triss_merigold6
30.07.15, 10:40
Jestem w szoku, że aż taka fala rozwodów ogarnęła towarzystwo obecnych +/- 40-latków. Mój partner ostatnio spotkał w pracy dawnego kolegę z podstawówki i dostał pakiet aktualizacji na temat niegdysiejszych znajomych i sąsiadów ze starego osiedla.
W ciągu 2 ostatnich lat posypały się pary, które pobrały się dość wcześnie, wszyscy dzieciaci. Panowie wrócili na stare śmieci, albo żony ich pogoniły albo poczuli drugą młodość i zaczęli szaleć (i też żony ich pogoniły), po 6 czy 7 niemal identycznej historii przestałam liczyć.
Każdy z panów sobie nieźle na rozwód zapracował, sądząc po opisach i o dziwo - większość bardzo szybko znalazła nowe baby na dochodne.
Normalnie tsunami rozwodowe czterdziestolatków.