Dodaj do ulubionych

Do nauczycielek i nie tylko...

04.11.15, 14:30
Tak sobie pomyślałem, że może tutaj znajdę jakąś poradę co robić.
Taka historia. Dziecko 7-mio letnie, rozpoczęło naukę w SP. Już we wrześniu zaczęły się problemy. Ujawniła sie lekka agresja, która wcześniej nie była widoczna, pierwotnie była to obrona na ataki słowne i fizyczne, potem juz rożnie bywało. Z czasem doszły problemy z koncentracją, uczestnictwem na lekcjach. Dziecko na chwile obecna zdiagnozowane w PPP jako zaburzenia opozycyjno-buntownicze. Nadal w trakcie diagnostyki, neurolog, psychiatra.
W szkole trudna klasa, u innych dzieci przejaw agresji, dzieci ,,niespokojne" wink Wychowawczyni do dziś nie ,,ogarnęła" dzieciaków. Część z nich robi co chce, pani rozkłada ręce. Jak to nazwali inni rodzice ,,pani nie rządząca sobie z dziecmi".
Opinia wydana przez PPP niewiele dała, wychowawczyni nie stosuje sie do jej zaleceń. Jedyne co robi, to pisze uwagę za uwagą, a to, że dziecko nie bierze udziału w zajęciach, nie słucha, wychodzi z ławki, z klasy, głośno mówi, hałasuje. Uwag od września cała masa, właśnie kończy sie zeszyt 16-kartkowy. Uwagi te nic nie wnoszą, rodzice kilka razy rozmawiali z nią o tym, prosili o inne podejście. Nic to, na swoje usprawiedliwienie zawsze mówi, że w klasie ma więcej dzieci i nie moze temu konfliktowemu poświęcać uwagi. Wynik jest taki, że dziecko często robi co chce, czasami wychodzi na korytarz i tam spędza samo część lekcji. Pani twierdzi, że on nie słucha, w ostateczności zaprowadza je do pedagog a do rodziców pisze ...uwagi.
Rodzice nie są obecni w szkole, więc nie moga na bieżąco reagować na pojawiające się tu trudności, zaś komentowanie ich po kilku godzinach w przypadku dziecka w tym wieku, zwłaszcza tego konkretnego dziecka mija się z celem (vide opinia z PPP) Zaproponowali zatem współpracę polegającą na wspólnych celach, pracy nad identycznymi cechami Dziecka, ale każde , nauczyciel-rodzic, na "własnym terenie", bez wkraczania nawzajem w swoje kompetencje. Nic to. I o ile my w domu rodzice sa w stanie zmotywować dziecko do pracy, o tyle pani w szkole nie.
Znajomi nie wiedza zatem jak dotrzeć do wychowawczyni, wszelkie rozmowy kończą się na stwierdzeniu, ze ona nie moze zajmować sie jednym dzieckiem. A przecież nikt od niej tego nie wymaga. Oczywiście, ze inne dzieci nie moga być zaniedbane kosztem jednego czy dwóch dzieciaków. Ale skoro jest opinia, są zalecenia to chociaż po części powinna sie zastosować i próbować pracować z dzieckiem odpowiednio. A tu nic. Uwagi.
Mało tego, ponieważ nie umie zająć sie dzieckiem na lekcjach, zmotywować do pracy w szkole, dochodzi do tego, ze przychodzi ono z plecakiem pełnym książek i kilkoma stronami do odrobienia w domu. Prac tych co na lekcji i tych zadanych do domu. Wynik? Często młody już zmęczony wieczorami płacze, nie chce odrabiać prac, zniechęca się. Niejednokrotnie nie robi wszystkiego bo po prostu po całym dniu nie ma siły. I tak w kółko. Pani nic nie robiące, masa uwag w dzienniczku i płacz wieczorami w domu. Masakra.
Może sa tu nauczycielki (i nie tylko), panie, panowie, którzy moga podpowiedzieć co robić, jak wpłynąć na zmianę podejścia nauczyciela do dziecka. I nie chodzi tu o zrzucenie całej odpowiedzialności w wychowaniu dzieciaka. Ale jesli nie będzie dobrej współpracy miedzy rodzica a wychowawca, to marna tu przyszłość się jawi. Rodzice na chwile obecna nie chcą skarżyć wyżej, mimo, że trwa to już ponad dwa miesiące. Szukają podpowiedzi, jak wpłynąć na wychowawcę.
Jeszcze jedno, psycholog w PPP też jest oburzony sposobem komunikacji (uwagami) i podejściem nauczyciela. Twierdzi, że to nie powinno tak wyglądać. Ale tak niestety się dzieje.
Co wiec doradzicie?




Obserwuj wątek
    • mozambique Re: Do nauczycielek i nie tylko... 04.11.15, 14:37
      jako jzu była ( na szczescie ) nauczycielka zapytam o jedno - jak rodzice pracują z dzieckiem w domu aby owe zachowania zniwelowac ? jak jest "leczone" i czy w ogole ?

      czy tylko dostali kwitek i mają wylane na resztę ? niech sie w szkole martwią
      • 5kocur Re: Do nauczycielek i nie tylko... 04.11.15, 14:59
        Z tego co mi wiadomo, to pracują według zaleceń w opinii. W domu nie ma takich zachowań o jakich w uwagach zgłasza wychowawczyni. Ma brata ale nie jest wobec niego agresywny. Zdarza sie że młody wybucha, krzyczy. Najpierw próbują rozmawiać, ale gdy to nie pomaga, zostawiają go w spokoju. Po jakimś czasie on sie wycisza, wtedy rozmowa inna , przytuli się.
        Do odrabiania lekcji czasem trzeba go motywowĆ, czasem nie. Motywacje sa rożne, jak to w domu. A to bajka, a to jakas inna przyjemność, pomoc podczas odrabiania. Gdy jest tego dużo, częste przerwy, w między czasie zabawa, oglądanie telewizji. Czasami nagroda jest gra na playstation, ale to przywilej weekendowy w tej rodzinie, i w dodatku mocno ograniczony wink
        No generalnie w domu sa różne inne sposoby motywacji niż w szkole...
        Na temat zachowań w szkole rozmawiają z dzieckiem, za dobre nagradzają. Wiem, że mają swój system kar i nagród.
        Teraz w listopadzie rozpoczęli terapię, dziecko osobno, oni osobno. Jednak po pierwszej terapi z dzieckiem, psycholog prowadząca powiedziała, że wg niej to będzie rownież zaburzenia zachowania cd.
        Maja tez kontakt z pedagog szkolna, prawdopodobnie zostanie uruchomiony wolontariat w szkole i wtedy jakas osoba bedzie mogła z synem popracować.
        Neurolog i psychiatra przed nimi, czas pokaże.
        I martwią się tym, że ze strony pani wychowawczyni nie ma takiej współpracy jaka byc powinna.


        • 21mada Re: Do nauczycielek i nie tylko... 04.11.15, 15:11
          A co konkretnego niby moze zrobic nauczycielka? To dziecko nie nadaje sie do szkoly. Niech rodzice rowaza edukacje domowa.
          • ichi51e Re: Do nauczycielek i nie tylko... 04.11.15, 16:39
            albo indywidualna raczej
        • mozambique Re: Do nauczycielek i nie tylko... 04.11.15, 15:19
          Zdarza sie że młody wybucha, krzyczy. Najpierw próbują rozmawiać, ale gdy to nie pomaga, zostawiają go w spokoju"
          czyli on sobie do woli krzyczy dalej ?
          i ty sie dziwisz ze nauczycielka "nie współpracuje" ?

          ta kobieta ma swieta cierpliwosc ( ma jeszce 30-tke , jak sama pizesz , agresywnych uczniów) ze jeszcze nie wezwała rodziców do szkoly aby utemperowali ( albo zabrali do domu ) dziecko
          • 5kocur Re: Do nauczycielek i nie tylko... 04.11.15, 16:41
            A co według ciebie? Powinni go szrpać, drzeć się, przypalać papierosem? Widać nie masz zielonego pojęcia jak należy pracować z trudnymi dziećmi.
            Na terenie szkoły takich wybuchów nie ma, wiec chociaż tutaj nauczycielka nie musi się wykazywać tongue_out

            Nie pisałem że ma 30-tkę agresywnych uczniów big_grin
            Nie domawiaj sobie .
            W klasie 22 dzieci. Agresja była na początku pośród 5-6 chłopców. Nie dawała rady. Teraz agresja sie uspokoiła, ale jest kilka dzieciaków ,, niespokojnych"
            Dobry nauczyciel, pedagog powinien sobie poradzić. W innych klasach podobne historie, jakoś żaden nauczyciel nie miał problemu z wypracowaniem sobie szacunku do siebie i innych dzieci Ta widocznie nie jest dobra. Co to za nauczyciel co nie umie ,,ustawić" 22-ch 7-miolatkow?????
            • bluebellll Re: Do nauczycielek i nie tylko... 04.11.15, 17:18
              To rozwiązaniem jest przeniesienie dziecka do klasy prowadzonej przez dobrą nauczycielkę, która bez problemu sobie poradzi z takim dzieckiem.
              Co to za rodzice, którzy nie potrafią "ustawić" jednego dziecka?
              • 5kocur Re: Do nauczycielek i nie tylko... 04.11.15, 18:18
                Nie, to nauczyciel jest beznadziejny. Rodzice w domu całkiem nieźle sobie radzą, biorąc pod uwagę problem. Za to nauczycielka beznadzieja. Szkoła jest miejscem gdzie to nauczyciel ma sobie radzić a nie rodzic. Czegoś tu nie rozumiesz bynajmniej...
                • memphis90 Re: Do nauczycielek i nie tylko... 04.11.15, 18:27
                  Aha, w domu dwoje rodziców radzi sobie z jednym dzieckiem - zabawianiem, nagradzaniem konsolą, przeczekiwaniem wrzasków itd (fanfary), ale nauczycielka zła, bo jest jedna na 23 osobową klasę i nie ma czasu na zabawianie Stefanka?
                • bluebellll Re: Do nauczycielek i nie tylko... 04.11.15, 18:45
                  Skoro nauczyciel jest beznadziejny, to rodzice muszą zmienić dziecku klasę i wybrać takiego, który radzi sobie z takimi dziećmi.
                  Ewentualnie nauczyciel zapisze się na studia podyplomowe i za już za dwa lata będzie gotowy do pracy z dziećmi z ciężkimi zaburzeniami zachowania.
                  • natalie_rushman Re: Do nauczycielek i nie tylko... 04.11.15, 19:10
                    Mam wrażenie, że obecnie bez takiej podyplomówki to nie powinno się nauczycieli do pracy przyjmować wink.
                • black-cat Re: Do nauczycielek i nie tylko... 05.11.15, 22:55
                  Jak czytam o nagrodach w postaci playstation czy tv dla dziecka z zaburzeniami zachowania to nóż mi się w kieszeni otwiera. Nie na tym polega praca z dzieckiem trudnym. Nagradzanie telewizją takiego dziecka to najgorsze co może być (odsyłam do Cyfrowej demencji i Jak uczy się mózg Spitzera). Może warto pomyśleć o szkole integracyjnej i nauczycielu wspomagającym. Jedno trudne dziecko potrafi niestety rozwalić pracę najlepszemu nauczycielowi.
    • bluebellll Re: Do nauczycielek i nie tylko... 04.11.15, 15:02
      Poprosić psychologa, który wydał zalecenia i jest oburzony, żeby przyszedł do klasy i poprowadził dwie, trzy godziny modelowych zajęć, żeby pani miała możliwość na własne oczy zobaczyć, że jest możliwe zapanowanie nad dzieckiem w warunkach klasy i podpatrzyła jak to zrobić.
      Dodatkowo, od czasu do czasu wpuścić do klasy rodziców, żeby pokazali pani swoje, sprawdzone sposoby na opanowanie niepożądanych zachowań.
    • gosiaczek1212 Re: Do nauczycielek i nie tylko... 04.11.15, 15:03
      Pani wychowawczyni musi wystąpić o przydzielenie nauczyciela wspomagające, sama nie ogarnie klasy i ucznia na którym musiałaby skupić 100% uwagi aby lekcja przebiegła w normalny sposób.
      • 5kocur Re: Do nauczycielek i nie tylko... 04.11.15, 16:15
        Niestety nie ma takiej mozliwosći w klasie ogólnej, w ktorej nie ma dziecka z orzeczeniem. Byc moze to sie zmieni, choćby w przypadku dziecka, ale póki co nie da rady.
    • mynia_pynia Re: Do nauczycielek i nie tylko... 04.11.15, 15:04
      Niech dyrekcja coś zrobi z nauczycielem, u nas w szkole po kilkuletnich awanturach odeszła nauczycielka, której dzieci się gubiły na lekcjach, normalnie wychodziły z klasy, często na boisko (klasa 1-3), niektórzy rodzice nie wytrzymali tego nerwowo i zabrali dzieci ze szkoły. Zmieniła się dyrekcja i nauczycielce podziękowano a dzieciaki dostał;y panią która jest prawie jak gestapo, chodzą jak w zegarku.
      • mozambique Re: Do nauczycielek i nie tylko... 04.11.15, 15:22
        czyli nie były to tam zadne zaburzenia tylko , zwyczajnie, brak dyscypliny od małego ?
        dostali kapo i swietnei sie z tym czują ?

        zapewne w domu na widok ojca chowają sie pod stół i zadncyh problemów nie sprawiają

        tylko nauczycielki szkoda
        • niektorymodbija niektorymodbija 04.11.15, 15:27
          o nauczyciela wspomagającego to nie wychowawczyni występuje.
          Ciekawa jestem,jakie są zalecenia PP. Widziałam już takie,które nie są do zrealizowania w pojedynkę,kiedy ma się w klasie 30 uczniów.
          Co proponuje pedagog/psycholog szkolny? Chyba wychowawczyni nie zostaje z tym sama?
          Trudna sytuacja,szkoda nauczycielki i dziecka.
        • 5kocur Re: Do nauczycielek i nie tylko... 04.11.15, 16:16
          Nauczycielki szkoda???
          Nie nadawała sie to wywalili. I dobrze. Skoro ogólnie rodzice to zgłaszali i dyrekcja poparła to cos musiało być. Nie każdy nadaje sie na nauczyciela.
        • mynia_pynia Re: Do nauczycielek i nie tylko... 04.11.15, 16:40
          Tak, nauczycielka była totalnie nierozgarniętą osobą, nieumiejącą utrzymać klasy w ryzach.
          Wybacz ematko ale to nie była szkoła średnia gdzie człowiek może stanowić sam o sobie w jakiś tam sposób, to były 6-9 latki które sobie chodziły gdzie chciały w trakcie lekcji i co najwyżej zgarniała je sprzątaczka czy woźny jak zauważył - tu szkoła była raczej wdzięczna, że prokuratora rodzice nie musieli wzywać.
    • natalie_rushman Re: Do nauczycielek i nie tylko... 04.11.15, 15:29
      Przejść na nauczanie indywidualne, jak na razie.
      W tej chwili jest zniechęcone dziecko, zestresowana nauczycielka i klasa, która nie będzie wsparciem ( w sensie spokojnej atmosfery, w której dzieciak się w końcu wyciszy), bo też problemowa.
      Współczuję i pani, i dziecku.
      • 5kocur Re: Do nauczycielek i nie tylko... 04.11.15, 16:19
        A czy do nauczania indywidualnego nie potrzeba jakiegoś orzeczenia, czy innego wskazania? Gdzie to ewentualnie i jak załatwić? Orientuje się Pani?
        • ichi51e Re: Do nauczycielek i nie tylko... 04.11.15, 16:42
          tu wyjasnione www.siedemliter.pl/artykuly/nauczanie-indywidualne-dla-dobra-ucznia-czy-szkoly,52
          • 5kocur Re: Do nauczycielek i nie tylko... 04.11.15, 16:47
            Świetny artykuł.
            Dziekujęmy
          • natalie_rushman Re: Do nauczycielek i nie tylko... 04.11.15, 19:08
            Czyli co? Mega problemowy uczeń ma nękać klasę swoją osobowością, bo indywidualne DLA NIEGO nie będzie dobre?
            Ale może dla pozostałych 29 plus nauczyciela jednak będzie.
            BTW, poza poważnymi i opisywanymi w literaturze psychologicznej zaburzeniami w większości przypadków rodzice są odpowiedzialni za wyhodowanie dziecka niezsocjalizowanego, agresywnego, nie umiejącego dopasować się do reguł.
        • natalie_rushman Re: Do nauczycielek i nie tylko... 04.11.15, 19:04
          Szkoła kieruje na badanie do PPP.
          Można to podpowiedzieć nauczycielce, pewnie odetchnie z ulgąwink.
    • asiula1987 Re: Do nauczycielek i nie tylko... 04.11.15, 15:32
      zaburzenia opozycyjno-buntownicze4 z tego co mi sie kojarzy to bardzo ciezkie zaburzenie. i niestety w szkole ogolnej, masowej raczej dziecko nie da sobie rady-jak widac na zalaczonym obrazku. dlaczego w ppp nie ma nic odnosnie szkoly integracyjnej/specjalnej? czy dziecko ma tylko opinie czy orzeczenie o ksztalceniu specjalnym? bo tak naprawde ta opinie z ppp to mozna sobie gleboko wsadzic. ani nauczycielka nie jest w stanie tego wyegzekwowac, ani rodzice nie sa w stanie dziecku pomoc bo nie ma ich przeciez przy tym w szkole. w domu to oni sobie moga pogadac do sciany. problem jest ogromny a to dopiero poczatek-co bedzie pozniej kiedy dojdzie wiecej materialu?? teraz maja pisac jedynie literki i cyferki a jak zacznie sie prawdziwa nauka?? kto bedzie tego dziecka uczyl? rodzice o 22 w domu? potrzebna jest specjalna pomoc albo w postaci zmiany szkoly na oddzial integracyjny albo nauczyciela wspomagajacego-choc bez opinii o ksztalceniu specjalnym chyba raczej nie do zrobienia. nauczycielki nie ma co winic. faktycznie nie moze poswiecac wiecej czasu jednemu dziecku bo to szkola masowa-raczej dla dzieci nie az tak problemowych
      • 5kocur Re: Do nauczycielek i nie tylko... 04.11.15, 16:26
        Dziecko na chwile obecna ma, jak to nazwała psycholog, opinie wstępną. Jak pisałem jeszcze będzie neurolog i psychiatra konsultował. Nie ma opinii o kształceniu specjalnym. To wszystko pewnie zmieni się w najliższym (?) czasie, napewno wystawiona będzie jakas wiążąca decyzja ale chcielibyśmy na chwilę obecną pomóc przedewszystkim dziecku.
        I może napiszę tak. Jesli chodzi o nauczycielkę, to nie jest jej żal. Gdyby kobieta choć troszkę starała sie, próbowała a mimo to nic by nie wychodziło to ok. Ale jesli nic nie robi, nawet na prośbę rodziców nie stosuje pochwał, nawet za najmniej blahą rzecz, a takie bywają, to Żory, ale na współczuje w moim i nie tylko mnie Aniu nie zasługuje.
        Ja i tak dziwie się znajo ej że nie poszła jeszcze z tym do dyrekcji...
        • edelstein Re: Do nauczycielek i nie tylko... 04.11.15, 19:04
          A ja wspolczuje,ma malego Psychola plus jego roszczeniowych rodzicow.
        • natalie_rushman Re: Do nauczycielek i nie tylko... 04.11.15, 19:09
          Czyli wiesz tyle o sytuacji, ile znajoma raczy Tobie przedstawić, czytaj - przefiltrować?
          O święta naiwności!
          • bergamotka77 Re: Do nauczycielek i nie tylko... 04.11.15, 20:05
            natalie
            naprawde wierzysz ze kocur wie o tym tyle od znajomej? To jego dziecko. Skad ten wstyd?
            • natalie_rushman Re: Do nauczycielek i nie tylko... 07.11.15, 21:52
              Bo dziewczyny zaczną po niej, hmm, jeździć?
              Zresztą w jednym wpisie się sypnęła wink.
              Ale myślę, że ma wystarczająco dużo stresów i nie potrzebuje biczowania.
        • karmelowa_bombonierka Re: Do nauczycielek i nie tylko... 04.11.15, 19:18
          Na pewno bym tą wstępną opinię skonsultowała - zaburzenia opozycyjno-buntownicze to poważna sprawa i zwykle nie jest tak że przebiega to tak jak w opisanym przez Ciebie przypadku. Tak luźno pisząc bo wiemy tyle ile napisałaś - ja tu bardziej widzę dziecko które trafiło do trudnej klasy, było zestresowane, na początku broniło się przed agresją pod własnym adresem (dlaczego musiało?), jedne dzieci dają się zahukać - inne są bardziej pobudliwe, szczególnie gdy zauważą że odpowiedź agresją na agresję jest skuteczna i w dodatku daje satysfakcję, pozwala się rozładować. Dzieci często nadpobudliwością reagują na stres. I łatwo o powstanie błędnego koła - dziecko jest nadpobudliwe ruchowo i emocjonalnie, to prowokuje trudne sytuacje, dodatkowo szkoła która sama z siebie jest stresogenna (hałas, konieczność siedzenia w ławce - dla dzieciaków nadruchliwych to koszmar, na przerwach chaos, konflikty, ocenianie etc) - a to jeszcze zwiększa napięcie i nasila nadpobudliwość. Wybuchy agresji bywają objawem lęku. Diagnoza zaburzeń opozycyjno - buntowniczych niejako zamyka często możliwość pracy nad pierwotną przyczyną problemu. Pewne formy terapii się pokrywają - ale nie wszystkie.

          To jeszcze małe dziecko które trafiło do klasy gdzie stało się ofiarą agresji. Jest ciężarem dla wychowawczyni, pewnie nie ma łatwo z rówieśnikami. Jest nadaktywne, trudno mu wysiedzieć, co nasila stresującą atmosferę. Do domu dostaje masę lekcji - kiedy ma odpocząć?
          W domu nie wykazuje niepokojących zachowań poza okresowym wybuchaniem, krzykiem. Wyładuje się i to go uspokaja. TO SIEDMIOLATEK! Który na pewno ma problem z regulacją emocji - ale pytanie na ile wina leży w jakimś zaburzeniu a na ile w trudności w odnalezieniu się w rzeczywistości w jakiej przyszło mu żyć. Jedne dzieci są odporniejsze na stres inne mniej. Jedne na stres reagują wycofaniem, obgryzaniem paznokci, inne nadpobudliwością, agresją. To nie zaburzenie ale cechy układu nerwowego, osobowości.

          Może warto by na początek popracować na "podstawach".
          Zadbać o zdrową dietę dziecka, zwrócić uwagę na ewentualnośc alergii, niedoborów, posuplementować to i owo korzystne dla dzieci zestresowanych i nadpobudliwych (wit. D3, z grupy B, kwasy omega, magnez), do picia melisa, rumianek.
          Przypilnować godzin snu, dać okazję się wyszaleć - ale i zadbać o czas na wyciszenie, odpoczynek. Pomyśleć nad zajęciami z relaksacją - może joga dla dzieci?
          Spróbować wprowadzić w życie zasady do stosowania u dzieci z ADHD - są bardzo korzystne dla dzieciaków z nadpobudliwością wywołaną innymi przyczynami. Plany dnia, jasne zasady, konsekwencja, przewidywalność, krótkie, jasne polecenia, pokój dziecka z ograniczoną ilością bodźców etc. Zabawy w walkę na poduszki - świetny sposób na odreagowanie stresów codziennych. Ale potem wyciszenie, leżycie sobie i rozmawiacie gapiąc w sufit.
          W ostateczności rozważenie zmiany klasy - bo może w innej, pod okiem nauczyciela który będzie potrafił wesprzeć dziecko z problemem, w otoczeniu fajnej, w miarę spokojnej klasy - może się okazać że chłopiec nie ma żadnych zaburzeń, co najwyżej wymaga troszkę innego traktowania, bo jest np. wrażliwszy.

          Uwaga na koniec - nie jestem nauczycielem.
          Piszę z punktu widzenia drugiej strony.
          • 5kocur Re: Do nauczycielek i nie tylko... 04.11.15, 22:34
            Bardzo ci dziękuję. To bardzo mądre i wyważone słowa, które sa tu bardzo potrzebne a nie te głupie wywody osób, które pewnie same ze sobą mają problem.
            Dziecko, o którym piszę to mój chrześnica, ulubiony smile
            Znam to dziecko od urodzenia, nigdy nie miał takich problemów. Przy tym wszystkim bardzo mądry, inteligentny, bardzo uczuciowy. Nie tylko mi podoba sie podejście nauczyciela, stąd mój post. Tak łatwo niesprawiedliwy i opiniami skrzywdzić dziecko. Potem zmiany są nieodwracalne.
            Twoje rady będą, tak myślę , bardzo przydatne rodzicom.
            • klamkas Re: Do nauczycielek i nie tylko... 04.11.15, 22:42
              "nigdy nie miało", bo nigdy nie było w pierwszej klasie. Ale na 100% miało inne problemy (albo zaraz dowiemy się, że nieeeeee, to problemy wychowawczyni diagnozuje PPP, nie problemy dziecka, ono się zepsuło pierwszego dnia szkoły, wcześniej było idealne).
              • karmelowa_bombonierka Re: Do nauczycielek i nie tylko... 05.11.15, 07:25
                >wcześniej było idealne).

                Co to znaczy - idealne?
                Dla kogo?
                Dla rodziców, otoczenia?
                Było grzeczne, ciche, mądre, nie odreagowujące emocji w sposób uciążliwy dla otoczenia?

                Dziecko nie musi mieć poważnych zaburzeń typu opozycyjno - buntowniczych żeby mieć trudno w szkole, szczególnie gdy trafi na wychowawczynię która nie potrafi sobie radzić z trudniejszymi zachowaniami dzieci, a w dodatku w klasie trafi się kilkoro "kłopotliwych" uczniów. Dla niektórych dzieci szkoła to naprawdę trudne przeżycie - staje się koszmarem gdy dziecko musi zmagać się z agresją kolegów, a wychowawczyni nie ma pojęcia ani/lub chęci by zadbać o poczucie bezpieczeństwa i komfort swoich podopiecznych. Łatwo przykleić dziecku łatkę zaburzony i ograniczyć pracę z dzieckiem do pisania mu kolejnych uwag, zostawiania poza klasą (siedmiolatka!) i dawania ogromu pracy domowej do domu.

                Strasznie nie lubimy gdy ktoś jest inny. Trochę wrażliwszy, inteligentniejszy, lubi coś innego, nie lubi tego co lubią "wszyscy". Dziecko reagujące agresją? Zaburzone, odstawić na boczny tor, napisać milionową uwagę dla rodziców, zdiagnozować poważne zaburzenie. A może to siedmioletnie dziecko się boi. Boi się hałasu, zamieszania, przemocy, potrzebuje poczucia bezpieczeństwa?
                To teraz też jest zaburzeniem?

                Warto dowiedzieć się jaki wpływ na dzieci ma przewlekły lęk.
                • bluebellll Re: Do nauczycielek i nie tylko... 05.11.15, 07:46
                  Ale przecież właśnie TO dziecko jest tym, które jest agresywne, dezorganizuje pracę dzieci wrażliwych, inteligentnych (skąd pomysł, że jest inteligentniejsze i wrażliwsze od reszty?), które sprawia, że dla innych szkoła staje się koszmarem.
                  Burzy spokój i poczucie bezpieczeństwa tych, które chcą skorzystać z prawa nauczania się czegoś w normalnych warunkach.
                  • kota_marcowa Re: Do nauczycielek i nie tylko... 05.11.15, 10:08
                    10/10
                  • karmelowa_bombonierka Re: Do nauczycielek i nie tylko... 05.11.15, 14:34
                    A skąd wiesz jaka jest reszta klasy? Jaka w niej panuje atmosfera, jak wyglądają kontakty między dzieciakami? Jak nauczycielka zachowuje się wobec dzieci?
                    I czy zachowanie tego dziecka sprawia że dla innych szkoła stała się koszmarem?
                    Oraz skąd wiesz na czym polega jego agresja?

                    Agresją może być atak na kolegę i próba wydłubania mu oka ołówkiem albo rozwalenia mu głowy o ścianę bo tak.
                    Agresją może być też odepchnięcie kogoś kto dziecku po cichutku dokucza lub wywrzeszczenie swojej złości gdy zostaną przekroczone granice wytrzymałości dziecka.

                    Ja wiem że dzieci powinny być wszystkie grzeczniutkie i milutkie, ze spuszczonymi głowami przyswajać wiedzę i absolutnie żadnych kłopotów nie sprawiać.

                    Jest sobie dziecko, ma ewidentny problem.
                    Zobaczcie jakie emocje wzbudza.
                    Z wątku aż bije niechęć do niego.
                    Nawet nie wiemy co sie dokładnie dzieje.
                    Wystarczy że padły słowa o agresji, o czasami - krzyku w domu.
                    Mówimy cały czas o siedmiolatku.
                    • bluebellll Re: Do nauczycielek i nie tylko... 05.11.15, 15:04
                      Na podstawie szturchańca danego prowokujacemu koledze chyba nikt nie podejrzewałby tak ciężkich zaburzeń.
                      Moze Tobie wydaje się, że każde niezaburzone dziecko to sierota, która potulnie przytakuje i bezrefleksyjnie wykonuje polecenia, ale w naturze mnóstwo jest fajnych, wesołych, bystrych dzieciaków ograniczających się do normalnych w tym wieku akcji w stylu pokazanie języka czy rozmowa na lekcji z kolegą z ławki.
                      Skoro jest choćby podejrzenie zaburzeń o których pisze autorka, to chyba nie mówimy o wrażliwcu, który nikomu krzywdy nie robi.
                      www.cppsych.host.umlub.pl/download/gfx/cppsych/pl/defaultopisy/192/2/1/curr_probl_psychiatry_2011_12_1_12.pdf
                      • bluebellll Re: Do nauczycielek i nie tylko... 05.11.15, 15:06
                        A to wersja skrócona
                        poza-schematami.pl/assets/pliki/Kryteria_diagnostyczne_ODD.pdf
                        • 5kocur Re: Do nauczycielek i nie tylko... 05.11.15, 22:30
                          Bluebelll, albo jesteś nieźle zaburzona albo wyzbytą uczuć... Sama sobie dopisz...
                          Wyzbycie się normalnej, ludzkiej empatii i szacunku, rowniez do dziecka z problemami to bardzo poważny krok w kierunku odczłowieczania...
                          Okropna jesteś, mam nadzieje że nie masz dzieci...
                          • bluebellll Re: Do nauczycielek i nie tylko... 06.11.15, 07:07
                            Ależ ja bardzo współczuję i dziecku i rodzicom i absolutnie jestem za tym, żeby im pomóc, co nie zmienia faktu, że z dużym prawdopodobieństwem to dziecko utrudnia czy uniemożliwia spokojną naukę sporej grupie innych dzieci.
                            Poza tym, jestem też empatyczna w stosunku do dzieci, które padły ofiarą agresji Twojego chrześniaka.
                            Ty kochasz swojego kuzyna i przez taki filtr postrzegasz jego zachowanie, mi bliżej do emocji, jakie towarzyszą rodzicom pozostałych dzieci w klasie.
                      • karmelowa_bombonierka Re: Do nauczycielek i nie tylko... 05.11.15, 16:16
                        Co wiemy?
                        Dziecko od dwóch miesięcy jest w szkole. DWÓCH MIESIĘCY!
                        Wcześniej nie było z nim problemów.
                        W domu co najwyżej czasem się wydrze - ale jak mu się pozwoli rozładować i da wtedy spokój - wycisza się i przychodzi przytulić. Pamiętajmy że to siedmiolatek.
                        Klasa trudna, kilkoro dzieci sprawiających problemy, wprowadzających zamieszanie, wprowadzających niepokój.
                        Nauczycielka która klasy nie ogarnia, pisze masowo uwagi, pozwala siedmiolatkowi być bez kontroli poza klasą bo wtedy ma spokój.

                        Co do łatwości dostania różnego rodzaju diagnoz mam wiele do powiedzenia.

                        Nigdzie nie pisałam że dzieci niezaburzone to muminki potulnie przytakujące.
                        Wręcz przeciwnie.

                        Ale niektóre dzieci są wrażliwsze na stres niż inne i gdy spotykają się z sytuacją która przerasta ich możliwości radzenia sobie z emocjami jakie ona wywołuje - mogą zachowywać się różnie. Czasem nadpobudliwością i agresją.
                        Inne wycofaniem, spuszczeniem głowy, schowaniem się w kącie.
                        Jeszcze inne - bardzo somatycznie.
                        Paradoksalnie te pierwsze mają największą szansę otrzymać pomoc bo są "uciążliwe". Ale jest też ryzyko że zostaną zaszufladkowane jako "wstrętne agresywne bachory" albo przyklei im się łatkę zaburzonych.
                        • klamkas Re: Do nauczycielek i nie tylko... 05.11.15, 22:45
                          Ok, są dzieci "inne" niż przeciętne i bardziej wymagające. Są lepsi i gorsi nauczyciele. Co robisz jako rodzic wymagającego dziecka, uczącego się w klasie niedorajdy - wychowujesz wychowawcę, szkołę i kuratorium, czy szukasz dziecku od zaraz środowiska sprzyjającego jego rozwojowi?
                        • bluebellll Re: Do nauczycielek i nie tylko... 06.11.15, 07:57
                          Jeśli problemy pojawiły się dwa miesiące temu, to psycholog jest bardziej niekompetentny i niebezpieczny od nauczycielki, bo jak byk jest napisane, że żeby diagnozować taki problem to objawy muszą trwać przynajmniej sześć miesięcy.
                          Jeśli jest aż tak niedouczony, to w żadnym wypadku nie należy stosować się do jego rad i zaleceń.
                          Nie mieści mi się w głowie, że specjalista do którego zgłaszają się rodzice z dzieckiem i relacjonują, że do tej pory było wszystko ok, od czasu do czasu w domu cytuję "wydarł się, ale się szybko wyciszał, przychodził przytulić", a odkąd poszedł do szkoły dwa miesiące temu zaczęły się problemy, których duża część to wpływ trudnej klasy, diagnozuje takie ciężkie zaburzenie i odsyła dziecko do psychiatry i neurologa.
                          Gdyby tak było, to chyba natychmiast należy tego psychologa odsunąć od kontaktu z dziećmi.
        • ichi51e Re: Do nauczycielek i nie tylko... 04.11.15, 20:44
          jesli to opinia z ppp to przewaznie nadaje sie tylko i wylacznie do dalszych konsulatcji. diagnozuje lekarz paychiatra a nie pani z ppp
    • kota_marcowa Re: Do nauczycielek i nie tylko... 04.11.15, 20:36
      Oł maj gad!
      Ta nauczycielka za życia do nieba pójdzietongue_out
      Trafiło jej się 5-6 agresywnych dzieci, w tym jedno prawie na pewno ma zaburzenia opozycyjno-buntownicze, a to wyjątkowo ciężkie dla otoczenia zaburzenie i pretensje, że się ze Zdzisiem nie pieści.
      Z całego serca współczuję tej kobiecie.
      • 5kocur Re: Do nauczycielek i nie tylko... 04.11.15, 22:38
        No, bidula tongue_out
        Powinna pracę zmienić. Myślę, że najlepiej sprawdziła by się na targu wsród buraków... big_grin
        • iwoniaw Re: Do nauczycielek i nie tylko... 04.11.15, 22:40
          Wiesz, ona się kształciła na nauczyciela dzieci wczesnoszkolnych, a nie tresera małp w cyrku, stąd może powód, dla którego się nie sprawdza w tresurze upiornego Miecia.
          • 5kocur Re: Do nauczycielek i nie tylko... 04.11.15, 22:43
            Oj, to źle jej poszło. Upiornie big_grin
            • kota_marcowa Re: Do nauczycielek i nie tylko... 04.11.15, 22:49
              I potem w innych watkach się dziwicie, że takie biedne dziubusie z orzeczeniami budzą powszechną niechęć, fakt, że w większości to wina popizganych rodziców, ale jednak taki dziubuś, to wrzód na tyłku całej klasy, a często i szkoły.
              • edelstein Re: Do nauczycielek i nie tylko... 05.11.15, 10:03
                16kartkowy zeszyty zapisac uwaga mi w ciagu 2miesiecy to nic takiegotongue_out
              • 5kocur Re: Do nauczycielek i nie tylko... 05.11.15, 22:31
                Musiałaś być niezłym wzrostem na tyłku. W przeszłości, teraz też jesteś zapewne...
                • agmusz Re: Do nauczycielek i nie tylko... 07.11.15, 23:43
                  Komentarz żenujący.. Czy ktoś pomyślał o reszcie klasy? Jak oni się z takim kolegą czują? Dlaczego dobro jednej osoby ma powodować dyskomfort dwudziestu maluchów?
                  • karmelowa_bombonierka Re: Do nauczycielek i nie tylko... 08.11.15, 08:38
                    agmusz napisała:

                    > Komentarz żenujący.. Czy ktoś pomyślał o reszcie klasy? Jak oni się z takim kol
                    > egą czują? Dlaczego dobro jednej osoby ma powodować dyskomfort dwudziestu maluc
                    > hów?

                    Przepraszam, ale czy ja jestem na forum dla matek??
                    Mam wrażenie że raczej na forum dla zwolenników stworzenia jednego idealnego wzorca dziecka. Grzeczne, posłuszne, nieuciążliwe, ciche, nie brudzące, nie woniejące.
                    A co by było gdyby w wątku była mowa o dziecku z uciążliwym kaszlem? Takie to dopiero potrafi przeszkadzać w lekcji.
                    Albo miewającym napady padaczkowe?
                    Jakiż to stres dla maluszków zobaczyć kolegę podczas ataku.
                    Albo płaczliwym? Toż to straszny stres dla kolegów taka płaksa, ledwie tkniesz a ten ryczy i od pani można burę dostać.

                    Ludzie, bohaterem wątku jest siedmioletnie dziecko które źle zareagowało na pierwsze tygodnie szkoły.
                    Naprawdę sądzicie że macie prawo wymagać by każdy siedmiolatek w sposób niezwykle zrównoważony i niezmierzenie cierpliwy siedział i wchłaniał wiedzę?
                    Skąd tyle niechęci do dziecka które ma trudno w klasie bo z tego co autorka wątku pisze to sporo dzieci w niej jest "niegrzeczna" a pani tego nie ogarnia, jest odrzucone przez panią i traktowane jak zgniłe jajo - to jeszcze tu to samo, chociaż Wam to dziecko absolutnie nic złego nie zrobiło.

                    Pewnie że takie dziecko jest uciążliwe na lekcji.
                    Tym bardziej trzeba mu pomóc - bo bez tej pomocy to małe dziecko sobie samo nie poradzi i będzie coraz gorzej.
                    A pozostałe dzieci?
                    Takie jest życie. Spotkają na swojej drodze nie tylko ludzi miłych, spokojnych i grzecznych. To dla nich też szkoła życia i gdy ktoś ich wesprze mądrze w nauce akceptacji, dawania wsparcia, tolerancji, umiejętności zachowania w sytuacjach trudnych - to też im na korzyść wyjdzie.
                    • bluebellll Re: Do nauczycielek i nie tylko... 08.11.15, 09:34
                      Ja piszę bardzo poważnie, właśnie jako matka.
                      Powszechny dostęp do edukacji, wcale nie oznacza, że każdy nadaje się do szkoły masowej, ale oznacza, że każdy ma prawo się uczyć w sprzyjających nauce warunkach.
                      Dlatego właśnie jest wiele form nauki, od edukacji domowej, indywidualnej w szkole, przez edukację w szpitalu dla dziecka z ciężką chorobą zakaźną, po szkoły integracyjne, gdzie rodzice świadomie godzą się na obecność dzieci z takimi problemami i specjalne.
                      Udawanie, że z dzieckiem z ktorym nie radzą sobie rodzice, lekarze i terapeuci w kontakcie 1:1, ma sobie poradzić nauczycielka, która jest od uczenia, jest fikcją szkodliwą dla wszystkich, w tym dla dziecka z problemami.
                      Siedmioletnie dziecko, skoro już raz odroczenie, być może trzeba odroczyć drugi raz, skoro nie radzi sobie ze szkolną rzeczywistością, i o ile jestem zdecydowaną przeciwniczką stosowania tej procedury wobec dzieci, które są odraczane, bo nie będą pierwsze, a trzecie w klasie lub dla zasady, bo rodzice mają kaprys, o tyle właśnie w takich przypadkach trzeba z tego korzystać.
                      Jeśli dziecko przestanie utrudniać naukę innym dzieciom, spokojnie może wrócić choćby i przeskakując klasę, jeśli nie ma deficytów intelektualnych.
        • bluebellll Re: Do nauczycielek i nie tylko... 05.11.15, 07:53
          Jeśli uważacie, że problem jest w nauczycielce, a nie dziecku, to dlaczego nie zmienicie klasy?
          Niech będzie, że ta jest burakiem, jest niedouczona i nieporadna. Jeśli to prawda to przy innej problemy znikną.
          Co byś zrobiła, gdybyś trafiła na głupiego, niekompetentnego lekarza? Leczyłabyś się u niego w nadziei, że zmądrzeje i dokształci się?
          • mama-123 Re: Do nauczycielek i nie tylko... 05.11.15, 23:29
            Jest jeszcze taka mozliwosc, ze obie strony nie potrafia sprostac wysokosci zadania. Poza tym moze byc tak, ze problemy beda zawsze. Tez nalezy to brac pod uwage.
            • bluebellll Re: Do nauczycielek i nie tylko... 06.11.15, 06:57
              Oczywiście, ale z tego co pisze Kocur, to rodzina zafiksowała się na nieporadności nauczycielki.
              Ona raczej nagle nie stanie się bardziej kompetentna, więc pierwszy krok to zmiana opiekuna, na kogoś bardziej doświadczonego w pracy z takimi dziećmi. Poza tym, jeśli dziecko trafiłoby do spokojniejszej klasy i byłoby jedynym bardziej problemowym, to dostałoby więcej uwagi.
              A jeśli problemy dziecka nie zmniejszą się, to jednak sygnał, że sprawa jest poważna.
        • natalie_rushman Re: Do nauczycielek i nie tylko... 08.11.15, 21:38
          Owszem. Powinna zmienić pracę i szukać szkoły, w której będą normalne, zsocjalizowane dzieci, a nie 1/3 klasy "z problemami". Bo jest nauczycielką wychowania wczesnoszkolnego, a nie nauczania specjalnego,
          Łojezusiczku, dlaczego za moich czasów w klasie był tylko 1 uczeń agresywny i zaburzony, a nie 6 czy 8? Bo był naprawdę zaburzony, a także miał niskie IQ i mało kumatych rodziców, którzy nie robili nic, żeby mu dopomóc. Cała reszta to były po prostu zwykłe rozrabiaki, które umiały przystopować, widząc, że przekraczają niedopuszczalne granice.
          Ale w czasach, kiedy wielu rodziców nie wychowuje dzieci, lecz tylko hoduje, dzieci nawet nie wiedzą, że jakieś granice istnieją.
    • larenata Re: Do nauczycielek i nie tylko... 06.11.15, 09:07
      Napiszę jak było u nas. Mój syn poszedł do 1 klasy jako sześciolatek 4 lata temu, wcześniej zaliczył przedszkole i szkolną zerówkę. Problemy zaczęły się w pierwszej klasie, czyli niepanowanie nad emocjami, wpadanie w gniew, płacz, brak koncentracji na lekcji, zawieszanie się. Uwag było pełno, wychowawczyni wymagająca, ale nastawiona na chęć pomocy dziecku, my również współpracujący ze szkołą. Wtedy zwątpiłam, czy posłanie dziecka o rok wcześniej było dobrym pomysłem. Po kolejnej akcji, poszłam z dzieckiem do poradni, gdzie zrobiono mu różne testy. Nie wykazały braków, nie wykazały braku uzasadnienia do rozpoczęcia nauki wcześniej. Ale problem był nadal. Mądra pedagog zaleciła wizytę u neurologa i wykonanie eeg i za to będe jej wdzięczna do końca życia. Eeg nie wykazało wątpliwości , że syn ma padaczkę skroniową. Było mnóstwo wyładowań , które trwały ułamki sekund. Były one niezależne od bodźców zewnętrznych. Jeśli jednak bodziec następował, to atak trwał dłużej. Ognisko padaczkowe w naszym przypadku jest umieszczone w strefie odpowiedzialnej za emocje. I wtedy zaczęło się nam wszystko układać w jedną całość. Od półtora roku syn bierze leki i jest na najlepszej drodze do wyjścia z choroby, która została szybko wychwycona. Zachowanie w szkole, stosunek do pracy zmienił się o 180st. W szkole oceny bdb, jest już w klasie IV. .Dziś jest to całkiem inny chłopak. Bierze też udział w terapii biofeedback wspierającej koncentrację. Wiem , są różne opinie, synowi pomaga. Bardzo pomogła nam wychowawczyni, która była jego wielkim wsparciem, nie litowała się nad nim, umiała szybko ustawić do pionu, a było to bardzo potrzebne.
      Tak wiec, nie poddawajcie się, zróbcie eeg, może nie będzie to padaczka, ale może neurolog rzuci więcej światła na zachowanie dziecka.
      • 5kocur Re: Do nauczycielek i nie tylko... 06.11.15, 22:27
        Bardzo dziękuje. W przyszłym tygodniu rodzice idą z małym na eeg i od razu wizytę u neurologa. W grudniu będzie jeszcze psychiatra.
        To co piszesz jest ważne. Nie przypuszczałem, ze taka padaczka istnieje i takie daje objawy. Dobrze, że dziecko zostało zdiagnozowane i nastawienie szkoły się zmieniło. Tutaj póki co wszystko wskazuje na to, ze szkoła chce się pozbyć problemu, bo nie mając jeszcze zrobionych badań , opinii, decyzji, już proponują nauczanie indywidualne. Trochę za szybko na takie propozycje. Tak uważam.
        Dziękuję za Twoja opinię.
        • karmelowa_bombonierka Re: Do nauczycielek i nie tylko... 07.11.15, 17:55
          Tak z ciekawości - możesz mi napisać jak chłopiec zachowuje się w szkole?
          Jak wygląda jego agresja?
          Co sie tak naprawdę dzieje?
          • 5kocur Re: Do nauczycielek i nie tylko... 07.11.15, 18:41
            Próbowałem napisać na wiadomość prywatna, ale jakis problem techniczny jest...
            Twoja poczta gazetowa to karmelowa_bombonierka@gazeta.pl ?
            Moja znajoma dziś lub jutro wpadnie do mnie, to sama opisze Ci na spokojnie co sie dzieje.
            Póki co dziekujemy
            • karmelowa_bombonierka Re: Do nauczycielek i nie tylko... 08.11.15, 08:25

              > Próbowałem napisać na wiadomość prywatna, ale jakis problem techniczny jest...

              Już powinno dojść smile
              • 5kocur Re: Do nauczycielek i nie tylko... 08.11.15, 22:43
                Nie wiem, ale nadal mam problem z wysłaniem wiadomośći z poczty gazetowej.
                Podam ci mój adres innej poczty
                kocur5151@gmail.com
                Jesli możesz to odezwij się na ten adres. odpiszę do Ciebie,
    • pierwszykot Re: Do nauczycielek i nie tylko... 08.11.15, 01:19
      "Jedyne co robi, to pisze uwagę za uwagą, a to, że dziecko nie bierze udziału w zajęciach, nie słucha, wychodzi z ławki, z klasy, głośno mówi, hałasuj" to może jednak szkoła specjalna? Tanm Pani ma mniej dzieci i jest przygotowana (przynajmniej teoretycznie) do trudnych dzieci
      • karmelowa_bombonierka Re: Do nauczycielek i nie tylko... 08.11.15, 08:28
        pierwszykot napisała:

        > "Jedyne co robi, to pisze uwagę za uwagą, a to, że dziecko nie bierze udziału w
        > zajęciach, nie słucha, wychodzi z ławki, z klasy, głośno mówi, hałasuj" to moż
        > e jednak szkoła specjalna? Tanm Pani ma mniej dzieci i jest przygotowana (przyn
        > ajmniej teoretycznie) do trudnych dzieci

        Ty tak serio??
        Każde dziecko które w pierwszych tygodniach szkoły nie zachowuje się zgodnie z matrycą będziesz wysyłała do szkoły specjalnej?
        Przypadkiem nie jesteś tą nauczycielką z wątku? wink
        • bluebellll Re: Do nauczycielek i nie tylko... 08.11.15, 09:42
          Może jest matką, której dziecko miało siniaka, który wcale nie boli mniej, bo stoi za nim odpowiedni papier?
          Dlaczego rodzice nie chcą, aby ich dziecko uczyło się w maleńkiej klasie w odpowiednio wyspecjalizowanej szkole, pod okiem rzeszy życzliwych i wykształconych specjalistów i terapeutów, w towarzystwie kilku dzieciaczków z podobnymi problemami, czyli wrażliwych, inteligentnych i trochę zagubionych?
          Czy jest jakiś racjonalny powód?
          • karmelowa_bombonierka Re: Do nauczycielek i nie tylko... 08.11.15, 10:45
            > Dlaczego rodzice nie chcą, aby ich dziecko uczyło się w maleńkiej klasie w odpo
            > wiednio wyspecjalizowanej szkole, pod okiem rzeszy życzliwych i wykształconych
            > specjalistów i terapeutów, w towarzystwie kilku dzieciaczków z podobnymi proble
            > mami, czyli wrażliwych, inteligentnych i trochę zagubionych?

            Każde dziecko które będzie w jakiś sposób źle reagowało na pierwsze tygodnie w szkole wsadzisz do szkoły specjalnej? Zbierzesz dzieciaki które nie są tak stabilne i gotowe emocjonalnie na szkołę jak Twoja pociecha, zamkniesz je w gronie im podobnych i odetniesz od zwyczajnego szkolnego zycia - zamiast pomóc się zaadaptować, ułatwić przejście tego trudnego okresu? Coby Twojemu dziecku jakiegoś siniaka przypadkiem nie nabiły?

            A co z tymi dziećmi które co prawda w szkole jakoś dają radę, zbiorą się w sobie i siedzą ze spuszczoną głową, wycofane ale nie uciążliwe dla reszty - za to w domu odreagowują? Moczą się w nocy, gryzą palce, wybuchają płaczem, zrywają się w nocy?
            Tym darujesz?

            A wyobraź sobie sytuację w której Twojemu dziecku zadzieje się coś złego poza szkołą, będzie świadkiem wypadku, przejdzie bolesny zabieg, jakaś trudna sytuacja rodzinna etc - coś co każdemu może się zdarzyć. I po tym zdarzeniu będzie psychicznie jakiś czas niestabilne, będzie płaczliwe, drażliwe, zmęczone hałasem na przerwie kogoś popchnie bo go za mocno szturchnie lub dokuczy, albo zerwie się na lekcji i podrze zeszyt z krzykiem bo mu zadanie nie pójdzie.

            Co Ty na to żeby i Twoje dziecko zamknąć w szkole specjalnej bo innym dzieciakom z nim za miło nie będzie?


            > Czy jest jakiś racjonalny powód?

            Tak.
            Podstawowa wiedza o emocjonalności młodszych dzieci.
            I empatia.
            Nie tylko dla dzieci słodkich, grzecznych i miłych.
            Także tych którym nie jest tak łatwo.
            I wobec których czasem trzeba się wysilić żeby im pomóc.

            Przypominam że cały czas jest mowa o dziecku siedmioletnim które jest od 2 miesięcy w szkole, w klasie trudnej, gdzie problem zaczął się od agresji której ono doświadczało i zaczęło się bronić. Gdzie wychowawczyni nie wykazuje chęci pomocy dziecku.
            • bluebellll Re: Do nauczycielek i nie tylko... 08.11.15, 11:10
              Dlaczego te dzieci, które nie są gotowe nie mogą przygotowywać się do szkolnego życia pod okiem terapeutów i profesjonalistów przez duże P, do podjęcia nauki w normalnym, szkolnym środowisku. Szkola specjalna to chyba nie wyrok czy kara, a forma pomocy!
              Tym dzieciom, które się moczą, gryzą paznokcie też trzeba pomóc. Jednym przez terapię u specjalisty, innym przez zmianę klasy, nauczyciela, a kolejnym przez odizolowanie od dziecka, które jest przyczyną ich kłopotów.
              Przy czym nie powinno porównywać się sytuacji, gdzie dziecko ma problem ze sobą do sytuacji, gdzie problem dziecka, nagle sprawia, że to inne zaczynają gryźć paznokcie i się moczyć, bo ktoś z ich szkolnego życia robi koszmar.
              Nadal nie wiem dlaczego na siłę trzymać dziecko w problemowej klasie z niekompetentny nauczycielem? Życzę autorce, żeby nauczycielka została zmieniona odgórnie, skoro ona nie chce dobrej zmiany dla dziecka.
              • karmelowa_bombonierka Re: Do nauczycielek i nie tylko... 08.11.15, 13:17
                > Dlaczego te dzieci, które nie są gotowe nie mogą przygotowywać się do szkolnego
                > życia pod okiem terapeutów i profesjonalistów przez duże P, do podjęcia nauki
                > w normalnym, szkolnym środowisku. Szkola specjalna to chyba nie wyrok czy kara,
                > a forma pomocy!

                Dla dzieci które przez dwa miesiące mają problem w odnalezieniu się w szkolnej rzeczywistości, jeśli trafiły do trudnej klasy i nierozgarniętej wychowawczyni?

                O to mi cały czas chodzi.
                Bo ja mam wrażenie że dla Ciebie każe dziecko które w jakiś sposób jest trudne dla otoczenia należy z miejsca odesłać do mitycznie wspaniałej "szkoły specjalnej" w której rzesze terapeutów tak dzieciaka ponaprawiają raz dwa - że po kilku miesiącach może wrócić na łono społeczeństwa jako pełnoprawny obywatel godzien obcowania z "normalnymi" dziećmi.
                • bluebellll Re: Do nauczycielek i nie tylko... 08.11.15, 14:46
                  "Nie godzien", a bezpieczny, to jest najważniejsza różnica.
                  W innych, znanych mi krajach, dziecko, które nie potrafi dostosować się do podstawowych zasad w klasie, też nie podlega edukacji masowej w standardowej formie.
            • bluebellll Re: Do nauczycielek i nie tylko... 08.11.15, 11:39
              Czytając o takich akcjach, wiem, że zapłacę, żeby moje dzieci mogły uczyć się w szkołach "specjalnych", które przyjmują tylko dzieci przygotowane do funkcjonowania w zespole.
              Uważam, że każdy rodzic, niezależnie czy ma pieniądze czy nie, powinien mieć takie samo prawo do decydowania czy chce, aby jego dziecko miało możliwość uczyć się w grupie zwykłej czy chce, żeby było częścią procesu terapeutycznego innych dzieci.
              • karmelowa_bombonierka Re: Do nauczycielek i nie tylko... 08.11.15, 13:30
                Jakaż to miła wizja - klasa składająca się z samych miłych i grzecznych dzieci...

                Niestety - proza życia wygląda tak że chcąc czy nie chcąc i Twoje dzieci biorą udział w uspołecznianiu innych dzieciaków - i same z nich w taki sposób korzystają. Dzieci to nie zaprogramowane maszyny. Mają emocjonalność, uprzedzenia, walczą o swoje miejsce "w stadzie" i akceptację. Są dzieci bardziej wycofane, są i takie bardziej zadziorne. Są też jątrzące, dokuczające po cichutku. W dodatku rozwijają się i zmieniają, dojrzewają. Czerpiąc nauki z tego z czym mają do czynienia i czego doświadczą. Oraz obserwując dorosłych i ich postępowanie w sytuacjach trudnych.

                I podkreślę - nie wiem, może ten dzieciak z wątku to psychopata który rzuca się do gardła dzieciom i wydłubuje im ołówkiem oczy.
                Ale Ty też tego nie wiesz.
                Wiesz że problem jest od dwóch miesięcy i wiesz jakie uwagi pisze wychowawczyni - ta sama która zostawia siedmiolatka samego na korytarzu żeby mieć spokój w klasie.
                A już chcesz dziecko zamknąć w szkole specjalnej.
                Nie widzisz tego?
                • bluebellll Re: Do nauczycielek i nie tylko... 08.11.15, 14:37
                  Ewidentwie, któryś już raz masz coś do miłych i grzecznych dzieci. Nie wiem dlaczego.
                  Moje akurat są całkiem normalne, ani wyjątkowo uprzejme ani szczególnie grzeczne.
                  Żadne ideały, jeśli o to chodzi.
                  Autorka unika szczegółów, więc zapewne nie świadczą na korzyść dziecka i z racji diagnozy nie trwają od dwóch miesięcy, a dużo dłużej.
                  Ponieważ dzieci są tak różnorodne, jak piszesz i do tego nauczyciele są przyzwyczajeni, to konkretne musi być na swój spsób wyjątkowe.
                  Pisałam o różnych formach edukacji w zależności od możliwości i potrzeb dziecka, od edukacji w domu, po edukację w placówkach specjalnych.
                  • karmelowa_bombonierka Re: Do nauczycielek i nie tylko... 08.11.15, 21:03
                    bluebellll napisał(a):

                    > Ewidentwie, któryś już raz masz coś do miłych i grzecznych dzieci.

                    Absolutnie nic nie mam. Co najwyżej mam poczucie że bycie zbyt miłym i grzecznym czasem bokiem wychodzi. Ale to nie w temacie.
                    Gwoli wyjaśnienia - moje dziecko nie jest również agresywne ani nie lata po klasie. Wręcz przeciwnie.
                    Za to wiem że nie tylko grzeczniutkie i emocjonalnie stabilne oraz dojrzałe do nauki szkolnej dzieci trafiają do pierwszej klasy.
                    Oraz nie wszystkie trafiają do klas fajnych, w których mogą czuć się bezpiecznie, pod opiekę kompetentnych, sympatycznych ale i mających autorytet nauczycieli.
                    Co nie oznacza że każde dziecko które nie wpada gładkim ślizgiem w tryby nauki szkolnej musi po paru tygodniach tejże lądować w szkole specjalnej tudzież na nauczaniu indywidualnym.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka