Dodaj do ulubionych

teściowa zwierzyła mi się...

05.09.15, 13:23
A co powiecie na taką rodzinną historię:
Wczoraj wpadłam na kawę do teściowej. Powiedziałam, że mój mąż zawozi dziś ciotkę A. - czyli siostrę teściowej - do rodziny. Ciotka poprosiła go o to, bo ma sporo tobołów a nie najlepiej się czuje. Odległość nieduża - około 30 km.
I wtedy teściowa się wkurzyła, i opowiedziała mi o ciotce. Ciotka jest bezdzietna, rozwiodła się z pierwszym mężem bo nie mógł mieć dzieci i jakoś im się to małżeństwo sypnęło. Rozwiodła się młodo - tuż przed 30.
Potem zajęła się pracą i trochę rozrywkowo sobie żyła - dansingi, wyjazdy na łikend w góry czy nad morze, niby chciała sobie kogoś znaleźć , ale nic z tego nie wychodziło.
W tym czasie moja teściowa wychowywała troje małych dzieci - ma 3 synów z małą różnicą wieku.
Opowiadała mi, że siostra nigdy nie pomogła przy dzieciach, choć blisko mieszkała, jeden z nich to jej chrześniak. Nigdy z nimi nie została, nie odwiedziła i generalnie miała w du.. jak siostra radzi sobie z trójką drobiazgu, choć teść wtedy wyjechał na 2 lata na saksy.
Potem już blisko czterdziestki ciotka bardzo zapragnęła mieć dziecko, poznała sensownego faceta, wzięli ślub. Ale dziecka nie mieli - podobno on nie chciał, bo miał już dwójkę dorastających z pierwszą żoną, a ciotka uznała, że jednak jest już za stara na ciążę.
I tu jest sedno sprawy - w międzyczasie dzieci teściowej dorosły. Mąż ciotki umarł - jest znów sama.
I zaczęła starać się o jak najlepsze kontakty, relacje rodzinne. Gdy synowie dorośli byli w wieku poźnolicealnym - studenckim samotna ciotka nagle bardzo doceniła rodzinne ciepło. Moja teściowa uważa, że wyłącznie z wyrachowania, bo mogła zacząć prosić ich o przysługi - jeden poszedł na informatykę, a ciotka akurat chciała kupić komputer - poprosiła go pomoc w zakupie, instalacji itp. Woła ich o pomoc gdy potrzebuje przesunąć mebel, wynieść coś ciężkiego do piwnicy. Od jakiegoś czasu nie może z powodu wady wzroku prowadzić samochodu po zmroku, wiec też ich woła o podwózkę. A to trzeba pomóc wybrać nowy telewizor, a to po prostu zaprasza ich z żoną na kawę bo jest zwyczajnie samotna. Dla mojego męża nie był to nigdy problem, bo ciotka mieszka blisko i oczywiście ta pomoc nie jest zbyt częsta.
Ja tę ciotkę bardzo lubię.
Natomiast wczoraj teściowa - z którą też mam b. dobre relacje - wyznała mi ze wstydem, że jest zwyczajnie zazdrosna i nie chce by jej synowie pomagali ciotce. Bo gdy ona wychowywała troje maluchów ciotka nigdy nie została z nimi nawet na chwilę, zawsze wszystko inne było ważniejsze, a teraz korzysta z tego, że wyrośli na uczynnych, dobrych i pracowitych facetów.
Oczywiści synowie i synowe pomagają też rodzicom.
Co wy na to przyszłe teściowe?
Obserwuj wątek
    • koronka2012 Re: teściowa zwierzyła mi się... 05.09.15, 13:33
      A co mam powiedzieć? każdy ponosi konsekwencje swoich wyborów życiowych. Ciotce tak się życie ułożyło, dzieci mieć chciała, trzeba ją teraz karać za to, że jej nie wyszło? teściowa zazdrości, ze ciotka przeżyła coś więcej niż gary i pieluchy?

      Przysługi typu wybór czy instalacja komputera czy telewizora są śmieszne, sąsiadowi się pomaga w ten sposób, a co dopiero komuś w rodzinie.

      Teraz ciotka korzysta - ale cynicznie mówiąc kiedyś ci siostrzeńcy też skorzystają, w końcu skoro nikogo nie ma, to siostra dziedziczy, i jej dzieci pośrenio też.
      • jan.kran Re: teściowa zwierzyła mi się... 05.09.15, 13:38
        Jak ciocie lubisz to uważam ze spokojnie możecie jej pomagać .Rodzina jest ważna a poza tym dzieci mogą sie nauczyć empatii. Teściowej wytłumacz ze Ty do cioci nic nie masz a ja bardzo lubisz i miłości rodzinnej wystarczy dla wszystkichsmile
    • semihora Re: teściowa zwierzyła mi się... 05.09.15, 13:36
      Zawzięta ta twoja teściowa.
      • 3-mamuska Re: teściowa zwierzyła mi się... 05.09.15, 13:45
        Zawzięta ta twoja teściowa

        Ale jesteście beznadzieje....
        Kobieta urabiają sobie rece ,siostrunia nigdy jej w niczym nie pomogła. Mialam gdzieś siostrę.
        Dziecko mogła mieć spokojnie miedzy 30a 40 i wychować sobie pomagusa na stare lata.
        Ale wolała imprezki i nie pakowanie sie w pieluchy, jeśli tak zadecydowała to niech teraz ponosi konsekwencje swoich decyzji i prosi obcych o pomoc .

        Ja znam sprawę bo mamy takiego wujka, zawsze kolesie byli ważni, kase pożyczał kolesia, rodzinie nie , jeździł po świecie z kolesiami , gardził rodzinnymi spotkaniami.
        Bo dzieci hałas nie dla niego.
        A teraz w wieku 50 lat foch ze nikt na imieniny nie przyjechał.

        Tyle ze on miał zonę i wtedy na chwile wrócił do rodziny, niestety ona zmarła bardzo młodo ,bo troche przed 30-stka.
        Wiec rodzina sie jakoś lituje na nim.
        • koronka2012 Re: teściowa zwierzyła mi się... 05.09.15, 14:20
          3-mamuska napisała:

          > Ale jesteście beznadzieje....
          > Kobieta urabiają sobie rece ,siostrunia nigdy jej w niczym nie pomogła. Mialam
          > gdzieś siostrę.

          Weź mnie nie rozśmieszaj. Nawet nie wiesz, czy teściowa prosiła kiedykolwiek o pomoc.
          Wychowanie 3 dzieci nie jest przesadnym heroizmem, zresztą skoro w tamtych czasach mąż pracował za granicą, to stać ich było na pomoc. Siostra nie musiała "mieć gdzieś" może zwyczajnie miała swoje życie, którego teściowa jej wybitnie zazdrościła.


          > Dziecko mogła mieć spokojnie miedzy 30a 40 i wychować sobie pomagusa na stare l
          > ata.
          > Ale wolała imprezki i nie pakowanie sie w pieluchy, jeśli tak zadecydowała to n
          > iech teraz ponosi konsekwencje swoich decyzji i prosi obcych o pomoc .

          Wolała jak wolała - skoro była sama, to cóż zdrożnego w tym, że korzystała z życia? miała siedzieć w domu i oglądać telenowele?
          z mężem dzieci miec nie mogła, potem najwyraźniej nie spotkała nikogo z kim te dzieci mogłaby mieć. Powinna łapać dowolne portki żeby realizować swoją potrzebę macierzyństwa?

          Ciotka fajna, skoro rodziny siostrzeńców ją lubią, zachowanie teściowej z gatunku bezpodstawnej zawiści. Jej nie ubędzie.

          > Ja znam sprawę bo mamy takiego wujka, zawsze kolesie byli ważni, kase pożyczał
          > kolesia, rodzinie nie , jeździł po świecie z kolesiami , gardził rodzinnymi spo
          > tkaniami. > Bo dzieci hałas nie dla niego.
          > A teraz w wieku 50 lat foch ze nikt na imieniny nie przyjechał.

          A co ma z tym wspólnego twój wujek?
          • 3-mamuska Re: teściowa zwierzyła mi się... 05.09.15, 16:33

            Weź mnie nie rozśmieszaj. Nawet nie wiesz, czy teściowa prosiła kiedykolwiek o pomoc.
            Wychowanie 3 dzieci nie jest przesadnym heroizmem, zresztą skoro w tamtych czasach mąż pracował za granicą, to stać ich było na pomoc. Siostra nie musiała "mieć gdzieś" może zwyczajnie miała swoje życie, którego teściowa jej wybitnie zazdrościła.


            To ty mnie nie rozśmieszaj,
            3 dzieci blisko siebie w tamtych czasach to był wyczyn, zero pieluch gotowego mleka, często piec w domu.
            No właśnie nich sobie teraz kochaniutka siostra zapłaci za pomoc.
            Skoro siostrunia miała swoje zycie to teraz siostrzeńcy tez miga mieć swoje zycie .


            >
            > Wolała jak wolała - skoro była sama, to cóż zdrożnego w tym, że korzystała z ży
            > cia? miała siedzieć w domu i oglądać telenowele?
            > z mężem dzieci miec nie mogła, potem najwyraźniej nie spotkała nikogo z kim te
            > dzieci mogłaby mieć. Powinna łapać dowolne portki żeby realizować swoją potrzeb
            > ę macierzyństwa?

            No wolała latać zamiast pomoc siostrze, teraz niech woli sama zając sie swoim życiem.
            Ja wiem bo mam samotna siostra bez dzieci i meza o od czasu do czasu pomagała właśnie isc na szczepienie np. 3 dzieci. Czy zostanie raz na pol roku gdy cheiliy z mężem wyjsć. Teraz juz dzieci duże wiec pomocy nie potrzebuje, ale jestem bardzo wdzięczna za pomoc.
            I moje dzieci kichają ciocie i bedą jej pomagać.

            > A co ma z tym wspólnego twój wujek?

            A to na wspólnego za całe zycie gardził rodzina, najlepsi byli kolesie, ale gdy kolesie maja wujaszkowie w doopie bo maja własne rodziny jemu sie przypomniało ze ma rodzine, tylko ze latami nie miał kontaktu zero pomocy z jego strony.
            • memphis90 Re: teściowa zwierzyła mi się... 05.09.15, 16:42
              > Skoro siostrunia miała swoje zycie to teraz siostrzeńcy tez miga mieć swoje zyc
              > ie
              I ci siotrzeńcy jakoś nie mają problemów z tym, że w ich życiu jest ciotka, której czasem pomogą. Nie rozumiem natomiast dlaczego Ciebie tak uwiera to, że ktoś komuś bezinteresownie udziela pomocy...?

              > I moje dzieci kichają ciocie i bedą jej pomagać.
              >
              Tak? Już teraz wiesz, jak się będą dzieci zachowywać za 20-30-40 lat, kiedy ciotce trzeba będzie pampersa zmieniać? Czy może Ty im nakażesz/zabronisz?
            • koronka2012 Re: teściowa zwierzyła mi się... 05.09.15, 18:58
              Ale ona od siostry NIC nie chce. To, że korzysta z pomocy ich dzieci nie daje/nie zabiera teściowej niczego, nie ma też żadnego powodu, żeby się wtrącać w relacje i układy pomiędzy swoimi dorosłymi dziećmi a resztą rodziny. Nie teściowej decydować o tym komu mają pomagać jej dzieci i kogo lubić.
              To dzieci decydują czy chcą pomóc ciotce, nikt ich batem do tego nie zagania. Po prostu o cudzie - z niewiadomych powodów jakoś ją lubią.
              • franczii Re: teściowa zwierzyła mi się... 05.09.15, 19:30
                Ale gdzie jest napisane, ze tesciowa wtraca sie lub tylko zamierza sie wtracac w relacje miedzy synami a ciotka? Gdzie napisane , ze chce decydowac komu maja pomagac synowie?
                Jak na razie to ta biedna tesciowa przyznala sie do takich a nie innych uczuc wzgledem siostry. Nota bene przyznala sie tez ze sie tych uczuc sama wstydzi. Gnebi ja zal do siostry i z drugiej strony poczucie winy, ze ten zal odczuwa. Pewnie zdaje sobie sprawe, ze takie jak jej odczucia sa odbierane jako malostkowe a chcialaby byc szlachetna i wyrozumiala.
            • thea19 Re: teściowa zwierzyła mi się... 05.09.15, 19:38
              a dzieci siostra jej podrzucila czy sama z mezem sobie zrobili? a jak robili to z mysla, ze ona im pomoze wychowywac? to babcia nie musi sie zajmowac wnukami a co dopiero ciotka.
              • franczii Re: teściowa zwierzyła mi się... 06.09.15, 09:11
                Ale to takie dziwne, ze w rodzinie sobie ludzie pomagaja, interesuja sie tym, co u najblizszych, wspieraja w trudniejszych chwilach? Dokladnie tego po rodzinie mozna oczekiwac, czego w tej chwili oczekuje siostra tsciowej od siostrzencow, czyli drobnej przyslugi raz na jakis czas. I widac tesciowa w ten sposob widzi rodzine skoro synow wychowala na uczynnych ludzi. To takie straszne pomoc od czasu do czasu siostrze obacrzonej rodzina? Nikt nie kaze ciotkom wychowywac siostrzencow ale jakis zyczliwy gest od czasu do czasu swiadczacy o tym, ze nie ma w dupie siostry np zabranie chrzesniaka na lody lub do kina, podrzucenie obiadu kiedy sama dla siebie gotuje, zrobienie zakupow kiedy dla siebie robi, zostanie z dziecmi kiedy siostra musi isc do lekarza. I utrzymywanie kontaktow przede wszystkim, zapytanie co slychac i nie codziennie a raz na jakis czas. Gdyby autorka napisala, ze siostra 2 razy w miesiacu wpadala odwiedzic dzieci ale tesciowej malo bylo to tez bym napisala, ze tesciowa roszczeniowa ale ta siostra ponic w ogole sie nie interesowala siostra i siostrzencami. Oczywiscie takiego obowiazku nie ma wzgledem siostry ale wiecie co, gdybym miala sie nie interesowala bliska rodzina e potrzebie to by mi bylo zwyczajnie wstyd w oczy spojrzec nie mowiac o przyslugach.
                • aandzia43 Re: teściowa zwierzyła mi się... 06.09.15, 12:55
                  Zgadzam się.z każdym słowem. W rodzinie ludzie interesują się sobą, wspierają w trudnych chwilach, a.w.łatwiejszych czasach świadczą sobie drobne przysługi. Drobne. I często to w zupełności wystarczy. Z tego co napisała wątkodawczyni ciotka rozumie swoje miejsce w rodzinnym układzie z siostrą i siostrzeńcami jednostronnie. Chyba.że czegoś ważnego nie wiemy.
                • thea19 Re: teściowa zwierzyła mi się... 07.09.15, 10:31
                  odpowiem na przykladzie z mojego otoczenia. mam taka kolezanke bezdzietna (maz bezplodny, nie zgadza sie na adopcje a ona wierzaca i nie chce rozwodu), ktora ma siostre dzieciata. ta kolezanka sfiksowala bo dla niej nie ma rozwiazania, siostry nie odwiedza (dosc blisko siebie mieszkaja), widuja sie tylko na swieta, unika wszelakich miejsc z dziecmi. rozmawialam z jej mama i rodzina nie wie co robic, dziecka jej przeciez nie dadza. to fajna dziewczyna byla a teraz nie da sie z nia nornalnie pogadac. widocznie ta ciotka tez tak miala.
                  • kotradykcja Re: teściowa zwierzyła mi się... 07.09.15, 10:54

                    thea19 napisała:

                    > odpowiem na przykladzie z mojego otoczenia. mam taka kolezanke bezdzietna (maz
                    > bezplodny, nie zgadza sie na adopcje a ona wierzaca i nie chce rozwodu), ktora
                    > ma siostre dzieciata. ta kolezanka sfiksowala bo dla niej nie ma rozwiazania, s
                    > iostry nie odwiedza (dosc blisko siebie mieszkaja), widuja sie tylko na swieta,
                    > unika wszelakich miejsc z dziecmi. rozmawialam z jej mama i rodzina nie wie co
                    > robic, dziecka jej przeciez nie dadza. to fajna dziewczyna byla a teraz nie da
                    > sie z nia nornalnie pogadac. widocznie ta ciotka tez tak miala.

                    Jeśli chce się mieć dziecko, a jest to niemożliwe, na widok cudzych dzieci czuje się czasami tak przeraźliwy ból, że odbiera oddech.
                    Ludzie, którzy mają dzieci kompletnie nie myślą o tej stronie bezdzietności.
                    Czasami jedynym sposobem żeby nie zwariować jest odciąć się od dzieci.
                    Z boku może to wyglądać jak egoizm, "używanie życia", niechęć do więzi rodzinnych, unikanie zobowiązań, itp. A jest to jedynie rozpaczliwa próba utrzymania się na powierzchni.
                    Nikt, kto tego nie doświadczył nie jest w stanie zrozumieć.
                    Widok ciężarnych kobiet, wózków, niemowlaków jest obezwładniający.
                    Człowiek czuje się nikim i niczym. Logicznie, intelektualnie podchodząc to tematu - wiadomo, że tak nie jest. Ale emocje biorą górę. Jeśli nie ma wsparcia partnera, jeśli jest się niezbyt silnym psychicznie człowiekiem, naprawdę można wylądować na leczeniu psychiatrycznym i takie przypadki znam.
                    To jest fizycznie odczuwalny ból. Odsunięcie się od osób mających dzieci jest tylko próbą wyeliminowania czynników uaktywniających ten ból.
                    Nie ma w tym złych intencji, bezduszności, hedonizmu. Jest ogrom cierpienia, którego człowiek stara się unikać.
            • nowi-jka do 3-mamuska 07.09.15, 08:28
              ale przeciez to tesciowa sie decydowała na 3 dzieci gdy tzreba było prac pieluchy etc dzieci to obowiązek rodziców a nie pociotek wszelakich
          • echtom Koronka, tak z ciekawości 05.09.15, 16:58
            Ile masz dzieci, że wychowanie 3, a nawet 15 nie jest dla Ciebie żadnym wyczynem? smile
        • memphis90 Re: teściowa zwierzyła mi się... 05.09.15, 16:39
          > Ale wolała imprezki i nie pakowanie sie w pieluchy, jeśli tak zadecydowała to n
          > iech teraz ponosi konsekwencje swoich decyzji i prosi obcych o pomoc .
          Bo 3-mamuśka tak zadecydowała....? Wybacz, ale śmieszna jesteś. Rozegrała swoje życie tak, a nie inaczej - jej sprawa; teraz prosi o pomoc - jej prawo. Siotrzeńcy też są dorosłymi ludźmi, gdyby tak im to przeszkadzało, to by odmówili pomocy. To sprawa między nimi a ciotką, a nie forumową czy realną mamuśką.
          • 3-mamuska Re: teściowa zwierzyła mi się... 05.09.15, 18:18
            > Ale wolała imprezki i nie pakowanie sie w pieluchy, jeśli tak zadecydowała to n
            > iech teraz ponosi konsekwencje swoich decyzji i prosi obcych o pomoc .
            Bo 3-mamuśka tak zadecydowała....? Wybacz, ale śmieszna jesteś. Rozegrała swoje życie tak, a nie inaczej - jej sprawa; teraz prosi o pomoc - jej prawo. Siotrzeńcy też są dorosłymi ludźmi, gdyby tak im to przeszkadzało, to by odmówili pomocy. To sprawa między nimi a ciotką, a nie forumową czy realną mamuśką.

            big_grinbig_grinbig_grin
            Ależ mnie rozsmieszylas...
            Nikt im nie każe żyć jak ja mowię. Chodzi o to ze ja rozumiem żal jaki moze mieć siostra do siostry.
            I nie teściowa jest tu małostkowa, a ciocia egoista całe zycie. Takie moje zdanie.

            Tak jak dyskusja na jazdy temat i wyrażenie swojego zdania.

            Ciekawe jakbyś ty w pracy , pracowała za dwóch , a Kolezanka dostawałby premie za wspólne zasługi ...
            • memphis90 Re: teściowa zwierzyła mi się... 05.09.15, 19:07
              > I nie teściowa jest tu małostkowa, a ciocia egoista całe zycie. Takie moje zdan
              > ie.
              Zauważyłam dziwne, zaściankowe przekonanie, że niezamężna i bezdzietna kobieta zobowiązana jest poświęcić się rodzinie, a dokładnie rodzinom rodzeństwa, opieką nad schorowanymi dziadkami itd.Inaczej jest egoistką. A z drugiej strony- ile razy taka dzieciata siostra zainteresowała się problemami tej samotnej? Ile razy wyszła z nią do kina, na koncert, do kawiarni. A, pewnie, siostra nie ma czasu, bo przecież dzieci! bo mąż! bo wywiadówka! Wszystko to jest, oczywiście, ważniejsze niż jakaś tam kawa, co taka bezdzietna wie o prawdziwym życiu!? Jakież to ona może mieć problemy!? I pewnie dlatego taka siostra, onanizująca się zawzięcie swoim poczuciem tak wyższości, jak i krzywdy (bo JA mam dzieci, JA wiem, co to trud wychowania, a ty tylko imprezujesz/podróżujesz/pracujesz naukowo!) nie zada sobie trudu, żeby zrozumieć samotność tej drugiej. A może dla drugiej siostry, która właśnie rozwiodła się z mężem z powodu brak szans na dziecko, opiekowanie się trójką cudzych małych dzieci było zbyt bolesne? A może imprezy były próbą zapełnienia pustki, a randkowanie- próbą poznania kogoś bliskiego? A może czuła się traktowana z wyższością przez tą "lepszą" i "umęczoną"?

              Ale nie- siostra egoistka, bo winna była poświęcić życie cudzym dzieciom, zamiast próbować poukładać własne. To, że mimo wielu lat starań się nie udało, to jest jej dramat, a nie cwaniactwo, jak chciałabyś to widzieć.

              > Ciekawe jakbyś ty w pracy , pracowała za dwóch , a Kolezanka dostawałby premie
              > za wspólne zasługi ...
              Porównanie z d...., bo wychowując SWOJE dzieci bez pomocy sióstr nie pracuję za dwóch, drugą osobą jest ojciec dziecka, a nie ciotki. Natomiast nie mam nic przeciwko temu, żeby moja praca przynosiła korzyści innym i służyła ogółowi. Nie mam sraczki pt. "ja, ja, ja,a jak ty mi zrobisz dobrze, to być może i ja ci się odpłacę".
              • kotradykcja Re: teściowa zwierzyła mi się... 07.09.15, 09:53
                Memphis90, podpisuję się pod tym co napisałaś obiema rękami, zwłaszcza, że znam z autopsji smile
        • edelstein Re: teściowa zwierzyła mi się... 05.09.15, 19:37
          Kobieta urabiają sobie rece ,siostrunia nigdy jej w niczym nie pomogła. Mialam 
          > gdzieś siostrę.

          Czy je to byly dzieci?jej czy siostry?siostra zadecydowala,ze bedzie troje?

          Dziecko mogła mieć spokojnie miedzy 30a 40 i wychować sobie pomagusa na stare l
          > ata.
          > Ale wolała imprezki i nie pakowanie sie w pieluchy, jeśli tak zadecydowała to n
          > iech teraz ponosi konsekwencje swoich decyzji i prosi obcych o pomoc .

          A moze nie mogla,wcale nie jest latwo zajsc w ciaze,a przede wszystkim nie latwo jest znalezc odpowiedniego faceta.

          Ostatnio rozmawialam z "taka siostra".B.chciala miec dzieci,jej maz okazalo sie bycl nieplodny.Jej siostra rodzila dziecko,a ona wiedziala,ze go niec nie bedzie.Sprawialo jej to taki bol,ze nawet do szpitala w odwiedziny nie poszla i dlugi czas unikala kontaktow.

          Mam wrazenie,ze ty jestes taka tesciowa narobilas dzieciakow i jestes wiele obrazona,ze caly swiat ci przy nich nie pomagal.Nawet nick masz adekwatny.
    • 3-mamuska Re: teściowa zwierzyła mi się... 05.09.15, 13:37
      Kurcze rozumiem twoja teściowa...
      Ale powinna byc dumna ze wychowała fajnych facetow.
      Moze niech pogada z synami i powie dokładnie to co tobie, i ze jest jej zwyczajnie przykro. I zeby ograniczyli pomoc dla ciotki.
      Z drugiej strony jeśli pomoc nie jest częsta, a moze spadek po cioci bedzie ,to warto zacisnąć zebytongue_out
      • ruda.anka2 Re: teściowa zwierzyła mi się... 05.09.15, 13:45
        Jestem zszokowana Twoimi poglądami.
        Może warto pomagać cioci bo jest rodziną i się ją lubi? Nie wolno pomagającemu być lepszym niż ten, któremu się pomaga był w przeszłości? Można pomagać tylko z zaciśniętymi zębami, interesownie? Nie dziwię się, że tak Cię kręci kwestia braku papieru toaletowego w szkole. Małostkowa i chciwa - to najdelikatniejsze określenia jakie mi przychodzą do głowy.
      • maggi9 Re: teściowa zwierzyła mi się... 05.09.15, 14:09
        Sorry ale dlaczego matka ma mówić synom co mają robić? Są dorośli? Chcą pomagać ciotce z własnej woli bo ją lubią? To niech pomagają. Matka na tym nic nie traci i niech się nie wtrąca bo to dorośli ludzie.
        • 3-mamuska Re: teściowa zwierzyła mi się... 05.09.15, 15:24
          Sorry ale dlaczego matka ma mówić synom co mają robić? Są dorośli? Chcą pomagać ciotce z własnej woli bo ją lubią? To niech pomagają. Matka na tym nic nie traci i niech się nie wtrąca bo to dorośli ludzie.


          Nie namówić co maja robic tylko powiedzieć to to synowej.
          I nie wiadomo czy ciocia jest lubiana czy pomoc jest bo tak wypada.
          Niestety ja wyznaje zasadę jak "Kuba Bogu tak bóg Kubie"

          Moja matka tez miała mnie w doopie wyjechała pomagać siostrze na 2 lata ,gdy ja miałam lat 14-naście. potrafiła mi ukraść z szafy ciuchy ,zeby oddać komuś i grać dobra ciocie moim kosztem. I to nie dalego ze ja miała za duzo.
          Robiła kilka innych rzeczy i teraz sie dziwi ze nie mam potrzeby dzwonić co tydzień, jak wiele lat dzwoniłam to musiałam sie nasłuchać o synu siostry czy go siostra dobrze karmi ,ze ja mam sie nim zająć mimo ze ja mam 3 dzieci siostra jego jednego.
          A siostra potrafiła czytać książkę czy gadac przez telefon do 24 a 4-latek biegał po domu. Nie umyty bez kolacji... I do kogo mamusia miała pretensje? Nie do nieogarnietej siostry a do mnie ze sie nim nie zajęłam.
          • maggi9 Re: teściowa zwierzyła mi się... 05.09.15, 16:03
            Ale co ma do tego Twoja rodzina czy matka? To bez znaczenia.

            Poza tym tam raczej chodzi o ciotkę, która nikomu krzywdy nie robiła, tylko się dziećmi nie interesowała zbytnio. To aż takie przestępstwo nie jest. Teściowa powinna sprawy załatwić z siostrą a nie wylewać żale innym i grać dorosłymi dziećmi.
            • 3-mamuska Re: teściowa zwierzyła mi się... 05.09.15, 18:21
              Ale co ma do tego Twoja rodzina czy matka? To bez znaczenia.

              Poza tym tam raczej chodzi o ciotkę, która nikomu krzywdy nie robiła, tylko się dziećmi nie interesowała zbytnio. To aż takie przestępstwo nie jest. Teściowa powinna sprawy załatwić z siostrą a nie wylewać żale innym i grać dorosłymi dziećmi.

              Ma tu moja rodzina znaczenie bo dlatego rozumiem, jak w rodzince mogą byc układy, ja was mam w doopie ale ja chce od was tego i owego i musze dostać bo jesteśmy rodzina.

              Sprawy z siostra załatwić sie nie da bo to przeszłość, a zreszta siostry konfliktu nie maja, jedynie teściowa ma żal.
              Ze siostra korzysta z pracy jej rak.
              • rosapulchra-0 Re: teściowa zwierzyła mi się... 06.09.15, 03:46
                3-mamuska napisała:
                >
                > Ma tu moja rodzina znaczenie bo dlatego rozumiem, jak w rodzince mogą byc układ
                > y, ja was mam w doopie ale ja chce od was tego i owego i musze dostać bo jesteś
                > my rodzina.
                A możesz jeszcze raz i po polsku?
                >
                > Sprawy z siostra załatwić sie nie da bo to przeszłość, a zreszta siostry konfli
                > ktu nie maja, jedynie teściowa ma żal.
                > Ze siostra korzysta z pracy jej rak.
                Z jakiej pracy?
              • klamkas Re: teściowa zwierzyła mi się... 06.09.15, 21:17
                Nie rozumiesz, bo twój układ z krzywdzącą cię matką nie jest taki sam jak neutralny układ cioci-teściowej.
            • franczii Re: teściowa zwierzyła mi się... 05.09.15, 18:48
              Teściowa
              > powinna sprawy załatwić z siostrą a nie wylewać żale innym i grać dorosłymi dzi
              > ećmi.

              A gdzie jest napisane, ze tesciowa gra doroslymi dziecmi? Tesciowej, mimo zalu do siostry, udalo sie synow wychowac na dobrych i uczynnych ludzi pomagjacych ciotce w potrzebie. Gdyby tesciowa chciala synow nastawiac negatywnie to by to robila od samego poczatku, od kiedy cioci zaczelo sie oplacac zainteresowanie siostrzencami. Ulalo jej sie do synowej bo dusi od lat w sobie ten zal, siostrze pewnie nie powiedziala wprost bo nie chce kwasow robic, synom tez nic zeby nie zepsuc ich relacji z ciotka. W pierwszym poscie zreszta jest jak byk, ze sama tesciowa sie wstydzi tych swoich negatywnych uczuc.
              • maggi9 Re: teściowa zwierzyła mi się... 05.09.15, 20:27
                To się odnosiło to propozycji aby teściowa porozmawiała z synami i powiedziała, żeby ograniczyli kontakty z ciotką. Bo ona ma jakieś ale do siostry.
        • klamkas Re: teściowa zwierzyła mi się... 06.09.15, 21:13
          Nieeee. Ona nie powie co mają robić. Ona ich zmanipuluje swoim "ja się dla was poświęciłam, a ona nie kiwnęła palcem, ja jestem sama, ona jest sama, a wy wybieracie ją".
      • memphis90 Re: teściowa zwierzyła mi się... 05.09.15, 16:45
        > Moze niech pogada z synami i powie dokładnie to co tobie, i ze jest jej zwyczaj
        > nie przykro. I zeby ograniczyli pomoc dla ciotki.
        "Kochani synkowie, wasza ciotka to egoistyczna sucz,która zasłużyła, żeby zdychać w samotności, bo ona nie wychowywała żadnych dzieci, a ja męczyłam się latami z waszą trójką. Jest mi bardzo przykro, że wychowałam was na uczynnych, bezinteresownych ludzi; wolałabym, żebyście byli chamami i kiedy następnym razem ciotka poprosi was o pomoc, powiedzcie jej wprost, że ma sp....lać. Możecie pomagać tylko mi, bo ja dla was poświęciłam wszystko. Wtedy będę szczęśliwa i dumna"
        • wapaha Re: teściowa zwierzyła mi się... 05.09.15, 19:26
          Memphis-w punkt
      • rosapulchra-0 Re: teściowa zwierzyła mi się... 06.09.15, 03:42
        3-mamuska napisała:

        > Kurcze rozumiem twoja teściowa...
        > Ale powinna byc dumna ze wychowała fajnych facetow.
        > Moze niech pogada z synami i powie dokładnie to co tobie, i ze jest jej zwyczaj
        > nie przykro. I zeby ograniczyli pomoc dla ciotki.
        > Z drugiej strony jeśli pomoc nie jest częsta, a moze spadek po cioci bedzie ,to
        > warto zacisnąć zebytongue_out
        >
        >
        OJP sciana
    • kadfael Re: teściowa zwierzyła mi się... 05.09.15, 13:41
      Najgorzej na tym wychodzi teściowa. Bo wszyscy inni nie widzą problemu, a ona dusi w sobie dawne urazy, może jakieś niepowodzenia - w każdym razie zaszłości.
      Ty nie masz się co pchać między wódkę a zakąskę, bo wyjdzie, że wszystko Twoja wina wink, ale może synowie powinni zasugerować mamie żeby się z siostra pogodziła.
      • stara.mostowiakowa Re: teściowa zwierzyła mi się... 05.09.15, 13:49
        Odpowiadam:
        Żadnego spadku nie będzie, smile bo ciotka nie ma specjalnego majątku, nieduża kawalerka. My wszyscy mamy domy, teściowie też. Ciotka lubi wydawać na kosmetyki, spa, od czasu do czasu fajny wyjazd.
        A między siostrami nie ma otwartego konfliktu - normalnie spotykają się - co prawda głównie w święta, i normalnie rozmawiają.
        • koronka2012 Re: teściowa zwierzyła mi się... 05.09.15, 14:21
          Nie ma konfliktu, ale nie ma tez porozumienia. Zwyczajnie nadają na różnych falach, bywa, niczyja w tym wina.
    • jesienna.nuta Re: teściowa zwierzyła mi się... 05.09.15, 13:46
      Myślę, że Twoja teściowa nie powinna wtrącać się w to, czy ktoś chce pomagać jej siostrze, czy też nie.
      • franczii Re: teściowa zwierzyła mi się... 05.09.15, 15:54
        Ale przeciez tesciowa sie nie wtraca tylko jej sie po prostu ulalo przed synowa. To nie znaczy przeciez, ze nastawia synow przeciwko ciotce lub namawia, zeby nie pomagali.
    • mama.nygusa Re: teściowa zwierzyła mi się... 05.09.15, 13:48
      Nie mozna miec za zle teciowej, ze chowa do siostry uraze.Siostra cwana, zawsze chciala zeby zycie lekko plynelo, tyeraz tez, to podwioza, naprawia itd.
      • memphis90 Re: teściowa zwierzyła mi się... 05.09.15, 16:52
        A Ty wiesz doskonale, dlaczego kobieta opisywana na forum rozwiodła się w młodości, dlaczego nie znalazła męża i dlaczego nie udało jej się urodzić dzieci uncertain Na pewno z wygody i egoizmu. Ale jasne, skoro jej się małżeństwo rozpadło, to powinna była w żałobie do śmierci chodzić, za rozrywkę mając jedynie roraty i dekorowanie kościoła proboszczowi. No zgroza żaby samotna kobieta na balety chodziła i wyjeżdżała na wycieczki! Sodomia i Gomoria! Rany, zupełnie, jakbym słuchała gadania kumoszek pod kościołem, a nie czytała nowoczesną przecież ematkę uncertain
        • 3-mamuska Re: teściowa zwierzyła mi się... 05.09.15, 18:28
          A Ty wiesz doskonale, dlaczego kobieta opisywana na forum rozwiodła się w młodości, dlaczego nie znalazła męża i dlaczego nie udało jej się urodzić dzieci uncertain Na pewno z wygody i egoizmu

          A ty doskonale wiesz???
          Ale od rozwodu do momentu " za stara" na dziecko"
          Jest 10 lat.
          Myślisz ze w tym czasie nie znalazłaby kandydata na meza i ojca???
          Ale wolała sie bawić bo jej było wygodnie , po co sie pchać w pieluchy czy choć raz w miesiącu odciążyć rodzona siostrę z czystej życzliwości.
          Ale korzystać teraz z życzliwości rodziny to ok nie ma sprawy, chętnie.

          I ja nie mowię o tym zeby jej nie pomagać, fajnie ze siostrzeńcy jednak pomagają.
          Ale rozumiem ze siostra moze mieć żal do siostra , a kwasów w rodzinie robic nie chce, po prostu powiedziała synowej to co myśli.
          I w sumie na racje.
          • memphis90 Re: teściowa zwierzyła mi się... 05.09.15, 19:17
            > Jest 10 lat.
            > Myślisz ze w tym czasie nie znalazłaby kandydata na meza i ojca???
            "Potem zajęła się pracą i trochę rozrywkowo sobie żyła - dansingi, wyjazdy na łikend w góry czy nad morze, niby chciała sobie kogoś znaleźć , ale nic z tego nie wychodziło."

            > Ale wolała sie bawić bo jej było wygodnie , po co sie pchać w pieluchy czy choć
            " Ciotka jest bezdzietna, rozwiodła się z pierwszym mężem bo nie mógł mieć dzieci i jakoś im się to małżeństwo sypnęło."
            Aha, kobieta, której małżeństwo sypie się z powodu niepłodności męża nie ma ochoty na pchanie się w pieluchy uncertain

            Patrzysz bardzo powierzchownie. Nie widzisz człowieka i jego dramatu. Nie wierzę, żeby osoba, która rozwodzi się z powodu braku szans na dziecko, z własnej woli wybrała życie w samotności i bez potomka. Widzisz otoczkę i ta otoczka Cię zaślepia, widzisz tylko lekkie życie tam, gdzie ja widzę dramat i pustkę. Ale nie zwierza się z takiego bólu osobie, która patrzy z pogardą z wyżyn swojego macierzyństwa i małżeństwa.
            • wapaha Re: teściowa zwierzyła mi się... 05.09.15, 19:32
              I znowu muszę się powtórzyć : Memphis- w punkt.
    • wapaha Re: teściowa zwierzyła mi się... 05.09.15, 13:55
      Dzieci-czy małe czy duże-są wartością dodaną w życiu- czy to duże czy też małe. Teściowa powinna się cieszyć, że je ma, że wychowała na dobrych ludzi, że ma dużą rodzinę żyjącą w zgodzie. Zazdrość...nie zmieni sytuacji, nie wpłynie na to, że siostra sie rozmnoży. Ja myślę-że teściowa jest biedna, skoro ma takie odczucia. Bo oznacza to, jak wielkim trudem były dla niej te straszne pieluchy, to straszne wychowanie, te straszne kłopoty..Może warto się zastanowić skad w niej takie podejście , jakby całe życie robiła coś strasznie ciężkiego i trudnego i wkładała w to masę wysiłku podczas gdy jej siostra się tylko bawiła ? Gdzie był ojciec tych synów- czy wspieral żonę i matkę w codziennych obowiązkach ? Chyba nie, skoro to dla niej taki trud, że po tylu latach wylewa się z niej rozgoryczenie..
      • franczii Re: teściowa zwierzyła mi się... 05.09.15, 16:08
        Ale tesciowa nie ma pretensji o to ze sie siostra nie rozmnozyla ale o to ze kiedy byla w potrzebie to siostrunia miala ja gdzies a teraz ta sama siostra chetnie korzysta z pomocy jej rodziny. Wyobraz sobie siebie w roli matki nie trojki a jednego malego dziecka bez szansy na spedzenie chocby 2-3 godzin tygodniowo z dala od dziecka dla higieny psychicznej. Zdecydowanie taka sytuacje mozna pamietac jako trudna, zwkaszcza jesli rodzona siostra widzi cie zmeczona i zaniedbana i nawet sie nie zainteresuje twoim stanem.
        • echtom Re: teściowa zwierzyła mi się... 05.09.15, 16:21
          > Zdecydowanie taka sytuacje mozna pamietac jako trudna

          To jest właśnie kwestia charakteru, bo ja takie sytuacje szybko zapominam.
          • franczii Re: teściowa zwierzyła mi się... 05.09.15, 16:28
            To zalezy, gdyby trudy dnia codziennego i samotnosc w tym wszystkim doprowadzily cie na skraj wyczerpania nerwowego to trudno chyba zapomniec. A byc moze tesciowa to pamieta wlasnie dlatego, ze jedna z najblizszych osob ja wtedy olala. I to ja boli najbardziej.
            • 3-mamuska Re: teściowa zwierzyła mi się... 05.09.15, 16:37
              To zalezy, gdyby trudy dnia codziennego i samotnosc w tym wszystkim doprowadzily cie na skraj wyczerpania nerwowego to trudno chyba zapomniec. A byc moze tesciowa to pamieta wlasnie dlatego, ze jedna z najblizszych osob ja wtedy olala. I to ja boli najbardziej.

              W końcu ktoś myśli rozsądnie ...

              Tu nie chodzi o jakiś otwarty konflikt ale o to ze najbliższa siostra nigdy siostrze nie pomogła a teraz takiej pomocy oczekuje.
          • aandzia43 Re: teściowa zwierzyła mi się... 05.09.15, 16:28
            Zasadniczo ja też nie gromadzę w pamięci i nie roztrząsam każdej pierdoły, ale pewne powtarzające się sytuacje lub permanentne traktowanie mojej osoby w określony sposób zauważam. I to chyba praktyczna postawa, bo w.końcu wyrabiam sobie odpowiedni stosunek do człowieka celem nie bycia robioną w capa po raz kolejny.
        • klamkas Re: teściowa zwierzyła mi się... 06.09.15, 21:24
          Ja tak miałam. Byliśmy z dzieckiem sami z mężem, oboje pracowaliśmy. Byliśmy albo w pracy, albo z dzieckiem. Razem bywaliśmy tylko w nocy (nie żeby ta noc była jakaś długa). Ale dziecko to był nasz wybór. Decydowaliśmy się na nie wiedząc, że jesteśmy sami (nie zupełnie, po prostu na rodzinę nie mogliśmy liczyć) i przeżyliśmy. Do rodziny pretensji o to nie mam. Mam o inne rzeczy. Ale o to, że nie zajmowali się moim dzieckiem, kiedy ja padałam na pysk ze zmęczenia akurat nie.
      • echtom Re: teściowa zwierzyła mi się... 05.09.15, 16:24
        > Ja myślę-że teściowa jest biedna, skoro ma takie odczucia. Bo oznacza to, jak wielkim trudem były dla niej te straszne pieluchy, to straszne wychowanie, te straszne kłopoty.

        Zgadzam się, że można jej współczuć, nie potępiać. Po szczęśliwej kobiecie coś takiego dawno by spłynęło.
    • kota_marcowa Re: teściowa zwierzyła mi się... 05.09.15, 14:22
      Po pierwsze, ja nie widzę tu żadnego cwaniactwa ciotki. Raczej to, że lubi siostrzeńców i ich rodziny i zależy jej na utrzymaniu relacji. Szczerze wątpię, żeby ciotka kombinowała, kto jej będzie pampersy zmieniał jak zaniemoże wink

      A teściowa ewidentnie za siostrą nie przepada i chowa jakieś pretensje sprzed 40 lat. IMO jest nieobiektywna w tej swojej zazdrości.

      A tak w ogóle, to wypisz wymaluj historia triss i jej siostry singielki, za jakieś 30 lat big_grin
      • najma78 Re: teściowa zwierzyła mi się... 05.09.15, 14:29
        Mysle autorko watku ze powinnas doradzic tesciowej aby dala sobie spokoj z ta zazdroscia, bo lepiej sie z tym nie poczuje i nieczego to nie zmieni (dzieci juz dorosle). Ze tez ludziom sie chce, eh
      • aandzia43 Re: teściowa zwierzyła mi się... 05.09.15, 14:55
        Aaa, to pewnie zależy czy sister Triss interesuje się teraz choć trochę dziećmi Triss. Trudno żeby zapracowana i nieusposobiona prodzieciowo singielka pomagała siostrze w zm ienianiu pieluch, ale zorganizowanie czasu dziesieciolatkom czy nastolatkom, zabranie na ciekawą wycieczkę, pogadanie o czymś interesującym dzieciaka czy po prostu zbudowanie razem domku z klocków zawsze mile widziane. Ale tak w ogóle to co ja się za Triss wypowiadam wink
        • triss_merigold6 Re: teściowa zwierzyła mi się... 05.09.15, 14:59
          Jeśli nie ma akurat nic ciekawszego do roboty i nie jest nigdzie umówiona, to owszem - raz na kilka tygodni spędza czas z moim starszakiem albo z obojgiem. Teraz się nie szczypię i jeśli proponuje, że weźmie gdzieś starszaka to mówię "weź oboje".
          Pieluch bym jej zmieniać nie dała, tak samo nie zostawiłabym z nią niemowlaka.
    • aandzia43 Re: teściowa zwierzyła mi się... 05.09.15, 14:48
      Tak się zastanawiam: jaki jest w ogóle wkład tej ciotki w życie rodzinne? Różne są sposoby udzielania się na niwie rodzinnej: pomoc rodzeństwu od czasu do czasu przy małych dzieciach kiedy rodzice chcą sobie wyjść czy wyjechać, pomoc.starszym dzieciom rodzeństwa w lekcjach, finansowanie jakiegoś zajęcia (chrzestni najczęściej), przejęcie większej części opieki nad starszymi rodzicami, opieka nad rodzinnymi grobami, itd. Czy ciotka jest tylko sępem rodzinnym, czy czasem rewanżuje się czymś bliskim? A propos niezameznych i niedzieciatych: często finansują to i owo małym lub nastoletnim siostrzeńcom/bratankom, zabierają do kina, na wycieczki, pomagają w lekcjach, albo po prostu lubią się.i spędzają czas. A cioteczka?
      • triss_merigold6 Re: teściowa zwierzyła mi się... 05.09.15, 14:50
        Teraz siostrzeńcy są już dorośli więc chyba nie potrzebują pomocy w odrabianiu lekcji czy wspólnych wyjść do kina.
        • aandzia43 Re: teściowa zwierzyła mi się... 05.09.15, 15:00
          Alenjenjenje, ja pisałam o dawnych czasach kiedy siostrzency cioci byli młodsi. Jak się.wtedy ciocia zachowywała. Bo na razie wiemy tylko że teściową boli trochę brak pomocy przy dzieciach zestawiony z aktualną "rodzinnością ciotki. Natomiast same dzieci mogą pamiętać dużo zainteresowania i zaangażowania zestrony ciotki w ich życie, które to zaangażowanie teściowa mogła przeoczyć lub zapomnieć.
    • echtom Re: teściowa zwierzyła mi się... 05.09.15, 15:23
      Trudno mi się wczuć, bo nie mam siostry singielki. Myślę, że na miejscu teściowej nie miałabym pretensji, tylko się cieszyła, że wychowałam synów na porządnych ludzi.
      Też w sumie mogłabym mieć żal do swoich dzieci, że mają dobrą relację z ojcem, choć to ja je wychowałam. Ale się z tego cieszę i nie przeszkadza mi, że pewnie będą mu pomagać, jak się zestarzeje, choć obiektywnie "nie zasłużył". Żyję własnym życiem i nie mam skrzywienia kombatanckiego - mam z dzieci własne profity i nie przeszkadza mi, że jeszcze ktoś na tym skorzysta wink
      • 3-mamuska Re: teściowa zwierzyła mi się... 05.09.15, 15:34
        Ojciec dzieci to troche inny kaliber, siostra ma żal bo moze właśnie kiedyś prosiła o zostanie z dziećmi czy pójście do lekarza bo samej z 3 cieżko.
        A ciocia wolała isc do kosmetyczki czy na kawkę z Kolezanka. A teraz jak potrzebuje pomocy to wola tych co kiedyś olała.


        Moja teściowa zawsze pożyczała kase swojej siostrze, na meble telewizor , siostra oddawała.
        Ale gdy teściowa chciał pożyczyć kilka tysięcy zeby wziąć samochód z salonu mniejszy kredyt, ( nie pamietam szczegółów ) ale duża pomoc dla teściowej pożyczenie 5 tys.
        Dosłownie na miesiąc, (teść miał zjechać z Niemiec i oddać) jakaś obniżka była No nie ważne.
        Siostra pieniądze miała ,bo otrzymała kase za sprzedaż pola, i mogła bo jak sama mowila ze odkłada te pieniądze na ślub córki który miał byc za 8 miesięcy, w tym celu sprzedała pole.
        Mi co nie pożyczyła nie bo nie... Bo ona kasy nie pożycza.

        I tu chodzi pewnie o cis podobnego, nie złość urazę a zwykła przykrość ze pomoc działa tylko z jedna stronę.
        • echtom Re: teściowa zwierzyła mi się... 05.09.15, 15:55
          Pisałam, że trudno mi się wczuć, bo nie mam siostry - wtedy mogą mieć znaczenie także jakieś urazy i zaszłości z dzieciństwa.
          • iskierka3 Re: teściowa zwierzyła mi się... 05.09.15, 16:05
            Tesciowa jest malostkowa i roszczeniowa. Fakt, ze ktos jest singielka nie oznacza, ze ma zyc zyciem swej zameznej i zonatej siostry. Rozumiem, ze mozna miec zal jesli prosila OD CZASU DO CZASU o DROBNA przysluge a siostra odmawiala, ale nic takiego nie piszesz. Poza tym teraz to nie ona swiadczy siostre drobne grzecznosci tylko jej synowie, ktorzy nie sa jej wlasnoscia. Generalnie tesciowa to typowa matka polka - jak urodzilam dzieci to klekajcie narody, kto zyw niech mi pomaga a dzieci moje sa na wieki wiekow.
            • 3-mamuska Re: teściowa zwierzyła mi się... 05.09.15, 16:47
              Tesciowa jest malostkowa i roszczeniowa. Fakt, ze ktos jest singielka nie oznacza, ze ma zyc zyciem swej zameznej i zonatej siostry. Rozumiem, ze mozna miec zal jesli prosila OD CZASU DO CZASU o DROBNA przysluge a siostra odmawiala, ale nic takiego nie piszesz. Poza tym teraz to nie ona swiadczy siostre drobne grzecznosci tylko jej synowie, ktorzy nie sa jej wlasnoscia. Generalnie tesciowa to typowa matka polka - jak urodzilam dzieci to klekajcie narody, kto zyw niech mi pomaga a dzieci moje sa na wieki wiekow.

              To taczej ciocia taka jest , całe lata olewała siostrzeńców , żyła życiem wolnym i swawolnym, a jak zdrówko nie takie to sobie przypomniała na stare lata ze ma rodzine.
              Tym bardziej ze widać dalej lubi zycie singielki.


              Ja rozumiem ,bo moje siostry tez lubią zycie singielki, jak to mówią nie musza sie z nikim liczyć ani prac brudnych skarpet i czasem niby w żartach wytykają mi jak to mam z chłopem "przechlapane" co nie wadzi im kochystac z usług mojego meza, do drobnych napraw , instalacji czy naprawy komputera... Wiec .
              Ja tam wole mnic "przechlapane " z własnym chłopem.

              Ale rozumiem bo one sa po prostu dziwne, mieszkają razem, siostrzeniec juz dorosły wyprowadził sie, a one medytują jeżdżą na jakieś zjazdy duchowej odnowy.

              Tyle ze ja żalu nie mam, bo one mi czasem pomagały właśnie kiedy dzieci były małe (zwłaszcza jedna siostra) i wiem ze gdyby cos to moge poprosić o pomoc.
              -----------------
              Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
              • memphis90 Re: teściowa zwierzyła mi się... 05.09.15, 19:21
                > Tym bardziej ze widać dalej lubi zycie singielki.
                >
                Bo po wsadzeniu męża do grobu nie wyszła ciupasem za dowolnego innego pana z portalu Sympatia.Senior.pl?
        • klamkas Re: teściowa zwierzyła mi się... 06.09.15, 21:28
          inny? Chyba większy? Czemu ciotka ma mieć większą odpowiedzialność wobec dzieci niż ich ojciec? Czemu siostra jest bardziej zobowiązana niż mąż? Aż przestaję się dziwić, że świat rodzinny jest dzisiaj pokręcony. Jeśli mąż może, a siostra nie, to nie mam pytań...
      • natalie_rushman Re: teściowa zwierzyła mi się... 06.09.15, 00:14
        Dzieci kochają matkę na swój sposób, ojca na inny, dziadków na inny, a ciotki i wujków jeszcze pewnie na inny. Polecę sloganem - miłość to taka rzecz, która się mnoży, kiedy się ją dzieli wink.
        Z jednej strony rozumiem teściową wątkodajki, bo na pewno nielekko jej było i leciutka pomoc, i zyczliwość siostry pewnie byłyby zapamiętane po grób. Ja do dzisiaj pamiętam, jak wprowadziłam się do obecnego mieszkania z diagnozą łozysko centralnie przodujące i zwolnieniem lekarskim, a ciotka przyszła, wymyła mi podłogi i umyła okna. A to już z 9,5 roku temu było big_grin.
        Z drugiej strony - chyba nawet ja nie umiałabym tak bezproduktywnie trawić urazę wiele, wiele lat po tym, kiedy ktoś nie dostrzegł moich problemów czy mi odmówił pomocy. I wcale nie z wielkoduszności, tylko po jaki grzyb mam sobie dodatkowo zatruwać samopoczucie, bieżące problemy zawsze się znajdą wink.
        BTW, mam drugą ciotkę, która właśnie pamięta takie urazy sprzed ... dziestu lat. OJP. Kobieta przeżyła życie w luksusie, miała ciekawą karierę zawodową prowadząc firmę z mężem, wyposażyła świetnie dzieci... i wiecznie coś rozpamiętuje, wiecznie skrzywiona i rozgoryczona. Chroń mnie Panie Boże przed tym. Amen.
        • madzioreck Re: teściowa zwierzyła mi się... 06.09.15, 00:52
          >bo na pewno nielekko jej było i leciutka pomoc, i zyczliwość siostry pewnie byłyby zapamiętane po grób.

          A wcale niekoniecznie... ja jakoś nie odczuwam specjalnej wdzięczności ze strony siostry za bycie pełnoetatową nianią dla mojego siostrzeńca za free, za różnoraką mniejszą i większą pomoc, pilnowanie chałupy w czasie wyjazdów na urlopy, za przyjęcie do siebie całej rodziny na jakiś czas, za jeżdżenie z drugim siostrzeńcem po lekarzach w moje dni wolne. Natomiast bardzo chętnie jest mi wypominane, czego nie zrobiłam a mogłam... a za pilnowanie chaty nie usłyszałam złamanego dziękuję, tylko się później od naszej mamy dowiedziałam ze jeszcze fochy były bo nie dość dokładnie jej posprzątałam i łóżka nie złożyłam ostatniego dnia, bo zaspałam do pracy. Także i taka bywa ta wdzięczność. No, i oczywiście podkreślanie na każdym kroku mojej bezdzietności i w związku z tym braku obowiązków.
          Różnie to bywa z tym pamiętaniem...

          • natalie_rushman Re: teściowa zwierzyła mi się... 06.09.15, 09:23
            Szczerze, to nie wpadłoby mi do głowy oczekiwać wsparcia w codziennych obowiązkach od bezdzietnego rodzeństwa, no chyba, że sytuacja jest naprawdę wyjątkowa i awaryjna.
            Ale tak samo wkurza mnie przerzucanie swoich rodzicielskich obowiązków na starsze dziecko, typu przyprowadź młodszego ze szkoły, siedź codziennie na tyłku i pilnuj go do wieczora, odrabiaj z nim lekcje itp.
            Wrednie to może zabrzmi, ale każdy powinien przyjmować na siebie tyle zobowiązań, ile jest w stanie i basta. Ja wiem, że mając dwoje dzieci chyba bym zwariowała, więc nawet nigdy nie było to w sferze jakichkolwiek planów czy marzeń wink.
            • franczii Re: teściowa zwierzyła mi się... 06.09.15, 09:44
              > Ale tak samo wkurza mnie przerzucanie swoich rodzicielskich obowiązków na stars
              > ze dziecko, typu przyprowadź młodszego ze szkoły, siedź codziennie na tyłku i p
              > ilnuj go do wieczora, odrabiaj z nim lekcje itp.

              A dlaczego cie wkurza? Oczywiscie jesli to w rozsadnych proporcjach jest. Moim starszym synom nie peknie zylka w tylku jesli pol godziny sie pobawia z najmlodszym bratem a ja w tym czasie posprzatam lazienke lub ugotuje kolacje rowniez dla nich. Sa juz na tyle dojrzali ze potrafia zrozumiec ze w rodzinie sie wspolpracuje a nie kazdy sobie rzepke skrobie.
              • natalie_rushman Re: teściowa zwierzyła mi się... 06.09.15, 09:52
                Ale dzieci chyba też i naturalnie bawią się same ze sobą?
                Nie o tym mówię. Raczej o tym, że starszy uczeń, mający często już poważne obowiązki szkolne, jest regularnie zapędzany do roboty przy młodszym rodzeństwie i ma określone, stałe zadania z tym związane.
                Chcieli mieć rodzice więcej dzieci, ich prawo, ale dlaczego starsze dziecko ma robić przez kilka godzin dziennie za niańkę? Przykładowo kończy lekcje ok. 14, musi podjechać po młodszego, podgrzewać mu jedzenie, zabawiać do 17.30, zanim rodzice wrócą z pracy. I tak dzień w dzień.
                Jak napisałam, rodzice powinni zaplanować sobie życie rodzinne tak, żeby udźwignąć swoje obciążenia. A nie potem płacz, bo np. trójka dzieci i wieczny niedoczas.
                • franczii Re: teściowa zwierzyła mi się... 06.09.15, 10:05
                  Naturalnie to sie bawia moje starsze dzieci 9 i 7 latek. Z 1,5roczniakiem tez sie bawia ale nie zawsze maja ochote a ja akurat moge potrzebowac wiec prosze, zeby sie nim chwile zajely a w tym czasie nie leze do gory tylkiem tylko np. przygotowuje posilek dla wszystkich.
                  Natomiast jesli chodzi o robienie za nianke kilka godzin dzienie to tez nie pochwalam, choc ja robilam za nianke mojego najmlodszego brata z tym ze ja nie musialam po niego jezdzic tylko wybieralam po szkole i prowadzilam moje normalne zycie, w tym towarzyskietongue_out a on byl na doczepke, po prostu wszedzie ze mna chodzil, nigdy go nie musialam specjalnie zabawiac ani animowac, jakos przezyl i on i ja traumy nie mam z tego powodu. I nauczyl sie ze nie jest pepkiem swiata, ktorym trzeba sie caly czas zajmowactongue_out
                  Z tym, ze robienie za nianke przez rodzenstwo chyba nijak sie ma do sytuacji opisanej przez autorke tego watku, bo az takiego zaangazowania od siostry tesciowa autorki nie oczekiwala.
                  • natalie_rushman Re: teściowa zwierzyła mi się... 06.09.15, 20:48
                    Szczerze, to ja z trójką siostrzeńców naraz też bym nie została wink.
                • asia_i_p Re: teściowa zwierzyła mi się... 06.09.15, 21:36
                  W liceum odbierałam siostrę w miarę regularnie z przedszkola przez pewien czas. W wakacje sporo się nią opiekowałam, kiedy rodzice nie mieli urlopu.
                  Bardzo niska cena za najlepszą przyjaciółkę, jaką w niej mam w tej chwili. smile
              • wapaha Re: teściowa zwierzyła mi się... 06.09.15, 09:53
                Sa juz na tyle dojrzali ze potrafia zrozumiec ze w rodzinie sie wspol
                > pracuje a nie kazdy sobie rzepke skrobie.


                Bingo

                A nawet pójdę jeszcze nieco dalej
                Już od małego dziecko uczone jest : by było cicho, gdy starsze rodzeństwo/rodzice śpią, by pomogło przy sprzątaniu, by posprzątało np. po kocie, by pobawiło się z psem, itd.

                WSPÓŁPRACA- słowo klucz.
        • rosapulchra-0 Re: teściowa zwierzyła mi się... 06.09.15, 07:57
          Moja teściowa jest taka jak ta twoja druga ciotka. Miała bardzo dobre życie, dostanie, odchowała dzieci, wykształciła je, mało pracowała, więc przemęczona nigdy nie była specjalnie. I zawsze i ze wszystkiego i wszystkich niezadowolona. Tak jej zostało do dziś.
          • natalie_rushman Re: teściowa zwierzyła mi się... 06.09.15, 09:25
            To taka osobowość.
            Mało teraz ciotkę widuję, ale obiecuję sobie, że jak zacznie mendzić przy następnym spotkaniu, to chyba wreszcie powiem: nie bluźnij kobieto wink.
    • asmarabis Re: teściowa zwierzyła mi się... 05.09.15, 16:13
      - jeden poszedł na informatykę, a ciotka ak
      > urat chciała kupić komputer - poprosiła go pomoc w zakupie, instalacji itp.

      Ojej, taka prosba to przeciez niewyobrazalny tupet i naruszenie ostatnich granic przyzwoitosci. Ze z takim czyms do siostrzenca???? Zdecydowanie nalezy jej to wypominac do konca zycia!
    • jola-kotka Re: teściowa zwierzyła mi się... 05.09.15, 18:24
      Sadze ze twoja teściowa ma jakis problem ze soba.
    • fomica Re: teściowa zwierzyła mi się... 05.09.15, 18:56
      > że wyrośli na uczynnych, dobrych i pracowitych facetów.
      No fajnie, a jak te cechy sprawdzić jesli nie poprzez kontakt i relacje z innymi ludźmi? Gdyby nigdy nikomu nie pomagali to skąd by wiedziała że są uczynni i dobrzy?
      Uważam że tu ma miejsce jakaś zadawniona, nie wyjasniona uraza sprzed lat i teściowa chce siostre za coś ukarać, a przynajmniej dać jej odczuć że "ma za swoje". Może prosiła kiedys o pomoc, której jej odmówiono, może jakies osobiste przykrości.
      Sa ludzie którzy n ie przepadają za dziećmi, nawet w bliskiej rodzinie, za to dobrze się odnajdują w towarzystwie dorosłych ludzi. Może ciotka jest takim typem, dopóki siostrzeńcy byli dziecmi, nie miała z nimi wiele wspólnego, teraz jako dorośli sa dla niej atrakcyjnym towarzystwem. Skoro młodym to odpowiada to nie ma powodu tego zmieniać. Co najwyżej ograniczać opowieści o kontaktach z ciotka, przekazywane teściowej.
    • solejrolia Re: teściowa zwierzyła mi się... 05.09.15, 19:07
      ale tak to już w zyciu jest- nie ma wzajemności. dziś mnie ktoś pomaga,a ja pomagam komuś zupełnie innemu, wcale nie temu od kogo pomoc otrzymałam. a ten ktoś inny pomaga kolejnej osobie.
      to taki łańcuszek,
      jak w teledysku w piosence
      www.youtube.com/watch?v=ilndHkQtoFU
      a teściowa jest małostkowa.
    • mruwa9 Re: teściowa zwierzyła mi się... 05.09.15, 19:22
      tesciowa ma prawo do uczucia zazdrosci (i to juz niezle, ze ma swiadomosc charakteru swoich odczuc), ale nie miala prawa oczekiwac wspoluczestnictwa siostry w wychowaniu i opiece nad jej (tesciowej) dziecmi.
      Kwestia wtracania sie do cudzego (nawet, jesli chodzi o rodzona siostre) zycia intymnego i prokreacji to zjawisko ponizej wszelkiej krytyki. To, czyc iotka nie chciala, czy nei mogla miec dzieci, to jej wylaczna i prywatna sprawa i nikomu nic do tego.
      Kwestia wsparcia i pomocy ze strony siostrzencow to rowniez sprawa miedzy nim, dwojka doroslych ludzi. Jesli siostrzeneic nie mialby ochoty lub mozliwosci, zeby pomoc ciotce, sam pewnie by odmowil. To sprawa miedzy dwojgiem doroslych ludzi (ciotka i jej siostrzeniec) i mamie nic do tego.
      • 3-mamuska Re: teściowa zwierzyła mi się... 05.09.15, 19:31
        > Kwestia wtracania sie do cudzego (nawet, jesli chodzi o rodzona siostre) zycia
        > intymnego i prokreacji to zjawisko ponizej wszelkiej krytyki. To, czyc iotka ni
        > e chciala, czy nei mogla miec dzieci, to jej wylaczna i prywatna sprawa i nikom
        > u nic do tego.

        Ale kwestia jest jej prywatna sprawa i wyborem, tylko niech teraz ponosi konsekwencje swoich wyborów.



        > Kwestia wsparcia i pomocy ze strony siostrzencow to rowniez sprawa miedzy nim,
        > dwojka doroslych ludzi. Jesli siostrzeneic nie mialby ochoty lub mozliwosci, ze
        > by pomoc ciotce, sam pewnie by odmowil. To sprawa miedzy dwojgiem doroslych lud
        > zi (ciotka i jej siostrzeniec) i mamie nic do tego.

        Tu sie zgodzę , choć pewnie gdyby wiedzieli co czyje narka lub ze ciocia mam ich w dupie tez byliby inaczej. Pomagają bo to siostra mamy i tak sie należy.


        Ja poczekam na wątek synowej, której niedobra teściowa nigdy przy dzieciach nie pomagała, ale oczekuje częstej pomocy od dorosłego syna...
        Zobaczymy co wtedy powiedzą ematki.

        Lub o wątku o tatusiu który całe zycie miał gdzieś swoje dzieci , a na starość oczekuje alimentów/opieki.
        • mruwa9 Re: teściowa zwierzyła mi się... 05.09.15, 23:19
          no ale jakie konsekwencje masz na mysli?
          Konsekwencja nieposiadania dzieci jest brak dzieci. Proste.
          To, ze prosi czasem o pomoc siostrzencow nie ma nic do rzeczy.
          Nigdy nie zdarzylo ci sie nikogo poprosic o pomoc? Zadnej przyjaciolki, brata, siostry, sasiada?
        • natalie_rushman Re: teściowa zwierzyła mi się... 06.09.15, 00:20
          Jest różnica między doradztwem przy zakupie lapka czy zawiezieniem do lekarza co jakiś czas, a finansowaniem co miesiąc starego zgreda, który wypiął du... na swoje dziecko tuż po urodzeniu, a teraz oczekuje dodatkowego zasilenia marnej emerytury wink.
          Inne są zobowiązania rodziców, inne dziadków, jeszcze inne dalszych krewnych.
          Co do kompa, spokojnie można przejść się i z koleżanką po sklepach czy przejrzeć ofert internetowe, a potem pomóc zainstalować, co trzeba. Nie czułabym się wykorzystywana.
          Bo jeśli ciocia nadmiernie i roszczeniowo prosi o pomoc, co koliduje z pracą i życiem osobistym młodych panów, to chyba buzie mają i umieją grzecznie odmówić jakby co?
        • volta2 Re: teściowa zwierzyła mi się... 06.09.15, 03:22
          oj, to będę pierwszasmile

          z tym, że teściowa nie werbalizuje swoich oczekiwań, natomiast do ataku ruszyły kuzyneczki, które chciały mnię wzruszyć tekstem, że babci telefon spał z łóżka i nie ma kto jej go podnieść. a przecież są moje dzieci, lat już naście, i podyżurować by mogły(kwestia paru godzin, nie całodobowo)

          no cóż, jakoś nie za bardzo mogą, mają swoje życie, zajęcia dodatkowe, kolegów, swoje sprawy... których nie warto poświęcać dla jakiejś tam babci, która naście lat temu też swe sprawy miała w wyjątkowym natężeniu . a ja zostawiałam samego chorego dwulatka, bo starszego nikt nie mógł odebrać. po tej akcji - obiecałam sobie, że nigdy ręki do pomocy nie przyłożę, i dzieci zachęcać nie będę. co zrobi ojciec i dzieci to już ich sprawa, ale co może ojciec jak go po 12 godzin dziennie nie ma codziennie?
          odległość między naszymi domami to w porywach 10 min. jazdy autemsad

          żeby nie bylo, moja mateczka też orderu za babciowanie nie dostanie od nikogo, jako dziecko postaram sie stanąć na wyskości zadania ale sugerować dzieciom niczego nie będę....
        • rosapulchra-0 Re: teściowa zwierzyła mi się... 06.09.15, 08:06
          3-mamuska napisała:

          > Ale kwestia jest jej prywatna sprawa i wyborem, tylko niech teraz ponosi konsek
          > wencje swoich wyborów.
          Rozumiem, że według ciebie, to teściowa wątkodajczyni wraz z synami powinna się mścić na siostrze za sprawy sprzed kilkudziesięciu lat??


          > Ja poczekam na wątek synowej, której niedobra teściowa nigdy przy dzieciach nie
          > pomagała, ale oczekuje częstej pomocy od dorosłego syna...
          > Zobaczymy co wtedy powiedzą ematki.
          >
          > Lub o wątku o tatusiu który całe zycie miał gdzieś swoje dzieci , a na starość
          > oczekuje alimentów/opieki.
          >
          >

          Takich wątków było na tym forum, przepraszam za kolokwializm, w pytkę i ciut, ciut.
        • klamkas Re: teściowa zwierzyła mi się... 06.09.15, 21:40
          Kurna no... teściowa mi pomogła. W sumie jakieś 120h w życiu. Moi rodzice w zasadzie wcale, bo mieszkają daleko i nawet jak zabierają młodą do siebie, jadą z nią na wakacje to nie jest to pomoc, tylko ich szansa na sam na sam z wnuczką. Ba - teściowa pomagała, nie mówiąc mi nawet "dzień dobry" i ograniczając kontakt do minimum (a potem obszczekując przed rodziną, że nie przyjęłam jej kawą, kiedy ona się poświęciła, a ja zwyczajnie przekazywałam jej dziecko w drzwiach lecąc do pracy). I nie, nie mam pretensji. Jestem wdzięczna, że ogarniała te 4h w tygodniu, kiedy nam absolutnie nie dało się tego zgrać. Później teściowa wypracowała bardzo ładne relacje z wnuczką. Pretensji mam do niej wiele. Ale akurat nie o opiekę nad młodą.

          Ty najwyraźniej masz problem z "niespełnieniem obowiązków względem ciebie i twojego potomstwa".
      • franczii Re: teściowa zwierzyła mi się... 05.09.15, 19:33
        Miedzy wspoluczestniczeniem w wychowaniu a totalnym brakiem zainteresowania siostrzencami lub (jesli rzeczywiscie ktos dzieci nie lubi) chociaz tym jak rodzona siostra sobie radzi jest cala masa mozliwosci i niuansow.
      • blackwadera Re: teściowa zwierzyła mi się... 07.09.15, 10:17
        Hmmm... a mnie się zdaję ,że roztrząsanie singielstwa i dzietności to nie jest sedno tej konkretnej sprawy. Rozumiem teściową. Chodziło przecież być może o zwykłe relacje, pamięc, odwiedzenie, a co by się też stało gdyby faktycznie posiedziała z którymś z siostrzeńców? ja takie rzeczy robię dla koleżanek ( i sama też mam dziecko ). Jak o powiedzeniach mowa: jak trwoga to do boga. Pasuje tutaj. Bo relacje nawiązała kiedy chciała a nie kiedy powinna. Tak, powinna. Bo jeśli uważam kogoś za swoją rodzinę to tak ją powinnam traktować. I babcia wcale nie jest zobowiązana do opieki nad wnuczkiem zamiast rodziców ale uważam że ma obowiązek dziecko widywać, Ciotki szczęście że siostrzeńcy są dobrymi ludźmi i że ciotka ma urok osobisty, którego umie użyć. A biedna teściowa zwierzyła się tylko. Ludzie nie wieszajcie na niej .. kalumni. Jaka roszczeniowość...?
    • karla.on Re: teściowa zwierzyła mi się... 05.09.15, 20:09
      Wydaje mi sie, ze jedak Twoja tesciowa nie m co byc zazdrosna, natomiast ciotka tak.
      Sporadyczna pomoc czy wizyta u ciotki nie zrekompensuje braku wlasnych dzieci.
      Wychowanie 3 w zblizonym wieku jest bardzo ciezka praca, ale przeciez nie tylko, z mojego punktu widenia zadne pdroze, imprezy czy saksy nie sprawia tez takiej radosci I satysfakcji jak bycie od narodzin do doroslosci z wlasnym dzieckiem razy 3.
      Twoja tesciowa bylaby zadowolona patrzac jak jej siotra usycha w samotnosci. Bardzo smutne.
      • echtom Re: teściowa zwierzyła mi się... 05.09.15, 20:23
        > ale przeciez nie tylko, z mojego punktu widenia zadne pdroze, imprezy czy saksy nie sprawia tez takiej radosci I satysfakcji jak bycie od narodzin do doroslosci z wlasnym dzieckiem razy 3.

        Zgadzam się, ale w tej sytuacji obstawiam jakiś zadawniony żal do siostry. Może teściowa czuła się mniej kochana przez rodziców czy coś w tym rodzaju, i teraz czuje gorycz, ze nawet jej własne dzieci mają jakieś ciepłe uczucia dla ciotki, a nie tylko dla niej.
      • kotradykcja Re: teściowa zwierzyła mi się... 07.09.15, 10:09
        Karla.on zgadzam się z każdym słowem.
    • wapaha Re: 3 mamuska 05.09.15, 20:34
      Ale historię rozbudowałaś i szczegółów dodałaś- nawet więcej niż sama autorka! Może zajmij się pisaniem opowiadań do gazet bo nieźle Ci idzie bajkopisanie ?
    • piepe Re: teściowa zwierzyła mi się... 06.09.15, 00:32
      Tesciowa ofc powinna miec pretensje do swojego chłopa a nie do swojej siostry. WTF w ogóle, dlaczego siostra miałaby nianczyc jej dzieci, była w trójkącie podczas płodzenia czy jak?
      Te zaniedbane przez siostrę dzieci teraz jej pomagają, ale jak rozumiem z własnej woli. Moze nie wiedzą, ze drugą osobą po matce do zajmowania się niemowlakami i małymi dzieciakami jest siostra matki, a nie ojciec?
      • volta2 Re: teściowa zwierzyła mi się... 06.09.15, 03:29
        czytasz, co było pisane czy fantazjujesz? ojca nie było, saksy...

        inna sprawa, teściowa wie co robi, i co komu mówi. posączyła żalu do synowej w nadziei, że teraz ta mężowi pomoc ograniczy. ciocia chce, by ją podwieźć? oj stary, powiedz, że kiedy indziej, bo dziś i jutro czasu ni ma...

        gdybym była taką żoną to od razu bym zareagowała odpowiedniosmile no chyba że w tle spadek i gra warta świeczkismile no ewentualnie dogadnie który z braci przejmuje opiekę nad ciotki problemami a ciotka wie, komu jaki odpis zrobić na starość...

        u mnie była ciekawa sytuacja, bo babcia mojego męża była przedstawiana jako ideał matki, żony i babci, a po paru latach bycia w rodzinie, jedna z cioć naruszyła ten wizerunek własnie przez opowieści, jakąż to babcia była babcią dla jej córek, a że ciocie bardzo lubie,, to jakoś tak przykro mi się zrobiło...
    • anorektycznazdzira Re: teściowa zwierzyła mi się... 06.09.15, 09:56
      Też by mi było niekomfortowo na miejscu teściowej, bo widać, że zwyczajnie ma żal do siostry i właściwie ma o co. Druga strona medalu jest taka, że ludzie dojrzewają do przemyśleń i do docenienia rodziny, nawet, jeśli kiedyś mieli to gdzieś- i może to się ciotce zdarzyło. Trudno jednoznacznie podsumować, ż eto na pewno tylko wyrachowanie bo chce przysług.
      Cieżka sprawa w tym sensie, że "chłopaki" są uczynni i rodzinni i nie spuszczą ciotki po brzytwie tak czy inaczej. Zresztą nie wyobrażałabym sobie tego. Jedyne, co mogą zrobić, to "dogłaskać" odpowiednio własną matkęwink
    • evolene Re: teściowa zwierzyła mi się... 06.09.15, 10:23
      To obowiązkiem rodzeństwa jest zajmować się dziećmi siotry, bo np mąż na saksach?
      Najwyraźniej ta ciotka nie miała do tego drygu, więc się nie angażowała. Twoja teściowa chyba też trochę zazdrosna o czas, gdy sama siedziała z dziećmi, a ciotka chodziła na te dansingi. To nawet zrozumiałe.
      A na serio, to skoro mężowi nie przeszkadza angażowanie się w sprawy ciotki, to nie ma problemu. Jest dorosły i to jego wybór czy ten mebel przesunie, czy przy kompie pomoże. Widać go nie boli, ze w dzieciństwie ciotka mu czasu nie poświęcała Plus dla teściowej, że potrafiła się przyznac do zazdroscismile
    • viridiana73 Re: teściowa zwierzyła mi się... 06.09.15, 11:11
      A mnie się wydaje, że clou opowieści stanowi właśnie to przyznanie się do tak "wstydliwych" uczuć, a nie rozważania: ile przysług możemy oddać cioci w miesiącu aby nie czuć się wykorzystywanym. Mam wrażenie, że takie negatywne uczucia żywione wobec członków rodziny są często jakimś tabu, jakimś trupem, którego trzeba zamknąć w szafie na klucz. Czy siostra może przyznać się, że nie cierpi młodszego braciszka? Czy tez usłyszy: "nie wolno tak mówić, to brzydko!" Czy jakaś młoda mama jest w stanie przyznać się, że najchętniej wystawiła by słodkiego niemowlaczka za drzwi, bo budzi w niej mordercze uczucia? Te emocje w nas istnieją, ale są na tyle nieakceptowalne przez otoczenie, że wstydzimy się do nich przyznać... Teściowa pewnie tez boi się reakcji typu: oj, nie histeryzuj w końcu nic ci ta siostra nie zrobiła a ty się jej czepiasz. A drobiazgi, małe krzywdy czasem potrafią boleć i uwierać latami...
      • andaba Re: teściowa zwierzyła mi się... 06.09.15, 13:34
        No cóż, zazdrosna może sobie być. Ale chwali jej się, że mimo przeciwności wychowała dobrze synów.

        A ciotka - może i wyrachowana, ale skoro sympatyczna - to czemu jej nie pomóc?
    • panirogalik Re: teściowa zwierzyła mi się... 06.09.15, 13:32
      Synki teściowej dobrze robią, ciotka pracowała to chyba się tam czegoś dorobiła, może jaki spadek zostawi chłopakom.
      • angiz Re: teściowa zwierzyła mi się... 06.09.15, 21:01
        o, właśnie, to trzeba teściowej szepnąć na ucho, może wtedy doceni posiadanie bezdzietnej siostry wink

    • kino.mockba Re: teściowa zwierzyła mi się... 06.09.15, 20:46
      > Potem zajęła się pracą i trochę rozrywkowo sobie żyła - dansingi, wyjazdy na łi
      > kend w góry czy nad morze,

      Wg tej definicji jestem królową życia.
      • bei Re: teściowa zwierzyła mi się... 06.09.15, 21:15
        Ja pozwalam dorosłym synom żyć swoim życiem, to ich sprawa, komu pomagają, z kim spotykają się. Nie miałabym pretensji, gdyby pomagali rodzinie, znajomym i nieznajomym.
        W Waszej sytuacji teściowa nie powinna być zazdrosna, przecież pomoc siostrze nie jest czyniona jej kosztem.
        Moze brakuje jej zapewnień, ze jest dla Was bardzo ważna. Jesli chcesz polechtać jej próżność to przy cioci powiedz jej, ze bardzo ją lubisz i coś w tym klimaciesmile
        To nie jest zla osoba, ot, tak po babsku pms dokuczył....
    • lati7 Re: Tak to rozumie twoja teściowa: 06.09.15, 23:31
      Konik polny i mrówka

      Niepomny jutra, płochy i swawolny,
      Przez całe lato śpiewał konik polny.
      Lecz przyszła zima, śniegi, zawieruchy -
      Gorzko zapłakał biedaczek.
      "Gdybyż choć jaki robaczek.
      Gdyby choć skrzydełko muchy
      Wpadło mi w łapki... miałbym bal nie lada!"
      To myśląc, głodny, zbiera sił ostatki,
      Idzie do mrówki sąsiadki
      I tak powiada:
      "Pożycz mi, proszę, kilka ziarn żyta;
      Da Bóg doczekać przyszłego zbioru,
      Oddam z procentem - słowo honoru!"
      Lecz mrówka skąpa i nieużyta
      (Jest to najmniejsza jej wada)
      Pyta sąsiada:
      "Cóżeś porabiał przez lato,
      Gdy żebrzesz w zimowej porze?"
      "Śpiewałem sobie." - "Więc za to
      Tańcujże teraz, nieboże!"

      • czar_bajry Re: Tak to rozumie twoja teściowa: 07.09.15, 01:18
        Przynajmniej teściowa myśli trzeźwo czyli zdaje sobie sprawę iż jest zazdrosna...
        Może warto jej uświadomić iż siostra nie miała obowiązku jej pomagać przy dzieciach...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka