Dodaj do ulubionych

ciezki tylek

07.02.16, 20:49
Nie to ze jestem gruba. Mam dobra figure choc nienawidze sie ruszac.
Z zazdroscia patrze na inne aktywne babki czy facetow, podziwiam determinacje i regularne cwiczenia....czy to rower, czy wspinaczka, bieganie...
Dla mnie najlepsza pozycja jest pozycja lezaca (lozko), wszystko inne to morderczy prawie wysilek. Co dziwne, jak juz z jakiegos powodu przebiegne/przejde te DWA kilometry (wyczyn) to czuje sie zadowolona.
Jak music sie do regularnej aktywnosci?
Jester po 15 letniej depresji, moze to jeszcze jej pozostalosci ale ciezko mi podniesc tylek!
Obserwuj wątek
    • echtom Re: ciezki tylek 07.02.16, 21:09
      > Co dziwne, jak juz z jakiegos powodu przebiegne/przejde te DWA kilometry (wyczyn) to czuje sie zadowolona.

      Nie takie dziwne, endorfiny działają smile Spróbuj metodą małych kroków, np. 1 km spaceru na początek. A może wciągnie Cię np. nordic walking? Tu warto skrzyknąć parę koleżanek.
    • bi_scotti Re: ciezki tylek 07.02.16, 21:15
      Wielu ludzi mobilizuje cel. Dwojako. Po pierwsze isc na spacer nie tyle sie przejsc zeby sie przejsc ale np. isc na poczte 3 km w jedna i 3 km w druga strone a nastepnego dnia do biblioteki kolejne 3 km tam i z powrotem - be creative w poszukiwaniu odpowiednich destinations wink Po drugie, np. zapisanie sie do udzialu w czyms tam: bieg na 2 km zeby wspomoc lokalne schronisko dla psow czy 5 km zeby zebrac forse na czyjes leczenie etc. etc. etc. No i wtedy nie ma przepros. Na te cholerna poczte trzeba dojsc i do domu wrocic wink Jak sie czlowiek zapisal, ze np. 8 marca przebiegnie te 5 km (i jeszcze np. znajomi wiedza i przyjda dopingowac), to trzeba troche sobie potrenowac zeby sie nie zblaznic wink Sa jeszcze tacy, ktorych mobilizuje zaplacenie za cos tam. Np. trening biegania w jakims Running Room czy innym Good Life, albo zumba/yoga/pilates w lokalnym gym. Przy czym nalezy byc madrym i nie placic z gory za jakis bezsensownie dlugi okres, ot za 1 miesiac max. To powinno wystarczyc na poczatek mobilizacji. Sprobuj sie jakos sama przymusic albo celem, albo finansami. Good luck.
    • solejrolia Re: ciezki tylek 07.02.16, 21:36
      Może kup sobie karnet- na konkretne zajęcia, konkretnego dni, 10 wejść, czy ileś tam wejść?

      Mnie cos takiego szalenie mobilizuje- jest czwartek,a w czartek jestem zapisana na basen.
      I idę, nie ma odwołania.
      (dokąd nie miałam karnetu tez nie chciało mi sie ruszyć dupska, a tak mam basen i marszobiegi z psami, zaraz dojdzie kopanie grządek w ogródku i jest git).
      • dziennik-niecodziennik Re: ciezki tylek 08.02.16, 10:26
        etam
        karnet jest to jest, niech sobie leży, jeść nie woła smile
        to mało mobilizujące.
        • dziennik-niecodziennik Re: ciezki tylek 08.02.16, 10:28
          za szybko poszło.
          mnie najbardziej zmobilizowała fajna grupa świczących - jedna drugiej pilnuje, a i trener na FB potrafi zmobilizowac i przemówić do rozsądku.
        • lola211 Re: ciezki tylek 08.02.16, 10:37
          Mnie motywuje.Nie po to wywalam kase, by sie marnowała.
          • ola_dom Re: ciezki tylek 08.02.16, 10:40
            lola211 napisała:

            > Mnie motywuje.Nie po to wywalam kase, by sie marnowała.

            Ale rzecz w tym, że karnet się tak szybko nie zmarnuje, bo ma przeważnie jakiś termin, dość długi, na wykorzystanie, więc karnet sobie leży, a Ty też możesz leżeć myśląc "no dobra, nie pójdę w tym tygodniu, tylko w przyszłym, przecież mam jeszcze rok, zanim karnet trzeba będzie zużyć...". Dla niektórych karnet nie jest mobilizujący.
            • lola211 Re: ciezki tylek 08.02.16, 10:51
              Ja znam karnety, gdzie podpisuje sie umowe np na pol roku i co miesiac wnosi opłate.Co oznacza, ze jak sie nie chodzi to kasa idzie w powietrze.Nie chodze, a płace.
              • ola_dom Re: ciezki tylek 08.02.16, 10:55
                lola211 napisała:

                > Ja znam karnety, gdzie podpisuje sie umowe np na pol roku i co miesiac wnosi opłate.Co
                > oznacza, ze jak sie nie chodzi to kasa idzie w powietrze.Nie chodze, a płace.

                Jasne, często jednak karnet kupujesz na określoną liczbę wejść w określonym czasie (np. 10 do wykorzystania w rok). To nie jest już tak mobilizujące.
                • lola211 Re: ciezki tylek 08.02.16, 10:58
                  Takiego to ja nie widzialam.Sa karnety miesieczne- np 10 wejsc w ciagu 30 dni od wykupienia.
              • franczii Re: ciezki tylek 08.02.16, 14:34
                to jest bardziej abonament. u nas zwykle jest na rok umowa z mozliwoscia zawieszenia na miesiac w ciagu 12 mcy czyli placi sie 11 mcy. Karnet zwykle obejmuje okreslona liczbe wejsciowek np. 10, 20, 30 ktore trzeba wykorzystac w okreslonym terminie.
                • lola211 Re: ciezki tylek 08.02.16, 14:35
                  No własnie - w okreslonym terminie.Nie spotkalam sie z tym,by tentermin był odległy,max 3 miesiace.
    • chocolate_cake Re: ciezki tylek 07.02.16, 22:12
      To ja podobnie. Jestem szczupła, nie stosuję żadnych diet. Lubię spacerować, latem jeździć na rowerze i to wszystko. Nie znoszę ćwiczyć i biegać, tak mam od zawsze. Nie zmuszam się wink
      Dzisiaj byłam na bardzo długim spacerze nad jeziorem i w lesie. Czuję się lepiej smile
      • lola211 Re: ciezki tylek 08.02.16, 10:05
        Tyle ze taki spacer to za mało.Tętno musi byc na odpowiednim poziomie, by układ krążenia miał z tego korzysc.
        • echtom Re: ciezki tylek 08.02.16, 10:39
          Niektóre poradniki zdrowego stylu życia zalecają. Dla mnie spacer, w takim średnim marszowym tempie, to najprzyjemniejsza fizyczna aktywność. W czasach, gdy chodziłam po parę kilometrów dziennie, byłam w znakomitej formie. Wiem, że powinnam do tego wrócić, rozważam jeszcze wariant z kijkami.
        • ola_dom Re: ciezki tylek 08.02.16, 10:45
          lola211 napisała:

          > Tyle ze taki spacer to za mało.Tętno musi byc na odpowiednim poziomie, by układ
          > krążenia miał z tego korzysc.

          Wiesz co? Dla kogoś, kto głównie leży na kanapie, KAŻDA aktywność to będzie korzyść dla organizmu. Na początek.
          • lola211 Re: ciezki tylek 08.02.16, 10:52
            Oczywiscie.Tylko moze lepiej nie trwac w przekonaniu, ze spacer załatwia sprawe.
            • ola_dom Re: ciezki tylek 08.02.16, 10:56
              lola211 napisała:

              > Oczywiscie.Tylko moze lepiej nie trwac w przekonaniu, ze spacer załatwia sprawe.

              Zależy, jaką sprawę masz do załatwienia.
              Problemem biotonne jest nieruchawość, a nie nadwaga czy kiepska figura. Więc w jej przypadku spacer jak najbardziej załatwia sprawę.
              • lola211 Re: ciezki tylek 08.02.16, 11:02
                Skoro pisze o regularnej AKTYWNOSCI to nie chodzi o spacerowanie tylko wysiłek, który organizmowi cos wymiernego da.Spacer na poczatek to mozna zalecac osobie z duza nadwaga.
                • echtom Re: ciezki tylek 08.02.16, 11:11
                  Pisze też, że przejście/przebiegnięcie 2 km to dla niej wyczyn, który daje jej zadowolenie. Gdyby robiła to codziennie lub przynajmniej kilka razy w tygodniu, znakomicie spełniałoby definicję regularnej aktywności. Nie każdy musi rzeźbić na siłce. Pewnie dlatego jest tyle różnych rodzajów fizycznej aktywności, by każdy znalazł dla siebie to, co lubi.
                  • lola211 Re: ciezki tylek 08.02.16, 14:34
                    Marszobieg ze zmienna intensywnoscia.
                    Za kazym razem wiecej biegu ,mniej marszu.Tetno ma szanse wzrosnąc.Zkazdym kolejnym dniem idzie lepiej.
                  • lola211 Re: ciezki tylek 08.02.16, 14:38
                    Gdyby biegła to i owszem.Ale spacer nie da efektu, bo jest za malo intensywny.Dotleni sie, owszem.
                  • franczii Re: ciezki tylek 08.02.16, 14:39
                    Niekoniecznie musi byc silownia lub bieganie. Zeby podniesc tetno wystarczy energiczny marsz dlugim szybkim krokiem.
                    • lola211 Re: ciezki tylek 08.02.16, 14:43
                      A kto mówi o siłowni?
                      Niech robi cokolwiek, byleby się zgrzała.
                • ola_dom Re: ciezki tylek 08.02.16, 11:17
                  lola211 napisała:

                  > Skoro pisze o regularnej AKTYWNOSCI to nie chodzi o spacerowanie tylko wysiłek,

                  lola, a słyszałaś o tym, że od czegoś trzeba ZACZĄĆ?
                  Ja wiem dobrze, że jakbym sobie założyła, że mam regularnie chodzić na basen co drugi dzień i pływać po 45 minut - to jestem pewna, że nie poszłabym ani razu, a do basenu, tak jak go lubię, nabrałabym wstrętu.
                  I jakbym założyła, że będę codziennie ćwiczyć callanetics przez godzinę zaraz po wstaniu - to wolałabym się zabić pierwszego dnia i nie poćwiczyłabym ani razu, za to pielęgnowałabym poczucie winy, że nic nie robię.
                  Ale jak sobie na luzie zakładam, że poćwiczę, kiedy będę mogła, popływam, kiedy będę miała nastrój - to zdarza mi się ćwiczyć 5 razy w tygodniu (niekoniecznie godzinę), i popływać przynajmniej raz przez godzinę. Bo się nie napinam. Ale dzięki temu COŚ robię. A w innym układzie nie robiłabym nic.

                  Wydajesz się być zupełnie inną osobą niż biotonne, więc obawiam się, że Twoje metody i zasady nie zadziałają.
                  Każdy musi znaleźć coś, co będzie odpowiadało JEMU. i SWOJĄ metodę, jak to zrobić.
                  • lola211 Re: ciezki tylek 08.02.16, 14:42
                    Osoba , która odczuwa jawna niechec do cwiczen potrzebuje bata.Jak bedzie czekac az jej sie zachce, bedzie miec humor, to nadal bedzie lezec na kanapie.
                    Nie jest wiekowa, schorowana osoba, ktora musi zaczynac od spaceru, bo inaczej dozna kontuzji.
                    • ola_dom Re: ciezki tylek 08.02.16, 14:46
                      lola211 napisała:

                      > Osoba , która odczuwa jawna niechec do cwiczen potrzebuje bata.Jak bedzie czekac az jej sie
                      > zachce, bedzie miec humor, to nadal bedzie lezec na kanapie.

                      G...no prawda.
                      Sama taka nie jesteś, ale jak zwykle lepiej wiesz, co na mnie podziała skuteczniej big_grin
                      Gratuluję.
                      • lola211 Re: ciezki tylek 08.02.16, 14:50
                        Ja nie pisze o tobie.Gdyby autorka watku miala jak ty nie zakladala by watku, tylko smigała po parku.
                        • ola_dom Re: ciezki tylek 08.02.16, 14:55
                          lola211 napisała:

                          > Ja nie pisze o tobie.Gdyby autorka watku miala jak ty nie zakladala by watku, tylko smigała po parku.

                          ???
                          Że niby ja śmigam?
                          Mam niemal DOKŁADNIE tak, jak autorka. Stąd wiem, że lepiej działa na mnie marchewka niż bat.
                          Próbowałam bata - wykupiłam sobie w pracy abonament na Multisport - żeby się zmobilizować. No bo jak płacę, to będę miała motywację.
                          Po kilku miesiącach stwierdziłam, że nadal będę go płacić - za karę, że nic ze sobą nie robię big_grin.
                          Bo nie skorzystałam z niego ANI RAZU przez te kilka miesięcy.
                          Do czasu, aż wymyśliłam, co z niego będzie mi odpowiadało i sprawiało przyjemność. Marchewka, nie kij.
                          • lola211 Re: ciezki tylek 08.02.16, 15:01
                            No to CO konkretnie cie motywuje do tego, by pojsc na basen?
                            • ola_dom Re: ciezki tylek 08.02.16, 15:04
                              lola211 napisała:

                              > No to CO konkretnie cie motywuje do tego, by pojsc na basen?

                              Np. słona woda w moim basenie.
                              Dobry dojazd.
                              I sauna parowa, której istnienie wcześniej przeoczyłam, a może nie chciałam zauważyć, bo zwykła sauna mi nie służy. A parowa bardzo mi się spodobała.
                              Ale i tak chodzę rzadziej niż bym chciała. Ale w ogóle chadzam, a to już coś.
                              • lola211 Re: ciezki tylek 08.02.16, 22:03
                                Takie chodzenie raz na ruski rok to w ogole nie ma znaczenia.Ruch musi byc regularny.
                                • ola_dom Re: ciezki tylek 08.02.16, 22:10
                                  lola211 napisała:

                                  > Takie chodzenie raz na ruski rok to w ogole nie ma znaczenia.Ruch musi byc regularny.

                                  Frajdę mam. Ale rozumiem, że to dla Ciebie akurat nie ma znaczenia. Przypominam jednak, że to JA chodzę na basen i to MOJA frajda.

                                  A muszę jeszcze przyznać, że masz taką siłę argumentacji i motywacji, że normalnie klękajcie narody big_grin
                                  • lola211 Re: ciezki tylek 08.02.16, 22:35
                                    Super, ze masz frajde, tylko co to ma wspolnego z regularna aktywnoscia, o której jest ten wątek?
                                    • sundry Re: ciezki tylek 09.02.16, 07:56
                                      Bez frajdy ciężko o regularną aktywność smile
                                      • ola_dom Re: ciezki tylek 09.02.16, 09:49
                                        sundry napisała:

                                        > Bez frajdy ciężko o regularną aktywność smile

                                        Obawiam się, że lola i tak nie zrozumie.
                                        Używamy słowa "frajda", które chyba nie funkcjonuje w jej świadomości. Jest czymś irytująco zbędnym.
                                        • pade Re: ciezki tylek 09.02.16, 09:55
                                          Na to wygląda.
                                          Stąd pewnie ta wieczna spina, brak luzu, niezadowolenie.
                                          W sumie to współczuję.
                                          • lola211 Re: ciezki tylek 09.02.16, 12:34
                                            Jestem człowiekiem bardzo zadowolonym z zycia, nie mam połowy problemów o jakich czytam tu na forum, po prostu mam inne spojrzenie na świat,a Ty jako myslaca i tolerancyjna osoba (za jaka sie uwazasz) powinnas to rozumiec.
                                            • pade Re: ciezki tylek 09.02.16, 13:57
                                              Sęk w tym, ze to w jaki sposób się wypowiadasz, świadczy o czymś zupełnie odwrotnym.
                                              ps. też nie mam 99% problemów, które się pojawiają na forum i różnię się w niektórych poglądach od innych, ale jakie to ma właściwie znaczenie?
                                              • lola211 Re: ciezki tylek 09.02.16, 14:01
                                                Ale to jest Twoje zdanie - przy czym jest ono całkowicie błędne.Dokonujesz błednych załozeń.
          • franczii Re: ciezki tylek 08.02.16, 14:37
            Jednak najbardziej wciagaja takie aktywnosci z umiarkowanie podwyzszonym tetnem przez pol godziny. Wtedy sie produkuja endorfiny i powstaje zdrowe uzaleznienie.
        • chocolate_cake Re: ciezki tylek 08.02.16, 15:15
          za mało na co?
          Byłam na super 1,5 godzinnym spacerze po pięknej okolicy i czułam się szczęśliwa smile
          • chocolate_cake Re: ciezki tylek 08.02.16, 15:15
            to było do loli
          • ola_dom Re: ciezki tylek 08.02.16, 15:22
            chocolate_cake napisała:

            > za mało na co?

            Na to, żeby lola uznała za właściwe i wystarczające wink
            • chocolate_cake Re: ciezki tylek 08.02.16, 15:29
              wink
          • lola211 Re: ciezki tylek 08.02.16, 22:04
            Powtórze:
            by układ krążenia miał z tego korzysc.
          • gama2003 Re: ciezki tylek 08.02.16, 23:58
            Masz nie być szczęśliwa tylko spocona smile.
            • lola211 Re: ciezki tylek 09.02.16, 12:52
              Tak to jest fajnie skonstruowane,ze jak sie spocisz to czujesz mega zadowolenie.Endorfiny.
              • echtom Re: ciezki tylek 09.02.16, 13:41
                Miałam wyrzut endorfin, kiedy na wsi chodziłam wieczorami do sąsiadki po mleko i patrzyłam na rozgwieżdżone niebo. Z okna nie wyglądało tak ładnie smile
    • drinkit Re: ciezki tylek 07.02.16, 22:27
      Atakuj się zdjęciami starszych o 10 lat zgrabnych kobiet i wmawiaj, że bez ćwiczeń taka nie będzieszsmile A jak już się rozpędzisz z ćwiczeniami, to samo poleci, bo wysiłek fizyczny uzależnia jak każda używka. I nawet jak się nie chce, to się chce.
      • drinkit Re: ciezki tylek 07.02.16, 22:30
        Oczywiście podstawą jest dobranie aktywności fizycznej do temperamentu, ja np. zabiłabym się pięscią gdybym musiała chodzić na fitness z całą grupą i panią wykrzykującą w takt muzyki co mam robić, tak samo jak nie dla mnie jest np. joga (za spokojna). Muszę mieć sport, w którym mierzę się sama ze sobą i poprawiam swoje osiągi, a przy okazji spocę się jak mops.
        • burina Re: ciezki tylek 07.02.16, 23:22
          drinkit napisała:

          > nie dla mnie jest np. joga
          > (za spokojna).

          Nie powielaj stereotypu, który prawdą nie jest! Owszem, joga uczy akceptować własne ograniczenia, kochać swoje ciało i nie traktować go jak wroga na drodze do wymarzonaj sylwetki.

          Ale przejdź się ze dwa razy na porządną vinyasę albo bikram, to się przekonasz, jaką głupotę palnęłaś z tym, że joga jest spokojna, nie poprawia się w niej osiągów i że się nie pocisz.
          • drinkit Re: ciezki tylek 07.02.16, 23:55
            Jeszcze raz: DLA MNIE joga jest za spokojna. Slowo klucz : dla mnie, potrzebuje innej dynamiki, nie powielam zadnych stereotypow. Istnieja ludzie, dla ktorych bieganie czy koszykowka sa za spokojne, musza miec np.boks, co nie oznacza ze ww dyscypliny sa niedynamiczne.
          • kk345 Re: ciezki tylek 08.02.16, 00:15
            >Nie powielaj stereotypu, który prawdą nie jest!
            Nie wiem nic o stereotypie, wiem natomiast, ze joga nudzi MNIE śmiertelnie i nie sprawia najmniejszej przyjemności...
        • echtom Re: ciezki tylek 08.02.16, 11:15
          > Muszę mieć sport, w którym mierzę się sama ze sobą i poprawiam swoje osiągi, a przy okazji spocę się jak mops.

          Ja natomiast jestem spokojnym długodystansowcem i najbardziej lubię chodzenie i pływanie smile
    • kocianna Re: ciezki tylek 08.02.16, 09:50
      Ja np. jeżdżę na rowerze - do pracy, bo tak mam trochę szybciej, a na pewno o wiele przyjemniej (nie znoszę tłoku w autobusach i mam na dodatek chorobę lokomocyjną), i po mieście, bo lubię robić miastu zdjęcia, a rowerem dostanę się tam, gdzie nie dojadę autem, i szybciej, niż pieszo. Znaczy się - pasję załatwiam przy pomocy roweru i mam dwa w jednym.
      A po drodze do pracy i do domu słucham audiobooków - nawet nie czuję, że się męczę.

      A jeśli już jeżdżę tym autobusem, to wysiadanie przystanek wcześniej może być fajne.
      O, i spacery z psem. Może być pies sąsiadki smile Wtedy to nie jest chodzenie dla chodzenia, tylko chodzenie dla psa.
      Albo taka aplikacja na telefon, co mierzy trasę, i potem chwalenie się na FB, jaka to ja cudowna jestem smile

      Bieganie dla samego biegania nudziło mnie śmiertelnie, na fitnessie z koleżankami się wstydziłam - koleżanek, trenera, innych pań, sapania i fałdek na brzuchu, i że jakieś ćwiczenie robię niewłaściwie - co z tego, że wszystkie miały tak samo. Jeszcze tam lustro było, bleee.
    • lola211 Re: ciezki tylek 08.02.16, 10:07
      Dobra figura bez cwiczeń to wyłacznie pobozne zyczenia.
      Owszem, mozna byc szczupłym.Ale majac miesnie jak flak nie ma sie naprawde dobrej figury.
      • klamkas Re: ciezki tylek 08.02.16, 10:36
        I ty się dziwisz, że wkurzasz ludzi swoim "żyję zdrowo"? ;p
        • lola211 Re: ciezki tylek 08.02.16, 10:56
          A na co sie wkurzac? Na prawde? Ja stanełam przed lustrem i obiektywnie oceniłam, prosto w twarz- a raczej w tyłekwink- gruba to Ty nie jestes, ale uformować to by sie wypadało.Oczywiscie mozna sie pocieszac i trwac w zludnym przekonaniu, ze jest super- co kto woli.
          • klamkas Re: ciezki tylek 08.02.16, 11:07
            Na styl wypowiedzi (na żywo powiedziałabym "ton jakim mówisz").
            • lola211 Re: ciezki tylek 08.02.16, 11:13
              Taki już mam.
              Czy ta sama prawda stanie sie prawdziwsza podana w zaowalowany sposób?
              • ola_dom Re: ciezki tylek 08.02.16, 11:18
                lola211 napisała:

                > Taki już mam.
                > Czy ta sama prawda stanie sie prawdziwsza podana w zaowalowany sposób?

                Nie.
                Ale z dużym prawdopodobieństwem lepiej i skuteczniej dotrze do odbiorcy. No chyba, że zależy Ci tylko na tym, żeby się wypowiedzieć smile
                • lola211 Re: ciezki tylek 08.02.16, 14:51
                  A to zalezy od odbiorcy.
                  • ola_dom Re: ciezki tylek 08.02.16, 15:00
                    lola211 napisała:

                    > A to zalezy od odbiorcy.

                    Zdaje mi się, że znowu sądzisz wszystkich swoją miarą.
                    Do Ciebie, jak się domyślam, tak by dotarło najlepiej.
                    Ale nie do wszystkich. I śmiem twierdzić, z obserwacji, że gorzka prawda podana w łagodnej formie jest dla większości łatwiejsza do przełknięcia. A co za tym idzie - skuteczniejsza.
                    • lola211 Re: ciezki tylek 08.02.16, 15:03
                      Nie ma szans dotrzec do wszystkich,kazdy preferuje jakis sposób narracji.Nie wiem czemu zakladasz, ze Twoj sposób jest lepszy.A to ponoc ja mierze wszystkich swoja miara.Tymasz takie obserwacje, a ja inne.
                      • ola_dom Re: ciezki tylek 08.02.16, 15:07
                        lola211 napisała:

                        > Nie wiem czemu zakladasz, ze Twoj sposób jest lepszy.

                        Napisałam - na podstawie obserwacji i wielu spójnych teorii, które potwierdziła praktyka.
                        A także większość forumowiczek, nie tylko w tym wątku...
                        • lola211 Re: ciezki tylek 08.02.16, 22:05
                          A ja na podstawie obserwacji stwierdzam,ze moj sposób narracji trafia do ludzi.
                          • ola_dom Re: ciezki tylek 08.02.16, 22:11
                            lola211 napisała:

                            > A ja na podstawie obserwacji stwierdzam,ze moj sposób narracji trafia do ludzi.

                            O tak, ja także to widzę - szczególnie na tym forum. I sama odczuwam, a jakże big_grin
                          • klamkas Re: ciezki tylek 08.02.16, 22:26
                            Widać nie bardzo, skoro się żalisz, że cię nie rozumieją.
                            • lola211 Re: ciezki tylek 08.02.16, 22:34
                              Żalę? Ja sie dziwie, wystarczy zrozumiec co napisalam.
                              • maslova Re: ciezki tylek 08.02.16, 23:25
                                Żalisz czy dziwisz - jak zwał tak zwał, a Twoja narracja, jak sama udowodniłaś, do twoich znajomych nie trafia.
                                • lola211 Re: ciezki tylek 08.02.16, 23:40
                                  Bo ludzie tak juz maja- mało słuchają, a wiecej mówia.I jeszcze mniej mysla.
                                  • pade Re: ciezki tylek 08.02.16, 23:42
                                    Ale to chyba o sobie piszesz.
                                    • lola211 Re: ciezki tylek 08.02.16, 23:50
                                      A ty nie jestes rodzaju ludzkiego?
                                      Wszyscy tak mamy.Nie jestes wyjątkiem.
                                      • pade Re: ciezki tylek 08.02.16, 23:53
                                        Jeśli to jest Twoja definicja rodzaju ludzkiego to owszem, jestem wyjątkiem. Mówię różnie, raz dużo, raz bardzo mało, słucham bardzo uważnie, myślę za dużo.
                                  • maslova Re: ciezki tylek 08.02.16, 23:45
                                    Ale na szczęście istnieje jeden jedyny chlubny wyjątek: Lola!
                      • klamkas Re: ciezki tylek 08.02.16, 20:49
                        Bo sposób wypowiedzi trzeba dostosować do odbiorcy (przecież to twoja rodzina, znajomi, znasz ich), a nie do siebie. I to jest właśnie klucz do dobrych relacji z ludźmi.
                        • lola211 Re: ciezki tylek 08.02.16, 22:06
                          Ale ja na jakosc relacji nie narzekam.
                          • klamkas Re: ciezki tylek 08.02.16, 22:29
                            Jasne. I w ramach dobrych relacji ludzie nie rozumieją, dlaczego wolisz sałatkę zamiast mięsnego jeża i 3 ciastek, albo zjadasz jednego pączka zamiast 10 i aż popełniasz wątek z tego powodu.
                            • lola211 Re: ciezki tylek 08.02.16, 22:37
                              A ty uwazasz, ze ta sytuacja sie przeklada na jakosc relacji? Ze niby co, juz sie nie lubimy, przestaniemy sie spotykac czy jak?
                              • klamkas Re: ciezki tylek 08.02.16, 23:13
                                Tak, dla mnie brak zrozumienia i akceptacji mojego stylu życia = powolne wygaszenie relacji (wolę to niż wnerw do końca życia). Za jakie grzechy miałabym się narażać na nieustanne pretensje o bigos, karkówkę i inne boczki i ciasta? (chyba, że odpracowują np. bezwarunkową opieką nad dzieckiem - znam takie układu i rozumiem, chociaż sama nie miałam okazji praktykować ;p).
                                • lola211 Re: ciezki tylek 08.02.16, 23:39
                                  To ja jestem bardziej tolerancyjna, dopuszczam,ze ktos moze nie rozumiec.I jakby wcale mnie to nie denerwuje.Dziwi i owszem.
                                  I nie wiem dlaczego uwazasz, ze ktos mial do mnie az pretensje? Wyolbrzymiasz.
              • echtom Re: ciezki tylek 08.02.16, 11:18
                Ale czyja "prawda"? Jeżeli komuś jest dobrze ze szczupłą i mało umięśnioną sylwetką, po co go formować według jedynego słusznego wzorca?
                • lola211 Re: ciezki tylek 08.02.16, 14:49
                  Czasem warto poznac opinie innych.Ja tak przynajmniej mam i dzięki temu czesto dokonuje rewolucji w głowie.Bo cos mi sie wydawało.A to inni mieli racje.
                  Miesnie to siła i zdrowie, bycie szczupłym nie jest tozsame z atrakcyjnoscia i zdrowym organizmem.
                  • maslova Re: ciezki tylek 08.02.16, 16:39
                    > Czasem warto poznac opinie innych.Ja tak przynajmniej mam i dzięki temu czesto dokonuje rewolucji w głowie
                    Warto, jeśli ktoś ma ochotę tę opinię poznawać. Nie wiem, jaki jest cel mówienia "prawdy" koleżance, która ma fajną figurę (aczkolwiek mało umięśnioną) i cieszy się nią właśnie taką?
                    Moja teściowa przoduje w takich dobrych radach i opiniach ("Kupiłam Ci nowe firanki, bo nie mogłam na te patrzeć", "Mogłaś powiesić sobie krzyż zamiast tego obrazka" itp.). Nie muszę chyba dodawać, że w związku z jej "troską" o innych niewiele osób utrzymuje z nią kontakt.
                    • lola211 Re: ciezki tylek 08.02.16, 22:09
                      Skoro cieszy sie tak swoja figura i ja to w pełni satysfakcjonuje to zdanie takiej Loli nie bedzie miec dla niej znaczenia.
                      A moze własnie odkryje, ze z ta figura to faktycznie tak super nie jest i to bedzie dla niej motywacja, by wziąc sie za cwiczenia?
                      • maslova Re: ciezki tylek 08.02.16, 23:23
                        > Skoro cieszy sie tak swoja figura i ja to w pełni satysfakcjonuje to zdanie takiej Loli nie bedzie miec dla niej znaczenia.
                        Nie każdy jest tak pewny siebie i mało odporny na krytykę jak Lola. Zachwianie pewności siebie niepotrzebnymi uwagami ze strony "życzliwych" nie jest niczym nadzwyczajnym.

                        > A moze własnie odkryje, ze z ta figura to faktycznie tak super nie jest i to bedzie dla niej motywacja, by wziąc sie za cwiczenia?
                        Ale dlaczego nie jest super? Bo Lola tak powiedziała? A kim Ty jesteś, aby wskazywać komuś swoje standardy piękna czy idealnej sylwetki? Dla kogoś ideałem jest kobieta smukła, wysportowana, dla kogoś innego kobieta o okrągłych kształtach, pełnym biuście i szerokich biodrach. Który "ideał" jest lepszy? Ja nie śmiałabym tego oceniać.

                        > Skoro cieszy sie tak swoja figura i ja to w pełni satysfakcjonuje to zdanie takiej Loli nie bedzie miec dla niej znaczenia.
                        A moze własnie odkryje, ze z ta figura to faktycznie tak super nie jest i to bedzie dla niej motywacja, by wziąc sie za cwiczenia?
                        Ty jesteś za to tak bardzo przekonana o własnej zayebistości, że zapewne żadne forumowe wpisy nie są w stanie przekonać się, że Twoje zachowania w stosunku do innych są po prostu niekulturalne, żeby nie powiedzieć chamskie.
                • chocolate_cake Re: ciezki tylek 08.02.16, 15:27
                  echtom napisała:

                  > Ale czyja "prawda"? Jeżeli komuś jest dobrze ze szczupłą i mało umięśnioną sylw
                  > etką, po co go formować według jedynego słusznego wzorca?


                  Dokładnie. Ja jestem szczupła ale nie jestem umięśniona, nie ćwiczę bo nie lubię. Mam świadomość tego jak wyglądam i jestem zadowolona z życia smile
              • klamkas Re: ciezki tylek 08.02.16, 11:29
                Jeśli tak już masz, to się nie dziw, że wkurzasz ludzi wink.

                Nie chodzi o zawoalowanie prawdy, tylko o podanie jej w neutralny (a nie wredny) sposób.
                • lola211 Re: ciezki tylek 08.02.16, 14:55
                  Jaki wredny? Zakladam, ze dyskutuje z dorosłymi ludzmi, a nie nadwrazliwymi nastolatkami.
                  Patrzyłam na swoje własne ramiona i "flak" to było najdelikatniejsze co im powiedziałam.
                  Taka wredota ze mnie- samej sobie to robie.
                  • maslova Re: ciezki tylek 08.02.16, 23:30
                    I znowu udowadniasz, że wszystkich mierzysz swoją miarą. To, że na Ciebie takie teksty działają motywująco, to nie znaczy, że na wszystkich innych również. Wręcz przeciwnie, mogą kogoś zupełnie zniechęcić nie tylko do kontaktu z Tobą, ale również do dbania o siebie.
                    • lola211 Re: ciezki tylek 08.02.16, 23:37
                      W ogóle zatem nie nalezy sie wypowiadac, bo zawsze moze znalezc sie ktos, kto poczuje sie urazony.Zamknijmy forum.
                      • maslova Re: ciezki tylek 08.02.16, 23:54
                        Oczywiście, że można/należy się wypowiadać, aczkolwiek stosując przy tym zasady dobrego tajtu i wychowania. Jak widać po tym i innych wątkach, zasady te nie są Ci szczególnie bliskie, w związku z czym wg Ciebie istnieją dwie możliwości: rozmowa z waleniem prawdy i tylko prawdy prosto w oczy lub nie rozmawia nie w ogóle. Inne forumki próbowały Ci już wyjaśnić, że istnieją również formy pośrednie komunikacji, ale widzę, że wskazówki te trafiają w całkowitą próżnię.
                        • maslova Re: ciezki tylek 08.02.16, 23:56
                          ? miało być "dobrego wychowania i taktu"
                        • lola211 Re: ciezki tylek 09.02.16, 08:23
                          I kto to piszebig_grin
                          • maslova Re: ciezki tylek 09.02.16, 08:38
                            A konkretnie co masz mi do zarzucenia?
                            • lola211 Re: ciezki tylek 09.02.16, 12:53
                              Twój sposób dyskusji.
                              • maslova Re: ciezki tylek 09.02.16, 14:33
                                Dostosowałam go do adwersarza, sama pisałaś, że taka narracja najbardziej Ci odpowiada.
                                • lola211 Re: ciezki tylek 09.02.16, 14:52
                                  To w takim razie bez sensu oceniasz mój sposób narracji.
    • julita165 Re: ciezki tylek 08.02.16, 10:19
      Rozumiem Cię doskonale, ja też nie lubię wysiłku fizycznego. tzn lubię jeździć na nartach i pływać ale to drugie tylko w jakiś upalny dzień w pięknych okolicznościach przyrody a nie w lutym na basenie smile także wiadomo że z wysiłkiem fizycznym mam do czynienia dwa-trzy tygodnie w roku smile a i to bez szaleństw bo owszem na stoku melduję się ok 10 i siedzę do zamknięcia wyciągów ale dla mnie nieodłączną częścią narciarstwa jest też drinkowanie w barze smile podobnie z tym pływaniem - tylko czysta rekreacja.
    • jehanette Re: ciezki tylek 08.02.16, 11:26
      Znajdź rodzaj aktywności, która sprawia Ci przyjemność. To najlepsza droga. Albo sposób, który tę przyjemność dodaje do czynności dla Ciebie nieciekawej - np. jeśli lubisz audiobook/muzyka do marszu, albo wspólne ćwiczenie z kimś kogo lubisz.
      A coś robiłaś jak byłaś młodsza? A może coś zawsze chciałaś robić, ale nie mogłaś/nie składało się/bałaś się?

      I prawdą jest to, że jak się człowiek przełamie, z początku zmusi i wdroży, to potem pozytywne odczucia zaczynają przeważać.
      • julita165 Re: ciezki tylek 08.02.16, 14:24
        Nie zawsze to tak działa. Nie raz w życiu próbowałam się przemóc i regularnie robić "coś" i nic z tego nie wychodziło, gora pół roku z grubsza rzecz biorąc dawałam radę trzymać się ustaleń. I nic nie pomagało, ani karnety ( wychodziło na to, że nie korzystam i tak z połowy opłaconych zajęć ) ani towarzystwo ani wybór z pozoru lubianej dyscypliny. Taka moja uroda smile
        • jehanette Re: ciezki tylek 09.02.16, 15:28
          Moim zdaniem to nie uroda, tylko uzasadnienie dla lenistwa, no ale jak wolisz.
    • lady-z-gaga Re: ciezki tylek 08.02.16, 14:55
      Aktywność fizyczna uprawia się nie tylko dla ciała, ale i dla ducha.
      Nie patrz na innych, tylko na siebie. Jaki masz charakter, temperament, jakie potrzeby psychiczne. Lubisz pokonywac trudności, czy wolisz to, co znane i bezpieczne? Lubisz ludzi, czy wolisz samotność? Lubisz, kiedy ktoś od Ciebie wymaga, czy nie znosisz narzuconych zadań?
      Każdy ma inne potrzeby psychiczne, jedni potrzebują wyciszenia i biegną do lasu, albo chodzą na yogę czy tai chi, inni kochają zumbę za atmosferę dobrej imprezy smile Jesli znajdziesz aktywność, z ktorej radość przewyższa to, co daje Ci leniuchowanie, łatwiej będzie Ci się zdyscyplinować.
      • biotonne Re: ciezki tylek 08.02.16, 15:25
        Fajnie to napisalas...warte przemyslenia...i poszukania w sobie odpowiedzi. To jest tak naprawde sedno mojego problemu..chyba jeszcze z tej mojej depresji nie wyszlam do konca i generalnie nie wiele rzeczy sprawia mi przyjemnosc.
    • biotonne Re: ciezki tylek 08.02.16, 15:03
      Dziewczyny, bardzo dziekuje za (motywujace ) odpowiedzi.
      Kiedys tanczylam duzo, bylam super rozciagnieta. To sprawialo mi przyjemnosc.
      Teraz mam dzieciaki, mieszkam z nimi sama, mam dobra prace ale przez ta prace (i jej nieprzewidywalnosc) potracilam przyjaciol. Jestem sama, przynajmniej tu w mojej okolicy nie ma nikogo z kim moglabym biegac.
      Z waszych propozycji wybieram marszobieg, tak na poczatek + jakic cel spacerowy. Na fitness wydam tylko kase a nie bede chodzic.
      Generalnie dalyscie mi kopa motywacyjnego waszymi odpowiedziami! Dzieki serdeczne!
      • lola211 Re: ciezki tylek 08.02.16, 15:05
        Fitness to mozesz w domu pocwiczyc, pełno tego.Zaoszczedzona kase wydaj na dzieciaki.
      • ola_dom Re: ciezki tylek 08.02.16, 15:10
        biotonne napisał(a):

        > Dziewczyny, bardzo dziekuje za (motywujace ) odpowiedzi.
        > Kiedys tanczylam duzo, bylam super rozciagnieta. To sprawialo mi przyjemnosc.
        > Na fitness wydam tylko kase a nie bede chodzic.
        > Generalnie dalyscie mi kopa motywacyjnego waszymi odpowiedziami! Dzieki serdeczne!

        Biotonne - bardzo motywujący jest wątek o callaneticsie, zajrzyj tam może smile
        Po callaneticsie będziesz znowu rozciągnięta, a możesz ćwiczyć w domu nie wydając kasy.
        No i już niejedną forumowiczkę tamten wątek zmotywował, mnie także.
        • biotonne Re: ciezki tylek 08.02.16, 15:22
          Dzieki!
    • biotonne Re: ciezki tylek 08.02.16, 15:22
      Z ostatniej chwili:

      zapisalam sie na bieg na 5 km we wrzesniu (krotszych dystansow nie bylo)!!!
      Mozecie mo podpowiedzic jak zaczac efektywnie od praktycznie zera?
      Ile razy w tygodniu wystarczy zeby te 5 km przebiec? Wisi mi czy przybiegne ostatnia.
      • pitxurri Re: ciezki tylek 08.02.16, 16:08
        Poszukaj programu NHS From couch to 5k. 3 razy w tygodniu przez 9 tygodni przygotuje Cię do biegu na 5 km. Jest bardzo dobry. Polecam
        • biotonne Re: ciezki tylek 08.02.16, 19:15
          Super, wlasnie przebieglam z podcastem Week 1!
          Wielkie dzieki.
          • pitxurri Re: ciezki tylek 08.02.16, 22:02
            Proszę bardzo. Ktoś z forum go polecał, wypróbowałam i jest naprawdę fajny. Nawet te motywujące gadki mi się podobają (a zwykle tego typu rzeczy mnie wkurzaja). Ja już robię week 8 i jestem przeszczęśliwa widząc efekty, czyli naprawdę niezłą formę w porównaniu ze stanem wyjściowym. Miłego biegania!
            • mmoni Re: ciezki tylek 10.02.16, 01:28
              Laura jest genialna, mnie i dwie koleżanki z reala nauczyła biegania.
      • lola211 Re: ciezki tylek 08.02.16, 22:17
        Brawo!
      • jehanette Re: ciezki tylek 09.02.16, 09:49
        Brawo! Czekamy na relację we wrześniu big_grin
    • anika772 Re: ciezki tylek 08.02.16, 17:23
      Wiesz, że regularny ruch wspomaga leczenie depresji oraz może jej zapobiegać? Czy to niewystarczająca motywacja dla Ciebie?
      Też uwielbiam leżeć na kanapie, z książką. To zdecydowanie moja ukochana aktywność. Jednak ruszam się, od lat, motywacja- kiedyś waga, figura, teraz- głównie zdrowie. Niestety, mam skłonności do szybkiego przybierania na wadze oraz jestem obarczona krążeniową historią rodzinną, więc staram się zapobiec nadciśnieniu/nadwadze/cukrzycy/zawałowi/wylewowi/udarowi. Zatem trenuję, bardziej lub mniej intensywnie, urozmaicam treningi żeby się nie zanudzić (dziś zrobiłam 8 km szybkiego NW i planuję jeszcze pojechać na pływalnię). Nie zawsze mi się chce, bywa, że zakładam buty z zaciśniętymi zębami, ale to mija po paru minutach i potem to już tylko radość i endorfiny.
      Szukaj motywacji w tym zadowoleniu, dobre i 2 km marszu na początek... I pamiętaj o tej depresji! Przy regularnych treningach masz endorfiny gratis.
      • ola_dom Re: ciezki tylek 09.02.16, 09:55
        anika772 napisała:

        > Wiesz, że regularny ruch wspomaga leczenie depresji oraz może jej zapobiegać? Czy to
        > niewystarczająca motywacja dla Ciebie?

        Nie wiem, jak dla biotonne, ale dla mnie niestety nie.
        Wczoraj patrzyłam przez okno i zachwycałam się, jakie piękne słońce, jaka pogoda - ale nie wystarczyło mi to, żeby ruszyć dupę i wyjść na dwór na spacer. Choć dobrze wiem, że dobrze by mi to zrobiło. Ja muszę sobie znajdować rozmaite "wytrychy" na to, żeby się zmobilizować.
        • anika772 Re: ciezki tylek 09.02.16, 15:00
          No to ćwicz się w wynajdowaniu "wytrychów" smile Ja akurat nie mam problemu z ruchem, za to słodycze... Chciałabym ich nienawidzić.
    • kkalipso Re: ciezki tylek 08.02.16, 19:26
      Mnie przeraża wizja zaniedbanej czterdziestolatki. Od samego myślenia dostaję depresji. Chcę jak najdłużej wyglądać młodo i świeżo. Chcę był ładna/zadbana dla córki żeby była dumna z mamy, dla męża. Ostatnio troszkę więcej ćwiczę bo przez święta, podróże a potem nawał obowiązków człowiek się nie mógł ogarnąć, i dziś spojrzałam w lustro wow fajny tyłek powiedziałam sobie. Wiele małolat mogłoby pozazdrościć. Lubię też jeść jak człowiek, nigdy nie byłam na diecie więc coś za coś....Czuję się świetnie po wysiłku i to jest najważniejsze. Zdrowo i sprawnie.
    • gragi_tara Re: ciezki tylek 09.02.16, 06:50
      kup sobie psa, najlepiej rasa z adhdsmile u mnie działa to już od 9 lat i wiem,ze gdyby nie on to bym tyłka z kanapy nie podniosła.
      • lady-z-gaga Re: ciezki tylek 09.02.16, 09:51
        Bardzo niemądra rada.
        • agni71 Re: ciezki tylek 09.02.16, 10:35
          Nie do końca. Jeśli nie jest się bydlakiem, który psa odda, wyrzuci, to poczucie obowiązku związane z koniecznością wyprowadzenia psa jest idealne na wyciągnięcie opornej z domu. Jak miałam psa, to codziennie MUSIAŁAM wyjść z nim na spacer. Żeby się paliło i waliło. A jak już wyszłam, to poszło, spacerek nie trwał 5 minut. A teraz psa nie chcę, również dlatego, że jestem leniwa i wiem, że musiałabym to lenistwo przełamać.
          • lady-z-gaga Re: ciezki tylek 09.02.16, 10:40
            Większość ludzi, którym się nie chce, wyprowadza psa tylko, żeby się załatwił. I to jest własnie 10 albo 15 minut, przedreptane w pobliżu najbliższego trawnika. Trudno nazwać taki spacer aktywnością fizyczną.
            • lady-z-gaga Re: ciezki tylek 09.02.16, 10:42
              "Lepsi" właściciele idą z psem do parku, gdzie spotykąją innych właścicieli. Tam pieski się bawią, a ludzie stoją w środku i gadają. To też nie jest aktywnośćsmile
              • kocianna Re: ciezki tylek 09.02.16, 13:01
                Lola. Wyjść na 10 minut 3 razy dziennie, a nie wyjść wcale - to jest różnica.
                Zaparkować 300 metrów od domu, a pod oknem - to jest różnica.
                Iść na basen na pół godziny raz w tygodniu, a nie iść - to jest różnica.
                OD CZEGOŚ TRZEBA ZACZĄĆ.

                Koleżanka mi mówi, że jej się nie opyla jeździć na rowerze do pracy w celach odchudzających, bo to tylko 25 minut i tłuszcz nie zacznie się jej spalać. Ale nie zaczęła jeździć godzinę (bo nie ma kiedy), nie jeździ wcale. Co jest lepiej, dwa razy dziennie przez 5 dni w tygodniu przejechać po 25 minut, czy mieć zamiar zacząć regularne treningi?
                • lola211 Re: ciezki tylek 09.02.16, 13:33
                  I co dadza te 10 minutowe spacery?Konkretnie.
                  Myslisz,ze to sie przełozy na wieksza regularna aktywnosc?
                  I zastanawia mnie załozenie, ze autorka watku w ogole nie rusza sie z kanapy- skoro zaleca sie jej 10 minutowe spacerki.Na zakupy nie chodzi,do pracy?
                  • echtom Re: ciezki tylek 09.02.16, 13:50
                    Czułam się świetnie, kiedy codziennie chodziłam pieszo do pracy, 2 razy po 15 minut, a w samej pracy co godzinę robiłam przebieżkę z pierwszego piętra lub z parteru na trzecie. Kiedy zaczęłam dojeżdżać do innej, mając tramwaj pod domem, i siedziałam przez 8 godzin przy biurku, odczułam kolosalną różnicę.
                    • lola211 Re: ciezki tylek 09.02.16, 14:06
                      Ale jak to sie ma do wpływu na zdrowie?
                      Zeby była korzysc dla organizmu wysiłek musi byc odpowiednio intensywny- i nie mam zaraz na mysli intensywnosci biegu,zeby nie było.
                      Gdyby spacery załatwiały sprawe ludzie by nie biegali, bo i po co.Nie wkładaliby masy wysiłku w intensywniejsze cwiczenia, bo nie byłoby takiej koniecznosci.
                      • ola_dom Re: ciezki tylek 09.02.16, 14:09
                        lola211 napisała:

                        > Ale jak to sie ma do wpływu na zdrowie?

                        A gdzie biotonne napisała o zdrowiu?
                        Ona chce się RUSZAĆ. Wziąć i ruszyć tyłek z kanapy.
                        • lady-z-gaga Re: ciezki tylek 09.02.16, 14:22
                          Dokładnie to napisała tak:
                          "Z zazdroscia patrze na inne aktywne babki czy facetow, podziwiam determinacje i regularne cwiczenia....czy to rower, czy wspinaczka, bieganie..."

                          więc nie chodziło o zazdrość wobec osob, które przejdą się do kiosku po gazetęwink
                          • ola_dom Re: ciezki tylek 09.02.16, 14:31
                            lady-z-gaga napisała:

                            > więc nie chodziło o zazdrość wobec osob, które przejdą się do kiosku po gazetę wink

                            Toteż nikt jej nie proponuje chodzenia po gazetę, tylko znalezienie czegoś, co jej będzie odpowiadało. JEJ, a nie loli. I dlatego, dlaczego ona - a nie lola - uzna to za słuszne, potrzebne i właściwe.
                        • lola211 Re: ciezki tylek 09.02.16, 14:32
                          Po co w takim razie, jak nie dla zdrowia?Bo przeciez nie dla figury, z której jest zadowolona.
                          • ola_dom Re: ciezki tylek 09.02.16, 14:37
                            lola211 napisała:

                            > Po co w takim razie, jak nie dla zdrowia?

                            Żeby nie gnuśnieć?
                            Nie zasiedzieć się dłużej na tej kanapie?
                            Biotonne może mieć swoje powody, niekoniecznie takie, które ktoś inny uzna za powód.
                            • lola211 Re: ciezki tylek 09.02.16, 15:02
                              Ona pisze o aktywnosci ruchowej i podaje konkretne przyklady.Nie ma na mysli zatem spacerków, tylko aktywnosc zwiazana z wysiłkiem.Ona nie pisze,ze ma problem z wyjsciem na zewnątrz.
                              • ola_dom Re: ciezki tylek 09.02.16, 15:17
                                lola211 napisała:

                                > Ona nie pisze,ze ma problem z wyjsciem na zewnątrz.

                                Sądzisz, że wychodzi na zewnątrz w pozycji poziomej na tym łóżku, o którym pisze:

                                Dla mnie najlepsza pozycja jest pozycja lezaca (lozko)

                                ?
                                Będę się upierać, że jako kompletnie inna osoba, w dodatku najwyraźniej (co widać po większości Twoich wpisów, nie tylko w tym wątku) pozbawiona cienia empatii, NIE WIESZ, jak to jest mieć "ciężki tyłek" i co trzeba zrobić, żeby go ruszyć z miejsca. I nie rzecz w tym, jak i gdzie nim ruszać, jak już go podniesiesz. Ale CO zrobić, JAK się zmobilizować, żeby w ogóle chciało się go podnieść.
                                • lola211 Re: ciezki tylek 09.02.16, 15:23
                                  10 minutowe spacery w ramach rozruszania sie mozna zalecac komus, kto z domu nie wychodzi.W tym przypadku to jest zupełny bezsens,bo nie o to autorce watku chodzi.Co potwierdzila w swoim wpisie o maratonie.
                                  • ola_dom Re: ciezki tylek 09.02.16, 15:27
                                    lola211 napisała:

                                    > 10 minutowe spacery w ramach rozruszania sie

                                    Kto tak zalecił?
                                    Ja jedynie widziałam wpisy, że NA POCZĄTEK lepsze to niż nic. Ale jak uważasz, że lepsze jest nic, to pewnie tak uważasz.
                                    • lola211 Re: ciezki tylek 09.02.16, 15:32
                                      Powyzej jest wpis o tych spacerach.
                                      Na poczatek czego ?
                                      Po tych spacerkach nabierze magicznie ochoty na bieganie?Dobre sobie, wiekszosc ludzi spaceruje i na tym sie kończy ich ruch.
                                      • ola_dom Re: ciezki tylek 09.02.16, 15:35
                                        lola211 napisała:

                                        > Powyzej jest wpis o tych spacerach.
                                        > Na poczatek czego ?

                                        Wychodzenia z kilkunastoletniej depresji?
                                        I co z tego, że wielu ludzi spaceruje. Spacerują, bo lubią i nigdy nie mieli zamiaru robić nic więcej.
                                        Tak jak niektórzy kończą szkołę podstawową i nie zamierzają nic więcej w tym kierunku. A dla innych to podstawa do dalszej nauki.
                      • echtom Re: ciezki tylek 09.02.16, 14:25
                        Widać ma - przy umiarkowanej aktywności fizycznej i rozsądnym odżywianiu dożyłam 50-tki w zupełnie dobrym zdrowiu i z prawidłową wagą. Intensywne ćwiczenia to opcja dla ludzi, którzy to lubią, albo po prostu życie codzienne nie wymusza na nich żadnych form fizycznej aktywności. Nie mając samochodu, mieszkając na 2. piętrze bez windy, opiekując się gromadą dzieci i zwierzaków, miałam zawsze wystarczającą dawkę ruchu i nie musiałam wymyślać szczególnie wysiłkowych ćwiczeń, by zachować zdrowie i formę. Kondycja na poziomie wyczynowym nie jest mi do niczego potrzebna, wystarczy, że daję radę dobiec do tramwaju czy autobusu.
                        • lola211 Re: ciezki tylek 09.02.16, 14:40
                          Obstawiam, ze jakbys zrobila badania to by sie okazalo,ze twoja forma moglaby byc duzo lepsza niz jest.
                          A za wiele lat sie okaze, czy to był słuszny kierunek, biorac pod uwage chocby stan kości, wydolnosc i ogólna sprawnosc.
                          • ola_dom Re: ciezki tylek 09.02.16, 15:22
                            lola211 napisała:

                            > Obstawiam, ze jakbys zrobila badania to by sie okazalo,ze twoja forma moglaby byc duzo
                            > lepsza niz jest.

                            A ja obstawiam, że jakbyś trochę zluzowała, to mogłabyś być o wiele sympatyczniejsza. A nie jesteś.
                            A za parę lat się okaże, czy warto być wyluzowanym i sympatycznym, czy z klapkami na oczach i swoją najswojszą racją.
                            • pade Re: ciezki tylek 09.02.16, 15:43
                              Otóż to.
                            • lola211 Re: ciezki tylek 09.02.16, 16:01
                              Alez oczywiscie, a najlepiej to byc sympatycznym grubasem, bo z reguły sa lubiani no i zyli nie odmawiajac sobie przyjemnosci.
                              • ola_dom Re: ciezki tylek 09.02.16, 16:07
                                lola211 napisała:

                                > Alez oczywiscie, a najlepiej to byc sympatycznym grubasem

                                Ależ nikt Ci nie broni być zgorzkniałą, zasuszoną i zgryźliwą staruszką. Skoro tylko skrajności mają wchodzić w grę - jasno widać, co wybierzesz.
                                • lola211 Re: ciezki tylek 09.02.16, 16:08
                                  Jasnowidz- marnujesz sie.
                              • klamkas Re: ciezki tylek 09.02.16, 20:17
                                No niekoniecznie, ale również nie warto być zołzowatym chudzielcem powielającym stereotyp, że jesteś wredna z głodu wink.
                            • ofelia1982 Re: ciezki tylek 09.02.16, 17:58
                              Lola, masz fazę od 2 mcy na sport. Fajnie. Ale przestań narzucać taki styl zycia ludziom, którzy nie chca nagle zacząć ścigać sie w tym, kto jak często ćwiczy, ile kg zgubil etc. Autorka wątku chce ZACZAC, poszukać motywacji, zmienic cos w swoim zyciu. I w takim celu juz nawet spacer 10 minut JEST sukcesem. Bo moze po tygodniu spacerów zacznie biegac. Albo chodzić z kijkami. Albo ćwiczyć z Chodakowska...nie każdy dąży do bycia fit królowa instagramu. Niektórzy chca po prostu troche ruchu. A inni chca.duza ale nie mogą, bo np nie maja opieki do dzieci...nie każdy ma taka konstrukcje psychiczna i sytuacje zyciowa jak Ty...
                              • lola211 Re: ciezki tylek 09.02.16, 18:30
                                A dlaczego ma nie zaczac od razu od szybkiego marszu? Co wy z tymi spacerami?
                                • echtom Re: ciezki tylek 09.02.16, 18:47
                                  "Spacer" to skrót myślowy. Szybki marsz też się zalicza. Dla mnie spacer jako fizyczna aktywność to z założenia przemieszczanie się szybkim krokiem.
                                  • ola_dom Re: ciezki tylek 09.02.16, 19:58
                                    echtom napisała:

                                    > Dla mnie spacer jako fizyczna aktywność to z założenia przemieszczanie się szybkim krokiem.

                                    Nawet mi nie przyszło do głowy nic innego.
                                    W sumie może dla niektórych "spacer" to snucie się noga za nogą.
                                    Ale... "marsz" brzmi solidnie i poważnie. A "spacer" niebezpiecznie kojarzy się z przyjemnością, i nieważne, że może chodzić dokładnie o to samo.
                                    • pade Re: ciezki tylek 09.02.16, 20:05
                                      Zadziwiające, że marsz z kijkami jest sportembig_grin
                                    • lola211 Re: ciezki tylek 09.02.16, 21:51
                                      Spacer to nie szybki marsz, nie ta intensywnosc.Tak ja marsz to nie bieg.
                                      • ola_dom Re: ciezki tylek 09.02.16, 22:02
                                        lola211 napisała:

                                        > Spacer to nie szybki marsz, nie ta intensywnosc.

                                        lola, zlituj się - co chcesz udowodnić...?
                                        Jak ja chodzę, to przeważnie najszybciej, jak jestem w stanie. Czyli średnio 5-6 km na godzinę. I nie mam oporów nazywać tego spacerem.
                                        • lola211 Re: ciezki tylek 09.02.16, 22:06
                                          Próbujesz odkręcic.
                                          Marsz rózni sie tym od spaceru,ze organizmise spoci.Jak ktos mówi, ze idzie na spacer to z pewnoscia nie to ma na mysli.
                                          • ola_dom Re: ciezki tylek 09.02.16, 22:18
                                            lola211 napisała:

                                            > Próbujesz odkręcic.

                                            Nie. Próbuję Ci na wszystkie znane mi sposoby wytłumaczyć, że rzeczy i słowa bywają względne. I każdy może je rozumieć nieco inaczej.

                                            > Marsz rózni sie tym od spaceru,ze organizmise spoci.Jak ktos mówi, ze idzie na
                                            > spacer to z pewnoscia nie to ma na mysli.

                                            I Ty oczywiście lepiej wiesz, co mam na myśli, jasne.
                                            No właśnie - i głównie o tym jest mowa w rozmowie z Tobą.
                                            • echtom Re: ciezki tylek 09.02.16, 23:12
                                              Ola, nie dyskutuj smile Jeszcze nie zrozumiałaś, że jak się nie spocisz i nie usmarkasz, to cała robota na nic?
                                          • pade Re: ciezki tylek 10.02.16, 09:55
                                            Rany Jola, co Ty piepszysz?
                                            czyli jak ćwiczę sobie callanetics 3 razy w tygodniu po godzinie i się przy nim nie pocę, ani kropelka nie leci, tzn, że równie dobrze mogłabym siedzieć na kanapie przed tv, bo to nic nie warte??
                                            • ola_dom Re: ciezki tylek 10.02.16, 10:03
                                              pade napisała:

                                              > czyli jak ćwiczę sobie callanetics 3 razy w tygodniu po godzinie i się przy nim
                                              > nie pocę, ani kropelka nie leci, tzn, że równie dobrze mogłabym siedzieć na kanapie przed tv,
                                              > bo to nic nie warte??

                                              Moja babcia też by potwierdziła. Jak się nie narobisz, nie uchetasz, nie zmordujesz, to nic nie warte. Bo życie ma sens i wartość tylko wtedy, gdy jest znojem.
                                            • lola211 Re: ciezki tylek 10.02.16, 10:16
                                              Serio nie odrozniasz wysilku wlozonego w godzinne cwiczenia izometryczne od wysilku wlozonego w 10 minutowy SPACER?To po co sie katujesz az godzine? Pocwicz 10 minut-skoro to ponoc cos daje.
                                              • pade Re: ciezki tylek 10.02.16, 10:19
                                                Serio nie odróżniasz kpiny z tego co piszesz od stwierdzania faktu?
                                                • lola211 Re: ciezki tylek 10.02.16, 10:23
                                                  To moze mi wskazesz, w którym miejscu sie myle?
                                                  • pade Re: ciezki tylek 10.02.16, 10:47
                                                    Skoro do tej pory, a młodziutka już nie jesteś, nie zrozumiałaś, że świat nie jest zero-jedynkowy, że np. w temacie, którym teraz się wypowiadamy NIE MA JEDNEJ słusznej racji, to cały mój ewentualny wywód na nic.
                                                    I tak odkręcisz kota ogonem, żeby postawić na swoim.
                                                    Mnie to bawi u moich dzieci, u dorosłych kobiet nie bardzosmile
                                                  • lola211 Re: ciezki tylek 10.02.16, 11:39
                                                    Ja o niebie, ty o chlebie.
                                  • lola211 Re: ciezki tylek 09.02.16, 21:26
                                    Marsz to nie spacer.Maszerujac mozna sie spocic, a spacerujac tylko jak sie jest za grubo odzianym.
                        • lady-z-gaga Re: ciezki tylek 09.02.16, 14:49
                          Ubytek mięśni, problemy ze stawami, skłonnośc do przybierania na wadze pojawiają raczej po 50tce, niż przed. A ilość pracy fizycznej to już w ogóle nie przekłada się stan zdrowia - na wsi, w ktorej mam działkę, wszystkie starsze kobiety kuśtykają pogięte i pokrzywione, a ich życie codzienne na pewno nie było leżeniem na kanapie.
                  • lady-z-gaga Re: ciezki tylek 09.02.16, 13:55
                    >I zastanawia mnie załozenie, ze autorka watku w ogole nie rusza sie z kanapy- skoro zaleca sie jej 10 minutowe spacerki.Na zakupy nie chodzi,do pracy?

                    Otóż to. Nie chodzi o wyciągnięcie z domu staruszki w apatii, tylko normalnej kobiety. Jej problemem (autorki wątku smile ) jest brak chęci do większego, systematycznego wysiłku, a nie do wstania z fotela.
                    • ofelia1982 Re: ciezki tylek 09.02.16, 18:00
                      Dziewczyna jest po 15-letniej depresji. Możliwe, ze moze miec większy problem z niektórymi rzeczami niż inni ludzie i nie można od razu narzucać jej kurde maratonów...
                  • pade Re: ciezki tylek 09.02.16, 14:01
                    Co dadzą? Rozrusza się. Nie jest dobrze dla mięśni i ścięgien przesiąść się z kanapy na rower i przejechać 30km, albo godzinę katować się w siłowni. Wysiłek trzeba zwiększać stopniowo.
                    Nigdy nie zmusiłabym się do uprawiania sportu, który mnie nudzi albo nie sprawia przyjemności.
                    • lady-z-gaga Re: ciezki tylek 09.02.16, 14:06
                      No ale chyba nie należy sprawiać sobie psa "na rozruszanie" wink
                    • lola211 Re: ciezki tylek 09.02.16, 14:37
                      Ze niby ten 10 minutowy spacer ja rozrusza? A co, lezała 2 miesiace obłoznie?
                      Jesli nie ma problemów zdrowotnych to moze po prostu zaczac cwiczyc.Z taka intensywnoscia na pocżatek z jaka da rade.Na silowni tez by dała, z marszu.Kwestia wyłącznie obciązeń.Bo do wyboru masz chocby hantelki po 1 kg.
                      A marszobieg tez mozna sobie stopniowac.
                      I nie musi to byc poprzedzone jakimis spacerami, które zakladam mimowolnie i tak robi, jako zwykle codzienne czynnosci.
                      • ofelia1982 Re: ciezki tylek 09.02.16, 18:31
                        Sorry Lola, fazę na sport masz raptem od 2 mcy, a zachowujesz sie jakbyś na tym zjadła zęby. Ciekawe jakie miałaś zdanie na ten temat np pól roku temu? Kiedy to pewnie sama siedziałaś na kanapie...dla dziewczyny będzie super jak zacznie nawet od 10 min spaceru dziennie...
                        • lola211 Re: ciezki tylek 09.02.16, 18:33
                          Te 2 miesiace to sobie wymysliłyscie, juz mi sie nawet nie chce dementowac tego.
                          • echtom Re: ciezki tylek 09.02.16, 18:50
                            Widocznie pierwsze zdanie też jest skrótem myślowym:

                            forum.gazeta.pl/forum/w,567,160299606,160299606,Dbac_o_siebie_trzeba_po_kryjomu.html
                            • agni71 Re: ciezki tylek 09.02.16, 19:07
                              Nie ma to jak zapał neofity wink
                              • ofelia1982 Re: ciezki tylek 09.02.16, 20:43
                                Dokladniesmile
                            • lola211 Re: ciezki tylek 09.02.16, 21:53
                              Jesli ktos z tego wyczytal, ze zaczelam sie ruszac 2 miesiace temu, to znaczy ze ciezko mu idzie myslenie.
                              • pade Re: ciezki tylek 10.02.16, 09:56
                                Ja nie wyczytałam, że ćwiczysz od 2 miesięcy, tylko, ze od 2 miesięcy dużo intensywniej, co nie zmienia faktu, że dla mnie to Ty masz jakąś obsesję.
              • agni71 Re: ciezki tylek 09.02.16, 14:37
                Ok, może tak jest faktycznie w mieście. Ja jak już wylazłam z psem, to się włóczyłam dość długo po lesie.
                • agni71 Re: ciezki tylek 09.02.16, 14:38
                  ale mi podpięło... to było do lady zgagi, w kwestii wyskakiwania na chwile z psem na dwór, a w najlepszym wypadku do parku na pogaduchy z innymi psiarzami
                • lady-z-gaga Re: ciezki tylek 09.02.16, 14:42
                  oksmile
    • ira_08 Re: ciezki tylek 09.02.16, 22:59
      Nie zmuszać się, tylko znaleźć coś, co polubisz. Zmusić się zmusisz. Na tydzień, może miesiąc. I rzucisz, tylko po co? Znajdź coś co Cę kręci, a potem wyznaczaj sobie cele. Na początku postępy są zawsze widoczne, bardzo cieszą i nakręcają na więcej.
    • myelegans Re: ciezki tylek 09.02.16, 23:49
      Przede wszystkim malymi kroczkami i nie za ambitnie, zeby sie nie wypalic, nie sponiewierac i nie miec skojarzen cwiczenia=katorga.
      wyrobic zwyczaj np. 30-minutowy szybki spacer z audiobookiem, albo innym podcast, zeby mysli czyms zajac. Jak ksiazka ciekawa to zaczniesz czekac na te chwile kazdego dnia, zeby pobyc sama ze soba i ciekawa ksiazka. Zadne tam Chodakowskie i karnety na silownie i prywatny trener.
      Jak szybki spacer przestanie ci wystarczac, gwarantuje, ze przestanie po kilku tygodniach, to jakies marszobiegi zaczac, na przemian z rowerem, wrotkami, ale nawyk trzeba wyrobic.

      Ktos kiedys powiedzial, ze na wyrobienie nawyku potrzeba 6 tygodni zmuszania sie, pozniej juz idzie z gorki, jezeli nie ma jakiejs przerwy.
      Ja tak zaczelam biegac regularnie 9 lat temu i przestac nie moge, musze bo sie udusze, jak posiedze 2 dni na tylku to mi na glowe uderza, czego i tobie zycze.
      • kardiolog Re: ciezki tylek 09.02.16, 23:52
        Potwierdzam
        images.fotocommunity.de/bilder/kinder/babies/suesses-baby-b421588f-007c-4481-a2e8-7e33130c24d6.jpg
      • lola211 Re: ciezki tylek 09.02.16, 23:56
        Zadne tam Chodakowskie i karnety na silownie i prywatny trener.

        A to juz zalezy od preferencji.
        Mam za soba przygode z bieganiem i to jednak nie dla mnie- za nudno.Musi sie dziać.
        • echtom Re: ciezki tylek 10.02.16, 10:15
          > A to juz zalezy od preferencji.

          Ciepło, ciepło smile
          • lola211 Re: ciezki tylek 10.02.16, 10:21
            Echtom, widze ze Ty nie lapiesz jednego- ja nie dyskutuje z wyborem rodzaju wysilku fizycznego.Mozna znalezc sobie taka aktywnosc, ktora nam najbardziej pasuje, bo jest tego od groma.Dyskutuje z poziomem intensywnosci.Spacery i chodzenie nie daja takich rezultatow jakie sa optymalne.Nie ja to wymyslilam.Aby organizm wyniosl z aktywnosci najlepsze korzysci wysilek musi byc na okreslonym poziomie intensywnosci, tętno musi wzrosnąc.Tego spacery i chodzenie na piechote nie załatwiaja.
            • echtom Re: ciezki tylek 10.02.16, 10:23
              Czyli pozostaje kwestia, co dla kogo jest "najlepszą korzyścią".
              • lola211 Re: ciezki tylek 10.02.16, 10:26
                Korzysc z aktywnosci fizycznej to przede wszystkim zdrowie,a cała reszta jest przy okazji.
            • pade Re: ciezki tylek 10.02.16, 10:26
              Ale to Twoje zdanie. Mój tato, który nie ma już 30 lat, potrafi zrzucić 5 kg samymi spacerami. Mnie tez właśnie od chodzenia waga leci w dół, po ćwiczeniach dużo wolniej.
              Tylko wiesz, ja mam motorek w nogach. Dla mnie moje chodzenie to jest zwykłe chodzenie, dla mojego męża moje chodzenie to jest szybki marsz.
              • lola211 Re: ciezki tylek 10.02.16, 10:28
                A Ty mierzysz wartosc wysiłku tylko procesem chudnięcia? Mozna chudnąc lezac całymi dniami na kanapie, do tego nie jest potrzebny ruch.
                • pade Re: ciezki tylek 10.02.16, 10:39
                  Skoro jest chudnięcie to musiał być wysiłek, nieprawdaż?
                  O ograniczeniu kalorii nic nie wspominałam. Pisałam o spacerach i intensywności.
                  Czy Ty w ogóle czytasz to, na co odpowiadasz, albo zastanawiasz się nad tym, co chcesz udowodnić? Bo sama siebie zapędzasz w kozi róg i wyraźnie widać, że zależy Ci wyłącznie na udowodnieniu własnej racji i ostatnim słowie. Dziecinada.
            • ola_dom Re: ciezki tylek 10.02.16, 10:31
              lola211 napisała:

              > Echtom, widze ze Ty nie lapiesz jednego

              Całe szczęście lola, że Ty wszystko łapiesz big_grin.
              Wszystko, co Ci kilka osób na różne sposoby próbuje w (nie tylko) tym wątku wytłumaczyć.

              Ale wiem, wiem - jako oświecona najwyraźniej czujesz misję szerzenia oświaty pośród ciemnoty. Tylko nie zauważyłaś, że zamiast kaganka dzierżysz kaganiec.
        • myelegans Re: ciezki tylek 18.02.16, 01:38
          Alez jak najbardziej sie dzieje, to medytacja, i dla ciala i dla glowy i jeszcze.... ma byc na swiezym powietrzu, z wiatrem na twarzy, zcasami sloncem, czasami mrozem, z przyroda, biore wszystko bo w murach to ja wiekszosc zycia spedzam,
          Nienawidze oddychania powietrzem wewnatrz jakiegokolwiek klubu firness, zespol w zespol ze wspoluczestnikami i ich mikrobami.
      • ola_dom Re: ciezki tylek 10.02.16, 09:46
        myelegans napisała:

        > Ktos kiedys powiedzial, ze na wyrobienie nawyku potrzeba 6 tygodni zmuszania sie, pozniej juz
        > idzie z gorki, jezeli nie ma jakiejs przerwy.

        Pamiętasz kto i gdzie - mniej więcej?
        Bo jak sobie pomyślę, że warto wytrzymać 6 tygodni - to to jest do zniesienia. A jakbym o tym gdzieś więcej poczytała, to byłoby mi jeszcze łatwiej smile
        • pade Re: ciezki tylek 10.02.16, 10:32
          Ola, polecam książki o filozofii Kaizen.
          i to:
          kreatorniazmian.pl/nowy-nawyk-nie-powstaje-w-21-dni/
          • ola_dom Re: ciezki tylek 10.02.16, 10:40
            pade napisała:

            > Ola, polecam książki o filozofii Kaizen.
            > i to:
            > kreatorniazmian.pl/nowy-nawyk-nie-powstaje-w-21-dni/

            Dzięki, zerknęłam na stronę i już mi się podoba.
        • lady-z-gaga Re: ciezki tylek 10.02.16, 10:34
          Ja bym nie liczyła na cud w kwestii motywacji wink jeśli masz nadzieję, że po magicznych 6 tygodniach nogi same będą Cię niosły na ćwiczenia (czy cokolwiek innego), to jestes w błędzie. Ja po 9 latach regularnego uczęszczania na fitness, w deszczu i słocie, w upał i w mróz, w zdrowiu i w chorobie, nadal miewam kryzysy, podczas ktorych nie chce mi się ruszyć tyłka smile wiem, że jak juz znajdę się na sali i zacznę ćwiczyć, będę szczęśliwa. Jednak moment wyjścia z domu bywa ciężki i nie jest prawdą, że jakieś cudowne uzależnienie zawsze pcha człowieka do działania. Oprócz uczucia "lubię to" musi istnieć przekonanie "powinnam", bez tego nie da rady smile
          • ola_dom Re: ciezki tylek 10.02.16, 10:42
            lady-z-gaga napisała:

            > Ja bym nie liczyła na cud w kwestii motywacji wink
            > Oprócz uczucia "lubię to" musi istnieć przekonanie "powinnam", bez tego nie da rady smile

            Nie ma problemu, bo tak właśnie rozumiem "nawyk" - robię coś bez zastanawiania się, czy mi się chce, czy nie.
          • lola211 Re: ciezki tylek 10.02.16, 10:42
            Oprócz uczucia "lubię to" musi istnieć przekonanie "powinnam", bez tego nie da rady smile

            Oj, a tu przez caly wątek próbuje sie mnie prostowac, ze warunkiem powodzenia jest tylko i wylącznie "lubic".Absolutnie do niczego sie nie zmuszac.
            • lady-z-gaga Re: ciezki tylek 10.02.16, 10:52
              Wiem. Wiem też, że są osoby, ktore regularnie deklarują, że nie lubią się spocić i zmęczyć smile są takie, ktore uważają, że już lekka zadyszka zabija i trzeba natychmiast przestać robić to, co się robismile dla nich nie ma nadziei smile
              Co do lubienia - już pisałam w tym wątku, że rodzaj aktywności dobrze jest dobrać do potrzeb, możliwości i charakteru. Jednak całą resztę roboty, czyli zwalczenie lenia w sobie, trzeba wykonać i tak, "lubienie" tego za nas nie załatwi smile
              • lola211 Re: ciezki tylek 10.02.16, 11:46
                Samodyscyplina jest tu kluczem do sukcesu.Mozna sobie nawet kochac pływanie,nie tylko lubić-nic z tego nie bedzie jesli człowiek nie ma odpowiednio duzo silnej woli.Zawsze znajdzie sie wymówka,by sobie odpuscic.Biologia przychodzi nam z pomoca i pozwala polubic wysilek jak sie go juz wykona.Tylko najpierw trzeba jak piszesz pokonac lenia.Czyli wracamy do punktu pt"dyscyplina".
              • kardiolog Re: ciezki tylek 10.02.16, 12:12
                Szanowne Koleżanki, ze sportem jest jak z forumsmile, więc banalnie się odniosęsmile Możecie przykłady przelozyc na sport. Sympatia lub brak jest raczej kwestią DRUGORZĘDNĄ. Co jest najważniejsze? Spójrzcie na mnie. Chciałbym niekiedy móc założyć wątek nt tego, co mnie interesuje, czy tez dopisać się do podobnych, ale nie jest już możliwe. Dlaczego? Jakkolwiek i cokolwiek wpiszę znajdzie się zawsze taka emama, która nadmie się w obrażaniu jak wydmuszka. Przykłady:
                1. Interesują mnie bardzo podróże, podróżuję dużo i często. Jeśli napisze o swoich podróżach to obrażą się na mnie kwoki, które od lat nie wyjechały nawet na weekend. Na pewno kardiolog chciał im dokopać.
                2. Interesują mnie opinie innych rodziców nt dorastających lub prawie dorosłych córek, jakie są, jak się uczą i gdzie itd itp. Jeśli ruszę temat, bo wiem, że tutaj pisuje ktoś kto ma 2 corki, to rzucą się bezdzietne piranie na mnie i mojego interlokutora (jeśli ten w ogóle odważy się nt mówić). Dla bezdzietnych będzie to uderzenie w czuły punkt, dostaną szału, bo znów im ktoś chce zrobić krzywdę.
                3. Rodzina, praca, sukcesy i radość z posiadania ww. Nieszczęśliwe dopi?przá sie do mnie, że się chwalę i jak mi tak dobrze to co robię na forum. Zaiste, to może być tylko kobieca logika, bo żaden chłop z jajkiem nie wpadły na powyższe.
                4. Gotowanie. Uwielbiam. Obraża się te, które jadą na suchym prowiancie dowalajac się do mnie, że jestem arogancki i wynoszę się ponad polskiego kotleta.
                5. Polityka w Polsce, Nowy rząd. Nie interesuje mnie. Polacy wybrali, więc mają. Nie brałem udziału w wyborach. Gdybym jednak zabrał głos to wściekle rzuca się na mnie tryskajac z jadem, co tu robię i dla folksdojcza nie ma miejsca.
                6. Polityka niemiecka i europejska. O tak bardzo mnie interesuje, ale dostaje wscieku, że na jej temat czy na temat życia w Niemczech pisza osoby, które dla Niemców zrobiły 2-3 projekty i to 15 lat temu(sic!), a kraj i spoileczenstwo znają z polskich gazet czy mglistych wspomnień poprzedzonych uprzedzeniami
                7. Uchodźcy. Patrz 6. Najwięcej do powiedzenia maja te, które z uchodźcom NIE MAJA W OGOLE DO CZYNIENIA. Pod wieloma nickami zakładają wątki i tym jak niebezpiecznie jest, bo kogoś tak pobili czy napadli. Udzielają rad rządom czy mieszkańcom krajow, które uchodźców przyjęły i uchodźcy są ich chlebem poprzednim.
                8. Zdrady. Temat mnie nie interesuje, jestem szczęśliwy. Wątki są te same od 15lat, zamieszczane przez te same osoby, które nie wyciągnęly żadnych rad z wpisów.
                9.Książki. W Polsce już prawie nikt nie czyta książek, a juz na pewno nie e mamy.
                10. Dekoracja wnętrz. Uwielbiam i pomagam znajomym, którzy cenią moje rady. Takie hobby i odskocznia od chorób pacjentów niczym gotowanie. Tyle tylko, że podam jakiś pomysł, to wrony zaraz założą równoległy wątek i będą krakac jakie jestem bezguscie.
                I jeszcze: ja zamieszczę jeden wpis, komentarz do niego x10.
                Dlatego e mamy, wracając do sportu i biegania. Można biegać codziennie, można biegać 1×tyg ale tylko wtedy, gdy to ma sens. Tutaj sensu nie ma. A jeśli dalej nie rozumiecie dlaczego, to trudno. Jaśniej już się nie da. I zanim otwórzcie swoje buźki spójrzcie w lustro i nie dziwcie się, że niektórzy nie pisują lub mają problem z szacunkiem do Was. Nie mam argumentów, by tu bywać. Wolę być chamem i folkdojczem dla Was i nie tracisz czasu, które gdzie indziej mogę spędzić w znacznie przyjembijszym towarzystwie. I pomyśleć, że jeszcze kilka lat temu można było jeszcze tu wpaść i coś dla siebie wyłuskać.
                Pa!
                • lady-z-gaga Re: ciezki tylek 10.02.16, 12:29
                  >I pomyśleć, że jeszcze kilka lat temu można było jeszcze tu wpaść i coś dla siebie wyłuskać.

                  Cały czas można coś dla siebie wyłuskać, trzeba tylko znieść niedogodność w postaci postów i opinii, ktore nas drażnią.
                  Odporność na tę niedogodność jest sprawą indywidualną, widocznie Ty jesteś na to forum za miękki wink
                  • kardiolog Re: ciezki tylek 10.02.16, 21:42
                    Lady_gaga, odniosę się jeszcze, bo nie dokonczylem myśli a musiałem już iść. Tu nie chodzi o odporność, bo tej mam dużo choć jajko mam miękkie. Nie zaprzeczam. Gdybym nie był odporny nie mógłbym pracować z pacjentami. Chodzi mi o zachowanie równowagi i autentyczność w jej ustalonej po polowie części. Nie mam nic przeciwko konfabulacjom na forum. Forum jest też po to, by wymyślano historie, jeśli twórcy czują potrzebę. Czy tez mają potrzebe tworzenia metafory. Sam lubię fraszki i bajki Krasickiego i jego personifikowanie koników, osiolkow, zajaczkow i liskow chytruskow. Po 15 latach zdzierze nawet odwieczne personifikowanie forumowe kotkow, które potem dla odmiany (po latach) stały się też psami czy dziećmi, wiadomo, dziecko nie człowiek, tudzież poszły same w ten kierunek zwierzęcy, by zaspokoić własne wyrzutnie myślowe (opisując swoich wybrankow). Ok, stara, znoszona skóra Krasickiego, bardzo znoszona. Ok, niech będzie. Niech będzie też konfabulacja, ale na litość boską nie w 95% wpisów! Naprawdę nie chodzi o to, o czym jest dany wątek ale W JAKI SPOSOB został przedstawiony. Podam przykład w sumie wymyślony: Emama ABC pisze, że posiada pieska ( lub dowolne inne zwierzę). Tym razem chodzi nie personifikacje (temat zamknięty) lecz tzw fakty czyli AUTENTYCZNOSC. No i pisze o tym piesku to i owo, realnie, bez metafory (patrz wyzej). Wszystko jak do tej pory Ok. Widzę wątek, zainteresuje mnie lub nie, normalna kolej rzeczy. Raczej pominę, nie mam w domu zwierząt i mieć nie będę. No i nagle emama ABC opisuje, że będąc na spacerze ze swoim pieskiem spotkała zmarznięta babcię siedzącą na ławce. Potem opisuje co odczuwalna widząc te kobietę, ewentualnie co zrobiła np. podeszła i zapytała, czy może jej jakoś pomóc. I ta historia zaczyna być już ciekawa na tyle, że ja czytam. Nosi znamiona prawdziwości, może być też konfabulacja, ale jest w miarę autentyczna. Podoba mi się. To było moje wishful thinking. A teraz czytam aktualne forum emama i ta sama historia brzmi tak: jak wyszłam z psem do cental parku po zakupach u harodsa przy 5th avenue zobaczyłam bezdomna babcię. Podeszłam do niej i zaproponowałem jej prace za 100 000 $ rocznie na mojej farmie, na której hoduje moje psy czystej rasy, po 30000$ za szczeniaka.
                    Ja, czytelnik, oczywiście muszę pomyśleć, że autorka nie tylko z dalekiego świata, nie tylko milosniczka zwierząt , specjalistka jakich mało w chowie rasy niezwykłej zwierzęcej, ale jeszcze altruistka wspomagajaca biednych (mogła zaproponować tylko połowę$), ba! ratujaca nawet życie, bo babcia i odejściu e mamy ABC na pewno przymarzla by do ławki. I w takim tonie zamieszczanych wątków (tematy dowolne, nawet bardziej przyziemne,pseudoludzkie z oderwana d czapy konfabulacja) jest 95%!
                    Do tego dochodzi jeszcze wyparskana zlosc miedzy bajkami i wierszami, w których ciagle potykamy się o czytanie ze zrozumieniem po wcześniejszych obelgach i oto forum emama już gotowe.
                    .
                    To nie mój brak odpornosci tylko słaba jakość konfabulacji autorów, brak autentyczności oraz równowagi we wpisach rzeczywistych i wymyślonych.
                    Naprawdę nie trzeba opisywać 5th avenue, by zyskać zainteresowanie czytelnika. Nawet opis porannego mycia zębów może stać się piękną odą do szczoteczki do zębów, ale niechże historia nosi choć maleńkie znamiona prawdy! Nie ma bowiem nic gorszego jak świadomość czytania bardzo kiepskiej bajki np. osoby nie posiadającej prawa jazdy a udzielającej ze śmiertelną powagą rad kierowcom nt ruchu drogowego. No zesz.. A gdy ktoś zaprotestuje, że historia kiepska nadymana autorka wykrzyczy zwracajacemu uwagę, że jest cham, skürwiël albo nawet i kapus.
                    Brak autorefleksji, brak poczucia rzeczywistością i własnego oddalania się od niej o lata świetlne. Jest tylko obraza na te osoba, która zwraca uwagę, że podobnych historii nie da się już czytać.
                    Tyle ode mnie. A co do "luskania" Długo musiałem luskac aż od tego łuskania niemal osleplem, bo nie łatwo było mi znaleźć kilka igieł w stogu siana, czego dałem dowód moja kilkudniowa obecnością na tym forum.
                    • kardiolog Re: ciezki tylek 11.02.16, 06:58
                      Lady z_gaga, na marginesie tej historii dodam, ze wczoraj przezylem bojke na dowód tego, że radykalizacja społeczeństwa szybko kroczy wszedzie. Wczoraj późno po pracy byłem świadkiem jak dwóch chlystkow niszczylo nożami samochód sąsiada. Chłopak i dziewczyna. Biali. Rzucił się też na mnie z nożami, gdy wyszedłem przed blok krzycząc w ich kierunku wcześniej stwierdzajac, że sąsiad śpi mimo zapalonego światła w jego oknie. Moglem połamać im ręce, skoczylo się tylko na obiciu twarzyczek, gdyż na szczęście nie podnieśli wyrwanych im noży i uciekli. Zostawiłem sasiadowi kartkę za wycieraczka, że byłem świadkiem ohydnego niszczenia jego własności i chętnie pomogę policji sporządzić rysopisy sprawców. Przypomnialo się jednak, że sąsiad wspominał o urlopie, więc jeszcze zadzwoniłem do drzwi, ale nie otwierał. Ma w domu Zeitschalluhr do światła dla bezpieczeństwa przed złodziejami, więc mnie zmylilo. Uważam automatyczne włączniki światła za stratę energii, ale jego dużo nie kosztuje, więc ma zamiast alarmu. Wysłałem mu whatsappa z pytaniem i udany przelot i zyczylem udanego urlopu. Nawet sprawdziłem, że dziś u niego o dotarciu na miejsce 32 stopnie ciepła. Piekniee..Wspomnialem o szkodzie i bójce z prośbą, by się nie martwił a wypoczywal. Przyrzeklem, że nie będę zawracal mu głowy w czasie urlopu, ale podczas jego nieobecności sprawdzę, czy banda nie wykazuje nadmiernego zainteresowania jego własnością kręcąc się zbyt często przy jego wozie. Będę miał oko na jego dobytek, by go nie zniszczyli. Gdyby chcieli zniszczyć jego samochód lub z zemsty za pobicie zniszczyc moja własność (mam porsche przed blokiem kupione w harrodsie), wówczas bezzwłocznie udam się policję. Mam fotograficzna pamiec, szybkie zidentyfikowanie sprawców i ustalenie ich nazwisk nie będzie żadnym klopotem dla przedstawicieli prawa. Najwyższy czas powiedzieć stop wandalizmowi!
                      Spadam do pracy, do napisania wkrótce, bo u mnie też trochę różnych zajęć bardziej priorytetowych od forum.
                      • kardiolog Re: ciezki tylek 15.02.16, 23:15
                        Ostatni jestem w wątku?
                        • kardiolog Re: ciezki tylek 17.02.16, 12:04
                          Co prawda nikt mi nie odpisał, ale o ile znam się na kobietachsmile temat je zainteresował. Mowa nie tyle o ciężkich tylkach co o ostatnich bijatykach przed blokiem. Otóż opowiem co było dalej. Atakujaca parka, która dokonywala zniszczeń własności sąsiada (a trzeba wam wiedzieć nie przebierali w srodkach) okazała się być spokrewniona z nim. Dziewczyna to jakas kuzynka, nie wiem dokładnie, mniejsza o większość. I owa kuzynka znana była już policji z różnych wybrykow np. niszczenia samochodów, ogródków dzialkowych czy wyludzania pieniędzy "na wnuczka". Tyle faktów, choć rzeczona do winy się nie przyznaje. Mnie buchneli światła od roweru i nie mogłem się poruszać po głównych ulicach, musiałem ewentualnie jechac za kimś oświetlonym lub generalnie zrezygnować z jazdy. To są fakty, powtarzam. A zatem wracając: u sąsiada świeciło się światło ale go nie było. Przez tydzień parka krazyla wokół wlasnosci sąsiada w pewnym momencie rezygnując z ataków z bejsbolem na rzecz obserwacji majątku. Nie sądzę by zadziałała groźba podania ich na policję przeze mnie czy raczej świadomość atrakcji pustego domu oswietlanego automatycznym włącznikiem energii. Nie byłem pewny jak długo nie będzie sąsiada, próbowałem się kontaktować, ale nie odpowiadał. Myślałem że jest na urlopie ale równie dobrze mógł leżeć w szpitalu na stole operacyjnym. Tak czy inaczej pilnowalem jego własności, by nie zniszczyli. Nie mogłem oczywiście czyhac dniami i nocami na ulicy. Gdy zauważyłem, że są ale nie niszczą to podszedłem do nich i zaproponowałem układ. Nie podam ich na policję jeśli odstapia od glupawych akcji, bo to nie ma sensu. Pomamrotali coś pod nosem, nie zrozumiałem czy się zgadzają, ale parę dni pozniej przykrecili mi światła do roweru i mogę znów jeździć. Uznałem ten czyn jako zgodę dlatego liczę jedynie, że wydorosleja, podejmą studia lub złapią się innych zajec. Wczoraj ich spotkalem i widziałem, że jedno z nich było spokojne, drugie szalalo z gniewu. Nie zdążyłem im przekazać, co robię dzisiaj, aby ze złością uważali, bo jest złym doradcą. Podobno dziwczyna jest zla na sąsiada (wujka?), że jej nie powiedział, że srzedaje samochód, bo ona chciała go dla siebie. Wg mnie wujek może sprzedawać samochód komu chce i na ktorej gieldzie chce, za kwotę, która jemu odpowiada. Tyle ocena z dalszej perspektywy. Nie znam natomiast obligacji i obietnic rodzinnych, dlatego nie będę się mieszał w ich rodzinne awantury. Muszą je wyjaśnić między sobą. Najgorsze co może być to krzyki na klatce i niszczenie samochodu wkrótce wystawionego do sprzedaży. Nie moje złe emocje młodej kuzynki jeslu ta zrobi wszystko aby zniszczyć auto tylko dlatego, że wujek nie jej chcę sprzedac a obcej, trzeciej osobie.
                          • kardiolog Re: ciezki tylek 19.02.16, 18:58
                            Tja.
                            • kardiolog Re: ciezki tylek 19.02.16, 18:59
                              Sąsiad wrócił z urlopu.
            • ola_dom Re: ciezki tylek 10.02.16, 10:55
              lola211 napisała:

              > Oj, a tu przez caly wątek próbuje sie mnie prostowac, ze warunkiem powodzenia jest tylko i
              > wylącznie "lubic".Absolutnie do niczego sie nie zmuszac.

              Nie lolu - jak zwykle nie zrozumiałaś.
              Wątek próbuje Ci wyjaśnić, że BEZ lubienia się nie da. Lubienie jest najistotniejszym, choć nie wyłącznym warunkiem powodzenia. Ale kluczowym. Dla większości, bo my rozumiemy, że dla Ciebie nie.
              • lola211 Re: ciezki tylek 10.02.16, 11:40
                No to teraz znajdz moja wypowiedz, ktora kwestionuje znaczenie tego "lubienia".
        • myelegans Re: ciezki tylek 18.02.16, 01:46
          Nie pamietam, gdzies czytalam, ktos powtorzyl, ale ja to kupuje, bo po takim czasie no powiedzmy 6-10 tygodni jak obszyl, to sie organizm do endorfin przyzwyczaja. Ja jestem uzalezniona, po 2 dniach braku ruchu czuje jak mi sie chemia mozgu zmienia. Ja to bardziej dla glowy niz dla ciala.

          Wrocilam wlasnie z synem z nart, mlody plywak, trenuje w klubie, treningi codziennie, ja podobnie. W pewnym momencie utknelismy na dole krzeselek, cos sie posulo, czekali na czesc, nie ma mozliwosci zjechania nigdzie, mozna podejsc na gore do nastepnej stacji. I te 45 minut czekania, jako jedyni w kolejce podchodzilismy z nartami, zapinali i zjezdzali trenujac piruety. Ja zeby czas zajac i nie marznac, mlody bo sie fiksuje na freestyle. Pozostala czesc narciarzy czekala przykurczajac sie z zimna.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka