Po pierwsze zbliza sie Christmas wiec wielu ludzi "ma poczucie", ze trzeba sie dzielic etc. wiec wiele charities wlasnie teraz nasila wszelkie akcje zbierania pieniedzy i darow "na dobry cel" a po drugie zbliza sie koniec roku fiskalnego wiec wszyscy mamy swiadomosc, ze jesli chcemy cos tam odliczyc od podatkow za sumy wplacone na charities, to nalezy to zrobic przed 31 grudnia. Tak wiec mam takie dni, ze wyjmuje ze skrzynki po kilka listow z prosba o donacje. Poniewaz malo komu podaje moj email adres, tu akurat nie ma duzego ataku ale tez sie zdarza. Oczywiscie, wspieram "ile moge" tych, ktorych wesprzec chce i planuje, ale czasem mam momenty pewnego zmeczenia i zniecierpliwienia tym naciskiem.
Tak sie dziele swoja frustration, nie wiem czy inni odczuwaja to podobnie. Ostatnio nawet ad z gadajaca koza, ktora mowi glosem bardzo sympatycznego aktora, zaczyna mnie meczyc a to juz nie jest dobrze
www.youtube.com/watch?v=8qY3JsODhQM