Dodaj do ulubionych

problem podstawówek

19.11.15, 09:30
W obliczu nowej reformy, tak się zastanawiam, jak poradzą sobie nauczyciele w podstawówce ze starszymi rocznikami. Nie ma co wspominać szkoły sprzed 20 lat. Nie było internetu, dzieci nie były tak rozwydrzone a rodzice tak roszczeniowi. Nauczyciel miał jakikolwiek autorytet. Teraz bez wątpienia się to pozmieniało, zresztą wystarczy poczytać o opiniach na temat nauczycieli na tym forum. I takie opinie przekazywane są w wielu domach dzieciom.

Wracając do sedna. Mam córkę w 6 klasie SP. I mam wrażenie, że wiele problemów wychowawczych jest zamiatana pod dywan. Nauczyciele nie radzą sobie z najgorszymi uczniami, często nic nie robią w temacie. I znowu, nie raz na tym forum emamy pisały o problemie z koszmarnym kolega i bezsilnością nauczycieli czy dyrekcji w utemperowaniu negatywnych zachowań. Często mają do czynienia z zaniechaniem ze strony pedagogów jakichkolwiek działań.

czy naprawdę myślicie, że likwidacja gimnazjów i pozostawienie dzieci w podstawówkach coś zmieni? Z obserwacji i opinii znajomych, którzy maja dzieci w gimnazjach, to oczywiście są problemy wychowawcze ale jakoś lepiej rozwiązywane, nauczyciele są lepiej przygotowani do radzenia sobie z małolatami. Nie ma takiego cackania ani nie unika się problemów. A bez wątpienia gimnazjum trafia na najgorszy wiek dzieciaków.

A jakie wy macie obserwacje?
Obserwuj wątek
    • beata985 Re: problem podstawówek 19.11.15, 09:37
      no ale nauczyciele gimnazjów nie rozpłyną się przecież, oni bedą nauczać nadal-tak ja sobie myslę-tylko, że w podstawówce...
      • solaris31 Re: problem podstawówek 19.11.15, 09:40
        nie łudź się - może w nowej podstawówce znajdzie pracę fizyk czy chemik na parę godzin, ale nie polonista, matematyk czy anglista. nauczyciele z podstawówek już zacierają ręce, bo będą mieli więcej klas, a więc więcej godzin. kadra z gimnazjów pójdzie na bruk.
        • beata985 Re: problem podstawówek 19.11.15, 10:17
          wszyscy to moze na pewno nie ale jednak iles tych uczniów przejdzie, kktoś musi objąć wychowawstwo, no i jednak poziom 4 kl jest inny niz 7 czy 8 kl, ja pamiętam, że w tych klasach juz chyba 6 a na pewno 7-8 nauczyciele byli inni.
    • solaris31 Re: problem podstawówek 19.11.15, 09:38
      wszystko zależy od ludzi, którzy w szkole pracują. jeden poradzi sobie z najgorszym uczniem, innemu grzeczny wejdzie na głowę.

      moim zdaniem, rodzaj szkoły i budynek, w którym rzecz się dzieje, kompletnie nie ma znaczenia. znam bardzo dobre podstawówki i bardzo dobre gimnazja, znam oba typy szkół na przeciwnym biegunie. wszystko zależy od dyrektora i kadry.
    • zuleyka.z.talgaru Re: problem podstawówek 19.11.15, 09:38
      Zgadzam się z Tobą. Nauczyciele też by chcieli powrotu do starych czasów, tylko to niemożliwe. Świat jest inny, młodzież jest inna, wreszcie rodzice też są inni i to raczej w tę negatywną niestety stronę. Z drugiej strony nauczyciele też są jakby mniej wydolni zwłaszcza Ci młodzi.

      I ja wiem, że istnieją wspaniali nauczyciele itp. ale osobiście zderzyłam się z młodziutką nauczycielką wczesnoszkolną, która totalnie nie wie co ma robić. A to chyba nie rodziców rola mówienia jej jak ma np, dyscyplinować klasę. Bo pani X na studiach nawciskali ideałów a niestety skrupulatnie pominęli to co w sumie najważniejsze.
      • solaris31 Re: problem podstawówek 19.11.15, 09:42
        z mojego 20 letniego doświadczenia wynika, że żadne studia nie nauczą, jak uczyć i wychowywać. trzeba miec predyspozycje, i niestety - każdy młody nauczyciel uczy się na własnych błędach, aż z czasem wypracuje właściwą dla siebie metodę. niestety.

        ja też - mimo skończenia doskonałej uczelni - nie byłam przygotowana do pracy, a kształcono mnie po staremu, na 5 letnich studiach magisterskich, za starych czasów. przychodząc do szkoły po pierwsze musiałam improwizować, po drugie - wiele się nauczyć.
        • chocolate_cake Re: problem podstawówek 19.11.15, 10:27
          solaris31 napisała:

          > z mojego 20 letniego doświadczenia wynika, że żadne studia nie nauczą, jak uczy
          > ć i wychowywać. trzeba miec predyspozycje, i niestety - każdy młody nauczyciel
          > uczy się na własnych błędach, aż z czasem wypracuje właściwą dla siebie metodę.
          > niestety.


          Zgadzam się w 100%
        • asia_i_p Re: problem podstawówek 19.11.15, 18:05
          > z mojego 20 letniego doświadczenia wynika, że żadne studia nie nauczą, jak uczy
          > ć i wychowywać. trzeba miec predyspozycje, i niestety - każdy młody nauczyciel
          > uczy się na własnych błędach, aż z czasem wypracuje właściwą dla siebie metodę.
          > niestety.

          Nie zgadzam się z tym.
          To jest podejście, które zrobiło koszmar z pierwszego roku mojej pracy. A potem kupiłam dwie książki, przeczytałam przez wakacje i nagle się okazało, że umiejętność okiełznania grupy to po prostu umiejętność. Nie dar, nie magia, nie masz albo nie masz, tylko konkretna wiedza, co robić w danych sytuacjach.

          Moje predyspozycje przecież się przez te dwa miesiące nie zmieniły, ale moje lekcje sprzed tych wakacji i z po nich to zupełnie inne lekcje.
          • kub-ma Re: problem podstawówek 19.11.15, 18:55
            Myślę, że również Twoje lekcje teraz a lekcje sprzed iluś lat to też inne lekcje.
          • zuleyka.z.talgaru Re: problem podstawówek 19.11.15, 19:38
            Mogłabyś podać jakie to książki? Chętnie podeślę namiary na te pozycje wychowawczyni syna, bo laska świeżo po studiach i totalnie sobie nie radzi...
      • kawka74 Re: problem podstawówek 19.11.15, 09:52
        osobiście zderzyłam się z
        > młodziutką nauczycielką wczesnoszkolną, która totalnie nie wie co ma robić.

        Nie dziwię się szczególnie - rzadko który nauczyciel przychodzi po studiach doskonale przygotowany na każdą okoliczność. Większość z nich wypracowuje sobie metody postępowania z uczniami przez pierwsze lata pracy, popełnia więcej lub mniej błędów.
        Studia pedagogiczne ani specjalizacje nauczycielskie na poszczególnych kierunkach studiów nie przygotowywały do pracy z dziećmi. Owszem, można było się dowiedzieć, jak powinien wyglądać scenariusz lekcji, jak napisać konspekt, ale jak sobie radzić z dzieciakami już nie.
        • mia2002 Re: problem podstawówek 19.11.15, 19:22
          Z tego wniosek, że program studiów nie został dostosowany do potrzeb kandydatów do zawodu, a nie że tego nie da się nauczyć.
    • jatojagodnik Re: problem podstawówek 19.11.15, 10:01
      Ja z dzieciństwa, z podstawoówki 8-klasowej pamietam, że w 7 i 8 klasie dusiłam się w podstawówce. Mieliśmy jednego super nauczyciela, który uczył nas samodzielnego myślenia i pozostałych, którzy traktowali nas jak dzieci. na liceum czekałam jak na zbawienie. Mój syn w tym roku przeszedł do gimnazjum. Od września stał się innym człowiekiem - ogarnięty, samodzielnym i zdyscyplinowanym. Wydoroślał momentalnie i widzę , że jest z siebie bardzo dumny. Myslę, że powrót do podstawówki byłby dla niego tragedią.
      • landora Re: problem podstawówek 19.11.15, 10:08
        Nienawidziłam mojej podstawówki i byłam najszczęśliwsza na świecie, kiedy ją skończyłam. W LO odżyłam. Jestem przekonana, że lepiej by mi było w dobrym gimnazjum, niż w 7 i 8 klasie.
        I jestem załamana tym, że moje dziecko trafi do szkoły po "reformach" PiSu.
    • landora Re: problem podstawówek 19.11.15, 10:05
      Myślę, że naiwnością jest oczekiwać, że przeniesienie młodzieży do podstawówek zmieni ich nagle w aniołki.
      A już połączenie w tej samej szkole siedmio- i piętnastolatków to kompletna paranoja. A tyle było histerii o sześciolatki w tej samej szkole z dwunastolatkami!
      • azja001 Re: problem podstawówek 19.11.15, 10:13
        Jest jeszcze jedna kwestia. Jak klasa trafi na kiepskiego nauczyciela np. matematyki w klasie 4 to przez 5 lat może nic sie nie zmienić. Rotacyjnośc nauczycieli jest wskazana. Poza tym dzieci będa decydować o wyborze szkoły średniej w wieku 15 lat a nie 16 jak jest teraz. To według mnie minus. Jedyny plus to dzieciaki ze środowisk wiejskich, które w miejskich gimnazjach różnie sobie radzą, często więcej wagarują.
      • aagnes Re: problem podstawówek 19.11.15, 10:15
        A już połączenie w tej samej szkole siedmio- i piętnastolatków to kompletna paranoja.

        a konkretnie na czym ma polegac ta paranoja? bo ja caly czas nie rozumiem tej histerii z tym argumentem na czele.
        jezeli w istocie reforma dojdzie do skutku, to moge sie zalozyc, ze edukacja wczesnoszkolna, czyli klasy 1-4 zostana w podstawowkach (owczesnych), a klasy 4-8 wyladuja w owczesnych gimnazjach.
        jak nie glosowalam na pis, to tutaj bardzo im kibicuje, mam nadzieje, ze moja corka, aktualnie w 2 klasie podstawowki jeszcze zdazy na tym skorzystac.
        • chocolate_cake Re: problem podstawówek 19.11.15, 10:29
          aagnes napisał:

          > jezeli w istocie reforma dojdzie do skutku, to moge sie zalozyc, ze edukacja wc
          > zesnoszkolna, czyli klasy 1-4 zostana w podstawowkach (owczesnych), a klasy 4-8
          > wyladuja w owczesnych gimnazjach.


          Może tak a może nie. Coś to zmieni? Czy to jest system lepszy niż 6+3+3?
        • dzikka Re: problem podstawówek 19.11.15, 11:15
          czyli wg. twojego założenia to szkoły podstawowe będą miały nadmetraż a w gimnazjach będą się uczyć na 5 zmian.

          Mój post bardziej dotyczył tego, jak nauczyciele podstawówek zmierzą się z problemem rozbuchanych hormonalnie 13-15 latków. Bo na razie te niegrzeczne dzieci często słyszą, "jak pójdziecie do gimnazjum to się wami porządnie zajmą".

          I jeszcze jedno, w wielu podstawówkach jest tzw. stara kadra, niejednokrotnie nauczyciele byli wychowawcami rodziców swoich obecnych uczniów. U mojej córki w tym roku przyszła nowa, młodziutka nauczycielka od historii. Dzieciaki są zachwycone. Pani jest wymagająca ale świetnie uczy, dzieciaki żałują, że dopiero w 6 klasie mają takiego fajnego nauczyciela. Inna, tez młoda nauczycielka, chociaż wczesnoszkolna , organizuje swojej klasie bardzo ciekawe zajęcia. Np. wczoraj moje dziecko "prowadziło" u nich lekcje opowiadając o minerałach i pokazując niektóre okazy ze swojej bogatej kolekcji (od kilku lat to pasja mojej córki). To tak przy okazji nauki o skarbach ziemi. I moje dziecko się czegoś nauczyło i maluchy miały fajną i ciekawą lekcję. Ale oprócz tych dwóch wyjątków, reszta nauczycieli to tzw. stara kadra. Oczywiście, niektórzy z nich to dobrzy pedagodzy choć nierzadko "wypaleni".
          • aagnes Re: problem podstawówek 19.11.15, 17:58
            Mój post bardziej dotyczył tego, jak nauczyciele podstawówek zmierzą się z problemem rozbuchanych hormonalnie 13-15 latków.
            Tak samo jakl przed gimnazjami, czyli calkiem niedawno jeszcze, gimnazja pod tym wzgledem byly jeszcze gorszym rozwiazaniem - wrzucali dzieciaki w tym wieku w nowe srodowisko, gdzie kazdy chcial sie "wykazac" i blysnac i to dopiero jest hardkor.
            • mia2002 Re: problem podstawówek 19.11.15, 19:27
              Ej, niespecjalnie zgadzam się z tym, że nowe środowisko ma być specjalnie szkodliwe dla uczniów.
              A przed 1999 podstawówki miały inna kadrę. W ciągu ostatnich pietnastu lat te szkoły zatrudniały nauczycieli do dzieci, a nie dla nastolatków. A i ci nauczyciele też nie mają praktyki z młodszą młodzieżą, tylko z wiekszymi dziećmi.
              • mysz1978 Re: problem podstawówek 19.11.15, 19:30
                ooo... widze, ze nie tylko ja widze ten problem - owszem - KIEDYS byla osmioklasowa podstawowka, ale KIEDYS dzieci byly inne - jasne ze czesc problemow byla taka sama, ale jednak... uncertain No i wspomniana kwestia nauczycieli gimnazjum... Mega idiotyczny pomysl, nieprzemyslany kompletnie... No ale skoro panstwo Elbanowscy sa w nasym kraju doradcami jako eksperci od edukacji, to co sie dziwic...
        • kub-ma Re: problem podstawówek 19.11.15, 18:43
          Jak byśmy te dzieci nie przekładali, to organizacyjnie kiepsko. Albo dokładamy dwa roczniki do podstawówek, albo dwa do gimnazjów (tak jak to sobie wyobrażasz). W obu przypadkach koszmar.
          Twój pomysł nie podoba mi się jeszcze z jednego powodu: wydłużenie nauczania początkowego o jeden rok zabiera mi czwartoklasistów. Uczę matematyki i np. przed reformą programową do klasy czwartej przychodziły dzieci umiejące dodawać i odejmować pisemnie, teraz przychodzą bez tych umiejętności, a po kolejnej reformie przypuszczam, że będą przychodziły z umiejętnością wykonania tych działań, ale do klasy ..... piątej. Nie podoba mi się to, bo to będzie rok opóźnienia w stosunku do klas np. obecnych II i III klas gimnazjum.
          • morekac Re: problem podstawówek 19.11.15, 20:38
            Szczerze - o ile jestem pojąć, że system 8+ 3/4/5 ma zalety, to nie jestem w stanie pojąć systemu ,w którym nauczanie początkowe zajmuje 4 lata. To jest kiszenie 10 latków w infantylnym świecie czytanek i skracanie edukacji ogólnej , jednakowej dla wszystkich, o rok. Jakości nauczania nie podniesie to na pewno, wyniki matury z matematyki będą tak tragiczne, że znowu zniosą obowiązkową maturę z matematyki.
            Przy takim podejściu jeszcze wszyscy zatęsknią do gimnazjów...
    • lauren6 Re: problem podstawówek 19.11.15, 10:17
      Szczerze to mnie bawią takie rozważania.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka