dziś mój syn pobił rekord, w ciągu 45 minutowej lekcji religii dostał 3 pały... Szkoła podstawowa 6 klasa, ale chyba bardziej od tych pał przeraza mnie to, że przestało mu totalnie zależec na ocenach, zawsze był uczniem słabym (ma orzeczenie i lekki stopień upośledzenia związany z problemami neurologicznymi) ale teraz ma wywalone totalnie. Szkołę traktuje w kategoriach spotkań towarzyskich z kolegami. Zapytany co jest zadane jeśli nie zapisze nie pamięta, zapytany co było na sprawdzianie i jak mu poszedł mówi: super, dużo zrobiłem i dostaje.... pałę. Nie jest zagrożony ale.. no właśnie mam wrażenie, ze mi bardziej zalezy od niego, rozmowy, tłumaczenia, przykłądy z życia wzięte nie robią na nim absolutnie żadnego wrażenia. A poza tym jest fajnym, mega sprawnym fizycznie chłopcem. Co robić? Tlumaczyć? Olać? Obiecałam mu nagrodę na koniec 6 klasy jeśli będzie miał tylko jedną ocenę dopuszczającą z matmy, nagroda fajna - nowy telefon, niby mu zależy ale totalnie nie przekłada się to na jego pracę i chciejstwo.. Chętnie posłucham Waszych rad