seks przed ślubem też jak najbardziej - chociaż z katolickiej wiary wynika co innego.

                                      eeech. ja nie wiem czemu wszystkim sie wydaje ze ten seks przed slubem to akurat najwiekszy wyznacznik tego jakim kto jest katolikiem. a to akurat jest taka sprawa mniej znacząca...

                                      > Brzuch pod nosem, ale do ślubu kościelnego biała suknia i welon - symbol niewinności.

                                      biała suknia i welon NIE SĄ symbolami niewinnosci big_grin

                                      > Ksiądz oczywiście udaje, że nie widzi.

                                      nie udaje, tylko co ma zrobic? wygonic ich z kościoła i niech dalej żyją w grzechu czy dać im śłub i związek "odgrzeszyc"?
                                      • iwoniaw No właśnie ciekawe czemu :-D 19.06.15, 10:32
                                        Cytat eeech. ja nie wiem czemu wszystkim sie wydaje ze ten seks przed slubem to akura
                                        > t najwiekszy wyznacznik tego jakim kto jest katolikiem

                                        big_grin
                                        No ja też kompletnie nie wiem. big_grin Jak również dlaczego wyznacznikiem takim miałby być rodzaj seksu po ślubie, stosowanie takiej czy innej antykoncepcji czy wspomaganie medyczne zapłodnienia big_grin Albo seks bez żadnego, nawet w mglistych planach, ślubu big_grin Toż przecież z ambony nie pada o tym ani słowo, zwłaszcza z ust biskupów big_grin W co najmniej 90% mówią o zupełnie innej tematyce big_grin
                                        • dziennik-niecodziennik Re: No właśnie ciekawe czemu :-D 19.06.15, 10:51
                                          źle interpretujesz to co piszę smile
                                      • asia-loi Re: Ależ oczywiście 19.06.15, 19:07
                                        dziennik-niecodziennik napisała:

                                        >
                                        > no ale co, oczekujesz że Bóg ich piorunem trzasnie za kare czy jak? smile U wierzących to jest inaczej rozwiązane wink
                                        >


                                        Bóg podobno jest sprawiedliwy, za dobro nagradza, za zło karze - szkoda tylk, że nie na tym świecie.
                                        Innych światów my ludzie nie znamy i znać nie będziemy.


                                        > > Seks przed ślubem też jak najbardziej - chociaż z katolickiej wiary wynika co innego.
                                        >
                                        > eeech. ja nie wiem czemu wszystkim się wydaje ze ten seks przed slubem to akurat najwiekszy wyznacznik tego jakim kto jest katolikiem. a to akurat jest taka sprawa mniej znacząca...


                                        Wiesz, ja uprawiania seksu nie uważam za grzech, ale to ja - zawsze uważałam się za marnego katolika, a od jakiegoś czasu mówię o sobie były katolik. To że uprawianie seksu przed ślubem jest grzechem w katolickiej wierze zostało wymyślone przez Kościół, a nie przeze mnie. Ja tylko przypomniałam. Czyżby już nie był to grzech? Umknęła mi gdzieś nowa lista grzechów w Krk? Jeżeli tak to poproszę o jakieś wiarygodne źródło, że już seks przed ślubem w KrK jest ok.
                                        Listę zmienił Bóg czy ludzie i kiedy?

                                        > > Ksiądz oczywiście udaje, że nie widzi.
                                        >
                                        > nie udaje, tylko co ma zrobic? wygonic ich z kościoła i niech dalej żyją w grzechu czy dać im śłub i związek "odgrzeszyc"?


                                        Tak się jakoś dziwnie zawsze składa, że za ślub kościelny zawsze księdzu trzeba płacić. A pieniądze mają już taką magiczną moc, że się wielu rzeczy nie widzi i optyka się zmienia. Poza tym ślub zawsze daje nadzieję na dalszy zarobek: chrzciny, komunia, bierzmowanie, różne intencje, a na samym końcu pogrzeb.
                                        A tak na marginesie - fajne słowo "odgrzeszyć".
        • arwena_11 Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 18.06.15, 14:36
          chyba żartujesz?
          Każdy mający ślub kościelny, wchodzący w nowy związek, nie może przyjmować sakramentów. Bo popełnia grzech cudzołóstwa.
          Zarówno wiec i babcia jak i dziadek nie mieli prawa do przyjmowania komunii
          • praca.zawodowa Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 18.06.15, 14:39
            Jak nie wspolzyli ?
            • maslova Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 18.06.15, 14:52
              tia... big_grin
          • arwena_11 Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 18.06.15, 15:05
            jak to białe małżeństwo to nie ma sprawy. Ale coś tam chyba było o dzieciach z drugiego związku
            • fornitta69 Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 18.06.15, 15:48
              W obu przypadkach byly dzieci a wiec i wspolzycie byc musialo-dlatego tak sie zdziwialam.
          • dziennik-niecodziennik Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 18.06.15, 18:41
            no ale ja zrozumiałam że babcia przed ślubem z dziadkiem nie była rozwódką, tylko panienką?
            wiec jak ona mogła cudzołożyc?...
            • maslova Re: Kościelny "rozwód" Skrzyneckiej 18.06.15, 18:56
              Bo żeby uprawianie seksu nie stanowiło grzechu, to musi się odbywać między osobami związanymi węzłem małżeńskim (w grę wchodzi oczywiście tylko i wyłącznie ślub kościelny, dla KK ślub cywilny nie ma żadnego znaczenia). Babcia i dziadek nie mogli wziąć ślubu kościelnego, w związku z tym OBYDWOJE popełniali grzech. To tak samo, jak seks przed ślubem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka