stacie_o
07.04.16, 14:40
W związku z walką o zaostrzenie ustawy aborcyjnej i działaniami fundacji pro-life powraca temat dzieci i ludzi z Zespołem Downa. . Oto okazuje się, że ZD nie jest żadną ciężką chorobą, to są dzieci, a potem dorośli którym trzeba tylko nieznacznie pomagać. Dają mnóstwo ciepła i radości, a opieka nie jest specjalnie uciążliwa. Dla ciekawych:
www.fronda.pl/blogi/pogaduchy-mamuchy/pewien-chlopiec-z-zespolem-downa-historia-prawdziwa,10812.html
Nie będę polemizować, z tym, co czują rodzice dzieci z ZD, ale właśnie dowiedziałam się od koleżanki, matki dziewczynki w wieku szkolnym z ZD (poznałyśmy się na hipoterapii), że komisja odmówiła jej punktu 7 "konieczności stałej lub długotrwałej opieki lub pomocy innej osoby w związku ze znacznie ograniczoną możliwością samodzielnej egzystencji" dziecko nie kontroluje potrzeb fizjologicznych, odzywa się pomrukami, które rozumieją tylko rodzina, jest po n-operacjach serca, z problemami autoagresji. Ale jak stwierdził pan Kukiz: Dzisiaj jadę do Krakowa na Albertianę ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego. Tam najczęściej uczestniczą dzieci z zespołem Downa. To są kapitalne dzieci, bardzo dobre, kochane dzieci. (www.tvn24.pl). Wątpię, że ta akurat dziewczynka wypowie choć jedno zdanie, co tu mówić o wyjściu na scenę, ale pan Kukiz wie lepiej.
Dziś trafiłam na imho mądry tekst Agaty Komorowskiej:
ohme.pl/macierzynstwo/w-imieniu-dzieci-skazanych-na-zycie-list-agaty-komorowskiej/
tu fragment:
Szanowni Państwo, pomyślcie przez chwilę o dziecku, które tak bardzo pragniecie ratować! Takie dziecko potrzebuje podwójnej dawki miłości, 100% więcej cierpliwości, a 500 zł miesięcznie nie starczy nawet na waciki. Dzieci chore i upośledzone potrzebują czułości, miłości, akceptacji i ogromnej ilości środków finansowych. Wyobraź sobie szanowny Panie Pośle, że ktoś Cię zmusza do adopcji takiego dziecka. Po prostu nakaz Prezesa. Popierasz partię, przyjmujesz upośledzone dziecko pod dach. Musisz. Nikt Cię nie pyta. Księże Proboszczu, Pan również. Już jutro maleńka dziewczynka z wodogłowiem i rozszczepem kręgosłupa wyląduje u Księdza na plebanii. Nie ma, że nie chcę, nie mogę, nie umiem. I co teraz? Czy sądzicie, że będziecie kochać, troszczyć się i walczyć o lepszy byt tego maleństwa, czy zaczniecie się modlić, tak modlić, żeby umarło. Będziesz, kochany Pośle z obrzydzeniem zmieniał pieluchy i to dopiero wtedy, gdy kupa będzie się wylewała.