stara.mostowiakowa
05.09.15, 13:23
A co powiecie na taką rodzinną historię:
Wczoraj wpadłam na kawę do teściowej. Powiedziałam, że mój mąż zawozi dziś ciotkę A. - czyli siostrę teściowej - do rodziny. Ciotka poprosiła go o to, bo ma sporo tobołów a nie najlepiej się czuje. Odległość nieduża - około 30 km.
I wtedy teściowa się wkurzyła, i opowiedziała mi o ciotce. Ciotka jest bezdzietna, rozwiodła się z pierwszym mężem bo nie mógł mieć dzieci i jakoś im się to małżeństwo sypnęło. Rozwiodła się młodo - tuż przed 30.
Potem zajęła się pracą i trochę rozrywkowo sobie żyła - dansingi, wyjazdy na łikend w góry czy nad morze, niby chciała sobie kogoś znaleźć , ale nic z tego nie wychodziło.
W tym czasie moja teściowa wychowywała troje małych dzieci - ma 3 synów z małą różnicą wieku.
Opowiadała mi, że siostra nigdy nie pomogła przy dzieciach, choć blisko mieszkała, jeden z nich to jej chrześniak. Nigdy z nimi nie została, nie odwiedziła i generalnie miała w du.. jak siostra radzi sobie z trójką drobiazgu, choć teść wtedy wyjechał na 2 lata na saksy.
Potem już blisko czterdziestki ciotka bardzo zapragnęła mieć dziecko, poznała sensownego faceta, wzięli ślub. Ale dziecka nie mieli - podobno on nie chciał, bo miał już dwójkę dorastających z pierwszą żoną, a ciotka uznała, że jednak jest już za stara na ciążę.
I tu jest sedno sprawy - w międzyczasie dzieci teściowej dorosły. Mąż ciotki umarł - jest znów sama.
I zaczęła starać się o jak najlepsze kontakty, relacje rodzinne. Gdy synowie dorośli byli w wieku poźnolicealnym - studenckim samotna ciotka nagle bardzo doceniła rodzinne ciepło. Moja teściowa uważa, że wyłącznie z wyrachowania, bo mogła zacząć prosić ich o przysługi - jeden poszedł na informatykę, a ciotka akurat chciała kupić komputer - poprosiła go pomoc w zakupie, instalacji itp. Woła ich o pomoc gdy potrzebuje przesunąć mebel, wynieść coś ciężkiego do piwnicy. Od jakiegoś czasu nie może z powodu wady wzroku prowadzić samochodu po zmroku, wiec też ich woła o podwózkę. A to trzeba pomóc wybrać nowy telewizor, a to po prostu zaprasza ich z żoną na kawę bo jest zwyczajnie samotna. Dla mojego męża nie był to nigdy problem, bo ciotka mieszka blisko i oczywiście ta pomoc nie jest zbyt częsta.
Ja tę ciotkę bardzo lubię.
Natomiast wczoraj teściowa - z którą też mam b. dobre relacje - wyznała mi ze wstydem, że jest zwyczajnie zazdrosna i nie chce by jej synowie pomagali ciotce. Bo gdy ona wychowywała troje maluchów ciotka nigdy nie została z nimi nawet na chwilę, zawsze wszystko inne było ważniejsze, a teraz korzysta z tego, że wyrośli na uczynnych, dobrych i pracowitych facetów.
Oczywiści synowie i synowe pomagają też rodzicom.
Co wy na to przyszłe teściowe?