słuchajcie, sprawa jest taka
z okazji czterdziestki mego starego robimy impreze
to znaczy ja robie, a on nie wie
tzw przyjecie-niespodzianka (nienawidze tego slowa btw

)
bedzie to kolacja "jak w prl"
tatar, bigos, sałatka jarzynowa grubo ciosana, seta i galareta
to, jak bedziey ubrani, to osobny rozdział w ogole
(Boże, klipsy wielkosci koła młynskiego, np)
wymyslilam, ze poleca przeboje z okolic czasowych, kiedy moj chlop przywital ten swiat
aha, wszystko podane na ceratowym obrusie w krate, do picia oranżady i zytnia z literatek, a na gorąco herbata ze szklanek w koszyczkach
bedzie tez wyłozony zeszyt skarg i wniosków, gdzie kazdy cos skrobnie na pamiatke
(juz widze te wpisy po pijaku)
i teraz prosba- podsuncie jeszcze jakies pomysly, zeby bylo fajnie i klimatycznie
jak bedzie to w zasiegu, to skorzystam z checia