fraudes
29.04.16, 12:19
Czasami zastanawiam się, czy jakaś karma, albo sprawiedliwość nie działa. Mam w pracy koleżankę. 55+. Bardzo miła osoba, nieba by przychyliła, etyczna, dobra. Po zjedzeniu (no może nie beczki soli) okazuje się, że obmawia, szkodzi ludziom, nienawidzi. Dewiza jej jest (wyrwało się kiedyś)
"nigdy nie mow prawdy" i "każdemu mów, to co chce usłyszeć a rób swoje".
Ostatnio koleżance, którą jest po pogrzebie ojca powiedziała, [przypis] ojciec był skremowany, zgodnie z życzeniem, jakie wyraził za życia. "A jesteś pewna, że pochowałaś ojca? Oni tam szuflą nakładają nie wiadomo co. Nawet jak byłaś przy tym to nie możesz być pewna" Trzeba dodać, że koleżanka 55+ jest przeciwnikiem kremacji.
Takich kwiatków jest więcej.
No i teraz - córka tej kolezanki - mężatka - od kilku lat nie może zajść w ciążę. Badania u róznych lekarzy pokazują, że i ona i mąż sa zdrowi. Dal koleżanki brak wnuka to dramat. In vitro z powodów światopoglądowych nie wchodzi w grę.
I tak się zastanawiam, czy to nie karma działa....