kocianna
11.09.15, 11:28
Kiedy mój mąż mnie widzi z Chmielewską czy innym Pilipiukiem w ręku, to zawsze z przekąsem mruczy, czy mi czasu nie szkoda i czy nie lepiej by było, żebym sobie poczytała (tu padają tytuły z dziedziny moich zainteresowań zawodowych). Faktycznie, on nigdy w życiu nie czytał książek innych, niż naukowe, popularno-naukowe i z kanonu tzw. wielkiej literatury (a te ostatnie też wyłącznie w liceum).
A wam nie szkoda czasu na czytanie pierdół?