Dodaj do ulubionych

Reprodukcja na ścianie

    • edelstein Re: Reprodukcja na ścianie 29.01.16, 13:29
      Pojscie na latwizne,bo sie czlowiek zakochal w tym konkretnych obrazie?Chyba logiczne jest,ze gdyby mnie zafascynowal obraz Studentki ASP albo innego niszowego Malarza to bym go kupila,ale
      Skojarzylo mi sie z twoja postawa:
      "Jak to nie zachwyca Gałkiewicza, jeśli tysiąc razy tłumaczyłem Gałkiewiczowi, że go zachwyca."
      • nenia1 Re: Reprodukcja na ścianie 29.01.16, 13:32
        To raczej twoja postawa niż moja smile Ja się reprodukcją nie zachwycam, a z wątku zdecydowanie wynika, że powinnam.
        • edelstein Re: Reprodukcja na ścianie 29.01.16, 13:46
          Nie,ciebie nikt nie zmuszac do wiesz ani reprodukcji,za to ty krytykuje chcesz uzyskac ,by zamiast reprodukcji zawisl obraze jakiegos tam ,bo jest ladna i oryginalny.
      • niennte Re: Reprodukcja na ścianie 29.01.16, 18:25
        edelstein napisała:

        > Pojscie na latwizne,bo sie czlowiek zakochal w tym konkretnych obrazie?Chyba lo
        > giczne jest,ze gdyby mnie zafascynowal obraz Studentki ASP albo innego niszoweg
        > o Malarza to bym go kupila,

        Tylko trzeba by dać szansę tej studentce czy młodej artystce i trochę pooglądać galerii sztuki, wystaw itd.
        >
        • edelstein Re: Reprodukcja na ścianie 29.01.16, 19:37
          Nie mam z tym problemu,znam wielu mlodych malarzy,ale na sciane wole zupelnienie co innegotongue_out
          • niennte Re: Reprodukcja na ścianie 29.01.16, 19:39
            Pozostaje mi wierzyć na słowo.
          • kaz_nodzieja Re: Reprodukcja na ścianie 29.01.16, 19:44
            Pokojowych big_grin
    • drinkit Re: Reprodukcja na ścianie 29.01.16, 13:51
      Twoja chata, więc kategoria "obciachu" nie jest tu istotna, natomiast osobiście uważam że plakat z reprodukcją jest dobrym rozwiązaniem, kopia niekoniecznie. Plakat nie udaje, tylko jasno komunikuje, że nie ma ambicji być "tym" dziełem, ale po prostu je wizualizuje.
      • nevada_r Re: Reprodukcja na ścianie 29.01.16, 14:23
        >Plakat nie udaje, tylko jasno komunikuje, że nie ma ambicji być "tym" dziełem, ale po prostu je >wizualizuje.

        O właśnie, dokładnie takiego wytłumaczenia moich odczuć potrzebowałam. smile
      • minor.revisions Re: Reprodukcja na ścianie 29.01.16, 21:20
        "Plakat z reprodukcją" brzmi jak "obraz z kopią". Plakat to jest osobna dziedzina.
        No chyba, że autorka zdobędzie skądeś plakat, reklamujący wystawę impresjonistów, z wkomponowanym zdjęciem któregoś z obrazów, wtedy można mówić o "plakacie z reprodukcją".
        • annajustyna Re: Reprodukcja na ścianie 01.02.16, 20:26
          No to niech bedzie poster wink. Nigdy nie widzialas reprodukcji obrazu nw formie plakatu?
    • paniwaz Re: Reprodukcja na ścianie 29.01.16, 14:24
      Diona, ja takze jestem ogromna milosniczka impresjonistow i w poprzednim mieszkaniu Monet, Degas i Van Gogh rzadzili! Mialam mnostwo wpadek, zanim zdobylam wlasciwe obrazy tzn.plakaty badz reprodukcje, ale realnie oddajace barwy. Wszystkie wybrane obrazy widzialam na zywo, wiekszosc mozna bylo na legalu sfotografowac, niektorych nie np. Wschodu Slonca w Marmotanie w Paryzu, ale w szczycie desperacji i tak to podstepem uczynilam. W ogole nie moglam opuscic tej mikro-wystawy, tak silne emocje wywolala, ze maz na glod wyprowadzil mnie po 4 godzinach. W Orsay' u spedzilismy 7 godzin, na gigantycznej wystawie czasowej dziel Van Gogha podobnie. Daty podrozy do Paryza dopasowalam wlasnie do tej wystawy a atrakcje zaplanowalam szlakiem impresji- Boze, coz to bylo za doswiadczenie! Bedac tak silnie zwiazana z tym nurtem i biorac pod uwage fakt, ze maz tez sie wkrecil, nie mialam zadnych watpliwosci, co zawisnie na wybranych scianach w moim domu.
      Do sypialni i debowych mebli po dziadkach lekko przerobionych "Lozko Van Gogha" pasowalo cudnie! Z " Impresja-wschodem slonca" byl spory problem, bo dopiero 3 -ci zakup realnie oddawal barwy. Dwa pierwsze byly cholernie przeklamane, intensywne, az niesmaczne. Ostatecznie plakat wyladowal w gabinecie i bylam nim zachwycone przez pare lat, dopoki nie odbarwil sie od swiatla. Jedna z tancerek Degasa zamowilam u kopistki- to byl strzal w 10-siatke! Sprawdzil sie tez plakat mojego ulubionego obrazu " Restauracji Sirene" Van Gogha wydrukowany na plotnie. Plakatow nie polecam, bo z czasem sie odbarwiaja a poza tym nie prezentuja sie odpowiednio za szyba. Do wszystkich obrazow wybrala ciezkie, ozdobne ramy-tak jak oryginaly. Przy takiej milosci i wpasowaniu w styl mieszkania, nie czulam wstydu czy bciachu, a raczej dume, ze pasje smacznie wpisalam w styl mieszkania. Sluchaj siebie i otaczaj sie tym, co Ci sie podoba i wywoluje pozytywne emocje.
      Pani Waz
      • bei Re: Reprodukcja na ścianie 29.01.16, 17:32
        obciach to wmawiac, ze kopia to oryginal, albo ukrascsmile....albo powiesic cos, co nam sie nie podoba, ale sugerujemy sie " dobrym nazwiskiem" smile
        Jesli wieszasz cos, co Ci sie naprawde podoba to nawet gdy to bedzie tryptyk z allegro to nie obciach, bo o gustach sie nie dyskutuje.
        Jesli zdecydujesz sie na plakat, to mozesz oprawic w szybe bez refleksu, mozesz zlecic wydrukowanie reprodukcji na plotnie, mozesz poprosic kopiste, mozesz zlecic nadrukowanie na piankach , na plytach, na szybie..
        • niennte Re: Reprodukcja na ścianie 29.01.16, 18:32
          bei napisała:

          > Jesli wieszasz cos, co Ci sie naprawde podoba to nawet gdy to bedzie tryptyk z
          > allegro to nie obciach, bo o gustach sie nie dyskutuje.


          O nie, nie, nie...
          Może i nie dyskutuje się o gustach, jeżeli się coś takiego posiada. Można dyskutować, czy bardziej podoba nam się Nowosielski czy Sasnal, ale jeżeli ktoś wiesza sobie tryptyk z Allegro, to znaczy, że nie posiada gustu nawet w szczątkowej postaci.
          • ichi51e Re: Reprodukcja na ścianie 29.01.16, 18:45
            No ale czy nie bylo wielkich o ktorych wspolczesni tak pisali? VanGogh Monet Gauguin Greco... Moze ten noname tryptyk tez kiedys sie dzielem okaze?
            • ichi51e Re: Reprodukcja na ścianie 29.01.16, 18:47
              A dobra widze tw tryptyki. No nie ma szans... big_grin
              • cosmetic.wipes Re: Reprodukcja na ścianie 29.01.16, 18:51
                Już ci miałam linka podesłać, ale widzę, że się zreflektowalasbig_grin
    • butch_cassidy Re: Reprodukcja na ścianie 29.01.16, 17:37
      Ja bym nie powiesiła. Ale dziewczyny mają rację - Twój dom smile
    • paloma_blauwinder Re: Reprodukcja na ścianie 29.01.16, 20:33
      Generalnie reprodukcja jako taka nie jest niczym wstydliwym.
      Pewien mój niepokój budzi jednak wyrażenie "jeden z takich obrazów" i samo w ogóle pytanie, czy to obciach. No nic nie poradzę, ale takie ujęcie sprawy kojarzy mi się z tym, że będzie wisiał nad wersalką "Bodzio".
      • morgen_stern Re: Reprodukcja na ścianie 29.01.16, 21:06
        Wydźwięk niektórych wypowiedzi tego wątku jest taki, że człowiek, któremu podoba się jakiś obraz - ale nie jest znawcą, koneserem, po prostu zwykłym zjadaczem chleba, który nie bryluje na wernisażach i który chce sobie tylko we własnym domu popatrzeć na coś pięknego - nie może kupić reprodukcji i powiesić na własnej ścianie, bo "koneserzy" nazywają to z wyższością obciachem, bezguściem, a delikwenta parweniuszem niesłusznie pretendującym do miłośnika sztuki.
        Poziom zainteresowania kulturą wysoką jest w naszym kraju tak marny, że cieszy mnie każdy jej przejaw. Może ten ktoś powiesi sobie jedną reprodukcję, ale obejrzy w internecie resztę dzieł artysty? Dokupi sobie album? Poczyta biografię malarza? A może tylko popatrzy i nacieszy oko, czy od tego między innymi k... nie jest sztuka?
        Dla mnie większym obciachem jest wyśmiewanie tego człowieka i jego gustu i pouczanie go, jak naprawdę ma wyglądać kontemplacja Dzieła. To takie... akademickie. Sztywne. Nabzdyczone. A jeśli dodatkowo wyśmiewa drugiego człowieka, który przecież nikomu krzywdy nie robi, to też i wstrętne.
        • asia_i_p Re: Reprodukcja na ścianie 29.01.16, 21:20
          Ja myślę, że to jest różnica podejścia do sztuki.

          Ja mam do sztuki podejście podobne jak do jedzenia czy do podróży, czysto hedonistyczne. Jeśli coś mi sprawia przyjemność, to dążę do tej przyjemności, im większą sprawia przyjemność tym bardziej łapczywie dążę. Nie zastanawiam się, co o mnie mówi powieszenie na ścianie reprodukcji, tak samo, jak się nie zastanawiam, co o mnie mówi to, że jem lody. Wieszam, patrzę, jest mi dobrze. Nie pojadę w Beskid Wyspowy zamiast w Tatry, bo tam mniej turystów - nie mogąc mieć pustych Tatr, będę miała zatłoczone i pewnie będę tęsknić za pustymi, ale Tatry mieć muszę.

          Natomiast niektórzy mają podejście naukowe czy wręcz religijne i wtedy zaczyna się liczyć oryginalność, autentyczność, nietuzinkowość, zaczyna przeszkadzać tłum. Cieszy już nie tylko wrażenie, ale własna wiedza, bycie wtajemniczonym.

          I jedno i drugie jest OK. Byle ci drudzy nie nazywali pierwszych ignorantami, ani drudzy pierwszych snobami.
        • nenia1 Re: Reprodukcja na ścianie 29.01.16, 21:20
          morgen_stern napisała:

          > Wydźwięk niektórych wypowiedzi tego wątku jest taki, że człowiek, któremu podob
          > a się jakiś obraz - ale nie jest znawcą, koneserem, po prostu zwykłym zjadaczem
          > chleba, który nie bryluje na wernisażach i który chce sobie tylko we własnym d
          > omu popatrzeć na coś pięknego - nie może kupić reprodukcji i powiesić na własne
          > j ścianie, bo "koneserzy" nazywają to z wyższością obciachem, bezguściem, a del
          > ikwenta parweniuszem niesłusznie pretendującym do miłośnika sztuki.

          Chyba w twojej głowie, po prostu na tym forum wszyscy muszą być idealni, nawet jak kupują masową reprodukcję to powinno się ćwierkać z zachwytu. Ja nigdzie nie twierdzę, że nie można sobie kupić reprodukcji, pokaż mi gdzie tak piszę?
          Ja piszę o sobie, ja bym nie kupiła, mogę, czy to też cię uraża?

          > Poziom zainteresowania kulturą wysoką jest w naszym kraju tak marny, że cieszy
          > mnie każdy jej przejaw.

          Aha, dlatego z tego powodu nie można nie zachwycać się masową produkcją reprodukcji Klimta i Muchy?
          A czy to czasem nie ty twierdzisz, że w polskim kinie jest totalna kiszka? Może jednak powinnaś być zachwycona poziomem, skoro z kulturą tak marnie.

          > Dla mnie większym obciachem jest wyśmiewanie tego człowieka i jego gustu i pouc
          > zanie go, jak naprawdę ma wyglądać kontemplacja Dzieła. To takie... akademickie
          > . Sztywne. Nabzdyczone.

          Ojej, ale się rozkręcasz, a to nie ty twierdziłaś, że polską muzyką mogą się zachwycać tylko ci co nie znają angielskiego?

          • morgen_stern Re: Reprodukcja na ścianie 29.01.16, 21:34
            Ja piszę tylko i wyłącznie o tym, co mówisz na ten temat w tym wątku. I nie jest prawdą, że piszesz tylko "ja bym nie powiesiła", dobrze wiesz, że piszesz dużo więcej i są to oceny dość przykre i wartościujące. Więc nie kłam.
            Natomiast jak już zaczynamy dochodzić do wyszukiwania tego, co powiedziałam na inne tematy w innych wątkach (musiałaś się naszukać, abo jesteś moją fanką i pamiętasz każdy wpis), to wybacz, ale ja w to nie wchodzę, bo to już nie jest dyskusja na określony temat, tylko zwykłe personalne dowalanki i wyciąganie cytatów z kontekstu. Naprawdę nie muszę ci się tłumaczyć z tego, co napisałam w innym wątku na inny temat miesiące, albo lata temu. Ogólnie jestem rozczarowana, kiedyś czytałam twoje wypowiedzi z ciekawością i nagle okazałaś się taka antypatyczna. Jest piątek, zaczyna się weekend, nie chce mi się szarpać z jakąś nabzdyczona "znawczynią sztuki".
            • nenia1 Re: Reprodukcja na ścianie 29.01.16, 21:43
              morgen_stern napisała:

              > Ja piszę tylko i wyłącznie o tym, co mówisz na ten temat w tym wątku. I nie jes
              > t prawdą, że piszesz tylko "ja bym nie powiesiła", dobrze wiesz, że piszesz duż
              > o więcej i są to oceny dość przykre i wartościujące. Więc nie kłam.

              Co za przedszkole, też umiem w ten deseń. Dobrze wiesz, że sobie dośpiewujesz. Więc nie kłam.

              > Natomiast jak już zaczynamy dochodzić do wyszukiwania tego, co powiedziałam na
              > inne tematy w innych wątkach (musiałaś się naszukać, abo jesteś moją fanką i pa
              > miętasz każdy wpis),

              Buhahahaha, po prostu mam bardzo dobrą pamięć, od lat muszę pamiętać o trylionach rzeczy naraz, to bywa męczące, ale za to mi dobrze płacą.

              > Ogólnie jestem rozczarowana, kie
              > dyś czytałam twoje wypowiedzi z ciekawością i nagle okazałaś się taka antypatyc
              > zna.

              Jestem jak każdy człowiek, czasem sympatyczna, czasem antypatyczna, nie ma ideałów, szkoda że zamiast odnieść się do meritum od początku mnie wyzywasz od "złych ludzi" trochę śmieszne i w zasadzie jak się można do tego odnieść?
      • kaz_nodzieja Re: Reprodukcja na ścianie 29.01.16, 21:14
        Albo z BRW. W najlepszym wypadku - sofa z IKEA uncertain
        • annajustyna Re: Reprodukcja na ścianie 02.02.16, 08:51
          Na ktora Cie pewnie nie stac wink.
    • minor.revisions Re: Reprodukcja na ścianie 29.01.16, 21:16
      Twoja ściana, twoje małpy. W praktyce: obrazy impresjonistów i postimpresjonistów są wyjątkowo niewdzięczne do reprodukcji, bo 3/4 niuansów kolorystycznych się gubi.
    • viridiana73 Re: Reprodukcja na ścianie 29.01.16, 21:20
      Bardzo lubię "Impresję- wschód słońca". To se walnęłam pastelami i powiesiłam w kuchni. Obciach, czy nie obciach?smile
    • mid.week Re: Reprodukcja na ścianie 29.01.16, 21:44
      w muzeach też wieszają kopie także ten...
      wink
      • memphis90 Re: Reprodukcja na ścianie 31.01.16, 12:05
        Tutejsze znawczynie na pierwszy rzut oka odróżniają te kopie w muzeach i się nimi po prostu nie zachwycają. To widać na pierwszy rzut oka, po kopie są martwe i nie mówią wink
        • larrisa Re: Reprodukcja na ścianie 31.01.16, 14:10
          memphis90 napisała:

          > Tutejsze znawczynie na pierwszy rzut oka odróżniają te kopie w muzeach i się ni
          > mi po prostu nie zachwycają. To widać na pierwszy rzut oka, po kopie są martwe

          No i znowu błąd, kopia to nie reprodukcja.
    • 21mada Re: Reprodukcja na ścianie 29.01.16, 21:56
      Co to jest reprodukcja? Bo ja zawsze myslalam, ze to zdjecie obrazu, najczesciej za szyba w ramach. A wy chyba mylicie reprodukcje z kopia obrazu czyli innym obrazem namalowanym na wzor oryginalu.
      • iskierka3 Re: Reprodukcja na ścianie 31.01.16, 23:15
        Myla i to chyba obie strony dyskusji.
        • annajustyna Re: Reprodukcja na ścianie 01.02.16, 12:11
          Reprodukcja = plakat, kopia = replika.
          • larrisa Re: Reprodukcja na ścianie 01.02.16, 14:35
            annajustyna napisała:

            > Reprodukcja = plakat, kopia = replika.

            Nie, reprodukcja to nie plakat. Plakat jest odrębną dziedziną sztuki.
            • beataj1 Re: Reprodukcja na ścianie 01.02.16, 14:51
              Reprodukcja za wiki - kopia oryginału wykonana w dowolnej skali metodą drukarską lub fotograficzną.

              Jeśli zaś chodzi o plakaty, które ze swojej natury są dziełem występujących w wielu egzemplarzach możemy mówić o plakacie jako takim lub o reprincie.

              Reprodukcja obrazu może być wykonana w rożnych technikach (również jako druk) i w dalszym ciągu będzie reprodukcją.
            • annajustyna Re: Reprodukcja na ścianie 01.02.16, 19:05
              Plakat nie w sensie Pagowskiego wink.
    • nenia1 Re: Reprodukcja na ścianie 29.01.16, 22:24
      Gazeta, daj spokój, ani stara, ani panna.
      • kaz_nodzieja Re: Reprodukcja na ścianie 29.01.16, 22:24
        Ale z kotem.
        • nenia1 Re: Reprodukcja na ścianie 29.01.16, 22:28
          Dzisiaj prawie każdy z kotem, sama mam dwa smile
    • lauren6 Re: Reprodukcja na ścianie 30.01.16, 09:40
      Jakiś konkurs na ematkę snobkę, o którym nie wiem?

      Nie przeszkadzajcie sobie.
      • larrisa Re: Reprodukcja na ścianie 30.01.16, 10:23
        Czy Polacy znają się na sztuce?
        Gdybym porównywał do innych nacji, pierwsza odpowiedź, jaka mi się, niestety, nasuwa, to nie. Nie jesteśmy narodem, który jest dobrze wyedukowany czy też ma wyróżniający się gust, jeśli chodzi o sztukę w szerokim pojęciu. Może inaczej wygląda to w przypadku kina, teatru czy muzyki klasycznej. W tych dziedzinach jesteśmy znawcami. Natomiast jeśli chodzi o sztukę kojarzoną z malarstwem, rzeźbą, fotografią nie jest najlepiej. Jeśli natomiast chodzi o tradycję kolekcjonerstwa, to nie mieliśmy wybitnych postaci w naszych dziejach, które zapisałyby się w światowym trendzie kolekcjonowania.
        Co się więc przeciętnemu Kowalskiemu podoba? Potrafi być otwarty na innowacje czy za sztukę uważa tylko historyczne obrazy Matejki lub Kossaka?
        Trafiła Pani w sedno. Większość Polaków lubi malarstwo przedstawiające, realistyczne. Najbardziej podobają się historyczne obrazy Jana Matejki, pędzące konie Józefa Chełmońskiego czy jakaś scena polowania Maksymiliana Gierymskiego.


        fragmenty wywiadu z Fibakiem,

        dobrze, że pojawia się taki temat, bo to co powyżej to niestety sama prawda. Można się obruszać i wyzywać od snobów, a może się też zastanowić czy w tym wszystkim nie ma źdźbła prawdy.
        Jak ktoś wcześniej dobrze napisał, nie o kasę tu chodzi, w większościach domów wiszą na ścianach telewizory po parę tysięcy złotych, która po paru latach idą na złom i kupuje się nowy. A na sztukę pieniędzy albo szkoda, albo wiedza wykracza poza ramy znawstwa najbardziej popularnych dział sztuki wiszących w muzeach.
        • larrisa Re: Reprodukcja na ścianie 30.01.16, 10:25
          larrisa napisała:


          > albo wiedza wykra
          > cza poza ramy znawstwa najbardziej popularnych dział sztuki wiszących w muzeach

          oczywiście, miało być "nie wykracza".
        • ola766 Re: Reprodukcja na ścianie 30.01.16, 18:49

          Ale z drugiej strony jak "przeciętny Kowalski" widzi coś takiego i że kosztowało 280 mln zł, to mysli pewnie "Yyy? Jednak wolę swojego ułana", i tez mu się nie ma co dziwić.

          https://rynekisztuka.pl/wp-content/uploads/2013/06/mark-rothko1.jpg
          • niennte Re: Reprodukcja na ścianie 30.01.16, 19:46
            W czym tkwi sekret?

            Od końca lat 90. XX wieku ceny obrazów Marka Rothki systematycznie rosną. Dziś jeden sprzedany obraz Rothki to suma rocznego obrotu polskiego rynku sztuki. Fakt, że w maju 2012 roku dom aukcyjny Christie’s sprzedał obraz „Pomarańczowe, czerwone, żółte” z 1961 roku za 86,9 milionów dolarów jest powszechnie znany, a ostatnimi tygodniami wiadomość ta przeżywa swoisty renesans. Stwierdzenie, że Mark Rothko jest aktualnie najdrożej sprzedającym swe dzieła artystą sztuki współczesnej jest wręcz nadużywane. Od cen i procesów rynkowych ciekawsze jest poszukiwanie odpowiedzi na pytanie- dlaczego? Odpowiedź na to pytanie zbliżona jest do samego procesu poznawania istoty dzieł Rothki. Jedni dostrzegą jedynie cenę, nieliczni pozostali unikalność obiektu i jednostkowość procesu tworzenia. Istnieje ryzyko, że ta pierwsza grupa zakupi dzieła Marka Rothki i z właściwym sobie snobizmem będzie owe nabytki prezentować w salonach, „bo kolorystyka akurat pasuje”. Istnieje też nadzieja, że multiformy zakupi zbieracz o szerokich horyzontach i progresywnym myśleniu, który zada sobie trud rozumienia. Także, by mieć Marka Rothkę wystarczą pieniądze, lecz by go posiadać i czuć istotny zmysł i empatia.
            Mark Rothko to artysta niereprodukowalny i niepodrabialny wbrew obiegowej opinii, że „takie plamy potrafiłoby wykonać nawet dziecko”. Ten, kto tak twierdzi nie widział tych obrazów w rzeczywistości. Nie zanurzył się polem swego widzenia w mnogość odcieni chociażby jednego koloru. Uświadomienie sobie tego niuansu pozwala lepiej zrozumieć pragnienie posiadania tego malarstwa barwnych płaszczyzn na wyłączność. Mark Rothko to człowiek mulitikulturowy. Żyd, Rosjanin, Amerykanin, surrealista, ekspresjonista, abstrakcjonista, filozof, muzyk, pedagog. Malując, był człowiekiem wielu kultur i wielu dziedzin, co z pewnością wpływa na czułą wyobraźnię kolekcjonerów. Rynek sztuki daje im niesamowitą szansę zakupienia do swych zbiorów nie tylko innowacyjnego, niespotykanego nigdy wcześniej i nigdy później, dzieła-konceptu, ale również osobowości, intelektu i legendy twórcy. Bo legenda, jaka wytworzyła się wokół Marka Rothki nie pozostaje bez znaczenia. Nie od dziś wiadomo, że samobójstwa, nałogi i depresje podbijają stawki artystów na aukcjach. Tkwi w tym jednak pewna naturalność potrzeby dotknięcia istoty niezwykłej, nietuzinkowej i tak odmiennej od nas samych. Mark Rothko to w końcu zamknięty rozdział. Nie stworzy już więcej żadnego obrazu. Światu nie przybędzie nawet najmniejsza kompozycja „Bez tytułu”. Zmniejszenie dostępności obrazów poprzez zakupy prywatnych kolekcjonerów i zakupy do kolekcji publicznych powodują dramatyczne kurczenie się spuścizny Marka Rothki dostępnej na rynku sztuki. To tym bardziej nobilituje tandem kupującego- kupowanego. Aż do momentu pęknięcia bańki cenowej, które na nowo przywróci ład i harmonię w świecie, gdzie kapitał niczym rzeki płyną i drążą nowe koryta gustów i smaków bywalców show-roomów.


            Paulina Barysz
            Portal RynekiSztuka.pl




            • iwoniaw I czym się niennte różnisz od zwolenniczek kopii 30.01.16, 19:53
              skoro sama nawet nie potrafisz własnymi słowami niczego powiedzieć o tym obrazie, a umiesz tylko - nomen omen - skopiować cudzą wypowiedź na ten temat? big_grin
              • niennte Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 30.01.16, 20:02
                Tak samo, jak nie potrafię skopiować obrazu, który mi się podoba tongue_out Zadowolona?

                Już ktoś tu wcześniej pisał w tym stylu: emama zmieszałaby z błotem osobę, przyznającą się do czytania tylko Harlequinów, słuchania z upodobaniem disco polo, a nie może zrozumieć tego samego zjawiska, kiedy chodzi o sztukę sad
                • iwoniaw Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 30.01.16, 20:21
                  Ta analogia jest równie bezsensowna, jak próba udowodnienia, że przeczytanie - oprócz innych lektur - np. takiego dziennika Bridget Jones to "tylko Harlequiny" a niezmienianie stacji radiowej podczas popularnych popowych kawałków to "upodobanie do disco polo". Takie właśnie idiotyzmy tu niektóre piszą i nawet nie widzą, jakie są śmieszne.
                • larrisa Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 30.01.16, 20:31
                  niennte napisała:

                  > Już ktoś tu wcześniej pisał w tym stylu: emama zmieszałaby z błotem osobę, przy
                  > znającą się do czytania tylko Harlequinów, słuchania z upodobaniem disco polo,
                  > a nie może zrozumieć tego samego zjawiska, kiedy chodzi o sztukę sad

                  Bo emama sama czyta, słucha różnej muzyki, ogląda filmy, chodzi do teatru, ale podobnie jak ogromna większość społeczeństwa nie ma rozeznana i wiedzy o sztuce malarskiej, rzeźbie czy fotografii (nie mylić z selfie). Przyjęło się też uważać, że to rzeczy łatwe o odbiorze, nie wymagające wiedzy, wykształcenia, częstszego obcowania - ot, po prostu staje się przed obrazem, rzuci okiem i od razu wiadomo, że "ja bym też takie coś namalował". No chyba, że jest koń z ułanem, albo trzy konie - o tak, to trudniejsze do namalowania. Nie widzi się sztuki, tylko ceni się rzemiosło.
                • asia_i_p Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 30.01.16, 21:14
                  O przepraszam - Van Gogh to nie disco polo ani nie Harlequin. To jest, jeśli idzie o literaturę, Mann albo Żeromski, jeśli idzie o muzykę, Orff. "Carmina Burana" nie uchodzą za piękne, bo są popularne, tylko są popularne, bo są piękne - tak samo jest z Van Goghiem. Podobnie Kossak to nie Harlequin, tylko Sienkiewicz. Wyśmiewanie faktu, że kogoś zachwycają rzeczy piękne, bo oprócz tego, że są piękne, są również popularne, więc wyszukany gust powinien cofnąć się ze wstrętem, to ignorowanie faktu, dlaczego stały się popularne.
                  • larrisa Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 30.01.16, 21:40
                    asia_i_p napisała:

                    > O przepraszam - Van Gogh to nie disco polo ani nie Harlequin.

                    Van Gogh nie - ale my nie mówimy o Van Goghu ale o milionowej reprodukcji jego najbardziej znanych obrazów. Reprodukcji na której nie widać głębi kolorów, faktury farby, jej odcieni i tysięcy niuansów, które ma obraz, mowa o reprodukcji, która redukuje obrazy Van Gogha do kultury masowej. To nie są rzeczy piękne, przykro mi. Aczkolwiek niewątpliwie popularyzują sztukę, niemniej większość Polaków na zakupie popularnej reprodukcji poprzestaje.
                    • minor.revisions Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 31.01.16, 00:01
                      ale to w związku z tym chcesz powiedzieć, że wszelkie albumy ze sztuką to takie rozwiązanie dla ubogich gustem?
                      • larrisa Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 31.01.16, 00:21
                        Zakładam, że rozmówca widzi różnicę między albumem a reprodukcją wiszącą na ścianie.
                        • kardiolog Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 31.01.16, 00:21
                          Widzi
                          • kardiolog Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 31.01.16, 00:31
                            m.youtube.com/results?q=seabear%20-%20cold%20summer&sm=1.

                            Seabear - Cold Summer
                            lullabyle 694.177 Aufrufe
                        • minor.revisions Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 31.01.16, 00:54
                          No i jaka ona jest, bo wbrew temu co myślisz, jakość tej w książce nie jest wyższa od tej w ramce?
                          • larrisa Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 31.01.16, 01:00
                            Różnica jest funkcjonalna. No chyba, że ty akurat nie wieszasz na ścianie reprodukcję tylko przytwierdzasz album. Wtedy to rzeczywiście nie ma większej różnicy.
                            • minor.revisions Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 31.01.16, 04:52
                              Pierdu pierdu. To co napisałaś o reprodukcja na ścianie tyczy tak samo reprodukcji w książce . tak samo się gubią niuanse, tak samo druk nie odda koloru. No to tak samo albumy nie mają prawa być piękne i są tylko fragmentem kultury masowej, jeśli takie masz kryteria.
                              • larrisa Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 31.01.16, 13:50
                                minor.revisions napisała:

                                > Pierdu pierdu. To co napisałaś o reprodukcja na ścianie tyczy tak samo reprodu
                                > kcji w książce .

                                No skoro dla ciebie to to samo, to dlaczego ludzie nie wieszają na ścianach albumów?
                                • minor.revisions Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 31.01.16, 17:35
                                  > No skoro dla ciebie to to samo

                                  nie, to nie jest to samo. Ale to, co napisałaś o reprodukcjach na ścianę, o tym, że technika nie pozwala na wierne oddanie, że to ersatz i nie może być piękne w tym samym (a nawet dużo większym) stopniu dotyczy reprodukcji w albumach.

                                  Odpowiedz jednym słowem, tak/nie: czy uważasz, że albumy o sztuce nie mogą być piękne i są tylko dla ludzi bez gustu?
                                  • larrisa Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 31.01.16, 18:32
                                    minor.revisions napisała:

                                    > Odpowiedz jednym słowem, tak/nie: czy uważasz, że albumy o sztuce nie mogą być
                                    > piękne i są tylko dla ludzi bez gustu?

                                    Czy ty w ogóle myślisz? Zestawiasz dwie zupełnie odmienne funkcjami rzeczy i domagasz się odpowiedzi na zasadzie tak/nie. Potrzebujesz prostych definicji, jednoznacznych reguł?
                                    Świat jest jednak trochę bardziej skomplikowany, szczególnie jeśli chodzi o sztukę.

                                    Zastanów się powoli i w skupieniu czym jest malarstwo, do czego służy, dlaczego na ścianie wiesza się obrazy a nie albumy malarskie. Być może wtedy nasunie ci się dość oczywista odpowiedź, że z albumem wiążą się zupełnie inne powody, dla których się go tworzy. I racji tych powodów nie musi być wiernym oddaniem obrazu, ba, nawet nie może - wyobrażasz sobie albumy malarskie z ręcznie malowanymi kopiami obrazów z Rijksmuseum?
                                    Naiwnie poszukujesz znaku równości pomiędzy tymi dwiema rzeczami a jego tam po prostu nie ma i aż trochę żenuje, że trzeba takie rzeczy tłumaczyć.
                                    • minor.revisions Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 31.01.16, 19:54
                                      Cały twój wywód nie zmienia faktu, że:
                                      - i reprodukcje w albumie i reprodukcje luzem służą do jednego - oglądania
                                      - i reprodukcje w albumie i reprodukcje "luzem" mają te same wady, które wymieniłaś przy okazji reprodukcji "luzem", przy czym tylko reprodukcje "luzem" przez to twoim zdaniem redukują sztukę do kultury masowej.
                                      • niennte Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 31.01.16, 19:58
                                        A Ty się ubierzesz w prawdziwą sukienkę czy przykleisz sobie wyciętą z katalogu?
                                        Nie? To po co są katalogi sklepów czy strony internetowe?
                                        • minor.revisions Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 31.01.16, 20:08
                                          Porównanie o tyle bez sensu, że ani oryginalny obraz ani reprodukcja w ramce ani album ani katalog z ciuchami nie służą do noszenia na sobie w charakterze ubrania. Twoja analogia miałaby sens, gdybyś pytała, czy ubiorę (rzecz oczywista, każda ematka tak robi ) wyłącznie oryginalną Pradę, czy zeszmacę się ubraniem z sieciówki, które kopiuje dizajn Prady.
                                          • ardzuna Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 31.01.16, 20:21
                                            minor.revisions napisała:

                                            > ania. Twoja analogia miałaby sens, gdybyś pytała, czy ubiorę (rzecz oczywista,
                                            > każda ematka tak robi ) wyłącznie oryginalną Pradę,

                                            Coś ci się pomyliło. Ubierać to Prada może ewentualnie ciebie, jeśli cię będzie stać.
                                            • minor.revisions Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 31.01.16, 20:22
                                              och fantastycznie, udało ci się złapać mnie za słówko. A coś merytorycznie?
                                              • ardzuna Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 31.01.16, 20:32
                                                minor.revisions napisała:

                                                > och fantastycznie, udało ci się złapać mnie za słówko. A coś merytorycznie?

                                                Minor, a co, zrobiłaś "literówkę"? big_grin Napisałaś to przypadkiem?
                                                • minor.revisions Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 31.01.16, 20:51
                                                  Regionalizm. Zadowolona i szczęśliwa, że wykazałaś wyższość kulturową?
                                                  • ardzuna Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 31.01.16, 23:39
                                                    minor.revisions napisała:

                                                    > Regionalizm. Zadowolona i szczęśliwa, że wykazałaś wyższość kulturową?

                                                    Nie regionalizm, tylko ordynarny błąd popełniany w każdym miejscu kraju. Nie, nie jestem zadowolona, za każdym razem jak go widzę, bolą mnie zęby.
                                          • niennte Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 31.01.16, 20:48
                                            Porównanie jak najbardziej z sensem, tylko chyba nie zrozumiałaś.
                                            Albumy (tak jak katalogi) służą orientacji w temacie, natomiast obraz (tak jak sukienka) jest realizacją określonej potrzeby: posiadania sztuki (sukienki).
                                            Powieszenie papierowej reprodukcji to w zasadzie to samo, co noszenie papierowej sukienki.
                                            • minor.revisions Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 31.01.16, 20:50
                                              Nie, obraz jako taki nie jest realizacją posiadania sztuki.
                                              • niennte Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 31.01.16, 23:47
                                                minor.revisions napisała:

                                                > Nie, obraz jako taki nie jest realizacją posiadania sztuki.

                                                Napisałam: realizacją POTRZEBY posiadania sztuki.
                                                Prawdziwej, nie kawałka zadrukowanego płótna w ramce lub, co gorzej, zadrukowanego papieru.
                                                • mdro Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 09:52
                                                  "Napisałam: realizacją POTRZEBY posiadania sztuki.
                                                  Prawdziwej, nie kawałka zadrukowanego płótna w ramce lub, co gorzej, zadrukowanego papieru".

                                                  Grafika sztuką nie jest?
                                            • asia_i_p Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 31.01.16, 21:18
                                              Gdybym sobie powiesiła reprodukcję, to nie w celu posiadania sztuki, tylko w celu patrzenia na ten konkretny obraz np. za każdym razem, kiedy się przebudzę, albo za każdym razem, kiedy wejdę do danego pokoju. Mam takie obrazy, utwory, książki, filmy czy nawet takie zestawienia kolorów, które powodują, że kompletnie odrywam się od rzeczywistości i jestem w miejscu, w którym jest mi kompletnie dobrze. Ostatnio na przykład tak na mnie działa głęboki zielonkawy turkus i malując lakierem do paznokci w tym odcieniu skrzydełka skarabeusza z masy solnej (bez wątpienia kiczowatego) czułam radość i pełne przekonania o tym, że świat zmierza we właściwym kierunku.

                                              To, którędy przychodzi do ciebie absolutny zachwyt nad pięknem, jest takie nieprzewidywalne, że ocenianie tego w kategoriach gustu, znawstwa, obciachu wydaje się równie nietaktowne, jak informowanie zakochanego, że jego ukochana ma krzywe nogi, albo zauroczonej matki, że jej dziecko w gruncie rzeczy to pospolity bachor.

                                              Jak dla mnie albumy, podobnie jak reprodukcje, są tym, czym dla Emmy Bovary paryskie gazety. Ona nie chciała "znać się" na Paryżu.
                                              • larrisa Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 31.01.16, 21:47
                                                asia_i_p napisała:

                                                > Gdybym sobie powiesiła reprodukcję, to nie w celu posiadania sztuki, tylko w ce
                                                > lu patrzenia na ten konkretny obraz

                                                No właśnie, tobie podoba się jeden obraz, nie masz potrzeby obcowania ze sztuką, być może faktycznie osoby zafascynowane sztuką niewłaściwie oceniają intencje kogoś kto niby kupuje coś co w założeniu reprezentuje sztukę, ale dla kupującego nie jest sztuką tylko "zdjęciem", "ozdobą", "czymś do patrzenia".
                                                Może stąd się bierze nieporozumienie, bo dla jednych to są rzeczy istotne, ważne, przekazujące coś a dla innych to czysto użytkowa ozdoba mająca za zadanie by ściana nie była pusta. No dodatek tania i nie szkoda wymienić jak się zmieni dywan i kolor się nie zgra.

                                                > To, którędy przychodzi do ciebie absolutny zachwyt nad pięknem, jest takie niep
                                                > rzewidywalne, że ocenianie tego w kategoriach gustu, znawstwa, obciachu wydaje
                                                > się równie nietaktowne, jak informowanie zakochanego, że jego ukochana ma krzyw
                                                > e nogi, albo zauroczonej matki, że jej dziecko w gruncie rzeczy to pospolity ba
                                                > chor.

                                                Każdy ma prawo do własnego zdanie, głębsze obcowanie z czymś powoduje po prostu szersze horyzonty w danej dziedzinie. Widzę sama po sobie jak się rozszerza mój kulinarny gust, od czasów gdy wszyscy gotowali na jedno kopyto bo mało co w sklepach było. Teraz schabowy z ziemniakami nie robi na mnie wrażenia, ale pewnie by zrobił gdybym całe życie jadła jedynie brukiew.

                                                Nie ma się co upierać się przy tym, że to co my uznajemy za piękno, dla innych osób może być czymś totalnie niewystarczającym i że powinni o tym mówić. Jakby nie patrzeć powstały obecnie na forum inne wątki, na bazie tego, z pytaniem, gdzie można kupić coś dobrego na ścianę.
                                                I to dobry sygnał, ja akurat też mam takie podejście, że cieszę się, gdy poznaję kogoś w czymś bardziej obeznanego ode mnie bo wiele się mogę nauczyć. I nawet jeśli 80% forum się obrazi, to może znajdzie się parę osób, które zamiast kolejnego Klimta czy Van Gogha poszukają własnej ścieżki.
                                                • latarnia_umarlych Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 31.01.16, 21:57
                                                  Lubię Cię.
                                                • minor.revisions Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 31.01.16, 22:31
                                                  > No właśnie, tobie podoba się jeden obraz, nie masz potrzeby obcowania ze sztuką, być może faktycznie osoby zafascynowane sztuką niewłaściwie oceniają intencje kogoś kto niby kupuje coś co w założeniu reprezentuje sztukę, ale dla kupującego nie jest sztuką tylko "zdjęciem", "ozdobą", "czymś do patrzenia".
                                                  Może stąd się bierze nieporozumienie

                                                  Nieporozumienie się bioerze stąd, ze te osoby nie umieją czytać, przecie ona to tłumaczy od wczoraj.
                                                  • ardzuna Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 31.01.16, 23:42
                                                    Ale reprodukcja to nie sztuka. Reprodukcja to słaby ersatz sztuki. Nie da się obcować z dziełami Rembrandta czy Vermeera wieszając sobie reprodukcję na ścianie.
                                                  • mdro Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 09:51
                                                    A co to jest "obcowanie ze sztuką"?
                                                  • ardzuna Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 19:16
                                                    A co to jest "a co to jest"? Obcowanie ze sztuką to kontakt ze sztuką, jak ci to mam jaśniej wytłumaczyć? Reprodukcja to nie sztuka. Atrapa jabłka to nie jabłko, nie ma żadnych wartości odżywczych, nawet jeśli uda ci się ją zjeść.
                                                  • mdro Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 21:00
                                                    Ale przecież podczas zwiedzania w muzeum tak samo nie masz "kontaktu ze sztuką" - a raczej kontakt tak samo ułomny jak wówczas, gdy powiesisz na ścianie reprodukcję (dlaczego, kilka osób w tym wątku już wspominało). Przeczytaj, co napisałam niżej o wypowiedziach osób zajmujących się zawodowo udostępnianiem i rozpowszechnianiem kultury.

                                                    Ja rozumiem, że dla niektórych osób może to być rodzaj religijnego przeżycia (naturalnego czy wmówionego sobie), ale kopie były robione zawsze, a wraz z technicznym postępem zwielokrotniane. Ba, brali w tym udział sami twórcy oryginałów. Szkoda, że jakoś nikt nie odpowiedział na na kilkukrotne zadawane przeze mnie pytanie o grafikę....
                                                  • ardzuna Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 22:18
                                                    mdro napisała:

                                                    > Ale przecież podczas zwiedzania w muzeum tak samo nie masz "kontaktu ze sztuką"
                                                    > - a raczej kontakt tak samo ułomny jak wówczas, gdy powiesisz na ścianie repro
                                                    > dukcję (dlaczego, kilka osób w tym wątku już wspominało).

                                                    Bzdura, byłaś kiedyś w ogóle w muzeum? Oczywiście, ze fajniej mieć oryginał na ścianie niż móc się na niego tylko pogapić, ale nie widzę nic ułomnego w możliwości poobserwowania obrazu z bliska.

                                                    Przeczytaj, co napis
                                                    > ałam niżej o wypowiedziach osób zajmujących się zawodowo udostępnianiem i rozpo
                                                    > wszechnianiem kultury.

                                                    A to jakieś wyrocznie, czy panie zajmujące się "edukacją plastyczną", bo Bozia poskąpiła zdolności, żeby zdać na historię sztuki albo na któryś z kierunków artystycznych?

                                                    > Ja rozumiem, że dla niektórych osób może to być rodzaj religijnego przeżycia (n
                                                    > aturalnego czy wmówionego sobie), ale kopie były robione zawsze, a wraz z techn
                                                    > icznym postępem zwielokrotniane. Ba, brali w tym udział sami twórcy oryginałów.

                                                    Kopie były zawsze, i co z tego? Teraz nie piszemy o kopiach, mniej czy bardziej udanych, tylko o wieszaniu reprodukcji na ścianie.
                                                  • mdro Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 23:41
                                                    "Bzdura, byłaś kiedyś w ogóle w muzeum?"

                                                    Nigdy big_grin. Dlatego wiem, że wielu obrazów nie da się obejrzeć z bliska, nieraz są wręcz za szybą albo dostęp do nich jest utrudniony w inny sposób.

                                                    "A to jakieś wyrocznie, czy panie zajmujące się "edukacją plastyczną", bo Bozia poskąpiła zdolności, żeby zdać na historię sztuki albo na któryś z kierunków artystycznych? "

                                                    Skąd wzięłaś taką myśl, że chodziło o "jakieś panie zajmujące się edukacją plastyczną, bo Bozia poskąpiła zdolności"? By się dyrektor BN zdziwił. big_grin
                                                  • ardzuna Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 02.02.16, 00:40
                                                    mdro napisała:

                                                    > "Bzdura, byłaś kiedyś w ogóle w muzeum?"
                                                    >
                                                    > Nigdy big_grin. Dlatego wiem, że wielu obrazów nie da się obejrzeć z bliska, nieraz s
                                                    > ą wręcz za szybą albo dostęp do nich jest utrudniony w inny sposób.

                                                    Tak właśnie myślałam. Niebywanie w muzeach na pewno pomaga tak sądzić. Większość muzeów i większość obrazów jest swobodnie dostępna, ale rozczaruję cię, nie można macać ich palcami.

                                                    > Skąd wzięłaś taką myśl, że chodziło o "jakieś panie zajmujące się edukacją plas
                                                    > tyczną, bo Bozia poskąpiła zdolności"? By się dyrektor BN zdziwił. big_grin

                                                    Dyrektor BN jest historykiem a nie upowszechniaczem sztuki.
                                                  • mdro Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 02.02.16, 20:39
                                                    Wiesz, na ogół nie stosuję tego rodzaju wypowiedzi, ale czy Ty nie masz aby problemów z rozumieniem tekstu pisanego nieco wykraczającego poza prosty przekaz? Czy też może, ponieważ brakuje Ci już jakichkolwiek argumentów, usiłujesz mnie obrazić?

                                                    "Dyrektor BN jest historykiem a nie upowszechniaczem sztuki"

                                                    Ja rozumiem, że spotkał Cię straszny zawód, że ja nie o "jakichś paniach" z powiatowego domu kultury mówiłam, ale może poczytaj sobie o zadaniach BN, np. o takiej Polonie?
                                                  • ardzuna Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 03.02.16, 21:33
                                                    Przyganiał kocioł garnkowi. Dyrektor BN jest historykiem, nawet ta prosta informacja do ciebie nie dociera? Głównym zadaniem ani BN, ani Polony nie jest popularyzacja sztuki, to jest też dość jasne dla przeciętnie inteligentnego człowieka. Znajdź sobie inny autorytet w tej kwestii.
                                                  • mdro Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 03.02.16, 21:54
                                                    Jednak nie umiesz czytać... O popularyzacji czego pisałam? Poza t
                                                  • mdro Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 03.02.16, 21:55
                                                    Poza tym nie martw się, niejeden autorytet tak twierdzi big_grin.
                                                • asia_i_p Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 00:46
                                                  Nie miałam zamiaru przekazać, że ten obraz byłby w takiej sytuacji dla mnie nic nieznaczącą ozdóbką, schabowym z ziemniakami. Myślałam raczej o magdalenkach, herbacie z lipy i nieporównywalności przyczyn, dla których coś się kocha.

                                                  Ale w sumie mam wrażenie, że powtarzam już po 10 razy to samo i niepotrzebnie próbuje zostać zrozumiana. Tak, jak jest, jest bardzo dobrze - ja mam dobre samopoczucie z patrzenia na Van Gogha, ty masz dobre samopoczucie z odczuwania wyższości twojego patrzenia na sztukę nad moim patrzeniem na sztukę. Jeżeli będę się trzymała zasad Eleonory Roosevelt, twoje poczucie wyższości nie naruszy mojego dobrego samopoczucia i będziemy mieć samą wartość dodaną. smile I tego się trzymajmy.
                                                  • larrisa Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 01:03
                                                    asia_i_p napisała:


                                                    > Tak, jak jest, jest bardzo dobrze - ja mam dobre samo
                                                    > poczucie z patrzenia na Van Gogha, ty masz dobre samopoczucie z odczuwania wyżs
                                                    > zości twojego patrzenia na sztukę nad moim patrzeniem na sztukę.

                                                    Po pierwsze to twoje odczucie, że ja patrzę z wyższością, po drugie - przy całym szacunku do odczuwania przez innych, reprodukcja nie jest sztuką. Nie ma takiej dziedziny w sztuce. Podoba ci się jakiś obraz, rozumiem, że ten a nie inny, żaden inny go nie zastąpi, a akurat ten wybrany jest nieosiągalny, kupujesz reprodukcję - to wszystko rozumiem. Ale trudno nazwać masowe ksero sztuką.
                                                  • asia_i_p Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 01:08
                                                    Nie twierdzę, że reprodukcja jest sztuką, tak jak nie twierdzę, że zdjęcie mojej matki jest moją matką.
                                                    Obraz jest gdzie indziej, więc patrzę na reprodukcję, matka jest gdzie indziej, więc patrzę na zdjęcie. Nie twierdzę, że obcuję z matką, obcuję z pamięcią o niej, emocjami, wspomnieniem. W przypadku osoby, której jeszcze nie poznałam, nadal zdjęcie coś znaczy, bo obcuję z przeczuciem, domysłem, czasem oczekiwaniem.
                                                  • larrisa Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 01:26
                                                    To może zamiast obcować z domysłami o sztuce i przeczuciem, lepiej zaryzykować i zacząć faktycznie obcować ze sztuką na co dzień. No chyba, że z całej dostępnej i niedostępnej sztuki urzekł cię jeden obraz Van Gogha - wtedy rzeczywiście pozostaje reprodukcja i domysły.
                                                  • minor.revisions Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 01:33

                                                    > Ale trudno nazwać masowe ksero sztuką.

                                                    a ktoś tu nazwał? z czym ty się właściwie kłócisz?
                                                  • larrisa Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 01:46
                                                    Ja się nie kłócę. Wtrącasz po raz kolejny, może to ty masz potrzebę kłócenia się?
                      • ardzuna Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 31.01.16, 18:23
                        minor.revisions napisała:

                        > ale to w związku z tym chcesz powiedzieć, że wszelkie albumy ze sztuką to takie
                        > rozwiązanie dla ubogich gustem?

                        Album ze sztuką to nie coś, co sobie wieszasz na ścianie zamiast obrazu, tylko coś, co pozwala poczuć przedsmak obcowania z obrazem, ale nigdy nie zastąpi ujrzenia go na żywo.
                        • minor.revisions Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 31.01.16, 20:20
                          ty jesteś jakaś normalna inaczej? przecież laski z wątku co sobie wieszają reprodukcje doskonale o tym wiedzą, wcale nie udają, że jest inaczej, co więcej - właśnie po to sobie wieszają, żeby "poczuć przedsmak (albo posmak albo zamiastsmak) obcowania z obrazem", który lubią. Pewnie, że mogłyby sobie kupić album, żeby ten przedsmak czuć i nei byłoby plebejsko, ale po co, skoro reszta albumu ich nie interesuje, reprodukcja na ścianę ma zazwyczaj lepszą jakość od albumowej i mogą sobie ten przedsmak czuć cały czas, nei muszą wyciagać w tym celu grubej książki z półki?
                          • ardzuna Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 31.01.16, 20:29
                            minor.revisions napisała:

                            > ty jesteś jakaś normalna inaczej?

                            Pieprzysz tak sobie hobbystycznie czy ci za to płacą?

                            przecież laski z wątku co sobie wieszają repr
                            > odukcje doskonale o tym wiedzą, wcale nie udają, że jest inaczej, co więcej - w
                            > łaśnie po to sobie wieszają, żeby "poczuć przedsmak (albo posmak albo zamiastsm
                            > ak) obcowania z obrazem", który lubią. Pewnie, że mogłyby sobie kupić album, że
                            > by ten przedsmak czuć i nei byłoby plebejsko, ale po co, skoro reszta albumu ic
                            > h nie interesuje, reprodukcja na ścianę ma zazwyczaj lepszą jakość od albumowej
                            > i mogą sobie ten przedsmak czuć cały czas, nei muszą wyciagać w tym celu grube
                            > j książki z półki?

                            Dalej nic nie rozumiesz. Taka reprodukcja to nie jest przedsmak tylko podłej jakości ersatz, na który patrzysz się non stop tępiąc sobie poczucie estetyczne.
                            • minor.revisions Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 31.01.16, 20:55
                              > Dalej nic nie rozumiesz. Taka reprodukcja to nie jest przedsmak tylko podłej jakości ersatz, na który patrzysz się non stop tępiąc sobie poczucie estetyczne.

                              A w albumie nie? Przecież w albumie jakość jest jeszcze gorsza z przyczynm technicznych.
                              • ardzuna Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 31.01.16, 23:45
                                Album oglądasz nie non stop, tylko w razie potrzeby i żeby uzyskać orientację. Żeby obcować z dziełem sztuki, oglądasz je w oryginale. Zaglądając do albumu masz świadomość, że daje on tylko ogólne pojęcie o dziele. To zupełnie co innego niż wieszanie sobie jakiejś marnej reprodukcji na ścianie i wyobrażanie sobie, że to jest reprezentacja obrazu.
                                • minor.revisions Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 31.01.16, 23:54
                                  naprawdę myślisz, że człowiek, który sobie z braku laku wiesza reprodukcję, nie ma świadomości, że ona daje tylko ogólne pojęcie o dziele? Mimo, że osoby, które sobie wieszają reprodukcje, jasno napisały, że doskonale sobie z tego zdają sprawę? I na czym konkretnie polega ta potrzeba, w razie której się ogląda albumy? I serio nie znasz ludzi, którzy oglądają albumy dla przyjemności a nie "dla orientacji"?
                                  • ardzuna Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 00:03
                                    Ale reprodukcja wieszana na ścianie nie daje ogólnego pojęcia o dziele. Ktoś kto ją sobie wiesza, wyobraża sobie że obcuje z dziełem, a tak naprawdę psuje sobie gust.
                                    • kura17 Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 07:39
                                      > Ale reprodukcja wieszana na ścianie nie daje ogólnego pojęcia o dziele. Ktoś kt
                                      > o ją sobie wiesza, wyobraża sobie że obcuje z dziełem, a tak naprawdę psuje sobie gust.

                                      Ty probujesz wszystkim narzucic "jedyny wlasciwy sposob obcowania z prawdziwa sztuka", a to przeciez bzdura jest...

                                      na sztuce sie nie znam zbytnio, uwielbiam jednak chodzic do muzeow.
                                      sporo jezdze sluzbowo i staram sie w kazdym miescie, w ktorym jestem, isc do muzeum sztuki.
                                      czasami nawet nie wiem wczesniej, co tam jest, jesli miasto malo mi znane...
                                      jednak ide i obcuje - po swojemu.
                                      z najrozniejszymi zarzutami sie spotkalam, na przyklad z takim, ze wizyta w luwrze, a juz nie daj boze ogladanie tam ich najslynniejszych dziel, to obciach straszny.
                                      niech bedzie, ja nie zaluje swoich prymitywnych (zapewne) uniesien, ktore przezylam patrzac na nike z samotraki z poczatku schodow, albo na wenus z milo od tylu...

                                      moja wersja obcowania ze sztuka, choc zapewne przez prawdziwych znawcow pogardzana, mnie dostarcza przezyc mi wystarczajacych i pewnie przy niej pozostane (choc moze zdarzy mi sie jakis upgrade...)

                                      kiedys w muzeum, ogladajac zystawe o modzie w impresjonizmie, zachwycil mnie portret moneta - tak bardzo, ze nie moglam od niego oczu oderwac. i nie tyle sam obraz (nie znam sie na sztuce, przypominam), ale wlasnie monet na tym portrecie. jego poza, niewymuszona nonszalacja, niesamowita zmyslowosc bijaca od niego... no prawie sie zakochalam, pisze serio, az czulam feromony w powietrzu...
                                      nie kupilam kopi, ale kupilam sobie pocztowke w sklepie muzealnym i mam ja w pracy, zeby czasem popatrzec na tego niesamowitego, przystojnego, zmyslowego mezczyzne...
                                      gdyby to bylo zdjecie zyjacej osoby, chyba probowalabym ja odnalezc...
                                      ... przeczytalam tez dwie biografie moneta i jednak doszlam do wniosku, ze to nie mezczyzna dla mnie, ani on na mnie, ani ja na niego w zyciu prawdziwym nie zwrocilabym uwagi...

                                      wiem, tluk jestem i powinnam sie od Was uczyc, jak obcowac ze sztuka...
                                      • kura17 Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 07:59
                                        i jeszcze, zeby dodac - na razie to jest jedyny sposob obcowania ze sztuka (opisany powyzej), na jaki mnie stac (nie mam na mysli glownie powodow finansowych). jednak cenie sobie i ten niedoskonaly sposob, mimo Waszej niecheci.

                                        i - o ile stwierdzenie, ze zawieszenie sobie kopii/reprodukcji na scianie jest obciachem, nie uwazam za snobizm, to juz dyktowanie ludziom, jaki jest jedyny wlasciwy (dla nich!) sposob obcowania ze sztuka juz za snobizm uwazam. oraz pogardliwe wypowiedzi o "tych na niskosci" z wyzyn swego wysublimowanego smaku...
                                        a przeciez tyle mozna skorzystac na wiedzy, pasji, znajomosci rzeczy znawcow - o ile nie sa snobami...
                                        • mdro Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 09:49
                                          Otóż to właśnie. Taka wręcz religijna postawa, jaką prezentują niektóre osoby w tym wątku, bynajmniej nie służy rozpowszechnianiu sztuki i jej przybliżaniu ogółowi. Wiele muzeów i galerii już to zrozumiało i sprzedaje nie tylko albumy i reprodukcje (tak, w wielu muzeach można sobie zamówić cyfrowe reprodukcje wysokiej jakości i wydrukować choćby na prześcieradle), ale i kubki, koszulki etc.

                                          Była ostatnio na spotkaniu z osobami zajmującymi się właśnie upowszechnianiem kultury. Z różnych szacownych jednostek. Wszyscy jednym głosem mówili, że ten kontakt może być jakikolwiek - z fragmentem filmu na youtubie, z obrazem w czyimś profilu na FB - byleby był. Bo nawet taki przelotny i niedoskonały może zachęcić do jego pogłębiania. W to też wpisuje się reprodukcja na ścianie u znajomych.
                                        • larrisa Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 11:25
                                          kura17 napisała:

                                          > i - o ile stwierdzenie, ze zawieszenie sobie kopii/reprodukcji na scianie jest
                                          > obciachem, nie uwazam za snobizm, to juz dyktowanie ludziom, jaki jest jedyny w
                                          > lasciwy (dla nich!) sposob obcowania ze sztuka juz za snobizm uwazam. oraz poga
                                          > rdliwe wypowiedzi o "tych na niskosci" z wyzyn swego wysublimowanego smaku...

                                          Przepraszam bardzo, ale ja też nie piszę nic innego niż to, że powieszenia niskiej jakości wytworu kultury masowej, czyli reprodukcji, to obciach w kategorii obcowania ze sztuką, ale przecież panie same piszą, że reprodukcja pełni w ich domu wszystkie inne roli z wyłączeniem sztuki. Co najwyżej może wzbudzać wspomnienia o sztuce, albo marzenia - ale nie jest sposobem na obcowanie z nią. Więc skoro tak to nie można stawiać zarzutu, że ktoś tu narzuca jeden właściwy sposób na obcowanie ze sztuką, bo w przypadku reprodukcji nie ma mowy o obcowaniu ze sztuką, jak twierdzi jedna i druga strona.
                                          • kura17 Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 13:59
                                            jednak dla mnie to jest jakis sposob oddzialywania ze sztuka - jak sobie patrze na moja pocztwoke lub na moj kalendarz z rothko, to wraca mi rozkosz, z ktora patrzylam na oryginal...
                                            ... znowu chcesz mi narzucic swoja definicje obcowania ze sztuka, czyz nie?...
                                            • niennte Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 14:29
                                              kura17 napisała:

                                              > jednak dla mnie to jest jakis sposob oddzialywania ze sztuka - jak sobie patrze na moja pocztwoke lub na moj kalendarz z rothko, to wraca mi rozkosz, z ktora patrzylam na oryginal...
                                              ... znowu chcesz mi narzucic swoja definicje obcowania ze sztuka, czyz nie?...


                                              Kuro, spójrz obiektywnie, proszę. Dziewczyna napisała:
                                              panie same piszą, że reprodukcja pełni w ich domu wszystkie inne roli z wyłączeniem sztuki. Co najwyżej może wzbudzać wspomnienia o sztuce, albo marzenia - ale nie jest sposobem na obcowanie z nią. Więc skoro tak to nie można stawiać zarzutu, że ktoś tu narzuca jeden właściwy sposób na obcowanie ze sztuką, bo w przypadku reprodukcji nie ma mowy o obcowaniu ze sztuką, jak twierdzi jedna i druga strona.


                                              Dodam, że mam taki sam punkt widzenia: patrzenie na reprodukcję/kopię/album to nie jest sensu stricte OBCOWANIE ze sztuką, tylko marzenie o sztuce, przywoływanie wspomnień, obrazowanie własnych sentymentów czy tęsknot.
                                              Obcować ze sztuką (w tym wypadku: malarstwem) można tylko w jeden sposób - patrząc na oryginał w przypadku obrazu. Tak samo, jak patrząc na zdjęcie męża czy dziecka, przywołuje się sentymenty, a nie przytula/całuje tegoż.

                                              Zatem, jeżeli sztuka to dla kogoś sentymenty i pragnienia (nie wspominając o modzie, np. na Muchę czy Van Gogha), niechże sobie wiesza reprodukcje. Ja nawet nie nazwę tego obciachem, ot, dość powszechne zjawisko powierzchownego spojrzenia na sztukę. Natomiast, jak pisały dziewczyny przede mną, dla prawdziwego miłośnika sztuki to profanacja.

                                              I szkoda, tyle jest młodych, współczesnych malarek i malarzy, którzy często nie mogą sprzedać swojego obrazu za tysiaka, bo ludzie wolą kupić kiepską kopię arcydzieła sprzed wieków, napędzając biznesy spryciarzom od kopii, zamiast dać szansę przyszłemu artyście.
                                              Co Van Gogh miał z obecnej, ogromnej popularności? Nic, przymierał głodem. Teraz kolejny młody artysta nie może żyć ze swojej twórczości, a pieniądze trafiają nie do twórcy, lecz biznesmena.
                                              • kura17 Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 14:35
                                                > Kuro, spójrz obiektywnie, proszę. Dziewczyna napisała:
                                                > panie same piszą, że reprodukcja pełni w ich domu wszystkie inne roli z wył
                                                > ączeniem sztuki. Co najwyżej może wzbudzać wspomnienia o sztuce, albo ma
                                                > rzenia - ale nie jest sposobem na obcowanie z nią. Więc skoro tak to nie można
                                                > stawiać zarzutu, że ktoś tu narzuca jeden właściwy sposób na obcowanie ze sztuką, bo w
                                                > przypadku reprodukcji nie ma mowy o obcowaniu ze sztuką, jak twierdzi jedna i druga strona.


                                                no ale to ktos tak tam napisal.
                                                szczerze - dla mnie osobiscie takie wspomnienia i marzenia SA czescia obcowania ze sztuka.
                                                jakis tam kawalek sztuki wywarl na mnie takie wrazenie, ze do tej pory jego wspomnienie jest dla mnie obcowaniem ze sztuka.
                                                no tak mam i juz.
                                                a dowiaduje sie, ze mam zle.

                                                naprawde trzeba ludziom definiowac jak maja z ta sztuka obcowac?
                                                a po coz?
                                                obcujemy na tyle malo, ze rozne snobistyczne uwagi moga tylko zniechecic.
                                                o to nam chodzi, naprawde?
                                                • larrisa Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 14:46
                                                  kura17 napisała:

                                                  > naprawde trzeba ludziom definiowac jak maja z ta sztuka obcowac?
                                                  > a po coz?
                                                  > obcujemy na tyle malo, ze rozne snobistyczne uwagi moga tylko zniechecic.
                                                  > o to nam chodzi, naprawde?

                                                  Nie, ale można wskazać bardziej wartościowe możliwości. Jeden się nadąsa a inny się zastanowi, i być może poszuka coś więcej niż tylko jedną z najbardziej popularnych reprodukcji.
                                                  Jak widać na forum powstały już 3 inne wątki, w których ludzie rozmawiają o tym gdzie można nabyć fajną sztukę i jednak trochę ludzi się tam wypowiada.

                                                  • kura17 Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 14:58
                                                    > Nie, ale można wskazać bardziej wartościowe możliwości. Jeden się nadąsa a inny
                                                    > się zastanowi, i być może poszuka coś więcej niż tylko jedną z najbardziej pop
                                                    > ularnych reprodukcji.
                                                    > Jak widać na forum powstały już 3 inne wątki, w których ludzie rozmawiają o tym
                                                    > gdzie można nabyć fajną sztukę i jednak trochę ludzi się tam wypowiada.

                                                    bardzo szczytne, ale _snobistyczne_ traktowanie tematu nie pomaga.
                                                    mnie o ten snobizm chodzi, nie o fajne propozycje i pokazanie szerszych horyzontow.
                                                    w momencie, kiedy autorytarnie _wymaga sie_ ode mnie poszerzenie horyzontow wlacza mi sie dzwonek alarmowy.

                                                    ja naprawde cenie sobie rady, propozycje, chetnie siegam po "dodatkowy material" na najrozniejsze tematy. jednak musi to wyjsc ode mnie, ze srodka, a nie zostac mi narzucone przez snobujacych sie znawcow.

                                                    wedlug mnie forma przekazu MA znaczenie, zwlaszcza ze w tym konkretnym przypadku czesto obrazuje sposob myslenia o innych.
                                                  • larrisa Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 15:08
                                                    Ale w czym ty widzisz ten snobizm, w jaki sposób ktoś cię niby zmusza. Ktoś z forum przyszedł do ciebie i ściągnął reprodukcję ze ściany? Wkleiłaś tu swoją reprodukcję bo chciałaś się pochwalić i cię zjechano?
                                                    Zwróć uwagę, że wątek powstał w odpowiedzi na pierwszy post. Kobieta się zastanawia czy to nie obciach kupić sobie reprodukcję. Jedni piszę, że nie, inni piszą, że tak. Dlaczego ci co piszą że "nie" nic nie zarzucają, a ci co piszą "tak" narzucają?
                                                    Na dodatek, to ci co piszą na "tak" od samego początku robią dużo mało wybrednych uwag, wystarczy poczytać wypowiedzi o niennte, typu że na niczym się nie zna, bo nie potrafi sama urządzić mieszkania, albo że wkleja cytaty, bo nie potrafi własnymi słowami itd. Pokaż gdzie niby druga strona jest aż tak agresywna?

                                                    A jednak tu cię forma nie razi, w każdym razie nic o tym nie piszesz.
                                                  • kura17 Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 15:13
                                                    no widze snobizm w wypowiedziach, JA widze.
                                                    oczywiscie nikt mnie fizycznie nie zmusza, ale ma o mnie (nie konkretnie mnie, oczywiscie) "odpowiednie zdanie".
                                                    snobizm czesto jest trudny do konkretnego pokazania palcem, bardziej sie go wyczuwa.
                                                    przyjmuje do wiadomosci, ze w zalozeniach go nie bylo, ale wiele osob w tym watku go "poczulo".

                                                    niewybradne komentarze o stronie przeciwnej pojawily sie po obu stronach.
                                                • niennte Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 15:15
                                                  obcujemy na tyle malo, ze rozne snobistyczne uwagi moga tylko zniechecic.
                                                  o to nam chodzi, naprawde?


                                                  Ja nie odbieram tego jako uwagi snobistyczne. Raczej uwagi ludzi, którzy znają się trochę bardziej.

                                                  Ja nie znam się na muzyce. Owszem, mam jakieś tam sympatie i antypatie, ale mogę funkcjonować bez. Nie umiałabym też ocenić, nazwać stylu, kierunku, co tam jeszcze. Nigdy by mi jednak nie przyszło do głowy nazywać kogoś, kto o muzyce wie dużo więcej niż ja, snobem.
                                                  Tam, gdzie się nie znam, nie wiem, nie interesuję, mam wiedzę na poziomie przeciętnego Kowalskiego, uznaję czyjąś wiedzę nie wartościując i nie przyklejając etykiet.

                                                  A wracając jeszcze do Twojej wypowiedzi - ja reaguję zupełnie inaczej. Jakiś czas temu byłam na wystawie obrazów Beksińskiego (mój ulubiony współczesny). Pełna wrażeń, kupiłam papierową reprodukcję jednego z obrazów i powiesiłam w mojej galerii w pokoju.
                                                  Chyba wisiała dwa dni. Patrzyłam na papier, patrzyłam na wiszące obok obrazy mojej ulubionej malarki (na którą mnie stać) i myślałam sobie: "Nie, to absolutnie nie to! Ten kawałek papieru w żaden sposób nie odzwierciedla tego, co widziałam na tamtym obrazie, co czułam oglądając." Zdjęłam ze ściany, a jakiś czas później kupiłam trzeci obraz tej malarki smile
                                                  Mogę mieć ulubionych malarzy takich, których nigdy nie kupię oraz takich, na obrazy których odkładam kasę i kupuję.
                                                  • kura17 Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 15:25
                                                    > Ja nie odbieram tego jako uwagi snobistyczne. Raczej uwagi ludzi, którzy znają
                                                    > się trochę bardziej.

                                                    nigdzie nie napisalam, ze ludzie (w domysle wszyscy), ktorzy znaja sie na czyms lepiej ode mnie sa snobami!
                                                    chodzi o FORME przekazu, juz to napisalam.
                                                    chyba dyskutujac o sztuce powinnismy zgodzic sie, ze forma MA znaczenie, czyz nie?...

                                                    > A wracając jeszcze do Twojej wypowiedzi - ja reaguję zupełnie inaczej.

                                                    no wlasnie - reagujesz zle, trzeba to zmienic! smile
                                                  • kura17 Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 15:29
                                                    > nigdzie nie napisalam, ze ludzie (w domysle wszyscy), ktorzy znaja sie na czyms
                                                    > lepiej ode mnie sa snobami!

                                                    i czesto uwielbiam rozmowy z prawdziwymi znawcami i pasjonatami, ale nie lubie ludzi, ktorzy sie widocznie wywyzszaja, no tak ma i juz.

                                                    w tym watku odnioslam wrazenie, ze "prawdziwe znawczynie" poklepuja sie po ramieniu, jaka to one maja wrazliwosc na sztuke, kontrastujac to z brakiem oddzialywania prezentowanego przez prostaczkow...
                                                  • szarsz Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 15:25
                                                    > nazywać kogoś, kto o muzyce wie dużo więcej niż ja, snobem.

                                                    A mnie by przyszło nazywanie snobem kogoś, kto może i wie więcej o muzyce, ale przede wszystkim wie i komunikuje, że powinnam słuchać muzyki wyłącznie na koncertach w odpowiednich halach, że kupowanie płyt (kaset, cd) to obciach i absolutnie tego robić nie powinnam, a jeśli nie stać mnie na koncert ulubionego zespołu to powinnam chodzić wyłącznie na niszowe, mniej znane, ale tańsze.
                                                  • larrisa Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 15:32
                                                    szarsz napisała:

                                                    > A mnie by przyszło nazywanie snobem kogoś, kto może i wie więcej o muzyce, ale
                                                    > przede wszystkim wie i komunikuje, że powinnam słuchać muzyki wyłącznie na konc
                                                    > ertach w odpowiednich halach, że kupowanie płyt (kaset, cd) to obciach i absolu
                                                    > tnie tego robić nie powinnam,

                                                    A jak ktoś zapyta, że chce się zanurzyć w świecie muzyki i w związku z tym chce kupić sobie Bayer Full i Shazze?
                                                  • kura17 Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 15:34
                                                    > A jak ktoś zapyta, że chce się zanurzyć w świecie muzyki i w związku z tym chce
                                                    > kupić sobie Bayer Full i Shazze?

                                                    ale juz wlasnie samo zakladanie, ze jezeli nie muzyka najwyzszych lotow, to na pewno bayer full paskudnie pachnie snobizmem...
                                                  • larrisa Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 15:39
                                                    Chyba masz jakiś duży problem z tym snobizmem, może jakieś przeczulenie. Strach coś napisać - wszystko pachnie snobizmem. Przecież to tylko punkt odniesienia, przykład, w opozycji to tego co piszesz szarsz.
                                                  • kura17 Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 15:44
                                                    > Chyba masz jakiś duży problem z tym snobizmem, może jakieś przeczulenie. Strach
                                                    > coś napisać - wszystko pachnie snobizmem. Przecież to tylko punkt odniesienia,
                                                    > przykład, w opozycji to tego co piszesz szarsz.

                                                    nie jestem jedyna, ktora tutaj ten snobizm widzi.
                                                    nie lubie bardzo stosowania "argumentu", ze jesli ja cos widze (w domysli inni nie), to JA mam problem, a nie ten, kto spowodowal cos, cos zauwazylam...
                                                    to tak samo, gdy ktos sie nie smieje z wulgarnego/glupiego/obrazliwego "zartu" i jest posadzany o brak poczucia humoru...
                                                  • niennte Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 15:43
                                                    Kuro, czy uważasz się za snobkę, bo masz saucera?
                                                  • kura17 Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 15:53
                                                    > Kuro, czy uważasz się za snobkę, bo masz saucera?

                                                    no i wciaz nie rozumiesz, co probuje przekazac.
                                                    nie chodzi o to, czy ktos cos ma lub nie (wiedze lub oryginalny przedmiot) lecz sposob, w jaki wyraza swoje poglady.
                                                    FORMA wyrazania pogladow kilku osob w tym watku jest (wedlug mnie i kilku innych osob) snobistyczna, nie fakt posiadania wiekszej wiedzy, czy nawet jakiegos oryginalnego van gogha!

                                                    podam przyklad - _nigdy_ nie odebralam wypowiedzu luiz_y (moge sie mylic w pisowni nicka, przepraszam) jako jakiegokolwiek snobizmu, a kobieta ma niesamowita wiedze, genialne pomysly i zielenieje z zazdrosci w zasadzie przy kazdej jej opini wink
                                                    jednak wypowiada je w sposob, ktory nie obraza (nawet w domysle, w bialych rekawiczkach) zwyklego smiertelnika, ktory chce sie czegos nauczyc (albo nawet i nie, po prostu chlonie prze osmoze).
                                                    jej sposob wypowiedzi (dla mnie) jest _bardzo_ rozny od tego, ktory obserwuje u innych osob w tym watku. przykro mi, tak to odbieram.
                                                  • niennte Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 16:01
                                                    O, kochana, chyba za rzadko zaglądasz na Wnętrza. Wypowiedzi Luizy też zostały odebrane jako złośliwa krytyka. Biedaczka ma swój styl wypowiedzi, dwoi się i troi, żeby nie urazić, a jednak...
                                                    Tak, że wiesz, odbiór wypowiedzi zależy zarówno od nadawcy, jak odbiorcy,
                                                  • kura17 Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 16:04
                                                    wyraznie napisalam, ze _dla mnie_.
                                                    oczywiscie, ze to wszystko jest zalezne, nie ma prawdy objawionej w tym temacie.

                                                    > Tak, że wiesz, odbiór wypowiedzi zależy zarówno od nadawcy, jak odbiorcy

                                                    oczywiscie, ciesz sie, ze sie z tym obie zgadzamy... wink
                                                  • szarsz Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 15:48
                                                    > A jak ktoś zapyta, że chce się zanurzyć w świecie muzyki
                                                    > i w związku z tym chce kupić sobie Bayer Full i Shazze?

                                                    TUtaj ten przypadek nie zachodzi. Albowiem kupowanie Bayer Full i Shazzy można przyrównać może do tryptyków z allegro.

                                                    I to jest nadużycie.
                                                  • larrisa Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 15:55
                                                    Dla mnie ranga większości masowej reprodukcji dostępnej na allegro czy allposter nie jest większa od tryptyków z allegro.
                                                  • kura17 Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 15:57
                                                    > Dla mnie ranga większości masowej reprodukcji dostępnej na allegro czy allposter
                                                    > nie jest większa od tryptyków z allegro.

                                                    a tych sprzedawanych w sklepach muzealnych?
                                                  • niennte Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 15:32
                                                    No cóż, są ludzie, którzy każdą wypowiedź osoby bardziej zorientowanej traktują jako zamach na wolność osobistą.
                                                  • kura17 Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 15:35
                                                    > No cóż, są ludzie, którzy każdą wypowiedź osoby bardziej zorientowanej traktują
                                                    > jako zamach na wolność osobistą.

                                                    przeciez chyba dwa razu juz napisalam Ci, ze ja tak nie robie, ale Ty i tak wiesz swoje.
                                                    to akurat nie jest snobizm, ale rowniez nie jest mila cecha u rozmowcy...
                                                  • larrisa Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 15:43
                                                    kura17 napisała:

                                                    > przeciez chyba dwa razu juz napisalam Ci, ze ja tak nie robie, ale Ty i tak wie
                                                    > sz swoje.

                                                    No ale tobie się też pisze, że to nie snobizm, a ty go czujesz coraz bardziej i wiesz swoje smile
                                                  • kura17 Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 15:47
                                                    > No ale tobie się też pisze, że to nie snobizm, a ty go czujesz coraz bardziej i
                                                    > wiesz swoje smile

                                                    no nie do konca.
                                                    mnie sie wmawia, ze JA _uwazam_ wszelkich ludzi o wiekszej wiedzy ode mnie za snobow, gdy ja wiem, ze tak nie jest.
                                                    Wy twierdzicie, ze nie jestescie snobami (a kto tak twierdzi? wink ), moze i prawda.
                                                    jednak Wasze _wypowiedzi_ sa odbierane jako snobistyczne.
                                                    moze to tylko forma przekazu, nie Wasze przekonania, nie zaprzeczam.
                                                    jednak odbior Waszych wypowiedzi taki jest (dla mnie i kilku innych osob tutaj).

                                                    czyli mnie jest wmawiane, co ja robie, a ja "wmawiam", jak sa odbierane Wasze wypowiedzi.
                                                  • szarsz Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 16:01
                                                    > Wasze _wypowiedzi_ sa odbierane jako snobistyczne.


                                                    Ja jestem człowiekiem bardziej zorientowanym w kulinariach. Mam bardzo wrażliwy język, na smak, na fakturę. I nos.
                                                    Czuję zachwyt dla produktów i dań, które niektórzy zbywają pogardliwym "phh, tak mało?" albo zalewają keczupem.

                                                    To, co pamiętam po latach, czasem wielu latach z wyjazdów czy wizyt, to smak, kolor, fakturę jedzenia.

                                                    I nie przyszłoby mi do głowy powiedzenie komuś, że skoro nie stać go na wyjazd na mule odrywane własnymi rękami od skał i jedzone na surowo wciąż jeszcze ze smakiem morza, z którego zostały wyłowione, to w ogóle niech muli nigdy nie kupuje, bo to co zje, to nędzny ersatz. Kup se lepiej marchewkę. Albo czekaj, wyhoduje na własnym nawozie, bo inaczej to profanacja marchewki i smak juz nie ten.

                                                    Powiedziałabym ewentualnie: jeśli będziesz miał okazję, skorzystaj, może zachwyci cię tak samo, jak mnie.
                                                  • kura17 Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 15:55
                                                    > No ale tobie się też pisze, że to nie snobizm, a ty go czujesz coraz bardziej i
                                                    > wiesz swoje smile

                                                    i jeszcze: wierze, ze w zamiarze nie bylo snobizmu.
                                                    jednak odbior jest innych (przez kilka osob, nie tylko mnie).
                                                    moze forma zawiodla? zdarza sie.
                                                    ... albo ja jestem przeczulona, tez sie zdarza.
                                                  • larrisa Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 16:02
                                                    kura17 napisała:

                                                    > i jeszcze: wierze, ze w zamiarze nie bylo snobizmu.
                                                    > jednak odbior jest innych (przez kilka osob, nie tylko mnie).
                                                    > moze forma zawiodla? zdarza sie.

                                                    Ale bądźmy sprawiedliwi, jeśli już to forma zawodzi obie strony, tu forum e-mama, raczej
                                                    rzadko dyskusje przebiegają w miłej, spokojne i kulturalnej atmosferze. Czy dotyczy to literatury, mody, czy projekcji filmowej.

                                                    Prześledź początek wątku, chyba tylko jedna osoba odważyła się być na "nie" dla reprodukcji no i zobacz co było dalej.
                                                    I może w tym tkwi problem, zdecydowana większość jednak jest na "tak".
                                                  • kura17 Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 16:12
                                                    > Ale bądźmy sprawiedliwi, jeśli już to forma zawodzi obie strony, tu forum e-mama, raczej
                                                    > rzadko dyskusje przebiegają w miłej, spokojne i kulturalnej atmosferze. Czy dotyczy to
                                                    > literatury, mody, czy projekcji filmowej.

                                                    zgadza sie.
                                                    jednak ja osobiscie moge byc odpowiedzialna tylko za wlasne wypowiedzi i wlasne odczucia.
                                                    wlasne odczucia wyraznie opisalam, mam nadzieje, ze moimy wypowiedziami nikogo nie obrazilam (nie mialam takiego zamiaru).
                                                  • ardzuna Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 19:27
                                                    niennte napisała:

                                                    > No cóż, są ludzie, którzy każdą wypowiedź osoby bardziej zorientowanej traktują
                                                    > jako zamach na wolność osobistą.

                                                    Właśnie. Taka wypowiedź uraża ich godność opartą na swobodnym i nieskrępowanym umiłowaniu i wyrażaniu własnej niewiedzy.
                                      • ardzuna Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 19:23
                                        kura17 napisała:

                                        > > Ale reprodukcja wieszana na ścianie nie daje ogólnego pojęcia o dziele. K
                                        > toś kt
                                        > > o ją sobie wiesza, wyobraża sobie że obcuje z dziełem, a tak naprawdę psu
                                        > je sobie gust.
                                        >
                                        > Ty probujesz wszystkim narzucic "jedyny wlasciwy sposob obcowania z prawdziwa s
                                        > ztuka", a to przeciez bzdura jest...

                                        Z prawdziwą sztuką obcuje się wyłącznie bezpośrednio. Pośrednio możesz obcować z czymś, co jest nieprawdziwą sztuką, sztuczną sztuką, zdjęciem sztuki, reprodukcją sztuki, zwij to sobie jak chcesz. Nic nie narzucam, piszę jak jest.

                                        > z najrozniejszymi zarzutami sie spotkalam, na przyklad z takim, ze wizyta w luw
                                        > rze, a juz nie daj boze ogladanie tam ich najslynniejszych dziel, to obciach st
                                        > raszny.

                                        Co za dziwaczny pogląd, chyba bardzo zakompleksionej osoby?

                                        > niech bedzie, ja nie zaluje swoich prymitywnych (zapewne) uniesien, ktore przez
                                        > ylam patrzac na nike z samotraki z poczatku schodow, albo na wenus z milo od ty
                                        > lu...

                                        Ale zmieniasz temat, nie postawiłaś sobie przecież gipsowej Nike z Samotraki w dużym pokoju, żeby przeżywać uniesienia, tylko oglądałaś oryginał w muzeum?

                                        > nie kupilam kopi, ale kupilam sobie pocztowke w sklepie muzealnym i mam ja w pr
                                        > acy, zeby czasem popatrzec na tego niesamowitego, przystojnego, zmyslowego mezc
                                        > zyzne...

                                        Pocztówkę z Monetem? Z obrazem Moneta? Tak czy inaczej póki nie nabyłaś na kiermaszu oleodruku, żeby go sobie rąbnąć na ścianę z zamiarem udawania człowieka kultury wysokiej, nie powinnaś w żaden sposób czuć, że wszystko co zostało tu napisane, dotyczy ciebie.
                                        • mdro Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 21:07
                                          "Z prawdziwą sztuką obcuje się wyłącznie bezpośrednio. Pośrednio możesz obcować z czymś, co jest nieprawdziwą sztuką, sztuczną sztuką, zdjęciem sztuki, reprodukcją sztuki, zwij to sobie jak chcesz. Nic nie narzucam, piszę jak jest"

                                          Ponawiam pytanie - czy jeśli mam reprodukcję Clota wg Degasa, to to dalej jest jedynie erzatz?

                                          "Tak czy inaczej póki nie nabyłaś na kiermaszu oleodruku, żeby go sobie rąbnąć na ścianę z zamiarem udawania człowieka kultury wysokiej"

                                          Masz rację, w Twoich wypowiedziach nie ma snobizmu, jest pogarda.

                                          Ponawiam pytanie - czy mając
                                          • ardzuna Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 22:22
                                            mdro napisała:

                                            > Ponawiam pytanie - czy jeśli mam reprodukcję Clota wg Degasa, to to dalej jest
                                            > jedynie erzatz?

                                            Czy uważasz, ze jakaś reprodukcja jest mniej reprodukcją albo lepszą reprodukcją, bo ją masz?

                                            > "Tak czy inaczej póki nie nabyłaś na kiermaszu oleodruku, żeby go sobie rąbnąć
                                            > na ścianę z zamiarem udawania człowieka kultury wysokiej"
                                            >
                                            > Masz rację, w Twoich wypowiedziach nie ma snobizmu, jest pogarda.

                                            Wszelkie pretensje są pożałowania godne. Uważaj sobie, co chcesz.
                                            • mdro Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 23:31
                                              Nawet Ci się nie chciało w Googla wrzucić... I nie, nie mam litografii Clota, za to można ją sobie było obejrzeć w MNW na niedawno zamkniętej wystawie pasteli. Poza tym ciągle nikt nie chce odpowiedzieć na moje pytania o grafikę - sztuka to czy nie sztuka, smuteczek...
                                              • niennte Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 23:51
                                                Oczywiście, że sztuka. Plakat też (nie mylić z papierową reprodukcją).
                                              • ardzuna Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 02.02.16, 00:35
                                                Skąd ci przyszedł do głowy pomysł, ze grafika nie może być sztuką?
                                                • mdro Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 02.02.16, 20:46
                                                  A kto tutaj cały czas powtarza, że "kawałek zadrukowanego papieru" nie jest sztuką? Że "obcować" można wyłącznie z "oryginałem"? Że liczy się wyłącznie ten jeden jedyny egzemplarz, wykonany ręką mistrza? Nieco konsekwencji zatem poproszę.

                                                  A skoro jest sztuką - czy zatem współczesna reprodukcja sztychu, litografii czy wykonanego techniką offsetu plakatu też jest "be"? Czy powieszenie np. grafik wykonanych wg ilustracji w XIX-wiecznych czasopismach też jest obciachem?
                                                  • ardzuna Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 03.02.16, 21:41
                                                    mdro napisała:

                                                    > A kto tutaj cały czas powtarza, że "kawałek zadrukowanego papieru" nie jest szt
                                                    > uką?

                                                    Umiesz czytać? A użyć wyszukiwarki forumowej? Na pewno nie ja to powtarzam.

                                                    Że "obcować" można wyłącznie z "oryginałem"? Że liczy się wyłącznie ten j
                                                    > eden jedyny egzemplarz, wykonany ręką mistrza? Nieco konsekwencji zatem poprosz
                                                    > ę.

                                                    Bredzisz. Nic takiego nie pisałam. Grafika może mieć więcej odbitek, a nadal być sztuką. Ale nie musi być sztuką, podobnie jak obraz, nawet oryginalny. Problem tkwi w wartości artystycznej, a nie w technice czy grupie technik wykonania.
                                        • kura17 Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 23:16
                                          > Z prawdziwą sztuką obcuje się wyłącznie bezpośrednio. Pośrednio możesz obcować
                                          > z czymś, co jest nieprawdziwą sztuką, sztuczną sztuką, zdjęciem sztuki, reprodu
                                          > kcją sztuki, zwij to sobie jak chcesz.
                                          >
                                          >Nic nie narzucam, piszę jak jest.

                                          haha, nie widzisz, ile buty jest w tym zdaniu???

                                          a ja napisze: z prawdziwa sztuka kazdy obcuje tak, jak czuje.
                                          nic nie narzucam, pisze jak jest.

                                          i kto ma racje???

                                          > > z najrozniejszymi zarzutami sie spotkalam, na przyklad z takim, ze wizyta
                                          > > w luwrze, a juz nie daj boze ogladanie tam ich najslynniejszych dziel, to obciach straszny.
                                          >
                                          > Co za dziwaczny pogląd, chyba bardzo zakompleksionej osoby?

                                          slyszalam to od kilku osob, nie potrafie stwierdzic, czy byly/sa zakompleksione.
                                          niemniej ich zdanie zupelnie mi nie zepsulo wizyty w luwrze.


                                          > Ale zmieniasz temat, nie postawiłaś sobie przecież gipsowej Nike z Samotraki w
                                          > dużym pokoju, żeby przeżywać uniesienia, tylko oglądałaś oryginał w muzeum?

                                          ale gdybym znalazla zdjecie z nike, oddajace moj nastroj w tamtej chwili, to pewnie bym kupila.


                                          > Tak czy inaczej póki nie nabyłaś na kier
                                          > maszu oleodruku, żeby go sobie rąbnąć na ścianę z zamiarem udawania człowieka k
                                          > ultury wysokiej, nie powinnaś w żaden sposób czuć, że wszystko co zostało tu na
                                          > pisane, dotyczy ciebie.

                                          nie ma znaczenia, czy dotyczy mnie, czy nie!
                                          • ardzuna Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 02.02.16, 00:31
                                            kura17 napisała:

                                            > > Z prawdziwą sztuką obcuje się wyłącznie bezpośrednio. Pośrednio możesz ob
                                            > cować
                                            > > z czymś, co jest nieprawdziwą sztuką, sztuczną sztuką, zdjęciem sztuki, r
                                            > eprodu
                                            > > kcją sztuki, zwij to sobie jak chcesz.
                                            > >
                                            > >Nic nie narzucam, piszę jak jest.
                                            >
                                            > haha, nie widzisz, ile buty jest w tym zdaniu???

                                            To ty nie rozumiesz jego logiki. Nie jest inaczej, jest tak jak piszę bo nie może być inaczej. Jeśli reprodukcja nie jest sztuką (a nie jest), to obcując z nią nie obcujesz ze sztuką. Proste. Jaśniej nie będzie.

                                            > > > z najrozniejszymi zarzutami sie spotkalam, na przyklad z takim, ze
                                            > wizyta
                                            > > > w luwrze, a juz nie daj boze ogladanie tam ich najslynniejszych dz
                                            > iel, to obciach straszny.
                                            > >
                                            > > Co za dziwaczny pogląd, chyba bardzo zakompleksionej osoby?
                                            >
                                            > slyszalam to od kilku osob, nie potrafie stwierdzic, czy byly/sa zakompleksione
                                            > .
                                            > niemniej ich zdanie zupelnie mi nie zepsulo wizyty w luwrze.

                                            Chyba żartujesz?! Trzeba mieć własne zdanie, nie cudze i zignorować ignorantów.

                                            > ale gdybym znalazla zdjecie z nike, oddajace moj nastroj w tamtej chwili, to pe
                                            > wnie bym kupila.

                                            I trzymałabyś je bezpretensjonalnie w szufladce.

                                            >
                                            >
                                            > > Tak czy inaczej póki nie nabyłaś na kier
                                            > > maszu oleodruku, żeby go sobie rąbnąć na ścianę z zamiarem udawania człow
                                            > ieka k
                                            > > ultury wysokiej, nie powinnaś w żaden sposób czuć, że wszystko co zostało
                                            > tu na
                                            > > pisane, dotyczy ciebie.
                                            >
                                            > nie ma znaczenia, czy dotyczy mnie, czy nie!

                                            Może i nie ma, ale twój cały post był nie na temat tej dyskusji.
                                            • kura17 Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 02.02.16, 07:42
                                              > To ty nie rozumiesz jego logiki. Nie jest inaczej, jest tak jak piszę bo nie mo
                                              > że być inaczej. Jeśli reprodukcja nie jest sztuką (a nie jest), to obcując z ni
                                              > ą nie obcujesz ze sztuką. Proste. Jaśniej nie będzie.

                                              alez ja rozumiem, co chcesz powiedziec przez to zdanie, nie potrzebuje jasniej.
                                              jenak sie z nim nie zgadzam.
                                              caly czas probuje Ci wytlumaczyc, ze dla mnie definicja obcowania ze sztuka rozumiana jako fizyczne obcowanie z oryginalem jest zbyt plytka i nie do przyjecia.
                                              i daje innym ludzion prawo do ich wlasnej definicji.


                                              > > niemniej ich zdanie zupelnie mi nie zepsulo wizyty w luwrze.
                                              >
                                              > Chyba żartujesz?! Trzeba mieć własne zdanie, nie cudze i zignorować ignorantów.

                                              napisalam, ze mi NIE zepsulo wizyty smile
                                              bo niby dlaczego mialo? jednak zdziwilam sie ich zdaniem (tak jak teraz dziwie sie Twoim).
                                              a luwr boski (i tani!), choc mialam czas tylko na najwieksze dziela, historie budynku i madonny.
                                              ale wroce smile

                                              > > ale gdybym znalazla zdjecie z nike, oddajace moj nastroj w tamtej chwili,
                                              > > to pewnie bym kupila.
                                              >
                                              > I trzymałabyś je bezpretensjonalnie w szufladce.

                                              nie jestem pewna, moze powiesilabym w pracy smile tam jest moj malarz wymarzony...

                                              > > nie ma znaczenia, czy dotyczy mnie, czy nie!
                                              >
                                              > Może i nie ma, ale twój cały post był nie na temat tej dyskusji.

                                              ja uwazam, ze jest.
                                              dyskusja nie jest jednowymiarowa.
                                              • larrisa Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 02.02.16, 09:27
                                                kura17 napisała:

                                                > caly czas probuje Ci wytlumaczyc, ze dla mnie definicja obcowania ze sztuka roz
                                                > umiana jako fizyczne obcowanie z oryginalem jest zbyt plytka i nie do przyjecia

                                                Nie wiem po co to mnożenie bytów i coraz większe komplikacje. Sprawa jest dość prosta - padło pytanie czy wieszanie reprodukcji to obciach i przynajmniej, tak było na początku wątku, rozmowa dotyczyła zwykłych masowych reprodukcji najczęściej najbardziej popularnych obrazów w stylu pocałunek Klimta. O takich reprodukcjach rozmawiamy. Jednym się podobają, innym nie, i ja do nich należę, ponieważ dla mnie to uboga namiastka i nie szpeciłabym sobie reprodukcją ściany. Bo mnie wieszanie czegoś co ma wyglądać na obraz kojarzy się z chęcią obcowania ze sztuką, choć tu już sporo osób wyjaśniało również, że wieszają reprodukcję dla całkiem innych celów, jakich ich sprawa, ale że się mylę kojarząc intencję ze sztuką. Tobie jak rozumiem też jawi się jednak taka intencje wieszającego.
                                                Niemniej jak pozwalamy sobie nazywać "50 twarzy Graya" tanią, płytką grafomanią i nikt się jakoś nie oburza, ciekawi mnie dlaczego pisanie komuś kto PYTA czy kupić reprodukcję nie można odpowiedzieć "Nie, bo to tania namiastka sztuki" i nie chodzi tu wcale o cenę.

                                                Tymczasem panie wymyślają to coraz rzadsze przypadki niezwykłych reprodukcji, porównują reprodukcje do grafik i plakatów (!) albo kopii wiszących w muzeach (!), albo malarz, których nie stać na własnych obraz (!) i pierdylion innych niezwykłych historyjek podczas gdy dyskusja dotyczy zwkłego produktu kultury masowej - mechanicznej reprodukcji jakich tysiące wisi po domach, jak klony.
                                                • kura17 Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 02.02.16, 10:21
                                                  sprawa nigdy nie jest prosta wink
                                                  dyskusje zyja wlasnym zyciem i rozgaleziaja sie w najdziwniejszy sposob (czasem).
                                                  po to jest forum, zeby pogadac, prawda?

                                                  ta dyskusja pokazuje, ze jednak sprawy nie sa czarno-biale i odbior tego, co "tylko" probowalyscie podobno napisac, jest burzliwy wink
                                                  zycie.

                                                  ja tam sobie lubie pogadac.
                                                  lubie posluchac.
                                                  nie lubie byc pouczana o jedynie wlasciwych prawdach, heh
                                                  • larrisa Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 02.02.16, 12:30
                                                    kura17 napisała:

                                                    > sprawa nigdy nie jest prosta wink
                                                    > dyskusje zyja wlasnym zyciem i rozgaleziaja sie w najdziwniejszy sposob (czasem
                                                    > ).
                                                    > po to jest forum, zeby pogadac, prawda?

                                                    No ale problem się zaczyna wtedy, gdy jedna strona mówi się ogólnie o typowych masowych reprodukcjach a ktoś zaczyna temu przeciwstawiać plakat albo litografię Clota. Albo opisuje jaką inną jednostkową, wyjątkową sytuację. W ten sposób można podważyć wszystko i w zasadzie nie wiadomo o czym się dyskutuje. Tzn. dla mnie wiadomo, o kiepskich, masowych reprodukcjach, a nie o litografii Clota. To, że świat nie jest czarno-biały to w sumie banał, niemniej nie przesadzamy, że z powodu odcieni szarości nie można doradzić komuś czy wyprodukowana masowo reprodukcja jest kiepska czy nie.

                                                    Uważam, że burzliwość tej dyskusji wynika z czego innego.
                                                    Mam zdanie podobne do p. Fibaka, ludzie w Polsce zdecydowanie częściej mają do czynienia i obcują z literaturą czy z filmem, więc tu gusty są bardziej wyrobione poprzez częste obcowanie i nikt się nie bulwersuje mocno gdy ktoś pisze krytycznie o Coelho, twarzach Greya, o Ryśku z Klanu czy o kartonach co zabiły Hankę.
                                                    Natomiast ta dyskusja obnaża, że ludziom się totalnie myli grafika z plakatem, plakat z reprodukcją, reprodukcja z kopią i że tak naprawdę każdy mówi o czymś innym, choć temat wyjściowy był jasny, niemniej 3/4 nie rozumie o czym mowa, ponieważ NIE WIDZI różnicy, albo wydaje im się, że ta różnica nie ma większego znaczenia. Pomijając już fakt, że dla sporej ilości osób z tego wątku wieszanie reprodukcji na ścianie nie ma nic wspólnego ze sztuką, a wtedy to trochę jak gadanie ze ślepym o kolorach.
                                                • sumire Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 03.02.16, 08:14
                                                  Jeszcze chwila i pomyślę, że ten obraz Picassa, co ubiegłej wiosny poszedł za 179 milionów USD, kupiła ematka, bo wszystko innego byłoby obciachem i namiastką.

                                                  Pominę już drobiazg, że istnieje coś takiego, jak reprodukcje podpisywane przez autorów.
                                                  • sumire Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 03.02.16, 08:15
                                                    *inne, ma się rozumieć. Autokorekta...
                                                  • niennte Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 03.02.16, 09:13
                                                    No to kiepskie wnioski wyciągnęłaś z tej długiej dyskusji.

                                                    Nic się nie mieści między reprodukcją z Allegro a oryginałem Picassa?
                                                  • sumire Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 03.02.16, 09:28
                                                    Wiele się mieści, co nie zmienia faktu, że o ile uważam snobizm kulturalny za dobry rodzaj snobizmu, o tyle pewne wypowiedzi w tym wątku są dla mnie przezabawne. Jeśli coś komuś się podoba, to niech to sobie na własnej ścianie wiesza. Kijek z pewnej części ciała warto czasem wyjąć.
                                                  • niennte Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 03.02.16, 16:01
                                                    Mnie z kolei się wydaje, że dobrze czasem włożyć taki rodzaj kijka, żeby móc patrzeć w niebo, zamiast ryć nosem po ziemi.
                          • larrisa Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 31.01.16, 20:53
                            Człowiek, który ma faktycznie kontakt ze sztuką, nie kupi sobie reprodukcji, bo to na ogół totalny badziewie produkowane maszynowo w ramach kultury masowej. Nie daje żadnego przedsmaku, ale świadczy o tym, że jego właściciel ze sztuką miał kontakt głównie na serwisie internetowym allegro albo na allposter. Oczywiście, jeśli komuś podoba się tylko jeden obraz na świecie niech kupuje sobie jego reprodukcję, przecież tu nikt nie postuluje zakazu kupowania reprodukcji, jak mi się zdaje. Mowa jest tylko o tym, że jak nie jest melomanem ktoś kto słucha jednego nagrania Vanessy Mae, tak nie jest miłośnikiem malarstwa ktoś kto sobie wiesza reprodukcję, bo to niestety bardzo słabe jest. Ale oczywiście wieszać przecież można, niemniej rozumiem ludzi, którzy się interesują sztuką znacznie bardziej dlaczego to dla nich byłby obciach.
                            • ardzuna Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 31.01.16, 23:51
                              larrisa napisała:

                              > ał kontakt głównie na serwisie internetowym allegro albo na allposter. Oczywiśc
                              > ie, jeśli komuś podoba się tylko jeden obraz na świecie niech kupuje sobie jego
                              > reprodukcję, przecież tu nikt nie postuluje zakazu kupowania reprodukcji, jak
                              > mi się zdaje.

                              O przepraszam, ja jestem miłośniczką jednego obrazu i nigdy nie zbrukam go powieszeniem sobie na ścianie marnej kopii. Żadna nie odda tych błękitów, tego niesamowitego światła.

                              Żaden miłośnik obrazu nie zadowoli się przekłamanymi plakatowymi kolorami i fakturą reprodukcji.

                              Oczywiście tak naprawdę w całości się z tobą zgadzam.
                            • minor.revisions Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 18:33
                              > Człowiek, który ma faktycznie kontakt ze sztuką, nie kupi sobie reprodukcji, bo to na ogół totalny badziewie produkowane maszynowo w ramach kultury masowej


                              Znam artystę, takiego celująceho w górną półkę na międzynarodowych rynkach sztuki, którego nie stać na... jego własne dzieła (są kosztowne w produkcji, kwestia kontraktów z galeriami i inwestorami). Artysta ów nabył więcej nie tani album, w którym jest kilka reprodukcji, tfutfu drukowanych na tfutfu papierze, żeby mieć chociaż to. Idź mu powiedz, że się nie zna i nie umie obcować big_grin
                        • sanciasancia Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 31.01.16, 23:56
                          > Album ze sztuką to nie coś, co sobie wieszasz na ścianie zamiast obrazu, tylko
                          > coś, co pozwala poczuć przedsmak obcowania z obrazem, ale nigdy nie zastąpi ujr
                          > zenia go na żywo.
                          Ja sobie wieszam reprodukcje na ścianach, żeby mi przypominały, co czułam, jak oglądałam dany obraz w muzeum. Budzę się rano/jem śniadanie/odpoczywam po pracy/słucham, jakie moje dziecko ma do mnie pretensje, spoglądam moją ścianę i od razu mi lepiej.
                          Według ciebie jest to postawa obca osobie, która kocha malarstwo.
                          • ardzuna Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 00:04
                            Zgadza się.
                            • sanciasancia Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 00:32
                              A, czyli w obcowaniu ze sztuką, nie chodzi w ogóle o samą sztukę, tylko o ten milion monet, który trzeba wydać, żeby z nią obcować. Albo na oryginał albo na regularne pielgrzymki do takiego Nowego Jorku czy innego Bilbao. Widać, że stara zasada, że jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o kasę, działa.
                              • ardzuna Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 00:54
                                Nie. Wystarczy przeczytać to co wcześniej napisałam, żeby wiedzieć o co mi chodzi. Nie o pieniądze.
                                • asia_i_p Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 01:02
                                  Nie chodzi o pieniądze, ale chodzi o inwestycję. Zainwestowałaś czas i energię w poznawanie sztuki. Możesz więc powiedzieć, że się na niej bardziej znasz niż my.

                                  Ale nie widzę, co daje ci prawo decydowania, co Sancia kocha, a co nie. To jest kwestia całkowicie subiektywna i o niej decyduje jedynie główny zainteresowany.
                                  • sanciasancia Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 02:48
                                    Gorzej. Dlaczego ardzuna z uporem maniaka twierdzi, że wie lepiej ode mnie, jak ja odbieram reprodukcję, która wisi u mnie na ścianie, czy przypominają mi się kolory, jak pięknie był namalowany oryginał (i cała reszta wspomnień związanych z tamtym zwiedzaniem).
                                    • ardzuna Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 19:07
                                      sanciasancia napisała:

                                      > Gorzej. Dlaczego ardzuna z uporem maniaka twierdzi, że wie lepiej ode mnie, jak
                                      > ja odbieram reprodukcję, która wisi u mnie na ścianie, czy przypominają mi się
                                      > kolory, jak pięknie był namalowany oryginał (i cała reszta wspomnień związanyc
                                      > h z tamtym zwiedzaniem).

                                      Być może należysz do takiej elity osób obdarzonych niesamowitą pamięcią wizualną a jednocześnie wyobraźnią, ze nie razi cię niedoskonałość reprodukcji względem obrazu i jesteś w stanie z niej wyciągnąć samo dobro, którego tam nie ma. Ja nie jestem tak świetna i mnie by raziła, codziennie i bardzo boleśnie, więc wieszanie reprodukcji zwłaszcza ukochanych obrazów jest dla mnie wykluczone.
                                  • ardzuna Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 19:03
                                    Wcale się szczególnie nie znam na sztukach plastycznych. Jestem jednak na tyle pozbawiona instynktu stadnego i na tyle wyposażona w instynkt Zosi Samosi, że nikt mi nie powie, czym mam się zachwycać i ze reprodukcja piękną jest. Wspomniałam już, że obraz, o którym pisałam, nigdy nie robił na mnie (i dalej nie robi) wrażenia na reprodukcjach czy zdjęciach.
                                • sanciasancia Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 02:38
                                  Ależ przeczytałam. I wszystko sprowadza się do wystarczających finansowów, umożliwiających taki sposób obcowania ze sztuką, jaki pochwalasz, niezrozumienia tego, jak pewne bodźce przywołują wspomnienia, i wyobrażenia, że wszyscy, tak jak ty, powinni lubić to na co ich stać, czyli sztukę współczesną. Faktycznie, nie chodzi o pieniądze, o biologię też chodzi.
                                  ps. Byłam w życiu w kilku muzeach, i zdarzało mi się nie raz, kupić album i/lub wyszukać zdjęcie obrazu w internecie, żeby mu się dobrze przyjrzeć, bowiem oryginał w muzeum znajdował się za szkłem i jak się człowiek nie patrzył, to i tak źle widział, bo szkło odbijało reflektory.
                                  • ardzuna Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 19:04
                                    sanciasancia napisała:

                                    > wyszukać zdjęcie obrazu w internecie, żeby mu się dobrze przyjrzeć, bowiem ory
                                    > ginał w muzeum znajdował się za szkłem i jak się człowiek nie patrzył, to i tak
                                    > źle widział, bo szkło odbijało reflektory.

                                    Fakt, może się zdarzyć, że obraz jest źle eksponowany. Wtedy raczej nie ma szans na porządny kontakt z tym dziełem.
                    • asia_i_p Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 31.01.16, 20:12
                      Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma.
                      Nie przeprowadzę się do Nowego Yorku, żeby oglądać "Cyprysy i wieś" na żywo codziennie czy co tydzień.
                      Kupuje się płyty, bo to tańsze i bardziej do ogarnięcia czasowo niż codzienne wizyty w filharmonii i na koncertach; kupuje się reprodukcje, bo są tańsze niż loty transoceaniczne.

                      Jedni wolą reprodukcję Van Gogha, a inni dostępny cenowo oryginał studenta ASP, podobnie jak jedni wolą obejrzeć Antonioniego na kasecie VCD, a inni pracę dyplomową studenta łódzkiej Filmówki, ale za to na Blue Rayu. Kwestia, czy jest się miłośnikiem kina w ogóle, czy tego jednego filmu, czy muzyki w ogóle, czy tego jednego utworu. Tylko nie rozumiem, czemu miłośnicy malarstwa czują się w prawie oceniać gust miłośników jednego obrazu, zamiast zrozumieć, że przestajemy mówić o estetyce, a zaczynamy o emocjach. Nawet paskudne zdjęcie ukochanego dziecka będzie dla ciebie piękne, choć oczywiście będziesz szukać jak najlepszego.
                      • ardzuna Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 31.01.16, 20:26
                        asia_i_p napisała:

                        > Kupuje się płyty, bo to tańsze i bardziej do ogarnięcia czasowo niż codzienne w
                        > izyty w filharmonii i na koncertach;

                        Kupuje się płyty, bo są na nich nagrania artystów, których trudno jest zdybać na koncertach, tym bardziej że część z nich nie żyje. Poza tym odbiór płyty jest inny niż odbiór muzyki na koncercie i nie można powiedzieć, ze któryś z nich jest mniej wartościowy.

                        > o jednego utworu. Tylko nie rozumiem, czemu miłośnicy malarstwa czują się w pra
                        > wie oceniać gust miłośników jednego obrazu, zamiast zrozumieć, że przestajemy m
                        > ówić o estetyce, a zaczynamy o emocjach. Nawet paskudne zdjęcie ukochanego dzie
                        > cka będzie dla ciebie piękne, choć oczywiście będziesz szukać jak najlepszego.

                        To zupełnie nie tak. Jeśli widziałam w muzeum obraz, który mnie poraził geniuszem, to nie kupię żadnej reprodukcji, bo to by była profanacja. Reprodukcja to zaledwie marna namiastka, która nie oddaje tego, co w obrazie jest najważniejsze. Emocje skłaniają mnie do tego, żeby przy pierwszej okazji pojechać do tego muzeum znów.
                        • mdro Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 31.01.16, 20:41
                          "Poza tym odbiór płyty jest inny niż odbiór muzyki na koncercie i nie można powiedzieć, ze któryś z nich jest mniej wartościowy".

                          No cóż, zupełnie inny jest odbiór w muzeum, ze sporej odległości, niejednokrotnie wśród przepychających się ludzi niż oglądanie dobrej cyfrowej reprodukcji, gdzie możesz powiększyć szczegóły i zobaczyć to, na co w muzeum nie masz szans.

                          "To zupełnie nie tak. Jeśli widziałam w muzeum obraz, który mnie poraził geniuszem, to nie kupię żadnej reprodukcji, bo to by była profanacja. Reprodukcja to zaledwie marna namiastka, która nie oddaje tego, co w obrazie jest najważniejsze. Emocje skłaniają mnie do tego, żeby przy pierwszej okazji pojechać do tego muzeum znów"

                          Pod warunkiem oczywiście, że w muzeum nie wisi kopia albo zgoła podróba big_grin. Albo obraz z błędną atrybucją i to, co Cię zachwyciło nako znakomite dzieło słynnego X w istocie jest obrazem mało znanego półamatora big_grin.
                          • ardzuna Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 31.01.16, 23:56
                            mdro napisała:

                            > No cóż, zupełnie inny jest odbiór w muzeum, ze sporej odległości, niejednokrotn
                            > ie wśród przepychających się ludzi

                            Trudno, czasem się trzeba dopchać.

                            niż oglądanie dobrej cyfrowej reprodukcji, g
                            > dzie możesz powiększyć szczegóły i zobaczyć to, na co w muzeum nie masz szans.

                            Dobrze zdigitalizowany obraz pozwala na dowiedzenie się o nim wielu rzeczy, ale dalej to jest tylko środek do obcowania z obrazem w naturze. Tylko co to ma do tematu dyskusji? Jeszcze nie widziałam, żeby ktoś sobie wieszał na ścianie cyfrową reprodukcję i powiększał szczegóły.

                            > Pod warunkiem oczywiście, że w muzeum nie wisi kopia albo zgoła podróba big_grin.

                            Nie, nie wisi.

                            Alb
                            > o obraz z błędną atrybucją i to, co Cię zachwyciło nako znakomite dzieło słynne
                            > go X w istocie jest obrazem mało znanego półamatora big_grin.

                            Możesz oczywiście także sugerować, że toccatę i fugę d-moll napisał mało znany półamator, a Bach tylko sobie ją przypisał i to samo ma miejsce z koncertami fortepianowymi e-moll i f-moll Chopina, ale jest to dokładnie tak samo prawdopodobne, jak to że "mój" obraz jest kopią lub dziełem znanego półamatora o błędnej atrybucji.
                            • mdro Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 09:38
                              "Trudno, czasem się trzeba dopchać"

                              I poobcować? Z odległości 3 metrów, z obrazem za szybą. Wybacz, ale to, o czym piszesz, już wkracza w sferę religijną.

                              "Jeszcze nie widziałam, żeby ktoś sobie wieszał na ścianie cyfrową reprodukcję i powiększał szczegóły"

                              A ja widziałam, że ktoś miał powieszone tak z dwukrotnie powiększone stare grafiki.

                              "Nie, nie wisi"

                              A skąd wiesz? Czytałam kiedyś, że niektórzy historycy sztuki szacują, że tak z 10% obrazów impresjonistów to podróbki. Poza tym muzeum też może powiesić kopię, czy współczesną (bo obraz akurat w konserwacji i tylko gdzieś z boku informują, że kopia, czego większość ludzi nie zauważy), czy to starą, która też jest uważana za wartościową (a zwiedzający nie ma pojęcia, że to nie oryginał i się zachwyci big_grin).

                              "Możesz oczywiście także sugerować, że toccatę i fugę d-moll napisał mało znany półamator, a Bach tylko sobie ją przypisał i to samo ma miejsce z koncertami fortepianowymi e-moll i f-moll Chopina, ale jest to dokładnie tak samo prawdopodobne, jak to że "mój" obraz jest kopią lub dziełem znanego półamatora o błędnej atrybucji. "

                              Nie mam pojęcia, jaki jest "Twój" obraz, ale błędy w atrybucji się zdarzają nawet bardzo szacownym muzeom i galeriom sztuki.
                              • heca7 Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 14:27
                                Przypomina mi to historię kolekcji Porczyńskich. Jak tylko otwarto ją do zwiedzania w Wawie zapędzono całą naszą szkołę. Staliśmy więc w deszczu, w wielkiej kolejce. Potem okazało się, że część obrazów to kopie a znani historycy sztuki kwestionują ich oryginalność. I o kolekcji przycichło...
                                • ardzuna Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 19:34
                                  Tak się składa, że od początku ta kolekcja uchodziła za zbiór piątorzędnych obrazów, nie znam nikogo komu chciałoby się tam ruszyć w celu zwiedzania. Przekwalifikowanie tych obrazów na kopie nie było wstrząsem.
                                  • heca7 Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 02.02.16, 08:14
                                    Byłam wtedy w podstawówce wink I cała szkoła po kolei musiała "oddać hołd" tym obrazom. Do dziś pamiętam , że w holu wejściowym wisiały dwa wielkie portrety donatorów wink A przewodnik mówił o nich z wielkim nabożeństwem.
                                    W każdym razie sprawę wyciszono a osoby kwestionujące wartość tej kolekcji były szykanowane.
                                    • ardzuna Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 02.02.16, 20:23
                                      Chyba żyjemy w jakichś równoległych światach. Od początku kolekcja była uważana za piątorzędną. Osoby kwestionujące wartość tej kolekcji były szykanowane chyba tylko w Kościele. Mojej szkoły nikt tam nie zaganiał.
                                      • mdro Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 02.02.16, 21:07
                                        Ja byłam już wtedy dorosła. I doskonale pamiętam, że głosy powątpiewające w jej wartość były bardzo nieliczne i szybko zagłuszane przez chór zachwytów. Krytyczna ocena przebiła się do ogólnej świadomości dopiero kilka lat po jej pojawieniu się w Polsce.

                                        I przecież te prace miały pozytywne opinie historyków sztuki, prawda?
                                        • ardzuna Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 03.02.16, 21:44
                                          Nie, nie miały. Chyba ze bardzo nabożnych. Reszta się podśmiewała z tej kolekcji i z rabanu, który wokół niej czyniono. W jakim świecie wy żyjecie, dziewczęta? Różnica rzeczywistości wiele by tłumaczyła w niniejszej dyskusji.
                              • ardzuna Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 19:48
                                mdro napisała:

                                > "Trudno, czasem się trzeba dopchać"
                                >
                                > I poobcować? Z odległości 3 metrów, z obrazem za szybą. Wybacz, ale to, o czym
                                > piszesz, już wkracza w sferę religijną.

                                Mylisz chyba siebie ze mną, ale z przykrością spieszę stwierdzić, że ty to nie ja pisałam o 3 metrach i obrazie za szybą, ja pisałam o dopychaniu się. Dalece nie każdy obraz jest za szybą. Sfera religijna ma się do oglądania obrazu jak piernik do wiatraka.

                                > "Jeszcze nie widziałam, żeby ktoś sobie wieszał na ścianie cyfrową reprodukcję
                                > i powiększał szczegóły"
                                >
                                > A ja widziałam, że ktoś miał powieszone tak z dwukrotnie powiększone stare graf
                                > iki.

                                No i? Ty pisałaś o czymś takim, że "
                                niż oglądanie dobrej cyfrowej reprodukcji, g
                                > dzie możesz powiększyć szczegóły i zobaczyć to, na co w muzeum nie masz szans."
                                Sugerujesz, że ci ludzie z grafikami na ścianie powiększali je sobie dynamicznie? Czy pleciesz byle co, żeby uzyskać mniemaną chwilową przewagę w dyskusji?

                                > "Nie, nie wisi"
                                >
                                > A skąd wiesz? Czytałam kiedyś, że niektórzy historycy sztuki szacują, że tak z
                                > 10% obrazów impresjonistów to podróbki.

                                Głupoty gadasz, tylko po to, żeby sobie popodbijać bębenek. Jeśli ten obraz jako jedno z najgenialniejszych dzieł malarskich jeszcze nie został zdemaskowany jako kopia, ale mdro jest mądrzejsza (bo pozjadała wszystkie rozumy) i już wie że to kopia, to niech powiadomi muzeum, w którym on wisi co najmniej od czasów Prousta i które pozostaje w fałszywym przekonaniu o jego oryginalności. Taki demaskator jak ty nie powinien tak zazdrośnie strzec swojej wiedzy.
                                • mdro Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 21:11
                                  Wybacz, ale jesteś po prostu niegrzeczna, a Twoje personalne prztyki wskazują, że brakuje Ci argumentów. Może raczysz wskazać, w którym miejscu stwierdziłam, że wiem, gdzie są podróbki? (A ślepa wiara, że jeśli coś wisi w muzeum, to na pewno jest wielkie dzieuło, jest bardzo naiwna).
                                  • ardzuna Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 22:27
                                    Znowu fantazjujesz, nie mam siły. Nie próbuj mi wmawiać z maniackim uporem, że jak mi się coś spodobało, to jest na pewno kopią, bo jeśli nawet w muzeum jest oryginał, to akurat z okazji mojego przyjścia powiesili kopię. Nie próbuj mi wmawiać, ze wielkie dzieło uważam za wielkie bo wisi w muzeum. To żenujące, te usilne i rozpaczliwe próby zdezawuowania przez ciebie czegoś co jest dobre (ale nie może być dobre ani prawdziwe, skoro mi się podoba a jednocześnie nie podoba mi się wieszanie reprodukcji na ścianie).

                                    I tak nie wiesz, co to za obraz, choć podałam już wystarczająco dużo informacji, żeby go zidentyfikować i nie mieć wątpliwości o czym piszę.
                                    • mdro Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 23:25
                                      Nic podobnego Ci nie wmawiam. Pisałam w ogólności, a o jaki obraz chodzi, nie mam zielonego pojęcia, nie mam ochoty śledzić podawanych przez Ciebie informacji ani zamiaru się domyślać. Po prostu śmieszy mnie nabożne, religijne podejście do "prawdziwej sztuki", nawet jeśli tą sztukę jest obrazek namalowany przez studenta ASP - w odróżnieniu od "erzatzu", jakim jest np. grafika wykonana wg dzieła wielkiego artysty (przykład z Clotem) albo dobra współczesna reprodukcja.
                                      • ardzuna Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 02.02.16, 00:33
                                        mdro napisała:

                                        > Nic podobnego Ci nie wmawiam. Pisałam w ogólności, a o jaki obraz chodzi, nie m
                                        > am zielonego pojęcia,

                                        W ogólności uporczywie mi wmawiasz, ze na pewno się mylę i uwielbiam kopię. Daruj sobie, to żałosne.

                                        > ani zamiaru się domyślać. Po prostu śmieszy mnie nabożne, religijne podejście
                                        > do "prawdziwej sztuki", nawet jeśli tą sztukę jest obrazek namalowany przez stu
                                        > denta ASP


                                        Mnie tez śmieszy nabożne podejście do jakiegokolwiek obrazka namalowanego ręcznie, byleby był namalowany ręcznie. Nie umiesz czytać, serio?

                                        - w odróżnieniu od "erzatzu", jakim jest np. grafika wykonana wg dzie
                                        > ła wielkiego artysty (przykład z Clotem) albo dobra współczesna reprodukcja.

                                        Grafika to nie to samo co reprodukcja, wiesz?
                                        • mdro Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 02.02.16, 20:49
                                          "W ogólności uporczywie mi wmawiasz, ze na pewno się mylę i uwielbiam kopię. Daruj sobie, to żałosne. "

                                          Naprawdę masz problem z czytaniem ze zrozumieniem...

                                          "Grafika to nie to samo co reprodukcja, wiesz?"

                                          Niektóre grafiki to też reprodukcje, wiesz? Z takim zamiarem - jak najwierniejszego oddania oryginału, na miarę ówczesnych możliwości technicznych - były tworzone.
                                          • ardzuna Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 03.02.16, 21:46
                                            mdro napisała:

                                            > Naprawdę masz problem z czytaniem ze zrozumieniem...
                                            >
                                            > "Grafika to nie to samo co reprodukcja, wiesz?"
                                            >
                                            > Niektóre grafiki to też reprodukcje, wiesz?

                                            Wiem, dlatego właśnie piszę, że grafika to nie to samo co reprodukcja, a nie - że żadna grafika nie może być reprodukcją. Ale nie dziwię się, ze nie zrozumiałaś przy twoich potężnych kłopotach z logicznym rozumowaniem.

                                            NIEKTÓRE grafiki - czy przynajmniej słowo "niektóre" jesteś w stanie zrozumieć?
                                            • mdro Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 03.02.16, 22:00
                                              Problemy z logiką wypowiedzi to jednak nie ja mam... Co logicznie oznacza zdanie "grafika nie jest reprodukcją", które byłaś łaskawie wygłosić? Napisałaś tam "niektóre"?

                                              A technicznie rzecz biorąc każda grafika jest reprodukcją, kopią z matrycy big_grin. Zresztą po co ja się będę wysilać, Twoje zachowanie wskazuje, że na rozsądną dyskusję z argumentami liczyć nie ma co.
                                              • niennte Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 03.02.16, 22:39
                                                mdro napisała:

                                                > A technicznie rzecz biorąc każda grafika jest reprodukcją, kopią z matrycy big_grin.


                                                Pojęcie "reprodukcji" wymaga istnienia oryginału. W przypadku grafiki (nie komputerowej) nie ma oryginału, jest matryca i rycina (nie reprodukcja, nie kopia).
                            • asia_i_p Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 10:24
                              > Pod warunkiem oczywiście, że w muzeum nie wisi kopia albo zgoła podróba big_grin.

                              Nie, nie wisi.

                              Różnie bywa. Na wystawie Brueglów z zapartym tchem szukałam "tego" Zimowego pejzażu z łyżwiarzami i pułapką na ptaki - czyli tego, o którym jest piosenka Kaczmarskiego. Dość szybko musiałam się pogodzić z faktem, że raczej się nie dowiem, który to jest "ten" - ewentualnie mogę tego szukać w biografiach Kaczmarskiego, ale na pewno nie porównując piosenkę z kolejnymi obrazami o tej samej tematyce. Przewodnik wyjaśnił, że w pojęciu tych artystów kopia nie była niczym złym, niższym, że liczyła się pracownia, z której obraz wyszedł, bardziej niż konkretny autor. Tym niemniej, czekając na "ten jeden" obraz, a znajdując dwa + kilka wariantów podobnych, oraz dowiadując się potem z netu, że te dwa to tylko najbardziej znane wersje z około stu, doznaje się lekkiego oszołomienia.

                              Wracając do tematu - czy powinnam sprawdzać daty, który jest "startowym", który kopią? Czy kopia w czasach uznających kopie (bo podchodzących do malarstwa jako do rzemiosła) jest prawdziwym obrazem, czy nie? Ja już nie pamiętam, którzy "Łyżwiarze" bardziej mnie w serce ukąsili, malowani przez ojca czy przez syna - a co jeśli bardziej ci późniejsi?

                              Więc może twój obraz kopią nie jest, ale w niejednym muzeum wisi kopia, przyznaje się, że jest kopią i nadal zachwyca.
                              • mdro Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 10:31
                                A w Prado wisi kopia Mony Lisy wink.
                                • annajustyna Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 19:48
                                  To jednak dobrze, ze do tego Madrytu nie dotarlam wink.
                  • ola766 Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 30.01.16, 21:45
                    No przecież nie porównuj van Gogha z Mannem, warsztatowo to inna półka, choć oczywiście odbiór emocjonalny po Twojej stroniesmile
                    A "Carmina Burana"? Pewnie wielu ludzi kojarzy poczatek, ale nie sądzę, żeby większość z nich dotrwała do końca.
                    Popularne są również walce i polki Strauss&sohn ale to ichniejsze disco polo.
                    Niech żadna z nas nie wylewa dziecka z kąpieląsmile
                    • kardiolog Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 31.01.16, 00:07
                      Sztuka przez duże S:

                      Tu silencio Bebe
                      Beatriz
                      3.017.367 Aufrufe
                  • ardzuna Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 31.01.16, 18:21
                    asia_i_p napisała:

                    > O przepraszam - Van Gogh to nie disco polo ani nie Harlequin. To jest, jeśli id
                    > zie o literaturę, Mann albo Żeromski, jeśli idzie o muzykę, Orff. "Carmina Bura
                    > na" nie uchodzą za piękne, bo są popularne, tylko są popularne, bo są piękne -
                    > tak samo jest z Van Goghiem.

                    Przepraszam, ale co ma Van Gogh do Orffa? Orff to jednak drugorzędny jeśli nie trzeciorzędny kompozytor, napisał jeden utwór, który się przechował w pamięci i nie jest to utwór pierwszej klasy, choć jest niezły.
                    • asia_i_p Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 31.01.16, 20:13
                      Jeśli nie Orff, to tym bardziej nie disco polo.
                      • ardzuna Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 31.01.16, 20:31
                        I nie piernik ani wiatrak, ale co z tego?
              • kura17 Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 31.01.16, 08:51
                Iwonia, ja akurat w dyskusji jestem po "Waszej" stronie, ale o Rothko musze sie wypowiedziec wink

                do mnie jego obrazy przemawialy "od zawsze", choc widzialam je tylko w reprodukcjach.
                wiedzialam, ze w rownoleglej rzeczywistosci, takiej gdzie mam pieniadze, jego obraz bylby pierwszym, ktory bym sobie sprawila. najchetniej taki tylko z barwnymi plaszczyznami - one mnie wrecz uwodza swoim spokojem i melancholia. na przyklad ten linkowany ponizej, "w pomaranczach" jest fantastyczny.

                niedawno zobaczylam swojego pierwszego rothko na zywo, w galerii w chicago.
                i zwyczajnie wbilo mnie w ziemie.
                to jeden z jego "niebieskich obrazow".
                stanelam tam przed nim (jest wielki!) i zawiesilam sie na prawie godzine (nie zdawalam sobie z tego w ogole sprawy).
                nie dosc, ze kolor jest niesamowity, az pulsujacy, to jeszcze caly obraz jest jakby chlopowaty, trojwymiarowy, wcale nie jednolity.
                zakochalam sie.
                i tak stalismy sobie, emanujac do siebie, on energia i mistycyzmem, ja pozdaniem... wink

                wiem, ze to brzmi pewnie pretensjonalnie, ale te obrazy sa niesamowite, szkoda, ze na razie widzialam tylko jeden.
                kupilam sobie potem kalendarz (z tych duzych) z rothkiem wlasnie i tez bardzo lubilam.
                oczywiscie to nie oryginal (ale cos jak plakat, hehe), jednak uwielbialam patrzec na te barwne plaszczyzny, zawsze albo mnie uspokajaly, albo nastrajaly melancholijnie, albo mobilizowaly.
                no swietny jest i juz.
                to mowie ja, lajkonik... wink
                • iwoniaw Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 31.01.16, 17:43
                  Kura, ja naprawdę nie krytykuję sztuki nowoczesnej ani, tym bardziej, ludzi, do których ona przemawia. A Twój post jest naprawdę autentyczny i sugestywny. I jakże różny od przekopiowanych artykułów, które kopiująca czyta bez większego zrozumienia, za to w poczuciu bycia lepszą od tych, którym podoba się co innego niż - no właśnie, nawet nie jej, ale "dyktatorom mody" wink
                  • niennte Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 31.01.16, 18:12
                    iwoniaw napisała:

                    różny od przekopiowanych artykułów, które kopiująca czyta bez większego zrozumienia, za to w poczuciu bycia lepszą od tych, którym podoba się co innego niż - no właśnie, nawet nie jej, ale "dyktatorom mody" wink


                    Kiepską moderatorką jesteś, Iwoniaw sad Powinnaś być zawsze obiektywna, opanowana i bezstronna. Jak może moderować forum ktoś, piszący personalnie, oceniający interlokutorów, wyciągający wnioski z ... no, nie chcę być niegrzeczna...
                    Przeczytaj jeszcze raz to, co napisałaś i zastanów się - jakim prawem?
                    Nie masz pojęcia, czy czytam ze zrozumieniem czy bez, nie wiesz, jak się z tym czuję.
                    Dwa razy przekroczyłaś Netykietę, moderatorko!
                    • agni71 Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 31.01.16, 19:12
                      Przecież iwoniaw ma takie samo prawo, jak ty, by wziąć udział w dyskusji. Nie występuje tu jako moderatorka (wtedy jej nick wyświetlałby się na czerwono), tylko jako zwykła forumka. Podobno atak jest najlepszą obroną, ale może nie zawsze jednak...
                      • niennte Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 31.01.16, 23:59
                        agni71 napisała:

                        > Przecież iwoniaw ma takie samo prawo, jak ty, by wziąć udział w dyskusji. Nie w
                        > ystępuje tu jako moderatorka (wtedy jej nick wyświetlałby się na czerwono), tyl
                        > ko jako zwykła forumka.

                        Moderator powinien być bez skazy. Jeżeli pisząc prywatnie, łamie Netykietę, jaką masz gwarancję, że jako moderator będzie jej przestrzegał? Żadnej. Jakaś podwójna moralność?
                        • agni71 Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 10:37
                          A gdzie iwoniaw łamie netykietę? W miejscu, gdzie zarzuca ci kopiowanie cudzej wypowiedzi bez zrozumienia, czy tam, gdzie zarzuca ci poczucie bycia lepszą? Oczywiście, że nie jest miło coś takiego o sobie przeczytać, ale gdyby to było łamaniem netykiety, to 3/4 wypowiedz na tym forum by ją łamało. Jakoś, gdy inni dyskutują w takim stylu - nie protestujesz. IMO, przesadzasz i to grubo.
                          • niennte Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 01.02.16, 11:23
                            Tak - bo podaje jako pewnik, że nie rozumiem tekstu cytowanego. Na jakiej podstawie tak uważa? Czyżbym gdzieś wyznała, że mam IQ na poziomie 80?
                            Tak - bo nie pisałam z poczucia bycia lepszą. Wyrażałam swoje zdanie, a jeśli ktoś z tego powodu poczuł się gorszy, to już nie mój problem. Musiałabym chyba prowadzić dialog z pozycji bezdomnej, chorej na raka, kiłę gruźlicę sieroty, żeby każdy miał to poczucie, że on ma trochę lepiej.

                            No i niestety, na tym forum z pewnością nie 3/4, ale sporo osób łamie Netykietę - właśnie dlatego, że ma moderatorkę, która sama ją łamie i ma to w poważaniu. Gdyby raz, drugi i trzeci ukróciła zbyt personalne i niegrzeczne wypowiedzi, piszący szybko by załapali, nie wszystko wolno.
                            Dlaczego mam protestować, gdy inni tak dyskutują? Nie jestem moderatorem, interesują mnie wypowiedzi skierowane do mnie i o mnie.
                  • kura17 Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 31.01.16, 19:00
                    Iwonia, ja Twoja wypowiedz zrozumialam, tylko chcialam sie za rothko ujac, bo akurat on byl wspomniany, a ja osobiscie go uwielbiam smile
                    zreszta w tym samym muzeum zbaczylam wtedy mojego pierwszego "prawdziwego" pollocka i tez mnie zauroczyl! wczesniej wydawalo mi sie, ze zupelnie mi nie po drodze z malarstwem wspolczesnym (omijalam te czesci w muzeach, chodzilam do "starych mistrzow"), a tutak zonk (pozytywny)!

                    i jeszcze jeden obraz mnie tam wbil w ziemie, niestety nie zapamietalam nazwiska malarki (wstyd sad ).
                    byl nieduzy, "jednokolorowy" i tak pienie szmaragdowy, ze mnie zamurowalo. w dodatku byl taki chropowaty, namacalny, ze czulam go pod palcami, mimo, ze dotykac nie wolno bylo wink
                    tez bym przygarnela!!!
                    musze odnalezc autorke!
              • ardzuna Re: I czym się niennte różnisz od zwolenniczek ko 31.01.16, 18:26
                iwoniaw napisała:

                > skoro sama nawet nie potrafisz własnymi słowami niczego powiedzieć o tym obrazi
                > e, a umiesz tylko - nomen omen - skopiować cudzą wypowiedź na ten temat? big_grin

                Odróżniasz cytat od kopiowania w ogóle?
                Co jest złego w cytowaniu ludzi, którzy zawodowo zajmują się pisaniem o sztuce?
            • ola766 Ale serio? 30.01.16, 20:14

              1. Czytałam wiele opisów dzieł sztuki współczesnej, w wiekszosci to manieryczny bełkot. Szczytem było "trwanie w czasie", "nowa organizacja przestrzeni" i ogólnie mityczna "konstrukcja w procesie" pod zdjęciem KILKU ŻELAZNYCH RUR POŁOZONYCH NA TRAWIE.

              2. Ja tez mogę produkowac się w zakresie "wielu artystycznych dziedzin" (łacznie z gotowaniem, co nie?), i też zawsze będzie to unikatowe, osobiste i z cała pewnościa nie do podrobienia ani powtórzenia. No i?

              Nie chodzi mi o to, żeby dyskredytowac dowolnego artystę, tyle że ta wklejka jest typowym ARTYSTOWSKIM (bo nie artystycznym) BLEBLANIEM.
              • niennte Re: Ale serio? 30.01.16, 20:22
                Twoim zdaniem.
                Jeżeli na co dzień używasz słownictwa mieszczącego się w zasobie tysiąca wyrazów, każdą bardziej skomplikowaną wypowiedź uznasz za manieryczny bełkot.
                • ola766 Re: Ale serio? 30.01.16, 21:08
                  Przeciez to nie jest wcale skomplikowanesmile
                  Ja po prostu nie lubię artystowskiego nadęcia i zadęcia. Sztuka (wg. mnie tylko oczywiście) przemawia sama za siebie, co kto weźmie dla siebie to jego. A inspirację kazdy może sobie czerpac z jeleni na rykowisku, czy tam Pollocka, wazne, żeby coś mu to dało. Sztuka to dawanie i branie - w kazdą stronę - i artysta daje i bierze, i odbiorca.
                  Chodziło mi tylko o tego rodzaju teksty, sposób w jaki sa pisane JEST manieryczny.
                  Choc oczywiście, również to może stać się inspiracją, i dlatego sztuka jest fajnasmile

                  P.S. Twój komentarz był niegrzeczny. Przeczytaj jeszcze raz mój post, i zauważ, proszę, że odniosłam się merytorycznie do wklejonego tekstu.

                  • niennte Re: Ale serio? 31.01.16, 00:20
                    Twój komentarz był niegrzeczny. Przeczytaj jeszcze raz mój post, i zauważ, proszę, że odniosłam się merytorycznie do wklejonego tekstu.


                    Hm, nazywanie tekstu o artyście i jego sztuce "manierycznym bełkotem" też nie było grzeczne. Dla mnie jest to normalny język, dostosowany stylistycznie do treści.
              • memphis90 Re: Ale serio? 31.01.16, 12:11
                Ola, specjalnie dla Ciebie big_grin
                www.youtube.com/watch?v=o2sNNUqHbKg
    • arkanna Re: Reprodukcja na ścianie 31.01.16, 20:12
      mam pytanie..czy oryginał jest tylko jeden czy może byc kilka. Chodzi mi o współczesnych malarzy. Kilka lat temu szukając obrazu znalazłam galerię i obraz młodej absolwentki asp. Zakochałam sie i kupiłam. Snobistycznie wierzyłam ,że tylko ja go mam a tu niespodzianka. Obraz jak najbardziej można nadal zamówić i owa artystka go namalujesad
      • minor.revisions Re: Reprodukcja na ścianie 31.01.16, 20:23
        teoretycznie może być seria, ale wtedy powinno być to na dziele napisane (np. 2/3, czyli obraz drugi z serii trzech).
        • annajustyna Re: Reprodukcja na ścianie 01.02.16, 11:26
          Mylisz obraz z grafika. Nie, nie musi byc numeracja (to do Minor). Gierymski chocby tez pare Zydowek z pomaranczami i cytrynami natrzaskal.
          • minor.revisions Re: Reprodukcja na ścianie 01.02.16, 20:43
            Nie, nie mylę. Nie tylko grafiki mają serię ale jeśłi jest seria to klient ma prawo woedzieć, ile obrazów z jest planowanych/gotowych, choćby właśnie po to, żeby wiedzieć, czy nie był oszukany, bo miało być trzy a jest pięć więc któryś z nich jest kopią.
            • annajustyna Re: Reprodukcja na ścianie 02.02.16, 08:29
              A jak autor dopiero potem wpadnie na idee serii?
              • heca7 Re: Reprodukcja na ścianie 02.02.16, 09:54
                Wtedy obraz należy spalić jako zadżumiony wink
                • niennte Re: Reprodukcja na ścianie 02.02.16, 09:59
                  To który z "Krzyków" należy spalić? wink
                  • kura17 Re: Reprodukcja na ścianie 02.02.16, 10:27
                    > To który z "Krzyków" należy spalić? wink

                    wszystkie mozliwe, co sie beda panoszyc w muzeach???

                    i jeszcze przypomniala mi sie zabawna historia o van goghu wink
                    znajomy pracuje dla firmy remontowej w nowym jorku.
                    kiedys malowali mieszkanie kobiety, ktora jest jednym z najbardziej powazanym znawca malarstwa van gogha i sama ma w domu jeden z jego "najdrozszych" obrazow.
                    znajomy mial malowac sufit w pokoju, w ktorym obraz rezydowal... na sztalugach, pieknie wyeksponowany...
                    ekipa wiedziala, co to za skarb. i tak patrza na ten obraz, na sufit i sie zastanawiaja, czy "wypada" arcydzielo zakryc przescieradlem, zeby nie pokapac farba z sufitu smile
                    w koncu udalo sie pomalowac pokoj, a nie van gogha, LOL
                    • larrisa Re: Reprodukcja na ścianie 02.02.16, 12:35
                      kura17 napisała:

                      > ekipa wiedziala, co to za skarb. i tak patrza na ten obraz, na sufit i sie zast
                      > anawiaja, czy "wypada" arcydzielo zakryc przescieradlem, zeby nie pokapac farba
                      > z sufitu smile

                      Kura, ale takich historyjek można przytaczać tysiące, tylko co to ma wspólnego z tym, że większość masowych reprodukcji jest po prostu kiepska.
                      Rozumiem, że jak komuś się Coelho nie podoba to oznacza, że klęczy przed wydaniem zbiorowym Dostojewskiego? Zachowajmy jakiś umiar w tym wszystkim.
                      • kura17 Re: Reprodukcja na ścianie 02.02.16, 14:25
                        > Kura, ale takich historyjek można przytaczać tysiące, tylko co to ma wspólnego
                        > z tym, że większość masowych reprodukcji jest po prostu kiepska.

                        historyjka byla zupelnie na marginesie, po prostu mi sie przypomnialo nakrywanie van gogha przescieradlem wink
                        nie miala nic ilustrowac, tylko rozbawic, przepraszam jesli wywolala zamieszanie.
    • annajustyna Re: Reprodukcja na ścianie 01.02.16, 11:03
      Jestem jak najbardziej za. Sama przymierzam sie do:
      P.S. Kröyer
      Polecam tez Maxa Liebermanna.

      • annajustyna Re: Reprodukcja na ścianie 01.02.16, 11:25
        Aa, a w sypialni planuje powiesic Chrystusa w Ogrojcu czy tez patrzacego na Jerozolime, czy jak mu tam (taki niebieski). Po babci. Babcia meza tez miala takiego, tylkop trzy razy wiekszego. Podklejony jest niemieickimi gazetami z lat 30 (ten "moj" Chrystus, nie mezowski). I szklana kure sobie w jadalni na kredensie postawie (tez po babci). A co!
    • kawka74 Re: Reprodukcja na ścianie 01.02.16, 15:05
      Melduję, że jako historyk sztuki ubawiłam się tą dyskusją niesamowicie ;p
      • annajustyna Re: Reprodukcja na ścianie 01.02.16, 18:44
        A konkretnie czym?
        • kawka74 Re: Reprodukcja na ścianie 01.02.16, 19:30
          Długo by opowiadać... wink
          Generalnie bawi mnie postawa koneserek sztuki, nie wiem, czy im kolana nie drętwieją od klęczenia.
          • annajustyna Re: Reprodukcja na ścianie 01.02.16, 19:50
            Swego czasu marzylam o studiowaniu historii sztuki (ze 20 pare lat temu to bylo). Czy musialas wykazac sie znajomoscia niemieckiego, bo za moich czasow wymagano?
            • kawka74 Re: Reprodukcja na ścianie 01.02.16, 20:03
              Nie, tzn. znajomość niemieckiego nie była warunkiem przyjęcia, ale przez trzy lata mieliśmy obowiązkowy lektorat, a potem egzamin.
          • ola766 Re: Reprodukcja na ścianie 01.02.16, 19:58

            No więc właśnie, dziękuję za ten wpissmile
            Ja akurat zajmuję się sztuką zawodowo i hobbystycznie (różnymi dziedzinami), większość moich znajomych siłą rzeczy również, i żaden z nich nie ma takiego snobistycznego podejścia ani do sztuki, ani do jej odbioru, ani do artystów. Ta dyskusja prawdę mówiąc też mnie trochę rozbawiła (szczególnie wyższościowy post o tym, że z pewnością opisy w katalogach przerastają moja zdolnośc rozumienia tychże), ale też zadziwiła. Własnie tą postawą "moje rozumienie sztuki jest najmojsze a ty jestes gupia i sie nie znasz".

            No dajcie spokój, juz tam gdzieś pisałam wyżej - najważniejsze jest to, że w ogóle ktoś coś z tego "obcowania z dziełem" wyciąga dla siebie, i nikomu innemu to oceniać. To po pierwsze.

            Po drugie - polecam szczerze zapoznac się z ksiązką "Dzieje sześciu pojęć" Tatarkiewicza. Dopiero kiedy sie to czyta, widać, jak bardzo nie mamy pojęciasmile

            I po trzecie - trochę luzu. Wiecie, co powiedział Rubinstein?

            "Grafomani rozmawiają o sztuce. Artyści o kobietach, jedzeniu i pieniądzach" smile

            I tym optymistycznym akcentem...
            • niennte Re: Reprodukcja na ścianie 01.02.16, 20:04
              Powiedzenie znam.
              Czyli wszyscy podchodzący w tym wątku nie na klęczkach i ogólnie fani papierowych plakatów i allegrowych reprodukcji to artyści big_grin
              • ardzuna Re: Reprodukcja na ścianie 01.02.16, 20:18
                Tak, pewnie to Abakanowicz, tylko dla niepoznaki występująca pod kilkoma nickami. Plus Anda Rottenberg jako historyk sztuki, tym razem pod jednym nickiem.
                A może nie, może "artysta" od decoupage'u, haftowania krzyżykami, gobelinów czy malowania portretów na rynku Starego Miasta. Albo robienia biżuterii z grochu bursztynowego i sznurka.
                • iwoniaw O, widzę że niektórzy płyyyyyyyną daleko :-D 01.02.16, 20:26
                  Co tam "artysta" od decoupage'u, haftowania krzyżykami, gobelinów czy
                  > malowania portretów na rynku Starego Miasta. Albo robienia biżuterii z grochu
                  > bursztynowego i sznurka.
                  Weźmy w cudzysłów od razu wszystkich malujących z natury, zwłaszcza realistów big_grin
                  • ardzuna Re: O, widzę że niektórzy płyyyyyyyną daleko :-D 01.02.16, 20:39
                    O, iwoniaw płynie daleko, napraw sobie dziecko klawiaturę, bo ci się zacina.
              • ola766 Re: Reprodukcja na ścianie 01.02.16, 20:22
                Nie, nie, nic takiego nie powiedziałam przecież.
                Nie o to chodzi.
                Jakoś może z racji wykonywanej pracy inaczej na to patrzę, dla mnie artysta jest w pewnym sensie zawodem użyteczności publicznejsmile więc trudno mi podchodzic na klęczkach.
                Tzn. oczywiście, starasz się, duzo dajesz z siebie emocjonalnie, ale wszystko służy temu, żeby ktoś to zobaczył, obejrzał, przeczytał. No wiesz, stary dylemat - czy dzieło sztuki staje się nim dopiero po odbiorze? Czy jest nim niejako samoistnie? Ale co światu po czymś, co znajduje się tylko w rękach twórcy, ba, może i nawet tylko w jego głowie, bo czemu nie, przeciez on juz wie, jak ma byc?
                Zastanawiam się czasem nad tym i też rozmawiam ze znajomymi (najwyraźniej nie jesteśmy artystamismile), to wszystko jest bardzo osobiste.
                No niewazne, i tak fajnie, że na emamie taka dyskusja, cieszę sięsmile

                P.S. Mam wrażenie, że niezupełnie dokładnie odniosłam się do Twojego postu, ale rózne refleksje w związku z nim mi sie nasunęły i tak wyszło, hm.
                • ardzuna Re: Reprodukcja na ścianie 01.02.16, 20:39
                  ola766 napisał(a):

                  > Nie, nie, nic takiego nie powiedziałam przecież.
                  > Nie o to chodzi.
                  > Jakoś może z racji wykonywanej pracy inaczej na to patrzę, dla mnie artysta jes
                  > t w pewnym sensie zawodem użyteczności publicznejsmile więc trudno mi podchodzic n
                  > a klęczkach.

                  Nikt chyba nie podchodzi na klęczkach do wszystkich osób, które mają pretensje do bycia artystami i wykonują zawody artystyczne oraz do ich produkcji artystycznych. Wielu maluje, wielu próbuje swoich sił i usiłuje się utrzymać ze sztuki albo z pisania o sztuce, ale wielcy są nieliczni, dobrzy historycy sztuki też nie występują tłumnie, choć wielu ma aspiracje a jeszcze więcej skończyło studia. Wielcy tym się wyróżniają, że obcując z ich udanymi dziełami - nie muszą to być dzieła plastyczne, mogą być muzyczne, mogą być teatralne itd. przeżywa się przeżycie artystyczne, czasami katharsis. Sztuka byłaby niepotrzebna lub sprowadzona do roli dekoracji wnętrz, takiego zapełniacza przestrzeni, czasu czy pustego miejsca na ścianie gdyby nie wywoływała przeżycia artystycznego. A przeżycie artystyczne ociera się o sferę sacrum i jeśli nic o tym nie wiecie albo nie doświadczyliście na własnej skórze, to g... wiecie o sztuce, z całym szacunkiem do tego g...

                  Nie żywię nabożnego stosunku do twórczości studenta czy absolwenta ASP tylko dlatego, ze jest studentem ASP. Jeśli takie wnioski wyciągnęłaś z tej dyskusji, to są one błędne. Taka postawa jest śmiechu warta, godna zesnobowanej paniusi z targu z aspiracjami. Ale są takie obrazy, które budzą mój głęboki zachwyt i będą budzić, i żaden wielbiciel reprodukcji mi nie wmówi, że reprodukcja go przypomina i mam ją sobie powiesić na ścianie.
                  • ola766 Re: Reprodukcja na ścianie 01.02.16, 20:58
                    Zgadzam się z tym co napisałaś, i tak, nie jestem wierzaca, ale też bym różne momenty umieściła w strefie sacrum, ładnie napisane. Takie chwilowe katharsisy są nie do przecenieniasmile
                    Ale czemu, no czemu chcesz mnie wepchnąć w szufladkę "zesnobowana paniusia z targu z aspiracjami"...? to nieprawdziwe i niepotrzebne i zakłóca możliwą przecież przyjazna i merytoryczna wymianę poglądów.
                    Ja Ci piszę szczerego posta a Ty mi takie epitetysmile
                    No nic, trudno
                    • ardzuna Re: Reprodukcja na ścianie 01.02.16, 22:14
                      Raczej ty mnie chcesz wepchnąć z kilkoma innymi osobami do takiej szufladki. "Zarzuca" się nam podchodzenie do sztuki na kolanach. Podchodzenie do PRAWDZIWEJ sztuki na kolanach to najwłaściwszy sposób, głęboko słuszny. Podchodzenie do każdej sztuki na kolanach - jest śmieszne.
                • niennte Re: Reprodukcja na ścianie 01.02.16, 20:40
                  No, psiakość, znowu ktoś lepiej ode mnie to wyraził:


                  Dopóki ta kobieta z Rijksmuseum
                  w namalowanej ciszy i skupieniu
                  mleko z dzbanka do miski
                  dzień po dniu przelewa,
                  nie zasługuje Świat
                  na koniec świata.

                  Vermeer
                  Wisława Szymborska
                • niennte Re: Reprodukcja na ścianie 01.02.16, 20:47
                  ola766 napisał(a):
                  dla mnie artysta jest w pewnym sensie zawodem użyteczności publicznejsmile


                  Z pierwszą częścią wypowiedzi też się zgadzam. Tyle, że dla mnie artysta to właśnie ktoś więcej, niż rzemieślnik.


                  Tzn. oczywiście, starasz się, duzo dajesz z siebie emocjonalnie, ale wszystko służy temu, żeby ktoś to zobaczył, obejrzał, przeczytał. No wiesz, stary dylemat - czy dzieło sztuki staje się nim dopiero po odbiorze? Czy jest nim niejako samoistnie?

                  Myślę, że jest samoistnie. Odbiór szerszy lub węższy, bardziej lub mniej entuzjastyczny to już kwestia szczęścia.
      • heca7 Re: Reprodukcja na ścianie 02.02.16, 08:41
        Szkoda, że nie odezwałaś się wcześniej. Zanim wątek przekroczył granicę absurdu wink
    • ola766 Ha, film na ten temat:) 03.02.16, 21:25
      Aż sie uśmiechałam przy niektórych scenach, wspominając argumenty obu stron (chociaż ogólnie rzecz nie do smiechu).
      Pomijając, czy film dobry czy nie, właśnie o tym była mowa w tej dyskusji, obejrzyjcie, bo dochodzi jeszcze samodzielna kobieta w latach z grubsza 1950/60.
      Reżyseria Tim Burton, jedna z głównych ról Christoph Waltz.

      www.filmweb.pl/film/Wielkie+oczy-2014-472866

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka