Za miesiąc rozpoczynam remont totalny. przebudowujemy nasze mieszanie i wreszcie będą dwie pełne, niezależne łazienki. Wygląda na to, że będę mieć całkowicie swoja z prysznicem a druga z wanną przynależeć będzie do moich facetów. No i w zwiazku z tym nie , że nie muszę iść na żadne kompromisy mam ogromną ochotę na łazienkę w czerni. Do tego trochę chromu i elementy drewniane. Łazienka jest niewielka, ale robimy wszystko ze sprawdzonym architektem wiec jest szansa, że nie będzie skuchy.
Coś w tym stylu
W sumie to najbardziej obawiam się, czy za 10 lat nie będę mieć jej dość. Ma któraś z Was i może podzielić się refleksja?
Druga będzie jej totalnym przeciwieństwem tzn jaśniutka z elementami drewnianymi, bo tak winszuje sobie mąż.