Dodaj do ulubionych

Uzależniona...

29.08.15, 22:16
... od piwa pszenicznego?

Może być? Mam pięknie zaopatrzony barek - wina i sporo mocniejszych alkoholi, te drugie to głównie prezenty. Z rzadka miewam ochotę na wino - głównie do określonych potraw, albo tak zwyczajnie z zachcianki do książki, szczególnie latem na schłodzone białe, z kostką lodu. Prawie nigdy się nie upijam (zdarza się średnio raz na 3 lata, raczej przypadkiem). Ale często wieczorem dopada mnie ochota na piwo. Takie lekko schłodzone pszeniczne... Jak nie mam to nie piję, jak mam niepszeniczne to też raczej nie piję (raczej - raz na kilkanaście dni, zwykle kupujemy dla gości, bo mąż nie pije wcale, a ja z rzadka) ale często pojawia się myśl "szkoda, że nie mam pszenicznego".

Ochota trwa od co najmniej kilku lat, folguję jej umiarkowanie (średnio raz na 10 dni, nie rytualnie co sobotę, tylko jak się trafi - spotkam w sklepie nowość, albo promocję, albo jestem akurat (bardzo rzadko) w sklepie spożywczym z dodatkiem w stylu "101 piw" - mam taki obok jednego klienta). Nie ciągnie mnie do alkoholu jako takiego, nie nadużywam jak jest tzw. okazja, ale pszeniczniak w godzianach wieczornych budzi moje namiętności wink.

Dzisiaj koleżanka orzekła, że mam problem. No i sama nie wiem. Mam?
Jestem alkoholiczką?!
Obserwuj wątek
    • klamkas Re: Uzależniona... 29.08.15, 22:24
      Ps. Temat zaczął się od tego, że koleżanka ma nadwagę, ale nie umie zrezygnować z czekolady. Codziennie ma zachciankę, ulega raz na kilka dni i pożera jedną albo i dwie (ma w domu zawsze bo "dzieci i mąż lubią"). Wg niej ona kocha słodycze, a ja mam problem ;p
      • andziulec Re: Uzależniona... 29.08.15, 22:36
        Zatem koleżanka projektuje swój problem uzależnieniowy od czekolady na Ciebie. I tak sobie wydumała, ze masz problem z alkoholem.
        Mam znajomą, skryta alkoholiczka. A jak tylko widzi, ze ktoś inny popija raz na jakiś czas na imprezach, li i jedynie, to go poucza o problemie i że powinien się leczyć.
    • andziulec Re: Uzależniona... 29.08.15, 22:26
      Hmm nie masz problemu. Raczej zachciankę, żeby raz na jakiś czas to pszeniczne wypić. Coś typu, że "dziś akurat mam chęć na niezdrowe żarcie".
      Ja się łapię na chcicy na wino jak oglądam kino francuskie i oni tam popijają do kolacji czy obiadu wink
      • yenna_m Re: Uzależniona... 29.08.15, 22:30
        Też nie widzę problemu.
    • klamkas Re: Uzależniona... 29.08.15, 22:54
      Wątek poczyniłam, ponieważ spotkanie było w gronie 5 bab. Tak sobie porozmawiałyśmy o tym i owym, pojawił się wątek diet i namiętności do słodyczy, to opowiedziałam o pszeniczniakach. Dziewczyny na mnie wsiadły, jakbym co noc lądowała w rynsztoku, koleżanka od czekolady spotkała się ze zrozumieniem i współczuciem, bo wiadomo, że do czekolady ciągnie.

      Wątek trochę ironiczny, trochę z opadu rąk...
      • andziulec Re: Uzależniona... 29.08.15, 23:00
        Tylko Ty nie masz syndromu "muszę teraz zaraz natychmiast" tylko zachciankę i nie na kratę tylko jedno byle pszeniczne było.
        A spotkanie bezprocentowe było, ze tak z ciekawości zapytam?
        • klamkas Re: Uzależniona... 29.08.15, 23:32
          Spotkanie było przy pierogach ze szpinakiem w różnych wersjach, bezprocentowo (chociaż część byłaby chętna na procenty) głównie dlatego, że 5/6 użytkowniczek było niepijących w ten wieczór (2 przyjezdne własnym samochodem, dwie karmiące, jedna niepijąca z zasady), normalnie pojawiłby się wybrany alkohol dla chętnych. Ponieważ byłam jedyna "zdolna" to sobie odpuściłam, ale i tak okrzyknięto mnie alkoholiczką kiedy pojawił się odpowiedni wątek.
      • black.sally Re: Uzależniona... 30.08.15, 09:39
        ale jak masz tę ochotę, to ile ich wypijasz? i co ile wieczorów? smile
    • zazou1980 Re: Uzależniona... 29.08.15, 23:15
      Ja tez od jakichs 2 lat mam slabosc do piwa pszenicznego i zawsze mam kilka w zapasie. Na szczescie nikt mi nie prawi moralow i jak mam ochote, to spozywam wink Mysle, ze mialabym w dupie opinie jakiejs zapuszczonej dziuni i skwitowalabym ja cieta rioposta dotykajaca w jej slaby punkt.
      Nie lubie jak ktos probuje mnie w jakiejkolwiek sferze deprecjonowac i chce wplywac na moje wybory...
    • duveen Re: Uzależniona... 29.08.15, 23:23
      Pier........enie o szopenie.....
    • paloma_blauwinder Re: Uzależniona... 30.08.15, 00:18
      Hm, nie wiem, czy jesteś uzależniona od pszenicznego, pewnie nie. Możesz to zresztą łatwo sprawdzić - odstawiając na dłuższy czas.
      Ale generalnie uzależnienie uzależnieniu nierówne. Uzależnienia od substancji, które znacznie zmieniają stan świadomości to są te gorsze uzależnienia, więc gdyby (gdyby!) koleżanki miały rację z pszenicznym to mają też rację inaczej podchodząc do czekolady i alkoholu.
      • klamkas Re: Uzależniona... 30.08.15, 00:30
        I między innymi dlatego ten wątek.

        Czekolada (gorzka, z dużą zawartością kakao) ma działanie narkotyczne. Dlaczego ja pijąc jedno piwo średnio co 10 dni jestem alkoholiczką, a koleżanka zżerając czekoladę (lub dwie) tygodniowo nie jest nałogowcem (o narkomance nie wspomnę), tylko "kochającą słodycze"?!
        • burina Re: Uzależniona... 30.08.15, 02:18
          Chyba dlatego, że jesteśmy przez szkoły i media (wielu też ma osobiste doświadczenia) naładowani informacjami na temat tego, jak wygląda początek uzależnienia alkoholowego. Jesteśmy wręcz przeczulani na pewne sygnały, bez opcji, że ktoś może po prostu lubić piwo pszeniczne i niekoniecznie rozwinie się to w coś destruującego jego życie.

          Zaś co do czekolady, to jesteśmy uczeni, że zawiera magnez, że dobrze sobie podgryzać podczas nauki, że przed okresem ma się na nią ochotę, że to taki słodki obrazek bobas umazany czekoladą.

          A co do pytania, czy masz problem: może jeszcze nie masz, ale poczytaj sobie o uzależnieniu psychicznym. Tak na zdrowy rozum: żeby fantazjować o żarciu?
          A co, jak złapie Cię jakiś dołek i zbiegnie się to z wizytą w sklepie '101 piw', i po raz pierwszy kupisz sześciopak? W nagrodę, bo nikt inny nie dostrzegł. Na pociechę, bo koleżanki głupie i się nie znają. Bo będziesz miała podświadomą potrzebę zrobić coś 'niestosownego'.

          I mnie jeszcze jedno zastanawia: skoro nie masz problemu z tym piwem, to jakim cudem masz to tak dokładnie obliczone i zracjonalizowane? O koleżance i jej czekoladzie chwilowo zapomnijmy.


          • koralik12 Re: Uzależniona... 30.08.15, 06:59
            A co niestosownego jest w kupieniu sześciopaka?
            • burina Re: Uzależniona... 30.08.15, 17:12
              No bo póki co argumentem w tym konkretnym przypadku jest rzadkość i małość ilości kupowania owego piwa. Wydawało mi się, że dla samej autorki wątku niehurtowość zakupów jest okolicznością uspokajającą.
              • klamkas Re: Uzależniona... 30.08.15, 17:45
                Czyli jakbym kupowała codziennie to byłabym alkoholiczką, nawet jeśli piłabym raz w miesiącu? ;p
          • franczii Re: Uzależniona... 30.08.15, 07:39
            ma obliczone i zracjonalizowane pewnie dlatego ze jest na swiezo po tlumaczeniu sie kolezankom
          • klamkas Re: Uzależniona... 30.08.15, 12:28
            Mam obliczone i zracjonalizowane, bo wczoraj specjalnie policzyłam kiedy ostatnio kupiłam czteropak i wyszła mi taka właśnie średnia wink.
            • burina Re: Uzależniona... 30.08.15, 18:13
              Znasz to powiedzenie "tylko winny się tłumaczy"wink. Pytam, bo jakby mnie koleżanki zapytały kiedy ostatnio piłam, czy kupiłam substancję, co do której mam pewność, że nie jestem od niej uzależniona, to za skarby by mi się nie chciało przypominać, gdzie i kiedy to było. Jeśli wdajesz się w walkę na "argumenty", to to jest dla mnie bardzo blisko typowego dla uzależnień mechanizmu wyparcia.

              Ale znów: my nie jesteśmy Twoimi koleżankami, nam nie musisz nic udowadniać. Dla zaspokojenia własnej ciekawości, która Cię przecież tu przywiodła, wyobraź sobie, że problem z uzależnieniem masz, Jak się czujesz?
              • cauliflowerpl Re: Uzależniona... 30.08.15, 18:21
                Gdyby mnie koleżanki spytały, kiedy ostatnio kupiłam gruszki, to nie tylko bym była w stanie odpowiedzieć kiedy, ale też ile mniej więcej w jakiej ilości i za jaką cenę za kilo.

                Ot, młodość wink Się pamięta niektóre rzeczy z życia codziennego.
              • klamkas Re: Uzależniona... 30.08.15, 18:23
                A mi się chciało. Masz rację, jestem uzależniona, bo wiem, że w ciągu miesiąca kupiłam 4 piwa. To niezbity dowód ;p.
              • klamkas Re: Uzależniona... 30.08.15, 18:25
                PS. Właśnie na takie wypowiedzi jak twoja liczyłam zakładając ten wątek big_grin.
                • burina Re: Uzależniona... 30.08.15, 19:29
                  No ale prosiłaś o pomoc w zrozumieniu koleżanek? Prosiłaś.
                  To teraz na mnie chcesz się wyżywać za to, żo odpowiedziałam na zadany problem.

                  A w razie jakby było jeszcze niejasne: gdybyś była uzalezniona, to jak byś odpowiadała kolezankom na te same zarzuty? No przecież dokładnie tak samo.
                  • klamkas Re: Uzależniona... 30.08.15, 20:01
                    No ale prosiłaś o pomoc w zrozumieniu koleżanek? Prosiłaś.

                    Nie do końca zrozumiałaś moje intencje ;p.

          • franczii Re: Uzależniona... 30.08.15, 17:28
            > A co, jak złapie Cię jakiś dołek i zbiegnie się to z wizytą w sklepie '101 piw
            > ', i po raz pierwszy kupisz sześciopak? W nagrodę, bo nikt inny nie dostrzegł.
            > Na pociechę, bo koleżanki głupie i się nie znają. Bo będziesz miała podświadomą
            > potrzebę zrobić coś 'niestosownego'.

            No bez przesady, piszesz jakby autorka balansowala na krawedzi pijac ulubione piwo raz na jakis czas. Dlaczego niby ma jej grozic przejscie od okazjonalnego picia ulubionego piwa do zapijania dolka? Przy takim piciu ma takie same szanse na to ze zacznie zapijac problemy jak calkiem niepijaca osoba.
    • koza_w_rajtuzach Re: Uzależniona... 30.08.15, 07:22
      Na moje oko trochę za dużo pijesz, ale to nie jest problem, jeszcze nie. Problem byłby jakbyś codziennie chciała pić, ale z tym również powinnaś się liczyć i nie folgować sobie za wiele.
      Moim zdaniem z tym piciem alkoholu trzeba bardzo uważać, bo różnie to bywa i nigdy nie zakładać, że mi alkoholizm nie grozi. Ja upiłam się tylko raz w życiu, jak miałam 15 lat. Po tym doświadczeniu byłam już za mądra, żeby więcej się upijać, bo to nic fajnego nie jest.
      • franczii Re: Uzależniona... 30.08.15, 07:38
        Piwo raz na 10 dni to jest duzo?
        • feromona Re: Uzależniona... 30.08.15, 07:54
          Ja mam taką teorię .Jeśli koleżankę ciągnie do czekolady to najprawdopodobniej brakuje jej magnezu lub innego pierwiastka. To samo jest u Ciebie. Może brakuje Ci witamin z grupy B ?. Moźe stąd te ciągoty do piwa pszenicznego.
          U mnie to się sprawdza, potwierdzałam badaniami.
          Mam tak z czekolada, niski poziom magnezu.
          Pomidory, niski potas.
          Jak mi brakuje witamin z grupy B to niesamowicie ciagnie mnie do ciasta droźdzowego.
          Wystarczy "wsłuchać " się w organizm.
        • koza_w_rajtuzach Re: Uzależniona... 30.08.15, 07:55
          Wg mnie tak.
          • cauliflowerpl Re: Uzależniona... 30.08.15, 07:57
            A wino codziennie do kolacji?
            • mid.week Re: Uzależniona... 30.08.15, 08:20
              Też. Już były takie wątki, zostałam zdiagnozowana, niestety nic z tym nie zorbiłam i nadal jestem alkoholiczką.
              • cauliflowerpl Re: Uzależniona... 30.08.15, 08:24
                Zua kobieta zua.
                To chodź do klubu nieanonimowych wink
                forum.gazeta.pl/forum/w,567,158576348,158576348,Jaki_alkohol_najbardziej_lubicie_.html
            • koza_w_rajtuzach Re: Uzależniona... 30.08.15, 08:29
              Od czegoś zawsze się zaczyna.
              Sama nie zauważyłam kiedy moja mama uzależniła się od alkoholu. Najpierw było to piwo co dwa tygodnie, potem częściej, aż w końcu codziennie. Nawet jak było codziennie, to też nie zauważyłam, bo nigdy wyraźnie pijana nie chodziła, nie przewracała się, funkcjonowała normalnie, gotowała obiady, pracowała itd. W domu ma pochowane w różnych miejscach piwa, wiem, że codziennie pije od jakichś 7 lat, ale mimo wszystko sprawia dość normalne wrażenie, nadal pracuje, więc nie jest w takim stanie jak jakiś tam Zenek spod budki z piwem, ale alkoholiczką już jest i podejrzewam, że sama nawet nie jest tego świadoma i sądzi, że to kontroluje.
              Także ja uważam, że trzeba sobie alkohol ograniczać i starać się nie przekraczać pewnej granicy. Przecież alkoholizm właśnie tak często się zaczyna, że najpierw pijemy co 10 dni, bo odczuwamy chęć wypicia piwa. Nigdy nie jest tak, że od razu musimy codziennie pić. Oczywiście to nie znaczy, że u klamkas na pewno ta potrzeba będzie wzrastać, bo być może wcale tak nie będzie, a alkoholizm jej nie grozi, ale warto jednak zawsze trzymać rękę na pulsie.
              • cauliflowerpl Re: Uzależniona... 30.08.15, 08:37
                OK, przy takich doświadczeniach z domu jestem w stanie zrozumieć Twoje podejście. Przykra sprawa.
                U mnie w domu zawsze był alkohol, Tato dużo podróżował, przywoził napitki najróżniejsze, a potem.... stały.
                Na imprezach alkohol był, w lecie do grilla było piwo, wiadomo było, jakie są skutki upicia się i że nie warto bo na drugi dzień łeb pęka.
                Nigdy natomiast - i uważam to za dobre podejście - nikt nie prowadził nawet po jednym piwie. Do dziś mam w głowie, że po alkoholu się nie jeździ i kropka. Rzecz tak oczywista jak to, że nie wyskakuje się przez okno z piątego piętra.
              • franczii Re: Uzależniona... 30.08.15, 08:59
                Sorry ale jak jeszcze bardziej ograniczyc alkohol spozywany w malych ilosciach mnij wiecej 3 razy w miesiacu? Sa okreslone pewne standardy picia na poziomie niskiego ryzyka i jesli dobrze pamietam to osob zdrowa bez rodzinnych obciazen moze wypic 2 porcje alkoholu dziennie zachowuja 2 dni abstynencji w tygodniu. Oczywiscie zeby miec stuprocentowa pewnosc, ze sie nigdy nie wpadnie w uzaleznienie to trzeba byc abstynentem i nie pic w ogole. Warto jednak zdrowo rozsadkowo do tematu podejsc, ze alkohol tez dla ludzi jest i nie mozna osobie, ktora wypija umiarkowana ilosc alkoholu czasami nawet kilka razy w tygodniu, nie zwieksza dawki, nie ma rytualow picia, nie pije zeby sie zrelaksowac, nie szuka okazji do napicia, nie czuje przemoznej potrzeby, nie pije w sytuacjach wymagajacych abstynencji, wmawiac i wieszczyc, ze ma problem alkoholowy, balansuje na krawedzi. Zeby wpasc w alkoholizm przy takim piciu to naprawde trzeba miec wyjatkowego pecha albo jakies predyspozycje, moze rodzinne.
              • estelka1 Re: Uzależniona... 30.08.15, 14:59
                O ile klamkas na 99% nie jest uzależniona, tak Ty ma 99% jesteś współuzależniona i kwalifikujesz się do terapii
                • koza_w_rajtuzach Re: Uzależniona... 30.08.15, 16:05
                  Niby czemu jestem współuzależniona?
                  • natalie_rushman Re: Uzależniona... 30.08.15, 16:11
                    Bo projektujesz problemy bliskiej Ci osoby uzależnionej/z problemem alkoholowym na innych ludzi?
                    Moja mama robi to samo, jej ojciec w pewnym momencie pił, a ona sama i jej siostry dość słabo tolerują alkohol. Wypije lampkę wina musującego sporadycznie na imieninach i komentuje, że teraz to już na pewno stanie się alkoholiczką.
                    Z jednej strony rozumiem, że trauma przez nią przemawia, z drugiej jest to śmieszne i irytujące.
                    • koza_w_rajtuzach Re: Uzależniona... 30.08.15, 17:05
                      Nie, nie jestem współuzależniona.
                      Nigdy zresztą nie przepadałam za alkoholem, więc u mnie akurat sprawa jest prosta. Gdyby nie moja mama, to też nie piłabym więcej (a piję co ok 2 miesiące piwo smakowe - 250 ml), bo nie czuję potrzeby. Wychowałam się w rodzinie bez nałogów, a mama w szpony alkoholu wpadła przez depresję, kiedy byłam już dorosła i miałam odciętą pępowinę.
                      Mam niefajne obserwacje z otoczenia. Koło mojego domu przy małym sklepiku otworzyli ogródek piwny. Całymi dniami przesiadują tam menele, już od 5-ej rano. Widzę ich codziennie jak chleją do upadłego, są dni, że spotykam więcej moczymord od normalnych ludzi.
                      Oczywiście jestem zdania, że koleżanka autorki wątku przesadziła zwracając jej uwagę. Uważam jednak, że należy się kontrolować, ot i tyle.
                      Mój mąż pije piwo 1-2 razy w tygodniu i co jakieś 3 tygodnie umawia się z kolegami i wypija ok 3. Uważam, że to jeszcze nie problem, ale jak widzę, że 2 razy pod rząd wypił piwo to proszę go, żeby na następny dzień dał sobie spokój z piwem.
                      • natalie_rushman Re: Uzależniona... 30.08.15, 18:38
                        Hm, jest jednak spora różnica między wypiciem 2 piw pod rząd, a przesiadywaniem w ogródku piwnym od 5 rano w menelskim stanie wink.
                        • koza_w_rajtuzach Re: Uzależniona... 31.08.15, 08:57
                          > Hm, jest jednak spora różnica między wypiciem 2 piw pod rząd, a przesiadywaniem
                          > w ogródku piwnym od 5 rano w menelskim stanie wink.

                          Wiem.
                          Gdybym o tym nie wiedziała, to nie pozwalałabym na to ;P.
                      • naomi19 Re: Uzależniona... 30.08.15, 23:35
                        Koza, napisałaś, że nie jesteś współuzaeżniona zupełnie nie wiedząc, co to jest uzależnienie. Dlaczego?
                        • koza_w_rajtuzach Re: Uzależniona... 31.08.15, 08:58
                          Nie wydaje mi się, żebym nie wiedziała co to za uzależnienie.
                          Po prostu uważam, że trzeba się kontrolować.
    • cauliflowerpl Re: Uzależniona... 30.08.15, 07:56
      Uff... to się przyznałaś...
      Za jakieś pięćdziesiąt postów będziesz alkoholiczką z zaburzeniami osobowości wink
      Idę po czipsy big_grin
      • klamkas Re: Uzależniona... 30.08.15, 12:26
        A wiesz, celowo, chciałam zobaczyć jak się to rozwinie. Ta wczorajsza dyskusja od razu skojarzyła mi się z niedawnym wątkiem o piwie bezalkoholowym wink. I pomyślałam, że zrobię coming out, co mi tam big_grin.
        • cauliflowerpl Re: Uzależniona... 30.08.15, 18:00
          Czipsów wprawdzie nie zeżarłam, bo nie lubię.
          Ale wina to sobie do tego jakże dobrze zapowiadającego się spektaklu - poleję smile
          • klamkas Re: Uzależniona... 30.08.15, 18:02
            Ej weź... nie kuś ;p ja tu walczę z nałogiem ;p
            • cauliflowerpl Re: Uzależniona... 30.08.15, 18:24
              Hmmm... polałabym i Tobie, bo coraz ciekawiej się robi wink

              Zdumiewa mnie histeryczne podejście do alkoholu.
              Ciekawe, jaka byłaby reakcja, jakby to facet napisał.
    • ira_08 Re: Uzależniona... 30.08.15, 08:14
      Wg foruma pewnie tak. Uwielbiam pszeniczne, zwłaszcza Pszeniczniaka z browaru Amber. W ogóle piwo to moje ulubione słodycze, zwłaszcza w lecie wink Jak nie czujesz, że MUSISZ wypić teraz-zaraz, nie pocieszasz się tym piwem, nie ma, to nie ma, to pij na zdrowie smile
    • mid.week Re: Uzależniona... 30.08.15, 08:19
      Mam podobnie z winem. Piwo sztuk 5 lezy w lodówce od.... długo. Nie pamiętam. Leży i czeka aż się nad nim zlituję.
      Wino piję często wieczorem, nie upijam się bo mnie to nie bawi. Piję go więcej od kiedy inaczej jem. Do kanapek nie miałam potrzeby, ale kolacja typu mięsko/ryba+warzywo aż się prosi o lampkę wina.
      • chocolate_cake Re: Uzależniona... 30.08.15, 09:27
        No to w takim razie ja jestem uzależniona od wina. Piję lampkę 2-3 razy w tygodniu.
    • thank_you Re: Uzależniona... 30.08.15, 12:37
      W takim razie wszystkie południowe nacje są uzależnione. 😉

      P.S. Moja siostra kochająca słodycze (ale alkoholowa abstynentka) zawsze brzeczy nad uchem mężowi, gdy jemu przyjdzie ochota na piwo czy drinka. 😉
    • peonka Re: Uzależniona... 30.08.15, 23:23
      Nie jestes alkoholiczka. Ale masz wredne koleżanki, które chciały Ci do....łożyć, maskując to troską o Ciebie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka