Dodaj do ulubionych

Do matek dyslektyków.

20.02.16, 20:52
Jak sobie radzicie? Dopiero co skończyły się ferie a ja już nie daję rady. Nie ogarniam, praca, dom, zadania domowe, przeczytać, doczytać jak trzeba, wytłumaczyć, odpytać, wiersz, lektura, sprawdzian z matmy. Do tego doszła rehabilitacja i syn chce aikido a już dwa razy w tygodniu chodzi strzelać (dobrze że blisko ale zawieźć trzeba). Młodsze dziecko też mnie potrzebuje. Czuję się jakbym mi ktoś klemy podpiął i wyssał energię, przecież każdy ma granice wytrzymałości. I kończy się tym że wybucham z byle powodu i jestem tą złą mamą która krzyczy. Nie pytajcie o pomoc mąż był i jest bierny. Pewnie do jutra mi przejdzie, póki co mam dosyć!!!!!
Obserwuj wątek
    • klamkas Re: Do matek dyslektyków. 20.02.16, 21:17
      A dlaczego nie możesz powiedzieć starszemu, że może wybrać albo to, albo to, albo raz w tygodniu to, raz to, bo nie jest jedynakiem i jego rodzeństwo też ma potrzeby?

      Wydaje mi się, że problemem nie jest dysleksja sama w sobie, tylko twoje przekonanie, że musisz mu dać wszystko, czego chce i wszystko w ogóle.
    • 71tosia Re: Do matek dyslektyków. 20.02.16, 22:38
      napisze to co zwykle, pilnowac by w szkole nie bylo zapasci (niestety trzeba z dzieckiem pracowac systematycznie) ale pilnie poszukac czegos w czym dziecko bedzie dobre poza szkola, to naprawde wazne. Porozmawiaj z nauczycielami, by czasami docenili nie tylko sukces ale tez wysilek. Jezeli mozesz to poszukaj jakies emerytowanej nauczycielki ktora bedzie mogla z dzieckiem posiedziec nad lekcjami praktycznie codziennie, bo dobrze by bylo oddzielic role matki od korepetytora, dziecku w domu potrzebna jest mama a nie nauczycielka, ktora wiecznie ocenia, poprawia, krytukuje i wymaga.
      Z czasem jednak bedzie lepiej bo dziecko nauczy sie kompensowac swoja dysfukcje.
      Dobrze jest skontaktowac sie z kims kto poprowadzi reedukacje ale taka zwiazana z cwiczeniami motorycznymi to poprawi troche koncetracje dziecka, nie katuj reedukacja typu dodatakowe cwiczenia z pisania - z doswiadczenia wiem ze zupelnie nie dziala.
    • yuka12 Re: Do matek dyslektyków. 21.02.16, 01:05
      Jakos dajemy. Choc przyznam, ze uwiera mnie rola nauczyciela domowego, wolalabym zdecydowanie pozostac tylko mama! Ale w domu cora musi sie uczyc i powtarzac, tylko dzieki temu robi postepy (choc nauczycielka jej odradza prace w domu poza szkolnym minimum "bo dzieci musza dojrzec do pewnych rzeczy"- jej slowa).
    • jola-kotka Re: Do matek dyslektyków. 21.02.16, 01:23
      No i tak ci będzie przechodzić zawsze? Raz ci nie powinno przejść. Czas chyba pokazac panu mezowi, ze ma dzieci, bo sama ich sobie nie zrobilas? Wkurza mnie cos takiego.
    • rosapulchra-0 Re: Do matek dyslektyków. 21.02.16, 02:17
      Jesteś samotną matką?
      • jola-kotka Re: Do matek dyslektyków. 21.02.16, 02:39
        Pisze,ze ma meza ale jest bierny a ona jest już umeczona na maxa ,zali się,ale zal jej do jutra przejdzie. Będzie dalej padac ze zmeczenia mowiac,ze maz bierny i przechodzić nad tym do porządku dziennego. To już chyba lepiej być samotna matka wtedy przynajmniej nie ma do kogo mieć zalu i poczucia,ze ten maz ma mnie w du... nie liczy się zemna nie szanuje mnie i mojego zdrowia. Ma mnie za wol roboczy, który wszystko zniesie.
        • troompka Re: Do matek dyslektyków. 21.02.16, 12:40
          Do IV klasy jezdzilam z synem na zajecia dodatkowe, od V nie ma na to szans, tym bardziej, że w okolicy nic nie mamy i musze go spory kawalek dowozic. Zajecia odpadły wiec, bo odrabianie lekcji, przygotowania do sprawdzianow i prace bieżące zajmuja za duzo czasu. Syn chodzi 2 x w tyg na sks do szkoły (przynajmniej na miejscu i zaraz po lekcjach wiec nie tracimy za duzo czasu). Męczy mnie jego szkoła okrutnie. Meczy mnie rola nauczyciela. Robie sie matka jędzowatą. Mąż pomaga owszem, ale tylko w matmie....a i tak syn przychodzi do mnie -mamo pomóz, bo ja nie rozumiem jak tata tłumaczy. Tata po matmie, mysli na innym poziomie....sama go nie rozumiem.
          Myslalam o korepetycjach a raczej odrabianiu lekcji z pomocą korepetytora, ale wyglada to tak, ze bylby to caly wieczor, bo w godzine tematu nie ogarnie. Kogo ja wynajme, żeby cale wieczory spedzal z moim dzieckiem. Nie wiem jak dlugo tak pociągnę, na tym etapie chcialabym mu przynajmniej pokazac, jakw azna jest praca wlasna, regularna, systematyczna, chce mu wpoic pewne nawyki, aby potem mogl z nich skorzystac, a czy tak sie stanie...?
          • morekac Re: Do matek dyslektyków. 21.02.16, 13:16
            Myślę, że trochę za dużo chcesz osiągnąć na raz. Proces 'ogarniania dysleksji' to lata, nie miesiące.
            Zajęcia wspomagające dla dzieci powinna organizować szkoła - bez nich czy zajęć w poradni raczej będzie mu ciężko ogarnąć samodzielną naukę. No i jeszcze nie jest to wiek samodzielnej dyscypliny.
            Weź mu ewentualne korki z przedmiotów, z którymi ma największe problemy. Jeśli z reszty jakoś sobie radzi, to naprawdę nie musisz siedzieć nad lekcjami.
            Jeśli tata się nie sprawdza przy tej matematyce, niech tata wyasygnuje środki na korepetytora, który potrafi wytłumaczyć materiał ze szkoły podstawowej w sposób zrozumiały dla 11-latka i ma cierpliwość. Albo niech nauczy się tłumaczyć i przygotowuje się porządnie do zajęć z dzieckiem, a nie traktuje sprawę po łebkach. Na razie obaj - i ojciec, i syn tracą czas. I zapewne nerwy.
            Sama zajmuj się wyłącznie pracą nad czytaniem (to podstawa dalszego przyswajania wiedzy) i ortografią - 15 minut dziennie.
          • 71tosia Re: Do matek dyslektyków. 21.02.16, 14:00
            praca z dzieckiem dysfunkcyjnym to praca na lata i trzeba sie z ta mysla oswoic. Nie oczekuj jakis naglych skokow rozwojowych, czy ze dysleksja minie, naglej poprawy nie bedzie, edukacja bedzie niestety okupiona ogromnym wysilkiem. Moze dobrze by bylo na jakas nastepna wizyte w poradni pedagogicznej wyslac meza, lub podsunac mu lekture ktora uswiadomi mu z jakimi trudnosciami boryka sie dziecko silnie dyslektycznie (a jest tego nie malo: brak koordynacji wzroku, zapetlenia myslowe, slaba pamiec etc) niech np wlozy niedopasowane okulary i sprobuje w nich przez kilaka godzin czytac, zobaczy jak sie syn czuje uczac sie.
    • berdebul Re: Do matek dyslektyków. 21.02.16, 14:22
      Jakie zajęcia w szkole, lub poradni ma syn? Jak współpracują nauczyciele? Czy nie ma godzin wyrównawczych w szkole?
      Mąż jak bierny, to niech gotuje, robi zakupy i wozi na zajęcia. Z tym chyba sobie poradzi?
      Aikido może być świetną terapią - poprawia koordynację, uczy skupienia i wyciszenia, ale też dokładności i systematyczności.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka