glowa_do_wycierania
13.04.16, 10:43
Jest w rodzinie kot. Wypieszczony, wyniańczony, nakarmiony i zaopiekowany. A do tego bardzo ładny i ...wredny. Od maleńkości socjalizowany, wzięty ze znajomego domu. Kot od najmłodszych lat wykazywał dużą dawkę agresji ale uczony, że tak nie można. Parę razy pogryzł i podrapał właścicieli tak, że krew się lała strumieniem. No ale przedwczoraj przegiął: ugryzł tak swoją Pańcię, że ta zemdlała, lekarz na pogotowie powiedział, że tylko cudem jeszcze rusza dłonią. Kiciuś atakuje od czapy, bez żadnych wcześniejszych znaków ostrzegawczych. Pańcia pomimo, że jest starą kociarą i to nie jest jej pierwszy kot, załamała się. Kota nie chce znać. Póki co, koteczek wraz z miskami został wyprowadzony z domu na taras. Koteczek wykastrowany, 8 letni, wychodzący na ogromną ogrodzoną działkę. Co zrobić z takim koteczkiem? Trzymać na tarasie i nie wpuszczać do domu?