Dodaj do ulubionych

problem mieszkaniowy

27.06.15, 18:21
Chciałam się poradzić jak rozwiązać nietypowy problem mieszkania. Na dziś wygląda to tak: mieszkam z mężem i dwoma psami w mieszkaniu 48 m , 2 pokojowym w dużym mieście. Mimo, że metraż niby nie najmniejszy, jest ciasnawo przez zwierzęta i hobby męża, które wymaga trzymania w mieszkaniu sporych objętościowo sprzętów. W dodatku jest on typem chomika, który niczego nie chce wyrzucać, tylko zawzięcie magazynuje. Bardzo ciężko jest utrzymać czystość, wszędzie są stosy rzeczy, pokryte kurzem. W najbliższym czasie, gdzieś za rok, dwa nie później, gdyż jestem już po 30tce, planujemy powiększenie rodziny i nie wyobrażam sobie żebyśmy mieli mieszkać w tym mieszkaniu jeszcze z dzieckiem. To 48 m jest moje, mąż teoretycznie ma 4 pokojowe mieszkanie ok. 25 km pod miastem. Teoretycznie, bo od kilku lat mieszka w nim młodsza siostra męza, która miała się wprowadzić tam na pół roku, ale pobyt znacznie się przedłużył, a poza tym jest ono kupione przez teściów i na nich zapisane - nie pozwalają go wynająć ani sprzedać, więc własnością męza jest ono głównie w deklaracjach. Mężowi ta sytuacja nie przeszkadza, mówi, że on i tak nie ma zamiaru tam mieszkać, bo dojazd do pracy zajmowałby mu conajmniej godzinę, autobusy też jeżdżą dość rzadko, średnio co 45 minut. Poza tym siostra byłaby poszkodowana, bo my mielibyśmy 2 mieszkania, a ona żadnego. Tutaj sytuacja rzeczywiście jest dziwna, bo teściowie nie zgadzają się na sprzedaż mieszkania i podział pieniędzy między rodzeństwo, ewentualnie przebąkiwali coś o wybudowanie córce domu, nawet w tym celu kupili działkę, ale jej nie odpowiada takie rozwiązanie. Na zamianę mieszkania - ona w naszym 48m, my w tym większym (siostra prawie 10 lat młodsza ode mnie i pewnie dziecka szybko nie planuje) ani ona się nie zgadza (jej narzeczony nie chce), ani mąż (bo za daleko). Przyznam, że mnie tez przerażają 1.5 godzinne dojazdy do pracy i autobusy co 45 minut, żeby móc dotrzeć w miejsce żeby zrobić zakupy inne niż spożywcze, ale innej opcji nie widzę. Z rodzicami męża nie da się w żaden sposób dogadać - proponowałam im, że sprzedam to swoje i oni dołożą nam 200 tys. na większe w mieście, a dla siostry będzie to duże, 4 pokojowe, ale nie chcieli o tym słyszeć, teść sugerował, że chcę wyciągnąć od nich pieniądze, mimo, że ja i mąż bylibyśmy stratni na całej operacji (siostra miałaby mieszkanie o wartości 400 tys., mąż dostałby od nich 200). Jak to rozwiązać? O kredycie na większe w mieście mąż nie chce słyszeć.
Obserwuj wątek
    • asmarabis Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 18:28
      > teść sugerował, że chcę wyciągnąć od nich pieniądze, mimo, że ja i mąż bylibyśm
      > y stratni na całej operacji (siostra miałaby mieszkanie o wartości 400 tys., mą
      > ż dostałby od nich 200). Jak to rozwiązać? O kredycie na większe w mieście mąż
      > nie chce słyszeć.

      Mysle dokladnie tak samo jak tesc. Ty SAMA rozmawialas o tym z tesciami zamiast zleciec do mezowi? Masakra ......Kazalas im dac SOBIE pieniadze????? A juz inna sprawa ze dorosli ludzie nie potrafia sami sobie zapewnic warunkow mieszkaniowych, dogadac sie i cos postanowic bez wiszenia na rodzinie i rodzicach, w glowie mi sie to nie miesci....
    • aqua48 Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 18:41
      mokka39 napisała:

      >Mimo, że metraż niby nie najmniejszy, wszędzie są stosy rzeczy, pokryte kurzem.

      Po pierwsze uporządkuj SWOJE mieszkanie, usuń wszystkie niepotrzebne rzeczy i powycieraj kurz. Potem zastanów się na jaki kredyt realnie Cię stać, sprzedaj swoje mieszkanie, weź kredyt i kup większe

      > mąż teoretycznie ma 4 pokojowe mieszkanie jest ono kupione przez teściów i na nich zapisane

      Czyli mąż NIE MA żadnego mieszkania. Ani teoretycznie, ani praktycznie.



      > sytuacja jest dziwna, bo teściowie nie zgadzają się na s
      > przedaż mieszkania i podział pieniędzy

      A niby dlaczego mieliby się zgadzać? Nie licz na to mieszkanie, ani na żadne obietnice. Bazujcie na tym co macie i na teściów ani siostrę męża nie oglądajcie się. Stare przysłowie mówi - "Umiesz liczyć? Licz na siebie".

      > Z rodzicami męża nie da się w żaden sposób dogadać - p
      > roponowałam im, że sprzedam to swoje i oni dołożą nam 200 tys.

      Całkowicie nie na miejscu i bardzo niegrzeczna propozycja z Twojej strony. Nie ma żadnego powodu aby teściowie dawali ci cokolwiek.
    • klamkas Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 18:42
      Sprawa jest jasna - mąż nie ma mieszkania, mieszkanie jest teściów (to, że coś tam sobie gadali nie ma znaczenia). Druga rzecz - teściowie nie mają obowiązku dzieci obdzielać po równo (można się ciskać, że to niesprawiedliwe, ale taka prawda). Trzy - teściowie w ogóle nie mają obowiązku obdarowywać dzieci, szczególnie kwotą 200 000 zł, na miejscu teścia słysząc taką propozycję pomyślałabym dokładnie to samo.

      Póki macie swoje (pewnie dość tanie w utrzymaniu przy tym metrażu), odkładajcie ile się da i w odpowiednim momencie kupcie większe. W momencie jak zdecydujecie się na dziecko mąż ma zakichany obowiązek zapewnić mu w aktualnym mieszkaniu odpowiednie warunki, dopóki się nie zgodzi, nie decydowałabym się na dziecko (znam taki przypadek, tatuś dj wielką gębą największy pokój w mieszkaniu przeznaczył na magazyn sprzętu i odmawiał opróżnienia pokoju) - sorry, jak dla męża klamoty są ważniejsze niż potomstwo, to nie warto się z nim rozmnażać ;p.
      • wydramarlenka Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 19:07
        Słusznie.
        Jedynym mieszkaniem, które mają jest to 48 m. Tamto mieszkanie jest teściów.
        Przeprosiłabym teścia za tę propozycję. Być może teściowie liczą, że córka zaopiekuje się nimi kiedy będą starsi - stąd takie decyzje finansowe. A to, że kiedyś się tam możecie wprowadzić - ot, takie gadanie.
        Rozwiązania są dwa.
        Pierwsze: zostajecie w tym mieszkaniu, jeśli mąż zobowiąże się do odkurzania swojego pie... bałaganu.
        Drugie - chyba lepsze: bierzecie kredyt na większe mieszkanie, jeden (najmniejszy) pokój przeznaczacie na hobby męża. Do tego pokoju starasz się (dla własnego spokoju) nie wchodzić (przynajmniej dopóki kurz nie zacznie stamtąd wypełzać albo dopóki nie pojawią się jakieś niezaplanowane formy życia)
        • mokka39 Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 19:24
          Teścia przepraszać nie mam zamiaru, bo ja mam gdzie mieszkać i mi 48 m starczy, a ewentualny nadmetraż byłby dla jego syna i wnuka. Po drugie, teść nie dał mieszkania siostrze, tylko mojemu mężowi, ale ponieważ on nie chce tam mieszkać, to zgodził się, żeby tam mieszkała. Po trzecie, teściowie nasz namawiają, żebyśmy się wprowadzili do tego większego, ale mąż nie chce, bo za daleko. Po czwarte, siostra bez problemu zgadza się wyprowadzić, tylko mąż krzyczy, że on tam mieszkać nie będzie (z powodów patrz wyżej). Po piąte, dla mnie to bez sensu, bo nie chcę takiej opcji, żebyśmy my mieli dwa mieszkania, a ona nic (stąd moja propozycja, tak krytykowana przez emamy (biedny, wykorzystany tesć), chociaż dla nas niekorzystna finansowo. Po szóste, siostra mogłaby mieć dom, ale nie chce, bo byłby obok tak wielbionego na forum teścia, którego ciężko obraziłam, a koło którego nawet własne córka nie chce mieszkać.
          • klamkas Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 19:28
            Ale przecież teść nie dał tego mieszkania nikomu, bo cały czas jest jego.
            • mokka39 Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 19:49
              No ok, nie dał w sensie przepisania notarialnego, ale chce użyczyć na użytkowanie, bo nie wiem jak to inaczej ująć.
          • noowaak Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 21:22
            Wg mnie, to TY masz mieszkanie, Twój mąż nie ma nic. Moja dobra rada, to nie kombinować, zostawić to mieszkanie na siebie, nie zamieniać, sprzedawać itd. dopóki mąż nie zarobi tyle samo, ile warte jest Twoje mieszkanie. Z boku wygląda to tak, że teściowie synem się nie przejmują, wg nich on ma mieszkanie ( co z tego, że formalnie jest żony), kłopot z głowy, trzeba się ewentualnie zająć córką. Oczywiście, nie muszą nic dawać synowi, chociaż jakby dali córce, to trochę by bolało. Absolutnie nie należy wyciągać ręki po pieniądze teściów.
        • mokka39 Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 19:41
          Zobowiązać się zobowiąże, ale się nie wywiąże tongue_out Utrzymywanie porządku to zdecydowanie jego bardzo słaba strona. Kredytu nie weźmie, bo są mieszkania przecież - niestety, po teściu odziedziczył nadmierną moim zdaniem oszczędność w sprawach finansowych i wielką pasję oszczędzania.
          Podejrzewam, że zaraz mi tu wszyscy napiszą, żeby mu wystawić walizki, ale to nie jest w sumie taki zły egzemplarz, poza tym, że ma swoje wielkie hobby i bałagani. Za to nie zdradza, jest wykształcony, niczego ode mnie nie wymaga, nie ma nałogów,nie oglada się za kobietami, kocha zwierzęta, nie krytykuje, nieźle zarabia (no dobra, na warunki e-mamy, to słabo, 5-6 tysięcy na rękę, ale w porównaniu do przeciętnego Polaka, to nienajgorzej).
          • kwiat_w_kratke Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 19:56
            Jeżeli ktoś jest bałaganiarzem, to będzie bałaganił wszędzie - nieważne, czy w dużym mieszkaniu, czy w małym.
            • mokka39 Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 19:59
              fakt, ale w dużym łatwiej to ogarnąć, jest więcej schowków, szaf, większa przestrzeń, łatwiej porządek utrzymać, nie leży wszystko na kupie.
              • klamkas Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 20:09
                Nieeee... w dużym jest więcej miejsca na chomikowanie, gromadzenie kolejnych gratów, kupowanie nowego sprzętu itp. No i odpowiednio więcej sprzątania wink.
                • mama.gucia Re: problem mieszkaniowy 28.06.15, 09:58
                  Dokladnie;-(. Duze zrobi sie male, bo przybedzie klamotow. Sprzatnac wcale nie jest latwiej.
          • asmarabis Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 19:57
            A ile ten maz ma lat? Jest juz pelnoletni?
          • klamkas Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 20:08
            Skoro taki oszczędny to najprostsze rozwiązanie to oszczędzać z zapałem na większe mieszkanie (chociaż czytając o twoim mężu jestem prawie pewna, że powie, że nie ma takiej potrzeby, bo przecież macie mieszkania).
            • mokka39 Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 20:26
              klamkas, niestety, jestem prawie pewna, że tak by było.
    • kadfael Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 18:53
      Ale zdajesz sobie sprawę, że teściowie nic nie muszą, a ewentualnie mieszkanie czy gotówkę, to jak nie rozdysponują inaczej, mąż i jego siostra dostaną po ich śmierci?
      • najstarszy_syn_ksiedza_biskupa Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 20:00
        kadfael napisała:

        > Ale zdajesz sobie sprawę, że teściowie nic nie muszą, a ewentualnie mieszkanie
        > czy gotówkę, to jak nie rozdysponują inaczej, mąż i jego siostra dostaną po ich
        > śmierci?

        Jak teściowie dobrze rozdysponują to nawet po ich śmierci nie dostaną!

        Jak by mi synowa przyszła focha strzelić, że jej 200 tys. mam na jej fanaberie kopsnąć to od razu bym odpowiednie zapisy u notariusza zrobił....

        Ksiadz Anatol
    • przystanek_tramwajowy Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 18:55
      Bardzo rozsądni ci teściowie. Ja zrobię tak samo. Jeśli kupię mieszkanie dla dziecka, to tylko na swoje nazwisko. Nie mam ochoty, żeby po ewentualnym rozwodzie połowa moich pieniędzy poszła się bujać w ramach podziału majątku. Jak widać na twoim przykładzie, ludzie uwielbiają się przywiązywać do czegoś, co do nich nie należy. I dyktować innym jak mają żyć - siostra dziesięć lat młodsza, więc nie planuje dziecka. A skąd ty to wiesz? Może marzy o szósteczce i chce szybko zacząć?

      ---
      Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wraca z nami. Dzieciak przerażony, bo ona sama autobusami jeszcze nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić. Powiedziałam jej by zadzwoniła do rodziców i odjechałam (by beatulek).
      • mokka39 Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 19:15
        Ale o co ci chodzi?! Ja mam swoje mieszkanie i mam gdzie mieszkać. To ich syn nie ma. Nie ja rozmawiałam z teściami, tylko rozmawialiśmy z nimi razem z mężem. I oni powiedzieli, że możemy sobie mieszkać w tym większym, tyle, że mąż nie chce, Kredytu też mąż wziąć nie chce, a dlaczegóż to, aqua48 mam sama go brać? W końcu ja (jakieś) mieszkanie zapewniłam, Argumentem jest, że on ma mieszkanie za miastem i nie będzie wywalał pieniędzy na jakieś kredyty. Ja wiem, że e-mamy same, bez żadnego wkładu od rodziców kupują wille i 100 metrowe apartamenty, ale jakoś u moich znajomych zwykle inaczej to wygląda. Klamotów mąż nie wyrzuci, bo to jego ogromna, życiowa pasja i ma z tego dodatkowy dochód, często niemały, to by go unieszczęśliwiło, a z kolei mnie by unieszczęśliwiło dziecko w takiej ciasnocie. Była jeszcze opcja, że teściowie chcieli nam wybudować dom, zamiast siostrze, ale na to mąż też się nie zgadza, a i mnie ten pomysł nie zachwyca, bo po pierwsze, byłoby to na działce obok nich, a po drugie, oboje mamy choroby przewlekłe i harówka fizyczna przy domu raczej odpada. To nie jest też tak, jak tu wszyscy sugerują, że teściowie nie chcą nic dać, tylko chcą dać mieszkanie chyba na spółkę jakoś mężowi i siostrze (chociaż niby ma być jego, jak mówią), a to żadne rozwiązanie - chyba dla wszystkich byłoby lepiej je sprzedać, a nie krzyczeć, że się chce od nich coś wyłudzić.
        • asmarabis Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 19:23
          > st siostrze, ale na to mąż też się nie zgadza,

          czy maz czasem sie na cos zgadza?
          • mokka39 Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 19:34
            Właśnie zgadza się na wiele rzeczy, na ktore niektórzy się nie zgadzają (np. mąż koleżanki nie zgadza się na zwierzaki w domu, inny żeby wychodziła często z koleżankami,albo marudzi, że nie gotuje, a u mnie np. z tym nie ma problemu), a z kolei w innych sprawach upiera się na nie, tak jak w przypadku tego nieszczęsnego mieszkania,
            • rasowa_sowa Re: problem mieszkaniowy 28.06.15, 11:55
              mokka39 napisała:

              > Właśnie zgadza się na wiele rzeczy, na ktore niektórzy się nie zgadzają (np. mą
              > ż koleżanki nie zgadza się na zwierzaki w domu, inny żeby wychodziła często z k
              > oleżankami,albo marudzi, że nie gotuje, a u mnie np. z tym nie ma problemu

              Ludzki pan smile
        • klamkas Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 19:25
          Czyli sprawa jest jasna - mąż we wszystkich tematach jest na nie, nie chce zmian, jemu jest dobrze, a że tobie źle, to hmmm... Jak rozumiem to twój problem. Jesteś pewna, że on w ogóle chce mieć dziecko, a jak chce, to ma chociaż śladowe pojęcie co to znaczy je mieć?
          • mebloscianka_dziadka_franka Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 20:04
            Bingo. Mąż pewnie uważa, że po urodzeniu dziecka nic się w jego życiu nie zmieni smile
            • kosmos_pierzasty Re: problem mieszkaniowy 28.06.15, 10:10
              Zgadzam się. Postawa męża pozostawia w tej kwestii nieco do życzenia. Miałabym obawy, czy po dziecku podobnych tematów nie pojawi się więcej.
          • 18lipcowa3 Re: problem mieszkaniowy 28.06.15, 11:08
            Pewnie na dziecko też się nie zgadza bo mezus to taki "niezgadzacz"
        • ophelia78 Re: problem mieszkaniowy 28.06.15, 10:06
          >Nie ja rozmawiałam z teściami, tylko rozmawialiśmy z nimi razem z mężem. I oni powiedzieli, że możemy sobie >mieszkać w tym większym, tyle, że mąż nie chce, Kredytu też mąż wziąć nie chce,

          No to sama widzisz, że to MĄŻ jest żrółem problemu... przeprowadzka nie, kredyt nie...
          On w ogóle ma jakiś pomysł na rozwiązanie problemu? co ON Ci w tej sytuacji proponuje?

          Na gorąco przyszły mi do głowy takie pomysły:
          1. Spokojna rozmowa z zapytaniem męża o powyższe
          2. w przypadku fiska punktu 1 (co jest pewnie proawdopodobne, bo jemu jest dobrze tak jak jest) informujesz spokojnie że skoro przeprowadzka a większy metraż (teściowy lub kredytowany)nie wchodzi w grę, to trzeba przestrzeń dla dzieka znleźć w mieszkaniu które macie. Czyli pozbywacie się psów oraz jego klamotów. Niech się z hobby wyniesie do piwniy, na strych, do komórki, wherever, ale w domu ma być czysto i przestrzennie. Robicie remont, w którym sensonie planujesz pawlacz i nne schowki na rzeczy, które z czasem zapewne przybędą.
          3. Przeprowadzasz rozdzielność majątkową (jeśli jej nie macie), sama bierzesz kedyt na większe mieszkanie, sama je kupujesz na SIEBIE, raty kredytu spłącasz z wynajmu mieszkania, które masz. Ew. sprzedajesz mieszknie, które masz, sama na siebue kupujesz większe mieszkanie posiłkując się kredytem. To że mąż się nie zgadza na kredyt, nie znaczy, ze TY nie możesz go wziąć. Ale musicie mieć rozdzielnośc.
          • inka754 Re: problem mieszkaniowy 29.06.15, 12:00
            "Czyli pozbywacie się psów oraz jego klamotów".

            Rozumiem, że można pozbyć się klamorów, ale jak sobie wyobrażasz pozbycie się psów?
        • aqua48 Re: problem mieszkaniowy 28.06.15, 13:48
          mokka39 napisała:

          > Ale o co ci chodzi?! Ja mam swoje mieszkanie i mam gdzie mieszkać. To ich syn
          > nie ma.

          Otóż to i to ON powinien sobie zdać z tego sprawę i sam rozmawiać ze rodzicami na temat jak i kiedy chcą mu pomóc.

          a dlaczegóż to, aqua48 mam sama go brać?

          Bo to TY chcesz wziąć kredyt. I to TY masz mieszkanie, które można sprzedać i za dopłatą kupić większe. Mąż ma nadal wyłącznie obietnice.

          > Klamotów mąż nie wyrzuci, bo to by go unieszczęśliwiło, a z kolei mnie by unieszczęśliwiło dziecko w takiej ciasnocie.

          Macie zatem o czym rozmawiać z mężem... Wybór - dziecko - klamoty wydaje się oczywisty. Możesz też liczyć na to, że po jakiś 30 latach mąż dojrzeje do pragnienia dziecka bardziej niż ukochanych klamotów.
      • thea19 Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 19:37
        przeciez majatek osobisty nie wchodzi do podzialu. nie wiesz tego? zameznym/zonatym dzieciom mozna dac i miliard w gotowce i synowym/zieciom nic do tego.
        • przystanek_tramwajowy Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 19:46
          thea19 napisała:

          > przeciez majatek osobisty nie wchodzi do podzialu. nie wiesz tego? zameznym/zon
          > atym dzieciom mozna dac i miliard w gotowce i synowym/zieciom nic do tego.

          I owszem, ale w przypadku podarowanego mieszkania po jego sprzedaży i kupnie nowego mieszkania wspólnie z żoną/mężem, wejdzie ono do wspólnoty majątkowej. I przy rozwodzie trzeba się będzie nagimnastykować, żeby udowodnić, ile która ze stron włożyła swoich pieniędzy. Ja wolę tego oszczędzić swojemu dziecku i za życia nic nie dam. Niech czeka na spadek. Tym bardziej, że przypadek autorki wskazuje, że pazernych pańć nie brakuje.

          ---
          Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wraca z nami. Dzieciak przerażony, bo ona sama autobusami jeszcze nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić. Powiedziałam jej by zadzwoniła do rodziców i odjechałam (by beatulek).
          • thea19 Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 19:51
            przeciez w akcie mozesz wpisac ilosc wkladu z majatku osobistego
            • przystanek_tramwajowy Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 20:11
              Już widzę e-matkę, która się zgadza na taki zapis. big_grin No jak to misio mógłby czegoś takiego zażądać. To by przecież oznaczało, że nie kocha i nie ufa. big_grin

              ---
              Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wraca z nami. Dzieciak przerażony, bo ona sama autobusami jeszcze nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić. Powiedziałam jej by zadzwoniła do rodziców i odjechałam (by beatulek).
              • mokka39 Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 20:25
                ja się zgadzam! Chociaż dla teścia i męża, to byłoby niekorzystne, bo oni włożyliby 200, a ja 300-350 tys.
          • sanciasancia Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 19:54
            Nie wejdzie. Suma ze sprzedaży mieszkania cały czas będzie odrębnym majątkiem dziecka, jeżeli kupi ze współmałżonkiem mieszkanie, będzie miał prawo do większej części (niż 50%).
          • mokka39 Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 19:55
            Jasne, pazernych pańć, które zapewniają mieszkanie twojemu dziecku, bo ty nie raczyłeś, mimo, że zarabiasz dwadzieścia parę tysięcy tongue_out To może, daj Bóg, ja takiego pazernego człowieka kiedyś spotkam, który mi da rzecz wartą kilkaset tysięcy.
            • klamkas Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 20:11
              O mamusiu... serio uważasz, że rodzice mają zakichany obowiązek kupić dziecku mieszkanie? I że robisz mężowi uprzejmość (albo łaskę) pozwalając mu mieszkać u siebie?
              • najstarszy_syn_ksiedza_biskupa Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 20:35
                klamkas napisała:

                > O mamusiu... serio uważasz, że rodzice mają zakichany obowiązek kupić dziecku m
                > ieszkanie?

                Trzydziestoparoletniemu dziubdziusiowi warto dodać...

                Ksiadz Anatol
          • mokka39 Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 19:55
            Rozumiem, przystanku, że jako troll, chcesz podkręcić wątek, ale tu trochę przesadziłeś tongue_out
            • najstarszy_syn_ksiedza_biskupa Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 20:36
              mokka39 napisała:

              > Rozumiem, przystanku, że jako troll, chcesz podkręcić wątek, ale tu trochę prze
              > sadziłeś tongue_out

              Dyżurny Troll z tego co wiem w weekendy nie pracuje...

              Ksiadz Anatol
          • demonii.larua Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 20:37
            Jaka pazerność? Pan mąż mieszka w mieszkaniu pani żony, a nie we wspólnym.
          • koronka2012 Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 22:52
            przystanek_tramwajowy napisał:

            > I owszem, ale w przypadku podarowanego mieszkania po jego sprzedaży i kupnie no
            > wego mieszkania wspólnie z żoną/mężem, wejdzie ono do wspólnoty majątkowej.

            NIE. Nie musi wchodzić we wspólnotę, po prostu rozsądni ludzie wpisują w akt notarialny ile kasy pochodziło z majątku odrębnego. Nawet bez tego zapisu można dojść swojego udowadniając sprzedaż poprzedniego mieszkania - to trochę komplikuje sprawę, ale jest łatwe do udokumentowania.

            Zapisanie na siebie jest dobrym rozwiązaniem, ale mało kto może dziecku podarować ogromne, docelowe mieszkanie dla przyszłej rodziny, więc jest duże prawdopodobieństwo, że dziecko coś z "darownizną" będzie chciało zrobić.
      • mokka39 Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 19:46
        To niech kupią na swoje nazwisko, co mnie to obchodzi - ja mam gdzie mieszkać. To przez ich syna potrzebne większe, ja tam sprzętów nie trzymam. Jakoś oni się chętnie przywiązali do wizji że ja ich synowi zapewniłam mieszkanie, a też nie mam obowiązku, skoro rodzice nie mają.
        • bbkk Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 19:54
          Serio masz ponad 30lat? big_grin
          • mokka39 Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 19:56
            a ty ile masz?
        • kwiat_w_kratke Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 20:01
          mokka39 napisała:

          > To niech kupią na swoje nazwisko, co mnie to obchodzi - ja mam gdzie mieszkać.
          > To przez ich syna potrzebne większe, ja tam sprzętów nie trzymam.


          Przepraszam, czy ty na pewno piszesz o swoim mężu, a nie o koledze z piaskownicy? shock
          Bo na razie mam wrażenie, że przedszkolak pisze na temat kłopotów swojego kolegi z grupy krasnali, a nie dorosła kobieta o swoim małżeństwie.
          A tak nawiasem mówiąc - wiesz w ogóle, co to jest małżeństwo, czy pierwszy raz w życiu zetknęłaś się z tym terminem?
          • mokka39 Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 20:08
            wiesz, twoje rozumienie tego terminu, że kobieta ma wszystko męzowi zapewnić, na wszystko się godzić i nic nie wymagać, jest mi obce, sorry.
            • cosmetic.wipes Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 20:25
              Ale Ty, dziecko, nie wymagasz od męża, tylko od teścia.
              • mokka39 Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 20:28
                A ty, dziecko, nie masz monopolu na pouczanie,a takie właśnie przekonanie i protekcjonalny ton może świadczyć o niedojrzałości. Ja wymagam od wszystkich, swoją część już zapewniłam, teraz czas na drugą stronę.
                • przystanek_tramwajowy Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 20:31
                  Tyle, że druga strona ma cię w pompie, jak widać. Ha, ha, ha! big_grin

                  ---
                  Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice ie ustalali, że wraca z nami. Dzieciak przerażony, bo ona sama autobusami jeszcze nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić. Powiedziałam jej by zadzwoniła do rodziców i odjechałam (by beatulek).
                  • mokka39 Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 20:34
                    Przystanku, to się rozwiodę, i ciebie wezmę za męża wink
                • cosmetic.wipes Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 20:34
                  Jak widać nie posiadlas umiejętności skutecznego wymagania, gdyż ponieważ wszyscy na czele z mężem mają cię w rectum big_grin
                  • mokka39 Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 20:39
                    Ojej, jak mój wzierunek na forum ewoluuje - od pazernej harpii, czyhającej na majątek teścia, do ofiary, którą wszyscy pomiatają i mają gdzieś. Ciekawie się to czyta. Kosmetyczne, to podrzuć mi jakieś wskazówki, chętnie się dokształcę.
                    • cosmetic.wipes Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 20:43
                      Wskazówki?
                      Trza było myśleć zanim związałas się węzłem małżeńskim.
                      Teraz już po zupie...
                      • mokka39 Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 20:50
                        Kosmetyczne, fajnie, że ty masz idealnego partnera, ale niestety 90% ludzkości nie i jakieś konflikty i nieporozumienia u nich występują od czasu do czasu. Myślę, że najgorzej mimo wszystko nie trafiłam.
                        • cosmetic.wipes Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 21:03
                          Ależ nie twierdzę, że mój mąż jest idealny. Natomiast faktycznie, w sprawach zasadniczych dogadaliśmy się zanim zapadły istotne decyzje . Pewnie dlatego jesteśmy razem od 22 lat, które minęły bez większych zawirowań.
                    • asmarabis Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 20:47
                      a to pazerna harpia nie mozna pomiatac?
            • kwiat_w_kratke Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 20:34
              > wiesz, twoje rozumienie tego terminu, że kobieta ma wszystko męzowi zapewnić, na wszystko się godzić i nic nie wymagać, jest mi obce, sorry.

              Ale ty nie uważasz, że kobieta powinna wszystko mężowi zapewnić, tylko że rodzice dorosłego byka, żonatego i pracującego, mają obowiązek synusiowi zapewnić dach nad głową. No sorry, twój mąż to na pewno dorosły facet, czy może szczeniak w krótkich portkach, który nie wyrósł jeszcze z piaskownicy? Bo jeżeli to drugie, to masz świętą rację, wymagając od na jego rodziców zapewnienia dziecku dachu nad głową, Jeżeli zaś to pierwsze - to chyba naprawdę nie masz bladego pojęcia, co oznaczają takie wyrazy jak "dorosły" czy "małżeństwo".
              • mokka39 Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 20:43
                A czego ja niby wymagam? Przedstawiliśmy teściom prozpozycje, moim zdaniem bardziej sensowne, bo wtedy i syn i synowa i córka byliby zadowoleni, a oni by zyskali finansowo, bo wydaliby tylko te 200 tys, a na dom, który chcą budować siostrze lub mężowi i którego żadne z nich nie chce poszłoby znacznie więcej. Od teściów pozwolenia na wprowadzenie się wymagać nie muszę, bo sami nas namawiają. Nie masz pojęcia o co chodzi ,ale kłapiesz dziobem na wszelki wypadek, bo taka fajna okazja żeby komuś dokopać.
                • kadfael Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 20:48
                  Twój błąd polega na tym, że Ty nie teściom powinnaś składać propozycje, tylko mężowi. To mąż jest tą drugą stroną. No chyba, że jest niepełnoletni lub ubezwłasnowolniony, a jego opiekunami prawnymi są Twoi teściowie.
                • asmarabis Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 20:51
                  mokka39 napisała:

                  > A czego ja niby wymagam? Przedstawiliśmy teściom prozpozycje, moim zdaniem bard
                  > ziej sensowne,

                  Ale wlasnie one sa sensowne tylko twoim zdaniem, jak zrozumialam ten dom ma byc postawiony metr od domu tesciow i w pakiecie osoba tam mieszkajaca dostaje obowiazek opiekowania sie nimi, karmienia, zmieniania pampersow itp itd. Co mieliby zyskac dajac TOBIE 200 tys? to tak samo jak ja bym poszla i prosila ich o pieniadze...
                  • mokka39 Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 20:59
                    nie ma nic takiego w pakiecie tongue_out Po prostu tania działka się tam trafiła, akurat obok, to kupili. Oni swoim rodzicom nic nie zmieniali, tylko wynajęli pielęgniarkę i twierdzą, że sami też chcą do domu spokojnej starości iść na emeryturze. No ale wiem, że tobie bardziej pasuje inna wersja wydarzeń, więc możesz uznać, że jest po twojemu, jak ci to nastrój poprawi smile
                    • asmarabis Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 21:08
                      zmieniali, tylko wynajęli pielęgn
                      > iarkę i twierdzą, że sami też chcą do domu spokojnej starości iść na emeryturze

                      Juz kazalas im sie zadeklarowac?
                      Moze przycisnieci do muru tak stwierdzili, a zrobia cos innego...
                      • mokka39 Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 21:55
                        Tak, nawet nóż do gardła im przyłożyłam, żeby nie osmielili się pisnąć czegoś innego. Jak ty mnie dobrze znasz smile
                    • klamkas Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 21:14
                      A będzie ich stać na ten dom opieki? Są odpowiednio zabezpieczeni na przyszłość? Bo to jednak kupa kasy, szczególnie dla dwóch osób.
                      • mokka39 Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 21:54
                        No raczej będzie, bo razem mają dochód ponad 25 tysięcy miesięcznie.
                        • klamkas Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 22:02
                          To nie znaczy, że mają zapewnione środki na przyszłość ;p.
                          • mokka39 Re: problem mieszkaniowy 28.06.15, 09:42
                            mają, oni ciągle oszczędzają na wszystkim.
        • klamkas Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 20:14
          Nooo... zawsze możesz mu odstąpić piwnicę. Albo zaproponować przeprowadzkę do namiotu gdzieś na osiedlowym skwerku. Fajne małżeństwo, tylko pozazdrościć.
          • mokka39 Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 20:31
            Nie no, mogę sama się wyprowadzić z własnego mieszkania do piwnicy, albo wziąć kredyt na większe, jak dla mnie już miejsca nie starczy, bo sprzęty. Wtedy małżeństwo będzie wzorcowe według ciebie, widzę. A tu ja zamiast do piwnicy śmiem komfortu dla siebie wymagać, ohyda.
            • klamkas Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 20:45
              Przeciwnie. Ja uważam, że masz święte prawo wymagać, żeby mąż nie zagracał wspólnego mieszkania, albo jeśli ma potrzebę posiadać to co posiada, to odpowiednio powiększyć przestrzeń życiową. I że masz prawo chcieć mieć większe mieszkanie. Tylko z jednej strony twój mąż ma w nosie twoje potrzeby, z drugiej - ty uważasz, że robisz mu łaskę "goszcząc" go u siebie. Sytuacja nie do pozazdroszczenia.
              • mokka39 Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 20:49
                No to jakie rozwiązanie widzisz? Mam się rozwieść, bo ma sprzęty w domu?
                A jak inny co prawda sprzętów nie będzie gromadził, ale np. zdradzał, czy nie pracował? Ideałów nie ma i nie wydaje mi się to powodem do rozstania.
                • klamkas Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 21:05
                  Nie. Wymagać dorosłego podejścia do małżeństwa i wspólnego mieszkania oraz wspólnych planów na przyszłość. Dziecka nie da się upchnąć w pudełku pod biurkiem i albo oboje macie tego świadomość i coś zmienicie, albo nie i dziecka nie powinniście mieć. Jak to osiągnąć? Nie wiem, nie znam twojego męża. Ja bym rozmawiała. I w końcu zaczęła egzekwować (tak, gdybym nie mogła zapewnić komfortu dziecku, bo mąż ma hobby, to rozważyłabym rozwód - pod warunkiem, że to dziecko naprawdę chcę mieć, bo to znaczyłoby, że mąż a. nie chce dziecka tak bardzo jak ja, b. chce, ale nasze wizje wychowania i życia z dzieckiem kompletnie się różnią). Może mąż może się "wyprowadzić" ze swoimi rzeczami do jakiejś komórki/piwnicy/garażu na osiedlu/wynająć strych od spółdzielni/wspólnoty?

                  Co mąż odpowiada, gdy mu mówisz, że w takich warunkach dziecka mieć się nie da (twoim zdaniem)? Że TY potrzebujesz większej przestrzeni i porządku? Mówi cokolwiek? Widzi jakieś rozwiązanie?
          • mama.gucia Re: problem mieszkaniowy 28.06.15, 10:12
            Z ta piwnica to nie jest zly pomysl. Moze daloby rade tam zmiescic te klamoty meza to pokoj by sie zwolnil
            • mokka39 Re: problem mieszkaniowy 28.06.15, 10:18
              nie bardzo, bo to mała piwnica w bloku, nawet jakby się jakoś to upchnęło, to nie dałoby się z tego korzystać. Na razie chyba przychylam się do wersji ze sprzedażą mojego i kupnem większego w jakiejś miejscowości pod miastem. To znaczy, pewnie do tego nie dojdzie, bo jak tak postawię sprawę, to mąż , chcąc nie chcąc wyprowadzi się do tego większego, a tu będzie nocował od czasu do czasu, jak skończy pracę o 23 np., co się czasem zdarza. Samochodem on do pracy jeździć nie będzie, bo tylko głupki stoją w korkach i zanieczyszczają środowisko wink
              • 18lipcowa3 Re: problem mieszkaniowy 28.06.15, 11:07
                Mój Boże skąd wytrzasnelas to COŚ? ?
      • kamunyak Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 20:03
        co sie czepiasz dziewczyny. Majątek ze spadku, darowizny (teściów) nie wchodzi do wspólnego majątku więc w razie rozwodu i tak by nic nie dostała.
        Twoje pieniadze tez by się uratowały, spokojna głowa.
        Poza tym to jak na razie mąz w jej mieszkniu tyłek trzyma, jako facet mógłby go ruszyć i cos zrobić żeby rodzinie zapewnic godziwe warunki. A przynajmniej zabrać swoje klamoty, ktore utrudniają życie żonie w jej własnym mieszkaniu.
        Do autorki - a co na to wszystko mąż? poza tym, że nie chce wziąć kredytu i nie chce się wyprowadzić pod miasto? a może jest mu tak wygodnie, po prostu? moze on wcale nie mysli o powiekszeniu rodziny?
        Niech cos w końcu zdecyduje, ostatecznie zabierze swoje "hobby' do rodziców i zwolni trochę miejsca. Wszystkie chomikowane rzeczy wyrzucaj na śmietnik i tyle.
        Niestety, musisz męża przyprzeć do muru i postawić całą sprawę jasno i zdecydowanie. Z teściami w ogóle nie gadaj, niech synus rozmawia.
        • mokka39 Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 20:21
          Mąż na razie niechętnie się zgodził wprowadzić się tam na miesiąc na próbę, ale to po wielkich walkach i marudzeniu. On jest zdania, że jak będzie dziecko, albo chociaż będę w ciąży, to się zacznie o tym myśleć, ale dla mnie to za późno. Nie zdecyduję się na taki krok, dopóki nie będę wiedziała na czym stoję. Co do dziecka, to on też chce, aczkolwiek nie aż tak, żeby wszystko temu podporządkować, ja zresztą też nie, jak widać, bo na 48 m w naszej sytuacji wygląda mi to na bezsens. Ja już mam tego tak dość, że czasem myślę, żeby sama wziąć ten kredyt i wtedy on też będzie go musiał spłacać, ale nie chcę stawiać tak sprawy na ostrzu noża. No i chciałabym żeby zrzekł się tego mieszkania pod miastem oficjalnie na rzecz siostry, bo wtedy nie byłoby argumentu, że mieszkanie jest i nie trzeba kupować większego. W ogóle umęczona jestem tą całą sprawą, bo to jest jedyny zgrzyt i powód do kłótni w naszym małżeństwie (no może jeszcze bałaganienie).
          • asmarabis Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 20:26
            Ja już mam tego tak dość, że czasem myślę, żeby sama wziąć ten kred
            > yt i wtedy on też będzie go musiał spłacać, ale nie chcę stawiać tak sprawy na
            > ostrzu noża.

            a mozna wziac samemu kredyt bedac w malzenstwie?
          • asmarabis Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 20:27
            No i chciałabym żeby zrzekł się tego mieszkania pod miastem oficja
            > lnie na rzecz siostry

            ale jak moze sie zrzec oficjalnie skoro to mieszkanie nie jest w ogole jego?
          • kamunyak Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 20:32
            raczej sama nie weźmiesz kredytu bez zgody męza. No, chyba, że cos się zmieniło w ostatnich latach.
            Ale i tak sprawę musisz postawic na ostrzu noza bo i inaczej nic się nie zmieni.
            W jednym cie rozumie, męza chomika mam. Rzeczy wyrzucam bo inaczej juz bysmy zza klamotów nie wyszli. Zresztą on i tak nie wie gdzie co ma więc bez różnicy.
            Jeśli teściowie obiecali synowi mieszkanie to niech to sfinalizuja albo jakos inaczej postanowią, wszystko na papierze. Ale raczej niech syn z rodzicami porozmawia i niech się dookreślą. Jesli im powie, że planujecie wnuka to może się ucieszą i sprawe uregulują.
    • glicynia15 Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 20:32
      najpierw wez meza pod pache i idzcie na spacer...
      zapytaj go co bedzie jak po powrocie z pracy bedzie musial zajac sie dzieckiem bo ty bedziesz padala ze zmeczenia
      bo moim zdaniem problemem nie jest mieszkanie tylko brak wspolnej wizji przyszlosci, twojemu mezowi jest dobrze tak jak jest bo albo nie chce dziecka albo nie zdaje sobie sprawy ze posiadanie dziecka wiaze sie z poswieceniem mu duuuuzo czasu i miejsca
      i za 2 lata bedziesz zakladala watek ze dziecko sie urodzilo a maz dalej zajmuje sie swoim hobby zamiast ci pomoc
    • mejerewa Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 21:03
      Hobby męża wyprowadzić do piwnicy, wynajętego pokoju, biura itp. Mieszkanie odgruzować, maksymalnie wyczyścić z niezbędnych przedmiotów i jedno dziecko na takim metrażu się zmieści. Przynajmniej póki małe. A potem mąż sam zobaczy, że przydałoby się więcej metrów.

      Wygląda na to, że mąż nie zgadza się na żadne twoje propozycje (rozsądne), więc musi się podporządkować, że w TWOIM mieszkaniu nie ma miejsca na jego hobby. I specjalnie podkreślam, ze twoim, bo w tym akurat przypadku mężowi zupełnie nie zależy na WSPÓLNYM mieszkaniu. Nie dba też o to, w którym mieszka.
    • kota_marcowa Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 22:27
      Nie, twój mąż nie ma mieszkania.
      I raczej należałoby brać pod uwagę to, że najprawdopodobniej nie dostanie ani mieszkania, ani w ogóle nic od rodziców.
      Twoje wypominanie na każdym kroku, że ty masz gdzie mieszkać, a mąż jest bezdomny i na twojej łasce, nie rokuje najlepiej.
      • mokka39 Re: problem mieszkaniowy 28.06.15, 09:33
        No ok, przestanę to wypominać na forum, powiem, że będę mieszkać kątem pod jego gratami, bo mężowi nie wolno nic wypomnieć, tylko trzeba biernie akceptować wszystko co wymyśli, Jeszcze mieszkanie na niego nawet przepiszę i się wyprowadzę, żeby miał więcej miejsca na graty. I żeby broń boże kredytu nie musiał brać, bo przy zarobkach 6 tys, to nijak , panie, się nie da. No i ciekawe jak mieszkania nie dostanie, skoro non stop jest namawiany przez nich żeby tam zamieszkać i za tydzień się tam wprowadzamy na próbę. Pewnie taką zasadzkę planują - jak my sięwprowadzimy to oni nas wyrzucą, co nie kota? tongue_out
        • memphis90 Re: problem mieszkaniowy 28.06.15, 10:31
          O, w pierwszym poście w mieszkaniu była niewyrzucalna siostra, a teraz nagle za tydzień się tam przeprowadzacie.To po co ten wątek, skoro problemu nie ma?
          • mokka39 Re: problem mieszkaniowy 28.06.15, 10:45
            Nigdzie nie było o niewyrzucalnej siostrze. Było , że siostra tam mieszka, bo mąż tam mieszkać nie chce i jej pozwala. Ona się bez problemu chce wyprowadzić, tylko mi się nie podoba sytuacja, że my byśmy mieli 2 mieszkania, a ona nic (tzn. u narzeczonego ma piętro domu, ale na dole jego rodzice mieszkają). Proponowałam, żeby się przeprowadziła do naszego, ale to z kolei jej narzeczonemu nie pasuje. No i słyszę gdzieś jakieś przebąkiwania od męża i może od teściów za moimi plecami (nie wiem, bo mi w oczy nie powiedzieli), że ona poszkodowana będzie przez to. Z drugiej strony ona też trochę ten problem generuje, bo teść chciał jej dom wybudować, nawet działkę kupić, to ona, że nie, bo za blisko nich. W desperacji ja już powiedziałąm mężowi, żebyśmy w takim razie może my się na ten dom zgodzili, a siostrze to duże mieszkanie dali, ale on, że nie, bo my się nie nadajemy, żeby przy domu pracować, bo chorzy (no, fakt). Problem jest, bo wprowadzamy się na próbę, gdyż mąż twierdzi, że tam się nie da mieszkać, bo za daleko do pracy i na pewno będzie kwękał, żeby tam nie mieszkać. Już teraz jasne, memphis?
            • mokka39 Re: problem mieszkaniowy 28.06.15, 10:46
              * działkę kupił, miało być
            • klamkas Re: problem mieszkaniowy 28.06.15, 10:55
              Masz dziwne pojęcie o własności. Ty męża łaskawie gościsz u siebie (aż mnie ciekawi jak płacicie rachunki, bo ja bym przy takim poczuciu własności wyznaczyła panu mężowi jakieś odstępne ;p), mąż ma mieszkanie, którego nie ma, a szwagierka ma piętro domu u rodziców nawet nie męża ;p.

              Ogólnie po całym wątku - mieszkanie to twój najmniejszy problem. Problem masz z małżeństwem i nieumiejętnością dogadania się w ważnej życiowej kwestii. Do rozwiązania z mężem, a nie na forum.
              • mokka39 Re: problem mieszkaniowy 28.06.15, 11:27
                na pół płacimy, a jak to powinno wyglądać wg ciebie, bo już się gubię? Maż ma mieszkanie, czy nie ma, ale mieszkać tam możemy - nikt nam nie zabrania. Szwagierka jest zaręczona , niedługo ślub i nie to miałam na myśli, że ma w sensie notarialnym, tylko, że może tam mieszkać bez problemu. A ty cały czas szukasz dziury w całym i udajesz, że nie rozumiesz.
                • klamkas Re: problem mieszkaniowy 28.06.15, 11:35
                  Eee, jak na pół to nuda. Jakbym traktowała męża jak gościa, to kazałabym mu płacić więcej big_grin.
            • najma78 Re: problem mieszkaniowy 28.06.15, 11:19
              Mokka39 prpblemy generuje rodzenstwo wspolnie. Moim zdaniem powinnas zapomniec o mieszkaniu meza, bo ono jego nie jest nawet w teorii gdyz nalezy do tesciow. Oni czyli tescie i siostra niech robia co chca.
              Rozumiem ze ten twoj egzemplarz nie jest taki zly a ty bardzo chcesz miec meza i uwazasz ze trafil ci sie jak slepej kurze ziarno wiec to z nim sie dogadaj. Nie masz innego wyjscia. Twoj maz oprocz powaznych jak dla mnie wad czyli zamilowania do zbieractwa, balaganiarstwa i niecheci do sprzatania ma dodatkowa wade - niechec do podejmowania decyzji o zmianach, utrudnianie podjecia decyzji.
              Jemu niec nie pasuje, przeprowadzic sie nie chce, wziac kredyt i kupic wieksze mieszkanie tez nie, wybudowac dom tez odpada. Co wiec pozostaje?
              Gdybym byla na twoim miejscu nie dopuscilabym do stytuacji aby cokolwiek robic z twoim mieszkaniem, zadnych sprzedazy, zamiany, kredytow na wieksze - wspolne. To mieszkanie jest twoim zabezpieczeniem w razie problemow, a zawsze jest mozliwosc ze beda, natomiast twoj maz w razie czego nie bedzie osoba latwa do dogadania sie. Wez to pod uwage.
              W waszej sytuacji kazalabym (tak wlasnie to) pozbyc sie gratow z mieszkania. Niech wynajmie jakies pomieszczenie np garaz i tam to trzyma. Pamietaj ze osoba z zamilowaniem do zbieractwa i balaganiarstwa zagraci najawieksze mieszkania czy domy uncertain
            • memphis90 Re: problem mieszkaniowy 28.06.15, 11:53
              Mokka, za bardzo się przejmujesz tym, co kto przebąkuje, co kto może sobie pomyśleć, kto się będzie czuł przez co poszkodowany....
            • asmarabis Re: problem mieszkaniowy 28.06.15, 13:30
              mokka39 napisała:

              > Nigdzie nie było o niewyrzucalnej siostrze. Było , że siostra tam mieszka, bo m
              > ąż tam mieszkać nie chce i jej pozwala. Ona się bez problemu chce wyprowadzić,
              > tylko mi się nie podoba sytuacja

              A gdzie siostre wyeksmitujesz na ten wasz probny miesiac w tym mieszkaniu? Czy moze pozwolicie jej zostac?
        • kota_marcowa Re: problem mieszkaniowy 28.06.15, 13:29
          Wprowadzić się i mieszkać, to wy sobie możecie, jak wam właściciel udostępni, ale praw do tego mieszkania ani decyzyjności nie będziecie nie będziecie mieć żadnych.
    • mid.week Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 22:39
      Posprzątaj.
      Zmień meża.
      Sprzedaj graty męża, będzie rata kredytu.
      Przestań zajmować się cudzym stanem posiadania.
      Przyjmij do wiadomości, że twój mąż NIE MA mieszkania, mają je jego rodzice.
      Przeanalizuj maksymę: "umiesz liczyć? Licz na siebie".
      • mokka39 Re: problem mieszkaniowy 28.06.15, 09:34
        a zagwarantujesz mi, że jak zmienię męża , to już będzie idealny pod każdym względem? A o co chodzi z tym "licz na siebie"? Mam sama wziąć kredyt, żeby mąż broń boże nie musiał pieniędzy wydać?
        • mid.week Re: problem mieszkaniowy 28.06.15, 10:22
          Jak zmienisz na takiego z duzym mieszkaniem to przynajmniej problem metrażu ci odpadnie wink
          Bierz co chcesz i z kim chcesz.
          • mokka39 Re: problem mieszkaniowy 28.06.15, 10:25
            mid.week , w moim wieku to już chyba takiego co by miał duże mieszkanie i był świetnym facetem jednocześnie , wolnego nie znajdę tongue_out Za duża konkurencja atrakcyjnych studentek wink A ja w dodatku z tych marudnych, wiecznie zmęczonych, bez energii i z grupą inwalidzką w dodatku, to kto mnie, cholera weźmie tongue_out
            • asmarabis Re: problem mieszkaniowy 28.06.15, 10:30
              Ale z drugiej strony zastanow sie czy warto robic ta cala rewolucje, "walczyc" z mezem, tesciami i tracic nerwy. 50 metrow to nie takie male mieszkanie, a wiesz z tym planowaniem dziecka to moze byc roznie, moze wam sie uda od razu a moze nie i latami bedziecie musieli czekac wiec wieksze mieszkanie niepotrzebne, wez to tez moze pod uwage i sprobujcie moze zanim przeprowadzisz te wszystkie manewry i zrazisz do siebie cala rodzine....
    • koronka2012 Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 22:59
      Podsumujmy:
      - mąż zawalił ci mieszkanie gratami, których nie pozwala wyrzucić ani nie zamierza sprzątać
      - mężowi jest ciasno (?)
      - mąż się nie zgadza na kredyt
      - mąż nie chce mieszkać w "swoim" większym, ty również.
      - teściowie nie zgadzają się na żadne manewry mieszkaniowe

      To ja bym się chciała dowiedzieć JAK mąż chce osiągnąć consensus w tej sprawie? liczy na mannę z nieba? bo podejście do rozwiązywania problemu ma dość infantylne.

      Mogę ci co najwyżej powiedzieć co ja bym zrobiła na początek - cały mężowski majdan przewiozłabym do jego mieszkania, niech tam się kurzy. A potem zaczęła domagać się odpowiedzi JAK konkretnie zamierza osiągnąć cel w postaci większego mieszkania.
      • klamkas Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 23:03
        Ale mężowi nie jest ciasno i brudno i jemu nie jest potrzebny consensus, bo jemu jest dobrze. No i to "jego" mieszkanie wcale nie jest jego, więc przewieźć tam cokolwiek nie jest tak łatwo.
      • mokka39 Re: problem mieszkaniowy 28.06.15, 09:37
        jego odpowiedź brzmi: nie zamierza, bo na razie nam niepotrzebnetongue_out Jemu ciasno nie jest, zresztą ostatecznie, tak jak jest da się wytrzymać, ale z dzieckiem, to już tego nie widzę. Mąż twierdzi, że "coś" się zrobi, jak już dziecko będzie na świecie.
        • mokka39 Re: problem mieszkaniowy 28.06.15, 12:44
          No ok, forum ma racje - jestem zla, glupia i nie zasluguje na nic.
          Prosze o usuniecie watku, bo i tak nic nie wnosi to wszystko.
        • demonii.larua Re: problem mieszkaniowy 28.06.15, 13:42
          W sumie bardzo wygodny ten Twój mąż. U mnie wobec takiego zachowania odpowiedź by była jedna " w takim razie dziecka nie będzie".
          A... i nie liczyłabym specjalnie, że większe mieszkanie to mniejszy pie...ik, będzie więcej przestrzeni do zagracenia. I nic więcej.
          Ja bym odpuściła, darowała sobie rozmowy z teściami. Wróżyć z fusów nie będę, ale dziecko to Ty już masz tylko nieco wyrośnięte i pełnoletnie smile
          • zuzi.1 Re: problem mieszkaniowy 28.06.15, 14:57
            Zgadzam sie z dziewczynami, Twoj maz to niedojrzaly facet. Nie chce Cie autorko straszyc, ale po tym co napisalas moim zdaniem Twoj maz pochodzi z toksycznej rodziny, a tacy ludzie wychowuja swoje dzieci na osoby niedojrzale. I na Twoim miejscu 10 razy zastanowilabym sie nad sensem przeprowadzki do tesciow mieszkania. Moze nie bez powodu zarowno maz jak i siostra nie chca mieszkac blisko rodzicow. Jezeli to jest toksyczna rodzina, to ci ludzie beda probowali miec dalej Twojego meza i jego decyzje pod kontrola. Jezeli za jakis czas po probnej przeprowadzce okaze sie, ze maz w roznych sprawach zaczyna byc dziwnie ulegly wobec rodzicow a rodzice rzadza sie jego zyciem i czasem, to pakujcie manatki i przenoscie sie z powrotem do Twojego mieszkania i trzymajcie jak najdalej od jego rodzicow. I na wszelki wypadek poczytaj sobie nt. narcystyczna rodzina i toksyczni rodzice. To co opisujesz na temat tej rodziny i zachowan Twojego meza brzmi b. niepokojaco. I bron boze nie sprzedawaj i nie uwspolniaj swojego mieszkania.
          • najstarszy_syn_ksiedza_biskupa Re: problem mieszkaniowy 28.06.15, 15:36
            demonii.larua napisała:

            > W sumie bardzo wygodny ten Twój mąż. U mnie wobec takiego zachowania odpowiedź
            > by była jedna " w takim razie dziecka nie będzie".

            Postawa typu "na złość tacie zesram się w gacie". Przecież to kobiety mają instynkt i chcą mieć dzieci, mężczyźni jedynie to tolerują...

            Ksiadz Anatool
            • demonii.larua Re: problem mieszkaniowy 28.06.15, 16:57
              Nie, raczej realne spojrzenie na rzeczywistość. Gdyby kobiety miały instynkt, każda jedna rodziła by ile natura da. Wbrew niechęci jaśnie panów.
              Pomijając kwestie mieszkaniowe facet bałaganiarz, którego hobby zagraca połowę lokalu to zaraza dla związku choćby i najlepszego.
    • lauren6 Re: problem mieszkaniowy 27.06.15, 23:00
      Tak na marginesie, fascynuje mnie branie 2 psów do małego mieszkania w bloku, gdy ma się jeszcze w perspektywie dzieci. Taka dobrowolna pętla na szyję.

      Burdel męża wywalić do jakiejś piwnicy. Twoje mieszkanie wynajmujecie i sami wyprowadzacie się do wynajmowanego większego. Ty przyzwyczajasz się do myśli, że wyszlas za faceta, który nie ma nic.
      • mokka39 Re: problem mieszkaniowy 28.06.15, 09:40
        Psy są małe, wzięte w podbramkowej sytuacji - albo schronisko, albo nasze miszkanie. Poza tym, ja chcę się przeprowadzić do większego mieszkania pod miastem, tam im będzie dobrze.
        • mokka39 Re: problem mieszkaniowy 28.06.15, 09:52
          w sumie za swoje mieszkanie w mieście, mogłabym kupić spokojnie 65-70 m w miejscowości w której jest to większe mieszkanie, które teściowie chcą użyczyć mężowi. Może to jest rozwiązanie, tylko nie wiem, czy ma to sens robić taką rewolucję, skoro nikt (poza mężem) nam nie zabrania mieszkać w tym 4 pokojowym. Po namyśle stwierdzam też, że mogę wynająć swoje, trochę dołożyć, mąż też by musiał, jeśli chce mieć gdzie mieszkać (znowu zła, jestem, wypominam, nie wiem co to małżeństwotongue_out) i wynająć dla nas większe w mieście. Co o tym myślicie? Chyba to lepszy pomysł niż rady niektórych żeby mu sprzedać graty (wypominanie jest be, ale sprzedanie za plecami ukochanych, dużo wartych gratów, już cacy, jak rozumiem) albo wystawić walizki? No jeszcze, jakby lauren6 poradziła zapewne, mogę psy uśpić albo oddać do schroniska, niech zdychają tongue_out
          • lauren6 Re: problem mieszkaniowy 28.06.15, 11:49
            > ) albo wystawić walizki? No jeszcze, jakby lauren6 poradziła zapewne, mogę psy
            > uśpić albo oddać do schroniska, niech zdychają tongue_out

            Lauren doradzi ci baranka w ścianę na otrzeźwienie.

            Jeśli mąż mówi, że nie chce tam mieszkać ze względu na beznadziejna lokalizację to wie co mówi. Ty zostaniesz w mieszkaniu z 2 psami i niemowlakiem do ogarnięcia, a on zamiast ci pomagać będzie stał w podmiejskich korkach.

            Przeprowadzka do mieszkania tesciow to też średni pomysł, biorąc pod uwagę twoje stosunki z nimi. Mogą wpaść na pomysł by dokwaterować wam córkę. Ich mieszkanie, ich decyzja.
    • rosapulchra-0 Re: problem mieszkaniowy 28.06.15, 11:45
      Żądasz od teściów, żeby ci dołożyli 200 tys. do nowego mieszkania?!
      A gdzie są twoi rodzice?
      Co za szczyt bezczelności!
      • marzeka1 Re: problem mieszkaniowy 28.06.15, 11:57
        Dziwny wątek, bardzo.
        A problemem nie są teściowie, a brak rozmów sensownych z mężem i do tego to ciągłe podkreślanie: on jest w MOIM mieszkaniu, jakby był tam tylko dodatkiem.
        A Twoje mieszkanie można spokojnie ogarnąć, jeśli hobby męża tak zawala to mieszkanie.
      • mokka39 Re: problem mieszkaniowy 28.06.15, 12:48
        Moi rodzice dali 300, ale oczywiscie wg ciebie powinni jeszcze dolozyc, bo od tesciow cos chciec to bezczelnosc. Tylko moja strona rodziny ma placic. Ja za to rodzicom dalam dzialke, ktora na mnie zapisala babcia, bo zaraz bedzie, ze nie powinni nikomu nic dawac itd.
        • rosapulchra-0 Re: problem mieszkaniowy 28.06.15, 17:08
          Serio, ale jakoś mi trollem zalatujesz..
          • najstarszy_syn_ksiedza_biskupa Re: problem mieszkaniowy 28.06.15, 17:13
            rosapulchra-0 napisała:

            > Serio, ale jakoś mi trollem zalatujesz..

            Ohhh... trolem wali na kilometry, ale zabawa przednia!

            Ksiadz Anatool
    • forumkazforum Re: problem mieszkaniowy 28.06.15, 11:57
      Wiesz,problemem nie są twoi teściowie. To,czy rodzice/ teściowie dzadza nieruchomość ( czy zakup ten sfinansuja) to i h wola/ możliwość,ale raczej samemu nie można wymagać. Wiesz,ja np chciałabym mieć dom,ale mnie nie stać teraz. Za yo mam spore mieszkanie,nowe bez kredytu. Po ślubie kupili je nam rodzice. Myślę,ze to byl doskonały start dla nas i baza na przyszłość. Zawsze mogę je sprzedać i dobrać np kredyt,bo działkę mamy,na budowę domu. Jednak poczekamy z tym jeszcze kilka lat.
      Myślę,ze w waszym przypadku trudność sprawia maz. Po prostu Porozmawiaj z nim,ale nie na zasadzie: kiedyś,jakoś,lecz o konkretach.
    • jagienka75 Re: problem mieszkaniowy 28.06.15, 12:00
      niech Cię ręka boska broni przed sprzadażą mieszkania, które jest Twoje i zamieszkaniem w tym większym mieszkaniu, które rzekomo należy do męża.
      dzieci jeszce nie macie a ponieważ on ma podejście takie, jakie ma, to nie wiadomo, co to jeszcze w przyszłości będzie.
      mieszkanie o 48m2 do najmniejszych nie należy. niech mąż pozbędzie się swoich gratów i od razu będzie więcej miejsca.
      nawet jeśli mieszkanie będzie kilkanaście metrów większe, problem nie zniknie.
    • woman_in_love kundle do schroniska, graty na śmietnik, mąż do 28.06.15, 13:43
      teściów, a ty znajdź sobie normalnego faceta
      • jagienka75 Re: kundle do schroniska, graty na śmietnik, mąż 28.06.15, 15:29
        prędzej pozbyłabym się chłopa, niż np kundli.
        chłop dziś jest a jutro może go nie być. pies zostanie do końca swoich dni.
        • najma78 Re: kundle do schroniska, graty na śmietnik, mąż 28.06.15, 17:02
          jagienka75 napisała:

          > prędzej pozbyłabym się chłopa, niż np kundli.
          > chłop dziś jest a jutro może go nie być. pies zostanie do końca swoich dni.
          >
          Zgadzam sie. Pozbylabym sie gratow. Hobby musi spelniac rozne warunki, skoro zajmuje zbyt wiele miejsca w mieszkaniu to trudno, albo maz sie przenosi z hobby do jakiegos pomieszczenia np garazu albo np do wiekszego mieszkania siostry albo rezygnuje i znajduje sobie inne. A balaganiarz zawsze nim pozostanie i trzeba silnego charakteru, twardych zasad i konsekwencji zeby z takim sobie radzic.
      • najstarszy_syn_ksiedza_biskupa Re: kundle do schroniska, graty na śmietnik, mąż 28.06.15, 15:40
        woman_in_love napisała:

        > teściów, a ty znajdź sobie normalnego faceta

        100/10
    • wiedzma.zla.nr1 Re: problem mieszkaniowy 28.06.15, 16:56
      Źródłowo. to "problem mieszkaniowy", jest chyba wtórny do problemu niechęci męża do brania odpowiedzialności. Odpowiedź -jakoś to będzie, jakoś się rozwiąże- jest mocno niedojrzała. On chyba najwyraźniej nie pała chęcią do zmiany, i faktycznie czeka ze cos/ktoś wszystko załatwi. Bo na ten moment Ty jesteś całkowicie uwikłana- bez możliwości ruchu. I to kłopot czyje potrzeby w tym związku mogą się realizować. Bo chyba nie Twoje. Ty się możesz dostosować. Naprawdę to wygląda, jakbyś miała już dziecko. Duże mocno i jego duże zabawki. I problem jednak wydaje mi się nieco głębszy niż sama próbujesz to przed sobą przyznać. Jak się z takim człowiekiem rozmnażać...
      Ja chyba metodą zdartej płyty próbowałbym rozmawiać nt jak on sobie to konkretnie wyobraża, co z dzieckiem, rzeczami, co ze zwierzętami. Ale na zasadzie na razie wymiany poglądów, a nie konieczności JUZ działania. Zobaczysz, czy chłop będzie garnął się do takiej rozmowy, czy zastosuje klasyczny unik. Bo unikanie to jego drugie imię? A jak się nie da namówić na poważną rozmowę, to można gracować. I może jakaś 1 konsultacja pary. A jak i to nie, to do poważnej refleksji, czy to jednak właściwy materiał na ojca Twoich dzieci. Nie myśl sama, od tego masz partnera, żebyście razem rozwiązywali trudności
      • wiedzma.zla.nr1 Re: problem mieszkaniowy 28.06.15, 16:57
        to można gracować

        Gradować
    • beverly1985 Re: problem mieszkaniowy 29.06.15, 13:41
      Jak rozumiem mąz powiedział, ze "coś się wymyśli" jak dziecko będzie. No to zajdź w ciążę, od razu na początku kup całą wyprawkę- wózek, matę, fotelik samochodowy, krzesełko do karmienia, wanienkę, kosz na zabawki, łóżeczko, laktator (w jak największym pudełku), pożycz od kolezanek kilka sztuk DUŻYCH zabawek i wstaw do wszystko do salonu. Po czym oświadcz, ze to jest właśnie moment, aby "coś wymyślił".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka