Zjadowiłam się okrutnie i muszę się wygadać. Otóż mój kochany syn uczeń klasy VI znowu dzisiaj zgubił/ukradli mu w szkole, tym razem cały ekwipunek na basen (ręcznik, klapki, gacie i okulary). W zeszłym miesiącu zgubił/ukradli mu strój na wf, ale tylko spodenki i bluzkę, we wrześniu zgubił/ukradli mu adidasy. Rzeczy są firm nike, adidas. No się wkurzyłam, szukał po szkole nie znalazł. Z jednej strony jestem na niego zła z 2 nie wiem co mam na ten temat myśleć. Jak zgubił te buty był pewien że zostawił w klasie to zapytane sprzątaczki butów nie widziały. Stroju na wf też szukał nie znalazł nigdzie. Dzisiaj pojechałam po niego do szkoły czekam, a on dzwoni że szuka worka z basenu - nigdzie nie było. Powiedziałam że wstrzymam kieszonkowe do końca wakacji

bo wiecznie coś gubi, a on twierdzi że powiesił w szatni i jak przyszedł bluza była na podłodze a worka z basenu nie było. To tyle...