himbeere45
08.02.16, 06:26
Co byście zrobiły w takiej sytuacji. Wyjechałam z koleżanką na narty jej samochodem. Koszty paliwa, winiet i przejazdów przez tunele dzielimy na 3 osoby (ja byłam z dzieckiem). Koleżanka jechała bardzo szybko, dwa razy złapał ją w Polsce fotoradar i raz w Austrii policja wlepiła jej mandat. I teraz mam zagwozdkę, oddać jej 2/3 kosztów mandatów czy nie.
W normalnych warunkach nie byłoby problemu.
Ale 2 miesiące temu byłyśmy razem zagranicą i niestety mnie okradziono ze wszystkich pieniędzy, dokumentów. Byłyśmy we 3. Ta koleżanka, o której piszę, nie pomogła mi nic, nawet nie zaproponowała kupna napoju czy jakiejkolwiek pożyczki. A trzeba było między innymi pieniądze na paszport tymczasowy (40 euro). Na, wysokości zadania stanęła druga koleżanka, która nawet porozmawiała z tą o pomocy mi i koleżanka - kierowca stwierdziła, że ona nie ma pieniędzy i że nie pomoże.
I teraz mam dylemat, oddawać czy olać, w końcu ja jej nie kazałam być kierowcą rajdowym.
Ona nic nie mówi. Decyzja należy do mnie.
Co byście zrobiły na moim miejscu. Muszę podjąć decyzję.