julka.82
21.01.16, 23:22
Ostatnio poprosiłam fryzjerkę o zmianę koloru. Powiedziałam, że potrzebuję czegoś nowego bo od roku jest ten sam kolor i fryzurka, najchętniej rozjaśnić.
Stanowczo zaprotestowała, ja mam ciemniejsze włosy, zaraz rodzę, powiedziała, że lepiej coś zbliżonego do naturalnego, żeby po porodzie nie było widać odrostów. Byłam niezbyt przekonana, powiedziałam, że nie chcę tylko żeby było zbyt ciemno. No i wyszło koszmarnie. Wszystkie fryzjerki widziały moją rozczarowaną minę, zawsze byłam jaśniutką blondynką a teraz mam naprawdę ciemne z nienaturalnymi blond pasemkami. Na odchodne usłyszałam, że jak umyję ze dwa razy to włosy się rozjaśnią a mnie się spodoba bardziej.
No i wcale mi się nie podoba, co się patrzę w lustro to się nie poznaję, rodzinie też niezbyt się podoba, czyli to nie tylko moje odczucie. Zadzwoniłam i poprosiłam o poprawkę, pani zaproponowała więcej blond pasemek, ja stanowczo zaprotestowałam i poprosiłam o powrót do jaśniejszego koloru.
Pytanie 1: czy tak się da wrócić bez problemu z prawie brunetki do jasnego blondu?
Pytanie 2: za koloryzację&cięcie&modelowanie zapłaciłam 175 PLN. Dużo. Jak teraz powinnam zostać wyceniona? Czy mam prawo prosić o darmową poprawkę?