dziennik-niecodziennik
15.06.16, 22:06
Koniec spokoju. Jeszcze dzis rano bylo dobrze, rozmawialysmy, smialysmy sie, opowiadalam co prawnuczka narozrabiala, babcia chwalila ze jakie fajne dziecko itd. Teraz krzyki, placze, wrzaski, przeklenstwa, wyzwiska, proby bicia. Krzyczy ze przegryzie sobie zyly. Jestem suką, ale przywiazalam jej rece do lozka. Odwiaze jak sie uspokoi. Nie jestem w stanie jej pomoc. Dostala uspokajacze. Nie dzialaja.
Pocieszcie mnie jakos. Juz nie moge.