Zauważyłyście? Kolejna rzecz, która jak jest modna, to miesza dziewuchom w głowach dokumentnie. ZA MOICH CZASÓW

ale też i jeszcze całkiem niedawno takie grube, ciemne, jak odrysowane brwi były synonimem obciachu i bezguścia. Celowały w tym starsze panie, które sobie same hennę nakładały albo zmuszały kosmetyczki do robienia właśnie takiej. Sama walczyłam z matką, żeby się nie oszpecała, bo choć jest naturalną brunetką z ciemnymi oczami i ciemną karnacją to wyglądała jak Cruella, tyle tego tam waliła.
Niedawno widziałam młodą dziewczynę, młode to, jędrne i świeże, a na gładkiej twarzyczce nie widać nic, tylko te brwi jak skrzydła kruka, jakby markerem namalowane. I znów, mimo, że była brunetką były one zbyt ciemne i za grube, wyglądała jakby się na spektakl ucharakteryzowała. Dorosłe kobiety też widuję tak "upiększone". Bezmyślne ofiary mody, smutny widok, bo najczęściej to ładne, młode kobiety.