Szlag mnie omal nie trafil i musze sie komus wyzalic, trafilo na was.
Wynajelismy na 3 tygodnie mieszkanie na wakacje (poludnie europy).
Mieszkanie male, cena duza bo w sierpniu u mnie wszyscy jezdza na wakacje.
Zajelo nam prawie miesiac czasu aby znalezc cos w miare rozsadnej cenie (placimy za caly miesiac).
Wczoraj do mojego X pisze jego siostra ?Czesc w waszym apartamencie jest drugie lozko do spania bo bedziemy na tydzien i fajnie byloby pobyc razem?.
I mnie i X lekko zamurowalo bo:
- w wiadomosci SMS nie bylo nawet pytania ?czy mozemy u was sie zatrzymac?
- nie wiedzielismy nawet ze siostra X i jej partner chca spedzic wakacje w tym samym miejscu co my.
Odpowiedzielismy zgodnie z prawda ze mieszkanie jest male, max 3 osoby, dla 4 to juz tlum.
W odpowiedzi FOCH ze oni juz bilety na lot kupili i w ogole tak to i nie ma miejsca dla rodziny. Az sie lampki wina napilam (nawet 2).
Do dnia dzisiejszego zadziwia mnie ludzki tupet i brak wyobrazni.
Siostrze X zaproponowalismy tydzien w ktorym w mieszkaniu nie bedziemy (nie bo jej daty nie pasuja) albo noceg u dalszej rodziny (nie bo za daleko do plazy).
Dodam ze mowa tutaj nie o ?biedniejszych? krewnych ale o osobie pracujacej na bdb stanowisku w Belgii i w USA, czyli o osobach ktore stac jest rownie dobrze na hotel, ale wola? oszczedzac ?
Rodzina X pewnego mnia mnie dobije..

wyzalilam sie juz mi lepiej!