andre_hojao2
28.05.09, 14:05
Najpierw premier nie widzi zagrożenia nadejścia kryzysu do Polski
(wrzesień do grudnia). Następnie prof. ekonomii Minister Finansów nie
potrafi oszacować prognozy przyrostu gospodarczego. Wskazuje w
budżecie ponad 5 %, gdy opozycja i specjaliści rzetelni oceniają, że będzie
dobrze jak do 3% dojdzie(grudzień 2008 - pocz.2009).
Wyraźne odczucie kryzysu w Polsce - masowe nieprzedłużanie umów na czas
określony, zwolnienia grupowe, spadek produkcji (luty- kwiecień 2009). Rząd
trąbi o tym że kryzys może jest ale wzrost gospodarczy kilkuprocentowy
gospodarka zanotuje. jeszcze fantazjują o wejściu do strefy Euro. Nadal nic
nie robi by zapobiegać skutkom lub przeciwdziałać spadkowi gospodarczemu.
Maj 2009 -powszechna świadomość kryzysu wśród społeczeństwa a
Premier i jego gabinet ślepi jakby siedzieli tylko w swych gabinetach lub na
boisku oraz bankietach. Krytyka naszego deficytu przez instytucje unijne, Euro
do lamusa. Wskaźniki ekonomiczne sugerują stagnację gospodarczą. Tusk zaczyna
sobie przypominać (jak mokre dziecko, które wyszło bez parasola na deszcz o
słowach matki), że budżet jest niezrównoważony -ale nadal nie mamy
nowelizacji. Ciągle mówi nam Donald byśmy nie patrzyli to może zaczarujemy
rzeczywistość. Niech jeszcze nam rozda gumy do żucia zamiast jedzenia by ci w
najtrudniejszej sytuacji mieli usta zajęte i nie krzyczeli umierając z głodu.
A teraz praktyczny wymiar który i mnie dotknął -w kryzysie nie podpisano ze
mną nowej umowy, lecz nie szukałem pomocy tylko pracy, ale wkoło zwolnienia,
nie oczekuje na zasiłek tylko chcę stać się bardziej potrzebny na rynku pracy.
Występuje o kurs, w końcu UP mnie zakwalifikował. Czekam i szukam, ale nie
jest łatwo. Dowiaduje się że Urząd Pracy odwołuje szkolenia bo na koniec
maja2009 ministerstwo nadal nie oszacowało jakie środki może przekazać na ten
cel. Może to dobre zachowanie rządu nie podejmowanie działań zapobiegawczych
kryzysowi, ponieważ sami są tak niekompetentni, że swojego budżetu nie umieją
zaplanować, a co mówić o oddziaływaniu na skomplikowany rynek. Dzieciaki do
piaskownicy - albo oddajcie najlepiej władzę i całą platformą pograjcie sobie
w piłeczkę, a PSL-owce niech masują Was i przynoszą napoje.
Irlandia - ale chyba zapomniał powiedzieć że z XVIII wieku.
Pozdrawiam