z czeluści wspomnień...
MAcie takie pradawne, niejasne, szepczące wspomnienia?
nie wiem, jak to wyjasnić
Ja, np. pamietam wielką impreze rodzinną, ogromną, zdaje sie, że złote wesele moich ciotecznych dziadków Jest zebrana cała rodzina, mnóstwo ludzi, z adapteru leci muzyka. I nagle słysze piosenkę, której słów nie rozumiem jakoś szczególnie, ale melodia "coś" ze mną robi. Rozdziera mnie emocjonalnie.
Po dwudziestu moze trzydziestu latach słyszę ją znowu i przypomina mi sie tamto rozdarcie i smutek.
To- uwaga - "Zegnaj pamelo" Tercetu Egzotycznego.
No.
Tata mi przywozi płytę na okoliczność czterdziestki mojego męża i puszczam. Słyszy to kanarek Feluś. Dostaje na łeb i rozspiewuje sie jak szalony. Teraz mu włączam, a on zaczyna trele z głębi serca. Wariuje przy szlagierze "Niech żyje Orzeł Biały"