Dodaj do ulubionych

Sama sobie jestem winna

03.06.16, 08:32
i jeszcze ściągnęłam trudną sytuację na swoją rodzinę.

A byłam przekonana, że to dobry pomysł. Z teściową miałam poprawne a nawet dobre relacje. Dziś wiem, że to zasługa tylko i wyłącznie dużej odległości i rzadkich kontaktów.

Wspomóżcie dobrym słowem i poradźcie, jak przetrwać. Moje samopoczucie leży na dnie.

To był mój pomysł, ja byłam inicjatorką, organizatorką. Ale byłam głupia, gdzie ja rozum miałam. Jestem w końcówce ciąży. Wymyśliłam, żeby na ostatni miesiąc przed porodem przyjechała mamusia, teściowa znaczy się. Ja wiedziałam, że będzie trzeba się dostosować. Jednak te zmiany mnie przerastają. A staram się być miła i ustępuję wszędzie, bo to ja ją tu zaprosiłam, właściwie to ściągnęłam, bo przyjechać na tak długo nie chciała.

Sama nie wierzę, że się w to wpakowałam.

Jeszcze trochę. Obym wytrzymała.
Obserwuj wątek
    • lauren6 Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 08:34
      To ulżyj sobie i w końcu jej wygarnij. Potem powiecie, że to hormony, a nie Ty wink
      • panirogalik Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 08:44
        Jej też nie jest łatwo, chociaż czuje się coraz pewniej wink
        • lady-z-gaga Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 08:47
          Bo skoro ją usilnie namawiałaś na przyjazd, to widocznie jest Ci bardzo potrzebna. W tej sytuacji ona czuje się pewnie, a Ty musisz zacisnąć zęby i wytrwać.
    • cosmetic.wipes Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 09:04
      A po cóż żeś ją sprowadziła?
    • beata985 Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 09:16
      no ale co takiego wyprawia konkretnie??
      moze powoli czas zacząć ją stopować, małymi kroczkami.....
      • panirogalik Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 09:38
        Nie wypada. Ona się tu nie pchała. Ta sytuacja to moja i tylko moja wina. Pilnuję tylko spraw najważniejszych i już zaliczyłam focha, obrazę i tekst, że jestem przewrażliwiona.
        Mąż ma odczucia takie jak ja. Tylko dziecka trochę mi żal ale na szczęście chłopak się nie przejmuje. A babcia w nerwach.
        A ściągnęłam ją, bo mi się wydawało, że będzie fajnie. Jeeej, co mi odbiło. Poza tym mąż chciał być przy porodzie, ja też chciałam ale teraz sama nie wiem. No ale nie powiem, przydaje się gdy muszę do południa wyjść do lekarza lub na badania i nie muszę starszaka ze sobą ciągnąć, bo mi coraz trudniej się toczyć. A nie zawsze mąż może teraz zwolnić się z roboty żeby iść ze mną.
    • dziennik-niecodziennik Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 09:33
      Dostosowac to bys sie musiala jakbys byla u niej. Ona jest u Ciebie wiec niech ona sie dostosuję. Przynajmniej w ogolnych zarysach.
      Nie masz obowiazku przewracac calego domu i zycia do gory nogami bo mamusia (obojetnie czyja) przyjechała...
      • lady-z-gaga Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 09:35
        chyba autorka na priw coś Ci napisała, bo w tym wątku nie ma nic o przewracaniu życia do góry nogami...
        • dziennik-niecodziennik Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 09:52
          Pisze ze zmiany ja przerastaja. Zakladam ze nie chodzi o to która strona do sciany wisi papier toaletowy, tylko o cos grubszego.
          • lady-z-gaga Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 09:57
            Można i tak smile ja odniosłam wrażenie (oczywiście tak samo niczym nie poparte smile ), że po prostu sama obecność teściowej, do ktorej nie jest w ogóle przyzwyczajona i ktorej nie zna zbyt blisko, okazała się za trudna. Co zresztą doskonale rozumiem, bo chyba każdej kobiecie trudno jest znieść we własnym domu drugą gospodynię. A skoro teściowa przyjechała na długo i ma pomagać, to jest na prawach dodatkowego domownika, a nie gościa i tak tez pewnie się zachowuje.
            • dziennik-niecodziennik Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 10:00
              Masz racje. Z tym ze jednak tesciowa NIE JEST i nigdy nie bedzie gospodynia w domu autorki. Jesli ma pomagac, to znaczy ze nie pelni roli decydujacej. Moze sobie tego nie uswiadamiac, bo jest przyzwyczajona ze swojego podworka ze rzadzi, wiec nalezy ja w tym zakresie konsekwentnie uswiadamiac i wymagac.
              Tak, wiem - latwiej powiedziec niz zrobic...
              • lady-z-gaga Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 10:05
                no tak, ale szczegółów nie znamy
              • yuka12 Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 16:27
                Wiesz, moja mama wychodzi z zalozenia, ze dom jej corki jest tez jej domem, wiec sie czula u mnie jak u siebie w domu smile. Teraz z perspektywy czasu moge sie z tego smiac, ale wowczas nie bylo mi do smiechu. Raczej sie wsciekalam, najczesciej zreszta w duchu, bo co moge zrobic, ze nawet na stanowcze nie jest zawsze odpowiedz, ze przeciez ktos chce jak najlepiej i to z milosci? Tlumaczenie czy stawianie oporu powodowalo dol i lzy u mojej drogiej rodzicielki, wiec na te dwa-trzy tygodnie zagryzalam zeby. Mialam tez swiadomosc, ze jej odwiedziny u nas sa rzadkie i nie na dlugo. Teraz zreszta i tak nas nie odwiedzi ze wzgledu na kiepski stan zdrowia i wiek.
    • kaz_nodzieja Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 09:34
      Ale co takiego robi? Może nic drastycznego?
    • jaskiereczka Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 09:46
      Ale co takiego robi?
      • panirogalik Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 10:06
        A czy to ważnewink? Ważne, że ledwo wyrabiam i zaciskam zęby, żeby się nie pokłócić. Zwłaszcza, że za 2-3 tygodnie wyjedzie i pewnie z rok się nie będziemy widziały. Ogólnie, to nie jest zła kobieta. Ale chodzi za mną i ciągle mnie krytykuje. Bo się w ciągu tej wizyty dystans między nami skróciłwink, tzn. jej do mnie. Ja się nie odzywam. Raz nie wyrobiłam i podjęłam dyskusję, ze mam rację to się obraziła. Tyle dobrego, że miałam trochę spokoju bo się za karę (chyba) nie odzywała. I denerwuje się na moje bałaganiące i niesłuchające się 2,5 letnie dziecko. Ale to akurat nic, musi się przyzwyczaić. Ja interweniuję tylko jak straszy go klapsem albo oblizuje jego łyżeczkę/słomkę/ gryzie kanapkę. No i wie lepiej kiedy ma iść spać, co jeść itp. Jak nie ustąpię i robię tak jak do tej pory to obraza, jak ustąpię, to dzień rozwalony, bo synek ma swój rytm i przyzwyczajenia. I trochę ciężko mi już z tym wszystkim.
        • panirogalik Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 10:14
          Ale za to nauczyła mnie składać prześcieradło z gumką wink.
        • cosmetic.wipes Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 10:17
          > I trochę ciężko mi już z tym wszystkim.

          Jaki jest powód, że jeszcze nie powiedziałaś tesciowej do widzenia?
          • lady-z-gaga Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 10:27
            bo to byłoby chamskie, po tym jak autorka namawiała ja na przyjazd, a teściowa - jak zrozumiałam - mieszka daleko i musiała pewnie jakiś wysiłek organizacyjny wykonać, żeby przyjechać na miesiąc
            • cosmetic.wipes Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 13:12
              Ależ autorka nie musi od razu używać niewyszukanego "sp...laj", może pożegnać teściową miło i dyplomatycznie.
        • lady-z-gaga Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 10:18
          może nie powinnam, ale to wszystko było do przewidzenia smile
          jesteś w końcowce ciąży, nerwy już nie te, dlatego Ci podwójnie cieżko, ale już niewiele można zmienić - może jedynie Twój mąż mógłby porozmawiać dyskretnie z matką i poprosić o wyrozumiałość dla Ciebie (no bo jak inaczej dyplomatycznie powiedzieć, żeby ma Cię nie wkurzać? big_grin )
        • yuka12 Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 10:22
          Moja mama chciała, żeby nasza córa spała po południu, bo przecież wszystkie małe dzieci muszą spać dla zdrowia. Nasza córa tymczasem przestała spać w okolicach swoich 2 urodzin i nie zamierzała, oprócz rzadkich incydentów, na nowo zacząć. Wiec moja mama zastosowała dawanie smoczka w zamian za drzemkę. Oczywiście młoda nadal nie spała, za to przyzwyczaiła się do smoczka, z którym bez żalu rozstała się rok wcześniej. A smoczka miał jej malutki brat, dlatego chciała wypróbować. No i mama dawała jej tak często smoczka, ze jak wyjechała zajęło nam niemal pół roku odzwyczajanie małej.
          Oczywiście w karmieniu i pielęgnacji młodych też była specjalistką, ale akurat udawało mi się z nią dogadywać w tej kwestii.
      • yuka12 Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 10:14
        U nas np. to były male rzeczy w dużych ilościach. Np. obiad musiał być koniecznie o 2 po południu, wszelkie obsuwy były nietolerowane. Nieważne, że my jeszcze niegłodni lub musimy w tym czasie pilnie wyjść - obiad musiał być, bo mama zawsze o tej porze jada obiad. Oczywiście ja musiałam go przygotowywać, bo mama owszem wiedziała, co chce zjeść, ale słaba, schorowana itp. Obiad dwudaniowy + deser, czego normalnie nigdy nie robię. Kończyło się ugrzęźnięciem w domu na kilka godzin wczesnym popołudniem, nawet podczas pięknej pogody za oknem. Rano o 8 oczywiście kawa, więc byliśmy budzeni w naszym wolnym dniu, aby potowarzyszyć mamie w tym ceremoniale. Za to o10 wieczorem w mieszkaniu musiało być głucho i ciemno, bo inaczej mama miała problemy z zaśnięciem. Takich drobiazgów było więcej. Oczywiście to bardzo zdrowo jeść regularnie obiad czy chodzić wcześnie spać, ale czasem człowiek chce skorzystać z pięknej pogody i zjeść kanapki w górach lub odwiedzić znajomych i wrócić nieco później albo obejrzeć wreszcie film dla dorosłych jak dzieci pójdą spać. A czasem po prostu chce się pospać do oporu czy poleżeć w łóżku do południa. Przy mojej mamie to wszystko odpadało, porządek był najważniejszy. A my już nie czuliśmy się panami w naszym domu.
        Oczywiście autorka posta może mieć nieco inne doświadczenia.
        • liisa.valo Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 10:17
          To po co schorowana przyjechała? Żeby jeszcze nią się trzeba było zajmować?
          • yuka12 Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 10:26
            Chciała pomóc. W gruncie rzeczy jest poczciwą duszą, tylko nie zdawała sobie do końca sprawy z własnych ograniczeń i problemów zdrowotnych. Wyszło wszystko u nas, w mieszkaniu z dwójka małych, ruchliwych dzieci i koniecznością funkcjonowania na 200 % w stosunku do jej normalnego życia (we dwoje z tatą w niedużym mieszkaniu).
            • liisa.valo Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 10:28
              A, no tak. Z moją mamą jest podobnie. Swego czasu chciała przyjechać pomóc bezpośrednio po przeprowadzce. Nie mieliśmy wszystkich mebli, połowa rzeczy w pudłach, oboje lataliśmy do pracy, a ona chciała pomóc... Prawie się obraziła jak powiedziałam, że to nie jest dobry moment i jak znikną worki i kartony, chętnie ją zaproszę na weekend.
        • bergamotka77 Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 12:30
          Yuka o matko ale Ci współczuję i panirogalik tez. Ale jak by mi ktoś kazał iść latem spać o 22. albo wstawać zimą o 8. gdy nie muszę to bym zabiła wink Dlatego nigdy u nas nie stacjonuja na noc babcie - są dość blisko ale u siebie. A z teściowa mam obecnie lepszy kontakt niż kiedykolwiek wcześniej. Z wiekiem się dotarlyśmy wink
        • panirogalik Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 12:46
          No właśnie są też takie małe rzeczy, błahostki, tak naprawdę bez znaczenia a jednak z czasem, te głupoty stają się wkurzające. Tyle, że akurat to nie dotyczy mnie tylko mojego męża, jego to denerwuje. Na przykład. Pogoniłam męża, żeby teraz spał na podłodze bo mi ciasno. Mąż zorganizował sobie jakąś matę, koce itp. rozwijał na podłodze, rano cały barłóg zwijał w kokonik- naleśnik, upychał w kącie i wieczorem rozwijał. Ja mu się w to nie mieszałam. A teraz mama mu to codziennie rozwija i składa wszystko osobno w równą, śliczną kosteczkę, no bo kto to widział takie zmiętolone (swoją drogą co racja to racja). I ten się wkurza, ze musi teraz codziennie sobie to od nowa ścielić. No bzdura, pewnie, spoko, ale po dwóch tygodniach starego to wkurza .
          • bergamotka77 Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 13:00
            Serio kazalas mu spać na podłodze jak psu? To jakiej wielkości macie lozko? Pojedyncze? Materaca nie macie jakiegoś dmuchanego?
          • 3-mamuska Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 13:11
            Ojp jakie macie to lozko ze ci ciasno?
            Nie wierze ze tak mozna potraktować meza. Potem sie dziwić ze faceci nie chcą dzieci, jak sie nasłuchają swoje przeżyją.
            Zreszta co do reszty nie jest winna babcia wy tez, on sie wscieka ze ma poskładane , bzdura wszyscy wyluzujcie.
            • bergamotka77 Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 13:16
              Jak bym zobaczyła ze mój syn śpi jak pies na barlogu kolo łóżka szanowne ciężarnej pani to by mnie ^&&**$? strzelił! On ma chodzić do pracy nie wyspany bo hrabina potrzebuje łóżka dla siebie? Traktujesz go jak psa. W IKEA niedrogi materac można kupić za kilkadziesiąt zł.
              • panirogalik Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 13:32
                Ale że śpi na podłodze to akurat nie problem. Materac w domu jest ale on tak woli. Ciasno nam było. Sprawę spania na podłodze omówiliśmy wcześniej. Mamy dwa pokoje, na sofie śpi mama, ja z dzieckiem na tapczanie w pokoju dzieciowym, mąż na podłodze. Mi aktualnie na podłodze za ciężko, jak się wprowadziliśmy to na początku też tak spałam.
                • bergamotka77 Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 13:50
                  Tym bardziej przy takich warunkach mieszkaniowych musiał ci pan Bóg rozum odebrać ze ja sobie na głowie ściągnęłas. Mało wam tłoku? No i decyzja rozmnażania się przy dwóch pokojach tez dyskusyjna ale nie moja sprawa. Zresztą może planujecie to zmienić, ale w takim kolchozie bym Ne wytrzymała. Od dziecka potrzebuje przestrzeni i wkurzaliby mnie wszyscy w takim zatłoczonym mieszkaniu i brak prywatności, zwłaszcza pod koniec ciąży.
                  • dzedlajga Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 15:32
                    bergamotka77 napisała:

                    No i decyzja rozmnażania
                    > się przy dwóch pokojach tez dyskusyjna ale nie moja sprawa.

                    W jednym masz zdecydowanie rację: to nie Twoja sprawa. Nawet jakby miała siedmioro, to dopóki, że każe piątce swoich dzieci spać u Ciebie to naprawdę nie Twoja sprawa i nie Tobie to oceniać. Mnóstwo ludzi ma dwoje dzieci w dwóch pokojach, można powiedzieć, że to prawie standard. Owszem, ja sobie też tego nie wyobrażam, ale w życiu by mi nie przyszło do głowy rzucać komuś w twarz takimi tekstami. To naprawdę zadziwiające jak ludzie lubią urządzać komuś życie. To nie tylko do Ciebie, bo wielu ludzi tak ma. I najczęściej - nie mówię, że Ty bo Cię nie znam - im bardziej ktoś nie potrafił poukładać swojego życia tym bardziej chce układać je innym.
                    • dziaadek Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 16:14
                      Ja tylko moge sobie wyobrazic jaka tesciowa bedzie bergamotka i wspolczuje z calego serca przyszlej synowej
                • madi138 Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 15:04
                  Eeeee..... Zaprosiłaś teściową, planując spać z dzieckiem i mężem na jednym tapczanie? confused?????
              • an84na Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 13:42
                Mam nadzieję, bergamotka że cię syn nie będzie wtajemniczał w szczegóły swoich układów z żoną
              • nie-mama Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 14:07
                Ale dajcie dziewczynie spokój. Jak się tak umówiła z mężem i jak im obojgu tak wygodnie, to wszystko jest ok! I tak ma teraz dużo krytyki ze strony teściowej.
                • 3-mamuska Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 15:34
                  Wiesz to ze im odpowiada to nie znaczy ze mamusi odpowiada, zeby jej biedny syn spał na podłodzewink
                  • nie-mama Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 16:16
                    Oczywiście, mamusia w tym wszystkim najważniejsza! ;P
              • semihora Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 15:36
                bergamotka77 napisała:

                > Jak bym zobaczyła ze mój syn śpi jak pies na barlogu kolo łóżka szanowne ciężar
                > nej pani to by mnie ^&&**$? strzelił! On ma chodzić do pracy nie wyspany bo h
                > rabina potrzebuje łóżka dla siebie? Traktujesz go jak psa. W IKEA niedrogi mate
                > rac można kupić za kilkadziesiąt zł.
                >
                >
                >

                Chyba chora jesteś. "Szanowna ciężarna pani" miałaby spać na podłodze? Ty pomyśl przez chwilę, może ogarniesz absurd swojego bulwersa.
                • 3-mamuska Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 15:57
                  Mozna spac razem łożku.
                  Ja spałam na podłodze na łożku było mi za miękko, wyginało mi sie dziwnie ciało wszytkiego gnaty mnie bolały.
                  A do tego przy podłodze chłodniej było niz na łożku.
                  • an84na Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 18:21
                    Można, ale nie trzeba.
                    Nie rozumiem w ogóle skąd ta dyskusja na temat gdzie śpi autorka wątku a gdzie jej mąż. Nawet teściowa autorki nie wciska nosa tam gdzie wy. Wstyd, przyszłe piekielne mamuśki.
                    • 3-mamuska Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 19:51
                      Ależ skad wiesz ze mamusi to nie wkurza...
                      Samo to ze zajęła sie całym tym bałaganem syna...
                      Moze wlasnie z troski.
                      Meza to wkurza to mógł mamusi powiedzieć mamo daj spokoj ja tak lubie.
                      Autorka ma jakies dziwne poczucie winy i jakies dziwne pretensje...
                      Chyba jej hormony buzują a razem z nia jej mężowi.
                      Uważam ze wszyscy troche przesadzają zamiast powiedzieć ok sytuacja przejściowa trzeba odpuścić i tyle.
                      • bergamotka77 Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 20:36
                        Ja tez uwazam ze mamusie boli, bo kazda bolaloby serce gdyby widziala syna w takich warunkach, mnie by bolalo na pewno tongue_out Nikt sie nie wyspi porzadnie na podlodze i naprawde nosisz piecioraczki ze brzuch ci dwa miejsca w lozku zajmuje? Ja nie znosze malych lozek - ideal to 200 cm na 200 cm co najmniej, bo nienawidze sie gniesc. W zyciu bym do takiego malego mieszkanka goscia nie zaprosila nawet na weekend i tak was juz tam za duzo jest na ten metraz.
                        • lady-z-gaga Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 20:41
                          >Ja nie znosze malych lozek - ideal to 200 cm na 200 cm co najmniej, bo nienawidze sie gniesc.

                          https://cdn.meme.am/instances/500x/59739043.jpg
                        • an84na Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 20:44
                          To że wy wtykacie nosa w prywatne sprawy dorosłych dzieci (i obcych ludzi na forum) nie oznacza jeszcze że tesciowa autorki tak robi.

                          Ona twierdzi że spanie na ziemi nie stanowi problemu dla męża ani dla jego matki, dlaczego uważacie że kłamie?
        • koronka2012 Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 16:12
          Naprawdę trudno mi sobie wyobrazić, żeby nie dało się własnej matki spacyfikować... Moja ma taki sam rytm dobowy jak twoja, czyli skrajnie różny od mojego. Za wymaganie, żebym szła spać o 22 zabiłabym smiechem, za budzenie mnie o 8 rano zabiłabym po prostu tongue_out...
          • yuka12 Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 16:47
            Nie mozesz zabic smiechem mocno starszej pani, ktora ze zbolala mina opowiada, ze jak nie zasnie o 22 to nie zasnie w ogole, ze skonczy sie braniem pigulek nasennych. Co zreszta jest prawda. Na drugi dzien ta starsza pani snuje sie wykonczona z kata w kat bez zycia i bez humoru i nie jest to zadna gra.
    • eilian Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 10:52
      Moja mama tez mi to zaproponowała, doceniam dobre chęci, ale szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie, żeby miała u nas siedzieć z miesiąc i czekać na rozwiązanie (bo chodziło właśnie o opiekę nad starszymi dziećmi na czas porodu, żeby mąż mógł być ze mną). Chyba bym zwariowała.
    • bela179 Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 13:19
      Chyba tylko zostaje zacisnąć żeby i wytrzymać, w końcu to Ty ją zapraszałas i ona może teraz uważąć, ze to ona robi Ci przysłuję, a Ty jeszcze fochy strzelasz. Wytrzymać, pocieszać się, że jak będziesz w szpitalu to ktoś Ci się dzieckiem zajmie.
      I pomyśl, że potem jej długo nie zobaczysz. A wiele osób z teściową to mieszkac musiwink
    • an84na Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 13:45
      Szkoda, że w ten sposób sobie zepsułaś dobre kontakty z teściową. Myślę że nie warto wytaczać dział, jeśli wizyta jest ograniczona w czasie. Urodzisz, zajmiesz się nowym galimatiasem, hormony opadną i wszystko będzie ok.

      A jeśli mężowi coś przeszkadza, to niech mąż to z mamą ustala, Ty się w to nie mieszaj i nawet pół myśli na to nie poświęcaj. Czemu Cię w ogóle wkurza to że mąż by wolał nieposkładany barłóg? Jego barłóg, jego mama, odpuść sobie myślenie o tym.
      • panirogalik Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 13:54
        Nie, mnie to nie wkurza. Ja mam wyrzuty sumienia, że nas wszystkich w to wpakowałam. Wszystkich, łącznie z teściową.
        • nie-mama Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 14:10
          Jest ciężko, ale wytrzymaj. Jeszcze tylko kilka tygodni max, a nie ma co sobie psuć na zawsze kontaktów z teściową.

          Możesz się trochę odizolować? Chodź na długie spacery, jeśli możesz. Albo niech ona zabierze wnuczka do parku.

          A może ustalisz "godzinę policyjną", np. od 9 wieczorem każdy jest w swoim pokoju i nikt nikomu głowy nie zawraca. Będziesz mieć chociaż godzinkę lub dwie dla siebie i męża przed zaśnięciem.
        • lady-z-gaga Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 15:10
          Bez przesady. Urodzisz, teściowa wyjedzie, a Wy z mężem będziecie ten czas wspominać, zaśmiewając się z co lepszych historyjek smile sama piszesz, że to tylko duperele. Wszyscy jesteście podminowani z powodu zbliżających się emocji i potrzebujecie wzajemnej tolerancji. Odliczaj po cichu dni i myśl o nowym dziecku, a nie materacykach źle poskładanych smile
    • turzyca Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 13:52
      1. Oczywiscie, ze jestem przewrazliwiona, przeciez to koncowka ciazy.
      2. Mamo, no prosze, zalezy mi, ciezarnym sie nie odmawia.
    • kozica111 Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 14:13
      Za długo....to jedyny powód.
      Gdyby to była koleżanka tez miałabyś tak samo.
      Zawsze możesz sie pocieszyć że to żadna z ematek bo bys zamiast ułożonego w kostke byłego kokona miała męża w łóżku wink
    • an.16 Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 14:28
      A po co ci teściowa na miesiąc przed porodem? Najlepiej byłoby to odkręcić, powiedzieć że to nie był najlepszy pomysł i zorganizować jej podróż powrotną. Dasz radę?
      • kaz_nodzieja Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 14:37
        Może lekarz zalecił jej przyspieszenie porodu.
    • kkalipso Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 16:20
      Rzeczywiście popełniłaś błąd. Nie masz warunków a zgotowałaś całej rodzinie paskudnie niekomfortową sytuację, bergamotka77 tu ma sporo racji. Po co ci ta teściowa była na miesiąc przed przecież to nie pierwszy poród wiesz mniej więcej jak jest święty spokój, wygoda i prywatność liczą się najbardziej.
      • yuka12 Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 16:51
        Ale przed pierwszym porodem nie miala malego dziecka, ktorym trzeba sie zajac, wyjsc z nim na spacer, ugotowac cos w miare porzadnego itp. Maz pewnie pracuje non stop, wiec autorka watka chciala mnie pomoc w koncowce ciazy, kiedy najtrudniej sie ruszac.
    • 71tosia Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 16:25
      odizoluj sie, zostaw tesciowej dom i dziecko na glowie a ty wycofaj sie do swojego pokoju, odpoczywaj, spij na zapas i len sie. Zawsze mozesz sie wykrecic swoim stanem ze chcesz zostac dluzej w lozku, czy pobyc sama ze soba (hormony i zly nastroj). Nawet jak oblize lyzeczke po dziecku, warknie na dziecko, zle obiad ugotuje czy meble przestawi nic sie nie stanie. Jak tesciowa wyjedzie to dom zoorganizujesz znowu po swojemu.
      • lusitania2 Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 17:09
        po pierwsze - w tym dwupokojowym mieszkaniu ona nie ma swoje pokoju, a po pierwsze po pierwsze - to właśnie szczególnie to małe dziecko nie powinno nie powinno obrywać za idiotyczną decyzję autorki wątku.
        • 71tosia Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 22:56
          Dziecko pewnie akurat z babcia wytrzymuje, to nie dziecko ma problem z babcia tylko jego mama. W dwupokojwym mieszkaniu tez jest pokoj do ktorej mozna sie wycofac, zostawiajac babcie z dzieckiem w drugim?
          • lusitania2 Re: Sama sobie jestem winna 04.06.16, 07:39
            71tosia napisała:

            > Dziecko pewnie akurat z babcia wytrzymuje, to nie dziecko ma problem z babcia t
            > ylko jego mama. W dwupokojwym mieszkaniu tez jest pokoj do ktorej mozna sie wyc
            > ofac, zostawiajac babcie z dzieckiem w drugim?

            tak, tak, wszystko jest super, a autorka wątku założyła go żeby podzielić się z nami swoją rodzinną sielanką...<ironia>
            • 71tosia Re: Sama sobie jestem winna 04.06.16, 12:31
              a nie podzielila sie swoja historia by szukac pomocy? Jezeli obecnosc tesciowej tak ja denerwuje to nie ma innego sposobu: albo trzeba wyprosic babcie ktora wczesniej sie sama zaporosilo, czego zrobic nie chce pewnie slusznie podejrzewajac ze to popsuje ich relacje na dlugie lata, albo zacisnac zeby i sprobowac sie odizolowac emocjonalnie i fizycznie tak bardzo na ile sie tylko da. Jest w koncowce ciazy wiec jest to dobry pretekst by moc pobyc samej w swoim pokoju zostawiajac babci opieke nad wnukiem i prowadzenie domu. Bacia wyjedzie wszystko wroci do normy.
              Masz jeszcze jaks inna rade? Pewnie autorka chetnie poczyta.
    • panirogalik Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 17:33
      Jeszcze dopowiem.

      To spanie na podłodze to akurat żaden problem. Podałam to jako przykład drobnostki, która z czasem robi się niedogodnością(choć nie aż tak wielką). Mąż raz prosił mamę, nic to nie dało, okej, to nie taka sprawa, żeby dalej wałkować temat. Nie w tym rzecz zupełnie. Tu chodzi o tą ciągłą krytykę mnie i mojej osoby. Podważanie wszystkiego co mówię. W tym do dziecka. I co lepsze, obraza, na dziecko chyba także, jak się posłucha mnie a nie babci, albo powtarza to co ja powiedziałam a zaprzecza temu co babcia, bo i taka sytuacja była. I babcia zła. Ja nie odpowiadam, bo sama mamę prosiłam o przyjazd. Raz odpowiedziałam, to się też obraziła. Wcześniej tego nie było, ale też nigdy tak długo wizyty nie trwały.
      Mąż tą krytykę mnie też widzi. Razem ustaliliśmy, ze teraz jakoś to przetrwamy. Jej też nie jest łatwo. Brakuje jej swoich gratów, tęskni do siebie. To nie jest zły człowiek, naprawdę. Ale nigdy więcej razem pod wspólnym dachem tyle czasu. Urlop u jego rodziców odkładamy na nigdy w życiu.

      Ja po prostu mam nadzieję, że mi sił nie zabraknie i jakoś to wytrzymam bez kłótni.
      • lady-z-gaga Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 17:55
        mądra babka z Ciebie, potrafisz być obiektywna
        więc i cierpliwości pewnie Ci nie zabraknie, czego szczerze życzę wink
      • nie-mama Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 18:11
        Oj, jak ja to dobrze rozumiem. Takie drobnostki składają się w męczącą całość...

        Dajesz dzielnie radę, ale główny cel teraz to powinno być dbanie o siebie i odizolowanie się trochę od mamy.

        Będzie ok, trzymam kciuki! smile
      • melancho_lia Re: Sama sobie jestem winna 03.06.16, 20:45
        Trzymam kciuki by Ci nie zabrakło tych sił. Ja twardo się zaparłam, ze nie chcę wielodniuowych wizyt ani przed porodami ani tym bardziej po (moja mama tutaj próbowała naciskać, że przyjedzie i pomoże) bo wiedziałam, że nie wytrzymam na dłuższą metę.
      • 3-mamuska Re: Sama sobie jestem winna 04.06.16, 07:19
        Widzisz moze to nie ma byc krytyka tylko podpowiedz zrob tak bedzie lepiej.
        Jednak sa ludzie którzy nie unika tej chęci pomocy przekazać. Lub czuja sie gorsze , olewane.
        Sa tacy ludzie i nic sie z tym nie zrobi.
        Obraza na dziecko ze woli mame? Ale cóż zaciśnij zeby...
        Ile mamusia zostanie po porodzie?
        Mam koleżankę której matka w dobę po porodzie trzasnęła miedzy oczy ale masz wilko brzuch jestes za gruba. Dziewczyna 56 przy wzroście 168, i zaczela jej dawać gotowane mięso i warzywa i kazała założyć majtki obciskające.

        I mnie by było przykro a ona sie cieszyła ze mamusia o nia dba i chce zeby szybko doszła do siebie po porodzie.

        Wiec moze teściowa tez chce dobrze tyle ze nie umie przekazać.
      • lot.ti Re: Sama sobie jestem winna 04.06.16, 11:47
        jeśli twoje zdrowie i życie jest ci obojętne to pomyśl przez moment jak stres, który przeżywasz, wpływa na dziecko w twoim brzuchu. nie mówiąc już o tym jak to wszystko wpływa na starsze dziecko.
        po pierwszej uwadze babcia powinna dostać żółtą kartkę, po drugiej spakowane walizki za drzwi. beznadziejnego masz męża.
        • an84na Re: Sama sobie jestem winna 04.06.16, 11:52
          Skoro tak dbasz o stres ciężarnej to mogłabyś powstrzymać się przed napisaniem ostatniego zdania wink
      • pade Re: Sama sobie jestem winna 04.06.16, 13:51
        Czegoś tu nie rozumiem. Pozwalasz na jeżdżenie sobie po głowie bo podjęłaś głupią decyzję?
        Nie wolno kobiecie nic powiedzieć, postawić wreszcie granice tej krytyce bo NIE WYPADA? Bo się teściowa nie wprosiła?
        Strasznie obłudna ta sytuacja, aż mnie skręca.
        Autorko, to, ze teściowa przyjechała pomóc nie oznacza, ze musi wyjechać we wcześniej ustalonym terminie. Że jest jakiś przymus dotrzymania słowa.
        To, ze przyjechała pomóc nie oznacza, ze może Cię cały czas krytykować.
        Krytyka to nie pomoc! Tego chyba nie było w umowie?
        Jak widać z tego wątku jej zachowanie ma wpływ na Twoje samopoczucie i na życie Twojej rodziny. Niedobry wpływ.
        Poza tym teściowa może wszystko krytykować ze złości. Może jest po prostu wkurzona, ze nie mogła odmówić przyjazdu a z drugiej strony czuje się nie na miejscu i wmanewrowana.
        Czyli Ty jesteś zdenerwowana, mąż i teściowa.
        To po co w tym tkwić?
        Siądźcie we trójkę i pogadajcie. Spytajcie teściową jak się u Was czuje, powiedzcie jak Wy się czujecie kiedy mówi czy robi to i tamto. Powiedzcie na co nie ma zgody a w czym możecie ustąpić. Spytajcie czego jej potrzeba, żeby lepiej się poczuła i czego Wy oczekujecie, żeby lepiej się poczuć. Po prostu porozmawiajcie jak ludzie.
        Wasze samopoczucie jest tak samo ważne jak teściowej.
    • panirogalik Re: Sama sobie jestem winna 04.06.16, 09:57
      Dobra, wczoraj się nie odzywałam i nic nie robiłam więc nie miała co mi komentować. To chyba sposób na przetrwaniewink. Nic już do niej nie mówię, nie zagaduję, rozmawiam tylko z dzieckiem. Gdzie jest troska teściowej o mnie to ja widzę, gdzie zwykła różnica zdań a gdzie złośliwość celowa to też rozróżniamwink. Mam wrażenie, że moja uległość trochę ja rozzuchwaliła, ze się trochę za bardzo rozkręciła. Ale nie szkodzi, jakoś mam nadzieję przetrzymam a jakby co, w przyszłości, w innej sytuacji inaczej pogadamywink i na nowo relacje ustawimy. Teraz, byle wytrzymać.
    • lot.ti Re: Sama sobie jestem winna 04.06.16, 11:42
      trzeba mieć coś nie tak z głową żeby ściągać do siebie teściową, w dodatku na długo, w dodatku będąc w ciąży. teściową można ewentualnie sporadycznie zaprosić na bardzo krótko (gość jak ryba po 3 dniach śmierdzi) o ile jest się w wyśmienitej kondycji psychofizycznej. głupiaś to cierp.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka