rybik0-0
09.08.16, 10:30
Zauważyłam, że ostatnio wszędzie są ogromne tłumy. Wróciłam właśnie z weekendowego wypadu do Trójmiasta. Na ulicach Gdańska koszmar. Idzie się z tłumem ludzi, wraz z prądem, w totalnym ścisku. Gdyby w takim tłumie wybuchła z jakiegoś powodu panika , ludzie by się stratowali. Nie ma szans na miejsce przy stoliku w jakieś knajpie w centrum . Zaparkowanie auta graniczy z cudem, w galeriach kolejki i tłumy ludzi. To samo w innych miejscach , które odwiedziłam tego lata. Zamknięte drogi do Morskiego Oka, tłumy w Warszawie w atrakcyjnych turystycznie miejscach. Nawet w małych turystycznych mieścinach trzeba obijać się o ludzi. Zresztą taką tendencję zauważam od dawna, także w czasie roku szkolnego, w zwykłe weekendy. Co się dzieje ,że ludzie tak wylegli na ulice, masowo podróżują, zwiedzają, korzystają z różnych przybytków ? Społeczeństwo się wzbogaciło, czy nastała moda na "nie siedzenie w domu" czy zbyt dużo ludzi już jest na świecie. Mam wrażenie ,że miasta nie są w stanie już pomieścić takiej liczby turystów i mieszkańców, takiej masy samochodów. Życie w tłumie, w wiecznych korkach stało się uciążliwe