Dodaj do ulubionych

A kto ogranicza

25.07.16, 23:36
konsumpcję? Nie z biedy, ale celowo?
Obserwuj wątek
    • jola-kotka Re: A kto ogranicza 25.07.16, 23:37
      Celowo to niby po co? Ja nie.
      • fragile_f Re: A kto ogranicza 26.07.16, 13:13
        Po co? Żeby nasze dzieci (rozumiane jako kolejne pokolenia) miały szanse zobaczenia na własne oczy żubra albo wykapania się w czystym jeziorze.

        Pusta, bezsensowna konsumpcja to niszczenie środowiska i wykorzystywanie zasobów w celu zaspokojenia swoich kompleksów i zamaskowania problemów ("jestem nieszczęśliwa, więc kupię czterdziestą parę butów, bo dzięki temu przez 2h poczuję się trochę lepiej").
    • vaikiria Re: A kto ogranicza 25.07.16, 23:38
      Ja. Nadmiar mnie mocno męczy, np. przepełniona szafa to rozpacz, zwariowałabym przy 50 parach butów itp.
    • wilowka Re: A kto ogranicza 25.07.16, 23:41
      Ja się staram, bo mnie rzeczy zaczęły dusić
      • kamunyak Re: A kto ogranicza 25.07.16, 23:54
        >Ja się staram, bo mnie rzeczy zaczęły dusić

        to tak, jak ja. Nie moge się wygrzebać z nadmiaru bo "szkoda wyrzucić" itp itd.
        Stwierdziłam, że przestaję kupować, wymagam tego od innych członkow rodziny, chyba że "coś wyrzucisz to możesz".
        I dotyczy to nie tylko ciuchów, oczywiście.
        • chlodne_dlonie Re: A kto ogranicza 26.07.16, 08:34
          > to tak, jak ja. Nie moge się wygrzebać z nadmiaru bo "szkoda wyrzucić" itp itd.

          Ehhhh..mam podobnie wink
          Zwłaszcza z ciuchami, butami itp.

          > Stwierdziłam, że przestaję kupować, wymagam tego od innych członkow rodziny, ch
          > yba że "coś wyrzucisz to możesz".
          > I dotyczy to nie tylko ciuchów, oczywiście.

          To bardzo dobre założenie, tylko jeszcze opornie mi idzie wdrażanie, ale cóż..szafy nie z gumy, a nowych nie przewiduję, bo lubię przestrzeń wink
          Chociaż nie w każdym 'asortymencie' da się, przynajmniej ja nie potrafię - nowych płyt, a i książek nie umiem się wyrzec, heh
    • meryluk Re: A kto ogranicza 25.07.16, 23:41
      Ja staram się, choć nie muszę. Są wydatki dla mnie tak bezsensowne, że nie widzę potrzeby ich ponoszenia. Ale nad niektórymi niewiele się zastanawiam a dla innych to one pewnie są bez sensu
    • sfornarina Re: A kto ogranicza 25.07.16, 23:44
      Ja.
      Jak się przyznałam na forum jak mało mam ciuchów i butów, to mi się oberwało smile
      • sfornarina Re: A kto ogranicza 25.07.16, 23:44
        A, i robię szczegółowe plany jedzeniowe przed zakupami, tak że nigdy nie zostaje mi nawet jedna marchewka wink
        • bergamotka77 Re: A kto ogranicza 25.07.16, 23:52
          Lubie to sfornarina smile A powiedz z ciekawości ILE masz ciuchów i butów? Ja zazdroszczę, bo mam za dużo i ciągle nowe kupuje bo wyprzedaże itd. Muszę się pozbyć trochę ciuchów i chciałabym być minimalistka i żeby wszystko do wszystkiego pasowało smile
          • black_halo Re: A kto ogranicza 25.07.16, 23:54
            Tez to lubie. Intensywnie staram sie osiagnac ten stan ale niestety daleko mi. Chociaz znacznie ograniczylam kupowanie.
          • jola-kotka Re: A kto ogranicza 25.07.16, 23:57
            po co?
            • landora Re: A kto ogranicza 26.07.16, 08:32
              Bo mamy tylko jedną planetę?
              • black_halo Re: A kto ogranicza 26.07.16, 13:03
                No dokladnie, to tez.
            • snakelilith Re: A kto ogranicza 26.07.16, 23:49
              Bo nawet jak jest się debilem z zerowym wyczuciem ekologii, to można lubić estetyczny minimalizm.
          • sfornarina Re: A kto ogranicza 26.07.16, 16:55
            > A powiedz z ciekawości ILE masz ciuchów i butów?

            Wszystko zmieściło się do jednej standardowej podróżnej walizki; włącznie z butami, kozakami zimowymi i puchową kurtką na mrozy -30C smile I jeszcze miejsce na paczkę pieluch, dziecięce zabawki i garnitur chłopa się znalazło.
            Dziś wracamy do Europy, więc dokładnie zmierzyłam zawartość garderoby smile
            • black_halo Re: A kto ogranicza 26.07.16, 19:01
              To juz ekstremum jednak.
            • mikams75 Re: A kto ogranicza 26.07.16, 23:45
              ale u Ciebie to jest wymuszone sytuacja, ja tez jak sie przeprowadzalam to sie musialam zmiescic w jednej walizce ale po latach jak sie czlowiek zasiedzi w jednym miejscu to rzeczy przybywa.
        • viridiana73 Re: A kto ogranicza 26.07.16, 19:35
          A mnie też nie zostaje marchewka. Ani bułki. Ani nic. Zbłąkany wędrowiec by się u mnie nie pożywił, chyba że chlebem tostowymsmile
    • lola211 Re: A kto ogranicza 25.07.16, 23:47
      Ja.Dojrzałam do tego, ze mniej znaczy wiecej.
      • drinkit Re: A kto ogranicza 25.07.16, 23:54
        Ja tez
    • 21mada Re: A kto ogranicza 25.07.16, 23:56
      Ja. Ale nie czuje ze sie wlasnie w czyms ograniczam, tylko ja po prostu nie zauwazam braku tego pierdyliona rzeczy, ktore inni ludzie MUSZA mioec, bo sie udusza. Niepotrzebny mi zegarek, bo mam komorke. Niepotrzebna mi apaszka, bo nie wiem do czego sluzy. Nie mam napadow wilczego glodu i ochoty na sos ze szpinakiem i mascarpone, mandarynki, sloneczniki i arbuzy, ani na czekolady i batony, ktore jakos tak SAME znalazly sie w mojej szafce. Po prostu ich tam nie ma, bo ich nie kupilam. Nie potrzebuje dwudziestu par spodni, bo nie mialabym kiedy w nich wszystkich chodzic. Nie chodze do kosmetyczki i fryzjera, bo niby po co? Nie kupuje kolorowych magazynow, bo po co? Nie kupuje co kwartal nowych poduszek i lamp do salonu. Itd.
    • liliawodna222 Re: A kto ogranicza 25.07.16, 23:58
      Ja i to zdecydowanie. I od bardzo dawna.
    • kanga_roo Re: A kto ogranicza 26.07.16, 07:51
      ja. staram się zachować umiar w kwestii nabywania i posiadania dóbr wszelakich oraz konsumpcji jak najbardziej spożywczej.
      moim "oświeceniem" była lektura książek Laury Ingalls Wilder (świetnych, nota bene).
    • salinas Re: A kto ogranicza 26.07.16, 08:02
      Kupuję rzeczy, które są niezbędne. Staram się robić przemyślane zakupy. Nie mam w szafie 100 sukienek, nie kupuję ,,krzyków sezonu" , tylko rzeczy klasyczne, które mogę nosić kilka lat.
    • 21czwartek Re: A kto ogranicza 26.07.16, 08:05
      ja smile raz: ogranicza mnie metraż mieszkania, dwa: zamiast na zbędne jedzenie, pierdoły do domu i ciuchy wolę wydać te pieniądze na rozwój osobisty i hobby, wyjazdy i działkę (glebogryzarka, podkaszarka itp.). a tak serio, to nadmiar rzeczy w domu mnie denerwuje i wyznaję zasadę: mniej znaczy więcej.
    • default Re: A kto ogranicza 26.07.16, 08:09
      Ja ograniczam w pewnych dziedzinach i częściowo wynika to z konieczności oszczędzania, czyli - poniekąd wink - z biedy. Tzn. biedna nie jestem, ale jednak mam spore wydatki na matkę, więc siłą rzeczy muszę odpowiednio przycinać swoje osobiste wydatki, żeby się zmieścić w budżecie. Ale nie jest dla mnie zbyt dużym wyrzeczeniem rezygnacja z jakiegoś ciucha czy drogiego kosmetyku - tak sobie myślę, że nawet kiedy już tych wydatków nie będę miała, to i tak nie rzucę się w wir tego rodzaju zakupów.
      Wtedy będę z kolei oszczędzać na swoją emeryturę big_grin
    • chocolate_cake Re: A kto ogranicza 26.07.16, 08:10
      Myślałam że chodzi o konsumpcję ma przykład wina, nie ograniczam ale powinnam wink albo jedzenia na przykład bo brzuch mi wywaliło. Jestem chora. Prawie się nie ruszam i od razu widać. Wczoraj w końcu poszłam na długi spacer bo już się lepiej czuję.
      A poza tym oczywiście że ograniczam kupowanie ubrań i książek, zbyt dużej ilości jedzenia i innych niepotrzebnych rzeczy. Od bardzo dawna.
    • butch_cassidy Re: A kto ogranicza 26.07.16, 08:25
      Próbowałam, ale nie potrafię. Przynajmniej tyle, że nie gonię za gadżetam, czy modąi i wywalam na bieżąco. Znam miejsce, gdzie przychodzą kloszardzi i im podrzucam to co zbędne.

      Mąż za to prawie nie kupuje, ale też kompletnie nie wywala. Najmniejszy rower po dziecku stoi od dwóch lat na strychu... Mówię: Jak nie chce ci się sprzedać, to daj wywiozę, niech jakieś dziecko skorzysta. On tak nie potrafi uncertain Tona starych koszulek "do ogrodu", a potem pracuje i tak w codziennych.

      Jak by nasze nawyki inaczej rozdzielić, to byłby perfekcyjny minimalista lub wręcz przeciwnie wink
      • chocolate_cake Re: A kto ogranicza 26.07.16, 08:42

        > Mąż za to prawie nie kupuje, ale też kompletnie nie wywala. Najmniejszy rower p
        > o dziecku stoi od dwóch lat na strychu... Mówię: Jak nie chce ci się sprzedać,
        > to daj wywiozę, niech jakieś dziecko skorzysta.

        U nas w garażu rower po starszym dziecku stał bardzo długo. Potem trochę córka na nim jeździła ale stał pewnie z 6 lat. Ostatnio mąż doprowadził go do stanu używalności i w ciągu jednego dnia sprzedał za 200 zł smile
        Trochę to trwało wink
        • demodee Re: A kto ogranicza 26.07.16, 09:27
          Ograniczanie konsumpcji - piękna idea...

          Tylko że za każdym towarem/usługą stoi praca ludzka. Np. jeśli ematka zarabiająca na życie jako trener rozwoju osobistego kupi mniej butów, to ktoś z branży obuwniczej mniej zarobi. Jak taki szewc zarobi mniej, to zrezygnuje z weekendowego kursu rozwoju osobistego i ematka nie zarobi...

          Konsumpcja, niestety, napędza gospodarkę. Niszczy przy tym naturalne zasoby ziemi. Więc może trzeba używać produktów, które po użyciu rozkładają się przez 5 lat zamiast 500? Np. skórzane buty zamiast skóropodobnych? No, ale skórzane buty robi się ze zwierząt, które cierpią przy zabijaniu itp....
          • morgen_stern Re: A kto ogranicza 26.07.16, 09:36
            Nie, to tak nie działa. Rozbuchana konsumpcja napędza raczej rozwarstwienie społeczne (nigdy w historii nie było tak ogromne, jak teraz) i doprowadza do kryzysu gospodarczego (co ma miało miejsce nie tak dawno temu). To jest ciekawy i szeroki temat, polecam np. ten filmik:

            • szarsz Re: A kto ogranicza 26.07.16, 09:49
              > (nigdy w historii nie było tak ogromne, jak teraz)

              nooo, nie przesadzajmy, było i to w Europie, w skali lokalnej.
              ciekawostkihistoryczne.pl/2016/04/13/przy-nich-kulczyk-byl-biedakiem-jak-bardzo-zamozni-byli-polscy-magnaci/
              • morgen_stern Re: A kto ogranicza 26.07.16, 09:56
                No tak, powinnam była zawęzić to do ostatnich 200 lat wink Światowy majątek spoczywa w rękach mniej niż setki osób. Jeśli nic z tym nie zrobimy to rozwarstwienie będzie się pogłębiać.
              • babcia.stefa Re: A kto ogranicza 26.07.16, 15:58
                Nie, "nierówności majątkowe są dziś nieporównanie większe niż w czasach feudalnych". Tu masz dokładnie wyjaśnione:

                wyborcza.pl/magazyn/1,138061,15891849,Jak_najbogatsi_ukradli_nam_swiat.html
                • morgen_stern Re: A kto ogranicza 27.07.16, 07:51
                  Dzięki stefa za linka! Czyli dobrze mi dzwoniło smile
                • szarsz Re: A kto ogranicza 27.07.16, 08:51
                  >Tu masz dokładnie wyjaśnione:

                  Khem, khem, inaczej rozumiem słowo "dokładnie"
            • demodee Re: A kto ogranicza 26.07.16, 10:12
              A możesz w paru zdaniach streścić ten filmik?
    • anika772 Re: A kto ogranicza 26.07.16, 09:44
      Ja się staram zachować równowagę pomiędzy konsumpcją a pobudzaniem gospodarkiwink
      • anika772 Re: A kto ogranicza 26.07.16, 09:47
        pomiędzy ograniczaniem konsumpcji a pobudzaniem gospodarki
    • mid.week Re: A kto ogranicza 26.07.16, 09:44
      Ja. Zaczęło sie od niechęci do odkurzania durnostojek. Większość poleciala w kosz, a pamiatki w karton i do piwnicy. Potem poszło lawinowo. Jedzenie kupowane na bieżąco, ciuchy na wymianę i z potrzeby a nie dla zabawy w szoping, chemia ograniczona do minimum itd. Nie lubię nadmiaru przedmiotów, ścisku w szafie.
    • zlotonaiwnych Re: A kto ogranicza 26.07.16, 10:04
      Ograniczam. Jestem minimalistką, nie kupuję gadżetów i zbyt wielu rzeczy. Człowiek staje się ich niewolnikiem.
    • iwoniaw Nie wiem, czy można to nazwać ograniczaniem 26.07.16, 10:05
      Nie kupuję mniej, niż bym miała ochotę, po prostu nie mam potrzeby wiecznego kupowania wszystkiego.
    • princess_yo_yo Re: A kto ogranicza 26.07.16, 10:22
      ja nadmiar rzeczy martwych zaczal mnie meczyc juz jakis czas temu. kiedy kupuje nowy ciuch albo buty wyrzucam / oddaje tyle samo sztuk zeby nie obudzic sie kiedys zawalona rzeczami. zadnych kolekcji ksiazek, innych mediow, albo pierdul, gadzetow kuchennych itd.
      w ten sposob zyje mi sie lepiej i jest tez wiecej kasy na przyjemnosci ktore sa doswiadczeniem.
    • fragile_f Re: A kto ogranicza 26.07.16, 13:21
      Ja. Mam ten sam telefon od paru lat, laptop ma już chyba z 6 (muszę tylko wymienić w nim baterię, bo spuchła i wylała), samochód w ogóle sprzedałam. Mam dosłownie 6 par butów (sandałki, trampki, botki, balerinki, kozaki i jedne wyjściowe na obcasie), dwie pary jeansów, kilka sweterków, dwie wyjściowe sukienki, szorty i kilkanaście bluzek. Większość z tego kupiona w second-handzie. Stać mnie na wydawanie na ciuchy czy gadżety kilku tysi miesięcznie, ale ja naprawdę wolę dać dodatkową stówkę na biedne koty albo sterylizacje czy zrobić zakupy do domu seniora, niż kupować kolejną parę butów. Jedyny wyjątek to kindle.

      A kasę przeznaczam na podróże, książki albo bilety na koncerty tongue_out
      • rhysmeyers22 Re: A kto ogranicza 26.07.16, 19:43
        Dobrze wiedzieć ze Sa jeszcze na świecie wrażliwi ludzie.budujace,w natłoku okropnych informacji ostatnio.pisze bez ironii.podoba mi sie taka postawa...
      • rosapulchra-0 Re: A kto ogranicza 27.07.16, 08:51
        fragile_f napisała:

        > Ja. Mam ten sam telefon od paru lat, laptop ma już chyba z 6 (muszę tylko wymie
        > nić w nim baterię, bo spuchła i wylała), samochód w ogóle sprzedałam. Mam dosło
        > wnie 6 par butów (sandałki, trampki, botki, balerinki, kozaki i jedne wyjściow
        > e na obcasie), dwie pary jeansów, kilka sweterków, dwie wyjściowe sukienki, szo
        > rty i kilkanaście bluzek. Większość z tego kupiona w second-handzie. Stać mnie
        > na wydawanie na ciuchy czy gadżety kilku tysi miesięcznie, ale ja naprawdę wolę
        > dać dodatkową stówkę na biedne koty albo sterylizacje czy zrobić zakupy do dom
        > u seniora, niż kupować kolejną parę butów. Jedyny wyjątek to kindle.
        >
        > A kasę przeznaczam na podróże, książki albo bilety na koncerty tongue_out
        >

        O, widzisz, mam podobnie. Ale mam męża, który jest strasznym gadżeciarzem i walka z nim, to orka na ugorze. Był czas, że w ciągu roku kupił 12 par lampek nocnych, wszystkie bardzo ładne, nie przeczę, ale.. na uj nam tyle lampek?? uncertain Tym bardziej, że 6 par stoi na szafie w jednej z sypialń i się zwyczajnie kurzy, część udało mi się wypchnąć z domu. Potem złapał fazę na swieczniki, nawet nie chce mi się ich liczyć.. o meblach nie wspominam, ani o spodniach, bo zaraz mnie szlag trafi.
    • hipinka Re: A kto ogranicza 26.07.16, 13:36
      ja
      mam naprawdę mało ciuchów, butów torebek i innych bzdetów
      nie cierpię gromadzić pierdół i kupować bez sensu, mam wtedy po prostu wyrzuty sumienia
      w sklepie spożywczym kupuję tylko rzeczy potrzebne, nigdy na zasadzie "może się zje albo przyda"
    • livia.kalina Re: A kto ogranicza 26.07.16, 13:48
      Ja. I mój mąż. I robimy to w sposób całkowicie naturalny. Bez zastanawiania się po co i dlaczego i skąd się w nas to bierze. Be żadnej (uświadomionej) ideologii. Przykład- jesteśmy na wczasach, w hotelu. Opłacone są posiłki dla całej rodziny- cztery. Kiedy zorientujemy się co jest do jedzenia i przemyślimy co nasze dzieci zjedzą i w jakiej ilości prosimy obsługę o przyniesienie np tylko trzech czy dwóch porcji. Zawsze wszystkich w koło to niepomiernie dziwi- obsługę i wczasowiczów (przecież opłacone! Nie zaoszczędzimy!) a dla nas jest oczywistym, że nie wolno marnować jedzenia.

      Inny przykład- w tym roku po raz pierwszy byłam w radzie rodziców i wprowadziłam "reformy", które bardzo dziwiły pozostałą dwójkę rodziców w radzie (weteranów z poprzednich lat). Np słyszałam- na dzień nauczyciela wychowawczyni trzeba dać bukiet za 100 zł ("zawsze tak robimy"). Na to ja- za 100? Za połowę tej ceny można dostać piękny bukiet" I szłam i kupowałam za 50 zł, w mojej ocenie b. ładny. Pozostali rodzice po czasie się zgadzali, ze faktycznie- wcale nie brzydszy. Na imieniny wychowawczyni poszłam dalej -( w ogóle potrzeba obchodzenia imienin wychowawczyni mną wstrząsnęła- sama swoich nie obchodzę) i powiedziałam, że za darmo, z kwiatów ze swojego ogródka przygotuję dla niej bukiet. Pozostali nie mogli uwierzyć- seriowink Raz, że można dać bukiet bez płacenia pieniędzy i jest on tak samo wartościowy dla obdarowywanej osoby, dwa- że ja za to nie chcę od pozostałych pieniędzy.

      • lokitty Re: A kto ogranicza 26.07.16, 16:49
        Przydałabyś się w naszej klasie, oj bardzo... wink
      • black_halo Re: A kto ogranicza 26.07.16, 19:51
        livia.kalina napisał(a):

        > Ja. I mój mąż. I robimy to w sposób całkowicie naturalny. Bez zastanawiania się
        > po co i dlaczego i skąd się w nas to bierze. Be żadnej (uświadomionej) ideolog
        > ii. Przykład- jesteśmy na wczasach, w hotelu. Opłacone są posiłki dla całej rod
        > ziny- cztery. Kiedy zorientujemy się co jest do jedzenia i przemyślimy co nasze
        > dzieci zjedzą i w jakiej ilości prosimy obsługę o przyniesienie np tylko trzec
        > h czy dwóch porcji.

        Tez tak robie, nawet czasem w knajpie prosze o pol porcji jak wiem, ze np. ilosc spaghetti jest naprawde duza. Czasami prosze o zapakowanie drugiej polowy i biore do domu, mam na drugi dzien do pracy.
        • rosapulchra-0 Re: A kto ogranicza 27.07.16, 09:06
          W knajpach prawie nigdy nie zamawiam jedzenia. Z prostej przyczyny - 90% zostaje na talerzu. Wolę coś spróbować z męża talerza niż zmarnować cały posiłek. Tak, wiem, to wygląda dziwnie i czasem widzę, jak się nam ludzie przyglądają, jednak z ich powodu nie mam zamiaru marnować ani żarcia, ani kasy, ani tym bardziej swojego zdrowia.
    • lokitty Re: A kto ogranicza 26.07.16, 14:46
      Kiedy moje dziecko chce fefnastą, kosztowną zabawkę głównie dlatego, że koleżanka w klasie właśnie takową dostała - to ograniczam po przekroczeniu pewnego bezpiecznego "środka" i tyle. Kiedyś z bólem serca, a bo bidulka nie ma, a koleżanka ma, ale w końcu, nabuntowana na forum, głównie przez pade, stawiam sprawę jasno i np. zestawu lego friends za ok. 400 zł nie kupię. Tak jak i plastikowego "pamiętnika" na kluczyk za jakieś 170.
      U siebie to chyba już od dawna ograniczam w tym sensie, że jakoś średnio mam ochotę na drogie rzeczy, nawet jak mogę sobie na nie pozwolić. Patrzę, żeby rzeczy były dobrej jakości (zwłaszcza buty), co nie musi oznaczać wygórowanych cen.
      Rzeczy mi dzięki temu nie przybywa, ale i nie ubywa specjalnie - mam za dużo mebli, szaf, pojemników, a wszędzie jakieś "dobra" i totalny brak motywacji, żeby raz a dobrze wypirzyć gdzieś wszystko wink
      • lokitty Re: A kto ogranicza 26.07.16, 14:50
        A, i jestem, mistrzynią kupowania pieczywa, dokładnie tyle, ile kupię na dany moment, tyle jest zjedzone. U mnie w domu zawsze zsychały się chleby i bułki, niby koszt prawie żaden, ale jak na to patrzyłam, to mi się jakoś tak przykro robiło.
      • pade Re: A kto ogranicza 26.07.16, 22:29
        smile
        • lokitty Re: A kto ogranicza 27.07.16, 09:09
          Ha ha big_grin
    • memphis90 Re: A kto ogranicza 26.07.16, 15:59
      Ja długo ograniczałam z powodu skromnych zasobów, teraz mogłabym pozwolić sobie na więcej, ale już nie widzę potrzeby.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka