Dodaj do ulubionych

Zostałam sponiewierana psychicznie...

29.10.15, 17:31
... przez własnego ojca, przed chwilą.
Przyszedł, rozmawialiśmy właśnie o tym zrzeczeniu się spadku przeze mnie, także w imieniu mojej córki. Powiedziałam tylko, że sąd rodzinny nie przyklepie tak łatwo sprawy w kwestii zrzeczenia się w imieniu małoletniej, bo z tego, co czytałam, musi być ważny powód, np. spadek jest zadłużony. I że nie pójdę na sprawę. Ja już miałam sprawy w SR, o alimenty i postanowienie o zamieszkaniu dziecka przy matce, niemal to przypłaciłam zdrowiem psychicznym. Nigdy więcej, dopóki ojciec mojej córki wywiązuje się z obowiązków choćby przeciętnie.
Ojciec rozdarł na mnie gębę, usłyszałam, że mam swoje interesiki i wyciągam łapę po to, na co oni ciężko pracowali... ... przez własnego ojca, przed chwilą.
Przyszedł, rozmawialiśmy właśnie o tym zrzeczeniu się spadku przeze mnie, także w imieniu mojej córki. Powiedziałam tylko, że sąd rodzinny nie przyklepie tak łatwo sprawy w kwestii zrzeczenia się w imieniu małoletniej, bo z tego, co czytałam, musi być ważny powód, np. spadek jest zadłużony. I że nie pójdę na sprawę. Ja już miałam sprawy w SR, o alimenty i postanowienie o zamieszkaniu dziecka przy matce, niemal to przypłaciłam zdrowiem psychicznym. Nigdy więcej, dopóki ojciec mojej córki wywiązuje się z obowiązków choćby przeciętnie.
Ojciec rozdarł na mnie gębę, usłyszałam, że mam swoje interesiki i wyciągam łapę po to, na co oni ciężko pracowali... Że nigdy już mi nic nie da, ani mojej córce nic a nic nie kupi w prezencie, bo musi zbierać na zachowek. Nie dawał mi dojść do słowa, zaczął wrzeszczeć, że z tą sprawą w sądzie rodzinnym to moje wredne kłamstwo... Niby moja siostra przyrodnia notariuszka - a qrwa widać, że nie ma zielonego pojęcia o prawie, tyle jej dyplomy warte, co i moje z polonistyki...
Rozstaliśmy się we wzburzeniu. A mnie się płakać chce.
Nigdy, nigdy nie dawał mi dojść do słowa, mam do niego różne spostrzeżenia i pretensje - zawsze chciał mnie zakrzyczeć...
Ja już mam głęboko w du... ten zachowek, ale w życiu nie pójdę do SR udowadniać, że jestem tak bogata, że mogę zrezygnować ze spadku dla dziecka...
Czy to nie jest podły cham?
Mam szczerą ochotę nie zapraszać go na komunię córki. Niestety jest ojcem chrzestnym.
Mam dość.
Obserwuj wątek
    • iwoniaw Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 17:36
      Wyjątkowo beznadziejnie się zachował, masz rację. Nie poszłabym nie tylko do żadnego sądu, ale i z tą komunią bym się zastanowiła - co z tego w sumie, że jest ojcem chrzestnym?
      • natalie_rushman Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 17:42
        A to, że w naszej szkole bardzo się podkreśla rolę rodziców chrzestnych.
        Bo, rozumiesz, to oni odpowiadają za wychowanie w wierze i takie tam.
        Będą więc bardzo ważni podczas komunii.
        Dziecku będzie przykro, że ma ojca chrzestnego, który np. przestał przychodzić ni stąd ni zowąd na mikołaja i przynieść choćby dobrych słodyczy i jakąś zabawkę. Który będzie od tej pory zlewać dziecka urodziny.
        Niestety, szkoły wyznaniowe są jak widać dla normalnych rodzin z normalnymi układami... sad

        A ja poczytałam przez ostatnie 2 dni, co tylko mogłam, o tym zrzekaniu się spadku w imieniu małoletnich. Mało realne i może mnie to wpędzić w kłopoty, np. przy sprawie po podwyższenie alimentów w przyszłości, gdybym miała taki mus na gardle.
        • arwena_11 Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 17:49
          Kto ci takich głupot nagadał? Rodzice chrzestni zajmują się wiarą jeżeli nie ma rodziców. jeżeli są i wywiązują się ze swoich obowiązków to nie mają żadnej roli do spełnienia. A już prezentów w ogóle nie mają obowiązku dawać.
          Mam dwoje dzieci po katolickiej podstawówce i nigdy nie wypłynął temat chrzestnych. My spełnialiśmy swój obowiązek w wychowaniu w wierze, więc kogo obchodzili chrzestni? Mój syn swoją chrzestną widział ostatni raz z 5 lat temu. Urwał się kontakt. Z chrzestnym widzi się raz w roku jak robimy mu urodziny lub u babci. W tym roku nie robimy urodzin dla rodziny, więc się nie zobaczą. Naprawdę brak chrzestnego na komunii to nie będzie tragedia. Ale awantura na komunii, a pewnie tatuś sobie nie podaruje focha, to już będzie problem.
          • natalie_rushman Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 17:52
            Dzięki, pocieszyłaś mnie.
            Muszę się uspokoić...
          • volta2 Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 30.10.15, 11:57
            toż właśnie u niej nie ma rodziców- jest tylko matka... a ojciec to mocno niezainteresowany raczej.

            inna sprawa, co trzeba mieć w głowie, by ojca uczynić chrzestnym własnej córki? wiem, że tak bywa, ale tu, takiego co tak nawalił w przeszłości?
            • natalie_rushman Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 30.10.15, 13:21
              Dodam, że moja matka jest całkiem poważnie chora i do wielu spraw podchodzi bardzo emocjonalnie, więc za bardzo nie da się z nią gadać o kłopotach. Co do wyboru chrzestnego - ano człowiek próbuje jakoś wytworzyć pewne związki rodzinne. Ja mam maleńką rodzinę i sporadycznie utrzymującą ze sobą kontakt, praktycznie w formie życzeń urodzinowych i świątecznych. Część rodziny zresztą nie w Polsce. Nie za bardzo było z kogo wybierać. Co do koleżanek z kolei, nie chciałam, żeby sądziły, że to jakaś presja na nie (bo potem jest taka gorączka prezentowa i chrzestni często czują się wewnętrznie zmuszeni czemuś tam sprostać wink).
              Liczyłam na to, że przez ten gest i wybór, mój ojciec będzie jakoś związany z wnuczką i jej pomoże w życiu, jakby co - bo ma takie możliwości. Cóż, nie to nie, zaczynam to powoli "przebolewać". Zostałam skonfrontowana z twardymi faktami i widzę wszystko bez złudzeń.
              • cersei8 Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 30.10.15, 13:59
                Sadzac po Twoim opisie wystepu ojca, to oni sa mocno zdeterminowani aby nie dopuscic Cie do udzialu w spadku. Zawsze moga to zrobic gdy ojciec podpisze umowe dozywocia z jednym ze swoich dzieci.
                Moze lepiej rozwaz mozliwosc zrzeczenia sie spadku w zamian za jakas kwote.
                Sprawdz ile moze byc warty domek ojca, chocby dzieki ogloszeniom sprzedazy z tamtych okolic bedziesz miala jakies pojecie kwoty, podziel to na 8 i bedziesz miala kwote jaka by ci sie nalezala gdyby testamentu nie bylo. Ale poniewaz bedzie (juz corka notariusz tego dopilnuje) to w najlepszym wypadku dostalabys polowe z tego. Wiec jesli domek jest warty 500, to zachowek to ok. 31 tys, czyli smaialo mozesz zazadac 40 tys (oszczednosci tez pewnie maja...) a i brak koniecznosci walki w sadzie jest cos warte.
                Kase wlozysz na konto dla dziecka i bedziesz miec spokoj. a biorac pod uwage, ze w sadzie tez pewnie wiecej nie mialabys szans ugrac to i satysfakcje.
                • wapaha Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 30.10.15, 17:09
                  Przyznam- niegłupie rozwiązanie. Rozeznać się jaki ojciec ma majątek i wyliczyć wartość zachowku. Cały majątek. Pamiętaj że w skład masy spadkowej wchodzą także udziały w OFE/ZUS, świadczenia z zakładu pracy itp - nie przegap niczego. Wylicz, zaproś "tatę" powiedz że sobie przemyślałaś i że się zgadasz jeżeli na konto wpłynie taka a taka kwota. I niech sie frajer buja.
                  ( zrzeczenie się spadku oznacza też zrzeczenie się ewentualnych długów)
                  • kochamruskieileniwe Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 30.10.15, 17:23
                    OFE, jezeli wskazał beneficjentów - nic z tego.
                    Polisy ubezpieczeniowe ze wskazanym beneficjentem tez nie wchodzą do spadku (chyba, ze mam nieaktualne informacje)
                    • wapaha Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 30.10.15, 17:35
                      Jeżeli wskazał. Jeżeli nie wskazał- wtedy normalnie postępowanie spadkowe. Z polisą dobrze mówisz.
              • volta2 Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 30.10.15, 14:32
                jeśli twój ojciec nie związał się z córką, czyli tobą to jak mogłaś sądzić, że zwiąże się z wnuczką średniokochanej córki? toż to samobój, dziwię się, że się zgodził, ale on z pokolenia że do chrztu sie nie odmawia?

                nie musisz mi tłumaczyć co to jest maleńka rodzina, ja też nie miałam chrzestnych ze swojej strony więc oboje poszło od męża.
                • natalie_rushman Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 30.10.15, 17:56
                  Ja nie mam męża, jak zapewne wiesz.
                  Ojciec mojej córki jest agnostykiem, lekkim antyklerykałem i zdecydowanie nie chce mieć nic wspólnego z komunią, więc nawet go nie będzie. Tym bardziej nie mogłabym angażować jego rodziny, z którą stosunki mam żadne.
                  Zresztą, w świetle dzisiejszych - kolejnych - badań, które wykonałam sobie rano, temat komunii i ojca chrzestnego jest dla mnie naprawdę mało istotny. Mam w tej chwili poważniejsze zmartwienia.
                  I wszczynanie ze mną chamskich awantur nie polepsza tego stanu.
                  Ale cóż, jak to mówią, człowiek ze wsi wyjdzie, a wieś z człowieka nie.
                  Trudno, świetnie.
                  Muszę przyznać, że ten wątek pozwolił mi rozładować emocje.
        • iwoniaw Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 17:52
          No ale w jakim sensie "będą b. ważni podczas komunii"? Bo u nas się ich, owszem, zaprasza, owszem, są mile widziani, ale w żadnym momencie uroczystości okołokomunijnych nie są, że tak powiem, "obowiązkowi". Poza tym młoda ma też chyba matkę chrzestną?

          A na Mikołaja dziadek, zdaje się, i tak zapowiedział że przestanie przychodzić? (BTW, nikt nie miał obiekcji, żeby dziadek dziecka zostawał jego rodzicem chrzestnym?)
        • minor.revisions Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 18:46
          > A to, że w naszej szkole bardzo się podkreśla rolę rodziców chrzestnych.
          Bo, rozumiesz, to oni odpowiadają za wychowanie w wierze i takie tam.
          Będą więc bardzo ważni podczas komunii.

          Niech się walą.
          Zasadniczo jak rodzic biologiczny jest niewydolny, to się mu prawa rodzicielskie odbiera, powinien być na logikę jakiś sposób na podważenie bycia chrzestnym rodzicem, skoro się nie wywiązuje z misji.
        • asia_i_p Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 20:36
          A chrzestna nie ma partnera, który mógłby wystąpić w zastępstwie? Albo jakiś wujek?
        • ewa_mama_jasia Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 30.10.15, 09:23
          Jeśli podczas mszy chrzestni mają być jakoś wyróżnieni, to powiedz wcześniej katechetce, żeby jakoś to zmienili. Jeszcze jest czas, żeby zaplanować. W jednej szkole był zwyczaj, że do komunii podchodzi dziecko z rodzicami po bokach i kolezanka po rozwodzie z takimi sobie układami z byłym mężem poprosiła o zmianę praktyki.
        • mimfa Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 30.10.15, 13:17
          A dlaczego masz rezygnować? Niech ojciec przepisze testamentem co komu chce przepisać a Ty i jak możesz wystąpić o zachowek po jego śmierci.
    • arwena_11 Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 17:38
      Ja wiem, że łatwo powiedzieć nie przejmuj się. Ale musisz się uspokoić dla dobra swojego i twojej córki.
      Po takiej akcji to bym nie tylko nie zrzekła się spadku, ale wydarła im każdy grosz jaki mi się należy. Pamiętaj oni ci nie dadzą na chleb jak będziesz potrzebowała. Dbaj o swoje dobro i córki, bo to jest najważniejsze. A ojca olej. Nie musi być na komunii. To ma być uroczystość ważna dla dziecka, lepiej żeby zapamiętała ją jako spokojną niż pełną złych emocji i krzyków.
    • tereska.z.bombaju Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 17:53
      doskonale cię rozumiem. mój ojciec poniewierał mną ponad 30 lat aż mi się ulało. nie utrzymuję z nim kontaktu i jest mi z tym dobrze.
    • kkalipso Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 17:58
      Współczuje całej sytuacji, jak dla mnie brak słów ....
      Musisz się zastanowić czego Ty chcesz ( twoja córka to widzi i kiedyś będzie szła na kompromisy, bo tak należy). Olej te prezenty, pogoń ze swojego życia ludzi którzy nie są warci. Ja już bym nie chciała tego spadku czy jak to się nazywa ale i jego w moim życiu.
      Pierwsze słyszę żeby ojca brać na chrzestnego, można tak?
    • niennte Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 17:59
      A nie lepiej uważać tak, jak moje córki? Od ojca nigdy za wiele nie dostawały, alimenty zawsze po czasie i często przez komornika, pretensje teraz, że "matka nastawiła je przeciwko niemu" - jakby nie były dorosłe i nie miały własnego poglądu na sytuację...
      Niczego nie oczekują, na nic nie liczą, zamierzają natychmiast po jego śmierci zrzec się spadku w imieniu swoim i wnuczki.
      Nawet całkiem nieźle dogadywały się z jego kolejnymi kobietami (lepiej, niż z nim), ostatnia już w ich wieku, więc jeszcze łatwiej wink Trochę im nawet współczują, że wiązały się z takim gnojkiem wink
      • natalie_rushman Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 18:03
        Ale to nie chodzi o to, czego ja oczekuję. Bezczelnością jest oczekiwanie, że pójdę do sądu rodzinnego nakłamać, że moje dziecko opływa w takie luksusy, że nie potrzebuje spadku. Bezczelnością jest wymuszanie na mnie tego krzykiem. Tak jak ktoś to opisał w poprzednim moim wątku - ojciec ma prawo oczekiwać, że zrzeknę się spadku, a ja mam prawo się nie zgodzić i powinniśmy kulturalnie się traktować.
        Ale nie ma prawa grać moją córką i ciągać mnie po sądach.
        • niennte Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 18:28
          Ja w takim przypadku zerwałabym wszelkie kontakty z ojcem. Gdybym dostała wezwanie do sądu, poszłabym i powiedziała prawdę. Nie dałabym się wrabiać w żadne składanie obietnic, obiecanki, układy, zrzeczenia. Póki ojciec żyje, niech Ci tym głowy nie zawraca. Jak kiedyś umrze, to niech sąd decyduje, czy Ci się coś należy po ojcu, czy nie.

          Szkoda, że córka chodzi do katolika, bo prędzej czy później mogą być jakieś kłopoty z racji niepełnej rodziny czy czegoś w tym sensie.

          No i jeszcze - rozumiem, że będąc dzieckiem chciałaś mieć ojca, choćby jakiegoś tam. Teraz, jako dorosła, nie musisz go mieć, zabiegać o jego uwagę, przejmować się zachowaniem. Olej go, zapomnij. Nie pozwól mu mieszać w Twoim życiu i decydować o nim.
          • natalie_rushman Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 18:37
            Akurat w szkole znają moją sytuację rodzinną i została ona potraktowana naturalnie. Z córką też mam temat rozstania rodziców i zamierzchłego rozwodu dziadków przerobiony wink.
    • mary_lu Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 18:06
      Naprawdę Cię sponiewierał. Jak forum wiecznie jest pełne nieuzasadnionych żali i historii, które aż się proszą o kompletne odwrócenie tego, kto rzekomo jest ofiarą, to tutaj sytuacja jest klarowna i trzymam za Ciebie kciuki.

      Masz rację, nic nie rób, nigdzie ńie chodź, pewnie i tak znajdą sposób, źeby Cię okraść. Ale nie ma powodu im ułatwiać i udawać, że jest ok. Przecież do tego jesteś samotną matką, która z całych sił walczy o dobre życie i wykształcenie dla swojej córki, jak można Was tak potraktować...
      • natalie_rushman Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 18:15
        Mnie nawet już nie aż tak boli chęć przeprowadzenia dziedziczenia w taki sposób, co forma przekazu. Jak można powiedzieć własnej córce "nie widzę powodu, żebyś korzystała z tego, czego my się dorabialiśmy"... i że po jego śmierci "narobię im smrodu"...
        Po prostu wstydzę się za tego człowieka.
        • kubekwkropki Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 18:25
          Niczego sie nie zrzekaj. Nie daj sie zastraszyc. Przykro pisać ale twoj ojciec nęka cie psychicznie i usiłuje wymusić oświadczenie woli. Usiluje nakłonić cie do niekorzystnego rozporządzenia majątkiem znacznej wartości i to nie tylko twoim ale i małoletniej. A to przestępstwo. W dodatku takie wymuszone groźba lub przemocą oświadczenia woli sa nieważne. Nawet akt notarialny mozna unieważnic w taki przypadku. Nie daj sie. Jesli nie dla siebie to dla córki.
          • natalie_rushman Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 18:29
            Już mi wyliczył, że mój zachowek wyniesie jakieś 40 tysięcy wink.
            Może to nie jest jakaś znaczna wartość - ale tym bardziej nie rozumiem powodu do nękania mnie i napadania z krzykami w ten sposób.
            • arwena_11 Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 18:32
              powiedz tatusiowi, że jak zbiera kasę, to powiększa własny majątek. Gotówka też wejdzie w skład masy spadkowej i zachowek będzie większy. Nie daj się spłacić wcześniej.
              • kochamruskieileniwe Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 21:41
                e tam, niech już nic nie mówi...
                przy takim podejsciu ojca, nie zdziwiłabym sie gdyby jednak wpadł na pomysł umowy dożywocia z dzieckiem z drugiego małżenstwa....
                Moze przyrodnia siostra wpadnie na to. Aczkolwiek zdziwił mnie jej brak wiedzy (???) na temat, jak wygląda zrzeczenie sie spadku przez nieletniego...
        • mary_lu Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 18:29
          Najważniejsze, że ustawodawca widzi powód, żebyś z tego korzystała.

          Też rozumiem, że są sytuacje, kiedy można przyjść i poprosić dziecko o takie zrzeczenie. Gdyby całe życie traktował Cię fair, a teraz martwiłby się sytuacją, że po jego śmierci żona nie będzie miała gdzie mieszkać, bo wystąpisz o zachowek należny Wam za ich skromne mieszkanko... Ale całe źycie pokazywać kasę zza szybki, a pod koniec drzeć się i szantażować wstrzymaniem prezentów dla wnuczki... Nie do pomyślenia.
          • natalie_rushman Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 18:33
            Ale to nie jest skromne mieszkanko. Przy mnie wyliczył wartość domu na ok. 500 tysięcy, a mój zachowek na 40 tysięcy wink.
            Chociaż nie zdziwię się, jeśli w tej sytuacji np. przepiszą wszystko na żonę czy coś.
            Ale to już nawet nie jest tak istotne.
            Istotne jest wyskoczenie do mnie z ryjem i agresją, bo ośmieliłam się mieć inne zdanie.
            • kubekwkropki Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 18:37
              A se mogą przepisywać. Darowizny poczynione na 10lat przed smiercia wchodzą w masę spadkowa, a jesli zaistnieje podejrzenie, że był to sposób na rozmyślne umniejszenie majątku któregoś ze spadkobierców to nawet dłużej.
              • ola_dom Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 18:43
                kubekwkropki napisała:

                > A se mogą przepisywać. Darowizny poczynione na 10lat przed smiercia wchodzą w masę spadkowa

                Przepisanie notarialne także? To też jest darowizna?
                • arwena_11 Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 18:45
                  darowizną będzie wszystko co nie jest sprzedażą.
              • arwena_11 Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 18:44
                Jak są to darowizny na rodzinę to wchodza zawsze do masy spadkowej, niezależnie czy dane 10 lat wcześniej czy 20.
            • mary_lu Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 18:40
              No właśnie pamiętam z poprzedniego wątku, że nie jest to skromne mieszkanko. No niestety, jak ojciec sobie w życiu nagrabił, to teraz nie ma na karku tylko dziamdziającej nowej żonki i córuni-notariuszki, które wymuszają na nim zostawienie im całego majątku, ale miło by było, gdyby zdał sobie sprawę z tego, że ma więcej prawowitych spadkobierców. Jakby był dla Was dobry i postarał się, to wszystko dałoby się załatwić, prawda? To skoro umie się postarać tylko dla części rodziny, to niech kombinuje dalej.
              • kubekwkropki Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 18:45
                Wszystko pięknie ale od jakie znaczenie ma zawód coruni? Od prawników, a w szczególności notariuszy i radców prosze sie odkolegowac. ??
                • mary_lu Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 18:48
                  Z całą pewnością ma takie znaczenie, że bardziej zwarły z matką szyki i nalegają na załatwienie spraw.
                  • kubekwkropki Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 18:53
                    To cos słaby ten notariusz... Groźbą i podstępem nakłaniać do niekorzystnego rozporzadzania mieniem...
                    • natalie_rushman Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 18:54
                      Ojciec niejedną decyzję wywierał presją.
                      To i jego córka ma tak samo.
            • arwena_11 Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 18:43
              zachowek to 50% tego co ci się należy. jeżeli dom ma wartośc 500000, to do podzialu jest 250000, twoja działka ro ok 63000, z tego zachowek 32000. Jak ojciec mówi o 40000, to pewnie jest coś więcej i majątek jest wyceniony na więcej. A może dom kupiony przed ślubem z nową żoną i nie wszedł do wspólnoty małżeńskiej?

              A darowizny na rodzinę i tak wchodza do masy spadkowej niezależnie od tego kiedy zostały dane
              • kubekwkropki Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 18:51
                Chana ze darowizna została poczyniona w wyłączenie schedy spadkowej.
                • kubekwkropki Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 18:54
                  Chyba, że rzecz jasna
                  • kubekwkropki Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 18:56
                    Co nie wpływa oczywiscie na wyliczenie wysokości zachówku
                    • arwena_11 Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 18:59
                      No właśnie do tego zmierzamy. Że i tak dziewczynie pozostanie walczyć o zachowek, więc żadna darowizna na rzecz rodziny nie umniejszy tego zachowku
                      • kubekwkropki Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 19:03
                        100% racji
            • kochamruskieileniwe Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 21:46
              no ba tak to wychodzi. Polowa z automatu własność drugiej żony (o ile jest wspólnota), reszta na zone plus 3 dzieci. Czyli 250 tys na 4 to 62,5 tys. Zachowk to połowa tych 62,5. czyli 31 tys z groszami.



              Wiesz - z takimi ludzmi sie nie da rozmawiać. Na Twoim miejscu napisałabym długi list. I napisała - jak Ty widzisz tę sytuację.
              I drugi list - wywaliła wszystko, co piszesz w wątkkach. Jezeli , oczywiście , masz ochotę mu wygarnąć. Słownie - nie da sie.
              Chyba, że uda sie na starość, krótko przed śmiercią....Jakoś tak bywa, że człowiek sie wtedy zmienia. Tylko, że wtedy - jakoś trudno wygarnąć żale z całego życia...
        • ichi51e Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 18:44
          on moze sobie nie widziec powodu na szczescie polskie prawo patrzy na to inaczej. zreszta potem tez mozesz twierdzic ze ojciec cie zmusil do zrzeczenia i zastraszal zerwaniem kontaktow z dzieckiem i i tak wystapic o zachowek bo dziedziczenie to i tak bedzie osobna sprawa sadowa
      • ewa_mama_jasia Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 30.10.15, 09:25
        Dokładnie. Nie masz żadnego interesu w tym, żeby ułatwiać obcym w sumie ludziom życie. Na nic się nie zgadzaj, nie zrzekaj. Ojca olej, macie siebie z córką, Twoją matkę, może jakąś dalszą rodzinę i tyle.
    • tontonik Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 18:11
      Nie musisz chodzić do sądu i zrzekac się spadku w imieniu dziecka, zresztą za życia ojca takie oświadczenia są nieważne. Wystarczy że zawrzesz z ojcem przed notariuszem umowę o zrzeczeniu się dziedziczenia i wówczas twoje dzieci też nie będą dziedzyczyc. tyle w kwestiach prawnych. Natomiast zachowanie ojca beznadziejne.
    • lauren6 Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 18:13
      Zachowanie ojca bez komentarza... Masz rację i trzymaj się ciepło.
    • cegielka612 Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 18:15
      Jak dla mnie te przepisy, że w razie śmierci jednego z małżonków nagle pojawiają się dzieci czy wnuki do dziedziczenia tego na co wspólnie pracowali rodzicie i jeden z nich nadal chce z tego korzystać są chore.
      Mnie Twój argument, że nie lubię sądów i nie pójdę też by pewnie doprowadził do furii. To tak jakby ktoś mi powiedział, że nie lubi szpitali bo dużo czasu tam spędził i ma nieciekawe wspomnienia.
      Jeśli uważasz za słuszne, że to jest jednak majątek ojca to należy do sądu iść. Jak sąd nie przyklepie to trudno, ale zaczynanie od tego że "w sądach psychicznie się męczę" jest moim zdaniem słabe.
      • natalie_rushman Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 18:18
        Nie, nie uważam za słuszne Twojego rozumowania.
        I nie zamierzam bruździć mojej córce sprawą sądową i decyzją, która pozostanie w aktach.
        Co, jeśli będę musiała wnioskować o podwyższenie alimentów i moje wielkopańskie bogactwo zostanie wyciągnięte przeciwko mnie?
        I chyba normalne jest, że dzieci i wnuki dziedziczą po rodzicach?
        • tontonik Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 18:24
          Art. 1048. Spadkobierca ustawowy może przez umowę z przyszłym spadkodawcą zrzec się dziedziczenia po nim. Umowa taka powinna być zawarta w formie aktu notarialnego.
          Art. 1049. § 1. Zrzeczenie się dziedziczenia obejmuje również zstępnych zrzekającego się, chyba że umówiono się inaczej.§ 2. Zrzekający się oraz jego zstępni, których obejmuje zrzeczenie się dziedziczenia, zostają wyłączeni od dziedziczenia, tak jakby nie dożyli otwarcia spadku.

          Nie musisz zatem iść do sądu i kłamać o sytuacji córki. Wystarczy notarialnie zawrzeć umowę o zrzeczeniu się dziedziczenia, a zarówno ty, jak i córka nie będziecie dziedziczyc. Zgoda sądu rodzinnego nie jest do tego potrzebna.

          Do Sądu musialabys iść, gdybyś już po śmierci ojca chciała odrzucić spadek w imieniu córki.
          • natalie_rushman Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 18:28
            Po tym, co dzisiaj usłyszałam, już na pewno niczego nie podpiszę...
            Ja zrozumiałam, że aby taka umowa była prawomocna, musi być przyklepana sprawą w sądzie rodzinnym.
            • tontonik Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 18:34
              Nie musi, bo podpisujesz ją we własnym imieniu, a nie w imieniu dziecka. Ale nie dziwię się, że po zachowaniu ojca nie masz ochoty podpisywać takiej umowy.
              • natalie_rushman Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 18:40
                No, po prostu przy okazji tego nieporozumienia okazało się, co tatuś naprawdę myśli.
                Uch, dobrze, że istnieje forum.
                Matce nie chcę tym głowy zawracać, tym bardziej, że to jej da okazję do tyrady nt. wad byłego męża, a tego po prostu nie zniosę - nie lubię marudzenia wink.
                Tak, sama marudzę, ale w realu dzięki temu mało komu głowę zawracam.
            • madzioreck Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 20:40
              natalie_rushman napisała:

              > Po tym, co dzisiaj usłyszałam, już na pewno niczego nie podpiszę...
              > Ja zrozumiałam, że aby taka umowa była prawomocna, musi być przyklepana sprawą
              > w sądzie rodzinnym.

              W sądzie rodzinnym sprawa ląduje, kiedy spadkodawca zszedł, i chcesz spadek odrzucić, wtedy przechodzi na kolejne osoby i one też muszą odrzucić, w przypadku dziecka rzeczywiście sprawa ląduje w sądzie. Ale w przypadku zrzeczenia się dziedziczenia jest inaczej, Ty zrzekając się dziedziczenia po ojcu automatycznie wyłączasz z dziedziczenia również swoich zstępnych.
          • kubekwkropki Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 18:32
            Oczywiscie zdajesz sobie sprawę, że nakłanianie do niekorzystnego rozporzadzania mieniem jest przestępstwem, a akt notarialny podpisany pod wpływem groźby moze buc unieważniony? Prawda?
            • natalie_rushman Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 18:35
              Ja po prostu zrozumiałam całą rzecz inaczej, nie jestem prawnikiem. I na chodzenie po sądach w celach dla mojej rodziny niekorzystnych czasu mi szkoda.
              Ale po tym, jak dzisiaj pokazano mi ostatecznie moje miejsce w rodzinie, nie będę niczego podpisywać...
        • kubekwkropki Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 18:27
          Normalne. Nie daj sie zastraszyć. Honorem niech sobie twoj ojciec gęby nie wyciera. Honorem sie dzieci nie karmi ani nie wyposaża na przyszłość.
    • kandyzowana3x Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 18:23
      to dziadkowie moga byc chrzestnymi ?
      • natalie_rushman Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 18:31
        Tak, nie było z tym najmniejszego problemu.
        Ja mam bardzo mało rodziny i prawie same starsze osoby. Kuzyni, z którymi utrzymuję bardzo sporadyczne kontakty, od lat mieszkają za granicą i rzadko tu przyjeżdżają. Nie za bardzo było z kogo wybierać.
    • ichi51e Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 18:35
      na twoim miejscu zrzeklabym sie w swoim imieniu ale nie w corki. niech sie w dupe ugryzie. i tak wyciagasz lapy i zyg zyg marchewka moze ci skoczyc.
      wspolczuje i przytulam
      • natalie_rushman Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 18:41
        A nie nie, teraz to ja niczego nie będę się zrzekać wink.
        Niech trochę pokombinuje, jak zostawić te pieniądze w jednej rodzinie wink.
    • natalie_rushman a w dodatku... 29.10.15, 18:45
      ... cała ta sprawa wyniknęła zaraz po naszej rozmowie, co słychać.
      Ojciec wie, że jestem chora.
      Wie, że matka miała wycięty nowotwór, teraz ma hashimoto i ledwo funkcjonuje.
      Równie dobrze, teoretycznie, mogę mieć złośliwego guza i pożyć np. jeszcze tylko z rok, bo np. mam przerzuty. Idę na badania dopiero od poniedziałku.
      Ja nie zakładam takiego scenariusza, ale, gdyby?
      To ładnie tak pozbawiać wnuczkę w takiej sytuacji zabezpieczenia finansowego?
      Wszystko to zbiegło się z moim obecnym stanem, tym tsh i tą gulą. Jedyny plus, jestem teraz tak wqrwiona, że nawet przestałam być taka ospała wink.
      • ola_dom Re: a w dodatku... 29.10.15, 18:49
        natalie_rushman napisała:

        > Ojciec wie, że jestem chora.

        Nie znam historii Twojego ojca, ale... czy nie jest może tak, że skorzystał z okazji wiedząc, że pewnie będziesz w gorszej formie...?
        Przykro mi to sugerować, ale to się niestety zdarza sad
    • lady-z-gaga Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 19:08
      No przyznam - nie wdając się w szczegóły majątkowego sporu - że po takim zachowaniu tatusia nie miałabym chęci na kontynuowanie znajomości z nim wink
      A skąd właściwie wzięłaś, że miałabyś zrzekac się czegokolwiek w imieniu córki? przecież ona nie dziedziczy po Twoim ojcu, tylko po Tobie.
      • natalie_rushman Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 19:13
        Z wzoru umowy notarialnej, którą mi zostawił do podpisania/obejrzenia i którą pewnie układała moja cwana siostrunia-notariusz.
        Jak najbardziej można się zrzec w imieniu swoich zstępnych.
        • lady-z-gaga Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 19:18
          Ok, wiem, że można, ale niekoniecznie trzebasmile skoro dostałas taką umowę, to rozumiem Twoje wkurzenie, bo ta druga strona chyba próbuje za cwana być.
      • 3-mamuska Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 19:19
        Następne tego typu rozmowy nagrywaj, smsy zachowuj.
        Ojciec skurw...iel jakich mało. A nowa rodzinka nielepsza.
        Sądziłoby sie z nimi o majtek dla samego mieszania im w życiu ... Świnie.
    • ruda.anka2 Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 19:09
      Uważam, że nie powinnaś się niczego zrzekać, ani nawet nie masz prawa zrzekać się spadku dziecka. Nie wolno dziecka pozbawiać należnego jej majątku. Skoro tatuś tak postawił sprawę, masz ułatwione zadanie - obrażasz się śmiertelnie i odmawiasz podpisania czegokolwiek. Nie wiem, jakim argumentem Cię przekonał do zrzeczenia się spadku wcześniej. Nie daj się draniowi.
    • 18lipcowa3 Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 19:11
      Natalie masz jakies zycie poza forum ?
      • natalie_rushman Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 19:14
        Jak się okazuje, na forum znajduję więcej zrozumienia niż we własnej rodzinie.
        Pa.
        • najma78 Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 19:17
          natalie_rushman napisała:

          > Jak się okazuje, na forum znajduję więcej zrozumienia niż we własnej rodzinie.
          > Pa.

          A zastanawialas sie dlaczego?
          • triss_merigold6 Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 19:21
            Bo jej ojciec ma nową rodzinę, która jest dla niego ważniejsza, a jej matka jest chora i rozgoryczona życiem. Trudno żeby odnieśli się do dorosłej córki ze wsparciem i zrozumieniem.
            • najma78 Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 19:26
              triss_merigold6 napisała:

              > Bo jej ojciec ma nową rodzinę, która jest dla niego ważniejsza, a jej matka jes
              > t chora i rozgoryczona życiem. Trudno żeby odnieśli się do dorosłej córki ze ws
              > parciem i zrozumieniem.

              Ta rodzina to nie jest taka nowa skoro dzieci sa dorosle. Zdazyli sie chyba wzajemnie poznac,ojciec jest chrzestnym autorki corki...no chyba na chrzestenego wlasnego dziecka nie prosi sie wroga? My znamy tylko wersje autorki. 😈
              • ola_dom Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 19:31
                najma78 napisała:

                > Zdazyli sie chyba wzajemnie poznac

                I uważasz, że to wystarcza do zrozumienia?

                "Nie będziesz prorokiem we własnym kraju", u najbliższych często najtrudniej znaleźć zrozumienie. Choćby przez brak dystansu.
              • kota_marcowa Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 20:03
                Naprawdę nigdy nie spotkałaś się z sytuacją, w której tatuś, rozwodząc się z żoną, "rozwodzi" się też z dziećmi i ma je w doopie? Ja niestety widziałam takich "kochających tatusiów" mnóstwo.
                Jedyna wina tych dzieci jest taka, że tatuś nie kocha/nienawidzi/nie lubi ich matki.
                • najma78 Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 20:31
                  kota_marcowa napisała:

                  > Naprawdę nigdy nie spotkałaś się z sytuacją, w której tatuś, rozwodząc się z żo
                  > ną, "rozwodzi" się też z dziećmi i ma je w doopie? Ja niestety widziałam takich
                  > "kochających tatusiów" mnóstwo.
                  > Jedyna wina tych dzieci jest taka, że tatuś nie kocha/nienawidzi/nie lubi ich m
                  > atki.

                  Alez tak, tyle ze tacy tatusiowie po rozwodzie z dziecmi nie utrzymuja z nimi kontaktow tak ja z bylymi zonami. Ten tatus zostal nawet chrzestnym wnuczki.
          • cosmetic.wipes Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 19:23
            Może dlatego, że nie chce zawracać doopy rodzinie i znajomym, a tu ma komfort względnej anonimowości?
            Też bym wolała wyrzygac żale tu, obcym bytom, niż obciążać nimi bliskich.
            • najma78 Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 19:29
              cosmetic.wipes napisała:

              > Może dlatego, że nie chce zawracać doopy rodzinie i znajomym, a tu ma komfort w
              > zględnej anonimowości?
              > Też bym wolała wyrzygac żale tu, obcym bytom, niż obciążać nimi bliskich.

              Ja mam odwrotnie, wygadac wole sie bliskim,bez oceniania,bez krytyki, bez oczekiwania rozwiazania problemow ale w zaufaniu bo to bliscy.
              • ola_dom Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 19:32
                najma78 napisała:

                > ale w zaufaniu bo to bliscy.

                To masz szczęście, ale nie dla każdego "bliscy" są bliscy, niestety.
              • 3-mamuska Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 19:33
                najma78 napisała:

                > cosmetic.wipes napisała:
                >
                > > Może dlatego, że nie chce zawracać doopy rodzinie i znajomym, a tu ma kom
                > fort w
                > > zględnej anonimowości?
                > > Też bym wolała wyrzygac żale tu, obcym bytom, niż obciążać nimi bliskich.
                >
                > Ja mam odwrotnie, wygadac wole sie bliskim,bez oceniania,bez krytyki, bez oczek
                > iwania rozwiazania problemow ale w zaufaniu bo to bliscy.
                Ma ty od ile lat żyjesz ??? Nie wiesz ze sa rodziny bez zrozumienia? Oceniają? Zawsze wiedza lepiej, widać jak tatuś ma z corka relacje...

                Ja nie mige nic powiedzieć mojej mamie bo wygada całej rodzinie. Wole jednej przyjaciółce albo wcale.
                • najma78 Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 19:43
                  3-mamuska napisała:


                  > Ma ty od ile lat żyjesz ??? Nie wiesz ze sa rodziny bez zrozumienia? Oceniają?
                  > Zawsze wiedza lepiej, widać jak tatuś ma z corka relacje...

                  Ale dlaczego mialaby sie zwierzac akurat ojcu? Przeciez wiadomo ze nie bedzie sie wyzalac ojcu ani jego znienawidzonej rodzince ktora juz opisala w watku obok. Ma przeciez matke. No ale tu tez chyba nie. Oprocz tego nikogo wiecej w realu, zadnej przyjaciolki/ela, kuzynowstwa itp?
                  Serio opisywalabys na forum tak osobiste sprawy, emocje itp?
                  • ola_dom Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 19:46
                    najma78 napisała:

                    > Serio opisywalabys na forum tak osobiste sprawy, emocje itp?

                    Po to jest forum! big_grin
                    Serio.
                    Nie od dziś wiadomo, że obcym ludziom łatwiej się wygadać. Popytaj barmanów wink
                    • najma78 Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 20:35
                      ola_dom napisała:


                      > Po to jest forum! big_grin
                      > Serio.
                      > Nie od dziś wiadomo, że obcym ludziom łatwiej się wygadać. Popytaj barmanów wink
                      >
                      Jasne ze latwiej, bo wiedza i tobie tyle ile im napiszesz, znaja tylko jedna wersje wiec zazwyczaj wiekszosc napisze to co sie chce uslyszec. Nic dziwnego ze mozna zolci ulac😀
                      • ola_dom Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 20:59
                        najma78 napisała:

                        > wiec zazwyczaj wiekszosc napisze to co sie chce uslyszec.

                        Oj, czyżby....? wink
                      • 3-mamuska Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 21:30
                        napisała:

                        > ola_dom napisała:
                        >
                        >
                        > > Po to jest forum! big_grin
                        > > Serio.
                        > > Nie od dziś wiadomo, że obcym ludziom łatwiej się wygadać. Popytaj barman
                        > ów wink
                        > >
                        > Jasne ze latwiej, bo wiedza i tobie tyle ile im napiszesz, znaja tylko jedna we
                        > rsje wiec zazwyczaj w

                        Czyli zakładasz ze ona kłamie i dlatego nie powie matce kuzynce????
                        Świetna pokrętna pomoc i rada z twojej strony, a rownocześnie oskarżenie o kłamstwo.

                        Ja nie mowię nic siostrze nie i juz, zbyt wiele razy mnie krytykowała ,zbyt różni sie nasze zycie codzienne, i poglądy na zycie, zeby mogła mi doradzić. Bo uważa ze jak cokolwiek nie gra należy sie rozejść i nie starać sie... Dlatego od 17 lat jest sama ,a kazdy jej związek rozpadła sie, bo przy drobnej różnicy zdań ona rezygnuje, potęgując problem do rozmiarów najwyższej góry świata.
                        Choć nie powiem moge poprosić odpornośc i wiem ze mi pomoże.

                        Wiec wiesz często z rodzinka na zdjęciu sie wychodzi ...
                  • 3-mamuska Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 21:21
                    najma78 napisała:

                    > 3-mamuska napisała:
                    >
                    >
                    > > Ma ty od ile lat żyjesz ??? Nie wiesz ze sa rodziny bez zrozumienia? Ocen
                    > iają?
                    > > Zawsze wiedza lepiej, widać jak tatuś ma z corka relacje...
                    >
                    > Ale dlaczego mialaby sie zwierzac akurat ojcu? Przeciez wiadomo ze nie bedzie s
                    > ie wyzalac ojcu ani jego znienawidzonej rodzince ktora juz opisala w watku obok
                    > . Ma przeciez matke. No ale tu tez chyba nie. Oprocz tego nikogo wiecej w realu
                    > , zadnej przyjaciolki/ela, kuzynowstwa itp?
                    > Serio opisywalabys na forum tak osobiste sprawy, emocje itp?

                    Matkę ma chora wiec nie dziwie sie ze nie z nia rozmawia.
                    No wlasnie rodzinie nie zawsze warto mowić.

                    Ja pewnie bym nie opisywała, i nie opisuje staram sie.
                    Ktoś inny moze miec inaczej i tak woli, to tak dziwnie?
                    Rosa opisuje siebie swoje choroby meza dzieci teściowa i nikt sie nie dziwi nie ma komu sie wyżalić ( bez obrazy rosa)
              • cosmetic.wipes Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 30.10.15, 08:28
                najma78 napisała:

                > Ja mam odwrotnie, wygadac wole sie bliskim,bez oceniania,bez krytyki, bez oczek
                > iwania rozwiazania problemow ale w zaufaniu bo to bliscy.

                To, że ty masz odwrotnie, nie oznacza, że autorka wątku ma tak samo.
                Komuś może być potrzebna krytyka, nawet kop w doopę, bo inaczej nie odklei się od swojej zaskorupiałej wizji świata. A bliscy, prawdziwi bliscy, chcąc uniknąć konfliktów lubią przytakiwać i głaskać po główce. Tworzy się kółko wzajemnej adoracji, a problem nadal leży i kwiczy.
                -
      • wapaha Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 19:42
        Nie ma . Jedyne o czym ciągle i bezustannie marzy to przeczytać co masz jej do powiedzenia.

        Przy czym- ty rzadko kiedy masz "coś" do powiedzenia.
        • najma78 Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 19:45
          wapaha napisała:

          > Nie ma . Jedyne o czym ciągle i bezustannie marzy to przeczytać co masz jej do
          > powiedzenia.
          >
          > Przy czym- ty rzadko kiedy masz "coś" do powiedzenia.

          Obowiazku czytania moich postow nie ma, wiec naprawde kazdy moze sobie odpuscic 😂
          • wapaha Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 19:59
            Ty masz jakieś kompleksy olbrzymie i niedosyt uwagi.
            To było do lipcowej
            • 18lipcowa3 Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 20:23
              wapaha napisała:

              > Ty masz jakieś kompleksy olbrzymie i niedosyt uwagi.
              > To było do lipcowej


              Tak , dlatego zakładam 10 wątków dziennie na każdy temat.
              • ola_dom Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 20:25
                Toście se pogadały big_grin
                Uwielbiam drzewka big_grin
            • najma78 Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 20:28
              wapaha napisała:

              > Ty masz jakieś kompleksy olbrzymie i niedosyt uwagi.
              > To było do lipcowej

              Serio, trzeba bylo to wklaic pod jej postem.
              • iwoniaw Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 20:32
                A niby pod czyim wkleiła? Drzewka nie ogarniasz?
                • najma78 Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 20:36
                  iwoniaw napisała:

                  > A niby pod czyim wkleiła? Drzewka nie ogarniasz?
                  >
                  A ty po co sie wtracasz? Ogarniam, chyba ze kazdy ma inne drzewko😀
                  • madzioreck Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 20:45
                    No jednak nie ogarniasz...
                    • kalina_lin Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 20:56
                      Nie pierwszy raz. Juz jej kiedys zwracalam uwagę, jak z czyms wyskoczyla.
                  • wapaha Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 21:15
                    Tak, ty masz zdecydowanie inne drzewko. Palemkę.
                    • pade Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 30.10.15, 09:23
                      big_grinbig_grinbig_grin
    • cosmetic.wipes Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 19:17
      Krótka piłka: odetnij się od tatusia całkowicie i bierz cały spadek, który ci się należy.
    • wapaha Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 19:28
      Cham
      Prostak i cham
      Prostak i cham i ch&**((j

      Pokazał jaki jest naprawdę- i w końcu powiedział- kim ty jesteś dla niego naprawdę. Strasznie mi przykro, że cię to spotkało. Żadne dziecko nie powinno być tak potraktowane przez swojego rodzica.

      Słusznie zdecydowałaś o SR. Jeśli ojciec chce-niech cię wydziedziczy, skoro taki sprytny jest.
      W kwestii komunii napiszę tak jak mi w duszy gra-zdecyduj co jest dla ciebie ważniejsze ? Podłość i chamstwo ale na komunii będzie bo jest ojcem chrzestnym? Warto ?

      Swoją drogą z tego co wiem na rodzica chrzestnego bierze sie człowieka, który ma wychowywać nasze dziecko w wierze, gdy rodzica zabraknie. Serio tak myślałaś i chciałaś by on był właśnie ta osobą ? I serio nadal chcesz tego i chcesz to potwierdzić szopką z komunią ?
      • najma78 Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 19:35
        wapaha napisała :
        > Swoją drogą z tego co wiem na rodzica chrzestnego bierze sie człowieka, który m
        > a wychowywać nasze dziecko w wierze, gdy rodzica zabraknie. Serio tak myślałaś
        > i chciałaś by on był właśnie ta osobą ? I serio nadal chcesz tego i chcesz to p
        > otwierdzić szopką z komunią ?

        Hmmm, autorka watku opisala ojca jako kiepskiego,slabe prezenty,ochlapy, niskie alimenty , malo sie interesowal itd a dla wlasnego dziecka wybrala go na chrzestnego.
        • ola_dom Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 19:38
          najma78 napisała:

          > Hmmm, autorka watku opisala ojca jako kiepskiego,slabe prezenty,ochlapy, niskie
          > alimenty , malo sie interesowal itd a dla wlasnego dziecka wybrala go na chrzestnego.

          Łomatko, a wybór chrzestnego to jakaś kluczowa życiowa decyzja jest?
          • najma78 Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 19:46
            ola_dom napisała:

            > najma78 napisała:
            >
            > > Hmmm, autorka watku opisala ojca jako kiepskiego,slabe prezenty,ochlapy,
            > niskie
            > > alimenty , malo sie interesowal itd a dla wlasnego dziecka wybrala go na
            > chrzestnego.
            >
            > Łomatko, a wybór chrzestnego to jakaś kluczowa życiowa decyzja jest?
            >
            Dla osoby wierzacej owszem.
            • nenia1 Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 19:53
              Bo ty podchodzisz do sprawy logicznie, a autorka emocjonalnie, bo ją to bezpośrednio dotyka, to są jej przeżycia i rany, nie twoje. Paradoksalnie czasem trudniej zapomnieć i odejść od tych, którzy nigdy nam dali tego co uważamy, że powinni. Autorka pewnie długo żyła rozdarta między skrajnymi emocjami i dlatego pewnie raz się stara zbliżyć do ojca ale za chwilę przeżywa rozczarowanie - stąd wściekłość i żal do ojca.
              • ola_dom Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 19:57
                nenia1 napisała:

                > Paradoksalnie czasem trudniej zapomnieć i odejść od tych, którzy nigdy nam dali tego co
                > uważamy, że powinni. Autorka pewnie długo żyła rozdarta między skrajnymi emocjami i
                > dlatego pewnie raz się stara zbliżyć do ojca ale za chwilę przeżywa rozczarowanie - stąd
                > wściekłość i żal do ojca.

                Z sąsiedniego forum: "nic tak nie wiąże jak niedosyt".
              • najma78 Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 20:02
                nenia1 napisała:

                > Bo ty podchodzisz do sprawy logicznie, a autorka emocjonalnie, bo ją to bezpośr
                > ednio dotyka, to są jej przeżycia i rany, nie twoje. Paradoksalnie czasem trudn
                > iej zapomnieć i odejść od tych, którzy nigdy nam dali tego co uważamy, że powin
                > ni. Autorka pewnie długo żyła rozdarta między skrajnymi emocjami i dlatego pewn
                > ie raz się stara zbliżyć do ojca ale za chwilę przeżywa rozczarowanie - stąd wś
                > ciekłość i żal do ojca.

                Neniu ja to rozumiem, tyle ze autorka jest juz bardzo dorosla osoba i powinna sobie relacje z ojcem takze emocjonalne poukladac. Mozna cale zycie zycie napelniac sie zolcia i upuszczac, a potem znowu napelniac i tak w kolko tyle ze to nic pozytywnego nie daje. Z tego co autorka wspomina mozna wywnioskowac ze jej matka tez w duzej mierze sie do tego przyczynila bo nigdy tak jak autora nie przepracowala tych emocji.
        • ichi51e Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 19:38
          tradycyjne przekupstwo na wnuczka. niestety chlopcy w takivh sytuacjach sprawdzaja sie lepiej niz dziewczynki
          • natalie_rushman Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 30.10.15, 07:23
            Nie, to po prostu dziecko nie tej córki, co trzeba.
            Córka syna, który machnął dziecko już na studiach, jest zupełnie inaczej i hojniej traktowana tongue_out.
    • szmytka1 Zrzekałam się niedanwo w imieniu małoletniego, 29.10.15, 19:33
      a raczej będę się zrzekać jutro. W lipcu miałam sprawę w SR o zezwolenie na odrzucenie majątku w imieniu małoletniego. Jeśli oboje rodzice mają pełne prawa rodzicielskie, konieczna jest obecność obojga rodziców dziecka. Musiałam uzasadnic ważnym interesem dziecka, opowiadać o zadłużeniu, naszej sytuacji majątkowej, dlaczego nie mogę spłacić zadłuzenie za dziecko, dowodzić czy są jakieś inne składniki majątku niż długi. Sędzina chciała info. od wierzycieli, czyli pism z banku, z wydziału ksiąg wieczystych, że spaodkodawca nie miał nieruchomości mogących zaspokoić wierzycieli. NIe miałam tych dowodów bo nie dziedziczylismy w linii prostej i yłam tak dalekim spadkobiercą, że zgromadzenie tych dowdów było niemozliwe, w związku z tym była przerwa, sędzina się namyślała co zrobić i w końcu dopuściła ansze zeznania jako dowód w sprawie. W uzasadnieniu postanowienie jest wyraźnie napisane ze sąd wydaje zgodę kierując się dobrem małoletniego

      Podsumowując, tak jest jak mówisz, łatwo nie będzie i jeśli tam ejst majątek jakikolwiek, to sędzia się nie rpzychyli raczej, bo niby czemu?

      A i jeśli skłamiesz i sąd sie jakoś zgodiz, to odrzucenie jest i tak traktowane jako działanie w złej wierze i odrzucenie uznaje sie w takim przypadku za nieważne prawnie. Sędzina o tym pouczyła nas.
      • wapaha Re: Zrzekałam się niedanwo w imieniu małoletniego 29.10.15, 19:39
        że spaodkodawca nie miał

        Czyli rozumiem , że zmarł ?

        bo nie dziedziczylismy w
        > linii prostej i yłam tak dalekim spadkobiercą


        Ano właśnie. Nie ma linii prostej i spadkodawca nie żyje - czyli MUSISZ coś zdecydować w sprawie spadku w ciągu 6 m-cy - tak ? Czy przyjmujesz wprost czy z dobrodziejstwem inwentarza czy się zrzekasz .

        W chwili obecnej jeśli spadkodawca zmarł po 17 sierpnia 2015 przyjmuje się dziedziczenie z dobrodziejstwem inwentarza do wysokości długów ( korzystne prawo dla spadkobiorców).

        W przypadku autorki sytuacja dotyczy ŻYWEGO człowieka i "OJCA".
        • szmytka1 Re: Zrzekałam się niedanwo w imieniu małoletniego 29.10.15, 19:48
          wiem, że żywego i wiem, że za jego życia może się zrzec i za cókę swoją,rpzeczytałam wątek. Ja opisuję wersję po śmierci spadkodawcy.W moim przypadku śmierć nastapiła przed zmianą prawa. Była to moja dalsza rodzina, jestem jakby 4 czy 5 osobnikiem w rzędzie, który dostał długi, zrzekam się w ciągu 6 m-cy od daty odzedziczenia, czyli od kiedy przeszło na mnie a nie od daty śmierci spadkodawcy.

          A dziedzicząc po nowemu, czyli do wys. zobowiązań też mam przesrane. Teraz zrzeczeni kosztować mnie będzie w moim imieniu i dziecka około 300 zł i finito. Po nowemu musiałabym zapłacić komornikowi za sporządzenie wyceny. Stawka uzależniona od wys. śedniej pensji i cyz musiałby powołać speców jakichś, ogólnie wyszłoby mnie drożej po nowemu jak po staremu.
          • wapaha Re: Zrzekałam się niedanwo w imieniu małoletniego 29.10.15, 19:56
            No ok. Ale jak te Twoje niefajne przejścia mają się do całkowicie odmiennej sytuacji autorki ?
          • madzioreck Re: Zrzekałam się niedanwo w imieniu małoletniego 29.10.15, 20:49
            "wiem, że żywego i wiem, że za jego życia może się zrzec i za cókę swoją,rpzeczytałam wątek. Ja opisuję wersję po śmierci spadkodawcy.W moim przypadku śmierć nastapiła przed zmianą prawa. "

            Ale i przed, i po zmianie prawa odrzucanie spadku to jest zupełnie inna sytuacja niż zrzeczenie się dziedziczenia za życia spadkodawcy.
    • kamunyak Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 19:46
      nie rozumiem twojego ojca. Jeśli nie chce ci niczego dac w spadku (tego tez nie rozumiem) to przecież może napisać testament i wszystko przekazać komu tam chce.
      Powiedz mu, żeby sie w tyłek_ cmoknął i niech sobie załatwia sam, tak, jak chce.
      Córka ma jeszcze matkę chrzestna, która może być obecna na komunii.
      Nawiasem, ojciec chce do grobu zabrac, to, co tak "ciężko wypracował", czy jak?
      A zachowek nie jest obowiązkowy, przecież nie musisz po niego sie zgłaszać.
      • nenia1 Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 19:55
        Z innego wątku wynika, że ojciec wykupił mieszkanie lokatorskie matki i zostawił je córce, tyle że z jej matką, więc pewnie ojciec trzyma się wersji, że córka z niczym nie zostaje.
        • kamunyak Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 22:13
          > Z innego wątku wynika, że ojciec wykupił mieszkanie lokatorskie matki i zostawi
          > ł je córce, tyle że z jej matką, więc pewnie ojciec trzyma się wersji, że córka
          > z niczym nie zostaje.

          no, właśnie, najgorzej to rozsądzać sprawy majątkowe innych...
          Ojciec powinien wszystko załatwic u notariusza (zdaje sie, że to "siostrunia"), testament , darowizny, zamiast chodzic i prosić o zrzeczenia.
          Być moze, że ojciec uważa, iż mieszkanie to wystarczający "spadek", chociaż w ostatnich latach były olbrzymie zniżki na wykupy i mieszkania mozna było wykupic za grosze.
          A że z matką? spadek po ojcu tez dopiero po jego smierci będzie przeciez.
    • kawka74 Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 20:19
      > Czy to nie jest podły cham?

      Jest.

      > Mam szczerą ochotę nie zapraszać go na komunię córki. Niestety jest ojcem chrze
      > stnym.

      Potrzebny Ci podły cham w takim dniu i na takiej uroczystości?

      > Mam dość.

      Słusznie. Uwzględnij to przy zapraszaniu gości na komunię córki.
    • kaz_nodzieja Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 20:42
      Kielicha se strzel, na nerwy najlepszy, ojcu przejdzie, tak czy inaczej nie bądź naiwna i żadnego zrzekania się spadku, należy Ci się jak psu miska, chyba że sama masz osiem zer na koncie i Ci wszystko jedno.
    • koronka2012 Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 21:25
      Co za łajza.
      Dziewczyno, staraj się nie dać się zdominować przez dziada, od dawna nie masz przecież złudzeń co do jakości ojcostwa tego pana. Wypnij się po prostu i zakończ te kontakty, bo niczego dobrego ci nie dają.

      I kompletnie nie przejmuj kwestią komunii - co z tego, że to chrzestny? różnie w życiu bywa, niektórzy nie mają z chrzestnym już po paru latach żadnego kontaktu i też żyją. Dziecko naprawdę ma w tym dniu tyle wrażeń, że brak średnio bliskiej osoby może nie być w ogóle zauważony.
    • baltycki Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 29.10.15, 21:47
      Dlaczego pozwalasz na siebie krzyczec w Twoim domu?
      Niczego nie zrzekaj sie.

      > wyciągam łapę po to, na co oni ciężko pracowali...
      Twoim kosztem, nie mialas takiego udzialu w korzystaniu z dochodu rodziny jak inne jego dzieci.
      Co na Tobie zaoszczedzil, to niech odda chocby po smierci.
      • natalie_rushman Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 30.10.15, 07:13
        No, powiem szczerze, że jeśli nawet Ty coś takiego piszesz, człowiek bądź co bądź rozwiedziony i widzący na pewno z innej perspektywy byłą żonę oraz swoje relacje z dzieckiem z I małżeństwa, to zaczynam być w pełni przekonana, że z niczego nie powinnam rezygnować. A to, że nie miałam nigdy takiego udziału w korzystaniu z dochodu ojca, jak pozostałe dwoje dzieci, to niestety szczera prawda. Postronni ludzie to widzieli i komentowali, np. nauczyciele w liceum.
    • wiedzma.zla.nr1 Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 30.10.15, 07:45
      Dno dna ten Twój biologiczny "ojciec". Bo o byciu emocjonalnym ojcu , to można zapomnieć. Mnie w tym wszystkim uderza strasznie ten szantaż. Że jeśli się nie zgodzisz, to on odcina się do Ciebie, wnuczki.
      Nędzna kreatura.
      Tym bardziej skoro niewiele Ci dał- pod każdym względem, to bierz choć to, na co prawo Ci zezwala.
      I jeszcze zadbaj by grono jego znajomych dowiedziało się jaki papier podsunął tatuś.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka