Dodaj do ulubionych

Chyba sto terapii

05.01.16, 17:02
potrzebuję bo moja matka jest najbardziej toksyczna na świecie.
Całe życie mnie krytykowała, całe życie się w nie wtrącała.
Całe życie się tym przejmowałam.
Chodzę na terapię i nauczyłam się to olewać. Nie zmienię jej. Stawiam granice - niestety nie dociera.
Oczywiście wiem, że jej nie zmienię więc mam zasadę wdupiemania.
Ale przed chwilą przeszła samą siebie.
Jestem osobą dość otyłą ( przytyłam ok. 25 kg przez niedoczynność tarczycy i to bardzo szybko). Jest mi z tym źle, staram się coś z tym robić. Chudnę bardzo powoli ale już nie tyję.
Zaczęłam ćwiczyć.
I ta okropna osoba wie, że mam z tym problem.
Poszłam tam dosłownie na chwilę bo tata był tak miły, że kupił mi chleb.
Stałam w kurtce, w przedpokoju. I te dwie minuty wystarczyły aby ona złapała mnie za brzuch mówiąc tak stanęłaś, że ten brzuch masz jeszcze większy. Stój inaczej.
Zrobiło mi się bardzo przykro i niedobrze. Odpowiedziałam, że to jest moja sprawa jak ja stoję, że nawet gdybym stała na głowie to dalej to będzie moja sprawa. Dodałam jeszcze , że naprawdę miło się tu przychodzi. I wyszłam.
A ona... A ona się poczuła obrażona. Stwierdziła, że jak zwykle przesadzam, że ja ją obraziłam.
Zepsuła mi humor na cały dzień a do tego znów mnie wbiła w poczucie winy. A już tak długo jej się to nie udawało.
Ryczeć mi się chce.
Musiałam się wygadać.
Obserwuj wątek
    • martishia7 Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 17:12
      Nikt, absolutnie nikt nie jest w stanie człowiekowi tak dopitolić, że aż w piętach poczuje, jak własna matka. Trzymaj się i z poczucia winy Cię rozgrzeszam.
    • froshka66 Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 17:14
      sytuacja, któa opisałas miła oczywiscie nie jest, ale zupelnie nie mogę zrozumiec tego:
      wbiła w poczucie winy

      że masz poczucie winy, ze masz nadwage a nie powinnas???
      • triismegistos Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 17:26
        A to kurfa jakiś obowiązek zapisany w konstytucji, żeby mieć poczucie winy z tego powodu?
        • chicarica Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 18:14
          Konstytucja is so last year...
          • setia Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 23:33
            big_grin
      • rasowa_sowa Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 17:27
        Ma poczucie winy, bo się postawiła zamiast przytaknąć, zaśmiać się z żartu, lub podziękować za uwagę, bo to przecież dla jej dobra. A ona uświadomiła matce że ta źle robi, a tego się nie robi.
        Poczucie winy jest kluczowe w toksycznym chowie.
        • kira02 Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 17:43
          ,,Poczucie winy jest kluczowe w toksycznym chowie. ..

          Swieta prawda. Kiedy autorka pozbędzie się poczucia winy albo kiedy docinki mamusi przestaną ją ruszać - to będzie znak, że wyzwoliła się z toksycznej relacji.

          • froshka66 Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 18:02
            nie.... ja nie wiem za jakie winy jest to poczucie.
            I chciałabym sie dowiedziec od autorki sad
            bo ja nic nie widze, za co ma byc winna autorka
            za nadwage ? za kurtke? za brak roześmiania z "dowcipu"? za złe staniecie w przedpokoju?
            Po prostu nie rozumiem za co mozna sie czuc winnym i sie temu dopytuje...
            • ola_dom Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 18:21
              froshka66 napisała:

              > nie.... ja nie wiem za jakie winy jest to poczucie.
              > Po prostu nie rozumiem za co mozna sie czuc winnym i sie temu dopytuje...

              Bo mamusia jest niezadowolona? Wierz mi, że to naprawdę wystarczy.
              Nie próbuj zrozumieć racjonalnie tego, co jest chore i toksyczne.
              Jak tu już zostało celnie napisane - zatruwanie dziecka poczuciem winy jest kluczowe w toksycznym wychowaniu. Jak się pozbędziesz poczucia winy wobec matki, do którego nie masz powodów, to będzie znak, że sprawę masz załatwioną.
            • kira02 Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 18:56
              Bo tak to działa. Poczucie winy uzależnia dziecko od rodziców, tak, że mimo świństw, wyzwisk, obrażania ono nadal szuka kontaktu z rodzicami i sposobu na "zadośćuczynienie", żeby w końcu było ok, żeby poczuć się akceptowanym.
        • kjut Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 21:23
          ooo! Dokladnie. Wieczne poczucie winy. Ze sie nie docenia, ze sie czepiamy a ona przeciez chciala dobrze, ze jej nie sluchamy, a przede wszystkim, ze jej znowu tak strasznie, strasznie przez nas przykro i ona przez nas placze...
      • martishia7 Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 17:29
        Że się nieuprzejmie odezwała do matuś i matuś jest urażona.
      • lokitty Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 21:39
        Mnie matka próbuje wbijać w poczucie winy z racji takiej, że mam guz tarczycy, tak że wiesz, powody moga być rozmaite wink.
    • 1matka-polka Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 17:20
      Na razie, to ty jesteś na początku terapii. Ani nie potrafisz stawiać granic, ani nie uwolniłaś się od matki, ani nie wypracowałaś poczucia własnej wartości. Także szykuj się na następne pół roku dreptania do specjalisty, bo jesteś w proszku.
      • korag100 Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 17:33
        Chodzę od kwietnia, a pochodzę jeszcze długo. Takie jest zdanie terapeuty.
        Poczucie winy mam ponieważ ona poczuła się urażona i to ja ją źle traktuję-jej zdaniem
        • iwoniaw Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 17:42
          Przynajmniej rozumowo wiesz już jednak, że to poczucie winy jest bezzasadne. Teraz to zaakceptuj. Będzie to trwało, ale sama wiesz, że idziesz w dobrym kierunku.
        • froshka66 Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 18:04
          Poczucie winy mam ponieważ ona poczuła się urażona i to ja ją źle traktuję-jej zdaniem

          O!
          teraz rozumiem ( chyba..)
          chodzi o to , że za każdym razem jak ci mama powie, że się źle czuje z twojego powodu to ty masz poczucie winny, bo na pewno jest w tym jakaś twoja wina, tylko nie wiesz jaka?
          dobrze rozumiem?

          • korag100 Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 18:19
            froshka66 napisała:

            > Poczucie winy mam ponieważ ona poczuła się urażona i to ja ją źle traktuję-j
            > ej zdaniem

            >
            > O!
            > teraz rozumiem ( chyba..)
            > chodzi o to , że za każdym razem jak ci mama powie, że się źle czuje z twojego
            > powodu to ty masz poczucie winny, bo na pewno jest w tym jakaś twoja wina, tylk
            > o nie wiesz jaka?
            > dobrze rozumiem?
            >
            Dobrze rozumiesz sad
            • froshka66 Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 18:45
              To musi byc bardzo przykre sad przytulam
    • dzikafoka Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 17:50
      To wszystko trwa. Mam rok terapii za sobą i nie wiadomo ile przede mną. A toksyczny jest ojciec (matka pod butem ojca). Przez ten czas udało mi się zmienić poczucie winy na wku...enie po wizytach u nich wink
      Najlepsze jest unikanie. Im dłużej mnie nie widzą tym mniej głupawych tekstów słyszę.
      • korag100 Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 17:55
        Oni mieszkają 100 metrów ode mnie. Unikanie jak dla mnie też było by najlepsze. Tylko ona dzwoni rano czy nie zaspaliśmy, popołudniu czy dziecko ( moje) nie jest głodne, czy zjadł obiad, czy zrobił zadanie. Jak w wolny dzień nie dzwonię to dzwoni wieczorem z pytaniem czy się coś stało. Jak nie odbieram przychodzi bo na pewno coś się stało. I tak w kółko.
        Jak w lutym poroniłam to powiedziała " no i dobrze się stało, po co Ci drugie dziecko, Ty się do tego nie nadajesz i nie płacz bo znow przesadzasz. Nic takiego się nie stało żeby się mazać"
        • froshka66 Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 18:11
          Nie wiem jak czujesz i jak by było najlepiej dla ciebie.
          Ale ja myślę, że powiedziałabym jasno i stanowczo:
          Dopóki nie zmienią się twoje chamskie odzywki nie życzę sobie telefonów i wizyt. Koniec i kropka.
          I pewnie nie obyłoby się bez karczemnej awantury na koniec z trzaskaniem drzwiami, ale na najmarniej pół roku by się mamusia tak obraziła, ze miałabym spokój. I właśnie o ten spokój chodzi. Bo myślę, ze dla Ciebie i każdego w takiej sytuacji jest on bezcenny.
          ZERO telefonów, wizyt, spotkań, wpadania po chlebek, odwiedzin u babci itp. ZERO.
          Jakby ich nie było.
          Po takim czasie, myślę ze można złapać trochę dystansu, spokoju, zobaczyć, że da się żyć bez tych ciągłych telefonów, można może zatęsknić ( jak jest za czym) …

          Ale mnie się łatwo pisze, bo ja mam wrodzony brak nieuzasadnionego poczucia winy za niepopełnione grzechy – i nie da się u mnie go wywołać. Taki prezent od matki natury dostałam smile
          • ola_dom Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 18:32
            froshka66 napisała:

            > I właśnie o ten spokój chodzi. Bo myślę, ze dla Ciebie i każdego w takiej sytuacji jest on bezcenny.
            > ZERO telefonów, wizyt, spotkań, wpadania po chlebek, odwiedzin u babci itp. ZERO.
            > Jakby ich nie było.
            > Po takim czasie, myślę ze można złapać trochę dystansu, spokoju, zobaczyć, że da się żyć bez
            > tych ciągłych telefonów, można może zatęsknić ( jak jest za czym)

            Ten spokój wydaje mi się kluczowy, bo bez niego nie da się złapać dystansu. Tyle że nie wiadomo, czy matka korag to taki typ, który się obraża i nie odzywa, czy jednak np. będzie ją zasypywać wyrzutami i pretensjami. Bo może być i tak.
            Korag, a Ty nie masz szans na przeprowadzkę?
            • korag100 Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 18:35
              Mam ale dopiero za około roku. Mój partner jest z innego miasta, oddalonego o ok. 25 km. I jak kupowaliśmy mieszkanie to on chciał tam. Ale ja wtedy byłam przed terapią, matka mi wmawiała, że bez niej sobie nie poradzę no to przekonałam go żeby tu. (głupota wiem). Teraz to nie jest takie hop. Może za rok.
              • ola_dom Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 18:40
                korag100 napisała:

                > Mam ale dopiero za około roku. Mój partner jest z innego miasta, oddalonego o ok. 25 km.

                Dobre i to, czasem ważna jest myśl, sama myśl o wyprowadzce, której można się uczepić.

                > matka mi wmawiała, że bez niej sobie nie poradzę no to przekonałam go żeby tu. (głupota wiem).

                Nie głupota, tylko klasyka smile

                --
                Nic na świecie nie zostało sprawiedliwiej rozdzielone niż rozum: każdy uważa, że otrzymał dostateczną ilość.
                (Jacques Tati)
          • sta-fraszka Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 18:38
            Froshka66, z całym szacunkiem, ale nie masz pojęcia o czym mówisz. Poczucie winy nie jest wrodzone, ono jest wydrukowane (wdrukowywane) przez lata toksycznych relacji i wychowania w posłuszeństwie, oczekiwaniu do odgadywania nastrojów i intencji oraz "ustawiania" do porażek i potknięć.

            Komentarz o rozmiarze i posturze nie jest (obiektywnie) ani dowcipny, ani konstruktywny ani użyteczny. Jest ewidentnie z gatunku tych, które można sobie darować. Ale jest doskonały do obrażenia się na reakcję na niego.

            Autorko wątku - trzymaj się, dbaj o siebie i zrywaj tę smycz poczucia winy, nawet jeśli po nitce.
            • froshka66 Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 18:44
              Froshka66, z całym szacunkiem, ale nie masz pojęcia o czym mówisz. Poczucie winy nie jest wrodzone, ono jest wydrukowane (wdrukowywane) przez lata toksycznych relacji i wychowania w posłuszeństwie, oczekiwaniu do odgadywania nastrojów i intencji oraz "ustawiania" do porażek i potknięć.

              No właśnie, pisze, ze nie wiem o czym mówię, a mówi o tym od lat całe forum....
              Oczywiście, poczucie winy mam- jak cos zpier...ole.
              Ale jak się zachowuje jak normalny człowiek, to nie mam. Bo za co.

              Może jakoś oporniej szło to wdrukowywanie, może mama się mną za mało zajmowała...
              Bo jak zaczęła je u mnie wywoływać ( co już widziałam) - to już było "po ptakach" - nie działało.


              • aneta-skarpeta Re: Chyba sto terapii 06.01.16, 12:11
                Może twoja mama nie wdrukowywala tego w ciebie od małego wiec jesteś odporna, albo miałaś balans w postaci taty i do tego masz może inne usposobienie i wrażliwość niż autorka
        • dzikafoka Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 18:15
          Mam bardzo podobną sytuację. Mieszkają tuż obok. Właśnie jestem w trakcie kombinowania i zmiany dzielnicy. Są jednym z powodów.
          Jestem nieudacznikiem który sobie w życiu bez nich nie poradzi. A jak sobie radzę to się obrażają. Dzwonią pod pretekstem "co u wnuka? co jadł? czy mogą go dzisiaj odebrać z przedszkola skoro mam dużo pracy?" A potem: nie masz czasu dla syna, mówi że nie gotujesz itd.
          Oooolewam. Co jest niełatwe bo syn z nimi związany i lubi tam bywać.
          A telefonów nauczyłam się nie odbierać jak nie mam ochoty.
        • kjut Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 21:26
          O zesz w morde, mocno pojechala. Ja dwa razy uslyszalam, ze "moj syn sam to by ze mna oszalal". Raz w kontekscie "musicie sie szybko postarac o drugie", a drugi raz w pierwszym zdaniu po tym jak powiedzialam, ze jestem w ciazy "cale szczescie! Bo ten maly to by z Toba oszalal". Ale jak jej probowalam wytlumaczyc, ze to srednio mile, to sie okazalo ofc, ze sie czepiam...
    • froshka66 Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 18:35
      Kochana koraq…
      Ja może jestem ZA.. ale po prostu się chciałam dopytać..
      Jak twoja mama się obrazi ( bo np. się wściekniesz i powiesz „mam dość twoich durnych tekstów” i wyjdziesz trzaskając drzwiami)
      To wtedy mając w pamięci , że żegnała cię w szlochach i spazmach ty nie możesz normalnie funkcjonować bo ty się tym przejmujesz?
      I coś robisz , żeby się lepiej poczuć ( np. przepraszasz, kupujesz kwiaty czy co tam innego) ?
      • korag100 Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 18:45
        Zazwyczaj szukam kontaktu i się kajam. Trwa to długo bo trzeba parę razy się kajać zanim jej trochę przejdzie. Ale teraz tego nie robię, po terapii nie chcę się kajać. Ale jest mi z tym źle i to chyba nie dlatego, że poczucie winy tylko wielki strach, że sama sobie nie poradzę. Jest to o tyle paradoksalne, że ta naprawdę ona nigdy mi nie pomogła, ani mnie nie wpierała. Kiedyś zapytałam ją o to dlaczego. Odpowiedziała, że nade mną nie należy się rozczulać tylko dokopać jak mam problem bo wtedy staję na nogi.
        W domu nigdy nie mogłam mieć swojego zdania bo ona się obrażała albo płakała, albo jedno i drugie. Tata natomiast bardzo krzyczał, klął, albo straszył biciem, czasem bił. Płakać też nigdy w domu nie mogłam bo krzyczeli lub bili. Nie wiem czemu jestem taka od nich uzależniona. Głupio piszę, wiem.
        • froshka66 Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 18:52
          Ale jest mi z tym źle i to chyba nie dlatego, że poczucie winy tylko wielki strach, że sama sobie nie poradzę.

          Bardzo smutne to co piszesz i jest mi tez strasznie żal to czytać.
          Chciałabym jakoś pomóc.
          Mogę:
          a/ zapewnić cię, że skoro to poczucie winy jest "nauczone" to można się oduczyć
          b/ strach jest OK. Każdy się boi. Tyle , że strach nie oznacza, że nie należy robić tego co uważamy za słuszne i jest konstruktywne i dodaje nam siły
          c/ wraz ze wzrostem ilości doświadczeń życia i działania wbrew strachowi - ten strach będzie malał - to jest prawie jak prawo fizyczne wszyscy mu podlegają - ty też. Kwestia tylko ilości powtórzeń smile
          d/ pogadać mailowo jakbyś chciała

          pozdrawiam bardzo serdecznie
          • korag100 Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 18:56
            Chciałabym pogadać mailowo tylko nie wiem czy nie będę Ci przeszkadzać
            • froshka66 Re: Chyba sto terapii 06.01.16, 02:05
              pewnie, ze nie smile

              mój gazetowy działa
              • froshka66 Re: Chyba sto terapii 06.01.16, 23:19
                wadera666@onet.pl
        • ola_dom Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 18:55
          korag100 napisała:

          > wielki strach, że sama sobie nie poradzę. Jest to o tyle paradoksalne, że ta naprawdę ona nigdy
          > mi nie pomogła

          Ja jeszcze do niedawna byłam pewna, że sobie nie poradzę, że jak to tutaj już pisałam - "dorosłe, samodzielne życie to jest coś, co inni robią. Jest możliwe, ale nie dla mnie". I wiesz co? Dopiero jakiś rok temu, po miesiącach terapii uświadomiłam sobie/przypomniałam, że były czasy, że tylko ja utrzymywałam siebie, mamę i dom. Bo tylko ja pracowałam. A jednocześnie byłam przekonana, że sama zginę na świecie.
          Wprawdzie nie mogę powiedzieć, żeby moja mama mi nie pomogła, ale przez całe życie byłam utrzymywana w przekonaniu, że sama sobie nie poradzę. Wszystko po to, żeby mogła mnie mieć przy sobie jak najdłużej. Bo to ona sobie beze mnie nie może poradzić...

          > Nie wiem czemu jestem taka od nich uzależniona.

          Bo "nic tak nie wiąże jak niedosyt".
        • koronka2012 Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 20:34
          Widzisz, Korag, moim zdaniem błędem jest dawanie jej czasu na reakcję. Po tekstach w przedpokoju trzeba było rzucic rzeczone ?mam dość twoich durnych tekstów? - i NATYCHMIAST wyjść - nie dając jej czasu na atak. Kiedyś zdobędziesz się może na odwagę, żeby zaatakować - i kazać jej iść do diabła, czego ci z całego serca życzę. Ratunkiem jest odciąć się od tych chorych ludzi, za wszelką cenę. Niszczą cię powoli i systematycznie, pod ich nosem nie masz żadnych szans na normalne życie.

          I nie wyobrażam sobie jak można było przejść do porządku dziennego nad jej tekstem po poronieniu...
          Dno dna.
          • zuzi.1 Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 21:08
            Zgadzam sie z Koronka. Korag, dziewczyno trzymam kciuki za Twoja terapie i zycze Ci, zebys ktoregos dnia zdobyla sie na to, zeby jej tak prosto w nos odpowiedziec, zeby jej sztuczna szczeka z wrazenia wypadla ( o ile ja masmile Nie daj sie dziewczyno tym chorym ludziom niszczyc, unikaj ich jak tylko sie da !
    • semihora Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 19:07
      Wiem, że to niewiele, ale przesyłam wirtualnego przytulasa. Trzymaj się, a za jakiś czas na pewno wypracujesz w sobie brak poczucia winy.
      • bei Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 19:16
        Przytulam.....

        A teraz narzucaj chityne. Filtruj wypowiedzi mamy przez znajomosc charakteru rodzicielki.
        Ona Cie kocha, tylko strzela gafe za gafa, nikt jej nie uczyl jak powinna ukladac Wasze relacje, intuicja nie dziala...naucz sie mowic spokojnie, szczerze o tym co czujesz gdy tak wyskakuje.
        Mamo- twoje slowa mnie rania, mamo, nie mow do mnie tak, bo jest mi przykro, mamo, boli mnie to, co ty wygadujesz w tej chwili.
        Mamo, do nikogo nie wypada tak powiedziec. Mamo, kocham cie, ale nie mozesz tak mowic, bo zrazisz mnie na smiercsmile
        • bei Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 19:22
          Twoje poczucie winy jest calkowicie niepotrzebne, ale masz tego swiadomosc, wiec to juz dobra drogasmile
          W zartach zawsze mozesz przygadac mamie- " mamo, moja nadwaga to twoja winasmilesmilekoniecznie z usmiechem- bo bylam mala budda w wieku 6 miesiecy ( heh, kto nie byl)- poprzyj naukowym dowodem, ze raz powstale komorki tluszczowe zostaja na cale zycie.
          Mysle, ze wychowasz mame, uczac ja nowych, dobrych relacji. Wpierw sie oburzy, nie zmieni sie z dnia, na dzien. Jej zachowanie mimo wszystko swiadczy o tym, ze chce, bys w jej oczach byla najzgrabniejsza i najpiekniejsza. Wybaczaj, ale nie pozwalaj, by zyla w niewiedzy, ze zle czyni. Tylko spokojnie, tlumacz jak dziecku. Moja intuicja mi mowi, ze odbedziecie jeszcze fajne spacery an tej nowej drodzesmile
          • koronka2012 Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 20:38
            Bei - bez urazy, ale to co napisałaś to jakieś sentymentalne SF. Na tak toksyczne osoby takie sposoby nie działają. I nic ich nie zmieni, a z pewnością nie pogaduszki w tonie "jak do dziecka".
          • klamkas Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 20:47
            Nie masz toksycznych rodziców, prawda? ;p (potwierdzam opinię wyżej - to co piszesz to s-f a nie sposób na rozwiązanie problemów w relacji dziecko-toksyczna matka)


            • aquella Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 21:05
              to daj pomysł na tekst toksycznej matce tak żeby się nie popłakała i nie obraziła a zrozumiała. Bo owszem łagodny tekst może wyśmiać, lekceważyć a po ostrym się obraża albo beczy- przerabiam temat od 30lat.
              • klamkas Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 21:14
                Ja nie podam, bo nie znam ;p.

                To co pisze bei mnie lekko rozśmieszyło, bo ja przerabiam temat ponad 40 lat (a śmieszy mnie to, bo z czasem i po terapii nabrałam dystansu, chociaż nadal zdarza mi się przejąć, niestety). Moja matka na tekst o "to twoja wina" urządziłaby histerię, wciągnęła w to ojca i brata, obaj dowiedzieliby się jaka jestem niewdzięczna - ona się całe życie poświęcała, a ja ją obwiniam o swój brzuch! Wyrzygiwałaby mi to miesiącami, albo latami.

                Ja się nauczyłam nie odszczekiwać - mówię "nie chcę z tobą rozmawiać w ten sposób" i robię obrót na pięcie. Co najwyżej pochlipie i strzeli focha, ale szybko się opamięta. Co nie znaczy, że kolejnym razem nie będzie powtórki ;p
                • aquella Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 21:28
                  no a mnie rozśmieszyl komentarz że to co bei pisze to nie jest sposób na rozwiązanie problemu jakby jakiś był na płaszczyźnie tej relacji.. jest tylko to odcinanie się ze.strony dorosłego dziecka, no i pozostaje klepać sobie do głowy że toksyczne słowa nie są w stanie nas załamać, zasmucić, słowa matki bowiem już nas nie budują ani nie burzą, na szok po iluś latach też jest za późno. Ty się odwracasz na pięcie ja odkładam słuchawkę..
                  • iwi.k1 Re: Chyba sto terapii 06.01.16, 01:15
                    Jedyny sposób to twardo odmawiać kontaktu, jeśli się nie uspokoi.Jeśli jej zależy, to w końcu zrozumie i zacznie się starać, jeśli nie, trudno. Twoje zdrowie psychiczne jest w tej chwili najważniejsze.
                    Wiem o czym piszę, bo dopiero po około 35 latach udało mi się to zrozumieć i powiedzieć: Jestem dorosła, nie będziecie mi urządzać życia. Były oczywiście histerie, wydzwanianie i skarżenie się, jaka to ja okropna jestem i wpędzam ich do grobu, ale byłam już na etapie, kiedy zrozumiałam, że ich nie zmienię, a sama żyć wiecznie nie będę. Poza tym miałam dosyć patrzenia, jak cierpią przy okazji moje dzieci.

                    Pocieszę Cię, że kiedy już Ci się uda dojść do tego etapu to poczujesz tak wielką ulgę, że nigdy już nie przyjdzie Ci do głowy, żeby się podporządkować matce.
              • klamkas Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 21:18
                A i jeszcze - podstawowa rzecz, której ja się nauczyłam to "nie będę oczekiwać, że ona zrozumie". Wiem, że nie zrozumie, zaakceptowałam to, uczyłam się i uczę nadal z tym żyć.
                • aquella Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 21:31
                  ja mam to samo uśmiech nr 5 na twarz podaje i odbieram dziecko , żal do matki wyleję ew. do pustego krzesła na terapii, także jesteśmy w jednym klubie
          • klamkas Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 20:54
            A i jeszcze - wiara w dobre intencje (mama chce, żebyś była piękna) to naiwność nie z tej ziemi.

            Moja matka, gdy rozstałam się w moim pierwszym poważnym partnerem (sprawa była poważna, bo po zaręczynach i ślub i weselicho już były zaplanowane) zareagowała pytaniem "co mu zrobiłaś, że cię zostawił?!" (ja go zostawiłam, ale matka w to nie wierzyła). Jak jej kiedyś powiedziałam zupełnie szczerze, że był patologicznie zazdrosny, chwilami agresywny, a po czasie dodatkowo okazało się, że bywało, że jej wymarzony zięć brał narkotyki, to jedynym komentarzem było "szczęśliwy człowiek nie sięga po takie środki" (a z całości gadki wynikało, że miała na myśli "jakbyś była dla niego dobra, to nie musiałby taki być i brać dragów").

            Obracanie w żart zawsze kończy się płaczem na tle "zawsze się ze mnie naśmiewasz/o wszystko mnie obwiniasz/zawsze to moja wina" i tu następuje lawina wyrzutów względem, mnie, brata, ojca i całego świata itp. itd.

            To tak, żebyś miała obraz życia z toksycznym rodzicem wink.
        • korag100 Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 21:47
          bei napisała:

          > Przytulam.....
          >
          > A teraz narzucaj chityne. Filtruj wypowiedzi mamy przez znajomosc charakteru ro
          > dzicielki.
          > Ona Cie kocha, tylko strzela gafe za gafa, nikt jej nie uczyl jak powinna uklad
          > ac Wasze relacje, intuicja nie dziala...naucz sie mowic spokojnie, szczerze o t
          > ym co czujesz gdy tak wyskakuje.
          > Mamo- twoje slowa mnie rania, mamo, nie mow do mnie tak, bo jest mi przykro, ma
          > mo, boli mnie to, co ty wygadujesz w tej chwili.
          > Mamo, do nikogo nie wypada tak powiedziec. Mamo, kocham cie, ale nie mozesz tak
          > mowic, bo zrazisz mnie na smiercsmile
          >
          Wiesz, po poronieniu i jej tekstach próbowałam popełnić samobójstwo. Byłam nieprzytomna 3 dni. Ale mój syn był wtedy u niej i nie miała potrzeby dzwonić. Jak wyszłam na własną prośbę ze szpitala (szpital olewający, nie drążący, nawet na wypisie napisali zatrucie alkoholem i lekami), mój partner odebrał dziecko od niej, powiedział co się stało. Następnego dnia zadzwoniła z tekstem "znów próbujesz zwrócić na siebie uwagę, chciałaś się zabić? Po co przecież już raz Ci się nie udało (miałam 17 lat, targnęłam się na życie bo siłą zmusili mnie do usunięcia ciąży), nie umiesz tego zrobić.
          • kjut Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 21:53
            o kurcze sad juz nic nie mowie. Moja matka to aniol sad

            Strasznie wspolczuje i mocno przytulam.
          • klamkas Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 22:37
            Jak cię czytam, to nie wiem co myśleć. Z jednej strony niby jest lepiej, z innej - coraz gorzej.

            Szpitale często nie wpisują próby samobójczej - między innymi po to, żeby bez potrzeby nie bruździć pacjentowi w historii, co dla wielu jest plusem, a nie minusem (wyobraź sobie - jesteś samotną matką, ktoś cię zgłasza z byle powodu do MOPS - w wypisie ze szpitala masz próbę samobójczą i to nie pierwszą - myślisz, że ci to pomoże, czy zaszkodzi w kwestii twojej oceny zdolności wychowawczych?). Inna rzecz to pomoc konkretna dla ciebie - szpital w takiej sytuacji powinien zapewnić konsultacje z psychologiem i psychiatrą. Ale jednak większość pacjentów tego nie chce (bo wymagałoby to wpisu do historii choroby i adnotacji na wypisie).

          • ola_dom Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 23:12
            korag100 napisała:

            > Następnego dnia zadzwoniła z tekstem "znów próbujesz zwrócić na siebie uwagę, chciałaś się
            > zabić? Po co przecież już raz Ci się nie udało (miałam 17 lat, targnęłam się na życie bo siłą
            > zmusili mnie do usunięcia ciąży), nie umiesz tego zrobić.

            korag - teraz to już nawet ja nie rozumiem, dlaczego wciąż utrzymujesz kontakt z matką...
            Tzn. mogę to zrozumieć teoretycznie, takietam psychologiczne wyjaśnienia i tak dalej, ale mi wystarczyło o wiele mniej, żeby powiedzieć swojej matce, że nie będę słuchać tego, co i jak chce mi powiedzieć, i że jak będzie chciała NORMALNIE porozmawiać, to zawsze może zadzwonić.
          • madi138 Re: Chyba sto terapii 06.01.16, 06:03
            Moja matak tez jest toksyczna i do tego ma problem psychiczne- nasluchalam sie od niej roznych rzeczy na swoj temat. Ale po czyms takim, zerwalabym kontakt na amen. JAK mozna tak potraktowac wlasne dziecko?
            Zastanawia mnie jeszcze jedno? Wiedzac, jacy sa twoi rodzice czemu pozwalasz na tak bliskie ich relacje ze swoim synem? Nie obawiasz sie, ze zatruja jego psychike, tak jak twoja?
          • drobnostka7 Re: Chyba sto terapii 06.01.16, 11:53
            Korag, na terapie była najwyższa pora, tylko słabe postępy u Ciebie widzę.. Może warto by było innego specjalisty poszukać? Może terapia grupowa u Ciebie by się sprawdziła? Myslę, że nosisz w sobie wiele bólu a od kwietnia to już powinnaś mieć się lepiej znacznie! Ja 30 lat dojrzewałam do uswiadomienia sobie, że jestem taka jaką mnie rodzice ukształtowali i jeśli ma jedno z nich pretensje o to jaka jestem to trzeba mu to uświadomić że to do siebie powinien mieć pretensje wink Twoja mama też powinna iść na terapie. .
            • kocianna Re: Chyba sto terapii 07.01.16, 09:42
              Jak mnie wkurza ocenianie cudzych postępów w terapii!
              Być może podstawowym problemem autorki wątku wcale nie jest relacja z matką. Ta relacja, jako szalenie ważna, oczywiście wypływa na terapii, ale wcale nie na niej może się skupiać uwaga terapeuty. Nie wiemy, w jakim nurcie jest terapia, nie wiemy, na jak długo jest zaplanowana, nie wiemy, jaki obszar jest najpilniejszy do zmiany, ale już oceniamy wyniki.
              • drobnostka7 Re: Chyba sto terapii 07.01.16, 11:08
                A mnie wkurza marnowanie życie na rozpamietywanie wszystkiego co złe w naszym życiu. .
                I jakie to co nas wkurza ma za znaczenie dla autorki wątku? I żadne. ... Co do Twoich argumentów to gdzie ja napisałam że mnie chodzi o postępy w relacjach z matką? Moim zdaniem narzedzie - ten właśnie psyvhoterapeuta się w przypadku korag po prostu nie sprawdził- patrząc na jej stan psychicxny. . Grzebanie we własnych brudach słabą psychicznie osobę może pogrążyć bo cały ten ból do niej wraca, odbierając siły ..
                • kocianna Re: Chyba sto terapii 07.01.16, 11:11
                  To chyba nie bardzo wiesz, na czym terapia polega i jaki jest jej cel.
                  • ola_dom Re: Chyba sto terapii 07.01.16, 11:14
                    kocianna napisała:

                    > To chyba nie bardzo wiesz, na czym terapia polega i jaki jest jej cel.

                    ... i komu oceniać jej postępy.
                    • lady-z-gaga Re: Chyba sto terapii 07.01.16, 11:36
                      no własnie, komu?
                      w interesie terapeuty jest, aby terapia - jako jego źrodło dochodu - trwała jak najdłużej, w interesie pacjenta - aby przynosiła widoczne efekty
                      chyba, że dla pacjenta nie postępy są celem, a sama terapia - potrzebna do unikania odpowiedzialności za siebie, za relacje z innymi, za porażki życiowe... wtedy interes obu stron jest zgodny i współpraca może trwac choćby 10 lat
                  • lady-z-gaga Re: Chyba sto terapii 07.01.16, 11:28
                    Terapia jest dla pacjenta, czy dla terapeuty?
                    Bo jesli dla pacjenta, to jak najbardziej uzasadnione jest oczekiwanie, że jego stan psychiczny i poczucie włsnej wartości będzie się poprawiać.
                    • ola_dom Re: Chyba sto terapii 07.01.16, 11:35
                      lady-z-gaga napisała:

                      > Bo jesli dla pacjenta, to jak najbardziej uzasadnione jest oczekiwanie, że jego
                      > stan psychiczny i poczucie włsnej wartości będzie się poprawiać.

                      Oczywiście, ale to może ocenić jedynie pacjent, a nie postronna osoba na forum. I to w dodatku tak autorytarnie, jak to miało miejsce.
                      • drobnostka7 Re: Chyba sto terapii 07.01.16, 17:00
                        Autorytarnie? To forum, napisałam o tym co myślę, poddałam pomysł pod rozwagę, zresztą nie ja jedna tu uważam, że Korag ta terapia średnio pomaga.. Może faktycznie miała gorszy moment i tak slowami mamy się przejęła a miała ją mieć GDZIEŚ... Uważam jednak, że ta rodzina Korag już tyle życia zabrała,że szkoda go reszty tracić na terapie bez efektu...
                        • ola_dom Re: Chyba sto terapii 07.01.16, 20:08
                          drobnostka7 napisała:

                          > Autorytarnie?

                          Masz rację, to było protekcjonalne, nie autorytarne:

                          tylko słabe postępy u Ciebie widzę


                          Z całym szacunkiem, ale to naprawdę tylko korag może zauważyć - bądź nie - i ocenić postępy u siebie.
                          Oczywiście, że terapeut(k)a korag może być do wymiany. Ale naprawdę trudno NAM to stwierdzić po tym tylko, co wiemy z forum.
                          • drobnostka7 Re: Chyba sto terapii 07.01.16, 22:11
                            Z tonem "protekcjonalnym" mogę się zgodzić, zdarza mi się uświadomić w sobie ten ton po fakcie... Za to Korag przepraszam, jeśli też go odczuła.
                    • kocianna Re: Chyba sto terapii 07.01.16, 11:48
                      Terapeuta zazwyczaj uprzedza pacjenta/klienta, że będzie okres, w którym mu będzie gorzej, nie lepiej, a potem mu się poprawi. Tak jak przy zatruciu pokarmowym musisz zwymiotować, żeby poczuć ulgę, a wymiotowanie przyjemne nie jest, tak i w terapii są momenty bardzo nieprzyjemne i bolesne. Muszą być. Terapia to bardzo ciężka praca własna, podczas której zalicza się mnóstwo potknięć i powrotów do punktu wyjścia.

                      Terapię czasem funduje NFZ, któremu wcale nie zależy, żeby pacjent za długo przychodził...
                  • drobnostka7 Re: Chyba sto terapii 07.01.16, 16:53
                    No Twoim zdaniem na pewno na tym by babrać sie w g...ie i rozpamiętywać wszystko, samobiczujac się przy tym.... Polecam książkę Ewy Woydyłło Zła pamięć, dobra pamięć Terapia ma z reguły POMAGAĆ a nie pogrążać .. Zgadzam sie z lady z-gagą
        • drobnostka7 Re: Chyba sto terapii 06.01.16, 00:22
          A ja uważam, że Bei może mieć rację. . Tak było u mnie- z mamą nadajeny na całkiem innych falach ale dopiero po śmierci Taty dostrzegłam jak destrukcyjnie ona na mnie działa, jak potrafi mi dowalić ... Miałam depresję po smkerci Tatu więc poszłam na terapię. . temat Mama wypłynął silą rzeczy i uslyszałam od psychologa, że sa 2 drogi wyjścia- odseparowanie się od mamy, lub próba zrozumienia jej... Psycholożce przedstawiałam mamę jako toksyczną osobę, która celuje w doprowadzaniu mnie do rozpaczy, potrafi 1 zdaniem zniszczyć moje poczucie własnej wartości, psycholog drążyła : skąd takie zachowania mamy,? A przede wszystkim kazała się zastanowić co dzieje się ze mną gdy myślę o mamie jak o kimś kto próbuje mnie zniszczyć, zdołować i każda przykta uwaga jest robiona z premedytacją .. To mnie nakrecało do myślenia źle o nieji o sobie, a jak spróbowałem podejść do tego od innej strony - zrozumieć mamę, jej motywy, jak została wychowanq i jaką miała relację ze swoją mamą to dotarło do mnie że i ona miała ciężko ze swoją mamą ! Inaczej postępować nie potrafi, nikt jej taktu nie nauczył .. Ta świadomość dała mi siłę i choć moja mamq się nie zmieniła to jednak ja się zmieniłam i jej przykre uwagi splywają po mnie jak po kaczce a i tak jak autorka wątku, po utracie dziecka uslyszałam że dobrze się stało bo jak ja sobie z dwójką bym poradziła? Na swój pokrecony sposób chciała mnie pocieszyć..
          Nie twierdzę jednak, że nje mq toksycznych rodziców, na pewno są, moja mama jednak jawi mi się teraz jako ofiara bezdusznego wychowania a nie mój kat.
          • froshka66 Re: Chyba sto terapii 07.01.16, 17:15
            złapała mnie za brzuch mówiąc tak stanęłaś, że ten brzuch masz jeszcze większy
            Jak w lutym poroniłam to powiedziała " no i dobrze się stało, po co Ci drugie dziecko, Ty się do tego nie nadajesz i nie płacz bo znow przesadzasz. Nic takiego się nie stało żeby się mazać”
            "znów próbujesz zwrócić na siebie uwagę, chciałaś się zabić?
            Po co przecież już raz Ci się nie udało
            (miałam 17 lat, targnęłam się na życie bo siłą zmusili mnie do usunięcia ciąży)
            nie umiesz tego zrobić.
            …….
            I ty uważasz, że powyższe cytaty można przy odrobinie dobrej woli zrozumieć jak „inne pocieszanie”, nietypowe podnoszenie na duchu i generalnie objawy miłości „tylko trochę inne”
            I można do tego podejść „z innej strony”
            Z jakiej strony trzeba podejść do niechcianego łapania własnego dziecka za brzuch , żeby obleśnie dogadać?
            To się k… nazywa PRZEMOC!!!!
            FIZYCZNA przemoc!
            Z jakiej strony trzeba podejść do WYMUSZENIA na własnym dziecku aborcji, żeby to pasowało do obrazka????

            ....

            A ja uważam, że Bei może mieć rację. . Tak było u mnie- z mamą nadajemy na całkiem innych falach
            (…wink
            lub próba zrozumienia jej...
            (…wink
            co dzieje się ze mną gdy myślę o mamie jak o kimś kto próbuje mnie zniszczyć, zdołować
            (…wink
            a jak spróbowałem podejść do tego od innej strony - zrozumieć mamę, jej motywy,
            (…wink

            Nie mam najmniejszej ochoty ZROZUMIEC osób, które sie tak zachowują. To zachowania to jest ICH problem, mój problem jest jeden – jak szybko zniknąć z ich pola widzenia i się w nim więcej nie pojawiać.
            • froshka66 Re: Chyba sto terapii 07.01.16, 17:16
              sorry - przeklejałam tekst i bez sensu napisały mi sie emotkony...
            • drobnostka7 Re: Chyba sto terapii 07.01.16, 22:01
              Zrozum, moja mama jak wstalam po 2 porodzie ze śmiechem stwierdziła żebym cos z tym brzuchem zrobiła bo dalej jest ogromny- pamiętam to bo zabolało no ale hormony itp. Jednak teraz z perspektywy czasu nie rusza mnie to wcale... dlatego to co teraz opisałaś wydaje mi się Twoją nadinterpretacją.. Bo skąd tu określenie "obleśne" Ci się wzięło ? to nie wiem! Autorka jest w ciąży i ma prawo silniej odbierać takie teksty
              • drobnostka7 Re: Chyba sto terapii 07.01.16, 22:07
                A i zapomnialam dodać, że powyższy wpis zaistniał ZANIM doczytałam o próbach samobojczych i zmuszeniu doo aborcji... TEGO też nie byłabym w stanie zrozumieć ani wybaczyć. . Moja mama nie jest sadystką, jaką wydaje się być mama Korag, dlatego jest mi łatwiej ją zrozumieć i tłumaczyć przed sobą samą na jej korzyść.
                • froshka66 Re: Chyba sto terapii 07.01.16, 22:33
                  To po kolei:
                  1.
                  Kwestia: „nie rusza
                  Mnie też nie rusza milion takich lub gorszych uwag wypowiadanych przez moja mamę.
                  Ale nie dlatego , ze je „rozumiem”. Nic nie rozumiem i nie chce rozumieć. Przeżyłam swoje, przeżyłam żal gniew i została mi spokojna akceptacja tego jak jest.
                  2.
                  Kwestia: „obleśne
                  Żadna matka nie ma prawa dotykać swojego dorosłego dziecka nie będąc do tego zaproszona/autoryzowaną.
                  A tym bardziej dotykać z intencją upokorzenia i „dokopania”. To ja nazywam oblesnym.
                  Gdyby do tego dołożyć podtekst seksualny – to byłby obleśny dziad obmacujący na weselu młode siostrzenice.
                  Podtekstu seksualnego tu nie ma , ale obleśność – jak dotykanie krowy „ czy dostatecznie jest już duża” jest.
                  I nie wybrałam sobie, żebym na taki dotyk pozwoliła mojej matce.
                  To jest ciężkie naruszenie granic fizycznych. Koraq i jej ciało będące jej częścią nie jest własnością swojej matki i nie ma prawa zezwalającego na tak bezceremonialne obmacywanie. W dodatku w taką wstrętna intencją.
                  Co do granic fizycznych ja osobiscie jestem nieprzejednana.

                  • drobnostka7 Re: Chyba sto terapii 07.01.16, 23:26
                    To, że mnie to "nie rusza" nie oznacza, że ROZUMIEM dlaczego mama tak dowala.. Zwaliłam to na brak taktu, tqk jak obdarowanie mojej starszej córki ciężarną lalką Barbie po tym jak ja stracilam kolejne dziecko - wymarzone i "wypracowane"..
                    Mnie się oblesność kojarzy przede wszystkim z obmacywaniem przez starego dziada. ..Dzięki więc za wyjaśnienie.
              • klamkas Re: Chyba sto terapii 07.01.16, 23:16
                Autorka nie jest w ciąży, ale o nią zabiegała i poroniła rok temu. W międzyczasie zdiagnozowała tarczycę i zaczęła się leczyć psychicznie.

                Jak chcesz się wypowiadać tym tonem, to może poczytaj historię jej wypowiedzi, a nie dokonuj nadinterpretacji.
                • drobnostka7 Re: Chyba sto terapii 07.01.16, 23:31
                  Faktycznie! Mój błąd, chyba pomiesały mi się fakty z 2 wątków!
                  • klamkas Re: Chyba sto terapii 08.01.16, 00:05
                    To lepiej żeby ci nie mieszały, szczególnie w takich wątkach (korag może istnieje, a może jest trollem, ale jeśli istnieje, to możesz jej mocno dowalić swoim "błędem", którego łatwo można uniknąć - czytając dokładnie, albo nie wypowiadając się).
                    • drobnostka7 Re: Chyba sto terapii 08.01.16, 00:38
                      Klamkas kumam czacze i wierz mi lub nie, ale mam nauczke by więcej TAKICH błędów nie popełniać.
    • obrus_w_paski Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 21:15
      matka zachowuje sie beznadziejnie, ale tego chleba to lepiej nie jedz jesli starasz sie schudnac
      • best_bej Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 22:48
        puknij się obrus w łeb!
    • kjut Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 21:22
      Kurde, skad ja to znam! Ja sie ostatnio dowiedzialam, ze "pupe to juz mam taka konkretna, wieksza niz w pierwszej ciazy". I ciul, ze jestem wlasnie w 8mym miesiacu drugiej ciazy, i ze przytylam ledwie 6 kg, i ze sie nawet niechcacy pochwalilam, ze w sumie to jestem z siebie dumna, bo forme caly czas trzymam, na joge chodze i w ogole... Ale sprobuj powiedziec, ze jednak to nie fajne, to stwierdza, ze "jak zwykle przesadzam", "ona nic zlego na mysli nie miala", "znowu sie czepiam" i "lepiej, zebym uwazala na to co ja mowie, bo tylko CIAGLE sie jej czepiamy, ZAWSZE jest jej wina i to ona ZAWSZE jest ta zla". I sie obraza, placze i lamentuje... Przytulam Cie mocno, bo wiem ile to wymaga wysilku, zaparcia i pracy by nauczyc sie nie przejmowac, nie pozwalac sobie, nie dac sobie wejsc na glowe. Ja sie staram jak moge, idzie mi coraz lepiej, ale wciaz jest ciezko. Od ponad dwoch lat z tym walcze i ciagle mi idzie jak po grudzie. Sciskam mocno i trzymam za Ciebie kciuki, nie daj sie!
    • rosapulchra-0 Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 22:08
      Korag. Nie pocieszę na pewno. Mam terminalnie chorą teściową w domu. W tej chwili ma radioterapię. Wycieram jej twarz po rzyganiu, podcieram tyłek, myję, podaję posiłki, podnoszę, gdy ma wysiąść z samochodu, na schodach to samo, zmieniam pościel co dwa dni, ma łóżko szpitalne z materacem ortopedycznym i pilotem - dzięki mnie, przychodzi co miesiąc pani, by jej zrobić manicure, pedicure, brwi, włosy, wożę na wszystkie wizyty, pilnuję leków, badań, diety, teraz naświetlań. I słyszę: i to jest opieka? to jest g., a nie opieka! A ja sama jestem na wskroś potwornie brzydka i patrzeć na mnie nie może, bo gdy mnie widzi, to ma mdłości, tylko i wyłącznie z powodu mojego wyglądu. W dodatku ubieram się jak najgorszy sort prostytutek. Ale to nie koniec. Swojego syna, a mojego męża traktuje jeszcze gorzej niż mnie. O jej stosunku do wnuczek nawet nie chcę wspominać.
      Nie pocieszyłam, prawda?
      • zlotonaiwnych Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 22:53
        Rosa, podziwiam, wielki szacunek.
      • madi138 Re: Chyba sto terapii 06.01.16, 06:12
        Wybacz, ale watek swojej tesciowej wciskasz przy kazdej okazji. I przy kazdej okazji podkrelsasz, ogrom swojego poswiecenia i jak bardzo tesciowa tego nie docenia. Ta kobieta od zawsze traktowala cie paskudnie, a mimo to wzielas ja pod swoj dach i teraz wciaz epatujesz swoim nieszczesciem. Moglas zalatwic jej dom opieki, ale wolisz pozwalac zadreczac siebie, swoja rodzine i oczekiwac za to podziwu innych. To jest dopiero toksyczne zachowanie- im bardzeij ona cie gnebi, tym bardziej ty mozesz uzalac sie nad soba i zgrywac meczennice. Zapewniam cie, ze twoje corki beda mialy kiedys o to do ciebe wielki zal. Bo twoja tesciowa nie jest swieta krowa i nie ma prawa nikogo tak traktowac. Ale z jakis powodow, ciebie to strasznie kreci. Czysty masochism. I fajnie. Tylko, jak to sie ma do problemu autorki?
    • lady-z-gaga Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 22:23
      Odpowiedziałam, że to jest moja spra
      > wa jak ja stoję, że nawet gdybym stała na głowie to dalej to będzie moja sprawa
      > . Dodałam jeszcze , że naprawdę miło się tu przychodzi. I wyszłam.

      Połowę pracy wykonałaś - umiesz się bronić smile zostaje tylko pozbyc się poczucia winy, ale i to przyjdzie z czasem smile wątpię, aby udało się kiedykolwiek i komukolwiek sprawić, aby słowa matki w ogóle nie raniły... na to chyba nie ma mocnych. Za to można kontakty z toksyczna matką ograniczyć, nawet jesli mieszka blisko. Jak będziesz silniejsza, za kolejnych kilka miesięcy, na pewno dasz radę. W końcu juz nic gorszego nie może Cie od niej spotkać, zaznałas tyle zła, że nawet bać się nie ma czego smile
      • lady-z-gaga i jeszcze coś 05.01.16, 22:31
        co prawda nie z własnego doświadczenia, ale z obserwacji życia wyciągnęłam następujące wnioski: toksyczni ludzie tak długo są dla nas niebezpieczni, jak długo oczekujemy od nich czegoś dobrego
        wszystkie nieszczęsliwe corki, jakie znam, gdzies w głębi serca oczekują, że odzyskają swoją wymarzoną, kochającą matkę - dlatego każdy kontakt z tą prawdziwą jest nowym szokiem i nowa raną
        z chwilą, kiedy przestaniesz marzyć i spodziewac się po swojej matce czegoś dobrego - akceptacji, zrozumienia, sprawiedliwości - staniesz się wolna i przestaniesz cierpieć
        • pade Re: i jeszcze coś 05.01.16, 23:15
          To jest sedno.
          Nie ma oczekiwań - nie ma zranień, poczucia winy.
          Najistotniejsze w takiej terapii jest zrozumienie, że nie ma się takiej matki, jaką by się chciało mieć. I nigdy nie będzie się miało. Trzeba tę stratę opłakać, przeżyć żałobę, kolejne jej etapy.
          A potem to już z górkismile
          Korag, współczuję, ale i gratulujęsmile
          • mytoya Re: i jeszcze coś 06.01.16, 00:21
            Tak jest w moim przypadku. Matka miała nade mną władze gdy oczekiwałam od niej dobrych rzeczy i bolało gdy się okazywało,że nic nie dostaje. Od kilku miesięcy odsunelam się, niczego nie oczekuje, nie proszę o nic, nie opowiadam prawie nic,ewentualnie odpowiem zdawkowo. O wiele lepiej się czuje, nie mam a wyrzutów, jak czasem puści swój standardowy tekst to tylko uśmiecham się z politowania a najczęściej udaje, że nie słyszałam. Całe życie robiła ze mnie wariatke i juz jje się to nie udaje. Ostatnio w święta było to ' ja nie pozwolę oddać wnuczka do zlobka' ..no chyba Rejtana w drzwiach zrobi smile

            Ostatnio pozwoliłam jej się ciut zbliżyć i juz na nowo pokazuje swoje prawdziwe oblicze wiec znowu zrobimy sobie przerwę.

            Przeżyłam żałobę i wiem, że nie będę miała ukochanej mamusi. Staram się nie wracać juz do tych starych żałow. To odebrało jej władze nade mną anie pozwala brać za siebie odpowiedzialność i układać sobie życie tak aby moim najbliższym było najlepiej.
      • bi_scotti Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 22:42
        Wspolczuje. Nie wiem jak przebiega Twoja terapia i do jakich wnioskow dochodzicie z therapist, ja bym pewnie probowala taka podopieczna jak Ty doprowadzic do decyzji o pelnej, choc moze tylko czasowej, izolacji od obojga rodzicow. Zmiana adresu, nawet jesli lacza sie z tym jakies extra wydatki, zmiana telefonu i cisza. Autentyczna cisza na tak dlugo jak Ty bedziesz potrzebowala zeby znalezc odpowiednie slowa, odpowiedni ton, odpowiedni czas zeby sobie radzic z agresja i hurting Twoich rodzicow. Bo to nie jest przeciez tylko problem z matka. Ojciec jest duxza czescia tej sytuacji i Twojego obecnego stanu ducha. Inna sprawa, ze w ogole nie rozumiem tego, co piszesz o szpitalu, w ktorym Cie odratowano po probie samobojczej - jak to jest mozliwe, ze tam Cie nikt nie wsparl, nie zainteresowal sytuacja w rodzinie, nie spotkal z najblizszymi czlonkami rodziny, including rodzicow zanim Cie ze szpitala nie wypisano. Do diabla, czy naprawde nie ma w polskich szpitalach standardowych procedures postepowania w przypadku osob, ktore probowaly odebrac sobie zycie? Wrrr!
        Korag, sprobuj stopniowo ograniczac i eliminowac kontakty - to co i jak piszesz sugeruje, ze nie radzisz sobie jeszcze z kontrowaniem ukladu z rodzicami. Musisz jeszcze troche popracowac z terapeuta zeby byc na ewentualne kontakty gotowa. Teraz to tylko rozdrapywanie ran i posypywanie ich sola - nie pomaga w procesie gojenia ani tym bardziej zdrowienia ... Good luck! Trzymam kciuki za odwazne decyzje!
    • black_halo Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 22:34
      Kup sobie ksiazke "Matki, ktore nie potrafia kochac", przeczytaj i bedzie Ci latwiej zrozumiec jakiego rodzaju masz toksyczna matke.
    • kaz_nodzieja [...] 05.01.16, 22:39
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • lady-z-gaga Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 22:40
        kretyn
        • zlotonaiwnych Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 22:55
          A jak już schudnie, to co??
          • aquella Re: Chyba sto terapii 06.01.16, 10:22
            to usłyszy od matki, że ma tak stawać aby wiatr jej nie porwał
      • zlotonaiwnych Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 23:00
        Kaznodzieja, wiesz co? Jutro mam trening, trenuję brazylijskie ju jitsu. Przyjdź, będę miała na kim potrenować.
      • pade Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 23:16
        Ten komentarz nie jest zabawny, on jest podły.
        • ola_dom Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 23:18
          pade napisała:

          > Ten komentarz nie jest zabawny, on jest podły.

          Kosz kosz kosz. Może zadziała.
          • pade Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 23:34
            Klikam, klikam.
            Ja tu naprawdę często za sprzątaczkę robięsmile
        • best_bej Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 23:22
          tak samo jak komentarz obrusu
          • korag100 Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 23:28
            Dziękuję Wam wszystkim bardzo. Pierwszy raz okazano mi dobre serce. Siedzę i płaczę ze wzruszenia. Jednak ludzie są dobrzy. Dziękuję Naprawdę. Nie wiem jak wyrazić wdzięczność. Bardzo dziękuję
            • korag100 Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 23:33
              Dodam jeszcze, że dzięki terapii wiem. Nerwicę lękową zawdzięczam matce. Po tej aborcji w wieku 17 lat matka mi powiedziała, że tata na pewno dostanie zawału i to będzie moja wina. Zwykle jeździłam z nim samochodem. Jak tylko zakaszlał, skrzywił się czy coś, pytałam czy dobrze się czuje. Potem prosiłam nocami Boga żebym dostałą zawału za niego. A potem w samochodzie zaczęłam mieć ataki paniki i uważałam, że mam zawał i umieram..
              A mając 17,5 roku uciekłam z domu. Znaleźli mnie. Wróciłam. Ostatnio powiedziała mi, że żaluje że mnie znalazła.
              • pade Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 23:36
                Korag, a czujesz złość na rodziców za to, co Ci zrobili?
              • klamkas Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 23:42
                I nadal twierdzisz, że terapia nauczyła cię stawiać granice i olewać? (nie piszę tego złośliwie, przeciwnie - dobrze, że widzisz efekty pracy z psychologiem, bo warto wiedzieć, ale też trzeba widzieć realnie, co się przepracowało, a co wymaga jeszcze ogromu pracy; po takim komunikacie nie ma opcji, żebym JA rano wpadła po chleb, bo nie dopuściłabym prześladowcy do siebie, choćbym miała chleb kupować po nocy w Żabce, albo nie jeść go wcale przez jedną dobę, albo i tydzień) - to kosztuje wiele lat pracy, ale warto. I warto pracować, nie zniechęcać się, wyznaczać sobie drobne cele i cieszyć się, że je osiągnęłaś. Ale też patrzyć na temat realistycznie.
                • pade Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 23:51
                  Korag jeszcze długo nie będzie patrzyła na ten temat realistycznie.
                  Sam fakt, że utrzymuje kontakt z rodzicami o tym świadczy.
              • kjut Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 23:56
                Ja przestaje ogarniac ten watek. Zaczelas od tego, ze matka Cie wiecznie krytykuje, wtraca sie i sie znow podlamalas, bo Ci powiedziala, ze jestes gruba. Kilka postow dalej mamy juz wymuszona aborcje, dwie proby samobojcze, mowienie Ci, ze zaluje ze Cie znalazla i ze sie nawet zabic nie umiesz. Wybacz, ale kaliber spraw urosl w takim tempie z posta na post, ze to wiarygodne przestaje byc. I przez rok terapii terapeutka nie przekonala Cie,ze powinnas wszelkie kontakty z ta kobieta zerwac? Wierzyc mi sie nie chce. Jesli to wszysyko prawda - wspolczuje. Jestes ofiara wieloletniego znecania sie psychicznego. I zmien tego terapeute, sorry.
                • pade Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 23:59
                  Terapeutka nie może jej tego powiedzieć. To musi być decyzja Korag.
                • aquella Re: Chyba sto terapii 06.01.16, 06:00
                  to nie tylko jest wiarygodne ale i pomocne dla innych osób z takim problemem, że nie jest się jedyną osobą wśród pozostałych z normalną zdrową relacją z matką
                • dzikafoka Re: Chyba sto terapii 06.01.16, 10:09
                  Nie wiem czy bylaś na terapii kiedykolwiek. Tam nikt nie mówi jak żyć i co robić. To nie doradztwo.
            • pade Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 23:36
              Czemu pierwszy raz?
              Nie raz dostałaś tu zrozumienie i empatię. Ja bardzo dobrze kojarzę Twojego nickasmile
              • klamkas Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 23:44
                Pewnie temu, że ciągle ma syndrom ofiary, która nigdy nic i zawsze coś - ja nigdy nie poczułam ciepła, zawsze obrywam, nikt nigdy mnie nie rozumiał, oni zawsze... spuścizna po domu, też do przepracowania.
                • pade Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 23:51
                  Wiemsmile ale chciałam, żeby mi odpowiedziała.
                  • klamkas Re: Chyba sto terapii 05.01.16, 23:54
                    Sorry, że się wtrąciłam, jestem dzisiaj wyjątkowo nabuzowana ;p.
                    • pade Re: Chyba sto terapii 06.01.16, 00:00
                      Nie ma sprawysmile
            • mytoya Re: Chyba sto terapii 06.01.16, 00:27
              Krąg postaraj się odizolować od rodziców. Nie chodź tam, nie.odbiersj telefonów. Udawaj ze ich nie słyszysz. Nie tłumacz się. Nie opowiadaj o niczym bo to daje im pożywke. Pozwalasz traktować się jak dziecko to tak cię traktuje. Sama to przerabia łam i przerabiam . Matki nie uleczyć, ja z moja wielka razy rozmiarami tłumaczyła ze mnie rani,obraża ,że mi źle. Przytakiwala i nic się nie zmieniała. Pomogło odcięcie się psychiczne, rozmowy do.minimum, dzień dobry smacznego i jaka ładna dziś pogoda. Na resztę milczenie. A mieszkamy razem chodź na dwóch różnych piętrach.
              W przypadku takich wredny h toksycznych matek to skuteczna metoda. I dopóki masz wyrzuty to matka ma nad tobą władze.
              • ola_dom Re: Chyba sto terapii 06.01.16, 12:36
                mytoya napisała:

                > Pomogło odcięcie się psychiczne, rozmowy do.minimum, dzień dobry smacznego i jaka ładna
                > dziś pogoda. Na resztę milczenie. A mieszkamy razem chodź na dwóch różnych piętrach.
                > W przypadku takich wredny h toksycznych matek to skuteczna metoda.

                Nie w przypadku każdej. Nieraz trzeba całkowicie zerwać kontakt. Bez "dzień dobry, smacznego" itp. Naprawdę. Bo przy "dzień dobry" dajesz szansę zajęczeć "no nie wiem, dla kogo dobry", a przy "smacznego" usłyszysz na przykład "szkoda, że to nie trucizna, prawda?", nawet przy komentarzu po pogodzie możesz usłyszeć "w sam raz na wizytę na cmentarzu u matki, nie?" - i tak dalej. Naprawdę - niektóre matki/osoby opracowują sobie odzywki na każdą możliwą okoliczność, żeby przy każdej możliwej okazji wbić szpilę. Tym bardziej się starają, bo przecież dajesz im tak niewiele okazji do tego, żeby mogły COŚ powiedzieć. Więc w wielu przypadkach całkowite zerwanie kontaktu to jedyna opcja.
                • fusun1804 Re: Chyba sto terapii 06.01.16, 12:47
                  Olu, zgadzam sie w 100 procentach !!!!

                  Nie chodź do nich, nie odbieraj telefonu, a gdy przyjdą nie wpuszczaj do domu.

                  Kompletnie nie rozumiem po co Ty jeszcze w ogóle tam chodzisz. Boisz sie reakcji otoczenia ?

                  A jak na to reaguje Twoj partner życiowy ?
                • mytoya Re: Chyba sto terapii 06.01.16, 20:34
                  To w takim razie moja matka jest jeszcze znośna. Taka relacja mocno oficjalna działa bo mamusia wtedy sztywno siedzi i tylko raczy ledwo odpowiedzieć. Wiec mowie.glosno dla.pewnosci ze napewno słyszy. Czasem udaje że nie słyszy, no to powtarzam te ' dzień dobry' .
    • paris-texas-warsaw Re: Chyba sto terapii 06.01.16, 18:15
      Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam opis reakcji matki po Twoich próbach samobójczych, ale jeżeli one były takie, jak zrozumiałam, to przychodzi mi na myśl "Molestowanie moralne" (taka książka i termin). Jak ją czytałam to nie do końca rozumiałam, o co chodzi, ale takie reakcje na próby samobójcze córki ja rozumiem jako skrajną perwersję i życzenie jej śmierci, czego normalni ludzie nawet nie robią w stosunku do wrogów, a co dopiero dzieci.
      Ktoś napisał, że można się odciąć, albo zrozumieć. Ja bym radziła i jedno i drugie, choćby w trosce już nie o swoje zdrowie, ale jak widać życie. Dziecka bym tam nie puściła, choćby mi wyło, bo wg mnie jest to niebezpieczne i podtrzymuje ten perwersyjny układ. Przy czym należy pamiętać, że zrozumieć kogoś do końca to pobożne życzenie, choć taka reakcja na próbę i ponowioną próbę samobójczą to dla mnie psychopatyczne działanie i dlatego trudno mi sobie je wyobrazić. Jakkolwiek by się kogoś nie znosiło (nawet własnego dziecka, ostatecznie), to trzeba być naprawdę podłą osobą (i chyba takiej przemocy psychicznej dotyczy molestowanie moralne - takie zniszczenie kogoś), by móc się tak zachować. Poważnie - przechodzi to moje wyobrażenie.
      Myślę, że po takich przejściach, to ta terapia bardzo szybko Ci idzie, wbrew niektórym tu opiniomsmile
      • grzalka Re: Chyba sto terapii 06.01.16, 18:43
        Nie mam toksycznych rodziców, ale moja teściowa jest toksyczna. Jej córka na kilka kat zerwała z nią kontakt ( całkowicie) i po tych kilku latach jest w stanie przez kilka dni z nią przebywać (mieszka daleko). Czytam co opisujesz i mam wrażenie, że zerwanie kontaktu jest jedynym wyjściem.
        • paris-texas-warsaw Re: Chyba sto terapii 06.01.16, 20:27
          Tylko po co się spotykać z kimś, kto żałuje, że przeżyliśmy samobójstwo. Jeśli ta matka jest psychopatą, to warto pamiętać, że takie osoby są świetne w zachowaniach i słowach, które kogoś mogą wykończyć (jak z tym atakiem serca ojca - skąd w ogóle taki pomysł), lubią ludzi wykańczać, a do tego nie mają poczucia winy z tego powodu. Zastanawiam się, czy z ojcem się wspólnie dobrali i razem Korag tak dręczyli, ona bardziej aktywnie, czy też on sam był dręczony i podporządkowany. Jeśli ta druga wersja, to sam by już musiałby być strzępkiem człowieka.
    • froshka66 do korag100 07.01.16, 17:31
      www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96856,33645.html
      Życzę doświadczenia eksplozji prawdziwego gniewu, gniewu ze środka siebie, sprzeciwu wobec wszystkiego , co robiłaś ze strachu z nawyku czy z przymuszenia.

      Nie moje , ale dobrze oddaje jak myślę :

      Odchodzisz od Siebie, kiedy:
      - robisz coś wbrew sobie i wbrew swoim naturalnym predyspozycjom
      - gdy oddajesz wpływ i decyzje nawykom zamiast samoświadomości
      - gdy ulegasz cudzym ocenom, stereotypom i przesądom
      - gdy uznałeś cudze myśli za swoje, zaś sprawiają one że cierpisz
      - gdy władzę nad sobą dajesz innym
      - gdy realizujesz nieświadomie cele innych
      • froshka66 Re: do korag100 07.01.16, 17:33
        Mistrz zapytał kogoś, kto przyszedł do niego z prośbą o pomoc:
        - Czy rzeczywiście pragniesz uzdrowienia?
        - Gdybym nie pragnął go, to czy zadałbym sobie trud przyjścia do ciebie?
        - Oczywiście. Większość ludzi tak postępuje.
        - Dlaczego?
        - Nie szukają uzdrowienia. To zbyt bolesne. Szukają ulgi.

        Do swoich uczniów Mistrz powiedział:
        - Ludzie, którzy pragną uzdrowienia, byleby nie łączyło się ono z cierpieniem, podobni są do tych, którzy opowiadają się za postępem, pod warunkiem, że nie trzeba będzie dokonać żadnych zmian.

        De Mello
        • ola_dom Re: do korag100 07.01.16, 20:15
          froshka66 napisała:

          > Ludzie, którzy pragną uzdrowienia, byleby nie łączyło się ono z cierpieniem, podobni są do
          > tych, którzy opowiadają się za postępem, pod warunkiem, że nie trzeba będzie dokonać żadnych zmian.

          Nie pamiętałam tego, dziękuję.
          Jest bardziej uniwersalne, niż się wydaje na pierwszy rzut oka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka