Dodaj do ulubionych

Tak mi przykro:)

06.12.15, 07:19
Moja matka po 30 latach bycia z moim ojcem alkoholikiem dzięki wielkiemu wsparciu (w szerokim znaczeniu tego słowa)moim i mojej siostry rozwijała się z nim i rozeszła. Wychowywał się w domu gdzie był pełen obraz patologii związanej z pijaństwem. Kiedy dorosłymi założyliśmy swoje rodziny postanowiliśmy wyciągnąć mamę z tego bagna i dzięki temu od 2 lat żyła wreszcie spokojnie. Do tej pory mogliśmy na nią liczyć zawsze i ona na nas. Teraz od 4 miesięcy ma partnera który jest świeżym wdowcem..Na początku ich znajomości przyjęłam go bardzo otwarcie serdecznie i z radością że mama ma kogoś normalnego porządnego.
Co prawda nie podobało mi się że po nie całych 2 miesiącach znajomości zostaje u niego na noce i większość czasu ale to ich sprawa i mnie nic do tego.
Problem jest w tym że moja matka zupełnie odwróciła się od nas tzn jej najbliższej rodziny. Liczy się tylko ten Pan i to jemu okazuje pełnię czasu i zainteresowania,Kiedyś dzwoniła do mnie co słychać. . Ponieważ choruje dosyć poważnie co jest wynikiem między innymi tego jakie dzieciństwo i dom zgotowala mi matka. Zadzwoniła zapytać co u mnie jak się czuje, co po wizycie w Klinice. Dzwoniła nawet do mojej córeczki porozmawiać a teraz nawet mała mówi" babcia coś do mnie nie dzwoni" Teraz właśnie jechałam na wizytę do kliniki potrzeba było by ktoś został z dziećmi.W mieszkaniu mojej mamy mieszka Jeszcze babcia i to ona została z dziećmi. Ja poinformowałem mamę że jadę do kliniki i że trzeba zostać z dziećmi.Za to mama nie wykazała żadnego zainteresowania wnikam.Przywiozłam ich do babci wieczorem. Pytam czy mama tu przyjdzie. okazuje się że nie miała wcale w zamiarze ani planach. Zadzwoniłam zapytałam więc czy znajdzie czas by zająć się wnikam. Powiedziałam że jest mi bardzo przykro ze ja musze dzwonić i pytać czy ona znajdzie czas. CZY ja wręcz prosić o zainteresowanie. Odkąd mama jest z tym Panem ani ja ani siostra nie mamy możliwości szczerej rozmowy z mamą. Kiedy do niej dzwoniła odpowiada polslowkami pewnych tematów wygodę unika a Pan wręcz potrafi wcisnąć się w rozmowę. Kiedy się spotkamy on zawsze jest obok wtedy też mama nie zachowuje się normalnie tylko patrzt kiedy będą mogli już Iść. Czujemy się obie z siostrą odtracone a najbardziej szkoda mi dzieci bo kiedyś dla. Babci były bardzo ważne i babcia na nich czekała. Ja tego Pana naprawdę przyjęłam otwarcie ale teraz po tym jak zachowuje się moja matka zaczyna mnie on irytować. Moja siostra przyjęła go raczej na zasadzie ok jest i w porządku bez jakiejś radości ja przeciwnie bardzo miło.Ale zachowanie mojej mamy i jej postawa że jego rodzina i on jest najważniejszy sprawiła mi duża przykrość. Bo czegoś takiego po mojej mamie się nie spodziewałam. Zwłaszcza że to my poświęciliśmy swój czas zaangażowanie a i finanse by ją wyciągnąć z tego bagna a teraz kiedy mi potrzeba pomocy wsparcia itd ona widzi tylko jego i jego dzieci i wnuki.
Obserwuj wątek
    • ichi51e Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 07:34
      Daj matce żyć. Przejdzie zakochanie (tzn przejdzie w fazę rozsądna a nie ogłupienia) i znowu będzie dzwonić. Wreszcie sobie życie uklada po latach zmagania sie z pijakiem.
    • rosapulchra-0 Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 07:36
      Ja przepraszam bardzo, ale czy ktoś zrozumiał ten bełkot?
      • aniawsp Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 07:39
        Piszę z telefonu że słownikiem dlatego ciągle zmienia mi tekst. Przepraszam tych którym to przeszkadza.
        • rosapulchra-0 Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 08:00
          Pisząc w telefonie też można pisać poprawnie. To raz. Dwa, twojej matce też się należy coś od życia, prawda? Gdy minie jej czas zauroczenia, to wszystko powinno wrócić do normy, a teraz w myśl zasady: "żyj i daj żyć innym", po prostu daj jej spokój. No chyba, że obawiasz się, że pan jest oszustem.
          • lokitty Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 11:39
            Osoby w tym wieku nie przeżywają zauroczenia jak 15-latki.
            Kobieta jest psychicznie sponiewierana po związku z alkoholikiem i powinna sobie sama trochę poczytać o współuzależnieniu - nie ma osób wychodzących z takich układów bez uszczerbku.
            Jak dla mnie jest na prostej drodze do emocjonalnego przyklejenia się do następnego faceta.
            • rosapulchra-0 Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 11:56
              No to niech się przykleja. Jeśli facet uczciwy i dobry, to tym lepiej dla niej.
            • asia_i_p Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 12:34
              No to inna sprawa, ale córka chyba chciałaby, żeby się w ten sposób przykleiła do córki, a to też nie byłoby zdrowe dla żadnej ze stron.
              • lokitty Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 18:44
                U córki to chyba bardziej syndrom DDA niż chęć wykorzystania matki...
                Ja sama mam mamę, która była osobą niedojrzałą emocjonalnie, skoncentrowaną na sobie i nigdy nie pozwalającą udzielić sobie dobrej rady ze strony bardziej rozsądnego otoczenia. Dorosła tak naprawdę po śmierci własnej mamy, bo nie miał kto już się z nią pieścić i pomagać w trudnych sytuacjach. A jako nastolatka i bardzo młoda kobieta czułam się poważniejsza, starsza i wręcz odpowiedzialna za beztroską osobę będącą moją matką. To strasznie przytłaczające, kiedy zamiast o własnych sprawach, o własnej przyszłości, ciągle wałkujesz kłopoty swojego rodzica. W pewnym momencie musiałam wykonać gigantyczny wysiłek, żeby się od tych cudzych problemów oderwać i podejmować decyzje życiowe w odniesieniu do siebie. Autorka ma trudną sytuację - a w zachowaniu jej matki ja osobiście widzę pewne niepokojące tendencje.
            • nowi-jka Re: Tak mi przykro:) 07.12.15, 07:20
              lokitty napisał(a):

              > Osoby w tym wieku nie przeżywają zauroczenia jak 15-latki.

              To jest absolutnie nie prawda. Moja tesciowa non stop zachowuje sie jak 15latka ze swoimi nowymi facetami, a i koleznki małpiego rozumu dostaja gdy sie w romans wdają. Potrafia mi pisac takie pierdoły jak "biegłam w deszczu, wszyscy pod parasolami a ja taka szczesliwa tanczyłam na ulicy" itp
              • lokitty Re: Tak mi przykro:) 08.12.15, 11:59
                O ja... big_grin big_grin big_grin
            • czar_bajry Re: Tak mi przykro:) 08.12.15, 12:02
              Osoby w tym wieku nie przeżywają zauroczenia jak 15-latki.

              Tak , tak osoby w tym wieku to w całości powinny być na żądanie roszczeniowych dzieci albo do trumny ubranie szykować a nie o rozpuście myśleć. Fuj...
      • wioskowy_glupek Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 07:39
        Owszem, wcale nie jest to bełkot dziewczynie jest po prostu przykro i rozumiem ją. W takiej sytuacji też by mi było przykro.
    • kozica111 Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 07:43
      Jak pomagasz nie licz na wdzięczność, mniej będzie rozczarowań.No i tylko taka pomoc ma naprawdę sens, inna pomoc to robienie dobrze swojej miłości własnej.
    • murwa.kac Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 07:47
      Mamy zycie, mamy sprawa.
      Po tylu latach mordegi ma wreszcie normalne zycie. Daj jej zyc.
      Normalne, ze w stanach zakochania najwazniejsza jest ta druga osoba.

      Nie ukrywam - rozlozyl mnie na lopatki tekst Co prawda nie podobało mi się że po nie całych 2 miesiącach znajomości zostaje u niego na noce
      Twoja mama to siedemnastoletnia dziewica czy jak? big_grin
      • ichi51e Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 07:52
        Tez na to zwróciłam uwagę. Jakby matka była ich dzieckiem - tu ja z bagna wyciągnęli tam zostaje gdzieś na noc... A przecież to już starsza pani - wnukami jej sie zajmować i żyć życiem córek a nie własnym!
        • naomi19 Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 08:25
          Piszesz tak, bo nie rozumiesz syndromu DDA, dlatego Cię to dziwi.
          • noname2002 Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 08:38
            Piszesz tak, bo kompletnie nie zrozumiałaś mojego postu.
            • noname2002 Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 08:39
              Źle się podpięłam.
          • lokitty Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 11:40
            To nie tylko autorka jest dda, matka przez tyle lat stała się współuzależniona.
            I teraz uwiesiła się na kolejnym facecie, i świata poza nim nie widzi jak głupiutka małolata. Typowe.
            • naomi19 Re: Tak mi przykro:) 08.12.15, 11:08
              Autorka w ogóle nie powinna się tym interesować. Współuzależnieniem matki. Wręcz przeciwnie. Odcinać się mentalnie.
    • aniawsp Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 08:05
      Nie napisałam nigdzie że ma się tylko nami i wnukami zajmować. Napisałam tylko ze tak mi przykro że tak robi bo takie jest moje odczucie.A samo to że na początku kiedy interesowała się nami i nim i razem jakoś to łączyła ja nie czułam się odrzucona.Wyraziłem tylko swoje odczucia nie robię jej żadnych wrzutowe tylko to co czuje pozostaje we mnie. Boli mnie ze przez tego faceta niszczy się relacja moja z matką .
      • ichi51e Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 08:15
        Nie martw sie - to bardzo typowa sytuacja. Każdy kto miał przyjaciółkę/siostrę która znalazła sobie chłopaka przez to przechodził. I tak jak już bylo wyżej ta faza przejdzie i wszystko wróci do normy.
        • lokitty Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 11:42
          tak, przechodził przez to, jak siostra miała 16 lat.
          a mama po 30 latach z alkoholikiem to na terapię się nadaje, a nie na łeb na szyję w nowy związek, który wszystko jej przysłania.
          dorośli, zdrowi psychicznie ludzie umieją zachować balans.
          • snakelilith Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 12:44
            Ae matka tak całkiem zdrowa psychicznie po ltach życia z alakoholikiem nie jest i może mieć trudności z łapaniem balansu. Dlatego dobrze dać jej czas, a nie wymagać, by spełniała kolejne obowiązki. No I co ty wiesz o zakochaniu u dojrzałych ludzi. Tym bardziej, że to może być jej pierwsze uczucie dające prawdziwe szczęście.
            • lokitty Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 18:38
              Dlatego zastanawiam się, na ile dzieci są w stanie pomóc jej jednak złapać ten balans - żeby nie wyszło na to, że opadły ją jak te pijawki wink.
              Co do zakochania u dojrzałych ludzi, jestem po nieudanym związku z facetem, który był wobec mnie psychicznym przemocowcem (i generalnie ma łatwość manipulowania otoczeniem). Po uczciwym zastanowieniu się nad sobą doszłam do wniosku, że nie nadaję się do następnego związku, bo albo wybiorę sobie następnego świra tego samego pokroju, albo sama ten związek koncertowo rozwalę. Wiem, że muszę się wewnętrznie poukładać i na pewno nie rzucę się w nic na łeb na szyję, jak małolata.
      • noname2002 Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 08:22
        Ponieważ choruje dosyć poważnie co jest wynikiem między innymi tego jakie dzieciństwo i dom zgotowala mi matka

        Na pewno chodzi o dobre relacje z mamą czy o to, że mama ma ci "zadośćuczynić" za zmarnowane dzieciństwo i w związku z tym nie prawa być szczęśliwa? I czy tylko mama ciebie skrzywdziła?
        • naomi19 Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 08:29
          Syndrom DDA to naprawdę skomplikowana rzecz. Najlepsze, co może zrobbć autorka, to wybrać się na terapię. To odmieni jej życie. Pozbędzie się poczucia skrzywdzenia, oczekiwań i wiecznych żali, a przede wszystkim koncentrowania na matce.
          • ichi51e Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 13:31
            10/10
    • rozwiane_marzenie Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 08:50
      Masz prawo czuć się odtrącona, bo Twoja mama nie postępuje lojalnie. Rozumiem Cię. Może jak minie zakochanie to będzie lepiej. Musisz mieć nadzieję i zawsze otwarcie przypominać mamie, że czujecie się przez nią odrzuceni.
    • mia_siochi Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 08:54
      Kiedyś moja matka, owdowiała wcześnie i nie mająca ręki do mężczyzn, próbowała ułożyć sobie życie na nowo.
      Idea szczytna.
      Natomiast sort absztyfikantów był koszmarny.
      Mieszkalam z nią wtedy, ale nawet jesli uważałam ze pan jest poniżej jakiegokolwiek poziomu nie komentowałam, co najwyżej unikałam kontaktu.
      Aż trafił sie taki wdowiec, który po kilku tygodniach znajomosci przywiózł zdjęcia z jakieś pielgrzymki, zawołał mnie i moja młodsza siostrę i NAKAZAŁ siedzieć i oglądać. Takim tonem, ze sie wystraszyłam. Wiec zawzielam sie i pogrzebałam w pana przeszłości, dało sie, pan sie udzielał społecznie. Okazało sie, ze niedługo przed początkiem znajomosci z moja matka pochował zonę. O tym wiedzieliśmy. Nie wiedzieliśmy natomiast, ze żona popełniła samobójstwo. Wieszając sie na klamce. A syn (nigdy go nie poznałam) ma na koncie próby samobójcze. W domu była taka psychiczna przemoc.
      Matce na szczęście to info wystarczyło do pogonieńia dziada.
      To, ze Twojej matce ktoś sie wcina w rozmowę i ona jest spłoszona zastanawia. Kobiety, które wyszły z kiepskiego związku często spragnione sa zainteresowańia, nawet kosztem związku z psycholem.
      • lady-z-gaga Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 09:23
        Bardzo istotny głos w dyskusji smile uważam, że to Ty masz rację, a nie forumki broniące prawa do romansu smile zachowanie matki nie jest normalne, nawet u zakochanej kobiety. Wiek nie ma znaczenia, normalna kobieta nie odrzuca dzieci i wnuków z powodu faceta. W tym wypadku najwyraźniej wpływ pana jest przemożny i "nowe" życie ma wypierać "stare".
        • lokitty Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 11:44
          Popieram, o czym piszę niżej.
          Ale jak matka nie zechce, to córki nie posłucha... i znowu się wkopie w bagno.
    • latarnia_umarlych Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 09:03

      Wiesz co? Wolałabym, żeby nikt mi nie pomagał, niżby miał potem czuć się uprawniony do kontrolowania i ustawiania mojego życia oraz wypominania mi tej pomocy.
      • najma78 Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 09:25
        No coz autorko watku nie dziwie sie ze jest ci przykro. Matka zgotowala wam okropne dziecinstwo i okres dojrzewania, bo sama nie widziala problemu z zyciem z alkoholikiem a pozniej sie uzaleznila (nie od alkoholu) ale od portek. Ty i siostra zylyscie w piekle i chcialyscie aby ona niego wyszla, no niby sie udalo. Jednak nie, bo ona dosc szybko wykazala zapotrzebowanie na nowe portki i znowu calkowiecie nia zawladnely. Niektorzy tak maja i to jest problemem i slusznym bo w dziecisntwie i wczesnej mlodosci matki nie mialyscie bo w patologicznym zwiazku z alkoholikiem tudno o normalne relacje. Chcialyscie zeby bylo dobrze,chialyscie miec szczesliwa matke, a wasze dzieci szczesliwa babcia. Nowy zwiazek przyjelysci, ty nawet bardzo pozytywnie ale nie tego sie spodziewalas, chcialas nadal miec matke a okazalo sie ze znowu jej nie ma, bo nowy zwiazek pochlanal ja calkowicie. Teraz czujesz poirytowanie do partnera matki, to tez zrozumiale bo podswiadomie uwazasz ze to on zabiera wam to co chwile wczesniej odzyskalyscie po bardzo dlugim czasie. Jednak to nie wina tego pana, a matki. Pewnie jeszcze nie dotarlo do ciebie ze nawet gdyby nie ojciec alkoholik inaczej by nie bylo.😕 Moja rada, zostawic ja, niech sobie zyje jak chce. Ona inaczej nie potrafi. Zaakaceptowac ja jaka jest. Nie szukac z nia kontaktu, nie dzwonic, nie robic wyrzutow bo to niczego nie zmieni, ona nie bedzie wiedziala w czym problem. To jest przykre, ale nie warto sie w tym stanie utrzymywac, szkoda zycia.
        • rosapulchra-0 Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 12:13
          Najma, wydaje mi się, że zbyt pochopnie oceniłaś zarówno autorkę wątku, jak i jej matkę. A rada od czapy zupełnie - przypomina mi forumowe rady na reakcję na pierwszą kłótnię małżeńską: wystaw mu walizki za drzwi.
        • alsk9 Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 12:29
          Bardzo trafne podsumowanie, autorka łudziła się, że odzyska matkę jak się pozbędą alkoholika, a nie zauważyła, że dla matki męskie portki zawsze były ważniejsze niż własne dzieci.

          Autorko- zapomnij o tym, że opcja "szczęśliwa, bliska sobie emocjonalnie rodzina" jest możliwa.
          Dla matki wy jesteście tymi, które mają jej pomagać, ją ratować i się nią zajmować. Nie odwrotnie.
          Więc przetnij tą niezdrową zależność z rodzicielką i zacznij ją traktować jak dorosłą odobę z pełnymi konsekwencjami decyzji.

          a, dla przemyślenia swoich problemów w związku z matką mozesz wrzucić w google "parentyfikacja" i trochę poczytać.
          poza tym terapia DDA żeby zachować zdrowie psychcizne przy takich rodzicach..
      • rosapulchra-0 Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 12:09
        100/100! A już niepodobanie się, że matka zanocowała u pana po dwóch miesiącach znajomości..
    • spanish_fly Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 09:41
      Mama nie bez powodu wytrzymała tyle lat z alkoholikiem. Teraz znowu się pewnie niezdrowo uzależnia od nowego partnera, to nawet nie musi być jego wina. Nie da się z siebie strząsnąć ot tak, wielu lat życia we współuzależnieniu.
    • asia_i_p Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 09:49
      Sugerujesz, że po uwolnieniu się od męża alkoholika, matka teraz powinna odsłużyć dzieciom kiepskie dzieciństwo? Też trzydzieści lat, a potem może sobie ułożyć własne życie?
      • najma78 Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 10:11
        asia_i_p napisała:

        > Sugerujesz, że po uwolnieniu się od męża alkoholika, matka teraz powinna odsłuż
        > yć dzieciom kiepskie dzieciństwo? Też trzydzieści lat, a potem może sobie ułoży
        > ć własne życie?

        Nic takiego nie sugeruje. Matka jednak nie powinna zachowywac sie jakby tych dzieci i wnukow nie bylo a byl tylko nowy facet i jego rodzina. To nie nastolatka ktora sie zakochala i zapomniala ze swiat istnieje. Nie, nie twierdze ze gdy sie ma 50-lat plus nie mozna sie zakochac ale wtedy ma sie juz bagaz zyciowy i wiele lat doswiadczenia i nieco inaczej sie reaguje na chemie zwana zakochaniem. Same tu n forum nie raz pisalyscie ze dzieci ma sie na cale zycie i ze zawsze pozostaja najwazniejsze itd ale jak widac ematka zmienia zdanie gdy przychodzi do praktyki. Owszem, te corki nie mialy matki przez praktycznie cale swoje zycie a gdy ja odzyskaly to trwalo tylko chwile i juz znowu jej nie maja. Ukladanie sobie zycia nie oznacza odrzucenia tych ktorzy sa bliscy i wazni. One chca troche normalnosci czyli matki z ktora mozna porozmawiac,babci ktora od czau do czasu spedzi troche czasu z wnukami. To tak wiele? Taki zle bo jest im przykro ze matka niedstepna, ze nowy facet jest obecny przy kazdej rozmowie i wchodzi w slowa, ze wnuczka czeka na kontakt z babcia a tego brak? Tak wyglada ukladanie sobie zycia?
        • aquella Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 10:57
          dokładnie, matka jest osobą niedojrzałą emocjonalnie, dzieci zrobiły coś nawet nie dla niej ale za nią a matka jest dalej taka jaka była. Ktoś dobrze zasugerował terapię dla córki, choć żadna terapia nie zasłoni tego zwykłego uczucia,że jest przykro kiedy babcia/mama nie dzwoni albo kończy jak najszybciej rozmowę. A nazywanie tak małych gestów odsługiwaniem 30letnim kiepskiego dzieciństwa- no cóż, na krótkowzroczność forumowych przemyśleń nic nie poradzisz
        • asia_i_p Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 12:32
          Jeżeli dobrze zrozumiałam, po uwolnieniu matki od ojca wytworzył się kontakt, w którym to matka dzwoniła, matka się interesowała, matka sama się zgłaszała do opieki nad wnukami. W tej chwili tego nie robi - dlaczego córka albo wnuczka nie zadzwonią do niej, skoro chcą rozmawiać? Potrzebowała pomocy matki, ale o nią nie poprosiła - poinformowała, że idzie do kliniki i trzeba zająć się dziećmi. To oraz wtrącanie się w matki życie seksualne to są typowe zachowania rodzica wymagającego wdzięczności od dziecka. Jeden toksyczny układ został przebudowany w drugi.
          Ja rozumiem, że autorkę rodzice, w tym ta matka, uwarunkowali tak, a nie inaczej - ale naprawdę uważacie, że powrót do stanu z po rozstania z ojcem a sprzed poznania przez matkę faceta to byłby powrót do normalności?
    • haneke_29 Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 11:14
      Dziwne ze tylko jedna czy dwie osoby to zauwazyly, ale uwazam ze matka najprawdopodobniej z jednego przemocowego zwiazku wladowala się w drugi. Kompletnego braku zainteresowania rodzina nie mozna tlumaczyc zakochaniem, tym bardziej jesli ono wczesniej istnialo i to w dodatku w duzym natezeniu. To niepokojacy sygnal.
      A tak zupelnie na marginesie, martwienie sie ze matka spedza noce ze swoim absztyfikantem po dwoch miesiacach znajomosci jest naprawde zabawne. smile
      • najma78 Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 11:24
        haneke_29 napisał(a):

        > Dziwne ze tylko jedna czy dwie osoby to zauwazyly, ale uwazam ze matka najprawd
        > opodobniej z jednego przemocowego zwiazku wladowala się w drugi.

        Mozliwe a mozliwe ze matka takie typy lubi. Reakcja corek swiadczy o tym ze tak wlasnie jest. Przwcietna kobieta nie trwaby w patologicznym zwiazku przez 20 lat plus, dla wlasnego dobra i dzieci wyplatalaby sie jak najszybciej. W tym przypadku to dorosle corki ja z tego wyciagaly a ona bardzo szybko rzucila sie w nowy na podobnych zasadach,nawet jesli bez alkoholu.
      • aquella Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 11:36
        A tak zupelnie na marginesie, martwienie sie ze matka spedza noce ze swoim absz
        > tyfikantem po dwoch miesiacach znajomosci jest naprawde zabawne. smile

        nie ma nic zabawnego w tym, że dzieci przejęły role rodzica (i to już dawno przed okresem absztyfikanta, a za czasów ojca) a matka tkwi sobie beztrosko w roli dziecka- mocno zakochanego,któremu nie wolno przeszkadzać
        • najma78 Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 11:44
          aquella napisała:

          > nie ma nic zabawnego w tym, że dzieci przejęły role rodzica (i to już dawno prz
          > ed okresem absztyfikanta, a za czasów ojca)

          Przejely i zrobily wszystko aby matke z bagna wyciagnac. Cale dziecinstwo i czesc mlodosci zyly q patologicznym zwiazku a efekty beda odczuwac przez cale zycie. A to rodzic powinien je chronic, to rodzic w ich przypadku matka powinna byla zrobic wszystko aby horror trwal jak najkrocej.
          • triss_merigold6 Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 11:46
            Powinna była, ale tego nie zrobiła. Czasu nie cofnie. Córki jej pomogły i teraz muszą liczyć się z tym, że matka zechce pożyć dla siebie i skupić się na swoich chęciach i potrzebach.
            • najma78 Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 11:51
              triss_merigold6 napisała:

              > Powinna była, ale tego nie zrobiła. Czasu nie cofnie. Córki jej pomogły i teraz
              > muszą liczyć się z tym, że matka zechce pożyć dla siebie i skupić się na swoic
              > h chęciach i potrzebach.

              Zycie dla siebie i skupianie sie na swoich potrzebach oznacza odwrocenie sie od najblizszych? Ciekawe. Matka jest osoba z problemami emocjanalnymi i bylo tak od poczatku, w przeciwnym razie nie tkwilaby z alkoholikiem przez ponad 20 lat fundujac dzieciom traume na cale zycie.
              • triss_merigold6 Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 11:58
                No i? Żeby skutecznie przejść terapię trzeba tego chcieć i wykonać pracę nad sobą. Matka najwyraźniej nie ma takiej woli.
                • najma78 Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 12:01
                  triss_merigold6 napisała:

                  > No i? Żeby skutecznie przejść terapię trzeba tego chcieć i wykonać pracę nad so
                  > bą. Matka najwyraźniej nie ma takiej woli.

                  No przeciez to juz dawno zstalo napisane m.in przeze mnie.
            • minor.revisions Re: Tak mi przykro:) 07.12.15, 03:02
              Pytanie, czy ona rzeczywiście ma szansę skupić się na swoich potrzebach. Przemocowcy w pierwszej kolejności rozwalają więzi z rodziną i przyjaciółkami i izolują ofiarę od potencjalnego backupu.
            • mgla_jedwabna Re: Tak mi przykro:) 08.12.15, 13:10
              Ale tutaj matka nie skupia się na swoich chęciach i potrzebach, tylko chęciach i potrzebach nowego pana oraz jego rodziny.
    • lokitty Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 11:36
      Twoja mama po wieloletnim związku z alkoholikiem jest psychicznym wrakiem i nie zdaje sobie z tego sprawy. Typowe jest uzależnienie emocjonalne od następnego partnera. Teraz pytanie, czy jest sama sobie to w stanie uświadomić i działać na swoją rzecz.
    • alsk9 Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 11:45
      Wyciągnęłyście matkę z układu który jej zapewniał codzienne napie...nki i chore zależności. Jeśli nie odbyła solidnej terapii i sama nie podjęła decyzji że chce odejść od alkoholika, tylko wzięłyście ją na plecy, zapewniły środki i przeniosły do domu bez napie...nek - to nie miała żadnej potrzeby pracować nad sobą i przemyśleć czemu z takim złym facetem żyła.
      Nie dziw się, że przy pierwszej okazji znalazła kolejnego faceta żeby z nim stworzyć związek także oparty na uzależnieniu, a was stara się pozbyć z życia, żebyście znowu jej nie zabrały obiektu przy którym będzie miała zapewnione hard-corowe emocje i chory ukłąd, czyli to, co lubi najbarzdiej i w czym umie się poruszać.
      Dałyście się matce nabrać, że w zawiązku z ojcem jest wyłącznie ofiarą, a nie współsprawczynią waszych krzywd.

      Rada?
      Matkę odciąć od pępowiny, niech żyje jak chce.
      Finanse rodzinne zabezpieczyć, jeśli są jakieś zależności, że np formalnie mieszkanie jest na matkę, mimo że to ty i siostra wyłożyłyście kasę - to unormujcie to notarialnie, żeby majątek był formalnie tego, kto kasę dał. Bo może się okazać, że matka się tak ślepo zaduży w jakimś oszołomie, że na niego przepisze cały rodzinny majątek, nawet to, co od was dostała.

      A najważniejsze - Obie z siostrą zafundujcie sobie terapię DDA, żeby uwolnić się od przymusu kontroli życia matki i tego z kim do łożka chodzi. To już nie wasza sprawa,życie osobiste matki to jej wybór, ale wcześniej rozliczcie z matką formalności i długi, żeby nie było pretensji, a jeśli się zdarzy, że przez matką cierpi np babcia z którą mieszka i pogarsza jej się standard życia, to zrobić mamusi zjebkę całą rodziną. Chce sobie poszaleć, to niech idzie na swoje i wreszcie weźmie za coś w życiu realną odpowiedzialność.
      • triss_merigold6 Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 11:47
        Dokładnie.
    • lati7 Re: Nie rób komuś dobrze, nie będzie ci źle 06.12.15, 13:48
      Niestety, prawda jest taka że to pan zebrał splendor jako wybawiciel waszej matki, a nie ty i siostra. Pewnie matka opowiedziała mu całą historię i z braku bezpośredniego kontaktu trefnego ojca-alkoholika do odreagowania, wina jest przelewana na ciebie i siostrę.
      Matka i ten nowy fagas, świadomie lub podświadomie przelewają winę na was, bo ty i siostra "pochodzicie jej nieciekawej przeszłości" .. Przypominacie wszystko, co najgorsze. Nie ważne dla tej bezrozumnej kobiety, że to przez nią tkwiłyście w tym koszmarze, to ona wybrała wam ojca i to ona godziła się na takie życie.
      Teraz dorwała się do następnego, który nią steruje, bo ona inaczej żyć nie umie. Ktoś zawsze musi mieć pilota do sterowania nią, jest uległa i wpływowa. Najpierw robiła co wasz ojciec kazał, potem posłuchała was , a teraz ma innego mentora.
      I wcale nie prawda, że starsi ludzie nie potrafią zabujać się jak nastolatki! Potrafią być jeszcze bardziej bezpośredni i szaleć, bo wiedzą , że to niekiedy ostatnie ich chwile na szczęście.Poczytajcie historyjki z sanatoriów smile
      Twoja matka jest niewdzięczna, tak twierdzę i współczuję. Proszę dać jej spokój i w razie jakichkolwiek jej kłopotów z nowym panem NIE REAGOWAĆ ! Nie podrzucać dzieci, nie pytać , nie dzwonić.
      Teraz jest czas aby ona wam się zrewanżowała, choćby rozmową czy spotkaniem na kawie.Dajcie jej spokój , niech sama pokarze gdzie was ma, czy w sercu, czy znacznie poniżej.
      Złożyć życzenia na Święta , bez deklaracji i zaproszeń. Dajcie się jej wykazać. Zajmijcie się babcią, która pomaga i chwała jej za to !
      • rosapulchra-0 Re: Nie rób komuś dobrze, nie będzie ci źle 06.12.15, 14:05
        Po pierwsze, jakim prawem wyzywasz obcego sobie człowieka fagasem? Po drugie, już dawno nie spotkałam się z tak egoistyczną postawą jak twoja.
        • estelka1 Re: Nie rób komuś dobrze, nie będzie ci źle 06.12.15, 15:47
          Może i trochę za mocnymi słowami lati7 napisała, ale niestety ma mnóstwo racji.
    • wapaha Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 15:58
      Jest Ci przykro, bo dla mamy najważniejsze są "gacie w domu" a nie własne dzieci i wnuki. Najpierw mąż alkoholik, cierpienie zgotowane dzieciom, teraz kolejny facet , stawiany przez nią na piedestale. facet, jest dla niej ważniejszy niż Ty i zawsze tak było. Bardzo mi przykro z tego powodu ale czas spojrzeć prawdzie w oczy i.. iść dalej dbając o swoje dzieciaki.
    • mynia_pynia Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 16:09
      Też uważam że takie zachowanie musi być związane z dawnym życiem. Moja ukochana ciocia była starą panną aż w wieku około 50 - tki poznała wujka wink.
      Zawsze poświęcała nam sporo czasu i pomimo że teraz ma męża to nadal potrafi wygospodarować ten czas, oczywiście nie w takim zakresie jak kiedyś, no i to jet ciotka nie matka wink.
    • mgla_jedwabna Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 18:18
      Dziewczyny się wymądrzają, a na napiszę tylko: rozumiem, współczuję i przytulam.
    • aka10 Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 19:16
      aniawsp napisała:


      > Co prawda nie podobało mi się że po nie całych 2 miesiącach znajomości zostaje
      > u niego na noce i większość czasu ale to ich sprawa i mnie nic do tego.

      Chyba sobie zartujesz. Tak, nic Ci do tego. Moze matka sie miala Ciebie poradzic, kiedy z nowym facetem ma isc do lozka?

      Teraz właśnie jechałam na wizytę do kliniki potrzeba było by ktoś z
      > ostał z dziećmi.W mieszkaniu mojej mamy mieszka Jeszcze babcia i to ona została
      > z dziećmi. Ja poinformowałem mamę że jadę do kliniki i że trzeba zostać z dzie
      > ćmi.

      Twoje dzieci, to Twoj problem. Matka Ci moze pomoc, jesli jej to pasuje. To nie jej obowiazek.

      Ale zachowanie mojej mamy i jej postawa że je
      > go rodzina i on jest najważniejszy sprawiła mi duża przykrość. Bo czegoś takieg
      > o po mojej mamie się nie spodziewałam. Zwłaszcza że to my poświęciliśmy swój cz
      > as zaangażowanie a i finanse by ją wyciągnąć z tego bagna a teraz kiedy mi potr
      > zeba pomocy wsparcia itd ona widzi tylko jego i jego dzieci i wnuki.

      No, coz, to jej zycie i ma do tego prawo. Wy pomagalyscie, bo chcialyscie. Ona ma teraz faceta, normalnego, ktorego od wielu lat nie miala i chce zyc. Dziwisz sie?
      • wapaha Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 19:30
        > Chyba sobie zartujesz. Tak, nic Ci do tego. Moze matka sie miala Ciebie poradzi
        > c, kiedy z nowym facetem ma isc do lozka?


        Przecież napisała, że to matki sprawa i jej nic do tego, więc o co ci chodzi ? Chyba ma prawo wyrażać swoją opinię na tego co jej sie podoba a co nie ?

        Twoje dzieci, to Twoj problem. Matka Ci moze pomoc, jesli jej to pasuje. To nie
        > jej obowiazek.


        Oczywiście, że dzieci są problem rodziców. Pragnę zauważyć jednak, że autorka jest dzieckiem swojej matki. Więzi rodzinne nie zanikają-a przynajmniej nie powinny- zanikać dlatego, że dziecko dorasta i zakłada swoją rodzinę. Raczej zmienić swój charakter ale na plus -a nie na gorsze. Autorka nie pisze nic o żadnym obowiązku-skąd to wytrzasnęłaś ?

        No, coz, to jej zycie i ma do tego prawo. Wy pomagalyscie, bo chcialyscie. Ona
        > ma teraz faceta, normalnego, ktorego od wielu lat nie miala i chce zyc. Dziwisz
        > sie


        Oczywiście, że ma prawo. Ma prawo robić wszystko co jej się tylko podoba. Żyć z alkoholikiem, narażać dzieci na traumę, iść z nowo poznanym facetem do łóżka po dwóch miesiącach znajomości oraz olać całkowcie córkę i jej wnuczki. Ma prawo. Nawet ma prawo zerwać z nimi wszelkie kontakty i wyprowadzić się na Hawaje i zostać członkiem jakiejś sex-sekty. A jakże. Ma prawo zapisać cały swój majątek kościołowi latającego potwora spaghetti. A jakże ! Ale jako matka i babcia ma powinność ( to słowo już współcześnie prawie się nie pojawia podobnie jak treść którą ze sobą niesie )dbać o relacje ze swoimi bliskimi, więzi rodzinne, dbać o swoje stado. A tego nie robi. I dlatego autorce jest przykro. I słusznie.
        Matka daje do..oopy -dosłownie i w przenośni.
        • aka10 Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 19:40
          wapaha napisała:


          iść z nowo poznanym facetem do łóżka p
          > o dwóch miesiącach znajomości
          Juz sam fakt wyciagania tego faktu na swiatlo dzienne to zenada. To jest dorosla osoba. Rozwiedziona. Jak dlugo ma czekac, zeby corka uznala to za dopuszczalne na tyle, zeby nie wyciagac na forum?

          Ale jako matka i babcia ma
          > powinność ( to słowo już współcześnie prawie się nie pojawia podobnie jak treść
          > którą ze sobą niesie )dbać o relacje ze swoimi bliskimi, więzi rodzinne, dbać
          > o swoje stado. A tego nie robi. I dlatego autorce jest przykro. I słusznie.
          > Matka daje do..oopy -dosłownie i w przenośni.

          Powinność to:
          1. świadomy obowiązek wynikający z pełnionej funkcji lub z poczucia odpowiedzialności moralnej; konieczność, obowiązek

          Widac tak tego obecnie nie czuje, inaczej by tak nie postepowala.
          • wapaha Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 19:59
            Juz sam fakt wyciagania tego faktu na swiatlo dzienne to zenada. To jest doros
            > la osoba. Rozwiedziona. Jak dlugo ma czekac, zeby corka uznala to za dopuszczal
            > ne na tyle, zeby nie wyciagac na forum?


            Jakie światło dzienne ?-porąbało Cię. Anonimowy nick, pisze o anonimowej matce i swoim zdaniu na pewne tematy. Matki piszą o córkach, córki o matkach i teściowych. Heloł, to nie jest Big Brother.
            Córka w ani jednym przez siebie napisanym zdaniu nie wspomniała że w jakikolwiek sposób zabrania/pochwala/wpływa na matkę w tej kwestii. Napisała jakie jest jej OSOBISTE zdanie na ten temat. I tyle. Nie szukaj dziury tam gdzie jej nie ma..

            Widac tak tego obecnie nie czuje, inaczej by tak nie postepowala.

            No dokładnie !
            I dlatego córce jest przykro. Po prostu po ludzku przykro.
        • ola_dom Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 21:09
          wapaha napisała:

          > Matka daje do..oopy -dosłownie

          Że co?????
          A może nie "daje", tylko sobie "bierze fi...a"? Bo CHCE, ma ochotę, na przykład?
          • 1.kinia Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 21:15
            YYYYY... dlaczego ja zrozumiałam, że to sformułowanie miało znaczyć, że matka zawala kontakty z dziećmi i wnukami egoistycznym olewaniem rodziny - a ty zrozumiałaś że to o seks chodzi?
            • ola_dom Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 21:58
              1.kinia napisał(a):

              > YYYYY... dlaczego ja zrozumiałam, że to sformułowanie miało znaczyć, że matka zawala
              > kontakty z dziećmi i wnukami egoistycznym olewaniem rodziny - a ty zrozumiałaś że to o seks chodzi?

              To się tyczy części "w przenośni".
              Wapaha napisała, że także "dosłownie" - i ja do tej części się odniosłam. Jak inaczej rozumieć dosłownie "dawanie dupy"?
    • zofijkamyjka Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 19:25
      cieszcie się że matka jest szczęśliwa!
    • kita.szek Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 19:52
      z jednej strony rozumiem twoją matkę, że wreszcie ma fajnego faceta, czuje się kochana / zaopiekowana przez mężczyznę, ten szum w głowie i motyle w brzuchu, po latach męki i kiepskiego życia..
      a z drugiej strony doskonale rozumiem, że ty z siostrą i wnuczęta ucierpiały w tej sytuacji, że babcia powinna jakoś pogodzić czasowo i emocjonalnie obie relacje!
      powiedz matce szczerze, że:
      - wnuczka się o nią dopytuje, że tęskni
      - że liczyłaś na jej pomoc przy dzieciach, kiedy byłaś w klinice (tak jak zawsze mogłaś na nią liczyć, w tej trudnej chwili)
      - bądź miła, troskliwa, spróbuj jej to wytłumaczyć
      • wapaha Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 20:01
        ten szum w głowie i motyle w brzuchu, po latach męki i kiepskiego życia..

        a ja nie rozumiem jak dorosła dojrzała kobieta po latach kiepskich doświadczeń może mieć takie klapki na oczach i bezkrytycznie włazić w nowe emocjonalne uzależnienie. Wydawać by się mogło, że dorosły człowiek po przejściach, dojrzały, będzie kierował się rozumiem i a nie chucią. Ale-słowo klucz- dojrzały. Widac ta pani dojrzała nie jest. Bywa.
      • 1.kinia Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 21:21
        > ej chwili, to poczekaj, bo prędzej niż później twoja mama oprzytomnieje i przyp
        > omni sobie kto jest jeszcze ważny w jej życiu


        a skąd ta pewność, że matka uzna właśnie córki za te ważne? równie prawdopodobnie może uznać, że ex mąż alkoholik był najważniejszy i nawet do niego wrócić.
    • iziula1 Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 20:16
      W twoim stosunku do matki razi mnie to,że ty żądasz, nie prosisz. Oczekujesz i wymagasz od matki by była na twoje zawołanie - jako darmowa i 100% dyspozycyjna opiekunka do wnuków.
      Jedziesz do kliniki i zawozisz dzieci do mieszkania matki OCZEKUJĄC że matka zajmie się wnukami. Powinnaś najpierw zadzwonić i zapytać czy mama wyraża chcęc w tej sytuacji zaopiekowac się twoimi dziećmi.
      Tak wyglądają normalne stosunki pomiędzy matka o jej dorosłą córką.
      Odpowiedź twojej matki,że nie maiał takich planów była dojrzała odpowiedzią na niedojrzałe zachowanie córki.
      Mam wrażenie,że twoja matka próbuje stawiać zdrowe granice stosunkom panującym pomiędzy matką a dziećmi.Plus dla niej.
      Co do związku z nowym mężczyzną - matka jest dorosła , ma prawo do życia na własnych zasadach, w tym do popełniania błędów.
      • aniawsp Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 21:31
        Do mamy dzwoniłam z informacją i prośba dwa dni przed przyjazdem.Absolutnie zadzwoniłam i zapytałam czy znajdzie czas by zając się dziećmi bo mam wizytę w Klinice.
        • iziula1 Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 21:57
          Napisałaś tak: " Ja poinformowałem mamę że jadę do kliniki i że trzeba zostać z dziećmi.Za to mama nie wykazała żadnego zainteresowania wnikam.Przywiozłam ich do babci wieczorem. Pytam czy mama tu przyjdzie. okazuje się że nie miała wcale w zamiarze ani planach. Zadzwoniłam zapytałam więc czy znajdzie czas by zająć się wnikam. "

          To twoje słowa, podkreślenia sa moje.
          Nie zależy mi abyś tu udowadniała swoje racje, zastanów się jak zdrowo budowac relacje z mamą. Mama jest odrębną jednostką. Ma prawo do odmowy, ma prawo nie zajmowac się swoimi wnukami, ma prawo budowac swoje relacje z Tobą i wnukami na własnych zasadach.
          Ty oczywiście tez masz swoje prawo do powiedzenia Nie, do swoich pytań czy prośby o opiekę. Twoja mama też ma prawo powiedzieć nie.Musisz to zrozumieć.
          Mama to nie tylko babacia i opiekunka wnuków, ale osoba która właśnie się zakochała, ma swój własny świat który teraz smakuje najsłodziej.
          Nie ma obowiązku koncentrowac się na twoim życiu. Bo ma własne.
          Daj jej czas a znajdzie równowage i wasze relację beda znów bliskie. Na pewno inne. Zdrowsze.

          • wapaha Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 22:12
            ale osoba która właśnie się zakoc
            > hała, ma swój własny świat który teraz smakuje najsłodziej.



            o boszzzzz...

            Daj jej czas a znajdzie równowage i wasze relację beda znów bliskie. Na pewno i
            > nne. Zdrowsze.


            skąd ta pewność ?
            równie dobrze mama może wyprzeć się rodziny, porzucić swój dom i swoje miasto, oddać wszystko nowemu "chłopakowi". I relacje wcale nie będą bliskie.
          • estelka1 Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 22:41
            A mnie jednak razi zachowanie matki. Po prostu 100% egoizmu. Dziewczyna nie szła na imprezę, ani nie jechała na jakieś wczasy dla swojej przyjemności, tylko szła do kliniki. Kto jej miał pomóc w opiece nad dziećmi, jeśli nie matka? Oczywiście owa matka nie miała obowiązku zajmować się wnukami, ale zwykła przyzwoitość nakazuje, by nie wypinać się na swoją najbliższą rodzinę, gdy ta jest w faktycznej. potrzebie. Ciekawa jestem tylko jak szybko ta matka ponownie uwiesi się na córkach
            • iziula1 Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 22:55
              Obowiązek opieki nad dziećmi mają rodzice. Matka i ojciec. Mogła dzieci zostawić u ojca.
              • estelka1 Re: Tak mi przykro:) 07.12.15, 07:27
                A może tak przeczytaj ze zrozumieniem. Przecież napisałam, że matka autorki nie miała obowiązku zajmować się, tylko zwykła przyzwoitość nakazywała wesprzeć córkę w trudnej sytuacji. Natomiast co do zostawiania dzieci u ojca, skąd wiesz, że autorka mogła jena pewno mu zostawić?
                • ichi51e Re: Tak mi przykro:) 07.12.15, 07:39
                  Matce tez raczej nie mogła big_grin
                  • estelka1 Re: Tak mi przykro:) 08.12.15, 06:18
                    Jakoś się nie ubawiłam tą sytuacją
                    • ichi51e Re: Tak mi przykro:) 08.12.15, 07:33
                      Może miałabyś więcej dystansu gdybys musiała liczyć przy dziecku tylko na siebie wink
                      • estelka1 Re: Tak mi przykro:) 08.12.15, 22:00
                        Oj na pewno tongue_out a tak sama muszę niańczyć moją 21-latkę
                        • estelka1 Re: Tak mi przykro:) 08.12.15, 22:01
                          mimo, że liczyłam na wsparcie, oj liczyłam big_grin
    • joaaa83 Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 21:29
      Kobieta jest zakochana i wydaje mi się, że ten stan podobnie wpływa na zachowanie niezależnie od wieku. Chyba masz zbyt duże wymagania w stosunku do matki. Jeśli nie dzwoni, to Wy zadzwońcie. Jeśli chcesz żeby zajęła się dziećmi, to wyraźnie ją o to poproś. Naprawdę Cię tak dziwi, że poświęca więcej czasu swojej relacji z facetem, niż z DOROSŁYMI dziećmi?
      • 1.kinia Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 21:48
        Autorka napisała, że zadzwoniła. Napisała że prosiła o pomoc w opiece bo idzie do kliniki. Jaką świnią trzeba być, żeby nie pomóc w takim przypadku? Bo się zakochała? No proooszę... Zakochany człowiek z radością by przybiegł uszczęśliwić dzieci i wnuki, wziąłby z sobą obiekt miłości by mu potowarzyszył. Ale nie człowiek uzależniony - bo taki odrzuca wszystko jak zaczyna "brać".
        • iziula1 Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 22:01
          Kinia, w pierwszym poście ani razu nie pada stwierdzenie ,że autorka poprosiła czy zapytała mamę czy może zaopiekowac się wnukami.
          Gdyby tak było matka by jej od razu odpowiedziała,że nie. Zauważ,że po przywiezieniu dzieci do mieszkania matki autorka dzwoni, kiedy matka zajmie się dziećmi? Nie, że mamo obiecałas a cie nie ma.
          • wapaha Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 22:15
            Nie pada też stwierdzenie, że zażądała tego od matki.

            Przedstawiony jest obraz kobiety współuzależnionej, która ( chcący nie chcący to inny temat) ale zgotowała swoim dzieciom piekło, dzięki tym dzieciom z piekła się wyrwała i rozpoczęła nowe beztroskie życie niczym zakochana nastolatka zapominając o swoich bliskich.
        • wapaha Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 22:13
          i wszystko w temacie
        • rosapulchra-0 Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 23:04
          1.kinia napisał(a):

          > Autorka napisała, że zadzwoniła. Napisała że prosiła o pomoc w opiece bo idzie
          > do kliniki. Jaką świnią trzeba być, żeby nie pomóc w takim przypadku? Bo się z
          > akochała? No proooszę... Zakochany człowiek z radością by przybiegł uszczęśli
          > wić dzieci i wnuki, wziąłby z sobą obiekt miłości by mu potowarzyszył. Ale ni
          > e człowiek uzależniony - bo taki odrzuca wszystko jak zaczyna "brać".

          Gdzie tu widzisz prośbę?

          Ja poinformowałem mamę że jadę do kliniki i że trzeba zostać z dziećmi.Za to mama nie wykazała żadnego zainteresowania wnikam.Przywiozłam ich do babci wieczorem. Pytam czy mama tu przyjdzie. okazuje się że nie miała wcale w zamiarze ani planach. Zadzwoniłam zapytałam więc czy znajdzie czas by zająć się wnikam.
      • zuzi.1 Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 22:09
        Oby to bylo zakochanie. Opis zachowan matki w obecnosci tego faceta i samego faceta jest mocno niepokojacy. Facet moze byc psychopata. Poczytaj dwa blogi: mojedwieglowy i mirrormirrorlittlestar.blogspot.com. Bardzo szybka i uzalezniajaca relacja seksualna to podstawa w takich zwiazkach i ten jego ciagly wrecz oddech na matki plecach, to moze byc objaw jego kontroli. Poczytajcie blogi, kupcie ksiazke autorki pierwszego bloga i zacznijcie sie szybko zachowaniom faceta przygladav. Jesli to psychopata, to matka jest jak uzalezniona pacynka w jego rekach. Dla dobra i bezpieczenstwa matki powinnyscie zaciagnac jezyka na jego temat wsrod sasiadow, mozecie uzyc fachowej pomocy. Szkoda, zeby matka zostala wykorzystana.
        • zuzi.1 Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 22:20
          Jezeli po jakims czasie upewnicie sie, ze z facetem jest wszystko ok, to pozwolcie matce zyc tak jak chce.
          • rosapulchra-0 Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 23:09
            Uff..! Dobrze, że to dopisałaś smile
        • rosapulchra-0 Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 23:08
          Hello!!! Tu ziemia! Na podstawie jednego posta wyciągasz tak daleko idące wnioski? shock
          • minor.revisions Re: Tak mi przykro:) 07.12.15, 03:14
            A to liczba postów jest istotna? Gdyby ktoś napisał, że partner bije i grozi to tez byś uznała, że na podstawie jednego posta nie ma co zakładać że jest źle? Bo to jest niepokojące, a w każdym razie nie jest normalne nawet w fazie motyli w brzuchu:

            "Odkąd mama jest z tym Panem ani ja ani siostra nie mamy możliwości szczerej rozmowy z mamą. Kiedy do niej dzwoniła odpowiada polslowkami pewnych tematów wygodę unika a Pan wręcz potrafi wcisnąć się w rozmowę. "
            • ichi51e Re: Tak mi przykro:) 07.12.15, 06:46
              Ośmielam sie byc innego zdania big_grin są po prostu tacy faceci którzy bezczelnie myślą ze jak już są z babka to automatycznie stali sie częścią "rodziny" narzekania z wątku założycielskiego przypomniały mi moja matkę jak 20 lat temu jedna z jej sióstr znalazła sobie faceta. Matkę np wkurzało ze on odbierał ciotki telefon i zamiast ja dać do telefonu przekazywał co mama mówi i co ciotka odpowiada big_grin nie wiadomo jakich tematów matka unika może np nie chce przy panu rozmawiać o kasie przeszłości albo o tym ze pan jakiś dziwny- pan nie musi byc psychopata tylko to nie ten etap związku.
              • minor.revisions Re: Tak mi przykro:) 08.12.15, 04:07
                Ale innego niż co? Niż fakt, że przemocowcy zazwyczaj w pierwszej kolejności odcinają ofiarę od rodziny i przyjaciół, zanim zaczną ją urabiać?
              • minor.revisions Re: Tak mi przykro:) 08.12.15, 04:24
                A, jest jeden banalnie prosty sposób na to, żeby sprawdzić, czy pan "się czuje częścią rodziny" (chociaż chyba rozumiesz, że gdyby się czuł to nie tylko matka by nie zmieniła stosunku do wnuczki ale i on sam by zaproponował ze się tą wnuczką zajmie). Zaprosić na wigilię czy święta, razem z panem . I podczas wizyty jakoś nakierowac rozmowę na tor, że mamie przydałaby się psychoterapia po latach życia w takim układzie, tak, żeby zyskała na pewności siebie i zadowoleniu z życia. Jeśli pan będzie protestował, że jej niczego nie trzeba a on się nią najlepiej zajmie, to będzie to wyraźny dzwonek alarmowy.
                • zuzi.1 Re: Tak mi przykro:) 08.12.15, 11:39
                  Dobry pomysl. Ten facet nie musi byc zadnym psycholem, wystarczy ze jest zaborczym egoista i juz jego zachowania i wplyw na zachowania matki moze tak wygladac.
    • sueellen Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 22:06
      Po pierwsze korzystaj ze słownika albo innego programu który koryguje pisownię.
      Po drugie jesteś dorosła, żyj swoim życiem a matce daj żyć swoim
    • 0ldjoanna Re: Tak mi przykro:) 06.12.15, 22:37
      A ja rozumiem, że Ci przykro. I rzeczywiście, tak jak wiele osób zauważyło, wygląda na to, że matka znowu się zaczyna uzależniać, od kolejnego faceta. A propos: co to znaczy "świeży wdowiec"? Kiedy zmarła poprzednia żona?
      • aniawsp Re: Tak mi przykro:) 07.12.15, 06:28
        Około rok temu przy czym już od 4 miesięcy jest z moją mamą.
        • zuzi.1 Re: Tak mi przykro:) 07.12.15, 09:18
          To tez brzmi niepokojaco, moze oznaczac, ze facet ktory niecaly rok jest wdowcem, a od 4 mcy JUZ spotyka sie z Twoja mama, nie byl zbyt zwiazany emocj. z zona, i zalobe po niej zakonczyj JUZ po 8 mcach, wchodzac szybko w kolejny zwiazek od poczatku z seksem. Nie chce Cie straszyc, ale poniewaz to Twoja mama, dobrze by bylo, abyscie historie tego pana sprawdzily doglebnie tj. jakie mial relacje z zona, na co zmarla, ile czasu byli malzenstwem. Wez jednak pod uwage, ze psychopaci to doskonali klamcy, manipulatorzy i 100% udawacze, stwarzajacy na osobach trzecich b. dobre wrazenie, dramat osob bedacych z nimi w zwiazku, zazwyczaj rozgrywa sie w 4 scianach domu. Zwracaj uwage na objawy braku uczuc, bezwzglednosci, totalnej kontroli, wrecz totalitarnej kontroli. Ofiara psychopaty jest podstepnie ograbiana z wlasnej tozsamosci, w 100% wykonuje to co psychopata sobie zyczy, bo jest zmanipulowana. Psychopaci to nie sa widoczni krwiozerczy zbrodniarze, po ktorych twarzy widac, ze tacy sa, to normalnie wygladajacy, podstepni ludzie pozbawieni calkowicie empatii, moralnosci i calkowicie bezwzgledni. Szukaj u niego dziwnych zachowan, typu: wszystkim np. jest wam kogos szkoda, a u niego na twarzy dostrzegasz satysfakcjonujacy usmieszek, chocby chwilowy. Takim ludziom satysfakcje sprawia ludzka krzywda, im komus jest gorzej, lub im kogos bardziej wpakuja w problemy i klopoty, tym czuja wieksza satysfakcje. Poza tym wez pod uwage, ze mama jako osoba wspoluzalezniona z rysem ofiary ma tendencje do wchodzenia w mocno dysfunkcyjne, toksyczne zwiazki, wiec moze tak byc, ze wpadla z deszczu pod rynne. Doksztalccie sie z siostra w temacie i zacznijcie facetowi sie przygladac doglebnie. Lepiej dmuchac na zimne, niz potem matke ze szpitala psych. odbierac, gdy zostanie z niej psych. wrak czlowieka.
          • zuzi.1 Re: Tak mi przykro:) 07.12.15, 09:23
            I jeszcze jedno, ofiary psychopatow od poczatku sa wykorzystywane na rozne sposoby, praktycznie one sa od dawania z siebie, a psychopata wylacznie od brania. Ofiara nie dostaje szacunku, prezentow, pomocy, jedynie na wstepnym etapie urabiania, moze byc traktowana jak czlowiek, pozniej sluzy jedynie do UZYWANIA,jak rzecz.
            • zuzi.1 Re: Tak mi przykro:) 07.12.15, 09:44
              Psychopaci to przede wszystkim totalni kobieciarze, wiec czesto jest tak, ze zdradzaja swoje partnerki i utrzymuja kontakty seks. z innymi kobietami, bedac w zwiazku. Moze tez byc tak, ze facet jest ' tylko' narcyzem, a nie psychopata, a wowczas tez traktuje ludzi przedmiotowo, do wykorzystywania. Taki czlowiek jest nadwrazliwy na swoim punkcie, bardzo denerwuje sie wszelka, chocby.najdrobniejsza krytyka swojej osoby. Nie posiada empatii, lub posiada ja i uzywa jedynie wybiorczo, gdy mu sie to oplaca. Tzn. gdy ma w tym cel, to potrafi zachowac sie jak czlowiek, gdy nie ma, jest jak dron, pozbawiony wszelkich uczuc, wowczas kieruje sie jedynie swoja korzyscia. I na koniec, to moze nie byc zaden z tych typow, ale dla bezpieczenstwa matki nalezy to sprawdzic, bo opisane przez Ciebie zachowania obojga z tej pary, brzmia bardzo niepokojaco.
              • srubokretka Re: Tak mi przykro:) 08.12.15, 05:02
                o rany !!! strach zostac wdowcem na stare lata. Do czego to doszlo.
                Wylacz telewizor.
                • pir_anyai Re: Tak mi przykro:) 08.12.15, 10:10
                  Noo..Zuzi ma jazdy jak rasowa psycholka tongue_out
                  • zuzi.1 Re: Tak mi przykro:) 08.12.15, 11:47
                    A moze to Ty jestes rasowa psycholka? smile nie pomyslalas o tym. Polaczenie ostrych jak ciecie nozem i bezwglednych opinii z dosyc trafna ogolna diagnoza, moze swiadczyc o wysokiej inteligencji i zaburzonej empatii smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka