Dodaj do ulubionych

Czy da się

15.02.16, 23:59
Czy da się, bez żadnej pomocy rodziny/kogokolwiek wychować dziecko?
Pewnie na moje pytanie część z was ryknie śmiechem lub pokiwa z politowaniem wink
Myślę od jakiegoś czasu o dziecku, mąż w sumie jeszcze trochę się wstrzymuje (bo jak mówi - musi "dojrzeć" do tego kroku, choć ogólnie przeciwny nie jest). Jego obawą jest to, czy damy radę całkowicie sami obsłużyć dziecko , zwłaszcza niemowlaka. Mi się wydaję, że tak (choć wyobrażam, że może być ciężko). Jestem na to psychicznie przygotowana, że głównie dziecko będzie "na mojej głowie", zwłaszcza na początku.
Mieszkamy sami za granicą, bez przyjaciół (owszem znajomych mamy, ale nie są takie bardzo bliskie relacje), rodziny oddalone od nas ponad 1000km. Nawet nie rozważam takiej opcji, by której z naszych rodziców/rodzeństwa mogło nam pomóc, mama męża i tak opiekuje się dwójką malutkich wnuków, moi rodzice pracują, reszta ma swoje życie i nie widzę powodu by mieli pomagać. W ogóle wolę być samowystarczalna smile A mąż coś bąka o tym, czy nie poprosić mojej mamy (która pracuje ;p ) by wtedy przyjechała do nas na miesiąc, albo bym ja urodziła w PL i została u rodziców ten miesiąc. Z drugiej strony przecież jednak chciałby być przy tym dziecku.. takie luźne rozmowy.
Co o tym sądzicie? Nie rozkminiać i robić swoje?
Obserwuj wątek
    • andaba Re: Czy da się 16.02.16, 00:01
      kokoryczko napisała:

      > Czy da się, bez żadnej pomocy rodziny/kogokolwiek wychować dziecko?
      > Pewnie na moje pytanie część z was ryknie śmiechem lub pokiwa z politowaniem wink


      Sama sobie odpowiedziałaś...
    • kkalipso Re: Czy da się 16.02.16, 00:01
      Nie rozkminiać i robić swoje?

      Dokładnie tak.
    • kokoryczko Re: Czy da się 16.02.16, 00:03
      Żeby to nie brzmiało, że mąż chce się wymigać od opieki, po prostu najbliższe kilka lat będzie mocno zaangażowany zawodowo i swój rozwój; wiem, że temu też musi poświęcić sporo czasu. Ale to nie jest przeszkoda, po prostu taka jest sytuacja, tak ją ustaliliśmy. Ja chcę zając się wychowaniem dziecismile i w tle własna praca.
    • korag100 Re: Czy da się 16.02.16, 00:12
      Mnie się wydaję, że rodzina decydująca się na dziecko musi być na nie przygotowana. Niezbędna jest świadomość, że to rodzice są odpowiedzialni za dziecko. Mnie tego po urodzeniu syna zabrakło. Urodziłam sobie, wychowali do 3 roku życia dziadkowie i opiekunka (przede wszystkim). Do końca życia będę miała poczucie winy z tego powodu. Teraz mam 38 lat i gdybym teraz miała dziecko to przede wszystkim byłabym z nim. I przy podjęciu decyzji o dziecku najpierw patrzyłabym na to czy mogę wychować je sama. Nikt inny. Ja
      • jola-kotka Re: Czy da się 16.02.16, 00:29
        Mnie tez do piątego roku zycia wychowywala babcia i nie mam z tym problemu,wiec mysle,ze twój syn tez nie będzie miał. Moja babcia była lepsza matka i niż moja matka . Czasami tak trzeba albo tak wychodzi i nie sadze żeby to był powod do poczucia winy. Jeśli ktoś jest niegotowy na dziecko to może takie wyjście jest nawet lepsze.
        • hermenegilda_zenia Re: Czy da się 16.02.16, 11:22
          Nie masz z tym problemu, ale masz mnóstwo problemów ze sobą - jesteś zwichrowana psychicznie, pewnie również z powodu nienormalnych relacji rodzinnych. Jesteś ostatnią osobą ( i to nie tylko dlatego, że sama jesteś bezdzietna) mającą prawo zachęcać kogoś do sprawienia sobie dziecka z wiecznie nieobecnym ojcem.
    • mamusia1999 Re: Czy da się 16.02.16, 00:27
      o ile nie zmajstrujecie wrzaskulca, to pierwszy miesiąc Wam szybko minie. redukuje się ogarnięcie domu, uczy spać przy nadarzającej się okazji i robi resztę pod dyktando noworodka. zamiast utrzymywać mame/teściową wydajcie co jakiś czas na sprzątaczkę, albo pralnię.
      dla mnie wyzwaniem była redukcja do roli matki noworodka, taki efekt uboczny emancypacji i 1000 innych potencjalnie uszczęśliwiających zajęć. szczególnie że jako matka zapragnęłam być perfekcyjna.
      eh, wspomnienia ;P
      jak mawiała moja ciocia: posrało was młódki. pampersy, chusteczki, sterty śpioszkow . to co? na komputerze byście to dziecko chciały odchować?
      bo wiesz, jednak czasem sobie ponarzekasz. i jak najbardziej ci się medal będzie należał i pomoc męża.
    • ichi51e Re: Czy da się 16.02.16, 00:29
      Ale w czym problem?
      • bi_scotti Re: Czy da się 16.02.16, 00:58
        OMG, naprawde uwazacie, ze jestescie pierwsza i jedyna para immigrants, ktorzy beda mieli dziecko gdzies na swiecie? Wake up, nas sa milony big_grin Bawcie sie dobrze przy procesie producji tongue_out Cheers.
        • kokoryczko Re: Czy da się 16.02.16, 01:01
          Nie przeciezsmile dlatego pytam o wasze doswisdczenia, ematki wiedza wszystko!
          • bi_scotti Re: Czy da się 16.02.16, 02:31
            Doswiadczenia bedziesz miec takie jakie bedziesz sama kreowac smile Powaznie. My wychowalismy trojke dzieci, w tym jedno z complex disabilities, powoli acz skutecznie budujac network znajomych z dziecmi w podobnym wieku, z ktorymi po prostu wymienialismy sie uslugami babysitter, z ktorymi dyskutowalismy o szkolach, wychowaniu, kupkach & zupkach, tudziez ktorych dzieci nianczylismy, utulalismy w chorobach i ktorym pomagalismy przy roznym homework dokladnie tak samo jak ich rodzice czynili z nasza trojka wink Juz kiedys pisalam o tym jak swiete byly dla nas kinowe cheap Tuesdays kiedy to ktorzys znajomi zostawali ze swoimi i naszymi dziecmi a mysmy mieli wieczor dla siebie - bez tamtych Tuesdays to bysmy chyba oszaleli big_grin Tak wiec no worries! Bedzie dziecko/dzieci, beda i zyczliwi ludzie wokol Was ... aczkolwiek musicie sie liczyc z tym, ze ci zyczliwi ludzie tez sie teraz wlasnie zabieraja za process kreacji/prokreacji i beda liczyc na Wasza pomoc w jakies wtorki, srody czy soboty kilkanascie miesiecy wink Cheers.
            • kura17 Re: Czy da się 16.02.16, 07:58
              > Tak wiec no worries! Bedzie dziecko/dzieci, beda i zyczliwi ludzi
              > e wokol Was ... aczkolwiek musicie sie liczyc z tym, ze ci zyczliwi ludzie tez
              > sie teraz wlasnie zabieraja za process kreacji/prokreacji i beda liczyc na Wasz
              > a pomoc w jakies wtorki, srody czy soboty kilkanascie miesiecy wink Cheers.

              Bi_scotti ladnie napisala smile
              u nas bylo podobnie, mamy dwojke dzieci, 1000km od mojej rodziny, troche blizej do meza (~400km), ale siostra pracuje i ma swoja rodzine, a tesciowa to starsza pani (po 80-tce).
              oczywiscie czasem rodzina pomoze i chwala im za to, jednak wiekszosc roboty spada na rodzicow wink

              dobrze budowac siec tych zyczliwych ludzi, juz teraz.
              czasami sasiedzi Cie zaskocza wink pozytywnie!

              najgorzej jest (wedlug mnie), gdy zdarzaja sie zmasowane choroby i nie mozna spokojnie chorowac...
              pamietam, jak oboje z mezem bylismy chorzy, wysoka goraczka, lato, goraco, a dziecko male (niechodzace jeszcze). poronywalismy temperatury, osoba z nizsza zabierala malego na plac zabaw kolo domu - on sie bawil, a my dogorywalismy na laweczce wink
              no rodzi sie wtedy taki zal, ze czlowiek nawet pochorowac w spokoju nie moze...

              kiedys tez z calej naszej czworki, tylko ja bylam zdrowa: maz i starszy syn mieli swinska grype, a mlodszy zapalenie krtani... wogol albo starsi ludzie, albo rodziny z dziecmi - w razie mojej choroby nie bylo za bardzo kogo prosic o opieke (a ta grypa rozwalala czlowieka w 2 godziny - widzialam u meza)...
              ... moja mama miela do nas 12 godzin podrozy - czekala na moj sygnal, gdybym zaczela chorowac i miala wsiadac w auto i przyjechac wink
              na szczescie ja sie rozchorowalam tydzien po tym, jak juz wszyscy byli zdrowi, heh
              • kura17 Re: Czy da się 16.02.16, 08:01
                a jeszcze jedno - nie dajcie sie mezowi zagubic a tym "robieniu kariery i inwestowaniu w siebie".
                to wazne, ale bliskosc z dzieckiem jest wazniejsza.
                ja obserwuje coraz wiecej mlodych ojcow bioracych coraz wiecej "okolodzieciowych" obowiazkow na siebie - bez szkody w karierze, po prostu czasy sie zmieniaja i takie rzeczy zaczynaja byc normalne.
                coraz wiecej moich kolegow bierze urlopy rodzicielskie i lacza to z praca i kariera.
                powodzenia zycze!
    • rosapulchra-0 Re: Czy da się 16.02.16, 01:44
      Oczywiście, że się da. Kwestia organizacji.
    • pruszynkaaa Re: Czy da się 16.02.16, 02:03
      Oczywiście, że się da wychować dziecko bez pomocy. My tak mieliśmy. Z pomocy mojej mamy skorzystaliśmy dokładnie 3 razy a syn ma 6 lat. Pierwszy raz sami wyszliśmy tylko we dwoje kiedy mały miał 3 latka... nie ukrywam, że mocno zazdrościłam koleżankom z rodzicami w pobliżu.
    • eliszka25 Re: Czy da się 16.02.16, 02:25
      mieszkamy z mezem za granica, do najblizszej rodziny 1500 km, mam dwoch synow, teraz juz 6 i 9 lat. nikt nam nie pomagal, mama zadnego z nas nie przyjezdzala do pomocy. zyjemy wszyscy, wiec wniosek z tego taki, ze sie da big_grin
    • mikams75 Re: Czy da się 16.02.16, 03:04
      My nie mamy ridziny, odleglosci podobne, 2 tyg po porodzie przyjechala moja mama na 2 tyg i to ja ja uczylam obslugi noworodka, spokojnie daloby rade i bez jej pomocy ale przyznaje ze bylo milo jak ktos o mjie dbal jak maz wrocil do pracy i jak dziecko wisialo cale dnie na cycku to mi mama serwowala pyszne jedzonko. Ale z drugiej strony taka wizyta to sporo stresow, mozna sobie tego tez oszczedzic.
    • jusiakr Re: Czy da się 16.02.16, 06:27
      Mieszkamy w USA, tu urodziłam sie nasza córka. Wprawdzie to nasze drugie dziecko, wiec juz jesteśmy wyluzowani, ale fakt jest faktem, nie mieliśmy pomocy rodziny. Teściowie nie żyją, moi rodzice pracują i przyjechali do nas dopiero jak młoda miała 9 miesięcy.
      Mąż oczywiście urlopu z okazji urodzin dziecka za długiego nie miał. No ale da się.
      Chociaż ważne to zawiązać sobie jakaś grupę przyjaciół znajomych
    • jusiakr Re: Czy da się 16.02.16, 06:27
      Mieszkamy w USA, tu urodziłam sie nasza córka. Wprawdzie to nasze drugie dziecko, wiec juz jesteśmy wyluzowani, ale fakt jest faktem, nie mieliśmy pomocy rodziny. Teściowie nie żyją, moi rodzice pracują i przyjechali do nas dopiero jak młoda miała 9 miesięcy.
      Mąż oczywiście urlopu z okazji urodzin dziecka za długiego nie miał. No ale da się.
      Chociaż ważne to zawiązać sobie jakaś grupę przyjaciół znajomych
    • butch_cassidy Re: Czy da się 16.02.16, 07:08
      Mieszkamy w Polsce, ale dziecko wychowujemy sami od początku...
    • zazou1980 Re: Czy da się 16.02.16, 08:05
      Oczywiscie, ze sie da smile ja bym nawet nie chciala, zeby ktokolwiek mieszal sie w wychowywanie, pouczal i poprawial cos po mnie. Tylko trzeba przywykac, ze sie dzieciaki wszedzie targa ze soba juz od pierwszych dni, dla mnie akurat to nie jest zaden problem. Traume mialam tylko przez pierwsze 3m-ce zycia mlodszej corki, bo strasznie ryczala na dworze, a ja musialam autobusem jezdzic odebrac starsza ze szkoly. Zdarzalo mi sie wysiadac po drodze. Innych komplikacji nie pamitam, starsza corka byla calkowicie bezproblemowa, az sie chcialo miec wiecej dzieci wink ...
    • mia_siochi Re: Czy da się 16.02.16, 08:25
      Oczywiscie, ze sie da.
      W zasadzie nie wiem, do czego byłaby ta rodzina niezbędna.
      Oczywiscie dziecko powinno znać babcie, super jesli to fajne i kochane babcie.
      Ale do wychowania nie sa niezbędni.
      Wręcz śmiem twierdzić, ze "babcia" i "wychowanie" nie idą w parze big_grin
    • zlotarybka_1 Re: Czy da się 16.02.16, 08:27
      Wychowujemy dwojke dzieci "zupelnie sami" i oczywiscie, byloby prosciej i wygodniej miec kogos pod reka - ale da sie i tak, bez problemu.
      Nie ryknelam smiechem na Twoje pytanie - kiedy urodzilam piewsze dzecko (za granica, nikt nie mogl przyjechac do pomocy), pamietam jak dzis to uczucie paniki, ze nie dam rady, ze oto wlasnie do konca zycia bede odpowiedzialna za tego malego czlowieczka, pamietam, ze sie balam. Potem jakos samo sie ulozylo. A, i jeszcze jedno - maz bardzo duzo pracowal, wlasciwie od switu do nocy, mozna powiedziec, ze corke odchowalam sama.
    • chocolate_cake Re: Czy da się 16.02.16, 08:28
      Dać się pewnie da tylko chyba byłoby lepiej gdzie mąż jednak chciał mieć dziecko. Dla mnie dziwny pomysł ze sprowadzaniem mamy z Polski. Mąż nie może być przy tobie przez pierwsze dwa tygodnie? Ja co prawda miałam mamę przy sobie, mieszkaliśmy 10 minut pieszo od rodziców, ale nie było potrzeby aby mama przy mnie przesiadywała. Urodziłam pierwsze dziecko 19 lat temu i już w tamtych zamierzchłych czasach wink nie było niczym dziwnym, że mąż po pracy zajmował się dzieckiem. Wziął urlop na pierwsze dwa tygodnie a potem byłam sama. Gdy po krótkim czasie wróciłam do udzielenia korepetycji w liczbie 6 godzin tygodniowo, na ten czas faktycznie przychodziła mama, chyba że było to po 16.00, wtedy był mąż.
      Dasz radę smile
      • kokoryczko Re: Czy da się 16.02.16, 12:59
        Dziecko to jednak wspólna decyzja, prawda? wink
        Poczekamy, zobaczymy, ja nie naciskam, choć wolę nie czekać z tymi jeszcze kilka lat.. Choruje przewlekle no i też chcę jednak mieć etap malutkich dzieci za sobą. I po prostu chce już mieć te dzieci, jeszcze 2 lata temu ta kwestia była mi zupełnie obojętna.. Może mi się odmieniło, gdy szwagierkom dzieci się urodziły smile Dzieciaki zaczęły mnie rozczulać, heh, mąż zresztą podobnie zaczął czuć. Tylko nie przełamał się jeszcze do końca, sam nie wie czemu.

        Też nie widzę tego, by moja mama miała przyjeżdzać do pomocy.. ma swoje obowiązk (Zawodowe i rodzinne). Z kolei mama męża też ma za dużo na głowie i sama mówiła, że pewnie nie będzie w stanie pomagać (sama z siebie to powiedziała), mi do głowy nie przyszło ją o to prosić.
        Szczerze wolę sama się wszystkiego nauczyć, sama popełniać błedy. Wierzę, że dam radę, choć będzie ciężko. Nie ja pierwsza i jedyna.
    • blaszany_dzwoneczek Re: Czy da się 16.02.16, 08:30
      Da się. My nie mieliśmy przy córce żadnej pomocy, a do tego na głowie opiekę nad starymi, schorowanymi i nie radzącymi sobie teściami. Z tej perspektywy samodzielne ogarnięcie tylko dziecka wydaje mi się rzeczą zupełnie bezproblemową.
    • to_ja_krowa Re: Czy da się 16.02.16, 08:30
      Da się.
      Dopiero przy trzecim dziecku jest trudno, ale też się da. Staniesz się mistrzynią codziennej logistyki.
    • zuleyka.z.talgaru Re: Czy da się 16.02.16, 08:44
      Pewnie się da.
      Ale ja gdyby nie pomoc rodziny to bym wylądowała w psychiatryku.
    • nihiru Re: Czy da się 16.02.16, 08:59
      Kokoryczko, nie obraź się, ale jak ktoś w kontekście podejmowania decyzji o dziecku zastanawia się "a może poprosić mamę, żeby przyjechała na miesiąc", to mnie pusty śmiech ogarnia.

      Dziecko to ciężki obowiązek i mnóstwo zajęć przez cale lata. LATA. Czy pierwszy miesiąc spędzisz u siebie, czy u mamy, to można rozważać, jak już będziesz w ciąży, a nie teraz, kiedy dopiero zastanawiacie czy w ogóle je urodzić.

      A jeśli pytasz się o rady:
      - mnóstwo rodzin w Waszej sytuacji decyduje się na dziecko; u jednych sprawdza się to dobrze, u innych średnio; dużo zależy od dziecka (jak się trafi high need baby, to samemu jest naprawdę ciężko) i od matki (m.in. czy potrafi zorganizować sobie znajomych, czy raczej zamknie się w czterech ścianach),
      - bycie samowystarczalną jest super, ale jak mówi to przyszła matka, to mi się zapala czerwona lampka; na forum bardzo często powtarzają się narzekania kobiet, które - przyzwyczajone do samodzielności - planowały dumnie bez niczyjej pomocy wychowywać dzieci i bardzo się na tym przejechały; nie mówię, żeby wysyłać babcię na wcześniejszą emeryturę, ale naprawdę nie ma nic złego w tym, że matka potrzebuje pomocy przy dziecku.
      - podział obowiązków (matka ogarnia dom i dziecko, a ojciec na wszystko zarabia) wydaje się ok, niebezpieczeństwo leży w tym, że jedna ze stron za bardzo przyzwyczai się do status quo, i nie będzie go chciała zmieniać; czasem to matka chciałaby się wyrwać z kieratu, a tatuś protestuje, bo mu wygodnie, jak ma obiadki podstawione pod nos, a z opieki nad dzieckiem to tylko niedzielne spacerki mu przypadają, a czasem z kolei ojciec chciałby, żeby żona zaczęła się dokładać do wspólnego budżetu, a jej pasuje siedzenie w domu.

      Nie twierdzę, że to będzie bułka z masłem, ale jeśli Waszym jedynym zmartwieniem jest brak babci w pobliżu, to uważam, że macie świetne warunki na dziecko i powinniście się zastanawiać "jak sobie zorganizować życie z dzieckiem" a nie "czy w ogóle mieć dziecko". Ani Wy nie wrócicie do Polski, ani babcie się do Was nie przeprowadzą, a im jesteście młodsi, tym łatwiej sobie poradzicie z dzieckiem. Powodzenia!
      • kokoryczko Re: Czy da się 16.02.16, 13:02
        "Kokoryczko, nie obraź się, ale jak ktoś w kontekście podejmowania decyzji o dziecku zastanawia się "a może poprosić mamę, żeby przyjechała na miesiąc", to mnie pusty śmiech ogarnia."

        Masz rację, mam podobne odczucia smile Uważam, że teraz jest dobry moment i nie ma co czekać. Tak naprawde, zawsze można znaleźć jakieś ale, nie ma idealnej sytuacji. Długów i zobowiązań typu kredyt, opieka nad rodziną nie mamy, pieniądze są, mieszkać gdzie mamy.
    • nena20 Re: Czy da się 16.02.16, 09:13
      Oczywiście że tak. Będzie ciężko, życie już na zawsze się zmieni. Zazdroszczę rodziny na miejscu i nie chodzi o codzienną darmową opiekę. Z mężem dopiero po 5 latach pojechaliśmy sami w Tatry, było cudownie. Właśnie opieka okazjonalna jest bardzo ważna, pozwala parze pobyć bez dziecka.
      Co do was, skoro jesteście na emigracji to sytuacja się nie zmieni więc czy urodzisz już teraz czy dwa lata - właściwie to nie ma znaczenia.
    • dziennik-niecodziennik Re: Czy da się 16.02.16, 09:33
      ale tak tego pierwszego miesiąca się boicie? pierwszy miesiąc to pikus, problemy zaczynają sie poźniej.
      • zuleyka.z.talgaru Re: Czy da się 16.02.16, 09:40
        Zależy jakie się ma dziecko. Dla mnie pierwszy miesiąc (w sumie kwartał) to był HORROR. Teraz jest o niebo lepiej.
    • aagnes Re: Czy da się 16.02.16, 09:48
      Pewnie, ze się da, tylko primo: musicie miec pieniedze, zebys bedac z dzieckiem nie zamartwiala sie o to, ze ci zabraknie, dwa - modl sie o dziecko zdrowe. pierwszy rok to pikuś, przy zdrowym fajnym dziecku wszystko idzie jak z płatka. ale musisz miec swiadomosc, ze przez ok 10 lat dziecko jest zdane na was non stop i jak nie masz nikogo do pomocy to moze byc przytłaczające. mówie to ja - matka 8 letniej córki, ktorej dziadkowie, pomimo, ze sa w zasiegu reki wzieli ją na noc w ciągu 8 lat 4 razy. po prostu pracują i są zajeci milionem spraw. nigdy nie mielismy pomocy w odprowadzaniu i odbieraniu z przedszkola czy szkoly. jest dosyc ciezko - zycie w ciągłym galopie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka