Dodaj do ulubionych

To ja jeszcze o tej opiece nad starszymi rodzicami

01.06.16, 09:00
Sorry za zakladanie koeljego watku, ale w tamtym zrobil sie juz lekki nieporzadek poprzeplatany pyskowkami i osobistymi historiami. Jak moderacja uzna za stosowne, to moze obydwa zmerdzowac.

W tamtym watku panie twierdza, ze nie da sie kogos umiescic w domu opieki bez jego zgody, czyli rodzice musza najpierw taka zgode podpisac (chyba ze sa ubezwlasnowolnieni, co samo w sobie jest dluga sciezka).

No wiec zalozmy taka sytuacje. Tak - sytuacja podobna do mojej, chociaz na potrzeby analizy nieco wyostrzona, zeby bylo trudniej.
Rodzice powoli zaczynaja wymagac opieki.
Maja jedno dziecko, ktore wraz z rodzina (2 dzieci i maz) mieszka za granica.
Dziecko jest gotowe zabezpieczyc opieke, ale TYLKO I WYLACZNIE na gruncie finansowym (czyli oplacic opiekunke, dom opieki czy co tam jeszcze).
Dziecko nie ma mozliwosci zajac sie rodzicami osobiscie, bo ma wlasna rodzine, dzieci, prace, kredyty do splacenia etc. Zajecie sie nimi osobiscie oznaczaloby prawdopodobnie rozwalenie calej tej ukladanki z punktu widzenia emocjonalnego, finansowego etc.

Rodzice nie wyrazaja zgody na dom opieki.
Sprowadzenie ich za granice tez moze byc karkolomna procedura, gdyz domyslam sie (ale moze sie myle), ze polski NFZ nie bedzie sklonny finansowac kosztow ich leczenia za granica (ktore sa wielokrotnoscia kosztow polskich), a mnie z pewnoscia nie bedzie stac, aby placic 100% takich kosztow.
Rodzice nie maja w PL bliskiej rodziny, ktora bylaby fizycznie w stanie takiej opiece podolac (wiekszosc osob bliskich jest sporo od nich starsza, pokolenie w moim wieku w 90% przebywa na stale na granica).

I co teraz?
Jakie moze byc rozwiazanie sytuacji?
Ewentualnie w jaki sposob rodzice moga chciec wymusic na dziecku osobista opieke?
Obserwuj wątek
    • mamusia1999 Re: To ja jeszcze o tej opiece nad starszymi rodz 01.06.16, 09:19
      z grubsza mnie to czeka. ciekawa jestem np. na jakich zasadach opieki zdrowotnej rosa miała teściową u siebie.
      • dziennik-niecodziennik Re: To ja jeszcze o tej opiece nad starszymi rodz 01.06.16, 10:49
        na takich samych jak sie ma pod opieką innego chorego członka rodziny zapewne.
        • berber_rock Re: To ja jeszcze o tej opiece nad starszymi rodz 01.06.16, 12:15
          No nie wiem, czy na takich samych.

          Moja kasa chorych owszem sfinansuje opieke chorego czlonka, ale MOJEJ NAJBLIZSZEJ rodziny, w sensie kogos nalezacego do mojego gospodarstwa domowego np. dziecko albo maz.
          Rodzice mieszkajacy w PL, ktorzy przeprowadzili sie zagranice zeby corce bylo wygodniej, to juz niekoniecznie.

          Ale na szczescie parenascie linijek nizej ktos podpowiedzial, ze da sie to zalatwic w ramach NFZ.
          • rosapulchra-0 Re: To ja jeszcze o tej opiece nad starszymi rodz 01.06.16, 22:59
            Moja odpowiedź jest niżej.
    • kura17 Re: To ja jeszcze o tej opiece nad starszymi rodz 01.06.16, 09:20
      z moja tesciowa zadzialala metoda malych krokow.
      na poczatku tez byla przeciwna wszelakim interwencjom, a poniewaz zaczela sie u niej demencja (po 80-tce), to mielismy porzadnego stracha.
      tesciowa rowniez odmawiala przeprowadzki do nas lub do siostry meza...
      na poczatek zgodzila sie na "guzik z PCK" - urzadzenie w domu, ktore przekazywalo sygnal alarmowy z przycisku, ktory nosila ze soba, do czerwonego krzyza.
      potem (po urzyciu guzika i wizycie w szpitalu) zgodzila sie na codziennie wizyty pielegniarek z czerwonego krzyza (raz dziennie na ok 10-15 minut).
      potem na 2 dziennie.
      nastepnie na zamieszkanie u niej na stale osoby do pomocy.
      i po kolejnej wizycie w szpitalu i w klinice rehabilitacyjnej zgodzila sie na dom opieki, a raczej na zamieszkanie w "komunie osob z demencja" (12 osob namawianych do jak najwiekszej samodzielnosci, ale z pomoca na miejscy 24/7).
      pomoglo to, ze miejsce swietne i bardzo blisko jej siostry.

      jednak kazdy krok powolny i dlugo przygotowywany i w sumie na kazdy decydowala sie i zgadzala tesciowa (bo to madra i rozsadna kobiet jest).
      moze ta droga probowac?

      wspolczuje sytuacji, musi Ci byc ciezko sad
      powoadzenia!
      • berber_rock Re: To ja jeszcze o tej opiece nad starszymi rodz 01.06.16, 10:06
        wspolczuje sytuacji, musi Ci byc ciezko sad

        > nieee no - spoko! Przeciez dalam disclaimera, ze na potrzeby watku sytuacja jest przerysowana i w kilku miejscach sie nie zgadza, ale tak - moze sie zdarzyc w przyszlosci.

        Rodzice poki co maja po 60 z hakiem, wiec sa w sile wieku, ale wiem tez, ze ich swiatopoglad przewiduje jednak chyba opieke osobista, wiec ciezko im bedzie sie pogodzic z innymi rozwiazaniami.
        Ja nie mieszkam w PL i to, co moze sie w ciagu 5-10 lat zmienic w tej sytuacji, to ze zamieszkam dodatkowo na innym kontynencie.
        • solejrolia Re: To ja jeszcze o tej opiece nad starszymi rodz 01.06.16, 10:39
          60?
          ja tu pisałam o osobach powyżej 90-tki wink tak bliżej setki.
          bo jak 60 i parę, to spoko, to jeszcze wiek produkcyjny, (moja mama ma 68 i normalnie pracuje na cały etat)
          wink
        • kura17 Re: To ja jeszcze o tej opiece nad starszymi rodz 01.06.16, 10:39
          no to dobrze smile
          zycze rodzicom wielu lat w zdrowiu!
          i moze im swiatopoglad "na starosc" zlagodnieje, albo dojrzeja do madrych decyzji.
      • kamunyak Re: To ja jeszcze o tej opiece nad starszymi rodz 01.06.16, 12:25
        >z moja tesciowa zadzialala metoda malych krokow.

        ale to działo sie w Polsce?
        bo jakos sobie nie wyobrazam tych "kolejnych kroków".
        Wizyty pielęgniarek, codzienne, z PCK to raczej nie sa mozliwe nieodpłatnie. Co najwyzej ktos z MOPSu wpadnie na godzinke i zakupy przyniesie.
        Podobnie zamieszkanie na stałe kogos do pomocy.
        Podobnie też "komuna osob z demencją". U nas to zwykle domy opieki, kto miałby się bawić w "komune" w Polsce podczas kiedy "zwyklej" opieki w domach opieki wlaśnie, nie jesteśmy w stanie ucywilizować.
        Tego, co opisujesz, jakos nie widzę w polskich warunkach.
    • iwoniaw Re: To ja jeszcze o tej opiece nad starszymi rodz 01.06.16, 09:22
      Rodzice nie mogą (formalnie, prawnie) wymusić na dziecku osobistej opieki, co nie znaczy, że nie mogą swoimi pomysłami doprowadzić tegoż dziecka do stanu, w którym ich szantaż się powiedzie i wymuszą taką opiekę faktycznie. Wszystko zależy wyłącznie od tego, z jakimi ludźmi (z obu stron) mamy do czynienia, jakie są między nimi układy, zaszłości, jaką mają odpornośc psychiczną, charakter etc.
      I rzeczywiście, nie można nikogo umieścić w domu opieki, jeśli nie jest ubezwłasnowolniony i się na taki dom nie zgadza.

      O rozwiązaniach takiej sytuacji można pisać dużo, tyle że w 99% przypadków hipotetycznie - w praktyce każdy ma do czynienia ze swoimi konkretnymi rodzicami w konkretnym stanie i sytuacji rodzinnej. Moi rodzice na razie są sprawni i samowystarczalni. I oby tak pozostało jak najdłużej. Nie da się ukryć, że w najgorszej sytuacji są ci, którzy niesamodzielnych rodziców mają daleko, dzieci jeszcze małe, a pracować sami jeszcze muszą.
      • default Re: To ja jeszcze o tej opiece nad starszymi rodz 01.06.16, 09:52
        iwoniaw napisała:

        > Wszystko zależy wyłącznie od tego, z jakimi ludźmi (z obu stron) mamy do czynienia, jakie
        > są między nimi układy, zaszłości, jaką mają odpornośc psychiczną, charakter etc.

        To prawda, każda sytuacja jest inna, nie da się tutaj wymyślić jednego "sposobu". U mnie było tak, że mama, choć z jednej strony miała opory przed domem opieki, to jednak z drugiej strony pociągała ją myśl, że będzie cały czas pod czyjąś opieką - a nie tylko przez parę godzin co drugi, trzeci dzień (jak to miało miejsce, gdy mieszkała sama, a ja do niej przyjeżdżałam). W końcu zdecydowała się, gdy powiedziałam, żeby poszła choćby na próbę oraz dla podratowania zdrowia, żeby potraktowała to jako coś w rodzaju sanatorium (wiadomo - regularne wizyty lekarza, stałe godziny posiłków itd.).
        A jak już tam była - to została, bo chociaż zdrowie fizyczne faktycznie jej się poprawiło, to wiadomo, że alzheimer postępował, nie nadawała się już do samodzielnego funkcjonowania.
        Aha, z takich formalności - umowę z domem podpisywałam ja, mamę poproszono tylko o złożenie jednego podpisu, wtedy jeszcze była w stanie to zrobić (chociaż wątpię, czy wiedziała co podpisuje - mimo że jej wytłumaczyłam).
        Natomiast potem, kiedy już nie umiała pisać, była sytuacja w szpitalu z koniecznością podpisania zgody na operację (wstawienie endoprotezy). Lekarz spytał, czy jest ubezwłasnowolniona, odpowiedziałam że nie jest, ale nie podpisze, bo nie umie już nawet długopisu trzymać - powiedział żebym podpisała za nią. Więc myślę, że w takich przypadkach często jednak wybierane są nieformalne "obejścia", nie żąda się bezwzględnie okazania decyzji o ubezwłasnowolnieniu.
        • iwoniaw Re: To ja jeszcze o tej opiece nad starszymi rodz 01.06.16, 10:24
          Lekarz spytał, cz
          > y jest ubezwłasnowolniona, odpowiedziałam że nie jest, ale nie podpisze, bo nie
          > umie już nawet długopisu trzymać - powiedział żebym podpisała za nią. Więc myś
          > lę, że w takich przypadkach często jednak wybierane są nieformalne "obejścia",
          > nie żąda się bezwzględnie okazania decyzji o ubezwłasnowolnieniu.


          Myślę, że masz rację - ale tez prawdziwe problemy zaczynają się wtedy, gdy osoba z demencją ma przebłyski świadomości połączone z pogłębiającym się przekonaniem, że wszyscy dybią na jej życie/zdrowie/majątek - i protestuje przeciw wszystkiemu, co się jej proponuje, tak dla zasady. I gotowa jest się natychmiast wypisać/zrezygnować z leczenia/kazać się zawieźć do domu etc. Jeśli jeszcze do tego jest w miarę silna i sprawna fizycznie, to opiekunowie mają prawdziwy problem.
          Najbardziej ze wszystkiego to bym nie chciała dla siebie na starość demencji i takich ataków nieufności i agresji wobec rodziny, która się musi z taką sytuacją mierzyć; zdziecinniała łagodna staruszka, która "tylko" coraz mniej pamięta i potrafi, to wersja naprawdę optymistyczna, choć oczywiście bliskim widzącym odchodzenie człowieka, którego ciało wciąż żyje, serce się ściska. sad
          • default Re: To ja jeszcze o tej opiece nad starszymi rodz 01.06.16, 11:05
            No, ja mam "szczęście" sad, bo moja mama miała tylko kilkumiesięczną "fazę" podejrzliwości i manii prześladowczej, połączonej z oślim uporem. Ale to nie przeszło jej "samo z siebie", mama zaczęła wtedy brać i bierze cały czas antydepresanty i Ketrel (lek przeciwpsychotyczny), co zdecydowanie poprawia jej nastrój i zachowanie. Jest taką właśnie spokojną, łagodną i uśmiechniętą staruszką. Przypuszczam, że sporo jest osób, które w ogóle żadnych tego typu leków nie biorą, rodziny o to nie zabiegają, by brały, nie zaprowadzają do psychiatry czy geriatry - a o ileż mogłyby i seniorowi i sobie ułatwić życie.
            • miedzymorze Re: To ja jeszcze o tej opiece nad starszymi rodz 01.06.16, 13:22
              Oczywiście, że psychiarta i geriatra potrafią bardzo pomóc, ale co jeśli pacjent stanowczo odmawia kontaktów ze służbą zdrowia ? Na postronku zaprowadzisz ?
              pozdr,
              mi
              • olikol Re: To ja jeszcze o tej opiece nad starszymi rodz 01.06.16, 13:54
                Geriatrów w Polsce jest bardzo mało, w niektórych rejonach nie ma ich wcale.
                Mamy wujka 80++, ledwo widzi na oczy, wręcz siłą zawieźliśmy go do okulisty który stwierdził, że można jedno oko jeszcze operować i będzie widzieć. Ale co z tego jak wujek nie chce się poddać prostej operacji, jego naczelny tekst, że "on jest już taaaki stary więc tak sobie już dożyyyje, nie chce zmian ani lekarzy, zabiegi droogie, szkoda pieniędzy"(emeryturę ma ale "oszczędza").
                Fajnie że on ma takie plany, tylko że przez to my mamy przy nim dużo więcej pracy bo sobie sam przestaje radzić w wielu sprawach a oczekuje ratunku od nas, fizycznie jest w całkiem dobrej kondycji i jeszcze 10 albo więcej lat pożyje. Jak go zmusić do zrobienia zabiegu na oczy? Nie bo nie.
                Do tego fiksuje się na kontroli czy ktoś mu przypadkiem czegoś nie zabiera z jego domu, i woli na wszelki wypadek z niego nie wychodzić. Ostatnio miał focha bo mu sąsiadka przy sprzątaniu wyrzuciła stare śmierdzące podarte brudne ścierki które uparcie trzyma porozkładane na blacie kuchennym, innym razem zrobił awanturę bo "zginęła" mu jakaś stara książka i "na pewno ktoś wszedł gdy spał i mu zabrał" - okazało się, ze książkę położył na krześle i przyłożył kocem..
            • jak_matrioszka Re: To ja jeszcze o tej opiece nad starszymi rodz 01.06.16, 14:33
              Moja tesciowa zaczela brac antydepresanty, po czym po miesiacu wymyslila ze ona ich brac nie bedzie, bo po nich tyje. Tesciowa po przytyciu osiagnela BMI=19, na sile jej leku nie jestesmy w stanie podac (znaczy sie nikt jej nie bedzie wiazal i dawal, a jak sie uprze to co zrobic?), wiec wizja spokojnej i usmiechnietej staruszki bardzo mi sie odlegla wydaje sad
              • default sposób 01.06.16, 14:49
                Moja mama, kiedy jeszcze była na tyle ogarnięta, że mieszkała sama i umiała czytać, przeczytała ulotkę leku Donepex. I tak ją przeraziło to, że jest to lek na alzheimera, że także przestała go brać. Lek więc zabrałam, po czym przyniosłam ponownie, w opakowaniu po ziołowych tabletkach na trawienie, które łykała z chęcią i chwaliła, jak to jej po nich lżej na wątrobie smile
                Trzeba zmienić podejście, zacząć traktować taką osobę jak dziecko i jak dziecko namawiać, przekonywać, trochę oszukiwać. Jak Twoje dziecko nie chce przyjąć leku czy wykąpać się, to nie mówisz "przecież go nie zwiążę", tylko jednak jakoś je do tego zmuszasz, ze starszą osobą podobnie może się udać, kwestia "techniki".
                • dziennik-niecodziennik Re: sposób 01.06.16, 17:57
                  moja babcia dostała rispolept w kroplach, ktory ładnie ją wyciszał fizycznie, ale pobudzał agresję psychiczną. najpierw piła, potem odmawiała zażywania, wiec wlewałyśmy do napojów. skończyło się tym że przestała pić cokolwiek, bo podejrzewała że krople są we wszystkim. nie było fajnie...
                  • default Re: sposób 02.06.16, 07:25
                    dziennik-niecodziennik napisała:

                    > moja babcia dostała rispolept w kroplach, ktory ładnie ją wyciszał fizycznie, a
                    > le pobudzał agresję psychiczną.

                    E, no to po co było jej dawać ten lek, skoro ją pobudzał ? Nie lepiej było spróbować z innym specyfikiem ? Nie zawsze od razu utrafi się z właściwym - kto jak to, ale Ty w lekach chyba jesteś "oblatana" smile A leków przeciw psychotycznych jest masa przecież.
                    • dziennik-niecodziennik Re: sposób 02.06.16, 09:05
                      Bo wtedy akurat trzeba bylo ja fizycznie wyciszyc i rispolept robil to ladnie. Tyle ze z agresji recznej przerzucila sie na slowna, ktora byla jeszcze mniej przyjemna.
                      Leki mamy przetrenowane przerozne, ale po pierwsze nie wszystko moze brac (bierze combo trzech silnych lekow przeciwbolowych, z ktorych zrezygnowac sie nie da, a ktore trzeba jednak uwzglednic), po drugie na czesc lekow reaguje dokladnie odwrotnie niz powinna, po trzecie czesc lekow dziala ok, ale dzialania uboczne sa tak nasilone ze nie dajemy z tym rady (np po nitrazepamie w nocy spala ale w ciagu dnia byla kompletnie bezwladna i nie dalo rady jej podniesc, a ja az tyle sil nie mam).
    • bergamotka77 Re: To ja jeszcze o tej opiece nad starszymi rodz 01.06.16, 10:01
      Są opcje zamieszkania np. pani z Ukrainy na stałe tylko to duży wydatek no i ktoś musiałby robić większe zakupy i kontrolować sytuację.
      • redheadfreaq Re: To ja jeszcze o tej opiece nad starszymi rodz 02.06.16, 23:04
        Pod warunkiem, że będzie to w pełni sprawna osoba wykwalifikowana do pomocy przy osobach starszych. Moją babcią zajmowała się miła pani z Ukrainy, niestety, choć "chciała dobrze" z wieloma rzeczami sobie poradzić nie umiała.
    • solejrolia Re: To ja jeszcze o tej opiece nad starszymi rodz 01.06.16, 10:24
      Nie ma jednego rozwiazania, każdy przypadek będzie inny. I moim zdaniem jesli rodzic nie chce dać sobie pomóc, to nic się nie zrobi.
      Oczywiście należy próbować, proponować- to może opiekunka, dochodząca, czy na stałe, ośrodek- czasowo, albo na stałe.


      U jednej z moich cioć zamieszkała pani z Ukrainy.
      Opłacał to syn, który mieszka za granicą, a ten syn, co na miejscu, doglądał jak ta opieka wygląda na co dzień. Wszystko było ok, ciocia do ostatnich dni była otoczona własciwą opieką, i spędziła je we własnym mieszkaniu.

      Inna starsza pani, już wspominałam w poprzednim wątku, zamieszkała w ośrodku,a na wekendy i święta może jechać do córki, ale i w tygodniu ta córka nadal ją odwiedza.
      (Bo druga córka z racji odległości tylko odwiedza - sa to krótkie odwiedziny, i z rzadka.)
      Tu nie ma wątku zagranicznego, ale jest to, ze starsza pani jest osobą trudną w pozyciu, apodyktyczną, i zawsze jest tak, jak ona chce. A ona na stałe z córką zamieszkać nie chciała.
      Dlatego gdy już naprawdę zbliżała się konieczność zapewnienia opieki 24/h to córka małymi krokami przywyczajała swoją matkę, że trzeba będzie podjąć jakieś decyzje.
      Stąd córka organizowała np. krótkie turnusy w ośrodku (tygodniowe) , na zasadzie sanatorium. I krótki okres próbny- gdyby seniorka chciała zmeinić zdanie, to przez ten czas spokojnie mogła.
      Ale o zamieszkaniu w tym ośrodku to była decyzja starszej pani, absolutnie.
    • mamusia1999 Re: To ja jeszcze o tej opiece nad starszymi rodz 01.06.16, 10:41
      o, doczytałam w końcu i mi ulzylo. Polska ma wiele umów o wzajemności świadczeń socjalnych, np. na moje szczęście z Niemcami. Wiec składa się odpowiedni wniosek do NFZ, po akceptacji rejestruje seniora w lokalnej kasie chorych. formalności pobytowe to wtedy pestka. przelewanie renty za granicę tez.
      • annajustyna Re: To ja jeszcze o tej opiece nad starszymi rodz 01.06.16, 22:15
        Taa, a w praktyce juz widze usmiechnieta niemiecka KK bulaca na polskiego emeryta...
        • iwoniaw Re: To ja jeszcze o tej opiece nad starszymi rodz 01.06.16, 22:18
          Krankenkasa nie musi być uśmiechnięta, wystarczy, że przyjmie odpowiednie dokumenty i wyda zgodne z prawem świadczenia. tongue_out
          • annajustyna Re: To ja jeszcze o tej opiece nad starszymi rodz 01.06.16, 22:52
            Juz to widze...Calkiem niedawno byly problemy dla niepracujacych kobiet po rozwodzie, pewnie tutaj tez jakas wymowke znajda i po paru miesiacach dosla rachunki za leczenie.
            • mamusia1999 Re: To ja jeszcze o tej opiece nad starszymi rodz 01.06.16, 23:59
              no ale niepracująca kobieta po uprawomocnieniu się rozwodu faktycznie traci tytuł do ubezpieczenia rodzinnego przy mężu ( bo takie pewnie masz na myśli) i musi się postarać o ubezpieczenie z innego tytułu czyli np. jako odbiorca zapomogi społecznej przez urząd ją wypłacający. jeśli zapomoga jej nie przysługuje bo np. mąż płaci jej alimenty lub posiada majątek, to płaci składkę sama.
              przesłanie rachunków za leczenie to konsekwencja niepowiadomienia KK o rozwodzie. bo z chwilą prawomocnosci rozwodu wygasa tytuł do ubezpieczenia i natychmiast obowiązują składki na własne członkostwo żony. ich nieuiszczenie (osobiste lub urząd socjalny) oznacza brak ubezpieczenia, pobieranie świadczeń uprawnia KK do regresu.
              jak dla mnie absolutnie logiczne.
              w ww sytuacji opieki nad seniorami tytułem jest umowa członkostwa w EU/EFTA i przepisy szczegółowe NFZ i bratnich funduszy.
              • mamusia1999 Re: To ja jeszcze o tej opiece nad starszymi rodz 02.06.16, 00:07
                a i jeszcze: do niedawna z chwilą rozwodu do niedawna członkostwo rodzinne wygasało z automatu i trzeba się było jako była żona wnioskować o nowe. w tej chwili dla zapewnienia ciągłości członkostwo z automatu robi się niezależne od męża, tylko ew. brakuje składek. to też podstawa do regresu. tak na prawdę to wszystko adwokat przeprowadzając rozwód wykłada kawę na ławę i jeszcze pisma i wnioski powypisuje.
                • annajustyna Re: To ja jeszcze o tej opiece nad starszymi rodz 02.06.16, 07:18
                  Ale sa to calkiem nowe regulacje, pare lat temu jeszcze z powodu braku jasnej informacji wiele pan pozostalo na lodzie. Tesciowa juz jakies wieksze leczenie w niemczech miala, mozesz z autopsji sie wypowiedziec?
    • mamusia1999 Re: To ja jeszcze o tej opiece nad starszymi rodz 01.06.16, 11:15
      a propos ubezwlasnowolnienia: wniosek do sądu ze wskazaniem lekarza prowadzącego. będzie badanie psychiatryczne/psychologiczne. jedna rozprawa. osoba która mimo starczej nieudolności nie zgadza się na adekwatną opiekę nie zostanie uznana za w pełni poczytalną. ubezwlasnowolnilam częściowo mojego ojca alkoholika w końcowej fazie. dzięki temu miałam jego rentę i klucze dla osoby kupującej mu zywnosc i z grubsza kontrolującej stan mieszkania.
      tak rozumiem, że chcemy opiekować się rodzicami znacznie wcześniej, ale w ostateczności jednak istnieje mozliwosc zmusić ich do skorzystania z obcej obsługi.
    • jak_matrioszka Re: To ja jeszcze o tej opiece nad starszymi rodz 01.06.16, 14:25
      Sprawdz na miejscu jak jest rozwiazana kwestia dolaczenia na pobyt rodzicow. Ja kiedys czytalam ze do mojej zagranicy mozna rodzicow sciagnac jesli ja bede jedynym mozliwym opiekunem, a wydanie pozwolenia na pobyt stawia ich w tej samej sytuacji, a jakiej jest kazdy obywatel tego kraju (w kwestiach odplatnosci za leczenie czy domu opieki tez).
      • mamusia1999 Re: To ja jeszcze o tej opiece nad starszymi rodz 01.06.16, 23:31
        czesciowo na odwrót: dopóki przysługują komuś polskie świadczenia zdrowotne NFZ, dopóty może zmienić miejsce zamieszkania wewnątrz EU/EFTA i na podstawie zatwierdzonych przez NFZ wniosków uzyskiwać świadczenia właściwe dla ubezpieczenia zdrowotnego nowego kraju zamieszkania. to prawo wygasa dopiero razem z ew. wygaśnięciem uprawnień w PL, czyli np. po podjęciu pracy, uzyskania renty (nie tej przelewanej z PL) . pozwolenie na pobyt jest wydawane na podstawie istniejącego ubezpieczenia i środków do życia ( własnych, bądź tych zapewniony przeze mnie).
    • rosapulchra-0 Re: To ja jeszcze o tej opiece nad starszymi rodz 01.06.16, 14:56
      Zależy jaka zagranica. Nie wiem, gdzie mieszkasz, ale założenie NIN babci to była kwestia miesiąca. Przyjechała Job Centre pani do nas, spisała wszystko, czego potrzebowała i 4 tygodnie później babcia miała NIN, dzięki któremu wszelkie leczenie w UK miała za darmo, bo jej wiek na to pozwalał.
    • annajustyna Re: To ja jeszcze o tej opiece nad starszymi rodz 01.06.16, 22:13
      A co jak Wasza polowka sie nie zgodzi na wspolne mieszkanie z Wasza mama? Rozwiesc sie, porzucic dziecko i wrocic do PL?
      • mamusia1999 Re: To ja jeszcze o tej opiece nad starszymi rodz 01.06.16, 23:20
        moja teściowa spędza u nas kilka miesięcy w roku, żeby szwagierka odpoczęła. połówka pracuje ponadtaryfowo. mamy jeszcze jedno dziecko dopiero w połowie drogi do matury. nie sądzę, żeby połówka wolała opcję mojego wyjazdu do KRK. albo opłacanie miedzynarodowego liceum, żebym zabrała Młodszego ze sobą.
        powyższe jest tak samo absurdalne (w srnsie zimne, wyrachiwane) jak samo założenie, że połówka staje okoniem wobec mojej troski o któreś z Rodziców.
        • annajustyna Re: To ja jeszcze o tej opiece nad starszymi rodz 02.06.16, 07:16
          Niestety bywa i tak, ze albo rodzic, albo rozwod...
        • ola_dom Re: To ja jeszcze o tej opiece nad starszymi rodz 02.06.16, 10:19
          mamusia1999 napisała:

          > powyższe jest tak samo absurdalne (w srnsie zimne, wyrachiwane) jak samo
          > założenie, że połówka staje okoniem wobec mojej troski o któreś z Rodziców.

          A co w przypadku, kiedy to rodzic nienawidzi Połówki, przez wiele lat wyrażał to wprost i nie wprost, i to nie Połówka "staje okoniem", tylko właśnie rodzic, który zachowywał się obrzydliwie?
          I tak bywa.
          I między innymi dlatego czytam ten wątek, bo choć u mnie jeszcze nie nie zapowiada konieczności pomocy i opieki nad matką, to osobista opieka także może stanąć pod znakiem zapytania właśnie z tego powodu.
    • larrisa Re: To ja jeszcze o tej opiece nad starszymi rodz 01.06.16, 22:54
      Współczuję...uroki emigracji. No ale na razie z tego co piszesz rodzice jeszcze w miarę młodzi i sprawni, nie wiadomo czy faktycznie będą potrzebować codziennej opieki, ludzie czasem dożywają starości w dobrym zdrowiu, czego tobie i twoim rodzicom życzę.
      • kaz_nodzieja Re: To ja jeszcze o tej opiece nad starszymi rodz 02.06.16, 06:51
        Ci z emigracji lubią cedować te nieprzyjemne obowiązki na rodzeństwo, które zostało w kraju, wiem coś o tym. Nic ich nie obchodzi. Czasem wyślą jakieś euro i tyle.
        • annajustyna Re: To ja jeszcze o tej opiece nad starszymi rodz 02.06.16, 08:11
          A jak nie ma rodzenstwa?
          • kaz_nodzieja Re: To ja jeszcze o tej opiece nad starszymi rodz 02.06.16, 08:30
            To wygląda tak: moja Babcia pod koniec życia wylądowała w szpitalu (trzy miesiące), na oddziale gdzie były tylko starsze osoby, głównie w stanie "leżącym", codziennie ją odwiedzaliśmy. Łóżko obok była starsza zasuszona staruszka, podczas zmian pościeli okropnie jęczała. Nigdy nie widziałam nikogo obok niej. Któregoś dnia podsłuchałam rozmowę pielęgniarek na temat tej Pani. Wynikało z niej, że jedyna córka Pani przebywa w Stanach. Moja Babcia umarła otoczona rodziną, codziennie przynosiliśmy jej soki, jedzenie, truskawki (akurat był sezon). Tamta zapewne umarła samotnie, przy obojętnych pielęgniarkach, na szpitalnym okropnym wikcie, truskawek pewnie przed śmiercią nie posmakowała. Oto los rodziców których jedyne dzieci są na emigracji.
        • kropkacom Re: To ja jeszcze o tej opiece nad starszymi rodz 02.06.16, 09:17
          Emigracja to nie jakaś fanaberia, czy wczasy. Bez przesady. Polska jest na tyle dużym krajem, ze takie problemy będą mieć i ludzie, którzy mieszkają na innym końcu Polski niż ich rodzice. A jak jeszcze teściowie i rodzice mieszkają gdzieś indziej? Takie życie. Dla każdego starość rodziców to jakiś problem. Mniejszy lub większy, ale jednak.

          Ja trzymam kciuki aby moi rodzice mogli jak najdłuzej rodzić sobie sami. I nie myślę tutaj o mnie i o moich siostrach, ale o rodzicach właśnie. Jak przyjdzie czas to rozwiązanie się znajdzie.
          • kaz_nodzieja Re: To ja jeszcze o tej opiece nad starszymi rodz 02.06.16, 13:23
            Zwykle im większa odległość tym problem mniejszy - niech zajmie się rodzeństwo, które zostało w kraju. W większości przypadków mają bliżej do rodziców niż emigranci. I jeszcze będą grymasić, że na stałe zajmująca się zniedołężniałą i złośliwą staruszką synowa nie studzi herbatki jak należy gdy raz do roku raczą się pojawić.
            • kropkacom Re: To ja jeszcze o tej opiece nad starszymi rodz 02.06.16, 19:31
              Oh mój drogi, możesz się zająć wszystkimi emerytami i rencistami. Odciążyć wszystkie te biedne rodzeństwa. Skoro tak ci to leży na sercu, prawda?

              PS. Wiesz, też czasami myślę, że lepsza byłaby by ojczyzna z której miliony polaków nie będą chciały wyjechać. No ale cóż...
              • kaz_nodzieja Re: To ja jeszcze o tej opiece nad starszymi rodz 02.06.16, 22:09
                Te "miliony" to mniej niż 5% populacji.
                • kropkacom Re: To ja jeszcze o tej opiece nad starszymi rodz 02.06.16, 23:17
                  I jaki masz z tym problem?
                  • kaz_nodzieja Re: To ja jeszcze o tej opiece nad starszymi rodz 02.06.16, 23:40
                    To Ty masz problem skoro nad tym ubolewasz.
    • attiya Re: To ja jeszcze o tej opiece nad starszymi rodz 02.06.16, 07:52
      ci wszyscy wstrętni rodzice, co to nie chcą umrzeć w odpowiednim wieku aby dzieciom głowy nie zawracać i nie przeszkadzać im w spłacaniu kolejnych wakacji, kredycików itepe
      No chyba, że dziećmi 24/24 zajmują się, to wtedy w sumie trochę potrzebni są
      no i jeszcze jak już umierają, to niech szybko to zrobią, coby wtedy ich majątek można było przejąć i zabawić się trochę....
      już się nie pamięta, jak rodzice zaiwaniali na was, po dwa etaty zaliczali, każdą zachciankę spełniali...szkoda gadać
      • default Re: To ja jeszcze o tej opiece nad starszymi rodz 02.06.16, 08:01
        Dowartościowałaś się, lepiej Ci ?
        Wątek jest o tym, że starsi rodzice wymagają opieki, którą chcemy nad nimi roztoczyć i dyskutujemy JAK to zrobić najlepiej dla obu stron.
        Takie krótkie streszczenie dla Ciebie, bo najwyraźniej nie doczytałaś.
        No ale grunt, że sobie poprawiłaś nastrój....
        • verdana Re: To ja jeszcze o tej opiece nad starszymi rodz 02.06.16, 09:15
          No tak, ci wstrętni rodzice. Powinni wiedzieć, zę skoro oni się poświęcali i mieli dwa etaty, to my nie powinniśmy mieć dwóch etatów i utrzymać własnego dziecka, tylko zająć sie nimi. Nasze dziecko albowiem nie może mieć żadnych zachcianek, winno wiedzieć, że teraz spłacamy długi rodzicom.
          Jeśli rodzice tak sie zaharowywali dla własnych dzieci, każdą zachciankę spełniali, to widocznie nie zajmowali się w tym samym czasie własnymi rodzicami. Czyli to źli ludzie, nie rozumiejący, że pierwszym obowiązkiem matki i ojca sa rodzice, nie dziecko.
          To tak nie działa - nie każdy może porzucić rodzinę i dzieci, albo przestać pracować, albo zaprosić do domu i małych dzieci babcię z demencją, której nie da sie na minutę samej zostawić.
          • larrisa Re: To ja jeszcze o tej opiece nad starszymi rodz 02.06.16, 14:34
            verdana napisała:

            > Jeśli rodzice tak sie zaharowywali dla własnych dzieci, każdą zachciankę spełni
            > ali, to widocznie nie zajmowali się w tym samym czasie własnymi rodzicami.

            Błąd w założeniach, ludzie po prostu mieli dzieci znacznie wcześniej niż teraz. Więc najpierw zajmowali się dziećmi, a potem zostawał czas dla rodziców.

            > To tak nie działa - nie każdy może porzucić rodzinę i dzieci, albo przestać pra
            > cować, albo zaprosić do domu i małych dzieci babcię z demencją, której nie da s
            > ie na minutę samej zostawić.

            Nie każda babcia ma demencję, przywołujesz skrajności. Owszem są schorzenia, z którymi przeciętna osoba sobie nie poradzi. Jak i są dorosłe dzieci które właściwie nigdy nie mają czasu dla starszych rodziców. Cóż coraz bardziej dążymy do życia w którym jesteśmy na haju wiecznej szczęśliwości, jak w reklamach w tv - nie ma tam miejsca dla chorych, samotnych czy starych.
            • miedzymorze Re: To ja jeszcze o tej opiece nad starszymi rodz 02.06.16, 15:23
              larissa napisała:

              >Błąd w założeniach, ludzie po prostu mieli dzieci znacznie wcześniej niż teraz. Więc najpierw >zajmowali się dziećmi, a potem zostawał czas dla rodziców

              rodzice żyli krócej i często umierali zanim się stali niesamodzielni.

              pozdr,
              mi
              • verdana Re: To ja jeszcze o tej opiece nad starszymi rodz 02.06.16, 22:47
                Pokolenie temu? Nie, chyba jednak nie. Problem jest jeszcze inny - ludzie żyją dłużej i konieczność opieki nad starszymi rodzicami spada nie na rodziców małych dzieci, tylko na ludzi koło 60-tki. Wątpię, czy większość osób w tym wieku ma fizyczne siły, aby zająć się starszym człowiekiem.
                • kaz_nodzieja Re: To ja jeszcze o tej opiece nad starszymi rodz 02.06.16, 22:55
                  Generalnie niedołężna starość to syf. Jestem za eutanazją.
            • iwoniaw Re: To ja jeszcze o tej opiece nad starszymi rodz 02.06.16, 16:45
              Nie każda babcia ma demencję, przywołujesz skrajności.

              To nie są żadne skrajności, tylko typowa sytuacja, w której pomoc jest nie tylko konieczna, ale dziecko musi ją zorganizować nie mając możliwości żadnej rzeczowej dyskusji z rodzicem na ten temat. Osoby sprawne intelektualnie są w stanie po pierwsze same sobie różne rzeczy zorganizować, po drugie - nie są zagrożeniem dla siebie i otoczenia, po trzecie - nie trzeba ich pilnować 24/7 niczym małego dziecka z możliwościami fizycznymi dorosłego.

              Jak i są dorosłe dzieci które właśc
              > iwie nigdy nie mają czasu dla starszych rodziców.


              To jeszcze zależy, co kto rozumie przez "czas dla starszych rodziców".

              dążymy do
              > życia w którym jesteśmy na haju wiecznej szczęśliwości, jak w reklamach w tv -
              > nie ma tam miejsca dla chorych, samotnych czy starych.


              A to zaiste kuriozalny wniosek w wątku, w którym wszyscy wypowiadający się zastanawiają się, jak najlepiej zorganizować opiekę takim osobom, jakie są możliwości leczenia farmakologicznego, sprowadzenia starych rodziców wymagających opieki do innych niż PL krajów i jak to zorganizować, żeby mieć wsparcie tamtejszych odpowiedników NFZ, na ile realna jest dobra fachowa opieka nadzorowana zdalnie etc.
            • kaz_nodzieja Re: To ja jeszcze o tej opiece nad starszymi rodz 02.06.16, 22:11
              >Cóż coraz bardziej dążymy do życia w którym jesteśmy na haju wiecznej szczęśliwości, jak w reklamach w tv - nie ma tam miejsca dla chorych, samotnych czy starych.

              Masz rację. W reklamie nawet jeśli jest staruszek to czysty, zadbany, samodzielnie poruszający się, nierzadko uprawiający jakiś sport. Nawet jeśli ma jakieś dolegliwości to nie są one drastyczne - ot lekkie nietrzymanie moczu czy problemy z protezą, do szybkiego usunięcia lub zamaskowania problemu rzeczonym produktem.
            • danaszal Re: To ja jeszcze o tej opiece nad starszymi rodz 31.07.16, 23:13
              Zgadza się nie każdy rodzic ma demencje, niestety ale w wielu przypadkach ma to miejsce. Moja mamusia odeszła w ten lepszy ŚWIAT 18 lat temu, po 4 latach ojciec przygruchał sobie 'kobiete' wtedy my dzieci przestaliśmy dla niego istnieć. nie wpuszczał nas do domu nie reagował na zaproszenia typu śluby wnuków, chrzciny czy też komunie prawnuków. wyzywał nas od..... aż nie wypada cytowć, liczyła się tylko tamta "kobieta" .... do czasu okradła go zabrała wszystko łącznie z godnością starego człowieka, a zaznacze, że tatuś od kilku lat cierpiał na demencje teraz ma 88 lat. W styczniu tego roku wyjechała sobie i zostawiła ojca bez pieniędzy, jedzenia i leków w zimnym mieszkaniu, a jeszcze wcześniej sprzedała jego działke. Nikt z rodzeństwa nawet nie chciał słyszeć o opiece nad ojcem. Zabraliśmy z mężem tate do naszego domu, 2 lata przed emeryturą wzięłam urlop bezpłatny na bliżej nie określony czas Przewartościowaliśmy nasze życie, jesteśmy na skraju wyczerpania psychicznego 24h OPIEKA nie śpi ani w dzien ani też w nocy, przeklina mnie i wszystkich wokól wali pięściami i czym popadnie, pluje wszędzie nawet do lodówki wszystko mam pozaklejane taśmą - DRAMAT !!!!!! Ostatnia diagnoza: nowotwór prostaty, ale to pikuś w tym wieku można ztym żyć, migotanie przedsionków i rozmiękanie mózgu. Boże daj nam siłe i cierpliwość.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka