Gapiliśmy się wczoraj z kolegą w TV, w jakiś nowy program o randkach w ciemno.
No i jedna z kandydatek powtarzała co raz "oby tylko był wysoki".
No i się mój amigo zbulwersował, że jak to tak (wysoki jest, więc kompleksów raczej nie ma na tym punkcie, ale nie o tym miało być)
Fakt, kobieta miała lekką obsesję. Ale ja ją rozumiem, bo też mam swoje preferencje nie do przeskoczenia. Na faceta wykazującego pewne cechy po prostu nie spojrzę jak na obiekt pożądania choćby był przesympatycznym milionerem

I też wolę wyższych ale powiedzmy, że są gorsze wady.
No to jak: wolimy wyższych od siebie? Nie mówię o stawaniu na ślubnym kobiercu, a jedynie o pierwszym wrażeniu.