Dodaj do ulubionych

pies w barze - granice tolerancji

04.11.15, 23:23
Mam taki ulubiony bar prowadzony przez starsze wiekiem małżeństwo. Jedzenie pyszne, tanie i szybkie, bo samoobsługa i wybiera się z aktualnie gotowych dań. Stolików z 10, ciągły ruch, właściciele przesympatyczni. I dzisiaj zgrzyt - siedzę sobie spokojnie a tu jakaś paniusia ciągnie na smyczy psa. Smycz długa, w drodze do baru pies przelatuje pomiędzy nogami siedzących. Nawet nieszczególnie zwróciłabym uwagę, gdyby nie to, iż na pytanie pewnej pani "czy ten pies musi tu wchodzić" właścicielka psa zjeżyła się i ostentacyjnie prychnęła "tak, a tak w ogóle to co to panią interesuje". Zamówiła i ulokowała się naprzeciwko mnie. Byłam zmuszona kończyć mając na widoku psa, który siedzi na kolanach i wyżera z talerza (nie, nie był to talerz jednorazowy). Punktem kulminacyjnym było nalanie psu wody do szklanki. Właściciele nie reagowali, w sumie nikt się nie skarżył i nie było reakcji poza tą jedną zgaszoną w zarodku. Zastanawiam się, czy jeszcze lubię tam jeść. Kurtyna.
A teraz pytanie do ematek - ile jesteście w stanie znieść jeżeli chodzi o psy i restauracje/bary?
Obserwuj wątek
    • nangaparbat3 Re: pies w barze - granice tolerancji 04.11.15, 23:34
      Zamówiła i ulokowała się naprzeciwko mnie. Byłam zmuszona kończyć mając na widoku psa, który siedzi na kolanach i wyżera z talerza (nie, nie był to talerz jednorazowy). Punktem kulminacyjnym było nalanie psu wody do szklanki.

      Moim zdaniem miałaś fart - nie dość, że smacznie zjadlaś, to jeszcze z programem rozrywkowym.
      Byłabym zachwycona smile
    • lady-z-gaga Re: pies w barze - granice tolerancji 04.11.15, 23:39
      zacznijmy od tego, że skoro siedział na kolanach, pił ze szklanki, przebiegał między nogami ludzi, to nie był pies
      to był piesek
      malutki smile
      • niennte Re: pies w barze - granice tolerancji 04.11.15, 23:43
        No chyba nie dog smile
      • aankaa Re: pies w barze - granice tolerancji 04.11.15, 23:51
        yorkuś smile
        • lady-z-gaga Re: pies w barze - granice tolerancji 04.11.15, 23:57
          no własnie
          tiu tiu tiu, malutki psiunio
          co miała pańcia zrobić, w domu zostawić, samego? wink
        • rosapulchra-0 Re: pies w barze - granice tolerancji 05.11.15, 00:03
          I nie porwał go żaden sęp czy orzeł?
    • klamkas Re: pies w barze - granice tolerancji 04.11.15, 23:43
      Przestań tam jadać, albo zacznij nagrywać i naślij sanepid.

      A tak ogólnie - trudno stołować się w "barze prowadzonym przez starsze małżeństwo" i stroić fochy. Bo może pani od pieska bardziej reperuje im budżet niż ty. Wybierz knajpę z tabliczką "psom wstęp wzbroniony". Albo taką, że gdzie spełniają indywidualne życzenia - i ty i pani od pieska będziecie zadowolone.
    • misterni Re: pies w barze - granice tolerancji 04.11.15, 23:46
      Mnie to nie przeszkadza, w jeden z moich ulubionych knajpek w Krakowie na Szerokiej, często biega piec właścicieli między stolikami i zawsze mnie to jakoś rozczula wink
      Natomiast sama nie wzięłabym psa w takie miejsce.
      • misterni Pies nie piec ;) 04.11.15, 23:47

        • wegatka Re: Pies nie piec ;) 05.11.15, 00:07
          Misternio, nie mogę przestać rechotać - moją wyobraźnię zdominował PIEC biegający po knajpie big_grin big_grin big_grin
          • misterni Re: Pies nie piec ;) 05.11.15, 00:16
            tongue_out
            Kaflowy, czy gazowy kondensacyjny?
            • wegatka Re: Pies nie piec ;) 05.11.15, 00:43
              Kaflowy - biega i trzaska drzwiczkami big_grin
              • dziennik-niecodziennik Re: Pies nie piec ;) 05.11.15, 10:31
                i macha kominem big_grin
                • wegatka Re: Pies nie piec ;) 05.11.15, 10:34
                  A nawet merda big_grin
              • nowi-jka Re: Pies nie piec ;) 05.11.15, 10:57
                martenowski
                • wegatka Re: Pies nie piec ;) 05.11.15, 11:03
                  Przybiegał z huty na surówkę wink
            • mallard Re: Pies nie piec ;) 05.11.15, 12:29
              misterni napisała:

              > tongue_out
              > Kaflowy, czy gazowy kondensacyjny?

              Gazowy kondensacyjny (na przykład), to nie piec, a kocioł. Tam, gdzie następuje podgrzewanie czynnika pośredniczącego w przekazywaniu ciepła (najczęściej wody) mamy do czynienia z kotłem.
              • misterni Re: Pies nie piec ;) 05.11.15, 12:42
                Dziękuję, za ten pouczający wtręt wink
              • pieskuba Re: Pies nie piec ;) 05.11.15, 15:50
                Teraz się mówi: z kotełem. Koteł mruczy smile
          • dzikka Re: Pies nie piec ;) 05.11.15, 07:54
            Widzicie, biegają te piece nawet po knajpach a potem szok, ze w naszym Krakowie taki smog...
            • wegatka Re: Pies nie piec ;) 05.11.15, 10:27
              A to wszystko przez knajpę z ulicy Szerokiej big_grin
          • arwena_11 Re: Pies nie piec ;) 05.11.15, 08:30
            wizualizacja biegającego pieca sprawiła że łzy ze śmiechu mi popłynęły smile
          • lady-z-gaga Re: Pies nie piec ;) 05.11.15, 09:37
            wegatka napisała:

            > - moją wyobraźnię zdominował PIEC biegają
            > cy po knajpie big_grin big_grin big_grin


            ..i Misterni patrząca na to z błogim rozczuleniem na twarzy big_grin
            • karme-lowa Re: Pies nie piec ;) 05.11.15, 14:18
              O matko, Ale się uśmiałam. Piec biegający między stolikami i merdający ogonem. Boskie😊
      • lady-z-gaga Re: pies w barze - granice tolerancji 04.11.15, 23:49
        Teoretycznie jestem przeciw psom w restauracji. Jednak znam parę miejsc, w ktorych żyje dyzurny "knajpiany" kot i nikomu nie przeszkadza, goście się cieszą. W czym kot lepszy od psa? chyba nawet gorszy, bo pies po stołach nie lata, ani po blatach w restauracyjnej kuchni.
        • kota_marcowa Re: pies w barze - granice tolerancji 04.11.15, 23:56
          No właśnie miałam napisać, że byłam w knajpie z kotem smile Także by mnie to nie ruszyło raczej.
          • olinka20 Re: pies w barze - granice tolerancji 05.11.15, 08:20
            Mi kiedys kot uratował honor w przydroznej karczmie.
            Zamowiłam szaszłyk i potem koncertowo zdjęłam go prosto na podłoge. Kotek był bardzo szczęsliwy, ze siedział blisko mnie.
            Obsługa nie zauwazyła.
            Ja wyszłam głodna, ale z podniesionym czołem big_grin
    • lola211 Re: pies w barze - granice tolerancji 04.11.15, 23:52
      We wrocławskiej Vedze, gdzie czasem jadam, widuje klientke z psem.Grzecznie siedzi przy stoliku.
      Bardzo sympatyczne to,Vega ma u mnie duzy plus.
      • wegatka Re: pies w barze - granice tolerancji 05.11.15, 00:05
        Tam nawet jest zamieszczona informacja, że wolno wchodzić ze zwierzakami.
        • kaz_nodzieja Re: pies w barze - granice tolerancji 05.11.15, 06:24
          Bo w takim barze pies nie zainteresuje się talerzem ani swojego Pana ani innego klienta.
          • lola211 Re: pies w barze - granice tolerancji 05.11.15, 07:23
            To nie jest juz takie pewne, moja psica uwielbia marchewke.
            • pade Re: pies w barze - granice tolerancji 05.11.15, 08:34
              Moja teżsmile
              I pietruszkę i seler, i banany, winogrona...gdy czuje pomarańcze jest szał.
              • kota_marcowa Re: pies w barze - granice tolerancji 05.11.15, 09:27
                Nie można dawać psu winogron, bo może go to nawet zabić.

                Co do lubienia, to moja by zżarła absolutnie wszystko.
                • happy_end Re: pies w barze - granice tolerancji 05.11.15, 13:03
                  Cytrusów też nie można.
                  • pade Re: pies w barze - granice tolerancji 05.11.15, 13:55
                    powaznie?
                    nie wiedziałam
                    dajemy jej tylko trochę, nie całą kiść czy całego pomarańcza
                    cholera, nigdy nic jej nie było
                    ale dzięki za uświadomienie
          • wegatka Re: pies w barze - granice tolerancji 05.11.15, 10:26
            Mylisz się, miałam sukę, która zajadała się warzywami. Szczególnym jej przysmakiem była kapusta kiszona. Miałam również kocicę, która zajadała się obierkami od ziemniaków big_grin
    • zetka50 Re: pies w barze - granice tolerancji 04.11.15, 23:53
      widać,że psa nie posiadasz, chyba że takiego na lańcuchu przy budzie smile
      mnie by to nie przeszkadzało, chociaż u mnie pies nie je z talerza, ma swoją miskę.
      • 3-mamuska Re: pies w barze - granice tolerancji 05.11.15, 00:08
        Ale fajnie hihi.
        Ja chodzę do pubu/baru w dzien serwują kawe desery jedzenie, w weekendy maja dyskoteki, alkohol.
        I wchodzę tam z psem moim labradorem, co prawda nie pije ze szklanki nie liże talerzy, ale szef kuchni przynosi mu czasem kawał mięsa smile

        Jest w Londynie sieć pubów gdzie psy sa miłe widziane, stoją miski z woda.
        Osoby narzekające da traktowane hmm jak ty traktujesz psa, sa wypraszanie.
        Właściciel pubów ma psy i 60 pubów w Londynie hehe, bardzo mi sie to
        Podoba.
        Mnie nie przeszkadza pies o ile nie sika i nie przeszkadza innym.
        Lezy czy siedzi w torebcewink
        • misterni Przypomniało mi się, że mój kolega chodził na piwo 05.11.15, 00:23
          z psem. Siadali razem w ogródku, kolega brał Żywca i wlewał psu odrobinę do spodeczka, a resztę wypijał. Raz barman się pomylił i wlał do kufla Okocim, kolega jakoś zmęczył, ale pies nie ruszył wink
          • madzioreck Re: Przypomniało mi się, że mój kolega chodził na 05.11.15, 00:27
            Raz barman się pomylił i wlał do kufla Okocim, kolega
            > jakoś zmęczył, ale pies nie ruszył wink

            big_grin
          • morgen_stern Re: Przypomniało mi się, że mój kolega chodził na 05.11.15, 09:30
            Płaczę big_grin
          • lady-z-gaga Re: Przypomniało mi się, że mój kolega chodził na 05.11.15, 09:37
            big_grin
          • rosapulchra-0 Re: Przypomniało mi się, że mój kolega chodził na 05.11.15, 10:47
            ROTFL big_grinbig_grinbig_grin
        • morekac Re: pies w barze - granice tolerancji 05.11.15, 00:34
          W barze na szkockim zadupiu byłam świadkiem, kiedy to weszli tam ludzie z trzema psami (trochę większymi od jorczusiów) . Obsługa natychmiast rzuciła się ku gościom... z pytaniem, czy piesiuniom nie dać wody. 😄
          • rosapulchra-0 Re: pies w barze - granice tolerancji 05.11.15, 12:01
            I tak powinno być wszędzie.
          • 1.kinia Re: pies w barze - granice tolerancji 05.11.15, 19:40
            U nas to normalne. Wchodzimy z psem do restauracji to my dostajemy kartę dań a pies dostaje od razu miskę z wodą.
            Pomijając miejsca gdzie psów nie wpuszczają wcale, choć nie widzę podstaw dlaczego, jeśli miejsca sporo, klientów mało i spokojnie pies by sobie pod stołem mógł odpoczywać gdy my jemy. Kiedyś tak mieliśmy wracając z wakacji, był upał 37stopni, pies ledwo żył, nie było gdzie się schować przed słoncem, ale do klimatyzowanej restauracji (nastawionej na przejeżdżających turystów) nie pozwolono go wpuścić "bo takie zalecenia szefa", mimo że klientów było kilku na krzyż i spokojnie mogliśmy usiąść tak, że nawet nikt nie zauważyłby że z nami jest pies, chamskie.
    • rosapulchra-0 Re: pies w barze - granice tolerancji 05.11.15, 00:05
      Naprawdę bardzo ci ten pies przeszkadzał?
    • madzioreck Re: pies w barze - granice tolerancji 05.11.15, 00:29
      >A teraz pytanie do ematek - ile jesteście w stanie znieść jeżeli chodzi o psy i restauracje/bary?

      Jeśli chodzi o zwierzaki, jestem w stanie dużo znieść, gorzej z niektórymi ludźmi suspicious
      Nie przeszkadzają mi zwierzaki w miejscach publicznych, o ile opiekunowie ich pilnują porządku z tym związanego.
      • ania_2000 Re: pies w barze - granice tolerancji 05.11.15, 00:35
        Wyluzuj kobieto - A co ty taka zla na tego psa? z twojego talerza ci wyjadal?wink


        lepszy pies na kolanach pani niz przewijane z kupy niemowle na stole.
        • ichi51e Re: pies w barze - granice tolerancji 05.11.15, 10:15
          dlamnie osobiscie pies jedzacy komus z talerza jest podobnie obrzydliwy jak szybki przewiniecie
          • froshka66 Re: pies w barze - granice tolerancji 05.11.15, 20:02
            Dla mnie mlaszczący i siorbiący zupę typ jest znacznie bardziej obrzydliwy od psa, który dostaje kąski z talerza pana.
            I baaardzo bym chciała, żeby do przynajmniej tych bardziej eleganckich restauracji, taki prosiąt (przepraszam prosięta za porównanie) nie wpuszczano?
      • dobrochna00 Re: pies w barze - granice tolerancji 05.11.15, 08:44
        Otóż to! Różne psy w lokalach widziałam, ale żaden nie siedział w ogródku i nie wydmuchiwał z paszczy cuchnącego dymu. A ludzie i owszem.
    • jola-kotka Re: pies w barze - granice tolerancji 05.11.15, 00:32
      Chodze do restauracji z psem,bo do większości można już je zabierać. Nie pozwalam jednak przeszkadzać innym. Natomiast nie wiem w czym może przeszkadzać widok psa,w domu mogę jesc z psem z jednego talerza gdzie indziej podaje z reki bo zdaje sobie sprawę,ze nie każdy to rozumie,ale sam widok,no nie rozumie.
      • koronka2012 Re: pies w barze - granice tolerancji 05.11.15, 00:45
        Ale czego nie rozumiesz, bo się zagubiłam? tego, że komuś może przeszkadzać widok psa jedzącego z talerza, z którego za czas jakiś będzie jadł inny człowiek?
        Sorry, mnie to na przykład obrzydza, choć wiem że do mojej kolejnej wizyty będą ze 500 razy myte.
        • jola-kotka Re: pies w barze - granice tolerancji 05.11.15, 00:49
          To wystarczy nie chodzic tam,gdzie nie ma zakazu wprowadzania zwierzat. tak tego nie rozumiem,bardzo musial interesować autorke ten pies skoro caly czas na niego patrzyla,haha. Mnie nie "obrzydza"
        • misterni Re: pies w barze - granice tolerancji 05.11.15, 01:46
          Ale wiesz, że w ślinie psa jest znacznie mniej bakterii, niż ludzkiej?
          • bi_scotti Re: pies w barze - granice tolerancji 05.11.15, 03:15
            Pies wlasciwie wszedzie procz sali operacyjnej jest dla mnie OK, ale pies w restauracji jedzacy z talerza i pijacy ze szklanki nie jest dla mnie OK. I podejrzewam, ze dla jakiegos tam inspektora sanitarnego tez nie bylby OK. Oczekiwalabym od obslugi knajpy odpowiedniej reakcji a przy jej braku upomnialabym sie o takowa. Taka sztywniara jestem i zapewne taka juz pozostane. Gdy odwiedzaja mnie znajomi ze zwierzetami, zwierzaki dostaja swoj poczestunek w naczyniach i warunkach dla zwierzakow a ludzie swoj w naczyniach i warunkach dla ludzi. Podobnego podzialu oczekiwalabym w restauracji czy innym przybytku publicznym. Nie sadze by to bylo zbyt wygorowane oczekiwanie! Bon apetit dla wszystkich zwierzat duzych i malych wink
            https://static.dezeen.com/uploads/2008/08/cognac-cognac-glass-and-dog-2.jpg
            • iwoniaw Nie przesadzajcie już z tymi naczyniami 05.11.15, 09:21
              Ja z kolei odwrotnie - uważam, że restauracja i wiele(!) innych miejsc to nie miejsca dla psów (czy innych zwierząt), ale akurat spożywanie przez psa posiłku z naczyń "dla ludzi" mnie w ogóle nie obrzydza - po pierwsze, przecież naczynia w takich przybytkach są obowiązkowo wyparzane, po drugie - lepszy chyba pies niż klient-człowiek z gruźlicą czy innym dziadostwem w takim przypadku, no nie?
        • ichi51e Re: pies w barze - granice tolerancji 05.11.15, 10:17
          moja tesciowa tez tak ma - i ja moge sobie w domu robic co zechce ale uwazam ze ona tez ma prawo miec osobne miski dla psow osobne gabki do ich mycia i w ogole myc je w lazience.
    • zebra12 Re: pies w barze - granice tolerancji 05.11.15, 06:33
      Chodzę do restauracji, knajpek, gdzie mogę zabrać psa. Tylko mój pies nie jest taki malutki, żeby się zmieścić na kolanach. Wchodzi zaraz za lub pod krzesło i nie drgnie. Śpi cały czas i ludzie się orientują, że jestem z psem, gdy wychodzimy i pies wstaje. Tak samo robi w pociągu i tramwaju. Jakby rozumiał, że to miejsce wymaga odpowiedniego zachowania.
      • dzikka Re: pies w barze - granice tolerancji 05.11.15, 07:52
        Ja rozumiem autorkę. Przeszkadza mi pies jedzący z talerza i pijacy ze szklanki. Pewnie nie poszłabym więcej do takiej restauracji. Właściciele też jacyś dziwni, tam gdzie wolno chodzić z psem to zawsze mają przygotowane miski dla zwierzaków.
        Sama mam dużego psa, chodzę z nim do kawiarni , do restauracji nawet nie ryzykuje, bo to rasa wiecznie głodna i wszystkożerna. Na widok jedzenia siedzi i chrumkasmile Nie zniósł by widoku odnoszonych talerzy z resztkami jedzenia, nie będę mu fundować sytuacji stresowychsmile
        • amoreska Re: pies w barze - granice tolerancji 05.11.15, 08:38
          Cytatdo restauracji nawet nie ryzyku
          > je, bo to rasa wiecznie głodna i wszystkożerna.

          Labrador wink ?
      • arwena_11 Re: pies w barze - granice tolerancji 05.11.15, 08:50
        No popatrz twój pies to rozumie ( moje psy zresztą też się tak zachowywały ), a jak popatrzysz na dzieci w restauracjach to zwykle nie rozumieją jak się mają zachowac. A podobno 2-3 latek ma poziom umysłowy podobny do psa.
        • mozambique Re: pies w barze - granice tolerancji 05.11.15, 10:12
          mysle ze smycz na psie wystarczajco daje mu co nieco do zrozumienia

          nigdy nei widizalam dziecka na smyczy w restauracji
          • ichi51e Re: pies w barze - granice tolerancji 05.11.15, 10:18
            to widac sie nie spotkalysmy. moje przywiazywalam do krzesla
          • arwena_11 Re: pies w barze - granice tolerancji 05.11.15, 10:48
            może to błąd wink? Bo na spacerach już widziałam i na nartach też
    • fomica Re: pies w barze - granice tolerancji 05.11.15, 07:54
      Mnie by to pewnie nie ruszyło, bo cudze psy mnie ani ziębia ani grzeją. Generalnie uważam, że takie lokale (i w ogóle przestrzeń miejska) to nie jest miejsce dla psów, ale nie mam misji naprawiania świata i zapewne w żaden sposób bym nie zareagowała, o ile nie dotknęłoby mnie to osobiście czyli np. pies wszedłby na mój stolik albo pił te wode z mojej szklanki smile
    • default Re: pies w barze - granice tolerancji 05.11.15, 08:24
      Psy w zasadzie w ogóle mi nie przeszkadzają, psy w barze także nie, o ile nie zachowują się w sposób przeszkadzający innym - no ale to dotyczy wszystkich potencjalnych "przeszkadzaczy", nieważne czy są psami, kotami, dziećmi, nastolatkami czy dorosłymi. Chociaż oczywiście gadający za głośno pijak czy rozwrzeszczane dziecko wkurzy mnie bardziej niż pies, który lata pod stolikami.
      Co do karmienia psa bezpośednio z restauracyjnych talerzy - uważam to za przegięcie. Nie chodzi mi nawet o brak higieny, bo wiadomo że naczynia w restauracji są prane w b.wysokich temperaturach, poza tym paszcza psa i paszcza człowieka niosą podobne zagrożenia bakteriologiczne (u psa - mniejsze). Chodzi o to, że sam taki widok może być dla innych niesmaczny i niegrzeczne jest narażanie kogoś, by to oglądał.
      • zla.m Re: pies w barze - granice tolerancji 05.11.15, 10:29
        Ślina śliną, ale człowiek nie ma pyska, który przed chwilą wkładał w... coś, co wąchał. Czasem bardzo nieapetyczne coś. Sama wiele lat miałam psa, psy uwielbiam, ale rozumiem niechęć do dzielenia z nimi talerza. W domu, jak ktoś chce i lubi - oki, w knajpie - nie oki. Nawiasem mówiąc - pracowałam w sezonie "na zmywaku", wyparzanie się odbywało, owszem, no chyba że brakowało czasu. Może standardy się zmieniły, oby. W każdym razie ja sądzę, że nie należy w restauracji karmić psów z ludzkiej zastawy.
        • default Re: pies w barze - granice tolerancji 05.11.15, 11:51
          zla.m napisała:

          > Ślina śliną, ale człowiek nie ma pyska, który przed chwilą wkładał w... coś, co
          > wąchał.

          Bez przesady, pies, owszem obwąchuje różne miejsca, ale przecież nie wkłada nosa w odchody ! Owszem są psy (zwłaszcza szczenięta) z tendencją do zjadania odchodów, ale to naprawdę ewenementy i raczej każdy właściciel w takim przypadku najpierw psu wyszoruje mordę, zanim pójdzie z nim jeść do restauracji smile
          • hema14 Re: pies w barze - granice tolerancji 05.11.15, 13:35
            No właśnie, czyli zdarza się - szczenięta poliżą kupę a być może akurat są w drodze do restauracji, i gdzie tu mordkę wymyć? A jak właściciel nie zauważył to też nie wymyje. To niehigieniczne pozwalać psom jeść z ludzkich talerzy w miejscach publicznych.
    • olinka20 Re: pies w barze - granice tolerancji 05.11.15, 08:29
      Tak sie zastanowiłam i pies mniej mi przeszkadza niz osoba, ktora je tak, ze wszyscy słyszą i jak sie ma pecha, to sie widzi.
      Kiedys siedziałam naprzeciwko takiego ( anglojezyczny był), jadł tak, ze wysypywało mu sie z ust, memlał az widac było jezyk, a najgorsze było to nabijanie frytek i kotleta jedną ręką, jakby mu miały zaraz z talerza pouciekac wink Masakra!
    • dobrochna00 Re: pies w barze - granice tolerancji 05.11.15, 08:40
      Prywatna sprawa właścicieli, czy życzą sobie wpuszczać z psami. Ja chadzam do takich, gdzie psy są mile widziane. W niektórych mój pies jest częstym gościem. Ale nie widzę problemu, że gdzieś z psem nie można - to nie jest miejsce dla mnie i tyle.
      • baltycki Re: pies w barze - granice tolerancji 05.11.15, 10:02
        Problemem sa wspolne szklanki/talerze, a nie samo wpuszczanie.
    • gaskama Re: pies w barze - granice tolerancji 05.11.15, 09:25
      Pies w restauracji, którzy leży pod stołem i ani drgnie mi nie przeszkadza. Pies żrący z talerza przy stole ... by mnie wnerwił. Ale bardziej wnerwiają mnie bachory biegające po restauracji i zaczepiające resztę gości.
      • wioskowy_glupek Re: pies w barze - granice tolerancji 05.11.15, 09:46
        mam tak samo, pies mi nie przeszkadza wink Natomiast na żarcie z talerzy bym ostro zareagowała
    • mejerewa Re: pies w barze - granice tolerancji 05.11.15, 09:39
      Nikt mi nie przeszkadza, jeśli zachowuje się kulturalnie i stara się, żeby nie zepsuć mi możliwości zjedzenia posiłku w miłej atmosferze.
      Pies, dziecko plujące kaszką, mleko tryskające z piersi, marudzący starszak - wszystko może stać się powodem obrzydzenia lub niewiele znaczącym tłem w restauracji. To zależy od rodziców / właścicieli i ich poziomu kultury i empatii. Oraz ....
      ... naszej asertywności i tego, czy potrafimy poprosić o uszanowanie naszych uczuć i praw.
    • vi_san Re: pies w barze - granice tolerancji 05.11.15, 09:40
      Sama mam psa i, owszem, bywam z nim w kawiarniach. Tyle, że:
      1. Nie lata nikomu pod nogami, nie myszkuje między stolikami - jest na smyczy i trzyma się "przy nodze".
      2. Ponieważ to duży pies to na kolana się nie pakuje, a spokojnie leży pod moim krzesłem.
      3. Jeśli np jest gorąco, albo jesteśmy po długim spacerze - proszę o wodę dla psa. W misce.
      4. Zarówno w kawiarni, restauracji jak i w domu nie wyobrażam sobie, by pies pakował się do mojego talerza! Pies ma swoje zarówno jedzenie jak i wodę i nic mu do moich "statków".
      Podsumowując: pani wchodząc z psem do lokalu gastronomicznego nietaktu nie popełniła [o ile na drzwiach nie ma stosownej informacji, że "psów wprowadzać nie wolno"]. Natomiast pozostałe zachowania - mocno odbiegają od przyjętych reguł. Z tym, że ja spokojnie poinformowałabym obsługę, że dziękuję, ale więcej nie przyjdę, bo nie mam w zwyczaju dzielić talerza z psem. I wiem, że w restauracjach talerze są wyparzane, że higienicznie, że flora bakteryjna i blablabla. Nie o to chodzi. Moim zdaniem nawaliła głównie obsługa, bo to oni powinni panią przywołać do porządku, skoro nikt jej wcześniej nie nauczył norm.
      • wioskowy_glupek Re: pies w barze - granice tolerancji 05.11.15, 09:47
        Ja bym właśnie odnośnie tej higieny taka pewna nie była... smile dlatego też zareagowałabym ostro... Sam psiak niech sobie siedzi wink
        • vi_san Re: pies w barze - granice tolerancji 05.11.15, 09:59
          Zasadniczo podobno flora bakteryjna w psim pysku i w ludzkiej paszczy podobna, u psa nawet mniej tejże. Ale nie o to chodzi.
          Jakiś czas temu trafiłam na idiotkę [w szpitalu] która przyjechała z nastoletnią córką i yorczusiem w torebce i awanturę robiła, bo ją pan doktor wyrzucił z psem z gabinetu. Być może to ta sama? Jakby nie można uznać, że są rzeczy i miejsca, gdzie należy się zachowywać nie tak, jak NAM pasuje, a jak wypada...
          Podkreślę, bo może to nie jest jednoznaczne - z moim psem bywam zasadniczo w jednej kawiarni [blisko domu i "na trasie" ze spaceru], na której drzwiach jest napis "Zapraszamy z psami!". W tym miejscu nikogo nie dziwi i nie uraża obecność czworonoga. Tyle, że i tam nie jest dopuszczalne, by piesek "urzędował" na stole! Choć każdy klient [zarówno dwu jak i czworonogi] dostanie coś do picia i do zjedzenia.
          Też bym zareagowała. Z tym, że zapewne najpierw zwracając uwagę obsłudze - bo to ich obowiązkiem jest dbać o porządek w lokalu. Dopiero gdyby nie poskutkowało...
          • lady-z-gaga Re: pies w barze - granice tolerancji 05.11.15, 10:09
            > Zasadniczo podobno flora bakteryjna w psim pysku i w ludzkiej paszczy podobna,
            > u psa nawet mniej tejże. Ale nie o to chodzi.

            Tak, to zupełnie nie o to chodzi.
            Znajomość flory bakteryjnej poszczegolnych gatunkow nie jest obowiązkowa, a klient idący do knajpy dla ludzi ma prawo oczekiwac, że nie będzie tam wspólnej biesiady ze zwierzątkami smile
    • ichi51e Re: pies w barze - granice tolerancji 05.11.15, 10:12
      wydaje mi sie ze to jak z dzieckiem/pijakiem/menelem. jestem w stanie zniesc wszystko jesli zachowuje sie jak czlowiek -czyli zna swoje miejsce.w wypadku psa oznacza ro lezy grzecznie pod krzeselkiem wlasciciela zachowuje czystosc i najlepiej przysypia
    • redheadfreaq Re: pies w barze - granice tolerancji 05.11.15, 10:16
      Jeżeli pies jest dobrze wychowany, w czasie wizyty nie kręci się, nie żebrze i generalnie psa "nie ma", to jego obecność jest mi obojętna. Łażenie między stolikami, zaczepianie innych gości, czy wyżeranie z talerza jest niedopuszczalne.
      • klerjeser Re: pies w barze - granice tolerancji 05.11.15, 10:41
        Dla tych co nie wybrazają sobie konsumpcji bez zwierzęcia powinny być osobne restauracje, gdzie indziej pełny zakaz.
    • dziennik-niecodziennik Re: pies w barze - granice tolerancji 05.11.15, 10:41
      zwierzaki ogólnie w knajpie - ok jak dla mnie.
      byle nie zarły z naczyn przeznaczonych dla ludzi i nie pchały pysków do cudzego stolika.
      kiedys tak mialam ze jadłam a obok mnie siedzial czyjs wilczur. kazde podniesienie mojego widelca powodowalo u niego podniesienie dziąseł i prezentację kłow. naprawde jakoś mi bylo dziwnie.
      innym razem przyplątał sie kot (bezpański, siedzieliśmy w ogrodku knajpianym) ktory BARDZO znaczaco miauczał obserwując nas przy posiłku. BARDZO znaczaco. byłam pewna że mowi coś jak ten kot:
      https://img.zszywka.pl/1/0363/w_4107/pozostale/grazynka-ty-pulpecie-.png
      • olinka20 Re: pies w barze - granice tolerancji 05.11.15, 10:53
        Uwielbiam ten obrazek big_grin
        • dziennik-niecodziennik Re: pies w barze - granice tolerancji 05.11.15, 12:15
          https://i1.kwejk.pl/k/obrazki/2014/04/741f8400d1a4eb2123b37b778b2d9049_original.jpg
          a ten? smile
          • olinka20 Re: pies w barze - granice tolerancji 05.11.15, 12:28
            Nie znałam big_grin
            Cudny big_grin
            • dziennik-niecodziennik Re: pies w barze - granice tolerancji 05.11.15, 12:31
              najbardziej mi sie podoba ten brak dietetycznego samozaparcia big_grin
          • wegatka Re: pies w barze - granice tolerancji 05.11.15, 16:27
            Bossssskie big_grin
    • drinkit Re: pies w barze - granice tolerancji 05.11.15, 10:41
      Ja jestem dog friendly, chociaż od paru lat już nie mam psa. W ogóle mi nie szkodzą psy i dzieci w barach, kafejkach czy bistrach, pod warunkiem że jest toto ogarniane wink Oczywiście nie mówię o głośnych knajpach "wieczornych", to zdecydowanie nie jest miejsce dla psa, ale takie kwiatki też widywałam.
    • julita165 Re: pies w barze - granice tolerancji 05.11.15, 11:08
      cud_bogini_w_bikini napisał(a):


      > A teraz pytanie do ematek - ile jesteście w stanie znieść jeżeli chodzi o psy i
      > restauracje/bary?

      Jestem w stanie znieść psa, który jest trzymany tak że nie ma szans zblizyć się do mnie, nie szczeka i oczywiście nie je z talerzy, a właściwie w ogóle nie je w restauracji/barze
    • millitta Re: pies w barze - granice tolerancji 05.11.15, 11:20
      Absolutnie ok dla mnie. smile Mam w domu rodzinnym psa, który też je z talerzy państwa, śpi w łóżku itd. Taki widok w barze by mi nie przeszkadzał, aczkolwiek rozumiem, że ktoś ma mniejsze granice tolerancji. Ja nawet lubię knajpy przyjazne zwierzętom i bywam w takich dość często. smile
      • snakelilith Re: pies w barze - granice tolerancji 05.11.15, 11:54
        millitta napisała:

        > Absolutnie ok dla mnie. smile Mam w domu rodzinnym psa, który też je z talerzy pań
        > stwa, śpi w łóżku itd.

        No i super, gdy chcesz uczłowieczać swoje własne zwierzę, ale pomijając już to, że zdaniem wielu psich specjalistów, jak na przykład Cesar Millan (Dog Whisperer with Cesar Millan) robisz psu tym krzywdę, to pozwalaj na to we własnym domu. W restauracji, tam gdzie bywają ludzie z odmiennym zdaniem na ten temat, pies nie jest człowiekiem i nie powinien jeść z ludzkiego talerza. Jeżeli już koniecznie ktoś chce karmić psa swoim jedzeniem, to wystarczyłoby poprosić o miskę dla tego psa. Albo pies jest tyciutki, to i tyciutką miskę można mieć przy sobie w torebce. Lubię zwierzęta, ale widoki podobne do opisanych przez wątkodajkę też mnie brzydzą. Pies w barze pod stołem pewnie by mnie bawił, pies posadzony do stołu jak człowiek mnie odrzuca. To świadczy zresztą o tym, że sporo ludzi nie ma zielonego pojęcia o trzymaniu zwierząt i zawsze widząc coś takiego dziękuję w duchu, że to tylko neurotyczny pudelek, a nie przekonany o swojej roli jako człowiek doberman, czy inny dog.
      • oteczka Re: pies w barze - granice tolerancji 05.11.15, 12:19
        mam psy koty i mam fioła na punkcie zwierzaków ,jestem w stanie dużo znieść ,na pewno psa w restauracji ale nie tego że je z talerzy ,u mnie w domu np. małżonek jada z kotem z talerza jego wybór,raczej nie poszłabym tam więcej i oczywiście zwróciłabym uwagę właścicielom,sama chodziłam na obiady do kantyny z psem i pies leżał sobie pod stolikiem a było to w zamierzchłych czasach nikt nigdy mi uwagi nie zwrócił ale wtedy to mogli myśleć licho wie może córka jakiego ubeka to nie warto zaczepiać
        • kalina_lin Re: pies w barze - granice tolerancji 05.11.15, 12:36
          >u mnie w domu np. małżonek jada z kotem z talerza jego wybór,raczej nie poszłabym tam więcej

          Nie poszłabyś więcej do własnego domu?
    • piesek_w_paski Re: pies w barze - granice tolerancji 05.11.15, 12:05
      Pies mi nie przeszkadza w ogóle.
      Sama chodzę z psem w różne miejsca.
      Bardziej mi przeszkadzają rodzice małych dzieci nie interesiujacy się tymi dziecmi. Dzieci biegają samopas i stwarzają zagrożenie dla siebie i innych. TO mi przeszkadza. A nie piesek siedzący pod stołem czy na kolanach.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka