dosc czesto czytam takie wpisy.
w sumie i jak tez tak bym chciala (probuje!), bo i zdrowo i smacznie...
... ale - z mojego doswiadczenia - to dosc pracochlonne jest
moze osoby, ktore tak jedza, podziela sie _pomyslami_, nie przepisami!
jednak duuuzo latwiej i szybciej jest zrobic sobie kanapke, niz warzywna/straczkowa kolacje.
szybciej robi sie kawal miesa z jednym warzywem lub salata, niz warzywno-straczkowy obiad - bo trzeba tych warzyw troche zrobic, jedno nie da rady, trzeba sie naciac rzeczy na salate

przyklad z dzisiaj - puree z romanesco, brukselka z boczkiem i zurawina, kawalek miesa i salatka - no trzeba sie narobic...
nie jest to niby jakas tragedia, ale jednacz czasem mnie zniecheca.
bardzo chetnie bym tak wlasnie jadla (tzn glownie warzywa i straczkowe), gdyby ktos mi gotowal... samej czasem mi sie nie chce (zwlaszcza, ze dzieci malo z tego by zjadly, niestety).
na szczescie w pracy mam barek salatkowy na stolowce, wiec do czegos z domu na cieplo codziennie dodaje wielka porcje salatki. w weekend juz mi sie nie chce kroic, komponowac, myslec, co robic z resztkami - wiec na ogol sa po prostu pomidory z octem balsamicznym lub mizeria...
poradzcie - jak jest jak najwiecej warzyw i straczkowych i nie nasiedziec sie w kuchni (juz i tak gotuje na 2-3 dni i mroze...).