olena.s
17.07.16, 10:23
Polecam bardzo interesujący tekst z wyborczej. O podobieństwie Unii do imperium austrowęgierskiego, bieżących wydarzeniach międzynarodowych i dość ponurej przyszłości kontynentu, a zwłaszcza jego obrzeży. Polecam calość, a zwracam szczególną uwagę na jeden fragment. Autor przytacza ciekawą informację dotyczącą roznic i podobieństw pomiędzy dominującym myśleniem w różnych regionach cywilizacyjnych (na podstawie World Values Survey), oraz tego, gdzie na tej mapie lokuje się Polska. Przyznam, że jednak mnie to zaskoczyło:
(...) Na stronach World Values Survey znaleźć można interesujący wykres, znany jako "kulturowa mapa świata Ingleharta i Welzela". Skonfrontowano ze sobą światopogląd "świecko-racjonalny" z "tradycyjnym" i sposób myślenia preferujący nastawienie zachowawcze (survival values) z takim, dla którego istotna jest jakość życia (self expression values).
Ci, którym bliskie jest nastawienie typu "survival", za najważniejsze uważają bezpieczeństwo. Słabo u nich z zaufaniem i tolerancją. Najchętniej zamknęliby się wśród "swoich".Dla zwolenników self expression values ważniejsze jest uczestnictwo w procesach politycznych, domaganie się praw. Nie mają problemu z tolerowaniem inności, są niezależni i mają tendencję do brania życia we własne ręce.
Świat podzielono na kilka regionów, m.in.: "Europę protestancką", "Europę katolicką", "prawosławie", "świat anglojęzyczny", "Amerykę Łacińską" i "świat afrykańsko-islamski". Najbardziej świecko-racjonalna jest "Europa protestancka", która jest również najdalej po stronie self expression. Najmniej racjonalna i najbardziej asekurancka jest cywilizacja islamu.
Region, do którego powinna należeć Polska, "katolicka Europa", leży dokładnie w samym środku skali. Nie tak źle, ale chodzi o to, że nie ma tam Polski. Tak, tak. Polska nie zmieściła się we własnym regionie. Nawet "katolicka Europa" jest dla Polski zbyt "racjonalna".
Polska leży bliżej wartości tradycyjnych niż ktokolwiek inny w Europie. Pomiędzy "światem afrykańsko-islamskim" i "Ameryką Łacińską". Wychodzi więc na to, że polska nienawiść do islamu to coś w rodzaju self-hate'u albo, z czego od dawna śmieją się feministki, wojny domowej katolickich i islamskich patriarchalnych kogutów.
W ciągu kilku lat Polska przesunęła się nieznacznie w stronę "self expression", ale prawie nie drgnęła w kierunku "rational".(...)"
Wynika z tego, że jeżeli jestesmy "przedmurzem" to dość szczególnym. Zaskoczone?