Dodaj do ulubionych

Kto ma problem, ja czy matka?

09.08.16, 09:09
Taka sytuacja:
Dziecko chore, nie je i nie pije nic od dwóch dni. Po wizycie u lekarza okazuje sie, ze wyżynają sie zęby, spadła odpornośc na języku pojawiła sie wielka afta i nie jestem w stanie w żaden sposób zmusić go choćby do wypicia kropelki wody. Mąż w pracy, ja z synem w domu, serce mi pęka bo widzę jak cierpi i nie jestem w stanie pomoc. Na sile nic nie chce robić bo wtedy dochodzi do spazmatycznego szlochy...
I tu pojawia sie wątek matki:
Dzwoni, pyta jak mały. Wiec i ja przez łzy odpowiadam, ze zle, serce mi pęka bo nie mam jak pomoc, ze już dola mam okropnego bo od dwóch dni nic nie je, a ja nic zrobić nie mogę.
W odpowiedzi słyszę, ze mam sie wziąć w garść, ze ona tez miała chore dzieci i nie histeryzowala, ze dziec płacze napewno przez to ze i ja rycze.

I tu pojawia sie moje pytanie: z kim jesteście sie bardziej w stanie utożsamić i opowiedzieć kto ma wygórowane wymagania.
Ja oczekuje od matki słów wsparcia, otuchy, ze będzie dobrze, mały sie wykuruje i wszystko wróci na swoje miejsce. Sama z siebie wiem, ze tak będzie, ale zawsze raźniej znosi sie takie sytuacje gdy ktoś poklepie Cię po ramieniu.
A w zamian słyszę oschle weź sie w garść, przez Ciebie Twoje dziecko płacze.

Droga emamo, czy powinnam sie leczyć bo szukam dziury w całym?
Obserwuj wątek
    • lola211 Re: Kto ma problem, ja czy matka? 09.08.16, 09:22
      Blizsze jest mi stanowisko matki.
      Nie lubie histeryków wyolbrzymiajacych zwykle sprawy i ich po prostu nie rozumiem.Tym samym nie umialabym pomóc dodajac otuchy.
      Wychodze z zalozenia,ze matka ma byc silna.
      Z drugiej strony- to twoja mama, wiec Cie zna.Powinna umiec odpowiednio zareagowac.
    • agata_abbott Re: Kto ma problem, ja czy matka? 09.08.16, 09:24
      A może jest tak, że w przeszłości (tej nie-dzieciowej) takie suche "przywołanie do porządku" na Ciebie działało i matce wydaje się, że teraz też najlepiej podziała? Bo prawda jest taka, że o ile słowa otuchy są fajne i w ogóle, to jednak jak dzieciak chory, to matka musi się wziąć w garść - choćby po to, żeby tego dziecka swoim płaczem nie zestresować. Może Twoja mama chciała Ci pomóc się ogarnąć, ale się nie wstrzeliła z formą?

      A z synem będzie dobrze, spokojniesmile
      • rulsanka Re: Kto ma problem, ja czy matka? 09.08.16, 09:31
        "A z synem będzie dobrze, spokojnie"

        Wróżka? Jak można gadać takie bzdury nie widząc dziecka? Wiesz, jak można zaszkodzić? Wg. matki to dziecko nie przyjmuje płynów od 2 dni.
        • agata_abbott Re: Kto ma problem, ja czy matka? 09.08.16, 10:09
          U lekarza była? Była. Lekarz stwierdził, że nic złego się dziecku nie dzieje. Zakładam, że jest na tyle przytomna, żeby dziecku jednak wmusić coś do picia (może faktycznie poczyniłam złe założenie). Jeśli pisze, że cała sytuacja doprowadza ją do płaczu, to co wg Ciebie należy jej napisać, żeby się pozbierała?
          • arwena_11 Re: Kto ma problem, ja czy matka? 09.08.16, 10:15
            " nie jestem w stanie w żaden sposób zmusić go choćby do wypicia kropelki wody"

            Te słowa chyba jednak są niepokojące prawda? Mam nadzieję, że przejaskrawia. Ale jeżeli to jest prawda, to już powinna być w szpitalu z dzieckiem.

            Lekarz widział, ale pewnie ze 2 dni temu i nie wiedział, że matka to histeryczka, która pozwoli odwodnić się dziecku.
            • agata_abbott Re: Kto ma problem, ja czy matka? 09.08.16, 10:19
              Myślę, że przejaskrawia, jakby nic w niego nie wmusiła, to albo już by była w szpitalu, albo jednak dziecko nie miałoby już siły na histerię.
    • semihora Re: Kto ma problem, ja czy matka? 09.08.16, 09:27
      Może forma niekoniecznie była miła, ale słuszna i to ty przesadzasz. Serio, ogarnij się, matka ma rację - nie dokładaj jeszcze i ty kłopotu swoimi szlochami.
    • niennte Re: Kto ma problem, ja czy matka? 09.08.16, 09:29
      Do picia to musisz go jakoś skłonić, bo wylądujecie na kroplówce.
      • naomi19 Re: Kto ma problem, ja czy matka? 10.08.16, 11:44
        albo dziecko... umrze?!
    • rulsanka Re: Kto ma problem, ja czy matka? 09.08.16, 09:29
      Jeżeli dziecko NIE PIJE NIC od 2 dni i nie przyjmuje żadnych płynów np. w zupie, owocu, to powinnaś być już w szpitalu!
      Czy dziecko sika? Kiedy ostatnio sikało? Jaki kolor ma mocz?
      Język wilgotny, czy wysuszony?
      Afta to być może nadżerka typowa dla bostonki, przy tej chorobie rzeczywiście jest problem z przełykaniem czegokolwiek. Można spróbować dać lek przeciwbólowy np. w czopku, zmniejszy się bolesność jamy ustnej i może coś przełknie. Ale na Zeusa, jeśli nie wyolbrzymiasz i rzeczywiście od 2 dni nie było żadnych płynów to SZPITAL i KROPLÓWKA JUŻ.
    • eve-lynn Re: Kto ma problem, ja czy matka? 09.08.16, 09:31
      Pół na pół - jasne, że cię to gniecie i fakt, że inni też mają chore dzieci ci nie pomoże, ale powinnaś wziąć się w garść.
      Jeśli dziecko nie je i co gorsza nie pije z bólu to daj mu coś p.bólowego - po prostu. Ja wiem, że paracetamol to nie cukierki ale to też nie jest trucizna. Dzieciakowi p.bóla, sobie herbatkę z melisy.

      PS. ciesz się, że ci nie przywaliła tekstem, że to tylko afta a inne dzieci mają raka...
    • dorota.wrzesniowa Re: Kto ma problem, ja czy matka? 09.08.16, 09:32
      z mojego pkt widzenia twoja mama ma zdrowsze podejście do sytuacji. rozumiem twój strach, jednak dziecko wyczuwa twoje zdenerwowanie i leki, przez co samo dodatkowo się pobudza. niepotrzebnie.
      dziecku nic tak strasznego się nie stanie. postaraj się zachęcać je do przyjmowania płynów, skoro nie je. po troszeczku, po parę łyczków, ale musi pić.
    • arwena_11 Re: Kto ma problem, ja czy matka? 09.08.16, 09:34
      Wiesz co, jak sobie przypomnę histerię dziecka przy podawaniu leków przeciw gorączkowych czy antybiotyku - to mam dreszcze. Ale trzeba było. Mąż trzymał - ja strzykawką wciskałam do buzi - żeby połknęło. Wybór był prosty - albo to zrobimy albo pójdzie do szpitala, bo gorączka 39-40 stopni.
      I mimo, że to było straszne, serce mnie bolało - robiłam to właśnie dla dobra dziecka. Potem było już łatwiej, załapały że to pomaga i się nie awanturowały.

      Twoja matka ma racje - weź sie w garść dziewczyno. Inaczej odwodnione dziecko trafi do szpitala.
      • eve-lynn Re: Kto ma problem, ja czy matka? 09.08.16, 09:36
        Ja dlatego dawałam czopki - miałam pewnośc ile leku podane, nie ma opcji wyplucia czy zaksztuszenia. Córka miała ponad 2 lata jak powiedziała, że już nie chce leku w dupkę ja dzidzia tylko do buzi jak "dorosłe dziecko", więc przeszliśmy na syropy, ale to był jej wybór i znała alternatywę więc się nie wywijała i łykała dzielnie.
        • arwena_11 Re: Kto ma problem, ja czy matka? 09.08.16, 09:55
          antybiotyk też?
          • vessss Re: Kto ma problem, ja czy matka? 09.08.16, 10:03
            No np.u nas też, w postaci zastrzyków. Dziecko wymiotuje każdym lekarstwem, połkniętym po dobroci lub nie.
          • eve-lynn Re: Kto ma problem, ja czy matka? 09.08.16, 10:07
            no antybiotyk do tej pory dostała tylko raz do pędzlowania buzi ale to jej się podobało akurat, faktycznie. Poza tym żadnych innych leków tylko, p.bóle jak dotąd.
    • afro.ninja Re: Kto ma problem, ja czy matka? 09.08.16, 09:34
      Dziecko nic nie pije od dwóch dni i ty z nim w domu siedzisz?? Mam nadzieję, że jednak coś w niego wmuszasz.
    • iwoniaw Problem masz ty, natomiast matka 09.08.16, 09:35
      rzeczywiście nie jest ani miła, ani podnosząca na duchu. I nie zgodzę się, że ma prawo mówić "nie histeryzuj" - nie w sytuacji, gdy sama dzwoni i pyta "jak mały?", a nie ty wydzwaniasz do niej od świtu z drobiazgami, nad którymi panikujesz. Co, pyta z zainteresowania, czy mechanicznie i mając w d..., a w zasadzie to wręcz woląc nie uzyskać odpowiedzi, niż uzyskać taką, która wymaga od niej oderwania się na chwilę od kontemplacji swojej zarąbistości i pochylenia się nad czyimś (nawet urojonym) problemem?
      Ja bym się wściekła na takie zachowanie matki, jak nie jest skłonna dać mi nawet "głaska" przez telefon, to po cholerę w ogóle dzwoni? Rozumiem, że prośba o coś więcej, np. przyniesienie drobnych zakupów/posiedzenie godzinkę z małym (trudno takiego marudnego i cierpiącego malucha wlec do sklepu w upał) to już byłaby niewyobrażalna roszczeniowość, a wszak "inni też wychowali dzieci" i nie potrzebowali pomocy? Noż grr.
      • iwoniaw A jeśli dziecko faktycznie nie pije, to słusznie 09.08.16, 09:38
        piszą dziewczyny - wmuś w nie choćby wodę lekko osoloną albo do lekarza natychmiast!
      • pade Re: Problem masz ty, natomiast matka 09.08.16, 15:19
        Się zgadzam.
        Skoro dziecko ząbkuje to jest malutkie, jeśli na dodatek pierwsze, to wcale mnie nie dziwi, że autorka przeżywa i "histeryzuje". Zdarza się, hormony, niewyspanie, dołek.
        Matka autorki wykazała się znieczulicą.
    • kropkacom Re: Kto ma problem, ja czy matka? 09.08.16, 09:36
      Nie oczekuj tego czego nigdy nie dostaniesz. Matka zapewne empatią nie grzeszy, prawda?
    • zlotarybka_1 Re: Kto ma problem, ja czy matka? 09.08.16, 09:37
      Moze mama powinna jakos delikatniej to powiedziec, ale moim zdaniem to ona ma racje. Rozklejanie sie przy dziecku tylko pogarsza sytuacje.
      Zycze Wam sily i zdrowia!
    • sayyida Re: Kto ma problem, ja czy matka? 09.08.16, 09:38
      Trudno powiedzieć, kto ma rację, bo "nie histeryzuj" jest czasami najlepszą formą uspokojenia. Ale jeśli Cię to zabolało, to należało o tym powiedzieć mamie, a nie wyżalać się na forum. Coś "no wiem, mamuś, no wiem, że histeryzuję, ale weź mnie przytul przez telefon i pociesz, buu".
      Trzymam kciuki, żeby mały szybko wyzdrowiał.
    • rosapulchra-0 Re: Kto ma problem, ja czy matka? 09.08.16, 09:39
      Tej, ale ty nic nie robisz, żeby dziecku ulżyć w cierpieniu, tylko siedzisz i płaczesz, że mały nie może jeść, bo ma gigantyczne afty. Sorry, twoja matka ma rację.
      • verdana Re: Kto ma problem, ja czy matka? 09.08.16, 09:44
        Matka powinna Ci pomóc, a nie dołować. Ale to w tej chwili nieważne - dziecko musi pić. Musi i tyle. W podobnej sytuacji dałam dziecku bardzo zimny napój, który chwilowo znieczulił jamę ustną. Można dać lód do possania. Jeżeli jednak nie pije - musisz jechać prosto do szpitala.
    • lauren6 Re: Kto ma problem, ja czy matka? 09.08.16, 09:41
      Uważam tak jak Twoja matka. Dziecko boli, do tego odbiera twoje negatywne emocje, więc jeszcze bardziej się nakręca we własnym cierpieniu.
      Powinnaś się ogarnąć, żeby twoja histeria nie rzutowała na samopoczucie dziecka. Matka udzieliła ci dobrej rady, w trosce o zdrowie wnuka, które jest ważniejsze od twojego samopoczucia i potrzeby pogłaskania po głowie. Nie jesteś małą dziewczynką, tylko dorosłą kobietą, matką.
      • niennte Re: Kto ma problem, ja czy matka? 09.08.16, 09:42
        No właśnie.
        • quilte Re: Kto ma problem, ja czy matka? 09.08.16, 09:50
          Matka nie ma racji, najlepszy dowód - nie ustawiła cię do pionu i nie pomogła, ani tobie, ani wnukowi, tylko jeszcze bardziej cię rozbiła. Stara szkoła "weź się w garść" często nie działa. To, że dziecko od dwóch dni nie pije to przenośnia? Bo jeśli nie, to bardzo niedobrze. Co na to lekarz?
          • zuleyka.z.talgaru Re: Kto ma problem, ja czy matka? 09.08.16, 09:53
            Wiesz, na córkę histeryczkę niewiele może działać. W dodatku bezmyślną.
            • quilte Re: Kto ma problem, ja czy matka? 09.08.16, 09:58
              Wiem, co nie działa. Bezmyślne "ustawianie do pionu". Ty nie wiesz, czy np. wyrażenie zrozumienia i "co mogę dla ciebie zrobić?" nie podziałałyby lepiej. Śmieszne odpowiedzi: matka ma rację, a tymczasem córka nadal siedzi i histeryzuje. To niech se matka tę rację w kieszeń wsadzi bo skuteczność ma zerową.
              • zuleyka.z.talgaru Re: Kto ma problem, ja czy matka? 09.08.16, 10:02
                Może ta matka mieszka 200km dalej i nie ma jak pomóc. Więc po kiego ma w ogóle takie pytanie zadawać. Może jest zmęczona wiecznymi narzekaniami córki przez telefon. Może na córkę zwykle takie teksty działały i przestawała się mazać. Może autorka to regularna histeryczka i wszyscy maja już tego dość. Autorka zawsze może zadzwonić jeszcze do teściowej w poszukiwaniu poklepywania po plecach. Poza tym, niech mąż ją wspiera.
                • quilte Re: Kto ma problem, ja czy matka? 09.08.16, 10:23
                  Może, może, może. A może matka mieszka w bloku obok, nie jest zmęczona wiecznymi narzekaniami córki, tylko ma je gdzieś i po prostu jest wredna? Jakoś naturalne mi się wydaje, że matka małego dziecka szuka zrozumienia u swojej, mniej naturalne - że matka zrozumienia nie wykazuje.
                  • zuleyka.z.talgaru Re: Kto ma problem, ja czy matka? 09.08.16, 10:29
                    Skoro autorka takie pie...ty roztrząsa na forum, to ma tendencje histeryczne.
              • iwoniaw Re: Kto ma problem, ja czy matka? 09.08.16, 10:07
                Dokładnie.
                Zresztą - tak autorka wątku, jak i większość matek w podobnej sytuacji sobie radzi sama, jeśli musi. I nie jest KONIECZNE ani ustawianie do pionu ani głaskanie po główce.
                Natomiast w opisanej scence jak dla mnie matka po prostu była złośliwa, gdyż zadzwoniła po "głaski" dla siebie, a tu się okazuje, że po drugiej stronie słuchawki córka zajęta czymś innym i jeszcze sama śmie się zachowywać niezgodnie z oczekiwaniem - no więc to jest słabe zachowanie i o wiele bardziej zasługujące na naprostowanie niż "histeryzowanie" matki małego dziecka, która martwi się gorączkującym i rozdrażnionym niemowlakiem.
    • zuleyka.z.talgaru Re: Kto ma problem, ja czy matka? 09.08.16, 09:50
      Matka ma rację. Jesteś dorosła, masz chore dziecko i masz się wziąć w garść.
      I jeśli dziecko nie pije od 2 dni to powinnaś być już w szpitalu a nie wylewać żale na forum.
      • aga.doris Re: Kto ma problem, ja czy matka? 09.08.16, 09:58
        10/10
        Aż nie chce mi się wierzyć, że w takiej sytuacji ty się zajmujesz jakimiś wydumanymi pierdołami na forum! Jestes trollem czy nieodpowiedzialną egocentryczną histeryczką?
      • konsta-is-me Re: Kto ma problem, ja czy matka? 10.08.16, 02:12
        A tak technicznie - nie da sie dzieciaka napoic przez slomke?
        Tak troche glebiej wlozona, zeby plyn splywal do gardla.
        Sama jako dziecko mialam podobne zakazenie po wycieciu 3 migdalka I wiem jak to boli, nawet woda jest trudna do wypicia.
        • konsta-is-me Re: Kto ma problem, ja czy matka? 10.08.16, 02:15
          Aaa, doczytalam ze chodzi o male dziecko.
    • default Re: Kto ma problem, ja czy matka? 09.08.16, 09:55
      Jako matka dorosłej córki, która też nieraz histeryzuje w różnych powodów, powiem tak - mimo szczerych chęci wspomożenia i pocieszenia jej, nieraz nie udaje mi się wstrzelić z odpowiednim tekstem, z taką formą pocieszenia, która by jej na dany moment odpowiadała. Ja chcę dobrze, ona to odbiera inaczej - i co zrobisz....
      Twoja matka uznała (moim zdaniem słusznie), że wobec Twojego rozklejenia lepiej będzie Cię jakoś zmobilizować, postawić do pionu, pobudzić do działania, a nie głaskać i użalać się "jakaś Ty biedna, córuś". Bo biedne to teraz jest Twoje dziecko.
      Poza tym wcale nie wiadomo, czy gdyby matka przyjęła jednak postawę "oj, biedna jesteś, jakże ci współczuję", to nie napisałabyś posta na forum p.t. "moje dziecko jest ciężko chore, a matka tylko nade mną się użala, jakby zdrowie wnuczka nic jej nie obchodziło" smile
    • atnajelo Re: Kto ma problem, ja czy matka? 09.08.16, 09:56
      Drogie emamy smile
      Jak zawsze można na was liczyć smile Mój syn aktualnie i je i pije. Opisana sytuacja wydarzyła sie kilka dni temu i chciałam poprostu znać wasze zdanie na ten temat. Nie wylewam swoich zali na forum, ponieważ powiedziałam matce do słuchawki, ze oczekuje od niej wsparcia, a nie rad typu: moje dzieci tez były chore. Tak były tak jak milion innych dzieci na świecie. Każdy przechodzi chorobę dziecka inacze. To ze płakałam do słuchawki nie oznacza ze szlochalam cały dzień nad dzieckiem.
      Jeżeli nie mogę sie własnej matce wyżalić i wypalając do słuchawki to kiedy można to zrobić smile ?
      • zuleyka.z.talgaru Re: Kto ma problem, ja czy matka? 09.08.16, 09:59
        Widocznie Twoja matka nie jest Twoją przyjaciółką - co jest całkiem zdrowe. Poszukaj psiapsiółki.
      • rulsanka Re: Kto ma problem, ja czy matka? 09.08.16, 10:02
        A, czyli masz problem z matką, a nie z dzieckiem. To dobrze, że dziecko zdrowieje smile
        Ja uważam, że rodzicielka zachowała się wrednie, powinna być wsparciem, a przynajmniej cierpliwie ciebie wysłuchać. Pewnie nie umie/nie chce, chce mieć święty spokój i daje ci to do zrozumienia.
        Dobrze jej powiedziałaś, ale nie łudź się, że ona się zmieni.
        • iwoniaw W samo sedno! 09.08.16, 10:09
          Widzę to dokładnie tak jak ruslanka.
        • mayaalex Re: Kto ma problem, ja czy matka? 09.08.16, 15:26
          no niestety zgadzam sie z ruslanka. Dobrze ze dziecku juz lepiej smile
      • niennte Re: Kto ma problem, ja czy matka? 09.08.16, 10:08
        Bo jesteś dorosła, a nie mała córunia.
        W takich sytuacjach, kiedy dziecko jest chore, należy działać. Rozklejać się można później, kiedy sytuacja już jest opanowana. Najpierw pomoc - konkretna, a emocje na wodzy.
        Płakać faktycznie lepiej przyjaciółce - wysłucha, powzdycha, poużala się, odłoży słuchawkę i zajmie się swoim. Matka od słuchania histerii córki nabawi się wrzodów.
        • pade Re: Kto ma problem, ja czy matka? 09.08.16, 15:23
          O jesu, córka jest córką zawsze. Dorosła kobieta nie ma prawa się żalić? płakać? rozklejać?
          Dopiero co były tu wątki "twardzielek", może to Wasze córki?tongue_out
    • ichi51e Re: Kto ma problem, ja czy matka? 09.08.16, 10:18
      Wspolczuje ale wez sie w garsc. Dzieciak biedny ale beda gorsze rzeczy. Aftinem smaruj i sprobuj moze strzykawka
    • dziennik-niecodziennik Re: Kto ma problem, ja czy matka? 09.08.16, 10:56
      hmmm
      moze to dziwne ale ja bym "poparła" obie strony.
      jak dziecko jest chore, ząbkuje i ma aftę, to nic dziwnego że nie je. z głodu nie umrze, nie ma co ubolewac. należy pilnowac żeby coś piło, znaleźć sposób na to zeby to przynosiło ulgę (np kawałki zimnego arbuza ciumane - zmniejszy ból dziąseł i afty, dostarczy troche płynow itd). nie ma co wyolbrzymiac i zaplakiwać się i pękać serce, bo są powazniejsze stany chorobowe i napłakać sie jeszcze zdążysz.
      natomiast doskonale rozumiem że wazna jest też forma i tez bym wolała poklepanie po ramieniu i stwierdzenie typu "no nie rycz, zobacz, wcale tak źle nie jest, zobaczysz, niedlugo wyzdrowieje, dacie radę, bądz dzielna" zamiast "Jeeeezu, ty histeryczko, wez sie uspokój bo żal.pl".
      wiec nie pomoge specjalnie smile rozumiem że Ci przykro, dziecka z pewnością szkoda, ale przychylam się do zdania mamy że nie ma co płakać.
      • k1234561 Re: Kto ma problem, ja czy matka? 09.08.16, 11:09
        Nie ma co płakać,tylko brać się w garść,bo skoro dziecko aż przez 2 dni nie piło i nie jadło to moim skromnym zdaniem,jeśli autorka nie wyolbrzymia,jest to duży problem.I tu nie ma miejsca na płacz, tu trzeba ruszyć 4 litery i jechać do szpitala,albo chociaż zadzwonić na pogotowie i się skonsultować czy przyjeżdżaja oni czy matka sama ma przyjechać.
        • azile.oli Re: Kto ma problem, ja czy matka? 09.08.16, 11:31
          Powiem szczerze tak : to nie autorka dzwoniła do matki z płaczem i żalami, tylko matka dzwoniła z pytaniem. Nie mogła zachować się empatycznie? Takie ''uspokój się córciu, bo to nie pomaga tobie, ani dziecku'', a później konkretne pytania : ile dziecko pije, jak je poić , żeby się nie odwodniło (dosłownie po łyczku, ale często), czy nie ma oznak odwodnienia, a jeśli są, to może by się kroplówka przydała.
          Matka ma denerwujący sposób bycia, traktuje córkę jak małe dziecko, bo tej zdarzyło się rozpłakać. To, że wychowała własne dzieci i żyją, to jest składowa wielu czynników, na dodatek, jeśli się niezbyt przejmowała, bo taką ma naturę, to było jej łatwiej.
          Koniec, kropka. Nie znoszę ludzi, którzy, zamiast dać wsparcie i konkretne rady, starają się innych ustawić do pionu.
          W zasadzie po co ta matka zadzwoniła? Z troski? To fatalnie ją okazuje.
          • pade Re: Kto ma problem, ja czy matka? 09.08.16, 15:24
            Dokładnie.
    • viridiana73 Re: Kto ma problem, ja czy matka? 09.08.16, 11:17
      Atnajelo, całym sercem jestem z Tobą. Wiem, jak potrafi zaboleć brak wsparcia. Sama usłyszałam od matki: "Nie histeryzuj!" będąc w depresji po urodzeniu dziecka i nie zapomnę tego do końca życia. To była najbardziej bolesna i wstrętna rzecz, jaką mogłam wtedy usłyszeć.
      Jesteś w dołku: a jak masz nie być, skoro cała jesteś bezsilnością?? Wystarczyłoby zwykłe: "Rozumiem cię córeczko!" żeby Cię trochę podnieść na duchu, zamiast demonstracyjnego okazywania braku empatii i przekonania o własnej wyższości. Ściskam Cię mocno! Trzymaj się!
    • asia_i_p Re: Kto ma problem, ja czy matka? 09.08.16, 11:47
      Jak duże masz to dziecko?
      Córka czteroletnia, kiedy z powodu aft nic nie chciała jeść, akceptowała jednak sernik z serków homogenizowanych i galaretki, przy okazji przemycający sporo wody.
      Syn mając półtora roku przez cztery godziny miał rotawirusa (szczepiony, więc organizm szybko sobie poradził) i z tego przez 2 godziny wmuszałam w niego wodę, strzykawką do lekarstw, porcjami 5 ml co 5 minut. Płakał, a w zasadzie krzyczał, ale się uspokajał - tylko trzeba to robić spokojnie i stanowczo, czyli nieuniknionej przemocy fizycznej musi towarzyszyć spokojny serdeczny głos, żeby dziecko się nie bało.

      To mi się wydaje najważniejsze w sprawie, czyli niezależnie od spazmatycznych szlochów napoić dziecko - to naprawdę jest potem pozytywnie samonapędzające się koło, im lepiej nawodnione, tym lepiej znosi kolejne pojenia, bo się lepiej czuje. Położenie afty owszem, utrudnia jedzenie, ale nie powinno utrudnić pojenia strzykawką, bo się leje po wewnętrznej stronie policzka, wtedy nie ma obawy, że się dziecko zakrztusi.

      A co do aspektu emocjonalnego - utożsamić się nie potrafię z żadną z was. Twoja matka, jeżeli widzi, że ty się rozłożyłaś, powinna do ciebie przyjechać i ogarnąć sprawę, względnie, jeśli nie mieszka na miejscu, postawić cię na nogi przez telefon, ale łagodnie, doradzić, bo samo poklepanie po ramieniu tu sprawy nie rozwiąże.
    • jagienka75 Re: Kto ma problem, ja czy matka? 09.08.16, 12:01
      matka ma trochę racji.
      zamiast histeryzować, bierzesz dziecko do lekarza, bo tu żadne paracetamole i inne środki przeciwbólowe raczej nie pomogą.
      jedno z moich dzieci miało podobny problem. poszłam do lekarza, lekarz wypisał lek, którym miałam pędzlować aftę i w ciągu 2 dni nie było po niej śladu.
      podczas jedzenia syn przygryzł sobie wargę od srodka.
      na początku nie chciał jeść, później pić. paracetamol nie pomógł. dziecko mi się męczyło.
    • ofelia1982 Re: Kto ma problem, ja czy matka? 09.08.16, 15:25
      Bliscy sa po to, by wspierać jak nam zle. Twoja mama wykazała sie brakiem empatii.będzie dobrze, trzymaj sie!
      • zuleyka.z.talgaru Re: Kto ma problem, ja czy matka? 09.08.16, 18:36
        Gdzie do wuja jest mąż autorki - najbliższa jej osoba??
        • iwoniaw Re: Kto ma problem, ja czy matka? 09.08.16, 18:48
          Widocznie poszedł do pracy akurat w czasie, kiedy mamunia autorki postanowiła ją opierniczać przez telefon, więc nie mógł odebrać i spuścić jej na drzewo.
          • zuleyka.z.talgaru Re: Kto ma problem, ja czy matka? 09.08.16, 18:53
            Śmiem twierdzić, że córeczka do mamuni w ciągu tych dni choroby syna dzwoniła z milion razy. Jak zadzwoniła i chciała się dowiedzieć jak się czuje wnuk, to w słuchawkę dostała ryk i kolejną histerię - to nie wyrobiła najpewniej. Znam takie dziunie i trudno to zdzierżyć na dłuższą metę.
            • iwoniaw Re: Kto ma problem, ja czy matka? 09.08.16, 19:04
              Twoje doświadczenia z "takimi dziuniami" nijak jednak nie uprawniają cię do twierdzenia, że autorka wątku wydzwaniała do swej matki, skoro nie tylko o tym nie wspomina, ale opisuje sytuację wprost przeciwną. To matka dzwoni do niej i strzela focha, gdy na zagajenie rozmowy nie dostaje takiej odpowiedzi/reakcji, jakby sobie życzyła. Jeśli jej nie pasuje, że córkę wytrąconą z równowagi wypadałoby wesprzeć i choćby zdawkowo "głasnąć", to po cholerę zawraca głowę ZWŁASZCZA, jeśli (jak twierdzisz) wie, że córka przy chorym dziecku zajęta?
              • zuleyka.z.talgaru Re: Kto ma problem, ja czy matka? 09.08.16, 19:19
                Chyba autorka średnio zajęta dzieckiem skoro histeryzuje i beczy do słuchawki...
            • atnajelo Re: Kto ma problem, ja czy matka? 09.08.16, 19:08
              To nie śmiej twierdzić bo najzwyczajniej w świecie gadasz głupoty smile Z moja matka rozmawiam średnio raz, dwa w tygodniu. Jestem dorosła i sama swietnie daje sobie radę, dlatego tez zadałam pytanie na forum bo zastanawiałam sie czy to ja jestem roszczeniowa czy u mojej rodzicielki zabrakło empatii. I tak jak dzięki wpisom na forum uświadomiłam sobie ze nie powinnam była płakać tak rownież doszło do mnie, ze mam prawo płakać i uważam ze spuszczanie mnie na drzewo przez rodzicielkę nie było fair. Współczuje Ci ze znasz rożne dziunie, ale nie wrzucaj mnie z nimi do jednego wora bo oceniasz mnie po jednym wpisie na forum a tak naprawdę guzik wiesz smile
              • zuleyka.z.talgaru Re: Kto ma problem, ja czy matka? 09.08.16, 19:18
                Średnio jesteś dorosła skoro wpadasz w histerię przy pierwszej lepszej chorobie dziecka. To, że matka powiedziała Ci w żołnierskich słowach, że masz się wziąć w garść było jak najbardziej normalne i wskazane w kontakcie telefonicznym. Skoro i tak nie macie zbyt zażyłych relacji. Następnym razem wybierz na znosiciela Twoich histerii swojego małżonka.
                • iwoniaw Zuleyka skorzystaj może ze swej światłej rady 09.08.16, 19:27
                  i idź prezentować perły swego intelektu i dobroć charakteru swojemu małżonkowi, zamiast wybierać forum, by cię znosiło big_grin
                  • zuleyka.z.talgaru Re: Zuleyka skorzystaj może ze swej światłej rady 09.08.16, 19:29
                    Małżonek w tej chwili spędza czas z potomstwem, także ten. Ale nie histeryzuję z tego powodu i wybieram forum XD

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka