Dodaj do ulubionych

bez imienia

23.10.15, 00:36
przechodzę trudne chwile, więc analizuję to, co w życiu sprawia mi najwięcej przykrości i zastanawiam się, co dalej... więc dziś o jednej z tych rzeczy.
oprócz tradycyjnych wzlotów i upadków w moim małżeństwie (10 lat i 14 lat razem) jest rzecz, która mi przeszkadza, a mianowicie ta, że mój mąż nie zwraca się do mnie NIGDY po imieniu... co więcej nie zwraca się do mnie W OGÓLE. mówi tylko czasownikami: masz, robisz itd, nie są one poprzedzone żadnym zwrotem. ani zdrobnieniem, ani czułością, niczym... gdyby musiał zawołać, woli podejść i zapytać.
zapytany o przyczynę, twierdzi, że winę ponosi dom rodzinny (zbyt dużo nachalnej czułości). niby banał, ale... przez 15 lat znajomości nie usłyszałam z ust męża mojego imienia. co więcej, wyrastałam w domu, w którym było... tak samo. ;/
sposób okazywania czułości przez mężczyzn chyba powinien zostać przeanalizowany w jakimś mądrym artykule, ja odpadam... sad
Obserwuj wątek
    • rosapulchra-0 Re: bez imienia 23.10.15, 00:53
      A ty jak do niego się zwracasz?
      • mae224 Re: bez imienia 23.10.15, 00:55
        po imieniu, zdrabniając i innymi czułostkami. jak w normalnym związku bez ekscesów.
        • 3-mamuska Re: bez imienia 23.10.15, 01:01
          Przestań reagować jak zwraca sie bezosobowo.
          Gdy powie "słyszysz?" Mowisz: Sorry nie wiedziałam ze do mnie mowisz.
          Jak powie No przecież mowię, No tak :Ale
          Nie wypowiadasz mojego imienia wiec równie dobrze mozesz gadac do ściany.
          I tak za każdym razem ,nie reaguje dopóki nie usłyszę imienia.
          • 3-mamuska Re: bez imienia 23.10.15, 01:04
            A moj maz tak czasem mowi, widziałaś cos tam? A ja nie odpowiadam, pyta słyszałaś och to do mnie było?
            Tak samo jak czasem mowi do mnie zwrotem
            Którego jak nie lubie, mówiłam mu kilka razy ze nie lubie jak tak mowi.
            Wiec nie reaguje gdy tak mowi.
          • klamkas Re: bez imienia 23.10.15, 01:11
            O żesz, przypomina mi się moja matka, która prezentowała totalnego ignora, jeśli wypowiedź do niej nie zaczynała się od "mamo,...". Albo strzelała "nie jestem popychadłem, żebyś bezosobowo pytała/pytał o..." i reagowała tak na pytania "co będzie na kolację". Brrrr.
            • mae224 Re: bez imienia 23.10.15, 01:15
              no właśnie brrrrr. nie lubię manifestacji tego typu, nastrój wtedy panujący doprowadza mnie do szału. nie dam rady, jeśli każde zdanie ma kończyć się dyskusją, nawet przy dziecku, przy obcych i przy rodzinie.
              • klamkas Re: bez imienia 23.10.15, 01:21
                to nie stosuj ignora, nie dyskutuj w trakcie zajścia, szczególnie przy innych. Mów o tym na trzeźwo i zimno przy specjalnie stworzonych okazjach, typu na spokojnie "chciałabym porozmawiać o...". Wprowadzanie "atmosfery" może tylko zaszkodzić.

                Szczególnie, że to chyba tylko składowa (pewnie drobna) "trudnych chwil", a może właśnie ta najdrobniejsza, której się czepiasz, żeby nie myśleć o poważniejszych wink.
              • 3-mamuska Re: bez imienia 23.10.15, 23:26
                no właśnie brrrrr. nie lubię manifestacji tego typu, nastrój wtedy panujący doprowadza mnie do szału. nie dam rady, jeśli każde zdanie ma kończyć się dyskusją, nawet przy dziecku, przy obcych i przy rodzinie.
                Odpowiedz


                A kto ci każe dyskutować przy ludziach.
                Mowisz sorry a mówiłeś do mnie co chciałeś? Zeyklym głosem. Żadnego wprowadzania atmosfery nerwów.
            • 3-mamuska Re: bez imienia 23.10.15, 01:18

              klamkas napisała:

              > O żesz, przypomina mi się moja matka, która prezentowała totalnego ignora, jeśl
              > i wypowiedź do niej nie zaczynała się od "mamo,...". Albo strzelała "nie jestem
              > popychadłem, żebyś bezosobowo pytała/pytał o..." i reagowała tak na pytania "c
              > o będzie na kolację". Brrrr.

              Sorry ale jest w domu mamy 5 osoby plus pies ( do niego maz tez czasem gada) i nagle maz cos mowi to skad ja mam wiedzieć ze to do mnie?

              Po za tym pytając co bedzie na kolacje? To sorry kogo pytasz ściany? Czy od razu zakładasz ze matka musi ja zrobic bo to jej obowiązek. A moze pytałaś ojca?

              A ja nie reaguje nerwami ani głupimi tekstami, często po prostu nie słucham co on mowi, bo czasem gada do siebie psa czy kota ,do dzieci.
              Autysta biega gada i śpiewa i tez nie słucham. Wyłączam sie po prostu bo za duzo tego, wiec jak ktoś cos chce musi powiedzieć imie lub mamo.
              • klamkas Re: bez imienia 23.10.15, 01:24
                Wiesz, często pytałam o to ojca stosując tą formę, bo zwykle to on gotował i przygotowywał posiłki. Logiczne, że jak byliśmy we troje: ja (lat 5, brat lat 3 i jedno z dorosłych) to pytanie było skierowane do dorosłego, czy może na 90 % pytałam o to brata, albo rozmawiałam sama ze sobą? wink Tata nie miał z tym problemu, mama każdorazowo, nawet jak byłyśmy 1:1 (nie jestem autystką, żeby zakładać, że mówię do siebie, albo do lodówki). Nie, nie wynikało to ze względów praktycznych, tylko z jakiegoś jej wewnętrznego problemu.
                • 3-mamuska Re: bez imienia 23.10.15, 01:32
                  Moze twoj ojciec miał inna wrażliwość a mama lubiła jak mowisz " mamo"
                  Moja bratowa tak ma , uwielbia jak dzieci mowia mamo i tego wymaga.


                  Ja kiedyś lubiłam jak syn mówił do mnie po imieniu . Mówił tak 5 lat.
                  Potem sam wrócił na mamo.

                  Moim zdaniem zwracanie sie bezosobowo to brak kultury i szacunku. Kazdy ma moze inaczej.
                  A moze mam chciała nauczyć cie prawidłowego zwracanie sie do ludzi.
        • rosapulchra-0 Re: bez imienia 23.10.15, 01:05
          mae224 napisał(a):

          > po imieniu, zdrabniając i innymi czułostkami. jak w normalnym związku bez eksce
          > sów.

          Ro zacznij mówić do niego tak jak on do ciebie. Z czasem powinien zauważyć.
          • 3-mamuska Re: bez imienia 23.10.15, 01:13
            rosapulchra-0 napisała:

            > mae224 napisał(a):
            >
            > > po imieniu, zdrabniając i innymi czułostkami. jak w normalnym związku bez
            > eksce
            > > sów.
            >
            > Ro zacznij mówić do niego tak jak on do ciebie. Z czasem powinien zauważyć.

            Nie zauwazy ,bo nie ma takiej wewnętrznej potrzeby nie rozumie nie zależy mu na takich zwrotach.


            Mam taka koleżankę ktora nie uczy dzieci mowic ciociu/pani, i nie wymaga tego od innych dzieci, i nie widzi potrzeby ani uzasadniania takiego zwracania sie dzieci do dorosłych. Wiec nawet jak moje dziecko wali do niej na ty, to ja to nie rusza.
            • mae224 Re: bez imienia 23.10.15, 01:19
              sama wiem, że nie zauważy, ale wszyscy faceci tak mają? czy tylko moi w otoczeniu ojciec i mąż?
              • snakelilith Re: bez imienia 23.10.15, 02:10
                mae224 napisał(a):

                > sama wiem, że nie zauważy, ale wszyscy faceci tak mają? czy tylko moi w otoczen
                > iu ojciec i mąż?

                Nie wszyscy. Ja w moim całym życiu z czymś takim ze strony faceta się nie spotkałam, a nie byłam tylko z jednym mężczyzną. Jestem zaszokowana, że ta sytuacja trwa już u ciebie tak długo i nie potrafiłaś nic zmienić. Nie możesz poprosić go by spróbował powiedzieć do ciebie po imieniu? Społeczne kompetencje nie biorą się z powietrza, jeżeli on nigdy tego nie robił, to musi najpierw ćwiczyć i ty musisz mu pomóc, nie czekając na jego inicjatywę. Musi ćwiczyć tak jakby uczył się obcego języka powtarzając za tobą słowo za słowem, aż się przyzwyczai. Ja miałam też początkowe trudności gdy mój teść zaproponował bym nazywała go po imieniu. Przez pierwszy dzień migałam się jak mogłam, by nie zwracać się do niego bezpośrednio, ale następnego się przemogłam i chociaż przez pewien czas było mi jeszcze trochę głupio, to z czasem to minęło. Dla twojego męża to też będzie dziwna nowość wymagająca przełamania się, ale jeżeli ma odrobinę dobrej woli i zechce spróbować, to się nauczy.
              • e-kasia27 Re: bez imienia 23.10.15, 21:25
                To działa inaczej niż myślisz, to nie przypadek, że masz męża, który zachowuje się tak, jak to robił Twój ojciec, to Ty go wybrałaś, bo to był jedyny znany Ci sposób traktowania Cię, taki znajomy, oswojony, normalny - inni faceci byli dla Ciebie dziwni, bo to, jak się zachowywali było dla Ciebie obce.
                Ojciec musiał nieźle zaleźć Ci za skórę, a teraz robi to samo Twój mąż, za Twoją zgodą - według mnie powinnaś przejść terapię u dobrego psychologa, aby się od tego uwolnić i zacząć być sobą.
                Ale wiąże się to z pewnym ryzykiem. Po dobrze poprowadzonej terapii możesz dojść do wniosku, że dalsze życie z Twoim mężem jest niemożliwe, chyba że jego też przekonasz do terapii i wspólnie uzdrowicie swoją rodzinę.
                • mae224 Re: bez imienia 23.10.15, 21:49
                  Wszystko jest faktem. Ale serio wymaga to terapii. Mąż usprawiedliwiony przez traumę, a ja do psychologa? Chyba się wybiorę.
                  • e-kasia27 Re: bez imienia 23.10.15, 22:20
                    Jego też zaciągnij.
                    Jego trauma na pewno nie wynika z nadmiaru czułości, coś innego musi za tym kryć, czego sobie nie uświadamia.
                  • kk345 Re: bez imienia 23.10.15, 23:05
                    > Mąż usprawiedliwiony przez t
                    > raumę, a ja do psychologa?

                    Nie jest usprawiedliwiony, ale męża do zmiany nie zmusisz, jeśli nie zechce- a siebie tak. Od tego zacznij.
            • rosapulchra-0 Re: bez imienia 23.10.15, 08:39
              Akurat ja należę do tych, którzy wolą, gdy się ktoś do nich zwraca per ty lub po imieniu, bez względu na wiek. Wydaje mi się, że takie paniowanie, ciociowanie i inne -wanie tworzą tylko sztuczne bariery między ludźmi.
              • dzikka Re: bez imienia 23.10.15, 12:41
                Zgodzę się z postem snakelilith. Na pewno nie będzie łatwo, tym bardziej, że baaardzo długo nic albo niewiele w tym temacie robiłaś.

                Rosa, z tobą się nie zgodzę. Ja nie sadzę, by np. koleżanka mojej córki mówiąca do mnie po imieniu to coś normalnego. Takie bariery nie są sztuczne, są naturalne. Ja mam koleżanki w swoim przedziale wiekowym, nie uważam, że takie same zasady maja panować między mną a np. koleżankami mojej córki.
                • yuka12 Re: bez imienia 23.10.15, 13:15
                  Mnie to nie przeszkadza. Uwazam zreszta, ze szacunek jest lub go nie ma bez wzgledu na forme zwracania sie ale sposob zwracania sie i relacje miedzyludzkie. Ale ja juz mieszkam w UK 9 lat i do wszystkich od lat 0 do ponad 100 zwracam sie na ty (bo takie obowiazuja tu normy, a ja nie obracam sie w warstwach wyzszych) i inni podobnie mowia do mnie. Z wyjatkiem kolezanek/ kolegow dzieci ze szkoly, dla ktorych jestem mama Xinskiej, Yreka i tak sie do mnie zwracaja.

                  A poza tym z tym "paniowaniem" i "ciociowaniem" czasem wychodza smieszne sytuacje np. w pracy do jednych nieco starszych wspolpracownikow mowilismy na ty, do innych nieco nawet mlodszych na ty lub pan/pani w zaleznosci od nie wiem czego, takze dnia. Ja z kierowniczkami bylam na ty, kolezanka w moim wieku siedzaca obok mnie - na pani. Jedni bratankowie mowia do mnie po imieniu (bo sa niemal w moim wieku), ich nieco mlodsze rodzenstwo wciaz czasem "ciotuje". Niechby mowili do mnie wszyscy po imieniu, bylby spokoj. Nie czuje sie jeszcze na tyle wiekowa, zeby wymagac jakis formalnych zwrotow. Zreszta i duzo mlodszymi od nich osobami (niektorzy jeszcze nie ukonczyli 20 lat) pracuje czy chodze do koledzu i wszyscy mowimy sobie na "ty", a o 8 lat mlodsza bratanica mialaby mi mowic "ciocia". Smiechu warte.
                  A w malzenstwie milo jest, jak partenrzy zwracaja sie do siebie personalnie np. kochanie, skarbie, Jolka czy Piotrek.
                  • yuka12 Re: bez imienia 23.10.15, 13:19
                    W drugim akapicie sa oczywiscie na poczatku przyklady z mojej pracy w Polsce, pod koniec juz z miejsca pracy w UK.
                  • 3-mamuska Re: bez imienia 23.10.15, 23:23
                    ja juz mieszkam w UK 9 lat i do wszystkich od lat 0 do ponad 100 zwracam sie na ty (bo takie obowiazuja tu normy, a ja nie obracam sie w warstwach wyzszych) i inni podobnie mowia do mnie. Z wyjatkiem kolezanek/ kolegow dzieci ze szkoly, dla ktorych jestem mama Xinskiej, Yreka i tak sie do mnie zwracaja.


                    BZDURA moje dzieci nie zwracają sie po imieniu czy na ty do nauczycieli. Wiec formy grzecznościowe tez tu obowiązują.
              • echtom Re: bez imienia 23.10.15, 14:03
                Znajomi moich dzieci mówią mi na pani i tak jest ok. Tylko jeden mówi "Ewcia", ale to niestandardowy przypadek, więc wybaczam smile Potem się z tego zaśmiewam z dziewczynami.
    • jola-kotka Re: bez imienia 23.10.15, 01:13
      Fajne to nie jest tylko jakos tak czuje,ze to najmniejszy problem w twoim malzenstwie.
      • 3-mamuska Re: bez imienia 23.10.15, 01:20
        Nie koniecznie Jola, ten problem przeszkadza autorce wątku.
        • jola-kotka Re: bez imienia 23.10.15, 01:28
          Jasne,ze nie koniecznie smile,ale jak mam napisac co o tym mysle,to moim zdaniem albo autorka za mało zwraca mezowi na to uwagę i mowi jasno,ze ja to boli i jej przeszkadza. Albo facet jest totalnym ignorantem w kwestii jej uczuc i potrzeb,a to już jest większy problem bo nie sadze aby ignorowal tylko ta potrzebe. co to znaczy bo ja tak mam,to nie jest pozbycie się 100 kg nadwagi gdzie trzeba czasu i silnej woli tutaj wystarczy uszanować prozbe i trochę dac z siebie,wystarczy chcieć. Co to jest za wysiłek,tyle dla zony chyba może zrobić. Nadal twierdze,ze chyba nie tylko o to chodzi ale oczywiście mogę się mylic.
          • mae224 Re: bez imienia 23.10.15, 01:34
            zwracam często uwagę, mówię jasno i wyraźnie. nigdy nie podjął próby wysiłku, nawet smsem. boli szczególnie jak zdarzy się, że usłyszę swoje imię w ustach innego mężczyzny (dziś na przykład rozmawiałam przez telefon z chłopakiem koleżanki), wtedy jest mi słabo i nie mogę spać wink po nocach.
            być może nie tylko o to chodzi, ale nie umiem zdefiniować problemu.
            • jola-kotka Re: bez imienia 23.10.15, 01:37
              No to nie to imie jest twoim problemem tylko fakt,ze twój maz ma gdzies to co cie boli,co czujesz a to już nie jest błaha sprawa.
              • mae224 Re: bez imienia 23.10.15, 01:41
                owszem, rozumiem też tłumaczenie, że ma traumę (matko, co za paradoks, rodzice byli dla siebie ZA MILI), ale myślałam, że dorośli ludzi przed 40 traumy mają już za sobą.... nie wiem, czy ma gdzieś, ale na pewno nie okazuje, że interesuje go naprawa sytuacji.
                • jola-kotka Re: bez imienia 23.10.15, 01:47
                  ja nie wiem jak ludzie mogą być dla siebie za mili,niech przyjedzie do mnie i mojego meza na jeden dzień to chyba torsji dostanie. Masakra.
                • cosmetic.wipes Re: bez imienia 23.10.15, 12:50
                  że ma traumę (matko, co za paradoks, rodzice
                  > byli dla siebie ZA MILI), ale myślałam, że dorośli ludzi przed 40 traumy mają j
                  > uż za sobą....

                  Ma traumę, bo rodzice mówili do niego po imieniu?
                  I ty w to wierzysz?

                  nie wiem czy big_grin czy uncertain
                  • mae224 Re: bez imienia 23.10.15, 20:57
                    Nie do niego, a między sobą.
                    • cosmetic.wipes Re: bez imienia 23.10.15, 21:04
                      Na jedno wychodzi.

                      Boże! Traumatyzuję swoje dzieci, nie wiedziałam big_grin
                      • mae224 Re: bez imienia 23.10.15, 21:10
                        Raczej chodzi o zażenowanie wywołane przez publicznie okazywane uczucie między rodzicami.
                        • klamkas Re: bez imienia 23.10.15, 21:25
                          A może mąż ma powód do traumy? Może rodzice byli nie tylko mili, ale wręcz ekshibicjonistyczni (i nie mam na myśli seksu i erotyki, tylko nadmiar wszelakiej intymności na zewnątrz). Bo to, że rodzice są dla siebie mili, kochają się, są wobec siebie czuli i troskliwi, to żaden powód do problemów w życiu dorosłym i żadne usprawiedliwienie waszego problemu.

                          My też tacy jesteśmy (mili, czuli i o zgrozo trzymamy się za ręce, czy czule dotykamy przy ludziach), moja córka czasami mówi, że jesteśmy obciachowi, ale czasami jak rozmawiamy o rodzinach, w tym o rodzinach koleżanek to cieszy się, że jesteśmy jacy jesteśmy, bo widzi, że to nie jest problem, tylko coś, czego inne dzieci nie mają i czego jej zazdroszczą. Widzi, że to "coś" mieć kochającą się, zgraną i okazującą sobie uczucia rodzinę.
          • 3-mamuska Re: bez imienia 23.10.15, 01:37
            Widzisz Jola to tak jak z przysłowiowymi skarpetkami, jeden facet bedzie zbierał a inny nie, i ni dealerów ze chce wkurzyć zone czy ja nie szanuje ma taki nawyk.

            Tak jak jedni gaszą światło wychodząc z pokoju inny zostawi bo nie mysli o tym, nie jest to w jego życiu istotne.
            A możliwe ze facet rzeczywiscie nie rozumie ze to ja az tak boli, a ze dla niego nie jest to ważne nie umie sie postawić jej sytuacji.
            Abo ma uraz z dzieciństwa gdzie było tego za duzo.

            I dlatego uważam ze ignorowanie to jedyna metoda.
            Skoro prośby nie pomagaj , zostają tylko kłótnie. Albo ignor. Pozytywny .
            -----------------
            Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
            • jola-kotka Re: bez imienia 23.10.15, 01:43
              Weź przestan,jak tobie by twój maz powiedział nie lubie jak do mnie mówisz np.jarus mow jareczku to bys tego nie uszanowala? Dla niego,dla mnie koles cos nie teges,jasne fajny uraz nie wie,ze do ludzi się należy zwracać po imieniu,to jest zwykly brak wychowania i szacunku. A jak mu zona sto razy powtarza żeby to zmienil w sobie a on nie reaguje to dla mnie sprawa jest jasna ma ja w ....
              • 3-mamuska Re: bez imienia 23.10.15, 01:47
                Jola ja nienawidzę jak dostali ludzie mowia do siebie
                " Jareczku" i wybacz ale bardzo bym unikała takiego mówienia. I tez bys mogła powiedzieć ze mam w dupie jego uczucia. Ale sorry zmuszać bym sie nie mogła, a raczej nie zwracałabym na to uwagi.
                Zgadzam sie ze mówienie zupełnie bezosobowo to brak szacunku i dobrego wychowania.
                • jola-kotka Re: bez imienia 23.10.15, 01:58
                  ok jareczku nie,ale jednak nie mówisz do meza bez imiennie,bez osobowo,wracajac do skarpetek,to one nie sa problemem ale to jak zwracamy się do siebie w malzenstwie jest mega istotne i jeśli Ty nie lubisz zdrobnień to spoko można wypracować jakiś kompromis jeśli ta druga strona lubi to jareczku.
                  Maz autorki robi z siebie idiote,ja już nie mowie o np. Jolus,skarbie,myszko itp. ale na Jola,Jolka chyba do jasnej cholery może się wysilić bo to jest normalne zwracanie się do ludzi nie swiadczy,ze ktoś jest mily czy o jakiś czuloscich.
    • czar_bajry Re: bez imienia 23.10.15, 01:20
      Mnie nasuwa się jedno pytanie...po jaką cholerę za niego wyszłaś? Zresztą chociaż raz musiał zwrócić się do Ciebie po imieniu....podczas ślubutongue_out
      • jola-kotka Re: bez imienia 23.10.15, 01:34
        Bo na pewnym etapie wielu rzeczy się nie widzi one wychodzą z czasem? I fajnie jak te wady sa takie z których można zartowac albo przymknąć oko,a do tego jest potrzebna fajna relacja,cieplo,milosc i szacunek jak tego nie ma tych wad wychodi coraz więcej i coraz częściej wręcz wkur... a potem ktoś pakuje walizki.
    • jkl13 Re: bez imienia 23.10.15, 08:43
      Kiedyś mój młodszy syn na pytanie pań w przedszkolu - jak ma na imię jego mama - odpowiedział: słoneczko. Bo mój mąż nigdy nie zwraca się do mnie imieniem, ale używa tego typu zwrotów. Natomiast nigdy nie zwraca się do mnie bezosobowo, więc mi to nie przeszkadza. Z kolei mojego imienia używa tylko wtedy, gdy jest na mnie wściekły i chce mi dogryźć, więc nie wiem, co gorsze.
      • rosapulchra-0 Re: bez imienia 23.10.15, 08:55
        jkl13 napisała:

        Z kolei mojego imienia używa tylko wtedy, gdy jest n
        > a mnie wściekły i chce mi dogryźć, więc nie wiem, co gorsze.

        Mój w takich sytuacjach używa pełnej formy mojego imienia, a doskonale wie, że to mnie doprowadza do szału.
    • aurinko Re: bez imienia 23.10.15, 09:13
      przez 15 lat znajomości nie usłyszałam z ust męża mojego imienia

      Ile razy rozmawiałaś z mężem na ten temat, w ciągu tych 15 lat?
      • mae224 mae224 23.10.15, 10:33
        Wielokrotnie, ale nie miesiacami o tym samym.
    • sasanka4321 Re: bez imienia 23.10.15, 09:16
      Popros go. Jak powie 'Mozesz mi podac sol?", popros go: 'Kacper, powiedz: Aniu, mozesz mi podac sol? Chcialabym, zebys tak do mnie mowil. Potrzebuje tego. Czuje sie niewazna, kiedy nie uzywasz mojego imienia." I czekasz az powtorzy zdanie uzywajac Twojego imienia.
      I nastepnym razem znowu: "Kacper, powiedz prosze: Aniu... costamcostam..."
      I tak w kolo Macieju. Szczerze, otwarcie, spokojnie, bez zarzutow. I ze szczerym podziekowaniem, kiedy to zrobi. Kiedys sie przelamie.
      Trudne dla wiekszosci, prawda? Tak sie odkryc przed kims, ze swoimi potrzebami, poprosic, wystawic sie zupelnie bezbronnie na odrzucenie. Ale warto.
      • kratka.1 Re: bez imienia 23.10.15, 10:25
        A jak Twój mąż zwraca się do Waszego dziecka? też nie używa imienia?
        • mae224 Re: bez imienia 23.10.15, 10:32
          Imiennie. Do współpracownic i sąsiadek też, też zdrobniale.
          • kratka.1 Re: bez imienia 23.10.15, 12:19
            Na forum "życie rodzinne" na problemy forumowiczów odpowiada psycholog - pani Agnieszka Iwaszkiewicz, napisz tam o swoim problemie , może ona pomoże. Dla mnie to niepojęte, do wszystkich wokół po imieniu tylko do żony nie.
            • andaba Re: bez imienia 23.10.15, 12:31
              A wiesz, że ja mam identycznie? Mąż ostatni raz moje imię wypowiedział przy przysiędze małżeńskiej.
              Nigdy, ale to absolutnie nigdy nie zwrócił się do mnie po imieniu.
              Przed dziećmi byłam "koteckiem", potem "mamuśką" i na tym stanęło.
              Czasem w rozmowie z osobami trzecimi używa mojego imienia, ale tylko w wypadku gdy rozmówca mógłby nie być pewien kim jest "ona".

              Ja się zwracam normalnie, jego matka też używa imion, więc z domu tego nie wyniósł, chyba, że od ojca (ale chyba też nie, sama pamiętam, że go po imieniu wołał).

              Imię mam zwyczajne, żadne z takich, które by mu nie mogło przejść przez gardło.
              • mae224 Re: bez imienia 23.10.15, 12:41
                Dzięki za pocieszenie. wink jak to znosisz? Przeszłaś nad tym do porządku dziennego czy walczysz? Ja też mam normalne imię, z nikim z przeszłości mu się też raczej nie kojarzy..
                • andaba Re: bez imienia 23.10.15, 13:43
                  Przeszłam do porządku dziennego, co mam zrobić. Ostatecznie to nie jakiś straszny problem, tyle że dziwne, bo nie wiem co jest takiego strasznego w wypowiedzeniu imienia?
                  Do dzieci też nie lubi mówić po imieniu, zwraca się przezwiskami, które mają od dzieciństwa, albo jakoś inaczej, ale po imieniu rzadko.
    • lady-z-gaga Re: bez imienia 23.10.15, 12:58
      To, co Ci niektore forumki proponują to istny cyrk -po 15 latach znajomości miałabyś nagle nie reagować, kiedy facet zwraca się do Ciebie tak, jak dotąd?
      No wybaczcie, gdyby mi mój mąż po nastu latach zaczął strzelac focha o coś, co nie było przeszkodą w: a) rozpoczęciu związku b) kontynuowaniu związku c) we wzięciu ze mną ślubu - gdyby takie numery zaczął odwalać, to kazałabym mu rezonans zrobić, w obawie, że ma guza mózgu albo inną groźną przypadłość.
      Autorko droga, najwyraźniej mąż - przynajmniej na początku - okazywał Ci czułość w jakiś inny sposób i wołanie po imieniu nie było Ci niezbędne potrzebne wink więc chyba obecnie problem jest gdzie indziej i na tym się skup - bo nauka nowych obyczajów ma mizerne szanse na powodzenie. Tym bardziej, że obecna forma nie jest w żaden sposób obraźliwa i Ci nie uwłacza - wynika, jak sama mówisz, z przyzwyczajenia.
    • woman_in_love czyli powieliłaś schemat z domu i podświadomie 23.10.15, 13:48
      wybrałaś kogoś kto się zachowywał jak w domu.

      Wcale swatki i małżeństwa aranżowane nie były takie głupie. Często gęsto lepiej wybrać kogoś nie na zasadzie motylków w brzuchu i kisielu w majtach, tylko właśnie kogoś "odpowiedniego" i niekoniecznie wg nas, bo wolny wybór to może być jednak zbyt duże ryzyko.
    • drinkit Re: bez imienia 23.10.15, 13:55
      Miałam w liceum chłopaka, który też nie mówił do mnie po imieniu, mimo że był czuły, etc. Strasznie mnie to irytowało, w końcu go rzuciłamsmile
    • alina460 Re: bez imienia 23.10.15, 21:33
      A zauważyłyście, jak wiele osób zwraca się do ludzi z totalnym pominięciem imienia?
      Ja na to zwracam uwagę. Mam normalne, zwyczajne imię i baaaardzo rzadko je słyszę z czyichkolwiek ust. I ten problem nie dotyczy tylko mnie tzn. nie tylko do mnie ludzie zwracają się bez imienia. Dziwne jak dla mnie... I przykre.
      • lady-z-gaga Re: bez imienia 23.10.15, 21:56
        > A zauważyłyście, jak wiele osób zwraca się do ludzi z totalnym pominięciem imie
        > nia?

        Tak, sama tak się zwracam bardzo często. I uważam wręcz, że w niektórych okolicznościach rozpoczynanie każdego zdania od "Elu, Basiu, Zenku" byłoby nienaturalne i pretensjonalne.
        W rodzinie, w małżeństwie też nie ma w tym nic dziwnego i nie rozumiem, o co ta gó...burza w wątku. Tak jakby wymienianie imienia żony/męża przy każdej kwestii miało świadczyć o potędze uczuć, albo o czułości.
        • alina460 Re: bez imienia 24.10.15, 22:00
          Z cała pewnością nie zależy mi na potędze uczuć czy czułości tylko na zwykłym szacunku.

          Wolę, żeby się ktoś do mnie zwrócił :" Elu, czy masz może...?" niż "Masz może...?"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka